Dodaj do ulubionych

Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu

14.01.21, 15:24
We wrześniu zmieniłam dziecku przedszkole na publiczne, zależało mi na takim, które ma prodziecięce podejście, i wydawało mi się, że takie znalazłam. Po pół roku chodzenia córeczki, wydaje mi się, że jest może bez fajerwerków, ale ok. Pojawił się jednak problem wmuszania dziecku jedzenia. Moja córka je wybiórczo (największy problem mam z warzywami i owocami), poza tym nie toleruje niektórych faktur - ja to wiem, staramy się ją przekonywać, ale nic na siłę. No i w tym przedszkolu moja córka jest zmuszana do jedzenia wszystkiego co znajdzie się na jej talerzu. najpierw Panie ją (nie tylko ją) karmiły i po prostu wkładały jedzenie łyżeczką do buzi, później zaczęło się wmuszanie "psychiczne" czyli jak nie zjesz to np. trafisz do grupy maluchów. Byłam 2 razy na rozmowie z wychowawczynią - za pierwszym razem miło porozmawiałyśmy, pani się zgodziła ze mną, za drugim razem miałam takie poczucie, że babka daje mi do zrozumienia, że po co ja przyszłam, skoro już na ten temat rozmawiałyśmy. Z tym, że osobą wmuszającą - jak wynika z rozmów z dzieckiem - jest pomoc przedszkolna, babka starszej daty (jak zresztą większość osób w tym przedszkolu), która jest dość apodyktyczna, np. kazała innej mamie uczyć dziecko picia herbaty, bo jak to może być żeby dziecko nie piło herbaty. Moja córka bardzo przeżywa to wszystko, zaczęły się mega płacze rano przed pójściem do placówki, zaczęły się nerwowe tiki. No i co teraz mam zrobić? Uczę dziecko, że jak dla mnie to może ten talerz z jedzeniem nawet wywalić - może wtedy babka by się nauczyła, ale to grzeczne, wrażliwe dziecko. Z opowieści jej koleżanki wiem, że moja córka postawiła się pani, powiedziała, że nie będzie jeść, to usłyszała, że trafi do młodszej grupy i się złamała. Nie ma już chyba sensu iść 3 raz do wychowawczyni. Zastanawiam się czy porozmawiać z pomocą przedszkolną? Tyle, że te panie oczywiście nie mają dyżurów dla rodziców, musiałabym ją łapać w szatni, a nie chcę tej rozmowy przeprowadzać w biegu? Iść do dyrektora? Jestem uzbrojona w pismo od psychologa, że nie można dziecku na siłę kazać zjadać, chciałabym na spokojnie załatwić sprawę, dyrektor wydaje mi się dość formalnym podejściem, ale nic nie przychodzi mi innego do głowy. W poprzednim przedszkolu w ogóle nie było takich jazd z jedzeniem, córka jadła ile chciała, i chciałabym, żeby tak było i teraz. Ktoś coś poradzi, co robić w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
      • oceandream Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 14.01.21, 16:17
        Ale to nie jest sprawa całego przedszkola tylko tej Pani i jej pomocy. W innych grupach może być już zupełnie inaczej! Żeby przenieść córkę do innego przedszkola musiałabyś być pewna jakie są nauczycielki prowadzące daną grupę do ktorej chcesz zapisać córkę! Co z tego że jakaś koleżanaka lub sąsiadka będzie zachwalać wychowawczynie grupy Zabki z przedszkola Urwiski skoro już panie z grupy Kaczuszki mogą być jak nauczycielki z PRL.
        Moja rada: spotkanie z dyrektorką i rozmowa z żadaniem natychmiastowego zaprzestania karmienia czy np.mówienia "jak nie zjesz to coś tam....." !
      • pierwszychleb Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 14.01.21, 17:09
        rb_111222333 napisał(a):

        > Dzięki za odpowiedzi, będę uderzała do dyrektorki. Ona się wydaje rozsądku babk
        > ą. Niestety, w bliższej i dalszej okolicy nie ma jakiś super fantastycznych prz
        > edszkoli

        Wg mnie przedszkole nie musi byc super fantastycznie, wasne zeby panie byly fajne i dziecko je uwielbialo. U was tego nie ma wiec zmienilabym.
        • rb_111222333 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 14.01.21, 17:20
          Córka lubi wychowawczynię, sama widziałam jak w początkowym okresie siedziała u niej na kolanach mimo koronawirusa, a córka potrzebuje takiego właśnie życzliwego zaopiekowania. Są też fajne dzieci w grupie, szkoda mi z tego zrezygnować, no i trochę się boję, bo gdzie indziej może coś innego wyjść.
              • turzyca Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 00:35
                Rób dżihad. Jutro rano rozmawiasz z panią pomocą i komunikujesz jej, że ma przestać zmuszać dziecko do jedzenia i jeśli córka choć raz powie, że ją pani jakoś zmuszała, to idziesz do dyrekcji i będziesz składać formalną skargę.
                Mówisz też córce rano, że będziesz z panią rozmawiać, że będziesz jej bronić, bo pani nie może jej zmuszać. To jest ważne, to trzeba jej powtarzać - mama jest po to, żeby walczyć, córka nie jest sama. Grzeczne dziewczynki potrzebują wiedzy, że należy walczyć o swoje. Zapowiedz jej, że nie wolno jej wysyłać do młodszej grupy (bo nie wolno, gdzieś w regularnych musi być coś o wspieraniu rozwoju psychicznego dziecka, to samo zresztą dotyczy jedzenia) i że będziesz się bardzo kłócić, jeśli ktoś tak się zachowa. Ona musi to wiedzieć, żeby móc się postawić.
                Jak jest dobrze, to ok, jak nie, to w następnym kroku idziesz do dyrekcji, komunikujesz, jaki jest problem i prosisz, żeby go rozwiązała.
                Jeśli po tygodniu pani nadal zmusza znowu idziesz do dyrekcji, tym razem z listą dat rozmów, z regulaminem przedszkola i pytasz się, do kiedy ma zamiar rozwiązać problem i czy naprawdę musisz uderzać do nadzoru. Plus składasz skargę na pomoc z pokwitowaniem wpłynięcia na Twojej kopii.
                Po tygodniu znowu idziesz i pytasz się, jak pani rozwiązuje problem. W którymś momencie sprawa zostanie załatwiona choćby po to, żeby się Ciebie pozbyć.

                Masz jeszcze możliwość podburzenia innych rodziców, bo takie zachowania pani to pewnie stały repertuar. Jak każdy zacznie robić dżihad to pani dyrektor tygodnia na pracę nie starczy.
                • black.emma Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 09:08
                  Ja bym tyle nie czekała. Doświadczenie mnie nauczyło, że po pierwszym razie rozmowa z wychowawczynią, po drugim formalna skarga u dyrekcji, następnie dalej. Gdybym jeszcze po drodze przy okazji spotkała tę pomoc, ochrzaniłabym w biegu i tyle. Nie ma co się patyczkować, skoro dziecko ma już tiki!
                    • turzyca Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:36
                      A, może to wynika z faktu że wiem, że panie pomoce są tylko formalnie podległe nauczycielkom, a praktycznie pomoc pracująca od 30 lat uznaje uwagi 30-letniej wychowawczyni za wymysły i robi po swojemu. Poza tym niech pani zobaczy zapowiedź dżihadu własnymi oczkami, szybciej do niej dotrze.
                      • black.emma Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:46
                        Ja po prostu z doświadczenia wiem, że taka "stara" pomoc również nie uznaje uwag od matek. Poza tym zanim masz faktyczną możliwość rozmowy z taką panią, może minąć i tydzień i dwa, a dziecko się męczy. Jestem zwolenniczką ucinania takich problemów w zarodku i formalnie.
                        Zresztą tak, jak napisałam, gdybym panią spotkała to szybciutko bym ją ustawiła.
    • fitfood1664 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 14.01.21, 16:16
      Ja mw w jej wieku zupełnie niechcący sama rozwiązałam identyczny problem, po prostu puściłam przepięknego pawia, po wmuszeniu obiadu przez panią kucharkę. Zmuszanie się skończyło jak ręką odjął, bo ktoś to musiał posprzątać i to nie bylam ja. Moje dzieci mają podobnie jak się je zmusza do jedzenia big_grin Tzn ja nie zmuszam ale zdarzyło mi się namolnie namawiać. Skończyło się jw. Od tej pory daję tylko to co lubią tongue_out
      • daniela34 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 14.01.21, 16:44
        Moja przyjaciółka tak ponoć zrobiła na koloniach po tym jak opiekunka zmusiła ją do zjedzenia czegoś tam (ziemniaków chyba) posypanego koperkiem. Jak sama koperek lubię tak nie potrafię zrozumieć, czemu to miałoby być jakieś tak szczególne dobro, że dziecko koniecznie musi, po prostu musi zjeść. No ale paw jakby rozwiązał problem na kolejne 3 tygodnie, a przyjaciółka nadal niczego posypanego koperkiem nie tknie.
        • nimaletko Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 01:10
          triismegistos napisała:

          > W przedszkolu, do którego chodziłam te pawie kazali nam sprzątać. Jerzu, wrócił
          > y mi wspomnienia traumatyczne uncertain
          >
          Żartujesz... uncertain
          Straszne.
          W moim aż tak źle nie było, ale panie nie tolerowały niejedzących dzieci, a o alergiach pokarmowych jeszcze się wtedy nie mówiło.
          Ja wymiotowałam po zupach mlecznych, nie było opcji, żebym zjadła.
          Dyrektorka przedszkola miała to gdzieś, powiedziała mojej mamie, że ona wyjątków nie będzie robić, bo inne dzieci też przestaną te zupy jeść.
          Mojej mamie zrobiło się mnie żal, bo płakałam i już zaczynałam mieć uraz do przedszkola, przeszła więc na 7/8 etatu, żeby przyprowadzać mnie do przedszkola po śniadaniu.
          Dyrektorka łaskawie się zgodziła.
          Niestety na to, co działo się podczas obiadu nic już moja mama poradzić nie mogła.
          A działo się źle: zmuszanie do jedzenia, trzymanie dzieci przy stolikach przez 2 godziny, aż zjadły, karmienie na siłę.
          Chowaliśmy jedzenie po kieszeniach albo w policzkach i wypluwaliśmy w łazience.
          To samo zresztą było w pierwszej klasie (raz mnie baba przetrzymała przy stoliku aż się na lekcję spóźniłam, bo nie chciałam zjeść ćwikły - do tej pory nie tknę nic z chrzanem), bardzo szybko więc odmówiłam chodzenia na obiady.

          Ja to do tej pory pamiętam i na myśl o przedszkolu i o obiadach w szkole mam nerwowy ścisk żołądka.

          Tak więc autorko wątku, działaj i to szybko, bo jak widzisz, to jest trauma i to na długie lata.
          • laura.palmer Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 09:16
            W moim przedszkolu też było trzymanie godzinami nad nielubianym jedzeniem, bywało również pozbawianie atrakcji - cała grupa szła do parku, a ty siedzisz nad talerzem pilnowany przez woźną. Sama nieraz połykałam łzy próbując zjeść kanapkę z suchą kiełbasą, której po dziś dzień nie znoszę i mam odruch wymiotny na sam zapach.
            • cruella_demon Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:32
              Rety gdzie wyście trafiły?
              Ja też chodziłam do prlowskiego przedszkola, które wspominam tak sobie, ale żadnego zmuszania do jedzenia nie było, ani przemocy. Nawet nie pamiętam jakie były kary, czyli musiały być nieuciążliwe. Jako najbardziej upierdliwe wspominam leżakowanie.
              • laura.palmer Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:45
                Ja w grupie trzylatków zrzygałam się podczas jakiegoś przedstawienia i dostałam za to megazyebę oraz karę w postaci stania w kącie. Za zsikanie się w spodnie karą było chodzenie w mokrych, a za recydywę chodzenie bez majtek. Plus teksty opiekunek typu "zakopiemy cię w ziemi i robaki cię zjedzą". Koszmar. Na szczęście tak bardzo płakałam przed pójściem do tej placówki, że rodzice mnie stamtąd zabrali, a w innym przedszkolu było już ok.
              • nimaletko Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 19:25
                cruella_demon napisała:

                > Rety gdzie wyście trafiły?

                Na warszawski Ursynów lat 80-tych. wink
                Poza tym koszmarem związanym z jedzeniem (dyrektorka chyba miała na tym punkcie jakąś schizę, a że byłąa zołzą, wychowawczynie grup bały się jej przeciwstawić), przedszkole było bardzo ok. Dobrze wspominam zajęcia, występy, teatrzyki - do tej pory je pamiętam.
                A leżakowania też nie znosiłam, brrr.

    • sagutxiki Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 14.01.21, 16:21
      Też bym się nie zgodziła na wmuszanie jedzenia. Każdy ma jeść tyle ile potrzebuje. Ewentualnie można dziecko zachęcić do spróbowania czegoś nowego. Fajnie jak dzieci chętnie i zdrowo jedzą ale na pewno nie tędy droga. Porozmawialabym z osobą odpowiedzialną za obiady / przerwę obiadowa, jeśli takiej nie ma to przez wychowawczynią poprosiła o rozmowę z pomocą przedszkolna i jeśli takiej rozmowy nie będzie to dopiero do dyrekcji. Powodzenia.
    • kanna Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 14.01.21, 16:33
      Dla mnie zwroty "podejście prodziciece" i "wmuszanie jedzenia" wykluczają się wzajemnie.

      Łapie ta panią - w szatni, czy gdziekolwiek - i informuję, że zabraniam karmić moje dziecko na siłę.
      Jeśli nie skutkuje - pismo do dyrekcji (oczywiście, przez sekretariat, z potwierdzaniem na kopii daty przyjęcia.)

      I nie rozumiem, po co Ci pismo od psychologa (swoja drogą nie wyrozumiem tez psychologa, który wydaje takie pismo) . Czy gdyby ta pani biła twoje dziecko, też byś poszła do psychologa po pismo, ze bicie dzieci jest szkodliwe?

      Zmuszanie do jedzenia jest tak samo przemocą, jak bicie.
    • milupaa Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 14.01.21, 16:48
      Zmienić przedszkole i skarga do dyrekcji. Swoją drogą nie rozumiem takiej baby, to nie jej dziecko, nawet jak słabo je to nie jej problem. Dziecko wraca do domu i rodzice niech się martwia aby je dokarmić. W żłobku do którego córka chodzi na wstępie mi powiedziano że dzieci nie są zmuszane do jedzenia, jak nie chcą nie jedzą. Zawsze pytam czy zjadła. Wiem wtedy ile w domu muszę dać jeszcze.
      • kretzkrety Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 12:36

        Wiesz, jaki jest probelem z takimi paniami do pomocy? Że one nie rozumieją, co się do nich mówi. Sądzę, że efekt będzie w najlepszym razie taki, że pani pomoc zacznie w ogóle ignorować dziecko. W gorszym, zaczną się innego rodzaju złośliwości.
        Mimo wszystko załatwiałabym wiec sprawę przez dyrekcję.
    • panna.w.paski Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 00:04
      Niestety, ale uważam, że przeczekiwanie i zamiatanie sprawy pod dywan nie jest rozwiązaniem. Sama widzisz, że córka ciężko to znosi - nic dziwnego, jest konfrontowana z panią do pomocy codzienne, kilka razy dziennie i może mieć wrażenie, że jej nie wspierasz. W takim przypadku powiedziałabym, że rozumiesz, że jest jej źle i postarasz się porozmawiać z panią. To będzie ważny komunikat dla dziecka - że najbliższą mi osoba nie ignoruje jego problemu.

      Poszłabym porozmawiać z panią dyrektor - bez awantury, ale z twardymi argumentami i oczekiwaniem, że odpowiednio poinstruuje personel.

      I niestety, tego typu kwiatki zdarzają się wszędzie. Syn chodzi do państwowego przedszkola i z uwagą przysłuchuję się temu, co raportuje, na szczęście wszystko zdroworozsądkowo i z szacunkiem do dziecka.
      A czy masz kontakt z innymi rodzicami? Może zbiorowu protest miałby większą siłę rażenia?

      Musisz natomiast liczyć się z tym, że Twoja interwencja niewiele zmieni. W tym przypadku nie nastawiałabym się na przetrwanie tylko jednak szukała innej placówki. Trwanie w obecnej sytuacji przyniesie moim zdaniem więcej stresu niż zmiana przedszkola. Trzymaj się i powodzenia!
    • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 07:36
      szukam takiego przedszkola, gdzie mi nakarmią dziecko, bo wraca głodne i coraz wiekszy problem z jedzeniem, podejście daj spokoj - zacznie jeść, to wierutna bzdura i z wiekiem taki niejadek je coraz mniej. Chcę niech naucza jesc warzywa, marzy i się takie przedszkole jak to twoje...
        • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 09:06
          Tak, marzę o przedszkolu, gdzie zadbaja, by było zjedzone, by dziecko sprobowało tego i owego, zagadają i wpakują porządną porcję jedzenia w dzieciaka. A nie, nie chcesz, to nie jedz i wraca głodne jak wilk. Po to płace za przedszkole, by było zaopiekowane. A jak jest tam przemoc, to niech zgłosi na policję zastraszanie i wpychanie na siłę...
            • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 09:56
              jak ci sie nie podoba, to zabierz dziekco w inne miejsce tongue_out Mnie sie podoba i w takie bym dała. Olewanie tego, ze dziecko nie chce wyjsc poza schemat 3 potraw na krzyż, nie znaczy, że smao zacznie jeść. Wręcz przeciwnie, bo problem moze się pogłebić. A tak zachęcone, nakarmione przynajmniej nie siedzi głodne i ma okazję poprobowac nowych smakow
              • netlii Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:07
                Tylko wpychanie na siłę i pod presją przymusu średnio się klei z koncepcją aktywnego zachęcania do nowych smaków tongue_out
                Nie jest też gwarantem, że dziecko wróci najedzone z przedszkola. W "moim" publicznym drugie danie dzieciom serwowano najpóźniej 13:30 i to też po naszych rodzicielskich negocjacjach z dyrekcją, po judo o 15:00 skromny podwieczorek, więc jak odbierałam ok. 16 to i tak było głodne jak wilk. Pod względem konsumpcji jedzenia nie musiało być zaopiekowane, gdyż na tle pozostałych dzieci jest wręcz wszystkożerne a i tak niejednokrotnie wracał głodny.
                • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:33
                  u mnie w planie jest sniadanie gdzies chyba koło 8,30. Kiedyś była rozpiska godzinowa a teraz nie wiem, cyz nie ma czy nie widzę. Potem jest 2 sniadanie, najczęsciej owoce, warzywa, jakis obiad około 12, w formie IIdania, potem jest jakaśrpzekąska i na koniec dnia ejszcze zupa w panie. Ja odbieram przed przekąską jeszcze. No ale ktoś, kto tam siedzi cały dzien może zjesc 3 posiłki grubsze i 2 przekąski wink U mnie jedzenie takie sobie, nitkróych rzeczy wiem, ze moje dziecko na bank nie zje, a niektóe wydają mi się zjadliwe i chciałabym zbey jednak wpakowali mu trochę a nie, nie chce to niech nie je. 1 dzien czy 2 spoko, niech nie je ale nie po to płacę za przedszkole i za posiłki zeby w dudzie mieli czy głodne, czy nie.
                  • netlii Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 11:14
                    To jak odbierasz tak wcześnie, jeszcze przed II daniem to naturalne, że dziecko masz głodne wink Wchłonięcie jednego ciepłego posiłku a dwóch to jednak różnica dla organizmu. Przekąska podejrzewam, że na zimno? No i do tego "taka sobie" jak wspomniałaś to i nie ma co się dziwić dziecku.
                    W każdym razie pojawia się dylemat czy dziecko ma jeść za wszelką cenę - jak wyżej dziewczyny zauważyły, nawet do wymiotów - bo zapłacone czy po prostu dojeść w domu. Z kontekstu wynika, że odbierasz przed godziną 16 czyli jest to godzina obiadowa a co za tym idzie dziecko i tak zje z Wami posiłek w domu, ja problemu nie widzę.

                    Ja jestem zdania, że ogólnie płaci się za zlecenie opieki i organizacje czasu dziecku gdy ja jestem zajęta a to sprawami zawodowymi a to prozą życia. Liczba personelu jest ograniczona i wolałam aby koncentrowały się na nadzorowaniu bezpieczeństwa dziecka niżeli stawianiu sobie za priorytet dokarmianiu niejadków wbrew ich woli. A moje uczęszczało do przedszkola publicznego w mieście lekko ponad 100 tys tu naprawdę jest odpływ młodych ludzi a co za tym idzie przedszkole może w stanie 1/2 względem np. warszawskich. Przytrzymać talerz, coś tam pokroić - to naturalne, ale reszta to już daleko ponad program. Nie zje w przedszkolu - doje w domu, szczególnie, że koszt wyżywienia w przedszkolu to w budżecie gospodarstwa domowego grosze, o które nie ma sensu się spinać kosztem komfortu życia dziecka.
                    • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 11:22
                      akurat przekąski mi się podobają, odpieram powiedmy poł godziny po obiedzie, nieraz jak wczesniej uda mi się przyjechać, to talere dopeiro sprzątają, po śniadaniu i po obiedzie nie powinno być głodne a w miedzyczasie owoc jeszcze. Tylko czasem jest głodnei czysciutkie, ubranie jedzeniem nie tknięte, rękawy buzi nie obtarły wink Wiem jak wgląda po ew domu wink No i nie dojdziemy do auta a pyta o jedzenie, ewidnetnie nic nie jadło w ten dzien. Chciałabym, żeby wyłapywały - aha, to dziecko nie ruszyło sniadania, to przy obiedzie zwrocimy uwagę na nie, nakarmimy. jak pisałam, odbieram wczesniej i mam zawsze już przygotowany pomysł co zje w domu, jesli tego dnia nie zje w szole, ale gdy zmieni mi się sytuacja i dziekco będzie musiało być cały dzień, będę oczekiwała, że je nakarmią.
                      • netlii Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 12:00
                        "Ło pani szanowna" to i moje wszystkożerne, bez alergii czasem bywało głodne po wymłóceniu miski do pełna po wszystkich posiłkach i krzyczało o wafla ryżowego czy tam banana.
                        Natomiast co do Twoich oczekiwań aby skrupulatnie ktoś nadzorował czy dojadło czy nie zjadło to na wstępie mogę Ci powiedzieć, że będziesz rozczarowana i oczekiwania rozminą się z rzeczywistością.
                        W przedszkolu syna śniadanie to był największy sajgon. Do tego stopnia, że w opisie nie rozdzielili na śniadanie I i II a zatytułowali bodajże "śniadanie godzina 8-10". Chociaż formalnie śniadanie było dwuetapowe. Mam ten komfort pracując z domu, że przyprowadzałam ok. 9:30 i mój zjadał drugą część już raczej dla towarzystwa, pierwszą w domu. Ale z doświadczenia wiem, że pierwsze godziny to pole bitwy, gdyż rodzice różnie przyprowadzają swoje pociechy, jedno łkało, bo mu się wkręciło, że jednak nie zostanie w przedszkolu, drugiemu się udzielało, kolejne zjadło swoje i jeszcze podbierało, a jeszcze jedno konsumowało swoim żółwim tempem i ok. 10 dumało nad pierwszą częścią śniadania. Nawet jeśli panie zarejestrują, że któreś nie dojadło to nie znaczy, że przysiądą nad nim z obiadem, gdyż mają kilkanaście jeszcze innych dzieci pod opieką. W tym wieku różne pomysły mają, odpowiedzialność nie jest do końca wyrobiona i sto razy lepiej aby nadzorowały ich bezpieczeństwo niż pochłaniane porcje czy też otoczyły indywidualną opieką w dokarmianiu kosztem reszty dzieciaków.

                        Ja tam dalej jestem zdania, nie doje w przedszkolu, dokarmie w domu i tyle wink
              • a23a23 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:12
                szmytka1 napisała:

                > jak ci sie nie podoba, to zabierz dziekco w inne miejsce tongue_out Mnie sie podoba i w
                > takie bym dała. Olewanie tego, ze dziecko nie chce wyjsc poza schemat 3 potraw
                > na krzyż, nie znaczy, że smao zacznie jeść. Wręcz przeciwnie, bo problem moze
                > się pogłebić. A tak zachęcone, nakarmione przynajmniej nie siedzi głodne i ma o
                > kazję poprobowac nowych smakow

