Dodaj do ulubionych

Zlinczujecie mnie czy poprzecie?

14.01.21, 11:17
Sytuacja standardowa: mąż w kryzysie wieku średniego wypisał się z rodziny, dzieci oczywiście zostawił ze mną - nie żeby chciał coś więcej niż weekend co 2 tygodnie. Oczywiście wtedy same przyjemności dla dzieci więc tata jest fajny bo atrakcje a mama be bo obowiązki i wymagania. W tle nexia o 15 lat młodsza. Niestety zaczął manipulować dziećmi i buntować przeciwko mnie. Po paru tekstach, że u taty jest lepiej stwierdziłam, że nie będę dzieci maltretować mieszkaniem u mnie i zapodałam im i eksowi, że po tym jak pojadą do niego na przerwę świąteczną to do mnie wracają najwcześniej na początku lata. Nie powiem, zobaczyć jego minę - bezcenne.
A teraz się dowiedziałam, że neksia właśnie urodziła (nawet nie wiedziałam, że jest w ciąży). No i eks jest szczęśliwym (?) tatą noworodka i dwójki sfochanych nastolatków. Neksia też na pewno zadowolona z obrotu sytuacji smile
Myślę, że gdyby Matki Polki częściej uszczęśliwiały tatusiów opieką nad dziećmi w wymiarze większym niż weekendowa to młodsze modele byłyby mniej wyrywne do żonatych i dzieciatych panów w kryzysie wieku średniego.
Ciekawe jak sytuacja się rozwinie?
Obserwuj wątek
        • latarka Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 11:37
          Jeszcze dopiszę jedno: była sobie para, mają 11 letnie dziecko. Rozstali się, pan ma 3 dzieci z inną - najstarsze w wieku 3 lat. A pani non - stop utrudnia kontakty ojcu z dzieckiem. Teraz, ferie...zamiast na całe 2 tygodnie zawieźć do ojca to ta utrudnia. No, idiotka. A pan ma żale, że za mało kontaktu z córką i jaki on wielce pokrzywdzony smile
          • 3-mamuska Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 14:11
            latarka napisała:

            > Jeszcze dopiszę jedno: była sobie para, mają 11 letnie dziecko. Rozstali się, p
            > an ma 3 dzieci z inną - najstarsze w wieku 3 lat. A pani non - stop utrudnia ko
            > ntakty ojcu z dzieckiem. Teraz, ferie...zamiast na całe 2 tygodnie zawieźć do o
            > jca to ta utrudnia. No, idiotka. A pan ma żale, że za mało kontaktu z córką i j
            > aki on wielce pokrzywdzony smile


            A nie pomyślałaś ze przy 3 takiego drobiazgu to pan ma raczej nikłe szanse na pobycie z córka, a córka robi za nianie i przynieś wynieść. 3-2-1 latka szok. Tez bym dziecka w taką zgraje nie chciała puścić.
    • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 11:30
      Dobrze nie zrobiłaś, bo tego typu decyzji nie powinno się podejmować pod wpływem gniewu, nawet najsłuszniejszego.
      Może skorzystaj z okazji , że masz więcej czasu, i przegadaj to wszystko z mądrą, spkojną, zrównoważoną osobą, siostrą, przyjaciłką, ostatecznie psychoterapeutą. Przemyśl sobie spokojnie, a przede wszystkim opowiadaj komuś empatycznemu, rozsądnemu, nie ulegającemu emocjom.
          • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 18:07
            Naprawdę gadasz jak potłuczona.
            Te dzieci, rozumiem że nagle, usłyszały, że na pł roku mają się wynieść z domu.
            Tak się tego nie załatwia, po prostu.
            Podobnie jak nie zmienia się USLALEŃ z eksem w taki sposób. Nie pasują, chce się zmienić, prosze bardzo. Niech bierze dzieci na stałe, nie widzę problemu. Ale nawet on nie jest przedmiotem, a tak został potraktowany.
      • kolejna_wyrodna_matka Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 11:43
        Nie była to decyzja pod wpływem gniewu. Przegadane z psychoterapeutką u której byłam parę razy z dziećmi, bo widziałam że zachowują się jakoś inaczej a nie wiedziałam czemu i się niepokoiłam. No cóż - one wiedziały, że neksia w ciąży, ja nie. I z paroma osobami dodatkowo też.
        • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 12:17
          Tak jak to opisałaś w pierwszym poście, wygląda, że chciałaś się odegrać na dzieciach i eksie.
          To też widac w komentarzach forumek.
          Informowanie ich wszystkich w ostatniej chwili, bez uprzedniego dogadania, o tym świadczy.
          Rozgrywanie konfliktu z eksem przy pomocy dzieci nie ma najmniejszego sensu i nie widziałam, zeby się dobrze kończyło, dla wszystkich uczestników. A widziałam z bliska wiele takich sytuacji.
          • aandzia43 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 12:45
            Może jest tak jak piszesz, ale jeśli ludzie - biernoagresywny tata i dzieciaki zantagonizowane między atmosferą wakacji u taty i codziennością i rygorami u mamy - mają zyskać świadomość swoich poczynań i rzeczywistej sytuacji, to czasem trzeba działać szybko. Szybko skonfrontować wszystkich z realiami.
          • trilllian Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 13:32
            nangaparbat3 napisała:

            > Tak jak to opisałaś w pierwszym poście, wygląda, że chciałaś się odegrać na dzi
            > eciach i eksie.
            > To też widac w komentarzach forumek.
            > Informowanie ich wszystkich w ostatniej chwili, bez uprzedniego dogadania, o ty
            > m świadczy.
            > Rozgrywanie konfliktu z eksem przy pomocy dzieci nie ma najmniejszego sensu i n
            > ie widziałam, zeby się dobrze kończyło, dla wszystkich uczestników. A widziałam
            > z bliska wiele takich sytuacji.
            >
            >

            Ona im pozwoliła wybrać opiekę ojca, a nie wywiozła na pogotowie opiekuńcze.
              • trilllian Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 14:14
                nangaparbat3 napisała:

                > Nie , pna im powiedziała, że jak pojadą do eksa na ferie, to do niej mogą nie w
                > racać do lata.

                Dopisałaś sobie tę groźbę. Strasznie tendencyjnie widzisz tę sytuację

                > Tak się nie daje wyboru.
                > I ja ją rozumiem i nie mam za złe, ale nie jest to dobre rozwiązanie.
                >

                Tak, rozwiązanie które ty opisujesz nie jest dobre, ale to ma niewiele wspólnego z opisaną historią.
              • iwoniaw Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 14:17
                Nie, ona im powoedziała na hasła "z tobą beznadziejnie, z ojcem super", że świetnie, zaprasza na wakacje, a na razie niech korzystają z życia tam, gdzie im lepiej. W czym konkretnie widzisz tu coś złego? Niech dzieci ogarną różnicę między życiem codziennym a rozrywkami w czasie wolnym, wszystkim (i im, i matce, i ojcu oraz jego nowej rodzinie też) to doskonale zrobi, zwłaszcza na poczucie rzeczywistości.
                • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 15:04
                  Po paru tekstach, że u taty jest lepiej stwierdziłam, że nie będę dzieci maltretować mieszkaniem u mnie i zapodałam im i eksowi, że po tym jak pojadą do niego na przerwę świąteczną to do mnie wracają najwcześniej na początku lata.

                  Dzieci nie piłka.
                  Jak najbardziej mogą jakiś czas mieszkać u ojca, choćby po to, by matka od nich odpoczeła i w ogle po całej imprezie rozwodowej, nalezy jej się.
                  Ale tego się nie załatwia w taki sposób.
                  • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 15:07
                    Dzieci nawet w ogóle mogą mieszkać u ojca , to jest OK. Ale nie jako skutek tego, że ośmielają się mówić, że u niego lepiej. Można pogadać, co lepiej, i dlaczego u matki inaczej, można powiedzieć, że to co mówią budzi w matce ból i gniew - wszystko można, poza rozgrywaniem dziećmi konfliktów między dorosłymi.
                    Poza tym:
                    Zarówno mój ojciec jak i mój były w pewnym momencie, kiedy córka dorastała i zmieniały jej się potrzeby, uważali, że to skutek moich knowań. Być może podobnie jest u autorki wątku.
                      • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 15:18
                        Oczywiście że ma prawo.
                        Tyle że dorosła osoba powinna umieć coś sensownego z tą złością zrobić, a ona moim zdaniem zrobiła coś bez sensu. I nie chodzi mi osamo zostawienie dzieci u eksa, niech sobie u niego mieszkają, ale o sposób , w jaki to się odbyło.
                          • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 18:14
                            Nie pisze, że chciały. Pisze, że mówiły, że u taty lepiej, co ją urażało.
                            Gdyby z nimi siadła, pogadała, słuchajcie, może spróbujemy takiego układu: mieszkacie u taty, ja was zabieram na weekend co drugi, byłoby w porządku.
                            Ale one usłyszały decyzję matki, jak wynika z wątku, będącą karą za to, co mówiły (czuły).
                            A druga sprawa to zmiana ustaleń co do opieki z eksem - wszystko można zmienić, ale też nie w taki sposób, nie licząc się w ogóle z drugą stroną.
                            • black_halo Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 15.01.21, 14:09
                              Ale urazalo ja zapewne dlatego, ze ona byla matka o ogarniania codziennosci a on byl weekendowym tatusiem od zabaw. Bo rozumiesz, dzieci jechaly do taty na weekend. W weekend nie ma szkoly i pracy, mozna spac do 10, mozna wyjsc do kina, na spacer, pojechac na wycieczke, isc do parku rozrywki, lezec pol dnia na kanapie z ksiazka, ew. trzeba odkurzyc podlogi i wytrzec kurze, moze pozmywac naczynia. To u taty.
                              A u mamy od poniedzialku do piatku trzeba wstac na lekcje/do szkoly, mama musi pilnowac caly tydzien odrabiania lekcji, prania, gotowania, sprzatania. Mama jest obozowym essesmanem, ktory zmusza/wymaga/zagania. U mamy nie ma przyjemnych weekendow tylko zwykle obowiazki.
                              Wiec dzieci uznaly, ze u taty jest lepiej, moze pomyslaly, ze u taty bedzie wieszny weekend. Dobrze, zeby zobaczyly, ze bez wzgledu na to z kim sa - obowiazki domowe same z siebie sie nie wykonaja.
                              • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 15.01.21, 15:14
                                Sama przez szereg lat byłam codzienną matką z weekendowym exem, więc rozumiem emocje i wiem, że bywa trudno, smutno i źle, i można się wściec.
                                Uważam jednak, że to co się odbyło jest zbyt mocne jak na możliwości nastoletnich dzieci świeżo rozwiedzionych rodziców. A już zwłaszcza, kiedy okazało się, że jest noworodek w pakiecie. To jest sytuacja, w której bardzo łatwo może się zdarzyć, że dzieci poczują (podkreślam "poczują", nie muszą wcale o tym myśleć), że żadnemu z rodziców tak naprawdę na nich nie zależy. TO o wiele gorsze niż odmowa czy narzekanie na obowiązki.
                                • aandzia43 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 15.01.21, 15:38
                                  nangaparbat3 napisała:

                                  > Sama przez szereg lat byłam codzienną matką z weekendowym exem, więc rozumiem
                                  > emocje i wiem, że bywa trudno, smutno i źle, i można się wściec.
                                  > Uważam jednak, że to co się odbyło jest zbyt mocne jak na możliwości nastoletni
                                  > ch dzieci świeżo rozwiedzionych rodziców. A już zwłaszcza, kiedy okazało się, ż
                                  > e jest noworodek w pakiecie. To jest sytuacja, w której bardzo łatwo może się z
                                  > darzyć, że dzieci poczują (podkreślam "poczują", nie muszą wcale o tym myśleć),
                                  > że żadnemu z rodziców tak naprawdę na nich nie zależy. TO o wiele gorsze niż o
                                  > dmowa czy narzekanie na obowiązki.

                                  Czasem dochodzi się do ściany własnej wytrzymałości, czasem zapętlenie emocji, nieporozumień i manipulacji w rodzinie wyklucza dogadanie się dotychczasowymi pokojowymi i mediacyjnymi metodami, a czasem ostre cięcia dają rewelacyjne skutki. Kiedy chodziłam na swoją terapię kiedy dziecko było nastoletnie dostawałam (po uprzednim dokładnym przyjrzeniu się terapeuty sytuacji rodzinnej) wskazówki matce-polce jawiące się jak faszystowskie rozwiązania. Jeśli dzieciaki wiedzą, bo mają to udowadniane na co dzień i jasno komunikowane że matka je kocha i mimo różnych rozwiązań nie opuszcza ich, to nie ucierpią w wyniku radykalnych cięć. A ojciec... Cóż, on sam buduje swoje relacje.
                                  • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 15.01.21, 21:21
                                    Dziecko w rozbitej rodzinie to inna inszość. Rozwód mniej lub bardziej narusza poczucie bezpieczeństwa, pewność siebie, poczucie własnej wartości. Wg psychologów w pełnej rodzinie rodzice powinni koncentrować się na własnej relacji, w rozbitej - na dziecku (chodzi o tę rozwiedzioną parę, nie o matkę/ojca i ojczyma/macochę).
                                  • bistian Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 15.01.21, 21:46
                                    aandzia43 napisała:

                                    > Jeśli dzieciaki wiedzą,
                                    > bo mają to udowadniane na co dzień i jasno komunikowane że matka je kocha i mim
                                    > o różnych rozwiązań nie opuszcza ich, to nie ucierpią w wyniku radykalnych cięć
                                    > . A ojciec... Cóż, on sam buduje swoje relacje.

                                    Ja coś przeczytam, a potem mi przychodzi to do głowy przy pracy. Napiszę, a co mi tam wink
                                    Ja nie jestem przeciw takim rozwiązaniom, żeby dzieci szły na jakiś dłuższy czas do drugiego rodzica, ale powinno to się odbywać w cywilizowanych warunkach. Dzieci powinny wiedzieć wcześniej, mogą nie mówić ojcu, ale powinny mieć czas, żeby to przemyśleć, spakować się itd.
                                    Inaczej, to jest jak z mojej rozmowy ze starszą kobietą: przyszli Rusaki z karabinami i kazali nam się pakować na wozy, wzięliśmy, co się dało, ale jedzenie zostało na kuchni, a ja z małym dzieckiem na ręku...

                                    Jeżeli matka zareagowała, jak jest opisane, a ojciec jest sensowny, to przegrała wojnę, nawet nie bitwę. To jest zupełnie nowe rozdanie i za kilka miesięcy może się bardzo zdziwić, że już nie rozdaje kart, a nawet, że jest pomijana w grze
                                    • aandzia43 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 15.01.21, 22:19
                                      "Jeżeli matka zareagowała, jak jest opisane, a ojciec jest sensowny, to przegrała wojnę, nawet nie bitwę. To jest zupełnie nowe rozdanie i za kilka miesięcy może się bardzo zdziwić, że już nie rozdaje kart, a nawet, że jest pomijana w grze."

                                      Zareagowała tak, a przynajmniej tak to opisuje:

                                      "Rozmowa z dziećmi i eksem była we wtorek 22 przed świętami, zabrał je ode mnie w pierwszy dzień świąt wieczorem czyli po 4 dniach. NIKT nie zgłosił veta - ani dzieci, ani eks, ani next - no to o co chodzi. O dziecku nr 3 dowiedziałam się od młodszej córki we wtorek wracając ze spotkania"

                                      Jeśli ojciec jest sensowny. Albo bardzo sprytny.
                                • kwarantelka Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 16.01.21, 09:36
                                  No owszem, odejście od rodziny i nowy dzidziuś i zobowiązanie do trzymania go tajemnicy przed mamą jest mocne na nerwy nastolatek. Dlatego ojciec powinien dołożyć starań, żeby dzieci nie odczuły że już są nieważne. Tylko z tego powodu jedziesz po matce.
                                • kwarantelka Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 16.01.21, 09:53
                                  nangaparbat3 napisała:

                                  > Sama przez szereg lat byłam codzienną matką z weekendowym exem, więc rozumiem
                                  > emocje i wiem, że bywa trudno, smutno i źle, i można się wściec

                                  Ale w czasie pandemii, gdzie nie masz tego, ze przynajmniej przez część dnia dzieci są w szkole a nie, ze masz na głowie non stop i swoją pracę i ich naukę
                  • nie-mama Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 15:14
                    Nanga, naprawde przesadzasz. To nie sa male dzieci, a tatus nie jest patologiczny (tylko troche egoistyczny). To dobra lekcja i dla tatusia i dla dzieci i dla nowej partnerki!

                    Mama niech odpoczywa. Juz wystarczy tego bycia "zlym policjantem" i poswiecania sie, zeby eksowi bylo wygodnie.
                        • trilllian Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 16:51
                          Nanga weszła w tunel pt. matka wyzlosliwia się na ojcu kosztem dzieci i nic nie sprawi że zawróci.
                          Nanga, sugerowałaś zeby się skonsultować z kimś obok. Autorka napisała że to zrobiła to ty zamiast się wycofać z oskarżeń wymyślasz że ona wywaliła z domu dzieci za to że pojechały do ojca na ferie.
                        • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 18:18
                          Autorka wątku.
                          Nie bierze na przykład pod uwagę, co będą przeżywać córki w związku z pojawieniem się noworodka. A niech to jeszcze będzie syn. Układy w domu eksa muszą się zmienić, no chyba że matce zależy, żeby jej dzieci poczuły, że nie jest tak fajnie, to na pewno osiągnie swój cel.
                          Ale eks jest dziwny i podobno manipuluje. Skoro tak, powinno się zostawiać u niego dwie dziewczynki w trudnej sytuacji? Gdzie tu sens? Chyba że liczy na to, że dzieci same zażądają pwrotu do mamy. Ale to Pyrrusowe zwycięstwo będzie. Cenę zapłacą dziewczynki.
                                • trilllian Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 18:39
                                  gryzelda71 napisała:

                                  > O to jak przyjście na świat przyrodniego rodzeństwa odczują dzieci to chyba naj
                                  > bardziej powinien zadbać ojciec nieprawdaż?

                                  Nie no co ty, matka za to odpowiada. Tylko najpierw musi się telepatycznie dowiedzieć o fakcie pojawienia się przyrodniego rodzeństwa. Zresztą nawet jak nie wie to i tak jej wina że dzieci nieprzygotowane
                                • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 22:58
                                  gryzelda71 napisała:

                                  > O to jak przyjście na świat przyrodniego rodzeństwa odczują dzieci to chyba naj
                                  > bardziej powinien zadbać ojciec nieprawdaż?


                                  Przecież nie chodzi o to, żeby się przerzucać odpowiedzialnością, tylko żeby wspierać te dzieci. Powinni to robić oboje rodzice.
                                  • iwoniaw Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 23:01
                                    nangaparbat3 napisała:
                                    >
                                    > Przecież nie chodzi o to, żeby się przerzucać odpowiedzialnością, tylko żeby ws
                                    > pierać te dzieci. Powinni to robić oboje rodzice.
                                    >

                                    I niby jak matka miała to zrobić, nie mając pojęcia o ciąży kochanki exa?

                                    Czytam ten wątek i nie mogę uwierzyć, do jakich wygibasów się posuwasz, by obarczyć za wszystko odpowiedzialnością matkę, a zdjąć tę odpowiedzialność z ojca. Po co to robisz?
                                    • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 15.01.21, 06:43
                                      Iwoniu, nie wiem po co wytaczasz aż takie armaty.

                                      Gdyby to ojciec był na miejscu matki, pisałabym to samo.

                                      A wracając do meritum. Matka już wie. Nie myśli o tym, co przeżywają dzieci, tylko wyraza zadowolenie, że ex będzie miał na głowie noworodka i dwoje/dwie/dwóch sfochowanych nastolatków.
                                      Może to taka poza na użytek forum.
                                      Ale dzieci zostaly jednocześnie obdarowane przyrodnim rodzeństwem, co samo w sobie jest trudne, i odesłane z własnego domu na pół roku.
                                      Wiem, matka nie wiedziała, że rodzeństwo.
                                      Ale nie o to chodzi. Chodzi o sytuację tych nastolatków. Nie wiem, na ile można liczyć na ojca. Autorka wątku pisze sama, że nie za bardzo. Mam nadzieję, że się myli.
                                      Nie chcę jej dokuczyć ani obwiniać, ale sytuacja jest bardzo trudna.
                                      • kwarantelka Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 15.01.21, 09:10
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > Iwoniu, nie wiem po co wytaczasz aż takie armaty.
                                        >
                                        > Gdyby to ojciec był na miejscu matki, pisałabym to samo.
                                        >
                                        > A wracając do meritum. Matka już wie. Nie myśli o tym, co przeżywają dzieci,

                                        Myśli, przecież dzieciom się bardziej u ojca podoba

                                        ty
                                        > lko wyraza zadowolenie, że ex będzie miał na głowie noworodka i dwoje/dwie/dwóc
                                        > h sfochowanych nastolatków.

                                        Serio? Ty, wcześniej to mąż kontrolował sytuację a matkę stawiał w sytuacji „nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi”. Teraz po prostu to pan jest postawiony w sytuacji która sam sobie nagotowała. Nosz kurde, pan powinien się z tym liczyć od początku.


                                        > Może to taka poza na użytek forum.
                                        > Ale dzieci zostaly jednocześnie obdarowane przyrodnim rodzeństwem, co samo w so
                                        > bie jest trudne, i odesłane z własnego domu na pół roku.

                                        No, obdarowane przez ojca, a pretensje o tę trudną sytuację masz do matki. I nie zesłane do obcych ludzi tylko do ojca, czyli w sumie tez jakbydo własnego domu.

                                        > Wiem, matka nie wiedziała, że rodzeństwo.
                                        > Ale nie o to chodzi. Chodzi o sytuację tych nastolatków.

                                        Sytuacja nastolatków jest taka ze mają nowe rodzeństwo i by je mieli i mieliby z tym problem niezależnie od tego co by matka zrobiła.


                                        Nie wiem, na ile można
                                        > liczyć na ojca. Autorka wątku pisze sama, że nie za bardzo. Mam nadzieję, że s
                                        > ię myli.
                                        > Nie chcę jej dokuczyć ani obwiniać, ale sytuacja jest bardzo trudna.
                                        >
                                        Nie, w ogóle. Tak ci jakoś wychodzi.
                              • kwarantelka Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 16.01.21, 09:44
                                Ty, co ty wymyślasz? W milionach rodzin ze starszymi dziećmi pojawiają się noworodki i rodzice tych noworodków muszą jakoś zadbać o to, żeby te starsze się nie poczuły odrzucone. No to jeśli miliony to ogarniają to czemu nagle ten tutaj tata nie może?
                                • igge Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 16.01.21, 11:26
                                  No właśnie, jeśli chciałby zadbać i ogarnąć to może próbować coś robić.
                                  Poza tym nieśmiało dodam, że bywają dzieci i to nastoletnie też, które z pojawienia się przyrodniego brata czy siostry ( wiem, że to nie jest obiektywnie łatwa dla starszych dzieci sytuacja) - mogą się zwyczajnie ucieszyć. Niczym z rodzonego rodzeństwa.
                                  Ale pewnie mamie swojej i ex żonie taty tego nie powiedzą bo znają jej emocje.
                                  • nangaparbat3 Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 16.01.21, 20:21
                                    Oczywiście, że tak może być, moje własne dziecko ma troje przyrodniego rodzeństwa i dwie macochy wink Dzieci spędzają dużo czasu razem i są bardzo z sobą związane. Jest dobrze i jestem szczęśliwa, że tak się poukładało.
                                    Ale chodzi o metody. Jeśli wszystko potoczy się dobrze, to next Autorki wątku jest święta (tak jak moja next nr 2, zdarza się).
                            • bistian Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 20:03
                              cruella_demon napisała:

                              > Tak, dzieci zrozumieją że szanowny tatuś nie jest ideałem, a matka potworem. To
                              > nie są przedszkolaki i bardzo dobrze im to zrobi.
                              > A tatusiowi mieszkanie z dwoma zbuntowanymi nastolatkami też na dobre wyjdzie.

                              Załóżmy, że sytuacja jest prawdziwa.
                              Nie jest pewne, że dzieci na tym nie zyskają. Możliwy jest rozwój sytuacji, że cała trójka dzieci będzie mieszkać ze sobą, dzieci się ze sobą zżyją i dużo zyskają, nowa rodzina się zorganizuje i tak już to będzie trwało, a przecież dzieci mogą odwiedzać matkę, bywać na co jakiś czas. Wiem, że taki rozwój jest mniej prawdopodobny, niż powrót dzieci do matki, ale trzymam kciuki za młodością! smile
                              Z drugiej strony, panie na tym forum, niekoniecznie są takie miłe i bezkonfliktowe, jak siebie opisują, jestem tego w pełni świadomy. Nastolatki mają trudny wiek, ale wcale nie oznacza to z automatu, że są potworami, często widzą dobre strony i mają własny rozum.

                              Tak więc, trzymam kciuki za pozytywnym rozwojem sytuacji, dla wszystkich, matki również.
                  • samawsnach Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 14.01.21, 21:30
                    "Dzieci nie piłka."
                    Otóż to. Miała to uzgodnić z ojcem dzieci nie dla jego dobra, tylko dla dobra dzieci. Żeby był i on przygotowany, i dom na ich dłuższy pobyt. I też uważam, że takie załatwienie sprawy to odegranie się i na mężu i na dzieciakach.
                • igge Re: Zlinczujecie mnie czy poprzecie? 16.01.21, 11:12
                  Zwykle mam zdanie podobne do nangi. Tutaj mimo, że sensownie prawi ale uważam jak iwoniaw, że dzieciom taki dluższy pobyt z ojcem doskonale zrobi. Nie dlatego, że im urealni widzenie świata i rodziców, ich wad i zalet, tylko zwyczajnie dlatego, że spędzą z drugim swoim rodzicem więcej czasu.
                  Cóż pan ma baby dodatkowe więc ten czas z ojcem nie będzie przez to pewnie wyłącznie dla jego starszych dzieci ale na to nie ma rady. Life. Taką mają teraz rodzinę jaką mają ( teraz to już nieistotne, że to pan ojciec rozwalił ich oryginalną rodzinę z matką i ojcem biologicznym razem w 1 domu) i trza dać szansę dzieciom budowania relacji z ojcem, a na to potrzeba więcej czasu niź widzenia co 2 tygodnie. Choć lepsze to niż nic.
                  Siłą matka dzieci nie wypchnęła z domu. Lubią przebywać z ojcem i u ojca
                  Więc czemu nie?