Dodaj do ulubionych

Przedziwna reakcja znajomego - co myślicie?

02.01.21, 14:48
Na sam koniec roku spotkała mnie przedziwna, niemiła sytuacja, której nie potrafię sobie zracjonalizować. Nie przejmuję się nią, bo sprawcą nie jest nikt bliski, ale ilekroć wracam do tego myślami, czuję gigantyczne zdziwienie i jakoś tam chcę to zrozumieć. Choć wiem, że nie warto zawracać sobie głowy, to jednak gnębi myśl: DLACZEGO?

Kilka lat temu poznałam pewnego faceta. Zaprosił mnie do restauracji i kina, było dość miło, ale bez jakiegoś wow z mojej strony, więc chwilę potem jeszcze pogadaliśmy na mess i znajomość się urwała. Bez scen, pytań, próśb, po prostu już się nie umówiliśmy. Dwa miesiące temu napisał do mnie, że gdzieś mnie tam widział, że mu się przypomniało, że ma mój numer, no i co słychać. Faktem jest, że go nie pamiętałam za bardzo, tamta "randka" odbyła się jakieś 4-5 lat temu. No ale po chwili rozmowy przypomniałam sobie co i jak i zaczęliśmy trochę pisać. Ale tak bardzo na luzie, bez parcia na spotkanie kolejne. Był bardzo uprzejmy, naprawdę kulturalnie się do mnie zwracał. Zapytał, czy chciałabym porozmawiać przez telefon i rozmowa była bardzo ok. Mówił o pracy (jest managerem w korpo, wygooglałam go teraz), o jego córce (11 lat), ja o pracy, dziecku, psie, przeprowadzce. Normalnie, serio normalnie, nie było absolutnie żadnych sygnałów alarmowych. Ustaliliśmy, że jak będę zdrowa to zrobimy sobie spacer z psami. Ja zaczęłam nawet myśleć, że może niepotrzebnie go te lata temu odrzuciłam, że może to jednak fajny, normalny człowiek i szkoda, że wtedy nie zaiskrzyło. Przez święta nie mieliśmy kontaktu, poza życzeniami (normalnymi). Potem ze dwie luźne wiadomości - ja opisałam moje trudności z netem, on wysłał buźki śmiejące się i napisał, że dobrze sobie poradziłam. A w sylwestra, którego spędzałam w domu (wciąż kaszlałam), po północy wysłałam mu najprostsze życzenia noworoczne. Najnormalniejsze: szczęśliwego nowego roku. Odpisał od razu, słowami (cytuję): spierd**j ku**wo.
No i tak. Wiem, że śmieci wyniosły się same, ale do jasnej cholerki, co to było? Alkohol i jakieś żale zadawnione? Choroba psychiczna? Smutno mi, a jednocześnie czuję się mocno zaniepokojona, że ludzie potrafią się tak dobrze kryć. A gdybym nie była chora i jednak z nim poszła na ten spacer? sad(
Obserwuj wątek