                No cóż, ja po takim przedszkolu jak opisujesz do dzisiaj (po ponad 30 latach) nie zjem owsianki, większości mlecznych śniadań, a i samo mleko wywołuje odruch wymiotny. Ciemnego pieczywa nie zjem do dzisiaj. O tym, że szpinak, brukselka, zupa grochowa, pomidorowa (a w zasadzie - krem z pomidorów), może być smaczny dowiedziałam się jako mocno dorosła osoba, bo wcześniej nawet popatrzeć na to nie chciałam. I przez długi czas po takim właśnie zachęcaniu do jedzenia w przedszkolu, jedyne śniadanie/kolacja jaką byłam w stanie zjeść bez wstrętu, to była kanapka z wędliną z indyka i ew. keczupem, bo w przedszkolu takiej wędliny nie dawali.
        • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:37
          przedszkole jest też od opieki, elementem opieki dla mnie jest zadbanie, by dziecko zjadło posiłek, zaintersowanie się by nie siedziało głodne, nakarmienie. Jakby mi na tym nie zależało, to dałabym do punktu przedszkolnego przy szkole, gdzie w dudzie dzieci mają i oczekują samodzielności. A jakby mi się zasady przedszkola nie podobały, to bym zmieniła przedszkole na takie co mi pasuje.
          • brenya78 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 12:00
            "zaintersowanie się by nie siedziało głodne, nakarmienie. "

            Serio jesteś az tak głupia żeby nie rozumieć że czym innym jest dopilnowanie i zachęcenie dziecka, a czym innym stosowanie przemocy psychicznej i wymuszanie jedzenia? Masz IQ ameby żeby nie kumac różnicy, czy co?
            • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 12:14
              ja też pusciłam 3 altka, bliżej nawet 3,5 roku ale wiesz, nie kazde jest tak cudowen jak twoje, niektóre mają swoje fochy albo inne problemy jedzeniowe, Wspaniale, zetwoje opanowało łyzkę i widelec i co tma jeszcze, a ja poproszę o nakarmienie mojego, kiedy zajdzie ta potrzeba. I nie wstydzę się z tego powodu tongue_out
              • brenya78 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 12:37
                "ja poproszę o nakarmienie mojego, kiedy zajdzie ta potrzeba. I nie wstydzę się z tego powodu tongue_out"

                Rozumiem, że wszystkie chwyty dozwolone,zatem przywiązywanie do stołu, karmienie na siłę, zamykanie w ciemnej łazience i stanie w kącie na golasa też ok?
                    • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 13:10
                      co to za patologiczna rodizna ze pozwala, by dziecko miało objawy stresu i nenrwicy i czego tam? jak się widzi takie nieprawidłowosci, to się wszak odpowiednie organy zawiadamia, czyż nie? Czy znowu nikt nie wie gdzie się udac, gdzie napisac i prosić o kontolę. ALe zaraz zaraz, pewnie kontrola nic by tkaiego nie wykazłą ai znowu to jest jedna wielka sciema, bo zadna normalna matka, jakby czuła, ze krzywda sie dzieje, to by na to nie pozowliła
                      • trilllian Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 13:13
                        szmytka1 napisała:

                        > co to za patologiczna rodizna ze pozwala, by dziecko miało objawy stresu i nenr
                        > wicy i czego tam? jak się widzi takie nieprawidłowosci, to się wszak odpowiedni
                        > e organy zawiadamia, czyż nie?

                        Musisz się określić czy to są nieprawidłowości czy "marzy mi się takie przedszkole jak twoje"
                          • brenya78 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 14:12
                            "bo nie uwazam, zeby to krzywda była"

                            Boś durna.
                            Dziecku należy się przede wszystkim szacunek. A straszenie przy jedzeniu, szantaże itp. to jest przede wszystkim brak szacunku, nawet jeśli nie jest to przemoc sensu stricte. Nie musi być to od razu sprawa dla policji, żeby powiedzieć że dziecku dzieje się krzywda. Dziecko takie rzeczy zupełnie inaczej rozumie/przeżywa, więc jeśli dla Ciebie brak szacunku to żadna krzywda to jesteś zwyczajnie głupia.
                            • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 14:39
                              od kiedy jesteś taaaka empatyczna, bo ja cie znam z forum z nieco innej strony. Powtórzę, jesli rodzice uważają, ze tam krzywdzą ich dziecko, to po kija je tam trzymają? Ktoś im na siłę zapisał do tego konkretnego przedszkola? NIech sobie przeniosą tam, gdzie ktoś bedzie szanował ich dziecko do rozpuku. ja wolę miec swoje tam, gdzie będzie karmił w razie potrzeby tongue_out
                              • brenya78 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 15:24
                                "Powtórzę, jesli rodzice uważają, ze tam krzywdzą ich dziecko, to po kija je tam trzymają? "

                                Przyjmujesz do wiadomości że istnieją różne sposoby rozwiązania problemu, zanim się zabierze dziecko gdzie indziej? Dlaczego to matka ma zmieniać przedszkole i może jeszcze do Bydgoszczy dziecko zawozić, bo jakaś durna baba nie wie co to szacunek dla drugiego człowieka. To ona powinna się zwolnić, albo zmienić swoje postępowanie. Tym bardziej że zapewne problem nie dotyczy tylko jednego dziecka, więc takie rzeczy się zmienia, a nie zabiera dziecko.

                                "ja wolę miec swoje tam, gdzie będzie karmił w razie potrzeby "

                                Na siłę i bez szacunku? No to normalnie matka roku z Ciebie...
            • cruella_demon Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 12:15
              Ale dzieci są różne, mojego starszego syna w 3latkach panie musiały karmić, nie ze wszystkim, ale np. zupą i pozostałe pół grupy też, czyli to jest w miarę normalne.
              Mój młodszy je samodzielnie łyżką i widelcem odkąd miał jakieś półtora roku. Za miesiąc skończy 2 lata i je zupę bez potrzeby śliniaka, nic nie rozlewa. Na dodatek zjada szybko i sprawnie, starszy lubi się grzebać.

              To nie znaczy że młodszy geniusz, a starszy debil.
            • netlii Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 12:18
              No nie sorry już też nie piętnuj hanusinamama , że tu chodzi o ułomność w zachowaniu przy stole. Dziecko bardziej udolnie-mniej udolnie operuje sztućcami, ale przecież miewa swoje fazy i urazy.
              Czasem wystarczy, że buraczki dotkną ziemniaków i już jest veto.
              Coś mu nie zasmakowało w domu, rodzic to zaakceptował i nie wmuszał w innej postaci w domu i ten trend dziecko projektuje również na przedszkole. I można wymieniać, wymieniać, że nie tylko o problem ze sztućcami tu chodzi - chociaż w moim przedszkolu zdarzało się personelowi i pokroić i talerz przytrzymać, wiadoma sprawa.

              W każdym razie dalej nie widzę tu pola do popisu w zakresie nadzbyt szczegółowego nadzoru nad jedzonymi porcjami. Definicje opieki nad dziećmi rozumiem nieco inaczej niż indywidualne dokarmianie, raczej jako zapewnienie bezpieczeństwa ogółowi i atrakcyjnie spędzonego czasu. Nie ma w moim odczuciu przestrzeni, że jak dajmy na to Jasio słabo zjadł śniadanko, następnie grymasi przy obiedzie pani wyłącza się z opieki nad innymi dziećmi by w tym czasie tylko i wyłącznie dokarmić Jasia a w tym czasie jej rozproszona uwaga nie wyłapie efektów różnych destrukcyjnych pomysłów pozostałych przedszkolaków.
              Nie dojadł w przedszkolu - dokarmie w domu - że tak się powtórzę.
              Wolę zaopiekowane dziecko niżeli obżarte do rozpuku "bo zapłacone" tongue_out
        • szmytka1 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 11:46
          trochę tak, a trochę nie big_grin Nie rozczulam się wszystkimi przedszkolnymi dramatami, typu zmuszają do jedzenia/nie zmuszają, dostalo w twarz sniegiem, a Zosia powiedziała....A Kasia nie chce się bawić...I wybieram taką placowkę gdzie najmniej mi zgrzyta rzeczywistość kontra moje oczekiwania. Dlatego wożę do najdalej położonej placówki w miescie wink
        • gronostajka Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 17:08
          Jako osoba, która przewinęła się przez kilka przedszkoli, mogłam się osobiście przekonać, jaki stosunek jedzenia mają niektórzy rodzice (i to wcale nie tak rzadko, niestety): ma zjeść, proszę coś wymyślić (i tu przykładowe kary, typu, że opiekunka powie mamie, zadzwoni do mamy, że nie pojadą w weekend na wycieczkę), płacę te 11zł za obiad a ono nie je, ma jeść, bo potem w domu głodne. Ludzie, którzy nie ogarniają, że dziecko nawet jak lubi rosół w domu, to ten przedszkolny może mu nie smakować, ludzie którzy nie ogarniają, że dziecko może czegoś nie lubić albo nie je z wielu innych powodów. Ludzie, którzy nie ogarniają jak łatwo zdrowemu dziecku wszczepić lęk/obrzydzenie do jedzenia potrawy, którą kiedyś jadało chętnie.
          Skutkiem tego pora jedzenia w przedszkolu to istne pole bitwy, nakręcające i opiekunki i dzieci. Opiekunki, często młode dziewczyny zaraz po studiach, które też nie mają doświadczenia(w tym w rozmowach z rodzicami), a dyrekcja jest zdania, że rodzic płaci to wymaga i panie mają coś wymyślić. Więc one walczą o to, żeby dziecko coś zjadło, bo się rodzic ciska, z jednoczesnym poczuciem, że robią to na siłę, bez sensu i że w sumie to większą krzywdę tym dzieciom robią niż uzyskują jakiś skutek. Krzyki, płacze, groźby. I te dzieci - zestresowane, siedzące nad zimną zupą, bo nie dostaną drugiego dania póki nie zjedzą chociaż łyżki tej zupy albo nie będą się bawić dopóki nie zjedzą kotlecika.
          • trilllian Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 17:25
            Wierzę, że istnieją tacy rodzice. Natomiast nie wierzę że przyjdą na ematkę i będą pisać że przedszkole które sprawia że dziecko rano płacze i ma tiki jest wymarzone. Zmuszanie do jedzenia to jest coś co się robi ale się do tego mało kto przyznaje
            • gronostajka Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 18:29
              no coś w tym jest. Chociaż znam też przypadki osób, które mówią, że nie zmuszają do jedzenia i nie życzą sobie zmuszania, a potem pretensje do opiekunek, że dziecko nie jadło obiadu, bo nie chciało. A jak nie chciało? W domu zawsze chce. Pytam wtedy rodziców, co wg nich panie w przedszkolu powinny zrobić - ano jakoś magicznie namówić. A jak namowy nie skutkują? No to niech siedzi, aż zje.
    • hanusinamama Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:16
      Nie rozumiem czemu rozmowa z wychowawczynia nie pomogła. Ona jest od cecydowania co sie z dziecmi robi a nie pomoc. Panią pomoc bym wzieła na bok i wyjasniła jakie mam zdanie. jakby nie pomogło poszłabym do dyrekcji. Ja poszłam i powiedziałam, ze moje dziecko je tyle ile chce, żółtego sera nie ruszy bo nie lubi. Nie wciskać. Panie sie uśmiechneły (zapewne nie byłam jedyna) i powiedziały ze nie bedą wciskać. Moja pije tylko wodę, herbatek nie lubi...dostaje wodę. Zreszta jak jest do posiłku herbatka owocowa to pani oyta dziecko czy herbatke chce czy wodę.
      • nimaletko Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 19:40
        hanusinamama napisała:

        > Moja pije tylko wodę, herbatek nie lubi...dostaje wodę. Zreszta
        > jak jest do posiłku herbatka owocowa to pani oyta dziecko czy herbatke chce cz
        > y wodę.
        >
        To tak jak moja, pije tylko wodę niegazowaną, nic innego jej nie smakuje. W przedszkolu, do którego chodziła, nie było z tym problemu - panie pytały zawsze czy napije się herbaty czy kompotu, a jak córka odmówiła, dawały jej wodę. Natomiast moja koleżanka usłyszała od wychowawczyni w przedszkolu, że jak to tak, dziecko herbaty nie pije, nawet owocowej, no musi pić, a już zwłaszcza zimą. Wszystkie dzieci piją, to jej dziecko też musi.
    • cruella_demon Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 10:43
      Dziecko ma tiki nerwowe i inne dolegliwości z powodu stosowanej przemocy a ty się zastanawiasz co robić?!
      Ja bym tam wpadła i zrobiła taki rozpizd, że by się nie pozbierali. Dyrektorce bym zapowiedziała, że jeszcze tylko RAZ dziecko mi zgłosi że było zmuszane do jedzenia albo karmione na siłę, to zgłaszam tamtego babsztyla do prokuratury o znęcanie się nad dzieckiem.
    • black_magic_women Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 12:35
      Na marginesie. My też mieliśmy problem z pomocą przedszkolną. Pani starszej daty, w przedszkolu na 1 enta etatu tylko. I tak, z jednej strony serdeczna, przytula dzieci, pociesz z drugiej... komentuje z młodszą nauczycielką, że Jasio kiepsko rysuje, a Zosia ciągle się przewraca, a Wojtuś to łamaga i jak sobie poradzi w szkole. Kiedyś była taka akcja, że jakieś dziecko coś włożyło, czy może mu wpadło do sedesu, kiedy akurat były pod "opieka" tej pani. I ona kazała dzieciom grzebać w wc. Po kilku akcjach, min komentowania postępów naszego syna mąż poszedł na rozmowę z nią. Musiał łapać ją gdzieś na korytarzu, zrobiła się nieprzyjemna sytuacja. Bo nauczycielce od biedy można zwrócić uwagę, a tej osobie, o niejasnym statusie już nie bardzo. Syn skończył zerówkę, ale chodzi tam jeszcze córka i jak widzę tę panią to mam dziwne uczucie.
    • gronostajka Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 16:47
      dołączam się do głosów, żeby zgłosić to dyrekcji. Rozmowa z pomocą niewiele da, w najlepszym razie zacznie twoje dziecko ignorować. Do dyrekcji z zaznaczeniem, że to co babka wyprawia to przemoc. I z nastawieniem się, że jak nic się nie zmieni w zasadzie od razu po rozmowie (dorosły człowiek, jak mu przełożony powie, że ma czegoś nie robić, to tego nie będzie robił. Jak nie przestanie to znaczy, że coś tam jest nie "halo" na poziomie zarządzania).
    • julita165 Re: Wpychanie dziecku jedzenia w przedszkolu 15.01.21, 20:24
      No ludzie ! Badzcie bardziej stanowczy. Moj syn podobny, bardzo wybiorczy i w przedszkolu tez. Ja jednak sprawe postawilam absolutnie jasno i kategorycznie. Wy decydujecie co dziecko je, a ono czy zje. Nie chce to nie je i nikomu nic do tego bo kwestia zywienia mojego dziecka jest tylko i wylacznie moja sprawa, domena moich praw rodzicielskich. Nie chce slyszec slowa skargi dziecka ze ktos go tu zmusza do jedzenia bo milo nie bedzie. Przez 4 lata 1 raz nauczycielka sie zagolopowala w "proszeniu o zjedzenie" i jak zobaczyla mnie w przedszkolu to juz od progu przepraszala. Na marginesie- moja "polityka zywieniowa" chyba zla nie jest. Syn dopiero co skonczyl 9 lat, ma 150 cm, jest szczuply, buty rozm. 38, zeby zdrowe, plecy proste.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka