Dodaj do ulubionych

Docenianie - pyt. wychowawcze

29.12.20, 22:05
W święta zetknęłam się z taką sytuacją. Rodzina z dwójką dzieci 8 i 9 lat jedzie odwiedzić rodzoną siostrę ich matki oraz jej rodzinę (również dwójka dzieci o parę lat starszych). Umowa jest taka, że w jednym roku jeździ się do jednej siostry z rodziną, w drugim do drugiej i tak na zmianę. Odległość "śladowa" (poniżej 50 km). Jedna rodzina jest wyraźnie zamożniejsza od drugiej. Dzieci z zamożniejszej rodziny bardzo nie lubią bywać o biedniejszych kuzynów. Dorośli trzymają poprawne stosunki rodzinne, przy okazji przyjeżdżają na takie spotkanie również dziadkowie. W trakcie podróży samochodem z tą bogatszą rodziną byłam mimowolnym świadkiem takiej dyskusji:

Dziewczynka: Długo zostaniemy o cioci?
Mama: Jak zwykle.
Ojciec: 4-6 godzin.
Chłopiec: Czemu tak długo?
Mama: To nasza rodzina, dziadek z babcią też będą.
Dziewczynka: Ale tam jest nudno.
Chłopiec: ...i niedobre jedzenie.
Mama: Tym bardziej docenicie to, co macie, jakie mieliście szczęście i jak wam się dobrze żyje.

Mniej więcej tak to było (skracam i upraszczam). Pytanie do ematki: czy postawa rodziców jest ok? Czy skłanianie dzieci do doceniania własnej dobrej sytuacji materialnej przez kontrast z biedniejszą rodziną jest w porządku? Jak się na to zapatrujecie?
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 22:10
      Cóż, ja bym wolała, żeby dzieci jeździły do kuzynów i zachowywały się poprawnie albo dlatego, że rodzinę po prostu lubią, a jeśli już nie dlatego, to dlatego, że potrafią się poprawnie zachować nawet w nie do końca odpowiadających im okolicznościach (nudno, niedobre jedzenie). Nie traktowałabym rodziny jako pomocy naukowej do wzbudzania wdzięczności wobec losu. Ale ja się na wychowaniu dzieci nie znam.
    • olkkaa_99 Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 22:19
      Nie bylam w tym samochodzie, nie znam kontekstu, tez nie lubilam wizyt u dalszej rodziny, bo jako dziecko sie nudzilam, a roznica wieku miedzy mną i kuzynami byla za duza, zebysmy się razem mogli bawic itd. Moim zdaniem normalna rozmowa, typowa sytuacja, bogactwo jednych/ gorsza sytuacja drugich nie ma tu chyba wiele do rzeczy. Dzieci mówią to, co czują, raczej nie ma to zwiazku ze slabyni finansami tej drugiej rodziny.
          • kosmos_pierzasty Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 22:28
            Ja bym ich na 6h tam nie brała, to nie jest drugi koniec kraju, żeby krótszy pobyt mijał się z celem ... A jeśli już, to uczciwie bym wytłumaczyła, co mną kieruje. Natomiast nie wiem, co kieruje tamtymi rodzicami, dlatego trudno napisać, jak mogliby wyjaśnić dzieciom swoją decyzję.
            • iwoniaw Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 22:33
              Moim zdaniem oni wyjaśnili swoją decyzję - to spotkanie rodzinne, przyjeżdżają dziadkowie, nasza kolej wizyty - a w przedstawionej odpowiedzi matki nie widzę w ogóle odniesienia do sytuacji materialnej (gdyby autorka tego nie zasugerowała, to bym na to nie wpadła wcale), raczej próbę pacyfikowania w stylu "nie wszystko musi was zachwycać, doceńcie, że często nie musicie się poświęcać, bo generalnie macie w życiu jedwabiście".
              • kosmos_pierzasty Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 22:38
                No to do czego się odnosi zachętą matki do porównywania się z nimi przez dzieci? Do tego, że ona jest lepsza kucharką?
                I powiedzenie, że to spotkanie rodzinne nijak nie wyczerpuje tematu, co z tego że rodzinne, jak kompletnie nieatrakcyjne.
                • iwoniaw Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 22:41
                  kosmos_pierzasty napisała:

                  > No to do czego się odnosi zachętą matki do porównywania się z nimi przez dzieci
                  > ? Do tego, że ona jest lepsza kucharką?

                  Do stanu, gdy przez 99% czasu dziecięta nie muszą odbywać niechcianych wizyt?


                  > I powiedzenie, że to spotkanie rodzinne nijak nie wyczerpuje tematu, co z tego
                  > że rodzinne, jak kompletnie nieatrakcyjne.

                  Nieatrakcyjne jest dla dzieci, rodzice mogą uwielbiać gadać z rodzeństwem/szwagrostwem, 8 i 9-latka nie zostawią samych w domu - twoim zdaniem upodobania towarzyskie kilkulatków mają determinować życie rodzinne do tego stopnoa, że raz na rok rodzice mają nie jechać do siostry?
              • iwoniaw Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 22:38
                A, i równie dobrze potrafię sobie wyobrazić identyczny tekst matki mniej zamożnej, której dzieciom słabo na samą myśl, że znów bogaty kuzyn będzie się popisywał gadżetami, których nie da nawet dotknąć, a ciotka postawi na stół "niejadalne" homary i kawiory.
    • asia_i_p Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 22:46
      Dziwne.
      Bardziej bym chyba na miejscu tych rodziców stawiała na to, żeby na miejscu wspólnie zrobić coś ciekawego. W zależności od wieku dzieci - spacer, organizacja jakichś gier.

      Bo samo marudzenie dzieci nie wygląda na rozwydrzenie. Dorośli gadają, a dzieci się nudzą. Może nie pasują do siebie wiekiem, może zainteresowaniami - jak im samym nie wychodzi zabawa, to dorośli mogliby pomóc. Przy jedzeniu starczy obietnica, że naprawdę nie trzeba zjadać wszystkiego - to znowu nie musi mieć nic wspólnego z zamożnością, bardziej z gustami.
    • mikams75 Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 29.12.20, 23:38
      nie widze zwiazku z sytuacja materialna; natomiast z jedzeniem to moze bym tak chlapnela na odczepne, szczegolnie jak dziecko w domu wydziwia, niech wiec zacznie doceniac, ze matka gotuje co lubi i nie musi jesc nielubianego.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 30.12.20, 01:02
      Tym dzieciom jest nudno bo nie sa u siebie, nie mogą się walnąć na wyrka bo impreza rodzinna w dodatku świąteczna, i pewnie giercować nie mogły.
      Mój syn co chwilę mówi "nuda" i kocha swój dom, a dlaczego, bo ma starą wyluzowaną i jest u mnie dzicz, woli jak koledzy są u nas niż on u kolegów.
      • umi Re: Docenianie - pyt. wychowawcze 30.12.20, 01:11
        Prawdopodobnie o to chodzi, 100/100.

        Plus rodzice moga miec juz dosyc trucia d.py i wygodnictwa. A jesli dzieciateczka chlapaly tak ozorami przy osobie postronnej (nawet jesli z rodziny) to pewnie do tego rodzicom glupio bylo. I chcieli jakos uciac takie teksty.

        BTW, sama swiadomosc, ze ma sie w zyciu duzo i oduczanie postawy roszczeniowosci jest OK. Tylko ciezar nie tak rozlozony. Ale to sie moglo zle skrocic. Albo wlasnie wynikac z tego, ze rodzice po korek maja marudzenia, ktorego przyczyna jest "bolesne" rozdzielenie z kompem czy konsola.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka