Dodaj do ulubionych

Bezpłodnica potrzebuje ciętej riposty!

07.01.21, 20:20
To ja jestem tą bezpłodnicą oczywiście. Celowo nie piszę 'bezdzietna lambadziara', bo chyba jestem za stara na to określenie. W każdym razie - moja własna teściowa nie patrząc mi w oczy (a to przez tel składając życzenia urodzinowe, a to jak jesteśmy same w jej kuchni to odwraca się w drugą stronę) mowi coś w stylu 'weźcie się wreszcie do roboty bo ile można tylko te zwierzeta' - chodzi oczywiście, żebyśmy sobie dziecko zrobili. Nic na to nie odpowiadam. Nigdy nie mówi tego przy mezu.
Tesciowa ma prawie 70 lat i mieszka z mężem. Zyje sobie spokojnie, ma wypracowana eme jako wąska specjalistka (serio, serio), my jej w kieszeni nie siedzimy, ma koleżanki, przyjaciółkę z którą jeździ po promocjach i cmentarzach. Powtarza nam jakie to jej znajome maja problemy z wnukami, jak są wykorzystywane i przeciążane, bardzo ją nakręcają te opowieści, ona się tak nie da wykorzystywac. Innych problemów brak, chyba ze jej sasiad lekko wjazd zastawi.
Jesteśmy tez my, kilka lat po ślubie, kilka lat invi, koty, bo jestem kociarą, obecnie przerwa w staraniach.
Tesciowa nie wie o tym co przeszliśmy, bo jej się nie zwierzam, mąż tez nie, o naszych staraniach wie właściwie tylko para znajomych.
Jestem w takim wieku, ze duzo przytyków zlewam, to już nie te lata gdzie kłóciłabym się do upadłego, włączam sobie 'biały szum'. ALE te jej teksty w 4 uszy sprawiają, że wewnątrz szlag mnie trafia. Do rzeczy bo się rozpisałam. Tesciowa ma żywotność i wygląd Stanisławy Celińskiej z serialu 'Mamuśki', ewidentnie nakręcają ją zwary i sytuacje gdzie moze się z kimś komfrontowac i pyszczyc, lubi ten sport. Nie chce jej dać satysfakcji, stracić energii i się na siebie wkurzać, tymbardziej, że będzie się nadymac jak purchawka i drzec bez argumenow-wiem bo znany się kilkanaście lat. Jak to rozegrać? Najciekawsze, ze sama kilka lat starala się o dziecko, 0 empatii, głupie odzwyki!
Powedzialsm mojemu mężowi co myślę o jej tekstach, mąż po mojej stronie, powiedziałam że odechciewa mi się tam jeździć na kawę, oni u nas sa raz do roku, bo ich własny syn woli odbębnic kawę u nich niz zapraszac ich na kilkugodzinna wizytę do nas. Powiedizwlan mu ze ma to załatwić, bo słyszał ostatnie życzenia. Wisi mi co rodzina M będzie o mnie myśleć, wizyty tam ani nie parza ani ziębią, ale to nie są źli ludzie a czasem wymagają pomocy. Nie mówię do niej mamo tylko pani. Macie jakieś pomysły na ripostę?
Obserwuj wątek