Maż przy porodzie a pozniejszy seks

28.10.04, 04:57
Jestem mama dwojki dzieci.Przy pierwszym porodzie byl obecny tatus - nie
wyobrazalam sobie innej mozliwosci, chcialam miec wsparcie i kogos bliskiego
obok.Cieszylam sie ze byl ze mna i mialam wrazenie ze to nas do siebie bardzo
zblizylo.Maz bardzo to przezyl/choc w trakcie porodu stal tylko przy mojej
glowie/ i ze 2 tygodnie chodzil do tylu ale emanowalo z niego szzescie i
euforia.Przezywalismy idylle malzenska.
Po niecałym roku znowu zaszlam w ciaze/planowana/. Powiedzial mi dosc
delikatnie ze jezeli chce zebysmy jeszcze normalnie uprawiali seks to lepiej
zeby go przy tym nie bylo.Dziwne! bo jakos juz zaraz po zakonczeniu pologu
sie kochalismy i to on naciskal.Nie wyczulam zeby TEGO unikal.Doszlam do
wniosku ze pewnie jest tchorz i boi sie nadzwyczajniej w swiecie.Rodzilam
sama. Minelo kilka miesiecy od porodu a on wlasnie dzis wieczorem wrocil do
tematu.Stwierdzil /bo go nacisnelam a on generalnie niewiele mowi/ ze nasz
seks juz nigdy nie bedzie wygladal tak jak ten sprzed ciazy ze nie potrzebnie
go ciagnelam na porod, nie kazdy sie do tego nadaje,a tak w ogole to on nie
wierzy zeby po tych wszystkich facetach co sa przy narodzinach splywalo to
jak po kaczce.
Jest mi bardzo ale to bardzo przykro. Czy on moze byc az takim esteta?
Czy ktos mial podobny problem?napiszcie prosze.
Czy waszych facetow o nie ruszylo? czy o tym szczerze rozmawialiscie? czy to
ja mam meza z innej planety?
Mami28
    • mama_ewa25 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 07:37
      Powiem Ci tak. Nawet jeśli Twój mąż jest estetą to nic złego - taki jest i już.
      Generalnie wsród panów na porodowkach podział jest na tych co chcieli być przy
      porodzie i na tych co zostali do tego zmuszeni, namawiani, naciskani...
      Być może mąż tak naprawdę nie chcial być przy porodzie, przypomnij sobie czy go
      nie zmuszalaś? Jesli tak - nie dziw się sobie. Jak pan nie chce być podczas
      porodu nie oznacza to że nie kocha swojej żony, jest egoistą albo będzie zlym
      ojcem- jak nie chce - to nie- nie wolno nikogo zmuszać do takich przeżyć.
      Ja osobiście wolalałbym rodzić sama, właśnie w obawie przed taką sytuacją,
      nigdy nie wiadomo kiedy i jak się to na nim odbije.
    • petto Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 08:04
      własnie jak wspomniala kolezanka, nie wolno zmuszac, dobrze ze ja nie
      zaciagnelam meza, chyba by sie obrzydzil na zawsze.jak ostatnio ogladal program
      (przez przypadek) jak kobieta rodzila to zrobil taka mine i powiedzial nie mile
      slowa ze ja teraz mysle jak jest obrzydzony a co dopiero gdyby mnie widzial.
      Dla niektorych to jest naprawde nie mile.
      • mama_ewa25 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 08:11
        Dokładnie tak.
        Każdy ma inny poziom wrażliwości.
        I jeśli mąz mi powie że "nie chce być przy porodzie/boje sie/obrzydza mnie
        to/nie zniosę tego widoku/jest to dla mnie za cięzkie/itp itd to się nie
        obrażę, ba malo tego - nawet nie zrobi mi się przykro...
        • ewa2233 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 09:46
          Na pierwszy wspólny poród (10 lat temu), mój mąż nie był do końca zdecydowany.
          Długo się wahał, bo nasłuchał się różnych opowieści, że żona może nie być
          później tak atrakcyjna - i zwyczajnie się bał. Uznałam to za naturalne i nie
          zmuszałam. Zwłaszcza, że należy do "wrażliwców", którzy na pewno nie zostaną
          honorowymi krwiodawcamiwink
          Okazało się, że to tylko opowieści.
          Był ze mną przez cały czas.
          "Po" - było wszystko OK.
          Rok temu, tematu "idę do porodu czy nie" w ogóle nie było.
          Był ze mną, "odciął" nawet synka smile

          Czy coś te porody zmieniły między nami?
          Tak. Ale na lepsze smile

          Myślę jednak, że "każdy mąż" jeśli nie chce być z żoną w tej cudownej,
          choć czasem "nieestetycznej" chwili - powinien wykazać się taktem i
          usprawiedliwić "w miłej formie" a nie "walnąć tekstem", że go to obrzydza.
          Dla nas kobiet, poród też jest ciężki, boimy się, nie uwielbiamy zabiegów typu
          cięcie i szycie, nie lubimy gdy nas boli.
          Więc zdecydowanie możemy wymagać od mężów jeśli nie obecności to przynajmniej
          delikatności i uszanowania nas. Mnie osobiście obrzydzają "naturalistyczne
          teksty" typu: obrzydza mnie, nie cierpię takich widoków itp.
          Delikatności i elegancji drodzy panowie!
          • ewa2233 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 09:52
            A odnosząc się do wypowiedzi Mama_ewa25
            "I jeśli mąz mi powie że "/boje sie/nie zniosę tego widoku/jest to dla mnie za
            cięzkie/itp itd to się nie obrażę, ba malo tego - nawet nie zrobi mi się
            przykro..."

            Za: "obrzydza mnie to/NIE CHCĘ być przy porodzie" - może bym się nie obraziła,
            ale byłoby mi BAAARDZO PRZYKRO!
            • mama_ewa25 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 10:10
              Oj przepraszam źle to ujęłam.
    • hancik5 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 08:20
      W życiu jest wiele takich sytuacji, kiedy narażeni jesteśmy na obrzydzenie.
      Kiedy mój mąż złamał nogę w sposób bardzo skomplikowany i nie mógł się ruszyć,
      pomagałam mu również w jego sprawach fizjologicznych i naprawdę nie było to
      przyjemne.
      Nie o to chodzi , czy to przyjemne, czy nie, chodzi o świadomość funckji
      swojego ciała i akceptacja swojego partnera jako człowieka z krwi i kości.

      Mój mąż później był przy porodzie, a poród był wyjątkowo ciężki, wręcz
      dramatyczny.Ale to była jego wola.
      Nie chcę krytykować Twojego męża mami, ale może przydałaby się serdeczna
      rozmowa, ale powtarzam bardzo, bardzo serdeczna.
      Pozdrawiam
      • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 10:34
        Hancik, zgadzam się z tobą
        jeżeli ktoś kocha drugą osobę jako człowieka z krwi i kości, to raczej nie
        powinno się czuć obrzydzenia w trakcie porodu

        W życiu mogą się zdarzyć różne sytuacje - np. mąż się czymś poważnie zatruje i
        będzie wymiotował - czy mam mu wtedy nie pomóc bo będę czuła obrzydzenie??
        Wręcz przeciwnie, będę przy nim, choćby nie wiem, jak widok był nieprzyjemny.
        A może nie powinnam w takiej sytuacji już się nigdy z nim całować, bo przecież
        widziałam, do czego jego usta mogą służyć??

        Ja nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż nie był przy porodzie - po prostu - rodzi
        się nasze dziecko i najzwyczajniej w świecie chcę tę chwilę przeżywać z mężem,
        poza tym jest to - nie ukrywajmy - bardzo ciężkie zadanie dla mnie i nie chcę
        być pozostawiona sama sobie, chcę żeby mąż był przy mnie.

        Tak było gdy rodził się mój synek, i jeśli będziemy mieć drugie dziecko to
        będzie tak samo.

        A jeżeli chodzi o nasze relacje i seks - to się polepszyło - bo teraz łączy nas
        jeszcze więcej.
        • mami28 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 17:01
          Droga Milarko
          bardzo podoba mi sie twoje porownanie co do wymiocin
          dodam ze zamierzam w szczerej rozmowie z mezem to wykorzystac
          calkowita racja tym bardziej ze w takiej sytuacji bylam z moim mezem, w
          zasadzie nie powinnam sie juz z nim calowac, no chyba ze tak krotko bez
          jezyczka i zamknietymi oczami
          Wielkie dzieki za twoja wypowiedz.
          moze istnieje gdzies planeta gdzie to faceci rodza ,a kobiety zastanawiaja sie
          czy byc czy nie, jestem zbyt czy dosc wrazliwa...
          Jestem tak zla na meza ze wyslalabym go na ta planete...
    • moonicaa Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 08:48
      Ja tez rodzilam z męzem u mojego boku. Dzisiaj mowi, ze berodz sie cieszy, ze
      byl przy narodzinach naszej czteromiesiecznej coreczki, ale kto wie, czy nie
      powie mi tego samego ,co Tobie Memi28 jak bede w ciazy z drugim. Moze to jest
      jakis odruch obronny. Pierwszy porod w sumie nie wiemy jak wyglada. Przezywamy
      go i zyjemy dalej. Ale jak przychodzi czas na druga ciaze wlacza sie śwatelko"
      halo, znowu to samo, ale juz wiem, czym to grozi, po co mi to??"
      Uwazam, ze mezowie powinni tak samo byc przy porodzie jak i kobiety (ktore i
      tak wystarczajaco sie mecza rodzac). Niech faceci nie zgrywaja takich
      delikatnych. Pozdrawiam serdecznie

      --
      Zostanie w nas heroizm serca...
      • mama_ewa25 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 09:20
        > Uwazam, ze mezowie powinni tak samo byc przy porodzie jak i kobiety (ktore i
        > tak wystarczajaco sie mecza rodzac). Niech faceci nie zgrywaja takich
        > delikatnych. Pozdrawiam serdecznie

        Nie zgodzę się z Tobą. NIKT niczego NIE POWINIEN,NIKT niczego NIE MUSI.Mąz
        jeśli nie chce nie musi być przy porodzie.I nikt nie powinien go do tego
        zmuszać.I nie jest to kwestia delikatności - ja delikatna nie jestem ale sama
        bym też nie chciała towarzyszyć przy porodzie.
    • desire.et Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 09:03
      moj maz byl przy porodzie i nie wyobrazalam sobie inaczej. Bardzo mi pomogl..
      tym bardziej, ze to pierwsze dziecko, obcy kraj... wczesniej zdarzalo nam sie
      ogladac programy z rodzacymi kobietami w roli glownej.. Na pytania kuzynostwa
      (meskiego) o wrazenia z porodu i uwagi typu: to musial byc rzeznia itp, moj maz
      powiedzial: wiecie co.. jak sie kogos kocha to sie nie patrzy w ten sposob.. Do
      dzis nie mamy problemow natury "lozkowej". Natomiast jeden z kuzynow (dwojka
      dzieci) nie byl ani przy jednym ani przy drugim porodzie swojej zony, sam jest
      typem faceta wiecznie na cos chorujacego i skupia sie raczej na sobie i
      zarabianiu pieniedzy (niestety).. ale nie wiem, czy jego zona by sie zgodzila
      na jego obecnosc, stwierdzajac kiedys, ze pewnie lekarze by musieli sie nim
      zajac, a potem nia.. Tak wiec roznie to jest z tymi facetami.. jeden chce,
      drugi nie, jeden moze, drugi padnie na sama mysl o kropelce krwi... ehh, zycie..
      • umasumak Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 09:23
        Mój mąż był przy porodzie z własnej woli - sam mi to zaproponował ku mojej
        ogromnej radości. Z seksem jest tak samo jak przedtem, a może nawet lepiej, bo
        bardziej się poznaliśmy nawzajem i wiemy czego od siebie oczekujemy (na to
        oczywiście wpłyną czas a nie poród). Także u nas wspólny poród nie wpłyną
        negatywnie na te sprawy. Pozdrawiam
        • l.e.a Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 10:03
          Na początku mąz się bał jak to będzie, czy bedzie na tyle oporny aby wytrzymał.
          Ale chciał być nie zmuszałam go - kiedy przyszedł czas porodu był pewien,że
          chce być ze mną.
          Kiedy urodził się Bartek, wszyskim mówił, że był to jeden z najpiękniejszych
          chwil w jego życiu. Nic się miedzy nami nie zmieniło, a mąż zapowiedział, że
          gdybym miała rodzić 2 x również chciałby w tym uczesticzyć.

          Mami - Twój mąż prawdopodobnie jest bardziej wrażliwy. Mąż mojej kuzynki na
          samym początku ciąży upzedził ją, że nie będzie przy porodzie bo prawdopodobnie
          źle by się czuł. Jest Ci przykro - wiem. Ale dobrze, że mąż jest wobec Ciebie
          szczery.

          Pozdrawiam Cię - lea
    • triss_merigold6 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 10:43
      Przy porodzie to nikt nie MUSI być oprócz położnej i lekarza, od tego
      zacznijmy. Jeśli oboje - kobieta i mężczyzna - chcą, pragną być razem w takich
      chwilach - super. Jeśli facet - z różnych powodów - ma opory to może lepiej nie
      poddawać go silnej presji, nie wyzywać od egoistów tylko spróbować zrozumieć.

      Ja bym nie chciała asystować przy czyjejś operacji, nawet gdyby to była
      ukochana osoba. Sama męża przy porodzie nie chcę, tak się umówiliśmy, że
      podczas drugiej fazy wyjdzie i może mnie zobaczyć jak już będę umyta i na sali
      poporodowej.
      Mój brutalnie szczery ginekolog poinformowany o rezygnacji z porodu rodzinnego
      autentycznie się ucieszył i zaserwował parę przykładów kobiet, którym niestety
      sypnęło się po takim doświadczeniu pożycie małżeńskie.
      • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 10:49
        triss_merigold6 napisała:

        > Przy porodzie to nikt nie MUSI być oprócz położnej i lekarza, od tego
        > zacznijmy.

        no i oprócz rodzącej, oczywiście... wink

        swoją drogą to szkoda, że kobiety nie mają wybory - będę przy swoim porodzie,
        albo może nie bo jestem taka wrażliwa...
      • milka_milka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 17:52
        A ja uważam, że to wygodnictwo i tchórzostwo ze strony mężczyzn. Jeżeli po
        wspólnym porodzie mą ma awersję do żony, to znaczy że jest niedojrzałym
        chłopczykiem. Co innego, jeżeli kobieta sama nie chce.
    • le_lutki Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 10:49
      Hej,

      nie sadze, zeby byl "z innej planety" bo kazdy tak naprawde jest z innej smile
      Kazdy ma swoja wrazliwosc. Bledem Twojego meza bylo to, ze nie przyznal sie do
      prawdziwych swoich odczuc poki byl czas - tylko po fakcie i to w dodatku, kiedy
      juz - z tego co on mowi - zlo sie stalo.

      Moj maz byl przy porodzie (choc oczywiscie przedtem sie zastanawial i wazyl za
      i przeciw) i teraz chce byc przy kazdym nastepnym.
      Na nasze zycie seksualne nie wplynelo to w zaden negatywny sposob. Jest
      conajmniej tak dobrze, jak bylo. A jestem przekonana - ze gdyby bylo inaczej to
      moj szczery do bolu maz by mi o tym powiedzial... Dla niego te dwie kwestie -
      porodowa i seksualna sa zupelnie od siebie oddzielone. Co nie znaczy, ze
      chcialby stac obok ginekologa przyjmujacego porod i ogladac wszystko w
      najdrobniejszych detalach.

      Pozdrawiam
      • aleksandrynka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 11:55
        tak, mnie też dotknęło (?) to, co powiedział ten pan. Może to było szczere, ale
        baaardzo przykre. To tak, jakby całą winę zwalać na tą dziewczynę. Byłem bo
        chciałaś, ale teraz nie licz, że będzie nam razem tak jak kiedyś. Kurczę,
        facetowi język ucięło na porodówce? Nie chciał? Wystarczyło powiedzieć,
        wytłumaczyć (przed porodem jest 9 miesięcy na takie decyzje!), przeciez chyba
        by się nie obraziła! W związku każda osoba jest tak samo ważna. Babka urodzi
        tak czy inaczej, jasne, że z mężem lepiej, bezpieczniej, ale jak jest totalna
        blokada, to lepiej odpuścić. Mąż wszedł tam sam, nikt go do żony nie
        przywiązał. Śmiało więc stwierdzę, że to on jest odpowiedzialny za to, co teraz
        czuje. Lepiej niech nie obwinia żony i nie prorokuje czarno na przyszłość (już
        nigdy nie będzie jak kiedyś) tylko niech coś z tym zrobi (może psycholog?) i
        nie dołuje dziewczyny, która urodziła im dziecko i jeszcze wysłuchuje
        pretensji, że go tam zaciągnęła, przymusiła. Jeśli tam poszedł, to to była jego
        decyzja, nie można ranić dziewczyny za własne błędy.
        • mama_ewa25 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 13:36
          Może i sam wszedł ale mógł być do tego zmuszony -krzykiem, płaczem, histerią -
          i wzbudzono w nim poczucie winy po prostu że jak nie będzie przy porodzie to
          nie będzie dobrym ojcem.
    • janowa Przykro moze byc z jednego powodu... 28.10.04, 11:30
      Nie dziwi mnie, ze facet nie chce/nie moze/boi sie byc przy narodzinach swojego
      dziecka. Nie dziwi mnie nawet, ze moze czuc obrzydzenie na mysl o fizjologii,
      krwi itp. Nalezy uszanowac taki wybor, we wlasnym interesie, a na porodowke
      zabrac mama czy przyjaciolke (jesli chcemy).

      Dziwi mnie tylko jedno - jak KOCHAJACY facet moglby powiedziec kobiecie, ze
      ONA=jej osoba brzydzi go w zwiazku z tym co widzial.

      Gdyby jedno z nas zachorowalo ciezko (tfu tfu!) i partner musialby druga osobe
      myc, oprozniac basen, zmieniac opatrunki czy cokolwiek takiego - nie byloby
      problemu, bo KOCHAMY sie, w zdrowiu i chorobie. Jezeli ktos nie jest zdolny do
      zrobienia tego dla partnera i czulby obrzydzenie do OSOBY, to moim zdaniem nie
      jest to prawdziwa milosc... A co ze zmarszczkami na starosc itp.? Nowszy model?

      A co do mojego pierwszego porodu: maz byl ze mna, wszystko widzial, pepowiny nie
      przecinal, bo pobierano komorki macierzyste, a seks po byl przynajmniej tak
      dobry jak przed (a z mojego punktu widzenia nawet lepszy smile. I przy najblizszym
      porodzie tez chce byc, chociaz to cesarka - chyba, ze mu zabronia.

      Mozesz powiedziec swojemu mezowi, ze sa panowie, ktorym to autentycznie nie
      przeszkadza ani w seksie ani w milosci po... Sprobowalabym na Twoim miejscu
      szczerze i serdecznie z nim porozmawiac o Twoich uczuciach (bez oskarzen,
      neutralnie), o tym, ze taki komentarz boli, bo przeciez nie masz wplywu na to,
      jak natura wymyslila sobie przyjscie dziecka na swiat. To rowniez JEGO dziecko i
      jesli juz, to powinien chociaz docenic twoj wysilek. W koncu porod nie robi z
      ciebie kaleki, czy krowiastej stodoly, i tak naprawde niewiele sie tam
      zmieniasz. A nie ma takiej mozliwosci, zebys cale zycie zachowala cialo
      dwudziestolatki - i on tez!


      Pozdrawiam cieplo,
      D.
      ---
      "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
      idzie do teatru."
      Alec Guiness
    • jasiowa_mama Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 13:39
      Podobno są tacy faceci,którzy to jakoś inaczej przezywają-tzn.maja pózniej
      problem ze współzyciem.Mam takiego kolegę,którym wstrząsa jak żona ma @ i
      zaznaczył z góry,że przy porodzie nie będzie.
      Przy moim porodzie był mąz-sam odcinał pępowinę synkowi i jest z tego dumny.Nie
      miał z tym żadnych problemów i intensywniej przeżył cud narodzin-bo to jest cud.
    • anoczek Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 14:17
      Ja rodziłam z mężem, bo oboje tego chcieliśmy. I patrząc z perspektywy roku nie
      wyobrażam sobie następnego porodu bez niego. Po pierwsze było to dla mnie
      ogromne wsparcie psychiczne, a po drugie fizyczne W jednym czasie na porodówce
      rodziłyśmy dwie. I na nas dwie była tylko jedna położna. Ja rodziłam z mężem
      więc położna wydała mu instrukcje jak ma mi pomagać i szła salę obok do drugiej
      dziewczyny. Ja wyczerpana fizycznie nie miałabym siły sama co chwilę kucać i
      wstawać. Kiedy pytałam męża już w domu jak on to przeżył, to powiedział, że
      było to najpiękniejsze przeżycie w jego życiu, kiedy zobaczył jak pojawiła się
      mała czarna główka naszej Ani(Ja w życiu wczesniej nie widziałam dziecka
      malutkiego z taką ilością włosów), oczywiście przecinał pepowinę. On sam
      powiedział, że nie wytrzymałby psychicznie, gdyby musiał siedzieć w poczekalni,
      a ja byłabym w środku i męczyła się. Bardzo go za to kocham. I nie tylko za to
    • n.a.t.k.a Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 14:40
      hmm... szkoda, że mnie nikt nie zapytał, czy chcę być przy porodzie, czy nie
      jestem zbyt wrażliwa smile)
    • aha44 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 15:05
      A ja myslę ,że z jego strony to jest wymówka , ukrywająca jakiś inny problem w
      sferze seksualności.To jest problem do dokładnego zanalizowania.
    • slowiczek2 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 15:07
      Witam!!!
      Kiedyś czytałam taki artykuł na temat: mężczyzna przy porodzie i jego
      poźniejszy stosunek do kobiety. Otóż okazało się że mężczyźni nie są do końca
      przygotowani do tego co czeka ich na sali porodowej. Później po tym co zobaczą,
      rośnie w nich jakaś niechęć i obrzydenie do kobiety i odbija się to na
      współżyciu. Często taki mężczyzna nie może sobie z tym poradzić i odchodzi od
      kobiety. Oczywiście nie wszyscy mężczyźni tak reagują ale zdażają się takie
      przypadki.
      Kiedy mój zdecydował, że będzie rodzić ze mną byłam przeciwna temu. Długo z nim
      rozmawiałam i mu tłumaczyłam...
      Nie chciał abym go przekonywała i uparł się, że pójdzie.
      Dziś pewnie nie urodziłabym bez niego.On stwierdził,że mółby rodzić ze mną
      jeszcze raz. Nasz związek zespolił się jeszcze bardziej i z seksem jest
      wszystko ok.
      Ale znam takich facetów, którzy rodzili raz i więcej nie chcą. Mówią, że nie
      chcą patrzeć na to jak kobieta cierpi. Nie będę ich oceniać to jest ich
      indywidualna sprawa. Każdy ma swoje mocne i słabe strony. Każdy jest inny i na
      pewno nie powinno się ich do niczego zmuszać.
      Mimi na pewno nie masz męża z innej planety. Radzę szczerze porozmawiać co
      jest nie tak i co było nie tak. Może to wyjaśni sprawę.
      Pozdrawiam
      • le_lutki Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 15:09
        Po to miedzy innymi istnieje przygotowanie do porodu - dla OBOJGA ordzicow. I
        to wlasnie mezczyzna moze sprawic, ze kobieta bedzie nieco mniej cierpiala,
        mniej sie stresowala, lepiej przezywala porod.

        Pozdrawiam
        • slowiczek2 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 15:16
          Zgadzam się z Tobą. Tylko nie we wszystkich miastach są takie możliwości. Ja
          musiałabym dojeżdżać 50 km do szkoły rodzenia. Nie każdy ma szansę się
          przygotować choćby chciał.
          Mimo wszystko,że mój był przy mnie bolało cholernie. Ale jego obecność
          sprawiła, że czułam się lepiej psychcznie. I tylko tyle.
        • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 15:18
          No właśnie,
          skoro mężczyzna jest taki wrażliwy na cierpienie żony to tym bardziej powinien
          uczestniczyć w porodzie, dzięki temu właśnie cierpienie może być mniejsze

          No chyba, że stosuje się zasadę co z oczu to z serca
      • slowiczek2 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 15:26
        aha, jeżleli chodzi o seks to ja miałam problemy. Cierpliwie czekał parę
        miesięcy. I teraz jest ok.
      • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 16:14
        slowiczek2 napisała:

        > Ale znam takich facetów, którzy rodzili raz i więcej nie chcą. Mówią, że nie
        > chcą patrzeć na to jak kobieta cierpi.

        No to jestem ciekawa, co taki facet zrobi jak będzie musiał iść z dzieckiem na
        szczepienie? Zostawi malucha samego bo nie będzie mógł patrzeć na jego
        cierpienie??
    • evee1 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 28.10.04, 15:47
      Jakbym mojemu mezowi powiedziala, zeby zostal w domu, to by bardzo chetnie
      zostal. Ale ze powiedzialam "idziesz", to poszedl. Przy porodzie byl, miedzy
      nogi mi nie zagladal, ale bardzo mi pomagal psychicznie. Potem powiedzial, ze
      on sobie nie wyobraza jak kobiete mozna w takiej sytuacji zostawic sama (no,
      chyba ze sama chce). Drugie dziecko poszedl rodzic ze mna bez zadnych oporow.
      Ten porod byl bardzo gwaltowny i moj maz tylko patrzyl "jak mu babe rozrywa",
      ale mimo to nie mialo to zadnego wplywu na nasze pozycie, ktore ma sie calkiem
      niezle, dziekuje bardzo. A wiec sa mezczyzni, ktorzy mimo zmuszenia do
      uczestniczenia w porodzie niekoniecznie zniechcaja sie do kobiety.
      Moze problem lezy gdzies glebiej, a to uczestnictwo w porodzie to tylko
      wymowka.
    • bambo44 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 00:40
      Mami28:

      Po pierwsze: każdy mężczyzna jest inny i każdy ma prawo mieć inny stosunek do
      porodu.

      Po drugie: mimo to zachowanie Twojego męża jest co najmniej niekonsekwentne.
      Mówi, że ma to negatywny wpływ na seks, a jednocześnie po pierwszym porodzie,
      przy którym był obecny, to on naciskał na sex.

      Wynika mi z tego, że on nie jest tak do końca z Tobą szczery. Jest wiele
      możliwości. Może ten poród WPŁYNĄŁ negatywnie na seks, tylko mąż nie chciał
      dać Ci tego poznać. To, że sex z Twojej strony wygląda wspaniale, nie znaczy,
      że z jego strony też tak wygląda. A może wpływ na sex jest tylko wymyśloną
      wymówką żeby nie być przy następnym porodzie. A może jest jeszcze inny powód,
      o którym nawet nie pomyślimy. Tak, czy inaczej wygląda mi na to, że jest tu
      coś nie tak. I niekoniecznie Twój mąż ma złe intencje.

      > Jest mi bardzo ale to bardzo przykro. Czy on moze byc az
      > takim esteta?

      Współczuję Ci bardzo. Niestety, faceci są tak samo różni, jak różne są
      kobiety. On może być aż takim estetą. Czy rzeczywiście jest? Oceń sama.

      > Czy ktos mial podobny problem?napiszcie prosze.
      > Czy waszych facetow o nie ruszylo? czy o tym szczerze
      > rozmawialiscie? czy to ja mam meza z innej planety?

      Ja nie miałem takiego problemu. Wśród moich znajomych nikt nie miał takiego
      problemu, ale to nie znaczy, że Twój mąż nie ma prawa takiego mieć. Znam wielu
      facetów, którzy rodzili z żonami, i żaden z nich nie miał problemów z sexem po
      porodzie rodzinnym. Znam jednak również wielu facetów, którzy nie rodzili i
      być może nie powinni rodzić.

      Jeśli chodzi o sam poród, to nie wyobrażam sobie jak ja mógłbym stać przy
      głowie żony i patrzeć. Ja podczas naszych porodów miałem pełne ręce roboty.
      Tam się tyle działo. Czułem się potrzebny i wiem, że spełniłem ważną rolę.
      Beze mnie ten poród wyglądałby zupełnie inaczej. I nie chodzi tylko o
      psychiczne wsparcie żony, choć to ma olbrzymie znaczenie. Chodziło o fizyczną
      pomoc. Ja nie byłem tam, żeby patrzeć i potem mieć negatywne skojarzenia!

      Według mnie poczęcie dziecka staje się na skutek działania dwojga ludzi.
      Obydwoje ludzie powinni więc też ponieść konsekwencje tego wydarzenia. Jak
      wiele dziewczyn napisało, kobieta wyboru nie ma. Mężczyzna, moim zdaniem, z
      punktu widzenia moralnego też wybór ma jeden. Jeśli moja żona tego by nie
      chciała to być może na wspólny poród bym nie nalegał. Ale jeśli widziałem, że
      mam jakąkolwiek szansę w tym uczestniczyć, pomóc, być w tym z nią razem, to
      chcę, mam obowiązek, muszę to zrobić. I w takiej sytuacji wymigiwanie się,
      mówienie o nacisku, że nie każdy się do tego nadaje i szantażowanie tekstami o
      wpływie na seks jest po prostu przejawem braku odpowiedzialności i próbą
      wymigania się od konsekwencji swego postępowania.

      Życie jest czasami ciężkie a niektórzy chcieliby przeżyć TYLKO słodkie chwile.

      Pozdrawiam,

      ______________
      Jestem tatąsmile
      • milarka do bambo 29.10.04, 10:28
        fajnie napisałeś o tej współodpowiedzialności mężczyzny,
        możnaby powiedzieć, że z ust mi to wyjąłeś, chociaż od razu lepiej brzmią takie
        rzeczy, gdy są wypowiadane przez faceta
        • umasumak Re: do bambo i Milarki 29.10.04, 10:39
          milarka napisała:

          > fajnie napisałeś o tej współodpowiedzialności mężczyzny,
          > możnaby powiedzieć, że z ust mi to wyjąłeś, chociaż od razu lepiej brzmią
          takie
          >
          > rzeczy, gdy są wypowiadane przez faceta

          Dokładnie. Kiedyś, ponad rok temu, napisałam na forum własnie o tej
          współodpowiedzialności, no i oczywiście zostałam zasypana postami, o tym, że to
          natura tak wymyśliła i że udział kobiety jest oczywisty (nie przeczę wink), a
          mężczyzna ma wybór. Oczywiście, że ma. Nikt go przecież nie zmusi. Ale moim
          skromnym zdaniem, jeżeli facet uważa, że powinien być przy porodzie, bo żonę
          trzeba wesprzeć w trudnych chwilach, bo przecież UCZESTNICZYŁ w poczęciu, to
          świadczy jak najbardziej o jego odpowiedzialności. A kto powiedział, że
          małżeństwo (związek), to same przyjemne i estetyczne chwile?
          >
          >
          • mama_ewa25 Re:Współodpowiedzialność.... 29.10.04, 10:53
            Można wykazać na tysiąc innych sposobów - pomóc żonie w czasie całej ciazy i po
            niej, pomoc w wychowaniu dziecka...Czemu od razu współodpowiedzialnośc kończy
            się na jednym - na tym że mężczyzna musi być przy porodzie?
            Nie musi.I ja bym nie chciała, znam też wielu panów którzy w czasie porodu nie
            byli - a potem natomiast wykazali się wielka współodpowiedzialnością ....
            • umasumak Ale ja.... 29.10.04, 11:06
              mama_ewa25 napisała:

              > Można wykazać na tysiąc innych sposobów - pomóc żonie w czasie całej ciazy i
              po
              >
              > niej, pomoc w wychowaniu dziecka...Czemu od razu współodpowiedzialnośc kończy
              > się na jednym - na tym że mężczyzna musi być przy porodzie?
              > Nie musi.I ja bym nie chciała, znam też wielu panów którzy w czasie porodu
              nie
              > byli - a potem natomiast wykazali się wielka współodpowiedzialnością ....

              ....zgadzam się, że współuczestnictwo w porodzie nie jest jedynym przejawem
              odpowiedzialności. Nigdzie nie napisałam, że panowie którzy przy nim nie byli,
              są nieodpowiedzialni.
              Nie napisałam także, że faceta można siłą ciągnąć na porodówkę. Nie ma to
              najmniejszego sensu. Natomiast postawa mężczyny, który uważa za oczywiste
              uczestnictwo przy porodzie, ze względów które opisałam w poprzednim p[oście,
              jest bliższa mojemu ideałowi. Ale to mój ideal. Przecież nic nikomu nie
              narzucam smile). Pozdrawiam
            • milarka Re:Współodpowiedzialność.... 29.10.04, 11:56
              mama_ewa25 napisała:

              >Czemu od razu współodpowiedzialnośc kończy
              > się na jednym - na tym że mężczyzna musi być przy porodzie?

              Nikt nie mówi, że współodpowiedzialność kończy się na porodzie.

              > Nie musi.I ja bym nie chciała,

              jeżeli kobieta nie chce obecności męża to mąż powinien to uszanować (nawet
              jeżeli bardzo chciałby być przy niej i jej pomóc)

              Zgadzam się, że współodpowiedzialność za dziecko to również uczestniczenie w
              opiece nad nim i w wychowaniu, ale uważam, że poród jest to bardzo ważne
              wydarzenie w życiu kobiety i jeżeli kobieta potrzebuje wtedy wsparcia męża to
              właśnie udzielenie tego wsparcia jest wykazaniem się odpowiedzialnością ze
              strony męża
      • joannago Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 12:52
        Wiesz, ja początkowo nie byłam pewna czy chcę, aby mąż był ze mną przy
        porodzie. Nie nalegałam i nie naciskałam, to on sam zadecydował, że idziemy
        razem i będzie mnie wspierał. Było SUPER! Spisał się na medal - nasze maleństwo
        przyszło na świat przez cesarskie cięcie. Zanim to jednak nastąpiło mieliśmy
        kilkanaście godzin wspólnego oczekiwania, które jeszcze bardziej umocniło nasze
        uczucie. Jesteśmy szczęśliwymi rodzicami i jeszcze szczęśliwszymi partnerami.
        To ja - a nie mój partner obawiałam się naszych późniejszych relacji. Dzisiaj
        widzę, że nie potrzebnie. Przy następnym porodzie już nie będę miała
        wątpliwoścismile
        Więcej takich mężczyznsmile
        • mama_ewa25 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 13:10
          Wiesz mimo wszystko z cesarką jest troszkę inaczej...
          Ja na towarzystwo partnera w czasie cesarki bym nie narzekała, natomiast w
          czasie naturalniego już tak.
          Jakoś tak naturalny kojarzy mi się z krzykami, wrzaskami, stękaniem, cała
          masakra krocza jest dla mnie straszna a cesarka...operacja, leżysz sobie
          spokojnie i tyle...
          • umasumak Ewa... 29.10.04, 13:27
            ...poród siłami natury, przy znieczuleniu zzo i przy obecności męża, to
            bajka smile). Bez krzyków, wrzasków itp. No w II fazie trzeba się faktycznie
            wysilić, żeby dziecie przyszło na świat, ale trwa to nieporównywalnie krócej
            niż I faza. A poza tym.... nie przesadzajmy, że poród to aż tak krwawe
            wydarzenie smile). A przecież krocza, czy łożyska nikt nie karze facetowi
            oglądać smile). Mój mąż owszem widział łożysko, bo chciał (nie wiem po
            cholerę wink), no ale to było jego wyraźne życzenie smile).
          • le_lutki Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 13:53
            Ewa Ty masz chyba strasznie skrzywione pojecie o porodzie naturalnym - no
            chyba, ze Twoj tak wygladal. U nas bylo czysto, higienicznie, profesjonalnie ze
            strony obslugi (byla ale jakby jej nie bylo jak dlugo sie dalo), bez wrzaskow i
            stekan wink i nikt nie ogladal tego, czego nie chcial. A lozysko, co do ktorego
            sie zarzekal ze jest beeeee - maz sam poszedl z zainteresowaniem poogladac w
            pojemniku, do ktorego je odebrano. Jak chcial - to prosze bardzo. W kazdym
            razie nie MUSIAL go widziec. Cale przezycie bylo - nawet jak na mojego
            delikatnego meza - przezyciem estetycznym i wznioslym.
            Pozdrawiam
          • joannago Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 13:57
            Tylko ja przed cesarką 12 godzin próbowałam rodzić siłami natury. I uwierz mi
            nie były to wakacje smile
          • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 14:00
            właśnie chciałam się zdziwić, skąd ta wizja porodu naturalnego, ale dziewczyny
            mnie już wyręczyły

            wg mojego przekonania to na cesarce jest większa masakra niż na porodzie
            naturalnym, ale od razu dodam - że to tylko moje przekonanie, bo sama
            uczestniczyłam tylko w naturalnym (bez wrzasków, stękań i rzeki krwi)
          • aniaop Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 14:13
            mama_ewa25 napisała:

            > Wiesz mimo wszystko z cesarką jest troszkę inaczej...
            > Ja na towarzystwo partnera w czasie cesarki bym nie narzekała, natomiast w
            > czasie naturalniego już tak.
            > Jakoś tak naturalny kojarzy mi się z krzykami, wrzaskami, stękaniem, cała
            > masakra krocza jest dla mnie straszna a cesarka...operacja, leżysz sobie
            > spokojnie i tyle...
          • aniaop Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 14:20
            > Jakoś tak naturalny kojarzy mi się z krzykami, wrzaskami, stękaniem, cała
            > masakra krocza jest dla mnie straszna a cesarka...operacja, leżysz sobie


            Nie wydalam z siebie ani jednego dzwieku- az polozna byla zdziwiona. Krwi nie
            widzialam wcale, wiec rzezni nie bylo, koszula czysta.

            Maz od poczatku upieral sie, ze musi byc przy porodzie, bo "bede rodzila JEGO
            dziecko, wiec musi byc przy tym". Spisal sie rewelacyjnie, przecial pepowine a
            wiez miedzy nami jeszcze sie poprawila. Pierwszy raz widzialam go placzacego a
            wszystkim opowiada, ze jest to nieprawdopodobnie fantastyczne wydarzenie, ktore
            jeszcze bardziej cementuje zwiazek.
      • milka_milka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 18:57
        Brawo! Z ust wyjęłaś mi wypowiedź! Dlaczego zawsze kobiety muszą zrozumieć,
        wybaczyć itp. ... Jeśli on nie lubi i nie umie majsterkować lub zaopiekować się
        dzieckeim - trudno, nie musi. Ale niech ona spróbuje nie umieć (lub przyzna
        się, że nie lubi) gotować lub sprzątać albo zająć się noworodkiem! A cóż to za
        kobieta!? I tak samo jest przy porodzie. Kobieta musi tam być smile , jej Natura
        o zdanie nie pyta. I nie może być zbyt wrażliwa na "takie widoki". A mężczyzna?
        Biedne wrażliwe stworzonko, które nie może znieść krwi i cierpienia. Przestańmy
        tak chronić swoich partnerów, niech będą dorosłymi, odpowiedzialnymi ludzmi.
        Dzieci sa tak samo ich jak i nasze!
        • mama_ewa25 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 09:35
          A dlaczego to mężczyzni muszą zrozumieć bo jak nie to sa egoistami, niedobrymi
          męzami, wygodnickimi itp ???
          Kobieta ponosi konsekwencje ciazy, wie na co decyduje sie od początku...Jestem
          zdania- jak ktoś nie chce - nie ma co go zmuszac i tym bardziej obrażać się na
          to.
          Dzieci są ich i nasze wiec niech pomogą w wychowaniu jesli nie chcą
          uczestniczyć w porodzie.
          Nowa moda do nas przyszła i tyle, a wypowiedzi pań że gdyby mąz nie obiecał
          porodu rodzinnego to by wcale nie miala dzieci są dla mnie DEBILNE.
          • triss_merigold6 Re: mama_ewy25 31.10.04, 10:10
            Mama_ewa25 mam b. podobne zdanie do Twojego.smile
            Tym oburzającym się na nadwrażliwość estetyczną mężczyzn zadałabym
            pytanie: "Czy chciałabyś asystować przy czyjejś operacji nie będąc lekarzem
            przyzwyczajonym do takich widoków?". Ja bym nie chciała i nie ma to nic
            wspólnego z brakiem miłości.
            Napisałam wyżej: jeśli oboje chcą, pragną to super. Jeśli jedno ma opory to
            warto się zastanowić a nie krzyczeć o egoizmie.

            Osobiście nie znoszę kiedy ktoś patrzy na mój fizyczny ból, w obecność lekarzy
            i fachowego personelu działa na mnie uspokajająco (parę razy leżałam w szpitalu
            i mam dobre doświadczenia jeśli chodzi o służbę zdrowia); jeśli ktoś mam mi
            pomagać - to wolę żeby to był profesjonalista.

            Teksty "bez niego bym nie urodziła" to sorry - bzdury. Ciąża kończy się porodem
            albo śmiercią rodzącej - tertium non datur. Może ten poród bez męża byłby
            trudniejszy do zniesienia psychicznie i fizycznie, może byłby traumatycznym
            przeżyciem bez bliskiej osoby ale niewątpliwie kiedyś by się skończył.

            Dobrze, że jest wybór "poród rodzinny" albo "zwyczajny" ale bez przesady z tą
            współodpowiedzialnością. Panowie z pokolenia moich rodziców nie uczestniczyli w
            porodach i jakoś nie rzutowało to na relacje z dziećmi. Jak któryś chciał być
            dobrym ojcem i mężem to był.smile

            Z drugiej strony na "samodzielnej mamie" jest sporo kobiet których partner/mąż
            przy porodzie był, wzruszył się a potem spokojnie spłynął nie płacąc alimentów
            i przestał utrzymywać kontakty z dzieckiem i jego matką.
            • mama_ewa25 Triss..... 31.10.04, 11:22

              > Mama_ewa25 mam b. podobne zdanie do Twojego.smile

              Zauważyłam że mamy wiele podobnych zdań. Obserwuje Twoje posty z dużym
              zaciekawieniem i mam to samo zdanie na temat religii, kościoła, aborcji,porodów
              rodzinnych,urlopu macierzyńskiego i wychowania dzieci.


              > Tym oburzającym się na nadwrażliwość estetyczną mężczyzn zadałabym
              > pytanie: "Czy chciałabyś asystować przy czyjejś operacji nie będąc lekarzem
              > przyzwyczajonym do takich widoków?". Ja bym nie chciała i nie ma to nic
              > wspólnego z brakiem miłości.

              Właśnie tak.Ja również nie chcialabym uczestniczyć w czyimś porodzie,gdyż taki
              widok jest ponad moje nerwy nawet jak obeszłoby się bez stękania i krwi.
              Mój partner to człowiek na codzien silny, twardy, zdecydowany ale jestem w
              stanie zrozumieć że np. przy porodzie by być nie chcial.Ok, nie chcesz to
              nie.Sama sobie poradzę.I nie obrażałabym się.


              > Napisałam wyżej: jeśli oboje chcą, pragną to super. Jeśli jedno ma opory to
              > warto się zastanowić a nie krzyczeć o egoizmie.

              Niestety panie tutaj krzyczą tylko i wylącznie o egoizmie, nikt nie pomysli co
              będzie dalej, jak to wplynie na ich zycie.Egoistkami rownie dobrze są kobiety,
              ktora do porodu rodzinnego zmuszają mężczyzn.

              >
              > Osobiście nie znoszę kiedy ktoś patrzy na mój fizyczny ból, w obecność
              lekarzy
              > i fachowego personelu działa na mnie uspokajająco (parę razy leżałam w
              szpitalu
              >
              > i mam dobre doświadczenia jeśli chodzi o służbę zdrowia); jeśli ktoś mam mi
              > pomagać - to wolę żeby to był profesjonalista.

              Ja również myślę że przy porodzie wystarczy połozna i lekarz.Nie potrzeba mi
              osoby towarzyszącej w takiej chwili.Teksty typu "dziecko jest i moje i jego"
              albo "do spłodzenia trzeba dwojga wiec do rodzenia tez" albo "bez niego bym nie
              urodzila" są bzdurne.
              Zmuszanie męzyczyzn to towarzyszenia w takiej chwili owocuje pozniej tekstami
              typu "odszedl do kochanki" "on nie chce sie ze mną kochać" albo nie wiadomo co
              jeszcze innego! Tak tak zdarza sie i to.
              >
              > Teksty "bez niego bym nie urodziła" to sorry - bzdury. Ciąża kończy się
              porodem
              >
              > albo śmiercią rodzącej - tertium non datur. Może ten poród bez męża byłby
              > trudniejszy do zniesienia psychicznie i fizycznie, może byłby traumatycznym
              > przeżyciem bez bliskiej osoby ale niewątpliwie kiedyś by się skończył.
              >
              > Dobrze, że jest wybór "poród rodzinny" albo "zwyczajny" ale bez przesady z tą
              > współodpowiedzialnością. Panowie z pokolenia moich rodziców nie uczestniczyli
              w
              >
              > porodach i jakoś nie rzutowało to na relacje z dziećmi. Jak któryś chciał być
              > dobrym ojcem i mężem to był.smile
              >
              > Z drugiej strony na "samodzielnej mamie" jest sporo kobiet których
              partner/mąż
              > przy porodzie był, wzruszył się a potem spokojnie spłynął nie płacąc
              alimentów
              > i przestał utrzymywać kontakty z dzieckiem i jego matką.

              Powtórzę jeszcze raz to co powiedzialam. Nikogo nie wolno zmuszac ,a to ze
              mezczyzna czeka sobie za drzwiami nie rzutuje na jego pozniejsze ojcostwo.
              Ja wyraznie towarzystwa sobie nie zycze - wolalabym mamę, albo koleżankę a nie
              męża.
          • umasumak Ewa 31.10.04, 10:48
            mama_ewa25 napisała:

            a wypowiedzi pań że gdyby mąz nie obiecał
            > porodu rodzinnego to by wcale nie miala dzieci są dla mnie DEBILNE.

            Przez przekorę spytam dlaczego? Jeżeli On ma prawo odmówić udziału przy
            porodzie, to Ona ma prawo nie decydować się na dzieci z tym gościem. Dlaczego
            jej odmawiać tego prawa? Przecież istnieje coś takiego jak dobór partnera i
            jeżeli przeprowadzamy weryfikację pod względem np: zainteresowań, skłonności do
            zazdrości itp, to dlaczego nie można również uwzględnić zapatrywań naszego
            przyszłego partnera na tak ważną kwestię, jaką jest asysta przy narodzinach
            dziecka?
            • mama_ewa25 Re: umasumak 31.10.04, 11:25
              umasumak napisała:

              > mama_ewa25 napisała:
              >
              > a wypowiedzi pań że gdyby mąz nie obiecał
              > > porodu rodzinnego to by wcale nie miala dzieci są dla mnie DEBILNE.
              >
              > Przez przekorę spytam dlaczego? Jeżeli On ma prawo odmówić udziału przy
              > porodzie, to Ona ma prawo nie decydować się na dzieci z tym gościem. Dlaczego
              > jej odmawiać tego prawa? Przecież istnieje coś takiego jak dobór partnera i
              > jeżeli przeprowadzamy weryfikację pod względem np: zainteresowań, skłonności
              do
              >
              > zazdrości itp, to dlaczego nie można również uwzględnić zapatrywań naszego
              > przyszłego partnera na tak ważną kwestię, jaką jest asysta przy narodzinach
              > dziecka?


              Przez przekorę zapytam w takim razie czy moja koleżanka ktora spotyka się z
              facetem od 3 miesięcy powinna juz kategorycznie powiedziec ze wyraznie zyczy
              sobie jego obecności podczas porodu, mimo iz nie mieszkają razem, nie planuja
              slubu ani dzieci? No bo w koncu lepiej teraz niz potem kiedy sie zakocha a on
              powie ze nie chce byc przy porodzie i co wtedy ?

              Dla mnie asysta przy porodzie nie ma nic wspolnego z miloscią.
              Wole asystę w zyciu i w lozku a nie potem ew. lęk co będzie.
            • wieczna-gosia uma... 31.10.04, 12:44
              Ae przeciez poznajac faceta dosyc latwo ocenic jego odpornosc na
              obrzydliwości wink i warto realnie oceniac jego szanse na porodowce wink) moj maz
              spokojnie sie nadaje, natomiast ja jako towarzyszka czyjas nie nadwalabym sie
              zupelnie wink
              • umasumak Ewa I Gosia :)) 31.10.04, 13:08
                Dziewczyny! Mnie chodziło tylko o to, że nie uważam za debilizm, próbowanie
                dobrania sobie partnera również pod tym względem. ZGADZAM się, że ktoś, kto nie
                jest w stanie uczestniczyć przy porodzie, może być równie dobrym mężem i ojcem,
                jak ten, który uczestniczył! Umówmy się, że to poprostu jest bez znaczenia.
                Jednak ja osobiście uważam, że ktoś MOŻE uwzględnić w doborze partnera również
                i taką cechę, jak gotowość do uczestnictwa przy porodzie, nie koniecznie będąc
                debilem wink).
                Ewo. Piszesz, że to bez sensu. Ale przecież są takie sytuacje, kiedy pomimo
                uczuciowego zaangażownia jedna ze stron rezugnuje ze związku. Przyczyny mogą
                być rózne. Np zorientuje się, że jej uwielbany partner jest zazdrosnikiem,
                cholerykiem albo jest niewierny. Dla kogoś będzie to powód do zerwania, a dla
                innej osoby nie. To już rzecz subiektywna. Natomiast może zdarzyć się taka
                sytuacja, że kobieta zechce zerwać, ponieważ jego partner nie wyraża gotowości
                na uczestnictwo w narodzinach dziecka.

                Anielka, Gama i Dinozaur wink)

                Moje córki - bzdurki wink)
    • mik5 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 10:10
      Może podpowiem pewne rozwiązanie, nie wiem czy dla Ciebie Mami28, ale może dla
      kogoś. Ja też chciałam mieć przy porodzie wsparcie męża, ale on był bardzo
      sceptyczny jesli chodzi o jego obecność tam. W szpitalu , w którym rodziłam
      była taka możliwość, zeby mąż był ze mną aż do chwili, kiedy zacznę faktycznie
      rodzić, mimo, ze nie był to poród rodzinny. Umożliwiła nam to położna, którą ja
      wybrałam a wspólnie zaakceptowaliśmy. Maż był świadkiem moich bólów, skutków
      lewatywy, nawet wymiotów - przepraszam za te niesmaczne szczegóły, ale to wazne
      o tyle, ze te wspomnienia nie obrzydziły mu mnie. Samej "akcji porodowej",
      natomiast nie widział, bo przy porodzie były obecne tylko położne: kiedy
      zaczełam rodzić położna zaproponowała mężowi wyjście z sali, co tez zrobił.
      Poród trwał krótko, więc po kilkudziesięciu minutach mąż był świadkiem mycia
      naszj córeczki. W sumie: był ze mną i go nie było. Takie rozwiązanie zadowoliło
      nas oboje: jego, bo nie zestresował się za bardzo, mnie, bo mogłam najpierw go
      trzymac za rękę, a później skoncentrowac się tylko na rodzeniu.
      Pozdrawiam
      • mami28 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 16:54
        Serdeczne dzieki za wszystkie odpowiedzi.

        Przykro jest mi o tyle ze ja prawie dwa lata zylam w przekonaniu ze nasz
        wspolny porod rodzinny tez scementowal nasz zwiazek i ten wieczor w ktorym
        dowiedzialam sie ze to nie tak...byl dla mnie po prostu ogromnym rozczarowaniem.
        Naprawde po porodzie byla sielanka i idylla, ogromna milosc ktora po prostu
        bylo widac w jego oczach do dziecka i do mnie,duza troska juz o nasza
        trojke,potworne zaangazowanie, pomoc i w dzien i w nocy...a teraz TO.

        I chyba to nie tak ze powiedzialam masz ze mna isc i koniec, chociaz jestem
        raczej z tych ktore lubia stawiac na swoim i uwazaja ze jezeli razem
        stworzylismy to dziecko to razem powinnysmy je urodzic.Chodzilam razem z nim do
        szkoly rodzenia i powiedzialam ze bardzo zalezy mi natym zeby byl przy mnie,
        ale jezeli nie wytrzyma do konca to niech wyjdzie.I przyznam ze byl bardzo
        pomocny i bylo mi duzo latwiej/co zreszta mu nie raz powiedzialam/ chociaz
        porod nalezal do latwych/1,5h/ tak czy inaczej nie wyszedł! a moze dlatego ze
        nie mial juz sily zeby wyjsc/bo jak zaczely sie parte to polozna powiedziala
        zeby usiadl-chyba juz musial byc blady/

        A moze to tez kwestia tego ze nasz seks nie przypomina juz seksu sprzed
        dzieci.Wczesniej powiedzial ze mu tego brakuje, ze koch dzieci ale zrujnowaly
        nasze pozycie, a ja przez nie stalam sie prawie ze pruderyjna...
        Na pewno nie ma we mnie, jak on to nazywa, tego kociaka co wczesniej,
        przypominam predzej leniwego kocura/to juz moje zdanie/. Figura tez juz nie ta,
        chociaz po pol roku od pierwszego porodu wrocilam do formy, a teraz zostalo mi
        juz niewiele.Ja chyba sama czuje sie nieatrakcyjna stad moje nastawienie.
        Ale po tym co mi powiedzial nie wiem jak bez stersu znowu z nim pojde do
        lozka...musimy porozmawiac...
    • gagunia Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 10:37
      moj maz nie byl przy porodzie i z seksem nie mial zadnych problemow. problem
      natomiast mialam ja! nie bylo bolu ale pozycja klasyczna doprowadzala mnie do
      lez. przypominala mi sie kazda minuta i sekunda mojego ciezkiego porodu. inna
      pozycja nie wchodzila w gre, bo sie balam (nie boalalo zaznaczam, wiec to jakas
      blokada psychiczna byla). maz byl bardzo wyrozumialy i powoli, powoli wszywstko
      wrocilo do normy. ale trwalo to dluzo.
      dlatego wcale sie nie dziwie facetom, ze maja problem ze wspolzyciem po takim
      przezyciu. wiem, ze maz bylby dla mnie duzym wsparciem i ulzylby mi w bolach
      (np masujac plecy), ale jesli zajde znowu w ciaze, nigdy nie bede go namawiala
      do udzialu w porodzie.
    • mamamikolaja Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 10:59
      Smutne to...
      Wiem co przeżywasz, bo sama przez to przeszłam. Tylko z drugiej jakby strony.
      Otóż po porodzie (3 lata temu) to JA nie moge się pozbierać. Nie mogę sobie
      poradzić z poczuciem, że byłam tam taka rozpruta, sprowadzona do samej
      fizjologii, nie czułam w czasie porodu i długo po nim żadnego uniesienia. Może
      trudno w to uwierzyć, ale jakoś absurdalnie nie mogę mu wybaczyć, że tam był i
      to widział.
      Tysiące rozmów mamy za sobą, usłyszałam mnóstwo zapewnień, że w jego stosunku
      do mnie nic się nie zmienia. A jednak tkwi we mnie poczucie, że z tym facetem
      to juz nie to samo. Uwierz mi, walczę ze sobą od trzech lat, co chwilę gdzieś
      szwankuje związek, mamy mnóstwo problemów na innym tle, ale fakt jest taki, że
      zrobiłam się oziębła.
      Chyba Cię nie pocieszam, przykro mi.
      PS. Moja mądra przyjaciółka-lekarz zawsze mi powtarzała, że rodzenie to babska
      rzecz, że wszystkie kultury eliminują z tego przeżycia samców, że ta fizjologia
      bywa obrzydliwa i może spowodować szkody w seksualnym pożyciu. Coś w tym jest.
      Tysiące ma pozytywne doznania, przeżywa uniesienie, cud narodzin itepe.
      Zdarzają się przykre wyjątki. Ja nim jestem.
      • mamamikolaja Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 11:15
        i jeszcze...
        babmbo ładnie to napisał, możliwe, ze mój mąż myśłi podobnie. Tylko co z tego??
        Co ma odpowiedzialność wpólna i wypracowane zasady do prostego atawistycznego
        odruchu - nie zniosę kiedy na mnie patrzysz, skoro widziałeś to co widziałeś. I
        żeby było jasne wszystko - byłam ze sobą u psychologa.
        • janowa Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 12:10
          Jezeli trwa to juz tak dlugo to chyba powinnas zmienic terapeute... Przeciez nie
          mozna tak zyc. Nie mowiac o tym, ze cierpiac w ten sposob "krzywdzisz" takze
          meza - nie ma gorszej rzeczy niz bezradnosc w stosunku do kochanej osoby. Poza
          tym seks jest przeciez berdzo waznym elementem wiezi partnerow, nawet jesli
          stwierdzilabys, ze dla ciebie juz nie, to co z nim?...
          Ja bym szukala profesjonalnej pomocy, do skutku...

          Pozdrawiam cieplo,
          D.
          ---
          "Tylko niewielu ludzi, którzy cierpią na kaszel, idzie do lekarza. Większość
          idzie do teatru."
          Alec Guiness
    • atlantis75 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 29.10.04, 17:59
      Hej smile

      Moim zdaniem różnica polega na tym, że my MUSIMY, a oni mają WYBÓR.
      jestem przed pierwszym porodem i boję się jak diabli. Boje się bólu, fizjologii
      i swoich reakcji. Ale nie mam wyjścia smile
      Ciekawa jestem ile kobiet decydowałoby się na poród, gdyby miały wybór. Gdyby w
      jakiś cudowny sposób mogły przekazać na ten moment (porodu) swoje dziecko do
      brzucha innej kobiety, albo do sztucznej macicy. Jestem przekonana, ze byłoby
      tyle samo przeciwniczek i zwolenniczek tego "procederu", ilu mężczyzn chcących
      brać udział przy porodzie.

      Moim zdaniem problem Mami28 nie lezy w tym, że mąż nie chciał brać drugi raz
      udziału w porodzie - tylko na braku szczerości na pewnym etapie ich związku. I
      nagle przyciśnięty do ściany wyznał to, co powinien powiedzieć o wiele
      wcześniej. Powiedzieć w delikatny sposób, by nie urazić uczuc swojej żony.

      Tak, są esteci, którzy na widok krwi mają koszmary nocne, a wytarcie tyłka
      obcej osobie powoduje u nich odruch wymiotny. Nie każdy ma predyspozycje, by
      służyc swoją pomocą bez uszczerbku na psychice wink I to zarówno wśród kobiet i
      wśród mężczyzn. Grunt, to szczera rozmowa i akceptacja decyzji partnera, nawet
      gdy mamy inne zdanie.

      Mój mąz chce byc przy porodzie, ale jest mozliwość, że jak nie da rady, to
      wyjdzie. Obydwoje boimy się i nie traktujemy tego wyłącznie w kategorii cudu.

      Pozdrawiam. Atlantis w 38/39 tc
    • freaky33 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 30.10.04, 20:43
      Ja do mamymikołaja:

      Witaj. "koleżanko w biedzie"!
      Cóż... mama podobnie, tyle, że moje dziecko jest o 1,5 roku starsze od Twojego,
      no i ja - jak dotąd - nie zwróciłam się ze swoim problemem do żadnej "siły
      fachowej".
      A w skrócie- poród miałam ciężki, wody odeszły(zielonkawe), skurczów brak, więc
      zaserwowano mi oksytocynę i po 15 min od pierwszych kropli miałam bolesne
      skurcze co 2 minuty- ponoć to charakterystyczne dla porodów z oksy, nie wiem.
      Mąż zjawił się zaraz po moim telefonie (mamy do szpitala 5 min samochodem), gdy
      ja zaczęłam się pokładać z bólu, po cichu jednakowoż, (bo maksymalnie wydałam z
      siebie stękanie podczas parcia), on biedaczek podsypiał sobie w fotelu obok, no
      bo przecież noc była, a on zmęczony po całym dniu...
      Dodam, że cały poród trwał, łącznie z ponad godzinnym parciem (wtedy już
      naprawdę myślałam, że to mój koniec i nie dam rady)- 4h 15 minut, więc raczej
      szybko jak na pierworódkę i dzidzia, jak się okazało, 3600/57, przy mamie-
      57/168 (w dniu porodu, normalnie 10 kg mniej). Czułam się po wszystkim
      (zakończyło się oczywiście wypychaniem, bo ponad godzinne parcie nie wróżyło
      niczego dobrego ani dziecku, ani mnie samej)jakby mnie tramwaj potrącił i wlókł
      dobre 100metrów...sad A rola męża w tym wszystkim? Po tym, jak pospał sobie
      dobre pół godzinki na początku, potem łaskawie podał mi wodę ze dwa razy, a no
      i chciał mnie potrzymać za rączkę, ale ja -dziwna!- nie miałam ochotysad
      Śmieszne, nie? Gdybym była w stanie to przewidzieć, to NIGDY w życiu bym się na
      poród "rodzinny" nie zdecydowała- miałabym chociaż zludzenie, że On za ścianą/w
      domu czy gdzie bądź denerwuje i przeżywa, a tak?
      No cóż, może i jestem małostkowa, ale BARDZO żałuję, że dałam mu się przekonać
      (tak, tak, to ON chciał być przy porodzie!)- ale za to bogatsza jestem o
      jeszcze jedną, niekoniecznie najmilszą świadomość, a mianowicie, że to przecież
      NIE JEGO BÓL ROZRYWAŁ i NIE ON URODZIŁ NASZĄ CÓRKĘ!
      A nasz seks? Pańszczyzna z mojej strony + ogromne pokłady niechęci do Niego
      samego, nie spodziewałam się po Nim takiego egoizmu, ale cóż- tak widać miało
      być.
      NIGDY WIĘCEJ- i tego się trzymam!
      Smutno, ale pozdrawiam- trzymaj się, mamo Mikołaja, nie jesteś sama!
    • inez76 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 30.10.04, 22:38
      Mnie to po prostu coś się dzieje, jak czytam takie teksty, że jego to obrzydza - mnie (jak juz któraś koleżanka powyżej zauważyła nikt o zdanie jednak nie pyta )- to TEŻ obrzydza. Ale ja muszę, czemu niby nie musi on? 4 lata temu rodziłam z mężem synka, to była nasza wspólna decyzja - ale podjęta przed zajściem w ciąże, gdyby on powiedział, że nie będziemy rodzić razem, po prostu nie zdecydowałabym się na dziecko z nim - ja naprawdę nie czułam się na siłach, być przy porodzie sama, bez pomocy najbliższych. Przed porodem oglądaliśmy film "Pierwszy krzyk", więc on mniej więcej wiedział, że estetyczne przeżycie to nie będzie. Po wszystkim stwierdził, że poród to naprawdę jest o wiele mniej krwawy, czystszy, mniej drastyczny niż pokazywany na filmach. Mój mąż miał uczestniczyć w porodzie stojąc w okolicach mojej głowy, ale był taki ciekawski, że pierwszy widział wychodzącą główkę naszego dziecka. Nie obrzydziło go to jednak, jesteśmy już 11 lat razem, 6 po ślubie, 4 po pierwszym porodzie - wszystko w "tych sprawach" jest bardzo ok. Za 2,5 miesiaca rodzimy po raz drugi, znowu synka - jak twierdzi mój gin. Nie pytałam męża o to czy będzie ze mną - jest to dla nas oczywiste. To też już ktoś wyżej napisał, ale razem robiliśmy - razem rodzimy!
      • verdana Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 10:34
        Bardzo mi przykro, ale obrzydzenie itd. to nie jest kwestia świadomego wyboru.
        Uwazam, ze lepiej, jeśli mąż, który wie, że nie chce oglądać porodu szczerze to
        powie (choć moze delikatniej niż "brzydzi mnie") niż gdyby zacisnął zęby i
        poczuł obrzydzenie... Sprawy seksu to nie jest kwestia rozmumowa. Jeśli po
        obejrzeniu porodu facetowi "się odechce", to niestety, zadne racjonalne
        stwierdzenia tu nic nie pomogą. Nawet jego najlepsza wola. Ja bym wobec tego
        nie ryzykowała.
        Ja mogę facetów zrozumieć, bo jestem z tych matek, dla których nieprzyjemne
        było np. przewijanie dzieci. Robił to zazwyczaj mąż, podobnie jak
        inne "nieestetyczne" sprawy - przbeieranie itd.
        Gdyby obecność męża przy porodzie była konieczna - mozna by się oburzać.
        Ostatecznie ja też przewijałam, gdy było to potrzebna. Ale nie jest.
        • wieczna-gosia Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 11:40
          Pozwolisz verdano ze sie po prostu z toba zgodze wink
          Kiedy jestenm w ciazy- przy przewijaniu jade do rygi. Bez ciazy kupy takiego
          dziecka jedzacego miesko przewijam z najwyzszym obrzydzeniem. Jak musze to i
          cudze przewine nie ma sprawy, ale kiedy nie musze- nie przewine nawet
          swojego wink)
          Natomiast moj maz jest kompletnie nieobrzydliwy. Przezyl pewnie z rok moich
          mdlosci (tak sumijac...) i niejednokrotnie trzymal mnie nad muszla, czy myl mi
          twarz bo mdlalam. Zdarzalo mu sie myc mieszkanie z kupki rozbiegunkowanego
          dziecka, z rzygow kota itp rewelacje.
          Znajac jego charaker- wiedzialam ze przy porodzie bedzie. Byl, ogladal lozysko,
          cial pepowine, zagladal mi miedzy nogi szukajac glowki przy porodzie domowym.
          Natomast nie uwazam by byl to jakis sprawdzial milosci faceta. dyby mi
          powiedzial ze nie bedzie- balabym sie pewnie bardziej. Przypuszczam ze duzo
          gorzej wspolpracowalabym z poloznymi- jednak on mi zapewnia duze poczucie
          bezpieczenstwa.
          Uwazam jednak ze warto miec kogos na porodowce- szczegolnie w ciagu dlugich
          godzin porodu. Z praktycznych wzgledow. Wode poda, pochodzi z czlowiekiem po
          korytarzu, popatrzy na KTG, zawola polozna czy wypyta lekarza o rozne rzeczy.
          Samo parcie jest juz czynnoscia aktywna nie biernym czekaniem, mozna sobie dac
          rade, poza tym cezura czasowa jest dosyc wyrazna facet moze wyjsc.
        • triss_merigold6 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 11:43
          Zgadzam się, obrzydzenia nie da się pozbyć tłumaczeniem. Lęk można jakoś oswoić
          ale na odruch wymiotny specjanie nie ma się wpływu.
          Ja też mogę w tym wypadku zrozumieć panów. Nie obejrzałam żadnego filmu z
          porodu bo mnie cofało, zdjęcia z porodów też odrzucały, własny poród jakoś za
          parę dni zniosę zapewne.

          Jeszcze w kwestii obrzydzenia do fizjologii (wiem, że to inny kaliber): swojego
          psa kocham i jestem do niego b. przywiązana ale kiedy asystowałam weterynarzowi
          podczas szycia po ciężkim pogryzieniu (wyjścia nie było, nocny wypadek) to
          chciało mi się rzygać i prawie mdlałam. Potem w domu zmieniałam psu opatrunki z
          zaciśniętymi zębami i byle szybciej. Cóż, nie nadaję się na lekarza.

          W ogóle kwestia doznań estetycznych i braku pociągu seksualnego jest b.
          indywidualna i racjonalnie się nie da. Mnie np. brzydzą otyli mężczyźni i nic
          nie poradzę, sama o prawidłową wagę dbam i tego samego od partnera oczekuję.
          Tęgi facet może być świetnym kumplem, przyjacielem, rozmówcą ale erotycznie dla
          mnie nie istnieje.
          • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 16:10
            Triss,
            rozumiem, że szycie psa, i w ogóle rana cię brzydziła, ale to chyba nie znaczy,
            że brzydzi cię twój pies?? I zapewne nie będzie tak, że już nigdy go nie
            pogłaszczesz w miejscu, w którym ma (miał) ranę?? A dodatkowo, całe to szycie
            było spowodowane pogryzieniem niezależnym od ciebie, a nie zdarzeniem, które
            wspólnie zaplanowaliście, nieprawdaż??

            Jeżeli chodzi o kupki dziecka - to mnie też brzydzą - osobiście nie znam osoby,
            która taką kupką by się delektowała, a jednak zmieniam pieluchę, mało tego, nie
            czuję obrzydzenia do dziecka z powodu tego, że robi obrzydliwe kupy, nie czuję
            obrzydzenia nawet do jego pupki (no chyba, że jest właśnie ubrudzona taką
            kupą wink).

            Ciekawa jestem, co byście powiedziały o kobiecie, która postanowiłaby nie mieć
            dzieci dlatego, że brzydzi się porodu, bo przecież dziecko musiałoby przejść
            przez jej pochwę, a pochwa w końcu służy do seksu, a w ogóle to mnóstwo tam
            krwi, nie mówiąc już o bólach.
            • triss_merigold6 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 16:49
              Absolutnie pies mnie nie brzydzi! Toż napisałam, że kocham go i ostatnią kasę
              wydałabym na leczenie. Po prostu w momencie kiedy wet go szył a ja
              przytrzymywałam psu łeb i szyję to miałam miękkie nogi i odruch wymiotny. Potem
              mi przeszło a wszystko ładnie się zagoiło. Gdyby była asysta to zostałabym w
              poczekalni, ale o 1 w nocy lekarz był sam i nie było wyjścia.

              Widzisz, ja rozumiem obrzydzenie kobiety do fizjologii porodu bo to było coś co
              między innymi powstrzymywało mnie przed zajściem w ciążę... Nie jedyny powód
              ale jeden z wielu. Tym bardziej więc przyjmuję do wiadomości, że mężczyzna -
              niezależnie od tego czy i jak bardzo kocha kobietę i dziecko - może mieć opory
              przed oglądaniem procesu przyjścia na świat. A porodu na żywca tj. bez
              znieczulenia nadal nie biorę pod uwagę.smile
              • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 20:55
                triss_merigold6 napisała:

                > Absolutnie pies mnie nie brzydzi! Toż napisałam, że kocham go i ostatnią kasę
                > wydałabym na leczenie. Po prostu w momencie kiedy wet go szył a ja
                > przytrzymywałam psu łeb i szyję to miałam miękkie nogi i odruch wymiotny.
                > Potem mi przeszło a wszystko ładnie się zagoiło. Gdyby była asysta to
                > zostałabym w poczekalni, ale o 1 w nocy lekarz był sam i nie było wyjścia.
                >

                No dobrze, a gdyby była asysta, ale twój piesek powiedziałby ci, że bardzo
                chciałby, żebyś była z nim i go wspierała??
                Tak w ogóle to cieszę się, że z twoim pieskiem wszystko już dobrze.
                No i widzisz, sama napisałaś, że szycie cię brzydziło, ale piesek cię nie
                brzydzi, i uczucia do niego się nie zmieniły. I to samo powinno odnosić się do
                mężczyzn - nawet jeżeli jest im słabo z wrażeń w czasie porodu, to nie powinno
                to zmienić uczuć w stosunku do żony.

                > Widzisz, ja rozumiem obrzydzenie kobiety do fizjologii porodu bo to było coś
                co
                >
                > między innymi powstrzymywało mnie przed zajściem w ciążę... Nie jedyny powód
                > ale jeden z wielu. Tym bardziej więc przyjmuję do wiadomości, że mężczyzna -
                > niezależnie od tego czy i jak bardzo kocha kobietę i dziecko - może mieć
                opory
                > przed oglądaniem procesu przyjścia na świat. A porodu na żywca tj. bez
                > znieczulenia nadal nie biorę pod uwagę.smile

                Ja też nie brałam pod uwagę porodu na żywca, i wszystkim polecam znieczulenie,
                jak najbardziej. I myślę, że bardzo dużo kobiet (jeżeli nie wszystkie) mają
                jakieś opory przed porodem, ale jakoś te opory zazwyczaj przełamują.
            • gagunia Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 18:55
              milarka napisała:


              > rozumiem, że szycie psa, i w ogóle rana cię brzydziła, ale to chyba nie
              znaczy,
              > że brzydzi cię twój pies?? I zapewne nie będzie tak, że już nigdy go nie
              > pogłaszczesz w miejscu, w którym ma (miał) ranę??

              to akurat byl ogolny przyklad obrzydzen, zdaje mi sie. zas brak zainteresowania
              wlasna zona po obejrzeniu jej rodzacej to zupelnie inna sprawa - najzwyczajniej
              facetowi moze sie kojarzyc widok krocza z rana, krwia, wielka dziura,
              wychodzaca glowka itp i wcale mnie to nie dziwi, bo osobiscie mialam problem z
              wlasnym cialem po porodzie (problem natury psychologicznej rzecz jasna).


              > Ciekawa jestem, co byście powiedziały o kobiecie, która postanowiłaby nie
              mieć
              > dzieci dlatego, że brzydzi się porodu, bo przecież dziecko musiałoby przejść
              > przez jej pochwę, a pochwa w końcu służy do seksu, a w ogóle to mnóstwo tam
              > krwi, nie mówiąc już o bólach.


              nie dziwi mnie, ze kobiety nie chca miec dzieci z powodu pewnych barier
              psychicznych. przez wiele lat mialam z tym problem i duzo mnie kosztowalo
              przygotowanie sie do ciazy i porodu. strach przed bolem i drastycznoscia porodu
              to jedno, a obawa przed zmianami w swojej fizycznosci to drugie (i wcale nie
              byl to strach przed nadmiarem kilogramow, bo to byla sprawa drugorzedna)
              • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 31.10.04, 20:59
                gagunia napisała:

                > nie dziwi mnie, ze kobiety nie chca miec dzieci z powodu pewnych barier
                > psychicznych. przez wiele lat mialam z tym problem i duzo mnie kosztowalo
                > przygotowanie sie do ciazy i porodu. strach przed bolem i drastycznoscia
                porodu
                >
                > to jedno, a obawa przed zmianami w swojej fizycznosci to drugie (i wcale nie
                > byl to strach przed nadmiarem kilogramow, bo to byla sprawa drugorzedna)
                >
                >

                tak jak napisałam wyżej - myślę, że wiele kobiet ma opory przed porodem, ale
                jakoś je w końcu przełamują. I myślę, że głównym oporem jest strach przed bólem
                (u mnie był również strach przed brakiem intymności). Ale jak już chcemy mieć
                dzieci to te opory przełamujemy i nie rozumiem facetów, którzy nie są w stanie
                przełamać swoich oporów.
    • inez76 Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 01.11.04, 00:39
      Ja tam rodziłam na żywca i drugi raz też będę (na żywca). Ja jestem z tych, które wolą rwać zęba bez znieczulenia bo bardziej boją się igły. To samo tyczy się porodu. Tak więc mój mąż asystował przy porodzie na żywca i pomimo to twierdzi, że poród wygląda o wiele gorzej w telewizji.

      Milarka - bardzo podobają mi się Twoje wypowiedzi!
      • wieczna-gosia Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 01.11.04, 00:58
        a ja zeba ze znieczuleniem i to podwojnym- najpierw mi dzaslo trzeba posmarowac
        zelem znieczulajacym zeby wbic tam igle i mnie znieczulic wink)) za to porod
        saute. Niby przy pierwszym bylam nastawiona na ewentualne znieczulenie, ale to
        takie niby wink) zadnych igiel, kombinacji. Teraz mialam podlaczona oksy-
        musialam polezec 15 minut a pozniej wolno mi bylo z kroplowka spacerowac,
        calosc trwala pol godzinki a ja wylam przez to pol godzinki jak bobr zem
        zniewolona. A skurczy dostalam ze strachu przed wywolywaniem wink))
        • milarka Re: Maż przy porodzie a pozniejszy seks 01.11.04, 08:10
          Wieczna-gosiu,
          jeżeli chodzi o znieczulenie zęba, to teraz są już takie nowe urządzenia -
          znieczulają bez bólu smile)). Nazywa to się the wand.
          Byłam niedawno u dentysty i zostałam właśnie tak mile zaskoczona. Ciekawa
          jestem, jak to się szybko upowszechni.
          A dodam tylko, że ten dentysta to oczywiście prywatny gabinet, ale nie jakaś
          tam wielka przychodnia w centrum miasta, tylko w mojej dzielnicy, więc tym
          bardziej byłam w szoku.
          • umasumak o dentyście 01.11.04, 08:55
            Poza tym coraz więcej gabinetów stosuje metodę leczenia ozonem, która jest
            całkowicie bezbolesna i wtedy nie potrzeba znieczulenia smile). Zamierzam w
            najbliższym czasie skorzystać smile. Pozdrawiam
            • milarka Re: o dentyście 02.11.04, 09:41
              No, leczenie ozonem to już w ogóle jest bajer, niestety nie zetknęłam się z tym
              jeszcze w mojej okolicy, ale może już niedługo.
              Ciekawa jestem ile taka przyjemność kosztuje??
              • milarka Re: o dentyście 02.11.04, 09:42
                no i zrobiła nam się dyskusja o dentyście wink
      • milarka Inez 01.11.04, 08:03
        cieszę się, że się zgadzamy,
        a co do porodów bez znieczulenia, to oczywiście nie mam nic przeciwko, byleby
        mnie ktoś nie zmuszał wink
Pełna wersja