Dodaj do ulubionych

Pytanie do "siedzących" w domu.

11.01.21, 14:33
Jakie jest Wasze minimum, żeby nie oszaleć?

Bo u mnie to : muszę uczesać się tongue_out (ostatnio spinałam kołtun, bo brak sił psychicznych! na cokolwiek)
I jeszcze): muszę wyleźć z piżam przed 12.00 (wcześniej cały dzień w piżamach, za wyjątkiem wyjścia do sklepu).
I jeszcze: codzienny krótki spacer (wcześniej dzień za dniem zlewał się w jedną masę)
Co Was stawia na nogi ??
Macie jakieś swoje minimum np.makijaż, bez którego nie ma w miarè normalnego dnia....
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 14:39
      Biorę prochy, bo zaczęłam się obsuwać i już potrzebowałam wspomagania.
      Poza tym
      - wczesne chodzenie spać
      - regularne posiłki
      - szybki spacer
      - ćwiczenia tai chi
      - porządkowanie mieszkania, po kawałeczku codziennie
      - kontakty z ludźmi - postanowiłam codziennie telefonować do jednej osoby z przyjaciół, przy pracy zdalnej nie bardzo mi się chce, ale jak już się zdecyduję, jest super.
      No i oczywiście praca, ale teraz mam długi urlop.
    • daniela34 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 14:39
      Odkąd zaczęłam życie zawodowe zawsze miałam tak, że raz na jakiś czas mogłam sobie posiedzieć w domu kilka dni bez problemu, a wiosną to w ogóle siedziałam dłuższy czas, bo nic się nie działo.
      Minimum to-wiadomo- mycie plus czesanie włosów. Piżamka natomiast może być cały dzień. Bez spaceru też się obejdzie. Makijaż? Absolutnie nie. Nie mam potrzeby. Natomiast wiosną rzeczywiście, jak już wychodziłam z domu (w maseczce), to robiłam full make-up jako namiastkę normalności.
    • kosmos_pierzasty Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 14:40
      Dlaczego w ogóle miałabym szaleć? To chyba normalne, że dbam o wygląd (tak, bez makijażu i garsonki) oraz mam różne swoje zajęcia (i te dla psyche i te dla phisis), no i dbam o dom i bliskich, niezależnie, ile czasu spędzają w domu.
      Gdzie tu powód do szaleństwa i czemu miałabym wyznaczać sobie jakieś kryteria?
      • aqua48 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 15:25
        kosmos_pierzasty napisała:

        > Dlaczego w ogóle miałabym szaleć? To chyba normalne, że dbam o wygląd

        Mam tak samo. Normalnie wstaję, jem śniadanie, ubieram się, myję czeszę i robię jakiś podstawowy choćby makijaż. A potem zajmuję domowymi sprawami, sprzątam lub porządkuję, wychodzę na zakupy, lub na spacer, trochę siedzę na ematce, gotuję obiad, rozmawiam z mężem, oglądam coś w tv lub na Netflixie, czytam, piję kawę, gadam przez telefon z rodziną lub z przyjaciółmi, jeśli nie mam innych planów. Nie zdarza mi się spędzać dnia w piżamie jeśli nie jestem chora. Ani tym bardziej szaleć. Ja się bardzo dobrze czuję i nie nudzę we własnym towarzystwie smile
      • joanna05 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 15:33
        Bo niektórym jest teraz bardzo źle i są na skraju wyczerpania? Nie każdemu jest dobrze w lockdownie, no naprawdę. Ciut empatii by się przydało, serio smile Wiele osób cierpi, ma ogromne problemy, jest im źle. I szukają sposobów na przetrwanie. Ja to rozumiem, akurat ja jeszcze sobie radzę, choć i mnie czasem bywa okropnie. Ale nie rozumiem, czemu się dziwisz - takie reakcje teraz są w pełni usprawiedliwione.
        • aqua48 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 16:30
          joanna05 napisała:

          > Bo niektórym jest teraz bardzo źle i są na skraju wyczerpania? Nie każdemu jest
          > dobrze w lockdownie, no naprawdę.

