Dodaj do ulubionych

Osiedle domków, wspólne projekty

04.01.21, 10:15
Mam pytanie do osób, które mieszkają na takich podmiejskich osiedlach domków jednorodzinnych i podejmują decyzje wspólnie z sąsiadami - np. o remoncie prywatnej drogi, będącej własnością wszystkich mieszkańców. Jak się dogadujecie? Co robicie, kiedy sytuacja finansowa mieszkańców jest różna - czy np. dostosowujecie się do "najbiedniejszego" i robicie zrzutkę na drogę w takiej kwocie, jaką on jest w stanie wyłożyć? Czy też decyduje większość, czyli jeśli większość jest za określoną kwotą, to wszyscy muszą ją wyłożyć - nawet ci, dla których jest to problemem. Co, jeśli wszyscy zgadzają się do kwoty, a tylko jedna rodzina twierdzi, że dla nich to za dużo? Co z osobami, które w ogóle nie chcą uczestniczyć w projekcie, są mu przeciwne - bo np. mają małe dzieci jeżdżące na rowerkach i nie chcą drogi wysypanej tłuczniem, która to uniemożliwi? Napiszcie proszę, jak rozwiązujecie takie dylematy.
Obserwuj wątek
    • tilijka123 Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 10:39
      Na moim osiedlu nie udało się dogadać i remont drogi i ogrodzenia nie został przeprowadzony. Mieliśmy już nawet projekt i wszystkie zgody ale ponieważ część osób odmówiła pokrycia kosztów sprawa umarła. O remoncie rozmawialiśmy od kilku lat tak, żeby każdy miał czas zgromadzić odpowiednie środki. Grozi nam to, że jeśli ziemia się osunie nie będzie dojazdu do budynków.

      Teoretycznie można wystąpić do sądu o zgodę na remont i po jego przeprowadzeniu domagać się sądownie pokrycia kosztów ale jest to długotrwała procedura i wymaga od pozostałych osób wyłożenia większych pieniędzy na remont z nadzieję, ze może kiedyś uda się to odzyskać. Kluczowe jest to, żeby mieć sądowna zgodę przed przeprowadzeniem remontu.

      Na mniejsze naprawy typu naprawa siłowników do ramy, prąd, żarówki mamy stała składkę.

      Co do dogadywania się to głosowaliśmy i było tak jak zdecydowała większość, np. w sprawie progów zwalniajacych. Nigdy nie ma tak, że wszyscy się zgodzą. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wolałby, żeby brama nie była zamykana, żeby nie było progów, nie widzi powodu naprawy drogi bo na odcinku przy jego domu jest dobra albo mieszka na początku osiedla, wiec z drogi w zasadzie nie korzysta, itd.

      • tilijka123 Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 10:49
        A i jeszcze mogę Ci poradzić, żebyście zbierali deklaracje na piśmie i zbierajcie pieniądze od ludzi przed rozpoczęciem prac, żeby nie okazało się, ze ktoś miga się od zapłaty.

        My mamy wspólne konto osiedlowe na który wpływa stała składka z której są opłacane opłaty za prąd i naprawy i zasada jest taka, że przed rozpoczęciem prac na tym koncie muszą być pieniądze na pokrycie kosztów.


      • janja11 Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 11:39
        kanna napisała:

        > U nas było sypanie tłucznia, zdaje się... wszyscy się zgodzili, a potem jeden s
        > ąsiad powiedział (po robocie) że nie zapłaci. Bo nie.
        > I organizator musiał sam dopłacać uncertain
        >

        O to właśnie. Zawsze znajdzie się cwaniak, co chce pasożytować na innych.
        • tilijka123 Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 11:43
          janja11 napisał(a):

          > kanna napisała:
          >
          > > U nas było sypanie tłucznia, zdaje się... wszyscy się zgodzili, a potem j
          > eden s
          > > ąsiad powiedział (po robocie) że nie zapłaci. Bo nie.
          > > I organizator musiał sam dopłacać uncertain
          > >
          >
          > O to właśnie. Zawsze znajdzie się cwaniak, co chce pasożytować na innych.

          Dlatego zawsze trzeba zebrać pieniądze przed rozpoczęciem prac.
      • arkanna Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 16:07
        U nas była identyczna sytuacja. Organizatorem był mój mąż. Jeden z sąsiadów stwierdził że mu się nie podoba i nie zapłaci . Mąż przekazał inf do wszystkich z prośbą czy dołożą się się jeszcze po parę zł czy ma sam dopłacić. Każdy bez wyjątku tego samo dnia przyniósł pieniądze .
    • deszczu_kropelka Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 11:09
      Tilijka, bardzo dziękuję za odpowiedź. Mnie bardziej chodziło nie o osiedle od dewelopera, o którym piszesz, gdzie można oczekiwać w miarę wyrównanych możliwości finansowych mieszkańców, ale sytuację, kiedy pod miastem stopniowo ludzie się budują na własną rękę i obok dopieszczonych rezydencji stają skromne domki wykańczane latami. W pewnej chwili pojawia się konieczność podejmowania wspólnych decyzji dla takiej wspólnoty, i tu powstaje problem: czy ci "bogatsi" maja prawo narzucać sąsiadom realizację swoich pomysłów, służących jakby nie było wszystkim, czy ci "biedniejsi" mają prawo nie zgadzać się na płacenie narzucanych kwot, bo zwyczajnie przekraczają ich możliwości?
      • tilijka123 Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 11:33
        deszczu_kropelka napisała:

        > Tilijka, bardzo dziękuję za odpowiedź. Mnie bardziej chodziło nie o osiedle od
        > dewelopera, o którym piszesz, gdzie można oczekiwać w miarę wyrównanych możliwo
        > ści finansowych mieszkańców, ale sytuację, kiedy pod miastem stopniowo ludzie s
        > ię budują na własną rękę i obok dopieszczonych rezydencji stają skromne domki w
        > ykańczane latami. W pewnej chwili pojawia się konieczność podejmowania wspólnyc
        > h decyzji dla takiej wspólnoty, i tu powstaje problem: czy ci "bogatsi" maja pr
        > awo narzucać sąsiadom realizację swoich pomysłów, służących jakby nie było wszy
        > stkim, czy ci "biedniejsi" mają prawo nie zgadzać się na płacenie narzucanych k
        > wot, bo zwyczajnie przekraczają ich możliwości?

        U mnie jest akurat osiedle szeregówek ale mieszkają ludzie zarówno bogaci jak i biedni, pełen przekrój. I problem stanowią raczej średniacy i bogatsi niż Ci biedniejsi. W przypadku akurat tego remontu o pracach mówiło się od około 7 lat, więc naprawdę był czas, żeby przygotować się na taki wydatek. Ja odkładałam na to konto przez kilka lat 100 zł miesięcznie i uzbierałam w tym czasie większość potrzebnej kwoty w zasadzie tego nie odczuwając. Jedna osoba na kilkadziesiąt domów powiedziała, że jej nie stać i potrzebowałaby jeszcze roku na zebranie całej kwoty. Pozostali argumentowali tym, że na ich odcinku droga jest dobra lub że kupując dom nie sądzili, że będą musieli ponosić takie wydatki i mając pretensje do dłużej mieszkających mieszkańców, że kilkanaście lat temu nie wymusili wykonania tych prac u dewelopera. Najbardziej absurdalny argument był taki, że osoby mieszkające najdłużej najtaniej zapłaciły za swoje domy i w związku z tym to one powinny ponieść koszt remontu a nie osoby które kupiły domy później już w wyższej cenie. Taka rekompensata za wyższą cenę.

        W naszym wypadku jest to nie tyle sprawa fanaberii bogatszych a zabezpieczenie przed osunięciem za kilka lat ogrodzenia i drogi co będzie skutkoważ brakiem możliwości dojazdu do budynków nie tylko samochodów prywatnych ale też śmieciarek, karetek czy straży pożarnej.
      • sol_13 Re: Osiedle domków, wspólne projekty 05.01.21, 00:00
        janja11 napisał(a):

        > Fatalne jest takie dogadywanie. Zawsze się znajdzie kilku, co im nic nie jest p
        > otrzebne.
        > Do tego każdy ma najlepsze pomysły.
        >
        > Nie ma jak spółdzielnia, gdzie wszyscy równo na fundusz remontowy płacą i można
        > coś zrobić.

        Tak to na pewno jest minus domów.
        Przy czym domy mają stosunkowo niewiele spraw wspolnych, a jeszcze większy problem pojawia się w mieszkaniach bezczynszowych typu 4 mieszkania w jednym budyneczku. Wspolny smietnik, klatki schodowe, prad dla nich, dach, etc. Tu dopiero dogadać się z remontami to problem.
    • troompka Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 14:26
      to sa ciezkie tematy. Na moim osiedlu, które miało byc kameralne a rozrosło się masakrycznie udało nam się porozumieć i załozyć wspólnotę, która zarządza częściami wspólnymi, m.in drogą. Ustalilismy kwote mieięcznej opłaty,która ma pokryć podstawowe bieżące wydatki jak i inwestycje. Wiekszosc placi, ale są tacy, którzy nie będą płacic na całą drogę, bo mieszkaja na początku, innym jest niepotrzebny automatyczny wjazd bo sobie podniesie szlaban samodzielnie itd...Każdy ma wykupione udziały w drodze, oprócz kilku osób , które nie wykupiły bo nie! i tym argumentowali, że nie będą ponosic kosztow opłat, bo nie maja udziałów. Szybko zweryfikowali swój pogląd, kiedy został zamontowany szlaban i płacący dostali pilot do niego, a oni musieli zostawiac swoje auta przy głównej ulicy i maszerować na nogach do swoich domów. I tu sie potwierdza tez to, co wczesniej wspomniano, często tymi problemowymi nie sa wcale najbiedniejsi, tylko najcwańsi.
    • sol_13 Re: Osiedle domków, wspólne projekty 04.01.21, 20:43
      My robilismy remont prywatnej drogi, bedacej własnością ok 30 rodzin. Temat ogarnęła sasiadka, nie było to proste, bardzo ja podziwiam za wytrwałość. Kladlismy asfalt na zwykla gruntowa drogę, mega dziurawą. Po wybraniu rodzaju powierzchni, zostala ustalona kwota na jedną rodzinę, taka sama dla wszystkich. Ci co nie mogli jednorazowo, placili na raty. Chyba nie zaplacila jedna rodzina i doplacalismy za nich wszyscy po rowno, ale potem oddali i bylo to zwracane. Finalnie nie zaplacili jedni ktorzy nie mieszkają i nie bylo jak się z nimi skontaktować. Jedni tez mieszkali z rodzicami na dzialce w dwa domy, ale placic chcieli za jeden, gdyz -uwaga- maja jedna bramę. Ogolnie ciezki to byl projektwink ale udało się zrealizować i od dwoch lat mamy normalną drogę.
    • aga_sama Re: Osiedle domków, wspólne projekty 05.01.21, 02:12
      U przyjaciółki na takiej podmiejskiej uliczce na 20-30 działek wszyscy jakoś się dogadują - ale jedna rodzina długo nie mogła się dostosować. I była telenowela. Domy powstały/ powstają od jakiś 12 lat. Jedni mieszkają od 10 lat, inni dopiero kopią fundamenty. Wszyscy kupowali grunt od jednego rolnika, który podzielił ziemie rolną na działki i sprzedał, zostawiajac jedną czy dwie córkom.
      Domy są położone po dwóch stronach prywatnej drogi. Przez lata ludzie jakoś się dogadywali i regularnie zrzucali a to na utrzymanie tej drogi, to na kanalizację. 3 lata temu budowę domu zaczęła jedna z córek byłego właściciela ziemi. No i zaczął się kwas z drogą, bo zgodnie z planem sąsiadka powinna zrobic dojazd do swojej posesji od strony sąsiedniej ulicy (ulica też prywatna, tylko na papierze, nieutwardzony dojazd do kolejnych budów). Pani olała plany, zrobiła sobie dojazd i bramę od strony bliższej drogi. Mieszkańcy momentami wściekli, bo jej dostawy regularnie dojazd i blokowały i rozjeżdżały. Do kanalizacji pani nie musiała się dorzucać, bo akurat miasto przejęło. Po tym przejęciu właścicielom pozostałych działek miasto oddało kasę za kanalizację, a ci uzgodnili, że przeznaczą to na drogę. No ale nowa sąsiadka nie zrzuci się, bo ona żadnych pieniędzy z miasta nie dostała, a tak właściwie to ta droga była tu zawsze, to tatuś traktorem wyjeździł, tu my krowy na pastwisko goniliśmy... Sama słyszałam. Ludzie panią i jej nielegalny dojazd tolerowali rok. Ale jak droga została kolejny raz rozjechana przez jej dostawę, to zamówili tłucznia, załatali dziury, a sąsiadce wysypali i utwardzili 40 cm wysoki krawężnik przed bramą. Omg ale była afera, pani policję i nadzór budowlany wzywała, ale okazało się, że musi sobie zrobić dojazd od sąsiedniej ulicy... Zrobiła teoretycznie „na papierze”, grzecznie przeprosiła, do drogi dorzuca się proporcjonalnie No i korzysta.
      Ja byłam świadkiem tej telenoweli przez kilka lat. I naprawdę bardzo różni ludzie potrafili się dogadać, aż przyszła dziedziczka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka