Dodaj do ulubionych

Szwedzki eksperyment edukacyjny

02.01.21, 14:21
Wkleiłam już tekst o płaceniu od 30 zł. za pisanie sprawdzianów online w czasie zdalnego nauczania- zdania pojawiły się różne.
A jak emamom podoba się ten eksperyment?- nie poprawia się żadnych błędów (a widzi się je), aby "nie zniechęcać dzieci". Chciałyby emamy , aby ktoś miał takie podejście do nauki ich własnych dzieci?
Tekst linku
Obserwuj wątek
        • asia.sthm Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 15:27
          > Ale mnie zaciekawia, skąd w ogóle taki pomysł, że nauczy się kogokolwiek czegokolwiek, stosując taki
          > sposób?

          Oczywiscie. Zwroc uwage ze w artykule mowa o pierwszej klasie. To nawet nie jest matematyka a nauka liczenia, ogarniania pojecia rachunkow.
          Dzialanie czerwonego olowka nauczyciela jest przereklamowane, lepiej stosowac inne metody.
          Ta protestujaca matka z artykulu z pewnoscia zetknela sie tylko z konserwatywnymi metodami nauczania.
            • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:18
              Póki nie sprawdzisz, to się nie dowiesz. Po to się bada proces nauczania, to co, jak, jak trwale i jakim kosztem dzieci z niego wynoszą. I szuka się optimów/
              Jeżeli podchodzisz w tępym założeniem, że " dwa plus dwa równa się pięć" musisz zareagować "nie, nie równa się pięć, równa się cztery", to nigdy się nie dowiesz.
              • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:45
                olena.s napisała:

                > szuka się optimów

                Spróbuj "poszukać optimów" ucząc kogoś baletu, fortepianu albo matematyki wyższej.
                Od pewnego poziomu nauka to także ból i pokonywanie własnych słabości. Nikt nie mówi, aby dzieciaki lać linijką po łapach, ale udawanie, że nauka to tylko zabawa jest bardziej szkodliwe niż użyteczne.
                • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:04
                  > to tylko zabawa jest bardziej szkodliwe <
                  Żadnych obserwacji, lektur ani dowodów, co?
                  Cała ty.
                  Nauka jest fantastyczna - a przynajmniej taka może być. Dzieci - tu się mówi o dzieciach, a nie studentach ani baletnicach - pcha ciekawość. Myślenie matematyczne jest ciekawe. Myślenie przyrodnicze jest ciekawe. Obserwacja jest ciekawa. Wyciąganie wniosków - także.
                  Jeżeli się to oleje, to pozostają tylko nagrody i kary. Oraz nuuuuuuuuuuuuuuda.
                  • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:18
                    olena.s napisała:


                    > Jeżeli się to oleje, to pozostają tylko nagrody i kary. Oraz nuuuuuuuuuuuuuuda.

                    Owszem, nauka bywa nudna. Nie mówię, aby dziecko od kołyski musztrować i przyzwyczajać do trudów życia, ale przeginanie w drugą stronę to także oczywisty błąd.
                    Jak nauczysz dziecko, że nauka jest tylko przyjemna, to w sytuacji gdy trzeba będzie ostrzej przysiąść, to się zawiesi i walnie książką w kąt. To ma zresztą nie tylko wpływ na naukę na poziomie wyższym niż podstawówka, ale też na stosunek do pracy - jak się młodemu człowiekowi nauka (czyli praca!) będzie kojarzyła tylko z zabawa, to nie będzie komu robić w markecie i podcierać staruszkom tyłki. Ważna jest przede wszystkim satysfakcja z nauki i pracy, czyli jej efekty, a nie sam proces nauki.
                    • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:33
                      Słuchaj, mam nad tobą tą niebotyczną przewagę, że mam starsze dziecko i WIEM że nie masz racji. Bo kiedy zaczęła się w IB harówka - nie było z tym problemów. Harowało,bez zdziwienia, z zacięciem. Teraz zaś koleżeństwo z tej szkoły jest rozsiane po collegach całego świata, więc bynajmniej moje nie jest wyjątkiem i cudem - po prostu nie masz racji, i tyle.
                    • berdebul Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:59
                      Nauka ma być przyjemna, a przynajmniej nie powinna prowadzić do strachu przed popełnianiem błędów, a tego uczy czerwony długopis, który podkreśla co się nie udało. Ocenianie kształtujące, podkreślanie mocnych stron, budowanie pewności siebie, wiary że sam proces jest równie ważny jak efekt, oraz odwagi, żeby nie bać się próbować.
                      • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 22:15
                        berdebul napisała:

                        > Nauka ma być przyjemna, a przynajmniej nie powinna prowadzić do strachu przed p
                        > opełnianiem błędów, a tego uczy czerwony długopis, który podkreśla co się nie u
                        > dało.

                        Bez przesady. Jeśli za czerwonym tuszem nie idzie impuls elektryczny powodujący ból, to jest to tylko zwykłe zaznaczenie.
                        A niektóre błędy trzeba poprawiać.
                        Pamiętam jak napisałam w później podstawówce jakiej płomienne wypracowanie o Oświęcimiu, a ponieważ to był okres transformacji i zamieszania, a ja byłam dość głupia, to zakończyłam to wypracowanie okrzykiem, który wyrwał się z piersi oswobodzonych "Niech żyje armia czerwona!" Nauczycielka postawiła mi 5 i kazała wypracowanie przeczytać na głos, takie było piękne, ale tę armię czerwoną przekreśliła na czerwono z 5 razy big_grin
                        • berdebul Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 22:22
                          Podkreślanie błędów ortograficznych tylko je utrwala. Nie zaleca się tej drogi od dawna.
                          Nie, większość błędów znika z czasem/liczbą przeczytanych książek/przyswojonych reguł/jak nauczy się korzystać ze słownika.
                    • ichi51e Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 22:08
                      Myslenie rodem z xix w. Kiedy czlowiek mial byc encyklopedia i znac sie na wszystkim. Wiekszosc wiedzy zakuwanej nie na znaczenia w zyciu i nalezaloby odejsc od takiego modelu na rzecz nauki komunikacji wspolpracy empatii myslenia kreatywnosci etc. Niestety zakuwacze nie umieja sobie wyobrazic takiego swiata. Ale zmiana przyjdzie.
                • myelegans Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:12
                  No wlasnie “od pewnego poziom” inna miara mierzy sie licealistow niz pierwszoklasistow, ktorych to mozgi rozwijaja sie swoim tempem, I nie przeskoczysz. Jeden uczen bedzie czytal w 1 klasie, a drugi w 4 I jest to wszystko w normie rozwojowej, wiec te same oczekiwania i mierzenie jedna miarka robi ogromna krzywde tym, ktorym rowojowo nauka czytania czy leczenia, czy prostych dzialan matematycznych przychodzi pozniej.
                  Niektore dzieci zaczynaja chodzimy w wieku 9 miesiecy, inne jak maja 18. Norma jest szeroka.

              • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:47
                > Jeżeli podchodzisz w tępym założeniem, że " dwa plus dwa równa się pięć" musisz zareagować "nie, nie równa się pięć, równa się cztery", to nigdy się nie dowiesz.

                Mam zareagować: "Tak, dzieciątko, dwa plus dwa równa się pięć, a teraz pokoloruj drwala"?
                • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:00
                  A dlaczego miałabyś w ogóle reagować? Jesteś fachowcem? Nie jesteś.
                  U mnie np. oczekiwano braku pomocy rodzica w domu. Dzięki temu fachowiec mógł zobaczyć, co dzieci umieją, a czego nie.
                  Wyrywny rodzic tylko przeszkodziłby nauczycielowi. Cała klasa wyrywnych rodziców byłaby dramatem - a oberwałyby głównie dzieci.
                  • myelegans Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:05
                    Olena, do-kla-dnie. Bylam im bardzo wdzieczna, ze nie musze siedziec i pilnowac i nie daj Boze odrabiac prace domowe, ktorych zreszta bylo bardzo malo, poza czytaniem. Tu nie bylo przepros, trzeba bylo codziennie sie spowiadac, ze dziecko czytalo, albo mu bylo czytane, caly rok. W wakacje musileismy prowadzic dziennik czytania min 30’, ktory sie oddawalo pierwszego dnia w szkole.
                    W starszych klasach byly obowiazkowe lektury wakacyjne, z listy trzeba bylo wybrac 3 pozycje. Z matematyki tez byly zadania.... wiem, jak zawsze rodzina w Polsce byla zdziwiona, ze mlody przyjezdzal z ksiazkami I zeszytem. Strasznie sie nad nim uzalali, a on nie rozumial o co im chodzi.
                    Teraz w liceum do AP classes ma assignments przez cale wakacje, co 2 tygodnie musi cos oddawac do zaliczenia.... taki off top
                  • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:52
                    > Masz dać dziecku patyczki, niech se policzy a później zapisze wynik

                    Ale w tej szwedzkiej koncepcji dziecku w ogóle nie mówi się, ze popełniło jakiś błąd! Czyli jeśli napisze, że 2+2=5, to nie wolno pokazać mu palcem, że wynik jest nieprawidłowy. Tak samo jak nie wolno mu pokazać, gdy napisze, ze 2+2=3. Po prostu dziecko tak sobie po znaku równości wpisuje jakieś liczby, jedne od razu załapią arytmetykę, i wpiszą dobry wynik, inne nie i te będą wpisywać po znaku równości cokolwiek.

                    Ale nikt na to nie zwróci uwagi, żeby uczniowi radości uczenia nie zepsuć...
    • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 14:37
      Sensu w tym na pozór nie ma.
      Ale ja miałam coś podobnego w ortografii angielskiej. Otóż dzieci uczono, ale nie poprawiano (mam na myśli klasy najmłodsze) ani kaligrafii ani ortografii. Bachorstwo mogło pisać drukowanymi i z dowolnym spellingiem.
      Mimo to pisownia się wygładzała (mogłam obserwować prace różnych dzieci, bo szkoła to wywieszała szeroko), z każdym semestrem i każdym rokiem.
      Z tym, że jednocześnie trwały różne działania równoległe. Po pierwsze masowe czytanie. Po drugie uczenie i pisania i dekodowania, i rozwijania słów. Ale nie było podkreślania na czerwono.
      Z oceną wstrzymałabym się więc do czasu szansy na lepsze zapoznanie się z tematem.
      Co do matematyki nie mam zdania, ale także szkoła raczej szła w proces niż wynik. Czyli np. prace domowe dzieci sprawdzały sobie w parach: jeżeli wyniki były różne, to dzieci miały wspólnie odkryć błąd i znaleźć poprawny rezultat, nauczyciel ingerował tylko, jeżeli sobie z tym nie radziły.
      Przy tym wszystkim szkoła miała wyniki PISA niemal na poziomie Singapuru, więc zakładam, że głupie to nie było.
      • asia.sthm Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 15:32
        > ale także szkoła raczej szła w proces niż wynik.

        O to i tutaj chodzi, tylko nie wszyscy rodzice to rozumieja. Widywalam oburzenie nawet z powodu braku ocen w pierwszych klasach. Rodzice przyzwyczajani do rezimu ocen juz od przedszkola nie potrafia poluznic myslenia co do edukacji.
      • myelegans Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 15:48
        U nas jest tak samo, rozmawiajac po drodze z roznymi nauczycielami, system dziala i pomaga szczegolnie uczniom z rozmaitymi learning disorders, bo da sie dopasowac do nauczania indywidualnego, i wdrozyc kiedy dziecko jest gotowe, nie co program nakazuje bo nie ma “one size fits all”

        Mnie sie zreszta bardzo podobaly te kulfoniaste, misspelled prace. Z czasem sie poprawiaja, inni wczesniej, drudzy pozniej i jakos to plynnie przechodzi. W pewnym momencie mlody zaczal pisac poprawnie, mniej wiecej na etapie, kiedy czytal samodzielnie ksiazki rozdzialowe.
          • nangaparbat3 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:35
            olena.s napisała:

            > Szkoła uczy JAK dochodzić do poprawnego wyniku, ale nie jaki jest wynik.


            To powinna być dewiza naszej edukacji - a nie jest.

            Czasem rozmawiam z dzieciakami, które mają problemy z matematyką. Pytam, w jaki sposób się uczą - i wclenie tak rzadko słyszę, że czytają zadania rozwiązywane w klasie. Potem się oburzają, że na sprawdzianach są zadania, jakich NIE BYŁO NA LEKCJI.

            Pamiętam, że zderzajac się z tym po raz pierwszy, po prostu osłupiałam.
            Teraz, po wielu takich wypowiedziach uważam, że coś jest grubo nie tak, nawet wiem co - metodyka nauczania i nauczanie metodyki nauczania w Polsce leży. I mam ważenie, że nikt się tym nie przejmuje, że w ogóle jako temat to nie istnieje.
            • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:41
              > Potem się oburzają, że na sprawdzianach są zadania, jakich NIE BYŁO NA LEKCJI.

              To już zależy od inteligencji, moim zdaniem. Użycie zdobytej wiedzy w nowych okolicznościach.

              Jak uczeń mało inteligentny, to mu najlepszy nauczyciel nie pomoże.
                • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:07
                  > Kretynskie stwierdzenie.

                  Dlaczego tak uważasz? Ludzie/uczniowie są różni, jedni są bardziej inni mniej inteligentni. Jak ktoś jest niemuzykalny albo nie ma poczucia rytmu, to najlepszy nauczyciel nie zrobi z niego muzyka albo tancerza. Jak ktoś nie ma inteligencji emocjonalnej, to jej raczej nie wyrobi.

                  Ja na przykład jestem antytalentem w paru dziedzinach i jestem wdzięczna, że ktoś mi palcem pokazuje, co robię źle, bo jakbym sama tak miała rozkminiać, dlaczego mam wynik inny niż oczekiwany, to bym mnóstwo czasu i kasy zmarnowała niepotrzebnie.

                  To są cechy osobnicze i dobrze, że się różnimy.
      • majenkir Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 17:00
        olena.s napisała:
        > Ale ja miałam coś podobnego w ortografii angielskiej. Otóż dzieci uczono, ale n
        > ie poprawiano (mam na myśli klasy najmłodsze) ani kaligrafii ani ortografii. Ba
        > chorstwo mogło pisać drukowanymi i z dowolnym spellingiem.


        Moje dzieci tez tak uczono. Czasem trzeba bylo czytac na glos, zeby sie domyślić co to za słowo.
        • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 17:54
          Fakt, bywały zagwozdki niezłe.
          Tylko że z czasem się to jakoś przecierało, przejaśniało i zanikało. A dzieciaki kochały szkołę i czytały na potęgę. Nie bały się lekcji, nie bały się sprawdzania wiedzy. O ile nie miał ktoś dzikiego pecha do kolegów - to w zasadzie nie było tam szansy na tworzenie szkolnej traumy.
          Zresztą, jeżeli szkoła ma PISA na poziomie Singapuru (a bynajmniej nie jest selektywną szkołą dla supermózgów), to znaczy, że COŚ robią dobrze.
    • makurokurosek Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 14:39
      Nie zgadzam się z takim działaniem. Ciekawa jestem czy dyrektor tej szkoły w ten sam sposób podchodziłby do swojej rehabilitacji, gdy rehabilant uznałby, że nie ma sensu poprawiać go gdy błędnie wykonuje ćwiczenia. Ciekawe czy ten dyrektor zaakceptowałby takie podejście u nauczyciela wspinaczki swojej córki.
    • ichi51e Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 15:17
      Mysle ze to zalezy od
      - wieku dzieci
      - rodzaju bledow

      Najlepsze byloby samosprawdzanie tj uklada ie zadan tak zeby dzieci same dochodzimy do wniosku ze cos nie tak (albo zeby sobie same sprawdzaly) np w dodawaniu/odejmowaniu to sa biedy rachunkowe wynikajace z nieuwagi. Lepsze byloby nauczanie sprawdzania i uwaznosci. Niz dobicie dzieciaka ze na 50 rownan w 5 zle zapisal zle zobaczyl albo pomylil...
      • ichi51e Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 15:22
        Dodam ze moje co prawda zaburzone dziecko dziala tylko na wzmocnienia pozytywne a negatywna strasznie go odbija ja wiec z natury rzeczy nie poprawiam (bo w jego wypadku cenniejsze jest ze w ogole robi niz zeby robil perfekcyjnie - efekt nie na znaczenia Na znaczenie ze sie podjal) zaskakujaco dobrze to dziala. Na pewno lepiej niz gdybym sie zawziela ze na zrobic na 6 bezblednie.
    • memphis90 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 15:24
      Hmm, to miałoby sens, gdyby dobra odpowiedz skutkowała jakimś pozytywnym efektem, np dziecko rozwiązuje zadanie z matematyki, jak się uda, to odblokuje się gra na przykład. Wówczas dziecko samo szuka błędów i poprawia się, albo zwraca się o pomoc. Sam brak ocen ok.
    • myelegans Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 15:41
      U nas tak jest z nauka pisania. Tez mnie to z letka zdziwilo Na poczatku edukacji dziecka, ze nauczyciele nie poprawiali bledow , literowek, nawet gramatyki, bo dzieci mialy po prostu pisac, pisac, pisac. Z czasem zaczelo sie poprawianie stopniowe, na koncu weszla interpunkcja. I jak przechodzi li od jednego etapu poprawiania, to byli uprzedzani, ze “od 3 klasy beda poprawiane literowki, i zaczyna nie zadania z duzej litery. Mam licealiste I nie widze bledow.

      To tak jak nauka jazdy na nartach, zaden instruktor pierwszego dnia nie zabierze cie na czarna trase na muldy i kaze zdezdzac ladnym stylem. To jest proces.

      Ot, kwestia podejscia, zeby oceniane prace nie wygladaly jakby ktos kwawiacy palec nad zeszytem trzymal. I nauka przez positive feedback. Dziala im to.

      Matematyka byla poprawiana, ale to uczniowie poprawiali innym uczniom, bo w ten sposob sie ucza, i mozna poprawiac do skutku, szczegolnie w podstawowce....
      • nangaparbat3 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 16:56
        U nas tak jest z nauka pisania. Tez mnie to z letka zdziwilo Na poczatku edukacji dziecka, ze nauczyciele nie poprawiali bledow , literowek, nawet gramatyki, bo dzieci mialy po prostu pisac, pisac, pisac. Z czasem zaczelo sie poprawianie stopniowe, na koncu weszla interpunkcja. I jak przechodzi li od jednego etapu poprawiania, to byli uprzedzani, ze “od 3 klasy beda poprawiane literowki, i zaczyna nie zadania z duzej litery. Mam licealiste I nie widze bledow.
        Piękne, mądre i dobre.
        • glanaber Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:09
          Tak samo było w polskim przedszkolu mojej córki. Dzieci zaczynały jakoś tam pisać, np. podpisywały obrazki, pisały fonetycznie, lustrzanie, różnie. Moja pisała w dowolnym kierunku, od lewej do prawej, potem w kolejnej linijce zmiana kierunku, czasem spiralnie 😀Nauczycielki uczulały rodziców, aby nie poprawiać dzieci, bo na tym etapie ważnym osiągnięciem jest to, że zaczynają opanowywać umiejetność graficznego przedstawiania dźwięków mowy i to im daje radość. Taką właśnie czystą radość uczenia się.
    • nangaparbat3 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 16:47
      Takie podejście miał mój nauczyciel qigungu. Nigdy nie powiedział do nikogo - a uczyłam się u niego przez wiele lat - że robi coś źle, nigdy nie podchodził i nie poprawiał ręki czy nogi. Mówił (do wszystkich): popatrzcie jeszcze raz. I powtarzaliśmy wszyscy, nie mając pojęcia, kto robi lepiej, kto gorzej. Po prostu każdy pracował nad tym, by wykonywać coraz lepiej - chociaż nigdy nie słyszeliśmy, czy robimy coś dobrze czy źle.
      Czytałam też gdzieś, że całkowicie błędnie wykonany test pwoduje przyrost wiedzy (książka, nowiutka, o technikach uczenia się).
      Wiadomo też, że poprawianie może zablokować uczenie się. Na pewno dotyczy to uczenia się ojczystego języka przez dzieci.

      Tak więc nie jestem zbulwersowana, a raczej zaciekawiona. W artykule nie jest napisane, co zamiast, jak są prowadzone lekcje, czy ma miejsce indywidualizacja nauczania, i tak dalej. Na pewno jestem w stanie sobie wyobrazić, że można stosować i taką metodę i mieć niezłe wyniki.
    • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:05
      Ale chodzi o to, żeby, jak dziecko napisze, że 2+2=5, nie poprawiać? Albo jak napisze "kóra" to też nie poprawiać?

      Toż ono będzie przecież żyło w przekonaniu, że 2+2 to 5 a "kura" pisze się przez "ó"! Takich chcemy mieć obywateli? Żeby pisali "kóra"?
        • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:23
          To się kłóci ogólnie z zasadami nauczania czegokolwiek.

          Np. jeśli człowiek uczy się jazdy na nartach, to lepiej, żeby od razu nauczył się jeździć poprawnie, bo oduczenie się złych nawyków i nauczenie dobrych to podwójny wysiłek, czas itd. Albo szydełkowanie. Niech robi powoli, ale poprawnie. albo pływanie. Niech powoli ćwiczy ruchy, a nie ,żeby wrzucić na głęboką wodę, jeśli wypłynie, to się nauczył i niech tak dalej się porusza, to się już nie utopi.

          Jeśli dziecko napisze "kóra" i, zachwycone, powiesi sobie taki napis nad biurkiem, to, niestety, przyswoi sobie taką pisownię (70% ludzkości to wzrokowcy). I trudno mu będzie tę "kórę" odzobaczyć...

          > Żeby zamiast poprawiania, wchodzić głębiej w rozumienie dodawania, na przykład.

          Ale po co? Wystarczy nauczyć się, że 2+2=4, po co dorabiać do tego filozofię? Niech ten czas, który miałby poświęcić na "wchodzenie głębiej" spożytkuje na kopanie piłki na podwórku z kolegami!
          • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:48
            big_grin
            Jesteś specjalistką - dydaktykiem? Badaczką? Czy tylko obserwatorką?
            Bo ja jestem laik. Wychowany na paskudnej polskiej szkole, więc mnie też różne kwestie bardzo dziwiły. Ale co widziałam, to widziałam.
            Więc spierać się nie muszę, bo raczej nie zmienisz mojego, opartego na obserwacji przekonania, że niekoniecznie masz rację - bez względu na to, co postrzegasz jako święte i niezmienne "zasady nauczania".
            • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:03
              olena.s napisała:


              > Bo ja jestem laik.

              A ja praktyk i samouk. Doskonale wiem jaka jest największa motywacja do nauki. Owszem, nauka musi być w dużej części zabawą i sama w sobie sprawiać przyjemność, ale powyżej pewnego etapu jest to także ból, nuda i powtarzalność - nagrodą zatem nie może być też tylko przyjemność pracy/nauki i brak kary, ale przede wszystkim efekty pracy i świadomość, że wynagrodzą trudy. W warunkach wczesnoszkolnych ma to mniejsze znaczenie, ale oceny nie są bynajmniej złą opcją - są substytutem efektów pracy.
              Dziecko powinno przede wszystkim nauczyć się osiagać satysfackję z efektów nauki - sama przyjemność nauki nie wystarczy, ponieważ od pewnego etapu nauka nie jest tylko przyjemnością. Przyjemne jest pogranie na cymbałkach dla zabawy i ćwiczenia rytmu, ale już opanowanie fortepianu na poziomie mistrzowskim, a przecież do tego dązymy - aby mieć specjalistów, a nie operatorów wózków widłowych, a więc taki poziom wymaga już ostrego orania nie mającego wiele wspólnego z zabawą.
              • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:10
                Bardzo się więc cieszę, że moje dziecko miało zupełnie inne od twojego doświadczenia (ból, nuda, powtarzalność). I że nie uczyło się od samouków, tylko w szkole, która nieustająco szukała coraz lepszych metod.
                Ale ślicznie prezentujesz typowe myślenie polskoszkolne.
                • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:32
                  olena.s napisała:

                  > Bardzo się więc cieszę, że moje dziecko miało zupełnie inne od twojego doświadc
                  > zenia (ból, nuda, powtarzalność).

                  Nie piszę o swoje córce, tylko o sobie. Poza tym możesz być pewna, że gdyby nie ból, nuda i powtarzalność doświadczona na wcześniejszym etapie, to twoje dziecko nie byłoby w stanie podejść nawet do studiów, bo byłoby rozczarowane i zniechęcone stresem i wymogami - skoro do tej pory w szkole była rzekomo tylko zabawa.
          • memphis90 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:49
            Jak byłam w 1 klasie podstawówki, to na kartkówce z ortografii napisałam "wjerzba". Dostałam polecenie - napisz 10 rzędów. To napisałam - 10 rzędów "wjerzba, wjerzba, wjerzba...". Mam ten zeszycik do dzisiaj... Ale jakoś mnie to nie zepsuło, wiem doskonale jak się pisze wierzba... Mam też książki mojej córki - z czasów, kiedy pisała w ogóle bez samogłosek...

            Z ciekawostek - moje dziecko dostało raz karę - napisać dwie strony zdań "nie będę przeszkadzać na lekcji" (to była zdecydowanie najgorsza z nauczycielek, z metodami sprzed 50 lat, głównie "drzeć się i karac za wszystko, ale tylko chłopców" ). Pewnie się dopytywało skąd taka kara (moje dziecko raczej z tych cichszych samotników i rzadko kiedy przeszkadza, już prędzej się zamyśli i nie uważa) i chyba nawet dostało odpowiedz, bo w zeszycie znalazlam dwie stroniczki pełne:
            (treble)
            "Nie będę przeszkadzac na lekcji, bo pani tak chce!" 😂 😂 😂 Ten zeszyt też zachowalam dla potomności.
            • nangaparbat3 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:55
              KArtkę z tym zdaniem można przerobić na grafikę i sprzedawać za pieniądze - ja bym kupiła big_grin

              OT
              Mam też książki mojej córki - z czasów, kiedy pisała w ogóle bez samogłosek...

              Moja nigdy nie nauczyła się głoskowania i właśnie samogłoski pomijała. PAmiętam taki dialog: Kochanie, przegłoskuj "hamulec".
              HMLC.
            • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:56
              > Jak byłam w 1 klasie podstawówki, to na kartkówce z ortografii napisałam "wjerzba". Dostałam polecenie - napisz 10 rzędów. To napisałam - 10 rzędów "wjerzba, wjerzba, wjerzba...".

              Pewnie na tej kartkówce zastosowano szwedzką metodę czyli nie wskazano i nie poprawiono błędów...
          • asia.sthm Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:51
            demodee:
            > Ale po co? Wystarczy nauczyć się, że 2+2=4, po co dorabiać do tego filozofię?

            Zupelnie nie o to chodzi. Tego nie masz sie nauczyc na pamiec tylko masz to umiec policzyc. Zrozumiec jak dodaje sie dwa do dwoch zeby pozniej umiec i rozwiazac trudniejsze zadania.
            Chcesz wykuc na pamiec cala matematyke? big_grin
          • nangaparbat3 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:52
            Uczymy się przez działanie i mamy chyba wrodzoną skłonność do korygowania się, a takie poprawianie nas blokuje. Mam w rodzinie osobę, która jest purystką językową i poprawia. Nie zdarzyło mi się rozmawiając z nią nie popełnić jakiegoś grubego błedu, już kiedy mówię nie mogę pojąć, jak mogłam coś takiego zrobić.
            Co z tego, że przekreślisz 5 i napiszesz cerwonym atramentem 4? W najlepszym razie dziecko ZAPAMIĘTA, że 2 plus 2. A przecież chodzi o to, by mogło samodzielnie policzyć - musi to zrobić jeszcze raz, i jeszcze - aż się uda.
            • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:58
              > W najlepszym razie dziecko ZAPAMIĘTA, że 2 plus 2. A przecież chodzi o to, by mogło samodzielnie policzyć - musi to zrobić jeszcze raz, i jeszcze - aż się uda.

              W ten sposób nauczono mnie nienawidzić matematykę. ("Masz siedzieć i myśleć, póki nie zrozumiesz!")
            • mia_mia Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:09
              Najpierw musi wiedzieć, że popełniło błąd, żeby się poprawić.
              U nas nauczycielka robi kartkówki, potem podaje wyniki i dzieci same zaznaczają co miały źle, ale to się da tylko przy prostych rzeczach, przy bardziej złożonych trzeba pokazać gdzie był błąd.
              • turzyca Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 03.01.21, 02:08
                > ale to się da tylko przy prostych rzeczach, przy bardziej złożonych trzeba pokazać gdzie był błąd.

                No niekoniecznie. Można też poczekać aż ludzie odkryją, że mają różne rozwiązania, poczekać aż wyeliminują oczywiste błędy (typu źle przepisany znak), a potem rozgryzą, które rozwiązanie jest poprawne. Ewentualnie trzeba lekko kierować dyskusją. Znajdą sobie rozwiązanie albo dopytają się, gdy utkną. Albo wyciągną podręcznik i przeanalizują.
                A potem sobie lepiej poradzą przy następnych zadaniach.

                To było najgorsze podczas udzielania korepetycji z matematyki - to że ludzie czekali aż im palcem pokażę, co zrobili źle i wytłumaczę, dlaczego zrobili źle. Przez pierwszych kilka miesięcy zawsze był spór, bo ja tak nie uczyłam, domagałam się, żeby sami znaleźli rozwiązanie. Walczyliśmy ostro, ale łatwość rozwiązywania zadań na klasówkach dawała mi oręż do ręki. Po roku okazywało się, że poprawa jest trwała i korki nie są dalej potrzebne.
          • szeera Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:05
            "Ale po co? Wystarczy nauczyć się, że 2+2=4, po co dorabiać do tego filozofię? Niech ten czas, który miałby poświęcić na "wchodzenie głębiej" spożytkuje na kopanie piłki na podwórku z kolegami!"

            O właśnie tak jest, jak ktoś nie mający zielonego pojęcia o nauczaniu matematyki wczesnoszkolnej chce się podzielić swoim mocnym przekonaniem w tym zakresie big_grin Arytmetyka sama z siebie nie ma żadnego znaczenia odkąd każdy z nas nie rozstaje się z kalkulatorem. Więc uczenie 2+2 po to aby wiedzieć, że to 4 jest zbędne. Lepiej i szybciej zrobić półroczny kurs obsługi kalkulatora. Arytmetyka ma ogromne znaczenie jeśli prowadzi do rozwoju myślenia matematycznego i zrozumienia, czyli tego "wchodzenia głębiej".
            • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:08
              szeera napisała:

              > Arytmetyka ma o
              > gromne znaczenie jeśli prowadzi do rozwoju myślenia matematycznego

              Stawiacie chochoły. Przecież nawet w "zapóźnionej cywilizacyjnie" polskiej szkole uczy się dzieciaki matmy na jabłkach, a nie każe wykuwać na blachę działania.
              • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:47
                > Przecież nawet w "zapóźnionej cywilizacyjnie" polskiej szkole uczy się dzieciaki matmy na jabłkach, a nie każe wykuwać na blachę działania.

                To już nie wymagają nauczenia się tabliczki mnożenia na pamięć? Teraz przy pomocy jabłek uczeń dochodzi do tego, że 7*8=56?
                • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:16
                  demodee napisała:


                  > To już nie wymagają nauczenia się tabliczki mnożenia na pamięć? Teraz przy pomo
                  > cy jabłek uczeń dochodzi do tego, że 7*8=56?

                  A żebyś wiedziała, że z tą tabliczką to tak niespecjalnie naciskają. Czego oczywiście nie popieram.
                  Odnoszę się do tych zarzutów, że nauczyciele matematyki to jacyś debile, którzy wymagają wykucia 2+2=4 na pamięć bez zrozumienia i dopiero jak się wprowadzi pełen spontan, fun i radość, to dziecko będzie w stanie zrozumieć sendo działania. To jest oczywista bzdura.
            • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:17
              > Arytmetyka ma ogromne znaczenie jeśli prowadzi do rozwoju myślenia matematycznego i zrozumienia, czyli tego "wchodzenia głębiej".

              Rozwój myślenia matematycznego może jest ważny dla przyszłych matematyków. Ilu uczniów zostaje w przyszłości matematykami?
    • lily_evans11 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 18:40
      Wobec najmłodszych i rozpoczynających naukę to jest bardzo fajne podejście. Do dzisiaj pamiętam, jak płakałam nad dwójką w I klasie, byłam super uczennicą, z dużą łatwością nauki, ale zdolności manualne żadne. I niestety oceniono mi praktyczną pracę, taki trójwymiarowy domek wink. Bardzo cieszyła się, że moja córka miała jakieś symbole zamiast ocen i oceny opisowe. A i tak sądzę, że szkoła za bardzo od samego początku skupia się właśnie na sprawdzaniu i ocenianiu.
        • lily_evans11 Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:22
          Tak. Te młodsze dzieci, jeśli nie są wcześniej rozwijane w domu, czasami na siłę, nie uczone czytania i liczenia, zaliczają naprawdę spore obniżenie swojej samooceny w pierwszych miesiącach szkoły.
          Druga nie fajna rzecz - dokładnie prac, kaligrafii, zadań, angażowanie rodziców w pilnowanie i sprawdzanie. Tego jest za dużo na wytrzymałość zarówno dziecka, jak i rodzica.
    • tiffany_obolala Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:00
      Poznałam ostatnio środowisko edukacji domowej. Tam stopnie są ograniczone do tych na świadectwie, a dzieciaki często świadectwa odbierają mocno po czasie - bo nie mają dla nich żadnego znaczenia, o ile nie są w 8 klasie i nie biorą udziału w rekrutacji do "normalnych" szkół średnich. Tam młodzież uczy się w wakacje, bo lubi, albo bo chce mieć wolne od stycznia do maja. Tam nie ma czerwonych długopisów - albo są, jeśli rodzicowi zależy, ale szybko szuka innych metod, bo marchewki działają lepiej, niż kije, pod kijem dziecko się nie uczy. Tam jest zupełnie, ale to zupełnie inny sposób myślenia o edukacji i szkole, czy raczej sposoby myślenia, bo tych jest bardzo dużo. A młodzi ludzie z ED idą na studia i dają sobie radę...
        • tiffany_obolala Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:55
          Ale niewystarczający do czego? Do ukończenia studiów? Bo tak wg mnie stopnie są potrzebne o tyle, o ile pozwalają zdać do następnej klasy/zaliczyć rok. Do niczego więcej. Test nie sprawdza wiedzy, tylko umiejętność rozwiązania testu, esej analogicznie. Miękkich umiejętności nic zestandaryzowanego nie sprawdzi.
          • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:03
            tiffany_obolala napisał(a):

            > Ale niewystarczający do czego? Do ukończenia studiów?

            Nie, do zostania inżynierem lub chirurgiem. Nie potrzebujemy ludzi, którzy "skończyli studia" tylko wysokiej klasy specjalistów, ewentualnie po prostu robotników - ale uczenie ludzi, że praca i nauka to zabawa nie pomaga ani w zostaniu inżynierem, ani salową.
          • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:14
            tiffany_obolala napisał(a):

            > stopnie są
            > potrzebne o tyle, o ile pozwalają zdać do następnej klasy/zaliczyć rok. Do nic
            > zego więcej.

            Są potrzebne - są substytutem efektów pracy. Człowiek nie uczy się i nie pracuje, bo nauka i zabawa to radość sama w sobie, tylko dla efektów pracy, a dokładniej dla osiągnięcia satysfakcji z tych efektów. Tę satysfakcję może osiągnąć zarówno chirurg ratujący komuś życie jak i śmieciarz, do tego nie jest potrzebna przyjemnosć z samej pracy, która często bywa ciężka (chirurg) czy uciążliwa (śmieciarz).
            • tiffany_obolala Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:30
              Ludzie zorientowani na proces są generalnie szczęśliwsi, niż zorientowani na cel. Uczenie się "dla stopni" powoduje patologie typu ściąganie, kupowanie prac, odrabianie przez rodziców. Dodajmy jeszcze "matematyk stawia 5 tylko chłopcom", "w pierwszej klasie kaligrafią tylko dziewczynki". Powszechność tej patologii dezawuuje wartość uczciwie zapracowanego stopnia.
              • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:38
                > Ludzie zorientowani na proces są generalnie szczęśliwsi, niż zorientowani na cel.

                A Ty chciałabyś, żeby, gdy zepsuje Ci się w domu sedes, przyszedł do jego naprawy szczęśliwy hydraulik zorientowany na proces?
                • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:55
                  demodee napisała:


                  > A Ty chciałabyś, żeby, gdy zepsuje Ci się w domu sedes, przyszedł do jego napra
                  > wy szczęśliwy hydraulik zorientowany na proces?

                  Będzie się babrał z kiblem przez 2 dni, bo to takie przyjemne i radosne. A potem zostawi rozgrzebane big_grin
              • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:49
                tiffany_obolala napisał(a):

                > Ludzie zorientowani na proces są generalnie szczęśliwsi, niż zorientowani na ce
                > l.

                Ta, zwłaszcza pracownice biedronki czy nawet specjaliści, których praca polega na powtarzalnych czynnościach. Stąd wysyp "wypaleń zawodowych", bo wklepywanie czegoś w rubrykę dziesiąty rok z rzędu nie przynosi satysfakcji.

                > Uczenie się "dla stopni" powoduje patologie
                Tych patologii łatwo uniknąć, zresztą nawet nasz - niby ten opóźniony system - im niespecjalnie sprzyja. W liceum na przykład stopnie nie mają większego znaczenia "systemowo", w podstawówce w sumie też, to rodzice generalnie są źródłem problemu. Młody człowiek nie ma żadnego interesu w tym aby oszukiwac, bo tróję dostanie z palcem w tyłku, a co to za satysfakcja dostać piątkę ściągając. Natomiast owszem, dzieciaki trzeba uczyć tego czym jest satysfakcja psychiczna z efektu pracy, bo to ona jest siłą napędową chęci do nauki i pracy. Nie da się wiecznie grać na cymbałkach i udawać, że błąd nie jest błędem, byleby tylko bąbelka nie traumatyzować.
                • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:52
                  >Nie da się wiecznie grać na cymbałkach i udawać, że błąd nie jest błędem, byleby tylko bąbelka nie traumatyzować<
                  Ale zdajesz sobie sprawę, że dyskutujesz z nieistniejącym i krytykujesz nieistniejące, prawda?
                  • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:00
                    olena.s napisała:


                    > Ale zdajesz sobie sprawę, że dyskutujesz z nieistniejącym i krytykujesz nieistn
                    > iejące, prawda?

                    A, że niby w tym wszystkim nie chodzi o to, aby chronić dzieci przed bólem nauki i pracy? To po co Szwedzi eksperymentują z brakiem poprawiania błędów?
                    • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:11
                      Nie wiem, po co robią to Szwedzi, bo jedyny tekst jakim dysponujemy bardzo niewiele wnosi. Moja szkoła robiła to po to, żeby dobrze wykształcić dzieci i żeby wypuszczać zdrowych na emocjach i umyśle, dobrze przygotowanych do dalszych etapów edukacji i życia ludzi. Definiowali to na parę sposobów - najłatwiej będzie powiedzieć o rezultatach szkoły jako całości - wspomniałam już o tym. Co do reszty, to chodziło o samosterowność dorastającego dziecka, odpowiedzialność, umiejętność dalszego samokształcenia, skłonność do działania wspólnego i prospołecznego, między innymi.
                        • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:37
                          Niespecjalnie. Dążyła do tego, żeby dzieci wypracowały procesy (bo były one różne u różnych uczniów) dochodzenia do poprawnego wyniku. Wymaga to głębszej wiedzy o uczniu i bliższemu towarzyszeniu mu w nauce. Jeżeli nauczyciel ma warunki, żeby dokładnie wiedzieć, kto z czym ma kłopot, co do kogo jeszcze nie trafiło, to primo - może jeszcze raz tłumaczyć wszystkim, secundo - może w trakcie lekcji przyglądać się dokładnie pracy konkretnego ucznia i zadawać mu pytania- dlaczego robi tak a nie śmak, na przykład, tertio - w razie powaznych kłopotów może ucznia poprosić o pozostanie i przerobienie w układzie 1:1 sprawiającego kłopoty zagadnienia.
                          Zdaniem mojego dziecka podstawowym warunkiem, żeby to dobrze chodziło był brak stopni, brak kary (czy "kary") za błędy, zachęcanie do rozmowy, traktowanie jako normy, że uczeń na lekcji mówi, że czegoś nie nie złapał. Załozenie szkoły było takie, że każdy robi błędy, to normalne w procesie uczenia, to nie wstyd ani klęska, ani tym bardziej dowód na bycie "głupim" czy "słabym uczniem". Wartością jest rozwój i postępy każdego z konkretnych uczniów.
                      • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:41
                        A, dopytałam dziecko, jak ono widzi różnice edukacyjne. Otóż zdaniem progenitury polska szkoła uczy wiedzy, a szkoła amerykańska - umiejętności. Polscy przyjaciele swoje umiejętności wyniesli raczej z domów - jak mieli farta - niż z systemu edukacji. Do umiejętności zalicza m.in. samodzielne analizowanie i kwestionowanie. (Co do tego ostatniego pamiętam jedną z pierwszych lekcji science z podstawówki. Nauczyciel pokazał dzieciakom cylinder wypełniony cieczą i jakieś drobiny, które w tym łaziły. Oraz wyjaśnił, że są to wszy ściekowe, po czym barwnie opisał ich życie. A na końcu lekcji pokazał im toto z bliska - były to M'nMsy w coca coli, czy coś podobnego. I kazał im zapamiętać, żeby nie wierzyć mu na słowo, tylko kwestionować i sprawdzać. Sądzę, że małe zapamiętały tę lekcję na całe życie).
                          • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:51
                            Precyzyjnie mówiąc, masz słuszność. Ogólnie mówiąc - jest jednak pewien dominujący styl pedagogiczny.
                            Jeżeli jednak wolisz, możesz mówić o tej konkretnej pojedynczej szkole am, oraz o szkołach pl do których chadzało grono znajomych i przyjaciół.
                        • dramatika Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:57
                          olena.s napisała:

                          > samodzielne analizowanie i kwestionowanie.

                          Ta, wiemy. Słynne myślenie krytyczne. W Polsce niestety dziecka uczone wierzyć we wszystko co zobaczą, jak to na zadupiu świata.

                          Ten twój opis doświadczenia przypomina mi własnie to dziwne amerykańskie podejście do popularyzowania nauki, to są takie przekazy pismem obrazkowym dla debili. Mozesz przekazać dziecku, że dramatika zafascynowała się fizyką po wykładzie na studiach, gdzie facet stał i pierdzielił przez 3 godziny mając tylko tablicę i kredę.
                    • asia.sthm Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 21:35
                      dramatika napisał(a):

                      > olena.s napisała:

                      > > Ale zdajesz sobie sprawę, że dyskutujesz z nieistniejącym i krytykujesz nieistn
                      > > iejące, prawda?

                      > A, że niby w tym wszystkim nie chodzi o to, aby chronić dzieci przed bólem nauki
                      > i pracy? To po co Szwedzi eksperymentują z brakiem poprawiania błędów?

                      Typowa ty, zafiksowalas sie na tym niepoprawianiu bledow i bedziesz dyskutowac tylko w kolko niepoprawiania bledow. Kataryna.
                      Przypominam: w tym fatalnie na chybcika napisanym artykule oparto sie na protescie matki PIERWSZOKLASISTKI i nie jest to jakis nowo wymyslony eksperyment, szwedzki do tego. To jest pedagogika juz od dawna wdrozona, pomyslnie stosowana i przestan juz uparcie przelewac z proznego w puste, wkolo macieju.
                • boogiecat Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 03.01.21, 23:11
                  dramatika napisał(a):

                  > tiffany_obolala napisał(a):
                  >
                  > > Ludzie zorientowani na proces są generalnie szczęśliwsi, niż zorientowani
                  > na ce
                  > > l.
                  >
                  > Ta, zwłaszcza pracownice biedronki czy nawet specjaliści, których praca polega
                  > na powtarzalnych czynnościach. Stąd wysyp "wypaleń zawodowych", bo wklepywanie
                  > czegoś w rubrykę dziesiąty rok z rzędu nie przynosi satysfakcji.
                  >

                  Wypalenia zawodowe sa najczesciej zwiazane z odczuwanym brakiem sensu pracy.
                  • turzyca Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 04.01.21, 01:17
                    >Wypalenia zawodowe sa najczesciej zwiazane z odczuwanym brakiem sensu pracy.

                    Tylko widzenie tego sensu pracy bywa różne. Biorąc na warsztat tego śmieciarza - może być sfrustrowany, że praca brudna, ciężka, codziennie tyle koszy do przewalenia, a może być zadowolonym, dumnym z siebie użytecznym członkiem społeczności, który dba o jej podstawowe potrzeby. Miałam takiego sąsiada, był bardzo dumny z tego, że robi dobrze swoją potrzebną miastu robotę.
                    Z innej beczki - moja przyjaciółka pracuje z narkomanami. Wydawało mi się, że praca gorsza niż Syzyfa, bo tylko zasadnicza mniejszość dochodziła do stanu względnie samodzielnego funkcjonowania, większość korzystała z terapii zastępczej, zajęciowej i żyła z zasiłku, zazwyczaj mieli mocno ograniczone prawa rodzicielskie. A ona była potwornie swoją pracą usatysfakcjonowana. Dla niej sukcesem było to, że ci ludzie żyją i to żyją na wolności. Że nikogo nie skrzywdzili. Terapia zastępcza - dla mnie ukształtowanej w absencyjnej kulturze Monaru - środek przejściowy, którego wieloletnie stosowanie jest porażką, dla niej była sukcesem. Bo oni byli czyści. Bo akceptowali brak narkotycznej euforii. Bo mieszkali w mieszkaniu z normalnym wyposażeniem. Bo chodzili do lekarza. Bo odzyskiwali część praw rodzicielskich.
            • boogiecat Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 03.01.21, 23:07
              dramatika napisał(a):
              >
              > Są potrzebne - są substytutem efektów pracy. Człowiek nie uczy się i nie pracuj
              > e, bo nauka i zabawa to radość sama w sobie, tylko dla efektów pracy, a dokładn
              > iej dla osiągnięcia satysfakcji z tych efektów. Tę satysfakcję może osiągnąć za
              > równo chirurg ratujący komuś życie jak i śmieciarz, do tego nie jest potrzebna
              > przyjemnosć z samej pracy, która często bywa ciężka (chirurg) czy uciążliwa (śm
              > ieciarz).


              Dramcia, twoj swiat zlozony z chirurgow i smieciarzy mnie urzekl😛

              Piszesz jakbys nigdy nie pracowala z normalnymi ludzmi, albo wogole suspicious

              Problem w tym, ze ludzie z natury som leniwe oraz poszukuja przyjemnosci. A w naszych czasach to juz wogole.

              To jezeli chodzi o wiekszosc. Sa tez jednostki masochistycznie pracowite- ale dlaczego one mialyby odczuwac jedynie znoj pracy, a ewentualna satysfakcje tylko na koniec?

              Mozna wiec uczyc dzieci smaku wysilku, co nie jest przeciwstawne przyjemnosci i satysfakcji z samego wykonywania. W tym kontekscie trud pracy jest odbierany zupelnie inaczej i otrzymuje sie lepsze dlugoterminowe efekty. Przeciez to sa znane banaly.

              A ty masz jakis problem z pojeciem przyjemnosci i wyobrazasz sobie w tych metodach zgnilozachodowe rozbrykanie "przyjemnosci im sie zachcialo!", tymczasem metody te ucza wlasnie dokladnie poszanowania wykonywanej pracy, jaka by nie byla, oraz jednoczesnie zadowolenia z siebie i z zycia. I tylko z takimi ludzmi da sie porzadnie pracowac i normalnie wspolzyc.

              Co by ci sie nie marzylo, najwyzszej klasy organizacja z najwyzszej klasy inzynierami i chirurgami predzej czy pozniej zwyczajnie pierdolnie, jesli zatrudnia zwichnietych ludzi pracujacych na twojej zasadzie.

    • kub-ma Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 19:21
      Artykuł jest w sumie kiepski, niewiele a niego można się dowiedzieć o samej metodzie uczenia.
      Skreślenie uczniowi nieprawidłowo rozwiązanego zadania i napisanie prawidłowego wyniku, to nie jest żadna metoda uczenia matematyki.
      Powinno być, jak napisała nangaparbat3, "naprowadzenie dziecka na takie myślenie, że sobie samo poradziło." Doświadczony nauczyciel wie jak to zrobić. Gdy uczeń popełnia błąd, źle rozwiązuje dane zadanie, to nauczycielowi (przynajmniej ja tak mam) natychmiast włącza się seria pytań naprowadzających - takich wędek, które mają pomóc dziecku złowić rybę i nauczyć jak następnym razem z tych wędek skorzystać.


      • demodee Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:41
        Słusznie. I do tego służy nauczycielowi czerwony długopis. Kolor czerwony jako bardziej jaskrawy wbija się w mózg. A potem uczeń parę razy powinien przepisać to słowo poprawnie, głośno je przy przepisywaniu powtarzając.
        • olena.s Re: Szwedzki eksperyment edukacyjny 02.01.21, 20:51
          Jak tam wolisz. Moja szkoła wcieliła w życie rezultaty badań, mówiące o tym, że oceny w wieku młodszym absolutnie nie dają zdrowego impulsu, natomiast podkopują wiarę dziecka w swoje zdolności oraz zabierają fun płynący z nauki. A bez tego funu z procesu edukacji wychodzi średni, znudzony fachman, któremu się nie za bardzo chce i którego jedynym ekwiwalentem za pracę jest pensja.

          W starszym wieku konkurencja pomiędzy młodzieżą ma inne efekty.