          NIKOMU chyba nie jest dobrze w lockdownie. Każdy potrzebuje towarzystwa innych ludzi, kontaktów z rodziną i przyjaciółmi itp. Ja też bardzo lubiłam spontaniczne wypady do restauracji, wakacje w ciepłych krajach nad morzem, wyjazdy za granicę i poznawanie nowych miejsc, smaków i podziwianie architektury, regularne organizowanie przyjęć dla znajomych i bliskich. To nam zostało zabrane. Została ciągła obawa o zdrowie i życie najbliższych, ukochanych osób.
          Jednak nie każdy od razu "szaleje" lub całymi dniami snuje się po domu w piżamie. No trudno, tak teraz mamy, trzeba zacisnąć zęby i zorganizować sobie jakieś codzienne rytuały, zajęcia, zainteresowania. Dopieszczać się jak się tylko da, robić sobie choćby drobne przyjemności i nie popadać w marazm Jak nie można było wychodzić na długie spacery wiosną, kupiłam wygodny leżaczek na balkon, parę grubych krzyżówek i spędzałam tam czas wśród kolorowych kwiatów i jakoś dało się przeżyć.

          • joanna05 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 16:35
            Nieee, na forum wciąż jest grupka osób zadowolonych z pozostania z domu, edukacji online, home office itd. Piszą tu o tym przecież. Szczycą się tym, że nic (albo prawie nic) im się w życiu nie zmieniło i im dobrze. Albo że nie przestrzegają obostrzeń i też im super jest, bo ONI przecież mają pracę, do kina/ teatru/ muzeów i tak nie chodzili, knajp nie potrzebują, dziecko kocha zdalną szkołę itd. No niestety, zupełnie nie dostrzegają ogromu nieszczęścia, które spadło teraz na innych. Im dobrze, to niech tak zostanie, bo tylko to dla nich się liczy. I niech sobie epidemia nawet trwa, ich to nie obchodzi, bo nie dotyka. Co zrobisz, ludzie są coraz bardziej zapatrzeni w czubek własnego nosa.
            • kosmos_pierzasty Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 17:37
              I kto tu mówi braku empatii...
              Przykro mi, że nie jest mi przykro tak jak powinno mi być przykro, że moje dziecko nie wpada w depresję i nie zapuszcza się pod względem sprawności, że pracujemy i czujemy się dobrze ze sobą. To chcesz przeczytać?
              Nie, nie jest mi przykro z tego akurat powodu, ale dlatego, że wiele osób ma problem z obecną sytuacją, ale mimo to nie płaczę i nie rwę włosów z głowy 24/7... Sorry...
              Jakie szczycenie się... Przedszkole normalnie.
              Czyli teraz to forum wyłącznie dla narzekających na to, na co i tak nie mają wpływu?
              A... Dobrze wiedzieć...
              • joanna05 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 18:19
                Ja rozumiem akurat tych cierpiących i narzekających, choć sama sobie radzę - zdecydowanie nie mogę tego powiedzieć o Tobie. Nie płaczę z nimi, ale współczuję serdecznie, obchodzi mnie to bardzo. Ciebie zdecydowanie nie. Ty się dziwisz, że ktoś cierpi, pytasz, czemu niby szaleje. Naprawdę jest się czemu dziwić? Teraz? No średnio to empatyczne. Tobie dobrze, innym - nie. Nie, nie jest to forum dla narzekających, ale przydałoby się okazać odrobinę zrozumienia i współczucia dla tych, którym tak świetnie teraz nie jest. Nie każdy jest superKosmosem, który się np. radośnie szykuje do świąt, cieszy pierdółkami do dekoracji i innymi bzdurami, nie widząc, jak bardzo to może innych ranić i kłuć w oczy, bo mają potężne problemy, a nie dekoracje domowe czy "horrory dla rodziców" na głowie. Jak to nie jest brak empatii to brak mi słów na nazwanie takiej postawy.
                • kosmos_pierzasty Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 18:23
                  Tak, pogrążmy się wszyscy w żałobie...
                  Nawet psychologowie widzą to inaczej i radzą co innego.
                  I, owszem, wbrew temu, co piszesz, współczuję tym, którym się nie wiedzie, i to nie tylko teraz. Co to jedynie pandemia sprawiła, że część ludzi ma gorzej, sobie nie radzi? Nie. Zawsze tak było i obawiam się, że długo jeszcze będzie, o ile w ogóle kiedykolwiek się zmieni.
                  Sztuczne to strasznie - współczuję tym, którzy w pandemii mają problemy, a tak to nigdy się nie zastanawiałam nad swoim uprzywilejowaniem. Serio jest się czym chwalić?

                  • joanna05 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 18:29
                    O jakim uprzywilejowaniu Ty piszesz? Nie rozumiem wcale.
                    Ja nie czuję się i nie jestem uprzywilejowana w żadnym zakresie, nie wiem, jak Ty. Osobom, które mają problem w pandemii staram się po prostu pomagać, na ile mogę i na pewno nie dziwię się ich kłopotom, nie wyśmiewam ich, nie bagatelizuję. Bo wiem, jak łatwo teraz popaść w takie tarapaty i sama je poniekąd mam.
            • molik28 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 18:30
              W moim przypadku to, że jest mi dobrze na HO i o tym piszę oznacza tylko i jedynie, że mi jest z tym dobrze. Nie oznacza to, że nie widzę co się dzieję i nie rozumiem, czy nie współczuję. To są zupełnie różne rzeczy. W tym momencie piszę tylko o sobie: jest mi dobrze na HO i być może będę myślała nad zmianą pracy jeżeli będę musiała wrócić do biura. Szkoda mi tylko, bo bardzo lubię swoją obecną pracę. Wcześniej nigdy nie pracowałam z domu więc nie miałam pojęcia, że tak dobrze się w tym odnajdę.
        • kosmos_pierzasty Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 17:31
          joanna05 napisała:

          > Bo niektórym jest teraz bardzo źle i są na skraju wyczerpania? Nie każdemu jest
          > dobrze w lockdownie, no naprawdę. Ciut empatii by się przydało, serio

          Przydałoby się też zrozumieć zadane pytanie, które nie brzmiało np. Jest mi źle w lockdownie, jak mogę sobie pomóc? A raczej: Co robicie, że nie warujecie?
          Skoro pytanie jest skierowane do mnie indywidualnie i bezpośrednio (tak jak i do innych uczestniczek forum), to nie rozumiem, czemu miałabym udawać, że muszę sobie narzucać jakiś reżim, by czuć się dobrze sama ze sobą we własnym domu.
            • magdallenac Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 17:23
              triss_merigold6 napisała:

              > Bzdura. Inteligentny człowiek potrzebuje bodźców i spełnienia się w różnych obs
              > zarach, pełnienia różnych ról społecznych, jakichś wyzwań, zadań, nowości.

              Ależ ja się z Tobą absolutnie zgadzam. Praca zawodowa do wyżej wymienionych jest mi absolutnie zbędna.
            • kosmos_pierzasty Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 18:27
              triss_merigold6 napisała:
              . Inteligentny człowiek potrzebuje bodźców i spełnienia się w różnych obs
              > zarach, pełnienia różnych ról społecznych, jakichś wyzwań, zadań, nowości.

              To nie jest w ogóle kwestia inteligencji. Bardziej chodzi o predyspozycje, nawyki, próg pobudzenia, do jakiego się przywykło... Tak, nastały takie czasy, że osoby przyzwyczajone i lubiące żyć na wysokim c, mają trudniej. I nie są to dobre czasy, ale też nie nuda jest największym problemem.
              • chococaffe Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 18:33
                O ile dobrze zrozumiałam pytanie autorki wątku to chodzi o radzenie sobie nie z pandemia, kryzysem itd tylko o radzenie sobie z "siedzeniem w domu" . Na pewno są różnice w przypadku osób , które robią tak od lat bo już pod tym kątem ułożyły sobie życie i osób, dla których to jest jakaś nowość. Te, dla których to nowość muszą sobie to poukładać.

                • joanna05 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 18:38
                  No ale to "siedzenie w domu" to nie jest ot tak, tylko właśnie pandemiczne przecie. Bez perspektyw na zakończenie jakichkolwiek, bez rozrywek większości. Ktoś sobie "układa życie" pod ew. pandemię, serio? Ktoś to przewidział, ma w domu bunkier, kino domowe, własną siłkę i zapas konserw ze srajtasmą? wink
                  Myślę, że jednak dla wszystkich to nowość, niektórzy sobie gorzej radzą, bo np. nie mają pracy przez obostrzenia. Albo mają 3 dzieci na zdalnej, kota i trudne warunki do HO, dowolnie. Generalnie nikt jednak chyba "nie robi tak od lat", bo do marca 2020 żyliśmy sobie jednak ze znacznie większą wolnością.
                  • chococaffe Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 18:47
                    Myślę, że chodzi o to, że masz inny rytm dnia kiedy pracujesz z domu i kiedy pracujesz z biura.

                    I chyba chodzi o to przestawienie się - jak sobie radzimy.

                    Wiele osób - upraszczając- pozostaje w "piżamach". Inne jak gdyby nigdy nic "szykują" się jak zwykle i utrzymują pracowy rytm przy kompie w domu. Z tym, że tych pierwszych jest chyba więcej. Niektórzy znaleźli "cosie", które wyciągają ich z piżam.
                  • bywalec.hoteli Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 19:29
                    joanna05 napisała:

                    > No ale to "siedzenie w domu" to nie jest ot tak, tylko właśnie pandemiczne prze
                    > cie. Bez perspektyw na zakończenie jakichkolwiek, bez rozrywek większości. Ktoś
                    > sobie "układa życie" pod ew. pandemię, serio? Ktoś to przewidział, ma w domu b
                    > unkier, kino domowe, własną siłkę i zapas konserw ze srajtasmą? wink
                    > Myślę, że jednak dla wszystkich to nowość, niektórzy sobie gorzej radzą, bo np
                    > . nie mają pracy przez obostrzenia. Albo mają 3 dzieci na zdalnej, kota i trudn
                    > e warunki do HO, dowolnie. Generalnie nikt jednak chyba "nie robi tak od lat",
                    > bo do marca 2020 żyliśmy sobie jednak ze znacznie większą wolnością.

                    Mądrze ujęte.
      • angazetka Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 16:15
        Bo rok temu było morze możliwości związanych z wychodzeniem z domu, a teraz tego nie ma.
        Potrzebuję kin, teatrów, pójścia na kawę, na wino z przyjaciółką, na obiad z facetem. Potrzebuję planować wakacje i te plany realizować. Potrzebuję nowych bodźców.
        • joanna05 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 16:18
          angazetka napisała:

          > Bo rok temu było morze możliwości związanych z wychodzeniem z domu, a teraz teg
          > o nie ma.
          > Potrzebuję kin, teatrów, pójścia na kawę, na wino z przyjaciółką, na obiad z fa
          > cetem. Potrzebuję planować wakacje i te plany realizować. Potrzebuję nowych bod
          > źców.
          Pełna zgoda. Ja bym jeszcze dodała do tego "potrzebuję pracować i zarabiać, a nie popadać w długi" oraz "potrzebuję edukować normalnie moje dzieci". W sumie reszta może poczekać wink
    • olkkaa_99 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 14:43
      Poscielic łóżko, ogarnąć pokoj, umyc zęby.
      Nie chodze nigdy po domu w piżamie, poza tym mam 3h video spotkań codziennie, więc muszę byc w ciuchach i w pokoju musi być porzadek. Makijazu nie robie, az tak super HD te kamerki nie są, licze na to, ze i tak mnie za bardzo nie widac.
    • bi_scotti Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 14:48
      Nie lubie pracowac z domu, jestem definitely much more productive w biurze. No ale jest, co jest. Utrzymuje stale godziny pracy, jestem presentable na zoom/teams/skype, mam posprzatane biurko i pokoj, ubranie w stylu business casual (z wyjatkiem bra wink ale za to zawsze w spodniach tongue_out), wstaje jak od pol wieku o 5:00 rano, tu sie nic nie zmienilo. Makeup nigdy nie stosowalam wiec i teraz nie zamierzam smile W pidzamie sypiam wylacznie w hotelu badz pod namiotem - nie ma obaw, ze zaczne w domu wink Co mnie teraz meczy gdy jestem w domu to nonstop stream news w radio, od ktorego nie umiem sie odczepic uncertain Painful addiction sad Cheers.
    • sumire Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 14:48
      Mam psa, który musi być wybiegany i domaga się tego stanowczo. Nie ma, że się nie chce. Aczkolwiek jeśli pies nie jest w nastroju, to sama wychodzę pobiegać.
      Piżamy zawsze pozbywam się rano, maluję się też, choć raczej symbolicznie; pracuję i niektórzy nadal upierają się przy video callach, więc niech im będzie.
    • szafireczek Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 14:52
      No nie - mam rytm dnia i się go trzymam - wstaję co do zasady regularnie - reszta - tak, jakbym szła do pracy - tylko ubranie bardziej swobodne, ale też nie zawsze, bo szkoda mi tych ładnych rzeczy, że sobie tylko wiszą, więc zakładam je w domu z wyjątkiem butów). Makijażu nie robię (nawet jak wychodzę, bo i tak maseczka), ale o ile nie wychodzę (zawsze w czapce) - to upinam fantazyjnie włosy, czego wcześniej nie robiłam. Zaczynam od dużej kawy z ekspresu z mlekiem bez laktozy (jest to moja jedyna kawa w ciągu dnia) i słuchania porannej audycji w tok fm - to mój rytuał. Poranek kończy się o 9.00 i jestem gotowa do pracy. Ale ja nigdy w sumie nie miałam problemu ze wstawaniem, nawet przy zmianie stref czasowych i błyskawicznie się adaptuję do nowych warunkówsmile Od czasu do czasu mam pracowe mega akcje, wtedy wstaję w środku nocy i/lub pracuję do późna. Lubię swoją pracę i jak się wciągnę to potrafię nie zauważyć upływającego czasu, jednocześnie potrafię sie mentalnie wyizolować z otoczenia i nic mi nie przeszkadzasmile
      • szafireczek Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 15:07
        Aha, wdrożyłam też terror rodzinnysmile i każdy ma swój poranno-dzienny rytuał - na miarę swoich możliwości i nie wchodzi nikomu w drogę, dzięki czemu dzień zaczyna się łagodnie i nikt nie plącze się nikomu pod nogami i nie przeszkadza i każdy jest zadowolony. Bardzo polecam wypracowanie nawyku samodzielności i rytmiczności, pomaga na codzień i sprawia, że odstępstwo jest przyjmowane z entuzjazmem i stanowi odmianę w stosunku do codziennoścismile Po południu - czas wspólny.
    • purchawka2020 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 14:52
      Najgorsze jest to, że nie mam kosmetyków do makijażu. Podkład letni jest za ciemny, tusz do rzęs pośmierduje...Nie chcę kupować nowych bo nie wiem ile jeszcze tak posiedzę i znowu się zmarnują. Raz na jakiś czas muszę iść do pracy, idę nieumalowana bol mało kto mnie tam ogląda. Włos zmierzwiony, wzrok dziki, suknia plugawa....
    • kobietazpolnocy Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 15:00
      Tysiące obowiązków.

      Mam dzieci, które trzeba ogarnąć, łącznie ze zdalnym nauczaniem.
      Mam pracę, zdalną co prawda, ale z mnóstwem zebrań i to często z włączoną kamerą.
      Zakupy trzeba zrobić, posprzątać, itd.
      Poza tym bałagan bardzo mnie drażni, kiedy spędzam w domu całe dnie, więc tak naprawdę pod tym względem też nie odpuszczam.
      Największa różnica to taka, że nie wbijam się w lepsze ubrania, tylko takie bardziej domowe. No ale w piżamie przez cały dzień nie chodzę.
      Nie widzę związku między siedzeniem w domu i nieczesaniem włosów...
    • georgia.guidestones Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 15:07
      Przebieram sie z pizamy, scielę lozko, ukladam wlosy, z makijazu tylko korektor na twarz w razie niedoskonalosci plus cień do brwi. Praca zdalna - zwykle mogę być w dresie, ale na spotkaniach online bez podstawowego makijazu wygladam niewyraznie-taka oprawa oczu. chodzę co najmniej 3-4razy w tyg z kijkami.
    • ykke Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 15:09
      Nie dałabym rady bez codziennego spaceru, roweru albo innego kontaktu z powietrzem i naturą. Muszę też mieć umyte włosy każdego ranka i lekki makijaż. No i bez piżamy. Z tym, że nie siedzę aż tak w domu. Pracuję trochę.
    • jehanette Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 15:21
      1.rano się umyc, uczesac, ładnie ubrać - nie że jakoś elegancko, ale zainwestowalam w tym sezonie w ładne ciuchy domowe, na które wcześniej było mi żal kasy - żadnego zaczynają dnia w piśmie
      2. Wyjść na dwór za dnia, może być choćby wokol osiedla po bulki rano, od razu lepszy nastrój, ale zdarza mi się też zgłosić wyjście prywatne w ciągu pracy jak jest takie slonce
      3.regularne treningi w domu
      4. Przypominanie sobie, że mam szczęście i należeli do uprzywilejowanej grupy pracowników, która może pracować zdalnie, nie straciła pracy przez ograniczenia i dostaje pełną pensję....
    • mikams75 Re: Pytanie do "siedzących" w domu. 11.01.21, 15:26
      jednak to racja, ze terraz przy covidzie wychodza z ludzi dziwne rzeczy... oszalec, bo sie jest w domu? Problem z ubraniem sie i ogarnieciem? Nieczesanie sie az sie zrobi koltun? I to wszysko dlatego, ze nagle nie latasz do fabryki, gdzie Ci inni dzien organizuja?

      A odpowiadajac na Twoje pytanie - kawa mnie stawia na nogi smile
      Chce chodzic w pizamie do poludnia to chodze i nie czuje sie przez to szczegolnie zgnusniala, jak sie musze sprezyc to sie sprezam. Ale funkcjonuje normalnie, wychodze z domu a jak nie wychodze to tez mam co robic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka