Dodaj do ulubionych

Jak znosicie koniec roku?

31.12.20, 19:31
Ja niestety coraz gorzej. Zawsze jakiś bilans się mimochodem robi i od lat mi wychodzi, że niewystarczająco się starałam, coś jeszcze spieprzyłam, coś zaniedbałam, za mało zrobiłam, czas ucieka ja się cofam. Koszmar. Od BN do pierwszych dni stycznia nachodzi mnie fala stresu, spać nie mogę, myślę co jeszcze złego mnie czeka, jaka starość, czy czegoś strasznie ważnego nie zapomniałam, czego po 31/12 nie będzie się dało odkręcić. Ktoś też ma taką schizę przedsylwestrową?
Obserwuj wątek
    • liliawodna222 Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 20:03
      Znoszę dobrze, jak już ktoś napisal, to tylko data. Staram sie tak zyc i postepowac, abym nie miala powodow do niezadowolenia. Szczesliwie moja "branża" nie ucierpiala z powodu pandemii, wiec praca jest. Staram sie codziennie rozwijac swoje zainteresowania, poswiecic temu czas. A czas mam, bo nie poświęcam go w 100 procentach rodzinie i garom. Jestem zadowolona, chociaz oczywiście bardzo przezywam to, co sie obecnie dzieje.
    • 12gram Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 20:07
      Czy łykasz witaminę D3? - jeśli nie, to zacznij, codziennie. Powaga.
      I od czasu do czasu magnez.
      Bo masz chyba klasycznego doła.

      Szykuje mi się duży spadek zarobków, zaległości mam tyle że nie wyrabiam na zakrętach, kilku lekarzy powinnam odwiedzi na gwałt, starość nadchodzącą lepiej przemilczeć taktownie, kariery w nowej branży już nie zrobię, wokoło rodzina i znajomi z trudnymi chorobami, itd. Ale czym się tu martwić? Co ma być to będzie. Ile będą potrafić pokierować wydarzeniami to tyle pokieruję, do reszty przywyknę.
      Naucz się żyć tu i teraz.
      Dziękować sobie w myślach za każdy udany element dnia, że autobus przyjechał na czas, że obiad był dobry, że już jest wieczór i można się wyłożyć w łóżeczku a sąsiedzi nie hałasują..
      Nie żyj w przeszłości ani w przyszłości. Nie zamartwiaj się. To unieszczęśliwia.
      Odpuść lęki. Zacznij zauważać pozytywy w otoczeniu.
      Nie spinaj się że coś musisz, rób tyle ile chcesz i chwal siebie, że ci się udało.

      Kartkowałam książkę kiedyś , nie miałam czasu przeczytać ale chyba jest na ten temat "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" Dale Carnegie.
      • la_felicja Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 20:33
        Czytałam tę książkę. Jest bardzo dobra. Niestety, przeczytałam tylk oraz, a powinno się ją powtarzać regularnie, żeby się utrwaliło.
        No i poczytaj sobie - choćby i na wikipedii - o kalendarzu juliańskim i gregoriańskim , od razu nabierzesz dystansu do tej daty.

        Nie wiem, czego nie mogłabyś odkręcić po Nowym Roku. Owszem, są pewne urzędowe sprawy, ale nawet jakbyś czegoś zapomniała opłacić czy odklikać - pod ścianę cię za to nie postawią! Więcej dystansu, zrób sobie dobrego drinka i pomyśl - trzy dni wolnego przed nami!

        OK, włącza mi się myślenie życzeniowe, jak i pewnie wielu ludziom, że oto kończy się ten okropny 2020, że teraz to już będzie lepiej, chociaż wiem, że to naiwność do kwadratu, bo - again - to tylko data, ustalona przez kogoś tam i to od niedawna, ale to i tak lepsze niż wpadanie w dół.

      • fitfood1664 Re: Jak znosicie koniec roku? 01.01.21, 00:54
        oj, łykam, D3, witaminy B, magnez... i liczę na cud wink
        wiem że nie powinnam się zamartwiać, ale czasem "weź się w garść" nie działa
        boję się że coś mi się stanie a dziecko mam chore, lepiej nie będzie, są noce, kiedy strach o jego przyszłość mnie po prostu przygniata. Postępy ciągle za małe, gdzie tam do samodzielności... Wiem że to nic nie da bo taki stres wykańcza fizycznie i psychicznie a ja musze trwać.
        Sorry, że tu przyszłam narzekać, tak się chciałam wygadać tylko.
      • fitfood1664 Re: Jak znosicie koniec roku? 01.01.21, 00:48
        mam słabych już czternaście lat, dzięki za troskę, ciężkich powikłań nic nie cofnie, jak na ciebie padnie, żaden lekarz ci już nie pomoże, to co napisane drobnym maczkiem w ulotce może spotkać każdego z nas, taki lajf niestety
    • bardzo.cicho Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 20:11
      Zawsze czuje wręcz ulgę, że można zacząć jakby na nowo, czystą kartą. Ja lubię ten czas. Podsumowuje, coś postanawiam. Martwi mnie jedno wydarzenie z 2020, ale widocznie tak miało być. Choc nie wiem jeszcze dlaczego, ale tak miało być.

    • bi_scotti Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 20:15
      Dramat to nie jest, koniec kolejnego roku, ale fun tez nie. Chyba nigdy nie moglam zrozumiec excitement towarzyszacego wybiciu tej symbolicznej polnocy konczacej jeden i zaczynajacej kolejny rok. Z czego tu sie cieszyc? Z uplywu czasu? Plakac nie ma powodu ale zeby az tak swietowac? wink Podobne reflections mam przy okazji urodzin ... chyba tak odkad skonczylam ... bo ja wiem 12-13 lat wink Aczkolwiek ja to zawsze jednak widze te szklanke w polowie pelna, wiec choc czas mija i to nie jest good news, to jutro moze bedzie lepiej a pojutrze to juz na pewno wiec ogolnie nie ma sie co smucic az tak bardzo smile Wychodze z zalozenia, ze moich marzen, dreams, nadzieji nikt i nic mi nie jest w stanie odebrac, jesli wiec jedyne poczucie szczescie i bezpieczenstwa at the moment moge miec w tych moich wlasnych snach, no to let it be like that - problemy i klopoty, jesli sie maja zdarzyc to sie i tak zdarzyc - nie ma co sie nimi przejmowac na wyrost. Life.
      • nenia1 Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 21:36
        bi_scotti napisała:

        > Dramat to nie jest, koniec kolejnego roku, ale fun tez nie. Chyba nigdy nie mog
        > lam zrozumiec excitement towarzyszacego wybiciu tej symbolicznej polnocy koncza
        > cej jeden i zaczynajacej kolejny rok. Z czego tu sie cieszyc? Z uplywu czasu? P
        > lakac nie ma powodu ale zeby az tak swietowac? wink

        za bardzo refleksyjnie, po prostu jeszcze jedna okazja do zabawy wink
    • lellapolella Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 20:16
      Nie, kompletnie mnie to nie rusza. Jak już, to widzę na plus- coś się kończy, odkreślam się grubą krechą i zaczynam od nowa. Ale mnie motywują tylko sukcesy, dlatego z chęcią zapominam o tym, co się nie udało- trudno, stało się, errare humanum est i musi być lepiejsmile Bardzo Ci współczuję tego doła noworocznego, szczerze.
    • kaka-llina Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 20:22
      Mój kolega własnie umiera.. Tak na to gówno, dwa dni temu nic mu nie było a teraz juz go nawet od respiratora odłączyli i ma mu byc "wygodnie".. Kent, ten nowy szczep... Nie mam nawet siły myślec o swoim zwalonym zyciu...
    • 12gram Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 20:59
      "Dojmująca samotność, poczucie braku sensu i spełnienia, brak poczucia przynależności do kogoś lub czegoś – osoby uskarżające się na takie właśnie dolegliwości przychodzą do gabinetów psychoterapeutycznych przez cały rok, ale w pierwszych tygodniach nowego roku, po okresie świąteczno-sylwestrowym, jest ich zdecydowanie więcej. Potwierdzają to obserwacje zarówno moje, jak i innych psychoterapeutów.
      Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego Boże Narodzenie i Nowy Rok – święta uchodzące przecież za najbardziej rodzinne, najbardziej radosne, najbardziej sprzyjające bliskości – wywołują u tak wielu ludzi smutek i zniechęcenie? Dlaczego po okresie – wydawałoby się – bardzo „emocjonalnie ciepłym” odczuwają przenikliwy i dojmujący uczuciowy ziąb? Dlaczego wśród tylu bliskich czują się tak bardzo samotni i obcy?
      Wiele osób wiąże ze schyłkiem roku sporo oczekiwań: że nagle odmieni się atmosfera w ich domach, że będzie im bliżej do bliskich, że poczują silną więź i miłość. Jeśli jednak takiej atmosfery nie było wcześniej, to trudno przypuszczać, że nagle, nie wiadomo skąd, pojawi się ona w ich domach, zbliży wszystkich do siebie i ogrzeje serca. Przecież nie bez powodu mówi się „głodny głodnego nie nakarmi” – jeżeli czegoś nie ma, to na pewno tego nie przybędzie. Jedyne, co można zrobić, to zacząć to coś budować lub odbudowywać.
      Przez cały rok towarzyszą nam lęki i obawy związane z naszymi relacjami z bliskimi. Intensyfikują się one pod wpływem utraconych oczekiwań i nadziei związanych z okresem świąteczno-noworocznym. Wielu spośród tych, którzy na początku roku przychodzą do terapeutów po pomoc, jest w stanie zobaczyć, że znaleźli się w bardzo bolesnym momencie swojego życia.
      Doskonale wiedzą, że święta i początek roku niczego nie odmieniły, że całoroczne zaniedbania wobec innych i wobec siebie nie zniknęły, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
      W niektórych rodzinach i związkach święta – ze swoją specyficzną atmosferą i koniecznością wspólnego spędzania czasu – stają się czymś w rodzaju papierka lakmusowego, sprawdzającego siłę wzajemnych więzi. Mało wspólnych tematów, emocjonalny chłód, wzajemna obcość i niejasna komunikacja – wiele osób bardzo mocno przeżywa poświąteczną rzeczywistość. Ze smutkiem zauważają, że do bliskich niezwykle im daleko. Często towarzyszy im też wrażenie, że równie daleko im do siebie samych.
      Paradoksem jest, że tak powszechne, niczym prawie nieskrępowane obyczajowe współistnienie jednocześnie oddala nas od poczucia autentycznej bliskości i intymności z ważnymi dla nas osobami. Sprawia, że zaniedbujemy obszar wspólnego bycia razem i dzielenia się wieloma rzeczami (a to przecież podstawa bliskości i intymności!), który – pozbawiony pielęgnacji – niezwykle szybko marnieje i obumiera. Również nasza kultura czy obyczaje społeczne próbują autentyczną bliskość zastąpić modą na bardzo pozorne i płytkie relacje interpersonalne.
      Gdybyśmy ulegli pokusie generalizacji, to śmiało moglibyśmy powiedzieć, że nasza współczesność to czas wielkiego kryzysu więzi – ich nawiązywania, budowania i podtrzymywania.
      Można oczywiście „wymieniać” naszych bliskich, partnerów – wiele osób próbuje taką strategię traktować jako antidotum na samotność czy poczucie oddalenia, które w pewnym momencie pojawia się w ich relacjach. To ciężki czas dla związku, to kryzys, który jednak – jeśli zostanie konstruktywnie rozwiązany – może okazać się krokiem do następnego, bardziej dojrzałego etapu wzajemnych relacji.
      Podobnie jak w dzisiejszej estetyce brak jest przyzwolenia na niedoskonałości (wszyscy powinni być szczupli, piękni i wysportowani), tak w dzisiejszym podejściu człowieka do związków często brak przyzwolenia na trudności. Gdy chodzi o urodę, możemy zrobić sobie lifting. W relacjach też próbujemy zastosować psychiczny czy życiowy lifting, zmieniając partnera, rodzinę czy środowisko. Tyle tylko, że w tych nowych konfiguracjach tkwimy ciągle my – te same osoby z takimi samymi jak wcześniej lękami, tendencjami do zachowywania się i kształtowania relacji z innymi w specyficzny dla nas sposób. Wielu ludzi, którzy często stosują taką liftingową strategię, sukcesywnie pogrąża się w poczuciu frustracji i osamotnienia, szczególnie intensywnie odczuwając ten stan właśnie na początku nowego roku.
      John Bowlby – twórca teorii przywiązania – mówi o bliskości w relacjach międzyludzkich jako o podstawie dobrego rozwoju i funkcjonowania człowieka. Nazywając to „bezpieczną bazą”, wyznaczył niejako kryterium dobrego i bezpiecznego istnienia w świecie.
      Takiego istnienia, które zakłada, że można mieć bliskie relacje z ludźmi bez poczucia zagrożenia czy strachu przed utratą samego siebie, swojej niezależności czy indywidualności. Tak zwany bezpieczny styl przywiązania (czyli tworzenia więzi) pozwala nam ufnie, ale też przytomnie istnieć w świecie i zdawać sobie sprawę, że możliwe jest współistnienie intymności i autonomii, bliskości i odrębności."
      Anna Król - Kuczkowska
      • fitfood1664 Re: Jak znosicie koniec roku? 01.01.21, 00:39
        Kiedy ja nie jestem samotna, nie jakoś drastycznie, nie mam do kogo się tak zupełnie otworzyć, bo kto chce słuchać o cudzych problemach, a do bliskich nie będę nadawać, bo jedziemy na tym wózku razem, czasem pogadamy o tym co boli, popłaczę sobie i jest chwilowo lepiej, gdybym nie miała wokół siebie bliskich pewnie już by mnie nie było. Nie przeczę że to co opisałaś nie jest mi bliskie, znam to z dzieciństwa, z tego też pierwotnie wynika ten stres, bo moje święta w domu rodzinnym to był trudny czas. Dzisiaj jest dobrze, mogłoby być prawie i kiedyś było przez kilka lat, nieniestety choroba dziecka mnie rozwaliła i mimo mijającego czasu wciąż boli, bo nadzieja na znaczącą poprawę z każdym rokiem topnieje.
        • waleria_s Re: Jak znosicie koniec roku? 01.01.21, 01:29
          Jeśli masz przyjaciół/znajomych- co Ci szkodzi wygadać się? Nie oceniaj z góry, może akurat ktoś chętnie Cię wysłucha. Ludzie są skupieni na sobie, to jest fakt. Jednak nie popadajmy w skrajność, że nie można się już własnym znajomym wygadać od czasu do czasu.
      • fitfood1664 Re: Jak znosicie koniec roku? 01.01.21, 00:33
        tak się czułam 3 lata temu, myślałam że kolejny etap to po prostu umrzeć, pozmieniałam trochę w swoim życiu, ciągle szukam co dobrze wpłynie na moje ciało, bo wiadomo, w zdrowym ciele zdrowy duch, jak to mędrcy mawiali... może niezupełnie, ale zawsze samopoczucie lepsze
        trzymaj się, cokolwiek by tego zmęczenia nie powodowało
    • bialeem Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 23:45
      Nie, ale ja tam generalnie się upływem czasu jeszcze za bardzo nie przejmuję. Wszyscy na mnie patrzyli jak na aliena jak olewałam kolejne swoje urodziny (cudze trochę mniej, bo ludzie się jakoś dziwnie przejmują), nowe roki, walętynki, święta i inne okazje przecinające i podsumowujące.
      Czasami mi się tylko włącza "zacznę od poniedziałku", ale to szybko przechodzi.
    • ga-ti Re: Jak znosicie koniec roku? 31.12.20, 23:54
      Takie przemyślenia dopadają mnie w okolicach urodzin, kolejny rok mija a ja nie zrobiłam, nie doświadczyłam, nie pojechałam, nie powiedziałam, nie zobaczyłam, nie ... ale staram się odpychać te myśli i tłumaczyć sobie, że właśnie kolejny rok się zaczyna i kolejne szanse (oby były).
      • fitfood1664 Re: Jak znosicie koniec roku? 01.01.21, 00:31
        o, to tutaj już lepiej, taki śmieszny paradoks, każde urodziny to małe zwycięstwo, jeszcze jeden przeżyty rok, żyję i zdrowie w mairę dobre, od 50tki będę odejmować po jednej świeczce, aż do setki wink moja własna osoba nie skupia całej mojej uwagi, chciałabym tylko żeby ten codzienny stres trochę odpuścił, obiecałam sobie, że nauczę się z powortem szczęścia, żeby zbić trochę ten kortyzol, bo się wypalę a jestem potrzebna
    • yuka12 Re: Jak znosicie koniec roku? 01.01.21, 00:41
      Pije pomarańczowe martini i staram się nie myśleć za bardzo o tym co przede mną czyli kilka poważnych decyzji.
      2020 był mocno dla mnie nieciekawy prywatnie, ale też miałam kilka świetnych momentów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka