Dodaj do ulubionych

Nastolatka...poproszę o kolejne leki..

02.01.21, 21:23
Kto wychował nastolatkę i nie zwariował? Jak wychować córkę na mądra, samodzielną, asertywną, niezależną kobietę nie tracąc władz umysłowych? Przy jej zmiennych nastrojach, nieprzewidywalności reakcji, kompleksach, braku wiary w siebie, rzecz jasna lenistwie również ...?
Akceptuję, wspieram, kocham...
Kocham i kompleksy i fioletowe, niebieskie, zielone i różowe włosy, i glany które niemiłosiernie trą pięty bo nie rozbite ciągle i oklejam opatrunkami. I wansy na cienkiej podeszwie kiedy zimno i rękawiczki bez palców... A! I rajstopy czarne z meeeega oczkami (pod spód zakłada cieliste tyle wywalczyłam)... Minie? Ten czas buntu, smutku, braku wiary w siebie? Cała reszta niech by została, byle szczęśliwa była..
Obserwuj wątek
    • tiffany_obolala Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 02.01.21, 21:29
      Podobno to się da przeżyć i nawet się ładnie wypiera. Tzn moi rodzice nie pamiętają połowy akcji, które odwalałam (o drugiej połowie nie wiedzieli). Ja za 740 dni przestaje odpowiadać prawnie za swoje dziecko big_grin Nie wiem, kto będzie miał większego kaca po jej urodzinach...
    • magdallenac Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 02.01.21, 21:36
      Mam nadzieję, że minie...moja chuda jak patyk 13 latka- bluzy XL, krótkie spodnie w środku zimy (u mnie ponad metr śniegu i -5 dzisiaj) mamy obecnie szał na akrylowe paznokcie, a mnie się słabo robi jak je widzę- zgodziłam się, zrobiła kilka dni temu. Pozwalam na różne eksperymenty z wyglądem i poszukiwanie własnego stylu. Poza tym bardzo dobre dziecko- świetne oceny, niezłe osiągnięcia w kilku dziedzinach sportowych. U nas nie ma jeszcze szaleństwa hormonalnego, więc jak na razie nie ma wahań nastroju. Już kiedyś pisałam tutaj- wychowanie dziecka, to najtrudniejsze zadanie jakie życie do tej pory przede mną postawiło.
      • waleria_s Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 02.01.21, 21:44
        Masz na myśli akryl robiony u kosmetyczki? Jejku, lekka przesada, jeśli ktoś to wykonał dziecku 13-letniemu. Jakaś hybryda krótka i jasna, ok, no ale akrylowe...
        Krótkie spodnie to prawie każda nastolatka nosi, rany, że im nie zimno. Wyszłam tak parę razy i kostki mi tylko wytargało, brr.
        • magdallenac Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 02.01.21, 21:52
          Uwierz mi, że WSZYSTKIE koleżanki mojego dziecka zrobiły sobie akrylowe paznokcie- wszystkie pochodzą z dobrych rodzin, dobrze się uczą itd smile ja opierałam się najdłużej, bo strasznie mnie takie paznokcie obrzydzają. Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że warto przegrać bitwę, aby wygrać wojnę wink To jest kolejna chwilowa moda, która u nas nastała i jak to moda pewnie minie za kilka miesięcy.
              • magdallenac Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 13:47
                Eee nie, jesteśmy w pierwszej trójce najlepszych dystryktów szkolnych w naszym stanie- tylko dziewczyny są w okresie głupiej fascynacji Billie Eilish. Ta moda na szczęście mija i pewnie zaraz pojawi się następna. Korzystają z tego, że szkoła jest teraz 100% on line i eksperymentują. Uwierz wolałabym, żeby mi dziecko zafarbowało łeb na zielono, niż założyło plastikowe paznokcie, niestety kolorowe włosy nigdy nie były u nas modne. Pozostaje mi zacisnąć zęby i przeczekać.
                • manala Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 13:53
                  Ok, w Stanach pewnie jest jednak trochę inaczej niż u nas wink Też mam trzynastolatkę. Ubiera się dziwacznie (szerokie spodnie do kostek i bluzy). Martwi mnie to, że z otwartej dziewczynki przekształca się w takiego dzika (siedzi w domu głównie, do szkoły nie chodzą). Myślę, że ta cała pandemia przyniesie wiele szkód w młodych główkach...
                  • magdallenac Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 13:59
                    U nas na szczęście życie towarzyskie jest w pełnym rozkwicie- dziewczyny mieszkają koło siebie, robią razem szkołę, a po lekcjach śmigają do nocy na lyżwach i sankach. U takich młodych dzieciaków, naprawdę nie trzeba wiele czasu, aby zdziczeć. Podczas pierwszego lockdownu w marcu/kwietniu, kiedy jeszcze wszyscy się bali, obserwowałam moje otwarte, towarzyskie, wesołe dziecko jak w oczach gasło i zamieniało się właśnie w jakiegoś jaskiniowca. Po dwóch miesiącach wszystkim przeszły schizy i zaczęliśmy "normalnie" żyć na ile było to możliwe.
              • pade Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 14:19
                manala napisała:

                > Moja nawet nie maluje zwykłym lakierem. Nie robi sobie makijażu. Jednak jakieś
                > patologiczne są koleżanki córki...

                Boże drogi... I po co takie oceny?
                Jedna będzie eksperymentować z makijażem, tipsami, doczepami i czym tam jeszcze, a potem z tego wyrośnie. Inna z kolei w wieku 20 lat będzie mieć usta glonojada i rzęsy gąsienice. A inna nic z tych rzeczy.
                Nie ma prostego przełożenie: makijaż, paznokcie - stoczy się!
                Stoczyć, to się można wtedy, gdy rodzic nie akceptuje i tępi wszystko, co mu się kojarzy. Jemu się kojarzy, bo innym niekoniecznie.
                  • pade Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 15:19
                    lily_evans11 napisała:

                    > Ale chyba przyznasz, że kiepski gust typu glonojady i rzęsy gąsienice tudzież
                    > szpony na pół metra to teraz mają już tylko typowe Karyny. Inteligencja przejaw
                    > ia się nie tylko w uzyskiwaniu dobrych stopni czy podejmowaniu rozsądnych decyz
                    > ji wink.
                    >

                    Nie wiem czy to kwestia gustu, czy raczej bardzo niskie poczucie własnej wartości.
                    Pracowałam kiedyś z dziewczyną, po studiach, cały czas się dokształcała, niegłupia, obrotna, wygadana...I miała te gąsienice, pazury na pół metra, gust jak Ty to nazywasz Karyny. Tkwiła w porąbanym związku i tylko czasem spod tej sztucznej powłoki przebijała mała, niepewna siebie dziewczynka.
                    Jedno, czego mnie życie nauczyło to to, że nic nie jest takie oczywiste jak nam się wydaje, zero-jedynkowe. Można mieć fatalny gust i być dobrym, mądrym człowiekiem. Można nosić na sobie najnowsze trendy, mieć kapsułową garderobę, z klasą, można mieć super wykształcenie i być porąbaną narcyzką.
                    Ubranie, wygląd, to tylko powłoka. A ta powłoka to często barwy ochronne.
                • magdallenac Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 14:41
                  Ciekawe, bo u nas usta glonojada w przyrodzie w ogóle nie występują, za to byłam w szoku, kiedy pojechałam do Polski dwa lata temu- większość dziewczyn 20-25 miała powiększone usta. Widzę, że najgłupszy wiek i najwięcej eksperymentów z wyglądem przeprowadzają dziewczyny 13-15, później wszystkie przechodzą na tryb sportowy. U nas w dystrykcie(szkolnym) niemalże wszystkie dziewczyny w zimie trenują hokej w lecie piłkę nożną, a cały rok siatkówkę, a to nie idzie w parze z makijażami, długimi paznokciami itd.
    • wydramarlenka Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 02.01.21, 22:08
      Włosy to nie zęby - odrosną.
      Przypomnij sobie też swoją nastolatkową odzież, zawsze rodzice byli zachwyceni Twoim gustem? Moja mama zawsze martwiła się o brak czapki (niedawno zaczęłam nosić w temperaturze wyższej niż minus 5, jak wieje) smile

      Pomóż rozbić te glany smile

      A zmienne nastroje - dziwiłabym się, gdyby ich nie było, hormony w tym wieku robią swoje.
    • nangaparbat3 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 02.01.21, 22:13
      Dowiedziałam się niedawno, że w wieku odpowiadającym wiekowi pokwitania u ludzi młode gęsi stają się nagle lękliwe, niepewne siebie i nierozważne. Żałuję, że nie wiedziałam o tym kiedy sama miałam nastolatkę wink

      Mam wrazenie, że świat okropnie nie sprzyja teraz młodziutkim kobietom i dojrzewającym dziewczynom. Z każdej strony są szturchane, media, rówieśnicy, nauczyciele, rodzice, każdy od nich czegoś chce, ale te oczekiwania są okropnie niespójne. Może dom nastolatki powinien być po prostu miejscem odpoczynku wojowniczki? W sensie takiego psychicznego wytchnienia, gdzie można czuć się bezpiecznie, akceptowaną ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, często zresztą urojonymi, błędami, porażkami? Chyba tego im najbardziej trzeba.
      • eliksir_czarodziejski Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 01:31
        nangaparbat3 napisała:

        > Dowiedziałam się niedawno, że w wieku odpowiadającym wiekowi pokwitania u ludzi
        > młode gęsi stają się nagle lękliwe, niepewne siebie i nierozważne. Żałuję, że
        > nie wiedziałam o tym kiedy sama miałam nastolatkę wink
        >
        > Mam wrazenie, że świat okropnie nie sprzyja teraz młodziutkim kobietom i dojrze
        > wającym dziewczynom. Z każdej strony są szturchane, media, rówieśnicy, nauczyc
        > iele, rodzice, każdy od nich czegoś chce, ale te oczekiwania są okropnie niespó
        > jne. Może dom nastolatki powinien być po prostu miejscem odpoczynku wojowniczki
        > ? W sensie takiego psychicznego wytchnienia, gdzie można czuć się bezpiecznie,
        > akceptowaną ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, często zresztą urojonymi,
        > błędami, porażkami? Chyba tego im najbardziej trzeba.
        >

        No taki dom to powinien być dla każdego i starego i młodego.
        Młode dziewczyny i kobiety były od zawsze tracane ze wszystkich stron, chyba wolę żeby były to jednak media niż za przeproszeniem łapska starych dziadów wszelakich. Mam wrażenie że kiedyś molestowanie fizyczne lub słowne to była norma dla młodej kobiety, a otoczenie udawało że nic się nie stało.
    • aurinko Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 02.01.21, 23:58
      Moja 13 latka jest fajną dziewczynką i nie mam się o co przyczepić. Nie pyszczy, opiekuje się młodszym bratem jak nas nie ma, pilnuje jego lekcji, uczy angielskiego, ogarnia obiady, sprząta co do niej należy bez szemrania, bardzo dobrze się uczy. Ciuchy kupuje sobie sama ale akceptowalne. Ostatnio zgodzilismy się na dodatkowy kolczyk u góry ucha, to była pełnia szczęścia wink
      Ale 3 lata temu była masakra. Trzaskanie drzwiami, teksty w stylu " to mój najgorszy dzień w życiu", próby pyskowania, wiecznie niezadowolona i ciągle wszystko na nie. Przeszło jak ręka podjął pół roku później jak okres dostała. Od tego czasu zero jazd.
      • karme-lowa Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 22:28
        aurinko napisała:

        > Moja 13 latka jest fajną dziewczynką i nie mam się o co przyczepić. Nie pyszczy
        > , opiekuje się młodszym bratem jak nas nie ma, pilnuje jego lekcji, uczy angiel
        > skiego, ogarnia obiady, sprząta co do niej należy bez szemrania, bardzo dobrze
        > się uczy. Ciuchy kupuje sobie sama ale akceptowalne. Ostatnio zgodzilismy się n
        > a dodatkowy kolczyk u góry ucha, to była pełnia szczęścia wink
        > Ale 3 lata temu była masakra. Trzaskanie drzwiami, teksty w stylu " to mój najg
        > orszy dzień w życiu", próby pyskowania, wiecznie niezadowolona i ciągle wszystk
        > o na nie. Przeszło jak ręka podjął pół roku później jak okres dostała. Od tego
        > czasu zero jazd.
        Wypisz wymaluj jak u mojej córki! Dokładnie to samo. I są w podobnym wieku.
    • eowen Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 00:08
      Ja mam sześciolatków z fochami nastolatki. Nawet już trzaska drzwiami id swojego piomuju odpowiednio. I nie słucha, i ignoruje, i licytuje się i wszystko, z odżywkami "nie chce mi się, co mnie to obchodzi", i zasadniczo tylko "jajaja".
      A było to cudowne idealne dziecko przed pierwsze 4 lata swojego życia. Jak sobie myślę o nas za 10 lat, to aż mi skóra cierpnie.
    • heca7 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 10:28
      Minie. Ja teraz mam na stanie prawie 19 latkę i już jest spokojniej. Ale oprócz niej mam 15,5 latka. I zachowuje się obecnie jakby miał PMS, demencję starczą i był toksyczną teściową na raz tongue_out Upierdliwy do bólu, wszystko mu się nie podoba, marudzi, czepia się , łazi po domu po nocy, uważa, że zjadł wszystkie rozumy, kłóci się z płaskoziemcami po internetach , zadaje głupie pytania i jest nieznośny. Najchętniej nosiłby krótkie spodenki cały rok, po domu jak tylko wróci ( o ile wyjdzie) przebiera się w piżamę. Niestety za wielki żeby się zmieścił do okna życia. Poza tym zna drogę do domu tongue_out
    • saszanasza Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 10:52
      Jak mojej 13 latce zawsze pozwalałam kupować „modne” dla niej ubrania, oczywiście w granicach rozsądku i ceny (ale tu córka nie jest wymagająca”. Natomiast całkiem niedawno robiła porządek w szafie z ubraniami, przyszła przynosząc kilka sztuk do wytrzucenia i do mnie”Mamo! Dlaczego pozwoliłaś mi na zakup tak brzydkich ubran”🙈
      No i teraz nie wiem....pozwalać, nie pozwalać😉
    • mama_duzych_dzieci Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 10:58
      hej, kochasz, akceptujesz, wspierasz i rozumiesz i to jest to. Olej pomysły na jej wygląd, skoro jej się podoba i dobrze się w tej stu=ylizacji czuje. Lenistwo przechodzi, bałagan również. Pierwsza sympatia przyjdzie to bedzie sprzatąć na błysk. Na smuteczki wprowadziłam rytuał picia dobrej herbaty w ulubionym kubku, brałam drugi i siedziałam , milczałam. Nie drążyłam tematu, nie chciała mówić to nie mówiła, ale docenia teraz , ze tyle czasu byłam gotowa poświęcić. Brak wiary to najgorsza rzecz z jaka przychodzi nam się zmierzyć. Moje dziecko widzialo, że jej matka wierzy w siebie. Czasami się pytała - jak Ty to mamo robisz? i pomalu, od słowa do słowa szło do przodu. Czyta się, ze to ojcowie dają córkom to coś, ze wierzą w siebie, że sa wyjatkowe. Mój nie potrafił, ale jakoś udało się nie zwariować i wychowć fajną młodą kobietę.
    • aqua48 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 11:00
      Wychowałam dwóch nastolatków. Z wizerunkiem nie było problemów, panowie raczej szli w elegancję. Młodszy w pewnym wieku zafundował sobie warkocz do połowy pleców, ale wyglądał z tym fajnie, bo ma grube, piękne włosy. Za to każdy jak skończył 17 lat próbował rządzić w domu i zająć w stadzie miejsce samca alfa. Niekiedy czułam się jak w zoo, albo jakbym oglądała film z życia człekokształtnych. Brakowało tylko Czubówny z komentarzem.Teraz mam świetnych synów - dobrych, troskliwych, pomocnych i kochających. Ale był czas gdy niemal oszalałam bo trzeba było weryfikować każde polecenie i tłumaczyć spokojnie każdą prośbę w stylu, tak kochanie, ale na razie mieszkasz u nas w domu i musisz się dostosować, bo każdy w naszej rodzinie ma swoją rolę i jeśli jeden element się zbuntuje to zawali się wszystko..Jakoś zrozumieli. Ale było trudno.
    • kanna Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 13:06
      Moja nosi wyłącznie spodnie, białe bluzki (najchętniej z kotami) i szare bluzy.

      Jest 100% introwertyczka, której wystarczają zwierzaki, rozmowy ze mną, jedna bliska przyjaciółka i YT.
      Najchętniej by nie wyłaziła z domu (kocha pandemię).

      Wykłóca się z nauczycielami, a raczej dyskutuje - zaganiając ich w ślepy kąt. Jest piekielnie bystra, czyta ludzi, rozpoznaje oczekiwania, słabości, wie, gdzie uderzyć, jakich użyć argumentów. Jednocześnie nie bywa chamska, dąży do rozwiązania problemu. Dziwi się, ze ludzie nie pojmują "oczywistości". Złoszczą ja głupi nauczyciele, Docenia starania. Dogada się z każdym, ale nie szuka towarzystwa.
      Mój mąż się jej boi, bo nie potrafi znaleźć argumentów.

      Praktycznie się nie czesze, tylko po myciu głowy. Ma piękne, kręcone włosy. Nie maluje się, ma nadwrażliwość zapachową, więc kremy musza "nie pachnieć".

      Martwi się przyszłością, tym, jak i za co się utrzyma. Myśli, co będzie studiować i jak będzie mieć zawód. Zwierzęta czyta jeszcze lepiej niż ludzi. Ostatnio sporo gotuje, nie znosi sprzątania. W szafkach ma kompletny pierdzielnik.

      Zadziwia mnie każdego dnia.
        • myelegans Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 20:14
          Fajna masz corke, ja mam taki egzemplarz w meskiej odmianie. Debaty moze prowadzic bez konca, zabija logika i zimny jak ogorek, nie daje sie poniesc emocjom i nie traci swojego “cool” nawet w najgorzalej dyskusji gdzie druga strona ma diametralnie rozne stanowisko. Ja czesto nie podejmuje wyzwania, bo znajdzie kontrowersyjny temat np social justice, i Ja sie daje poniesc emocjom. Bylby swietnym prawnikiem sadowym.

          I nie jest mainstreamowy, ma wiele hobby I zainteresowania zupelnie rozne od rowiesnikow: jest zagorzalym akwarysta, fotografem natury i plane spotting, slucha muzyki naszej i znajduje takie perelki, np Mongolian throat singers, albo anima music

          Ma juz zaplanowane co chce robic w zyciu, na jaka uczelnie pojsc, gdzie bedzie mieszkal. Z tym, ze nie lubi specjalnie ludzi, woli zwierzeta i srodowisko, ktorego ochrona chce sie zajmowac zawodowo, konkretnie oceanografia i environmental science.
    • cegehana Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 14:15
      Na ubiór nie zwracaj uwagi (minie czy nie - to bez znaczenia). Na kompleksy, brak wiary w siebie - polecam kreatywne hobby uprawiane w grupie rówieśniczej (sporty drużynowe, koła miłośników czegoś tam, konkursy itp.), bo w tym wieku poczucie własnej wartości buduje własnie grupa rówieśnicza a nie "wnusi ale z ciebie przystojny kawaler".
    • ajr27 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 15:28
      Sama mam tylko synów, ale opowiem o swoim doświadczeniu: jako nastolatka nie buntowałam się, nawet odwrotnie- starałam się być niewidzialna. Nie lubiłam się wyróżniać, zawsze dawałam się terroryzować rodzinie. Efekt? Brak własnych przekonań, fatalne wybory życiowe na początku dorosłości. Bunt młodości jest niezbędny dla osiągnięcia samodzielności i dojrzałej osobowości. Ciesz się, że masz zadziorne dziecko, nawet jeśli teraz zielone włosy i vansy wydają się szczytem głupoty, takie szaleństwo jest naturalnym, zdrowym objawem dojrzewania człowieka.
    • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 15:49
      Nie wiem, jak nie zwariować, ja to wszystko nawet rozumiem i gryzę się w język. Bardo bardo mocno. Ale zdanie mam takie, że wychowanie dzieci to w ogóle bardzo niewdzieczna sprawa i tego wkładu własnego nikt ci nijak nie zwróci, nie zrekompensuje swoim dobrym zachowaniem, emocjami czy empatią. Dzieci mnóstwo zabierają, a niewiele dają - i to bym odniosła niekoniecznie tylko do swojego dziecka, jej ojciec ma paru egoistycznych młodych gagatkow w rodzinie, i ja w sumie też, tylko ci "nasi" ostatecznie chociaż umieją sami na siebie zarobić i ogarniać się wreszcie jako dorośli ludzie.Tamci nie, co już w ogóle jest smutne.
      Mnie moje dziecko zasunelo dzisiaj tekst: ale jak to, TYLKO TYLE możesz wydać na moje ubrania, no coś takiego. Mimo wszystko to niesprawiedliwe podejście i te durne komentarze., to boli jak cholera. Dzieci to przede wszystkim straszny kłopot, im starsze, tym większy. Bardzo żałuję chwil, kiedy dziecko było małe, trzeba było z tego korzystać i się cieszyć tymi chwilami.
      • oazaspokoju22 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 17:46
        lily_evans11 napisała:

        > Bardzo żałuję chwil, kiedy dziecko było małe, tr
        > zeba było z tego korzystać i się cieszyć tymi chwilami.
        >
        Ja też tęsknię za tymi chwilami. Za spaniem razem, słuchaniem nowych piosenek.
        Za rączkami obejmującymi i oczkami wpatrzonymi we mnie. To są chwile ulotne. Człowiek często to wszystko docenia po latach. Często czegoś żałuje. Gdy dzieci są małe nie dostrzegamy tego co widzimy teraz. Za chwilę nasi nastolatkowie staną się dorośli. Usamodzielnią się. I będziemy za nimi tęsknić i nawet za tym jak dawali nam popalić. Ale byli z nami 😆.
          • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 21:59
            Ale prawdą jest, że mając skromny budżet w danym momencie mogę go przeznaczyć różnie dobrze na siebie, a nie na dziecko, które ma pełno ubrań, tylko że nie najnowszych i że się znudziły. Wypominanie matce kwoty zakupów to jest dopiero żałosne, nikczemne i haniebne i świadczy o tym, jak bardzo dziecko jest egocentryczne i malostkowe. Mi nikt nie wróci tych przykrych lat spędzonych na słuchaniu durnych uwag i wiecznych bojach o głupoty.
            • quilte Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 15:26
              "Wypominanie matce kwoty zakupów to jest dopiero żałosne, nikczemne i haniebne i świadczy o tym, jak bardzo dziecko jest egocentryczne i malostkowe."

              Żałosne, nikczemne i haniebne? Odlatujesz, znowu. Kiedy cię czytam, mam wrażenie, że jako dziecko i nastolatka musiałaś być dorosła - i byłaś, może w wyniku okoliczności, może taka była twoja natura. Może jedno i drugie. A twoja córka jest nastolatką i zachowuje się jak normalna nastolatka. Jest inna niż ty. No ale ty byś chciała, żeby ona była taka jak ty WTEDY. Bo ty byłaś dobra, a ona jest zła. Ona nie jest i nie będzie tobą, Lily. Jest inna, nie zła. Radzę zmienić podejście, bo nigdy nie wyleziesz z tego kanału.

              • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 15:32
                Ale szczerze, uważasz, że dziecko ma prawo tak się odnosić do matki, tak odzywać i to jest ok, i powinnam to przemilczeć, nie przejmować się? Bo dla mnie to chamstwo. Powinnam usłyszeć dziękuję za zakupy plus ewentualne pytanie, kiedy znowu będziemy mogły coś zamówić.
                Między "innością" - czyli innym temperamentem, decyzjami, zamiłowaniami, punktem widzenia itp., a zwykłym brakiem kultury w sytuacjach domowych leży przepaść.
                • pade Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 15:49
                  Twoją rolą jest nauczenie córki w jaki sposób ma się odzywać. Nie pouczanie, nie krytykowanie, nie oczekiwania, tylko nauka. Czyli "córciu, kiedy mówisz do mnie .... jest mi przykro, wolałabym, żebyś to powiedziała tak i tak". Albo "jestem zła/wściekła kiedy robisz/mówisz to i to, chciałabym, żebyś mówiła do mnie w taki a taki sposób".
                  Ty oczekujesz od swojej córki, że będzie się zachowywała jak dorosła. Resztę pominę milczeniem.
                  Lily, dlaczego jesteś taka uparta i nie poszukasz terapeuty dla siebie? Wizyta u psychiatry to nie to samo co stała pomoc.
                  Polecałam Ci już książki, artykuły, terapeutkę, a Ty nadal kręcisz się w kółko i tylko epitety się pod adresem córki się zmieniają.
                  • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 16:04
                    Kochana, uczę ją tego od lat, tak właśnie reaguję i mimo wszystko nie ma z tego żadnego efektu, przynajmniej od dluzszego czasu. Myślisz, że co robię? Ona to puszcza mimo uszu i najwidoczniej nie ma potrzeby się nauczyć. Gdyby coś się zmieniało, te wpisy by nie powstały. Cokolwiek mówię, jest jak grochem o ścianę. Fajna jestem tylko, kiedy coś daję albo na coś pozwalam i wtedy jest kultura. Przez moment. I już nawet nie chodzi o moją złość i oburzenie, tylko że zwykle zasady życia domowego nijak nie docierają od pewnego czasu. To strasznie męczy.
                    Co do terapeuty dla mnie, nie widzę potrzeby, sama pozbylam się tyłu traum i ciężarów, że głowa mała. Na dzień dzisiejszy nie ja jestem czynnikiem tej nie najlepszej atmosfery, widocznie mojemu dziecku coś jest niefajnego. Nie mam ochoty na wielomiesieczne baranie się w moich odczuciach sprzed 10 czy 20 lat przez x miesięcy i płacenie kupy kasy za to.
                    BTW ta psychiatra znakomicie ustawia rodziców i jest w stanie dość szybko im pokazać, co oni mają zmienić, a nie "co się zepsuło w dziecku". Mówię to na przykładzie osób, które korzystały i które znam bezpośrednio. Ja już nie mam siły na rok pierd... lenia się z przemyśleniami, potrzebuję jakiegoś szybkiego efektu dla siebie, zmiany w swoich schematach reagowania i to na już, a nie za pół roku.
                    • triss_merigold6 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 16:22
                      Powinnyście od siebie odpocząć, nawet gdyby córka miała zamieszkać czasowo u ojca lub jego rodziców.
                      Widzisz, do tego żeby rodzice odpoczęli od dzieci, służą obozy, kolonie, rajdy, biwaki etc., z przyzwyczajaniem dzieci od 7. roku życia. Było korzystać, miałabyś trochę oddechu, dziecko by odpoczęło, bo to niezdrowo przebywać z rodzicami 24/7 przez 365 dni.
                      • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 16:30
                        Ojciec mojej córki to rasowy sukinsyn, nie jestem w stanie pisać o tym tutaj, bo to są różne szczegóły związane z łamaniem prawa w jego rodzinie itp. To nie jest ciapa typu twojego byłego, którego główna wadą jest brak kasy i inicjatywy, to jest po prostu rasowy psychol.
                        • triss_merigold6 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 16:39
                          Gdyby był rasowym psycholem to guano byś zobaczyla, a nie wysokie alimenty - to raz. Dwa - psychole bardzo, ale to bardzo dbają o egzekwowanie co do minuty postanowień sądów dot. kontaktów, tu akurat w rodzinie mam przykład i laska autentycznie żałuje, że nie zapłaciła komuś, żeby znikną typa, bo spraw w sądzie ma kilkanaście z powodztwa ojca dziecka.
                          • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 16:49
                            Nie mam wysokich alimentów. Tatuś jest formalnie od lat bezrobotny, więc nawet nie jestem w stanie ich podwyższyć. A za mną całe lata presji na spotkania i odwoływania ich idealnie o umówionej godzinie, kiedy przepadaly nam inne plany z powodu kochanego tatusia. Tudzież wydzwanianie na policję, że grozę samobojstwem - policja mi znienacka przyszła na chatę, zaliczyli opad szczęki, ja też. Tyle, że jak sobie pogadaliśmy, to umocnili mnie w kwestiach przeprowadzenia do końca spraw sądowych, o alimenty i miejsce pobytu dziecka, przynajmniej jakiś pożytek z tego był. Ale i trauma spora.
                            I wreszcie, są powody, dla których ojciec mojej córki nie wytoczy mi 10 kolejnych bzdurnych spraw, ale one dotyczą też osób trzecich, więc nie będę się tu tobie z tego tłumaczyć.
                            • marta.graca Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 05.01.21, 08:56
                              Nie mam wysokich alimentów. Tatuś jest formalnie od lat bezrobotny, więc nawet nie jestem w stanie ich podwyższyć.

                              Może jednak? Liczą się możliwości zarobkowe, a nie formalne bezrobocie. No i jak dziewczyny piszą, koniecznie terapia. Aż krzyczą z Twoich postów żale do świata i nieprzepracowane trudności.
                    • pade Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 16:42
                      A to sorry, sądziłam, że kształcone osoby wiedzą, że terapia nie musi i często nie polega na półrocznym czy rocznym babraniu się w traumach.
                      Osoba, którą Ci proponowałam nie zajmuje się pierdol..niem, tylko działa szybko i skutecznie, jest specjalistką od dzieci i młodzieży, zresztą co ja się będę powtarzać. O tym wszystkim rozmawiałyśmy kiedy? Rok temu?
                      Mam nadzieję, że ta psychiatra Ci pomoże, że nie przeczytam za rok, że jest jeszcze gorzej. Powodzenia.
                • quilte Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 15:58
                  Lily, szczerze, z ręką na sercu tak uważam smile Uważam, że twoja córka nie powiedziała nic szczególnie strasznego. Mam teorię, że jako nastolatka byłaś nienaturalnie grzeczna i nienaturalnie dojrzała - wiem o czym mówię, bo ja też tongue_out To nie było dla mnie dobre, wcale, kiedy zdałam sobie z tego sprawę, życie stało się prostsze i przyjemniejsze, polecam. Też mam nastolatka, o rok młodszego od twojej. Wychowuję go inaczej, być może załamałabyś ręce: trzy lata temu chodził ufarbowany, na Sylwestra zaproponowaliśmy mu szampana - wypił łyka i wzgardził, Piccolo lepszy tongue_out, czasem pyszczy, że dostaje za mało kasy, albo z innego powodu. Moim zdaniem ty jesteś bardzo pryncypialna Lily. Bardzo. Myślę, że w tym wątku karen_ann trafnie uchwyciła problem, chociaż nie brzmi to przyjemnie, wiem. Ale zastanowiłabym się nad tym, o czym pisze. Trzymaj się Lily.
                • triss_merigold6 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 04.01.21, 16:17
                  Prawo ma, dlaczego nie.
                  W sumie nie widzę w takim nastoletnim narzekaniu niczego złego, zwłaszcza że osobiście wepchnęłas ją w środowisko prywatnej szkoły, do której chodzą dzieci ludzi, mających kasę.
                  Tak jak wcześniej napisałam, odsyłaj do ojca. Ja nie mam obciachu przed waleniem w oczy kwotami - zarabiam kwotę X, są koszty A, B, C, twój ojciec drogie dziecko płaci kwotę Z, idź mu powiedz. Pomaga też wyliczenie wyjazdów w roku: dwa obozy, dłuższy wyjazd wspólny, długi weekend I, długi weekend II etc., to wszystko kosztuje.
      • nangaparbat3 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 22:13
        Hej, masz jakiś okropny kryzys.
        Popełniasz błąd, biorąc te wszystkie fochy i odzywki do siebie, nawet jeśli są do Ciebie skierowane. A one przede wszystkim są ekspresją jej emocji - lęków, stresu, bezradności. Naprawdę cholernie trudno jest mieć naście lat i dzieciak wybucha. Przeciwko światu, rówieśnikom, nauczycielom, własnemu ciału, wszystko razem jest okrutne, przerażające i nie daje się opanować - więc wybucha przy tych, przy których może sobie na to pozwolić, bo czuje się najbezpieczniej.
        Tylko tyle możesz wydać? Tak, tylko tyle.
        Niepokoi mnie, że bardzo Cię to boli - durne komentarze nastolatków są wpisane w ten wiek, ale pod spodem najczęściej ukryty jest silny ból dziecka, czasem nawet depresja (u młodzieży często wybuchy złości należą do obrazu choroby), wydaje się jakbyś przestała to widzieć. Może potrzebujesz wytchnienia, dpoczynku, może możesz zostawić corkę z ojcem i na parę dni wyjechać, jeśli w ogóle to jest możliwe w tych szalonych czasach, ale pomyślałam o przyjaciółce z dawnych czasów, kuzynce, może jest jakaś szansa? Żeby i oddalić się na chwilę, i wygadać, i wyspać smile
        Poczytaj trochę o nastolatkach - mózgi im się przebudowują, płaty czołowe, odpowiedzialne za kontrolę emocji dopiero się rozwijają, to naprawdę jest curk w budowie i im samym jest bardzo, bardzo trudno. A dziewczynki jak powietrza potrzebują akceptacji matki, bardzo im na zdaniu matek zależy, nawet jeśli się buntują i pieklą.
        • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 22:20
          Akurat w przypadku mojego dziecka jedyna rola kogokolwiek z rodziny, na której jej zależy, to dwunozny bankomat. I tak, boli mnie to. PrzemadrzLstwo i przeświadczenie, że wszystko jej się należy plus cudownie napisany egzamin do LO spadnie z nieba - też mnie boli, że można być tak głupim i nie łapać podstawowych zależności. Po prostu wyhodowalam złośliwa zmije i mogę nadskakiwac, wszystko rozumieć, wystarczy, że cokolwiek jest nie po jej myśli i pluje do mnie jadem. Sorry, ale to nie jest normalne.
          • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 22:32
            BTW, mnie również należy się spokój, dobre emocje wokół mnie i szacunek dla mnie, a nie wieczna g..burza. Ja też jestem człowiekiem, też mam emocje, też można mnie zranić, jestem coraz starsza, mam prawo do komfortu i spokoju psychicznego. Przysięgam, że nie jestem generatorem konfliktów. Wystarczy zrobić cokolwiek inaczej, niż ona miałaby ochotę. Jest przykra, złośliwa, dokucza mi i przygaduje naprawdę niemiłe rzeczy - ja w drugą stronę nawet nie umiałabym czegoś takiego z siebie wydobyć.
            Jej ojciec to kawał ch...ja, który nigdy i nigdzie jej nie weźmie i brać nie zamierza, nie mam też przyjaciółek, do których mogłabym wyjechać, nie wiem zresztą, czy ze złości na mnie nie spaliłaby chałupy albo "przypadkiem" nie wypuściła kotów, żeby zaginęły.
            Dzisiaj, nie chcąc bawić się w przepychanki, powiedziałam ok. 19, że idę na spacer, wyszłam na jakieś 25 minut, dostałam kupę agresywnych i żalących się smsów, z pretensjami do mnie i na koniec komentarzem "to ja też zaraz wyjdę". Nie mam prawa powiedzieć, że czuję się źle w takiej atmosferze, potrzebuję wyjść i za jakiś czas wrócę?
            • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 22:39
              I co jest najbardziej wkrwiające, ona jest szczerze przekonana, że jest ostro pokrzywdzona i ma rację, a ja jej chcę na złość zrobić np. nazbyt skromnymi zakupami albo przypomnieniem, że matematyczka prosiła, żeby zrobili testy 8-klasisty i przesłali jej.
              Ma egzamin i ma kompletnie wylane na przygotowanie się, już w ogóle na naukę. Jednocześnie ma aspiracje do najlepszych szkół w mieście, już usłyszałam, że będzie ogromnie nieszczęśliwa, jak się nie dostanie do pewnej topowej szkoły. Kiedy mówię, że skoro nie daje sobie rady i nie ma ochoty, to zawsze można coś fajnego wybrać nawet z tych słabszych szkół, to jest foch, że mnie to nie obchodzi. Mojej pomocy nie chce, reaguje złośliwie i nieprzyjemnie. Na korepetycje mnie nie stać, płacę za szkołę, która naprawdę daje warunki do nauki. Zresztą pamiętam, jak przeszła do szkoły z wyższym poziomem angielskiego, załatwiłam jej znajomą, żeby wszystko z nią wyrównała, a ona to kompletnie bojkotowała. Dobrze, że to za darmo było,. bo tak, to kasa byłaby wyrzucona w błoto.
                • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 22:49
                  Jak najbardziej uczyła się, choć powiem szczerze, że nigdy nie była entuzjastką szkoły, odrabiania lekcji i nauki, rozwijania się ponad to, co w szkole, od - do. Ale jest np. bardzo dobra z przedmiotów humanistycznych, w sensie, że ładnie i logicznie konstruuje myśli, wypowiedzi, super pisze, czyta dużo (a miała ryzyko dysleksji i zalecenia z poradni). Tylko, że o ile kiedyś się mobilizowała, to teraz sobie bimba. Gdyby w parze z tym bimbaniem sobie nie szły wygórowane oczekiwania pt. liceum z pierwszej pięćdziesiątki w ogólnopolskim rankingu, to ja bym naprawdę nawet tym się nie zajmowała. Jestem w stanie zrozumieć to, że ktoś dla własnej wygody i wolnego czasu wybiera sobie niecisnące, luzackie liceum. Tego, że chce mieć co najlepsze, a nic nie robi w tym kierunku i jeszcze reaguje nieprzyjemnie - nie rozumiem.
                  • nangaparbat3 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 22:59
                    No właśnie, i nawet nie chodzi o samo dostanie się, ale potem trzeba naprawdę harować, do tego dochodzi zazwyczaj silna rywalizacja.
                    Z tego co widzę, w klasach humanistycznych mamy zdecydowanie więcej osób z problemami emocjonalnymi niż w przyrodniczych czy matematycznych. Takich dzieciaw z problemami jest mnóstwo, co rok więcej.
                    • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 23:03
                      No i właśnie próbowałam jej to wytłumaczyć, że topowa szkoła w moich czasach, a w dzisiejszych (to ta sama placówka) to jakby trochę co innego, i że ze swoim podejściem będzie tam miała mnóstwo stresu i przykrości. No to "nie wierzę w nią, nie zależy mi".
                        • lily_evans11 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 23:17
                          Tak, ja, moi rodzice, ciotka, przyrodnie rodzeństwo... big_grin.
                          BTW miałyśmy okazję tam być jeszcze przed covidem i nawet o tym mówiłam, jak to się teraz szkoły zmieniają na niekorzyść - to zawsze była szkoła wymagająca, ale z drugiej strony dawała żyć tym słabym bądź niezmotywowanym uczniom. Ludzie byli bardzo aktywni pozaszkolnie, kultura, harcerstwo, żeglarstwo itp. Miałam fajnych, ciekawych znajomych jako uczennica i nieźle prowadzone lekcje. Teraz niestety na wejściu króluje tablica z rankingiem 10 najlepszych uczniów. Słyszę, że obecnie jest tam niemała presja - i nigdy córce nawet tej szkoły nie sugerowałam.
                          • nangaparbat3 Re: Nastolatka...poproszę o kolejne leki.. 03.01.21, 23:39
                            Teraz niestety na wejściu króluje tablica z rankingiem 10 najlepszych uczniów.
                            Wiałabym gdzie pieprz rośnie.
                            Ale widzisz - córka może ma jakiś głęboki problem. Tobie na pewno o nim nie powie, matka często jest ostatnią osobą, z którą by chcieli o takich sprawach rozmawiać. Wydaje mi się jednak, że i ta odzywka że za mało na nią wydajesz, i upieranie się przy topowej szkole, do której chodziłaś Ty i rodzina, są tylko objawem, i że ona przeżywa jakieś wewnętrzne konflikty, z którymi sobie sama nie radzi.