Dodaj do ulubionych

nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow

15.01.21, 16:01
witam. Czytałam wlasnie komentarze pod artykułem o Patrycji. Dużo zarzutow w kierunku rodziców że akceptowali i zgadzali się na ten związek. Że byli przychylni, zabierali chłopaka na wakacje, ryby, wycieczki. Czy jest jakaś dolna granica wieku przy ktorej aprobujecie zwiazek dziecka?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 16:33
      Moja starsza córka jakoś tak właśnie w tym wieku miała pierwszego chłopaka. Wstydziła się chyba go przyprowadzać do nas, pozwałam jej jeździć do niego, ale nie pozwalałam nocować u niego, choć nocowała u znajomych płci OBOJGA. Nie myślałam o tym z wrogością, matka chłopaka lubiła moją córkę, taka tam szczeniacka miłość. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba po półtora roku ona z nim zerwała, bo ona chciała w weekendy coś robić, a on odwrotnie, podobała mu się kanapa i telewizor, bo w tygodniu szkoła i straż pożarna. Razem chodzili do klasy.
      Natomiast moja młodsza córka ma kumpla, ale chłopcy 'do chodzenia' to dla niej jeszcze nie temat.
      Na pewno nie zabierałabym chłopaka córki na żadne wakacje czy wycieczki, na pewno nie w tym wieku.
        • kasiaasia1 Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 19:27
          ktoś napisał 17 lat. A jak ma się zachwać rodzic gdy 13 latka przyprowadzi chlopaka do domu. Zabronić? Wyprosic z domu? Poczestować obiadem? Nie mowie o zabieraniu na wycieczki i wakacje ale o zwykłe domowe wizyty. I nie o zwiazku z sexem ale całowanie i przytulanie. Jak wytlumaczyc ze za wczesnie? A moze nie za wczesnie, moze dzisiejsza mlodzież wcxesniej dojrzewa. A skoro za wscześnie to jaki wiek będzie w sam raz? 17 lat jak ktoś wyzej napisał?
          • umi Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 22:26
            Moim zdaniem (prywatnym, mozliwe ze zyebie i moje dzieci beda pisac na forach keidys ze mialy nienormalna matke) uczyc co jest w zyciu wazne. I swiadomosci wlasnych potrzeb. Plus tego, ze nie trzeba byc jak grupa i ze kazdy ma swoj czas, ktory trezba cenic, bo nie wroci. Wiec warto przezyc dziecinstwo poki sie jest dzieckiem, bo potem do konca zycia czlowiek juz zawsze bedzie dorosly. Plus trzeba wszystkie etapy zaliczyc, bo potem ciezko to nadrobic i sa zadania odpowiednie do kazdego wieku.
            I uswiadamiac, ze eks jest fajny tylko wtedy kiedy sie na prawde chce i zbyt osobisty, zeby sie naginac do innych ludzi. I ze wiaza sie z nim konsekwencje, nie tylko w postaci dzieci, ale tez zwiekszonego ryzyka pewnych chorob. I trzeba sie pilnowac w koreslony sposob, albo bujac z tym do konca kilkudziesiecioletniego (najpewniej) zycia. A to hooyowe.

            Nie wiem, czy dzisiejsza mlodziez dojrzewa wczesnie. Raczej nie ma jednej tendencji, to od rodzicow zalezy i otoczenia. Dzieci malpuja bezkrytycznie, bo za malo wiedza, zeby zweryfikowac. Wiec trzeba by indywidualnei ocenic, czy komus w wieku 13 lat faktycznie sie marzy maz/zona i dzieci - a nawet jesli, to czy wie jak chce to zorganizowac) czy jednak np. chce ratowac swiat/ludzi/zwierzatka albo zapisac sie w historii nauki/odkryc/filmu wstawic dowolne (te nielaty ktore ja znam blizej glownie te dwa cele przedstawiaja jako swoj plan na zycie, plcie obie). I jesli ten drugi wariant, to jest szansa, ze dziecie malpuje bez zrozumienia. I lepiej mu uswiadomoc, by zrozumialo na co sie pisze.
            17 lat mysle, ze OK jezeli czlowiek wie, czego chce i jest psychicznie gotowy na ewentualne konsekwencje (w tym zawieszenie nauki i zap.przanie przy bejbisiu jesli sie nie upilnuje, przez oboje mlodych rodzicow).
            • snakelilith Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 22:47
              umi napisała:


              > Nie wiem, czy dzisiejsza mlodziez dojrzewa wczesnie. Raczej nie ma jednej tende
              > ncji, to od rodzicow zalezy i otoczenia. Dzieci malpuja bezkrytycznie, bo za ma
              > lo wiedza, zeby zweryfikowac. Wiec trzeba by indywidualnei ocenic, czy komus w
              > wieku 13 lat faktycznie sie marzy maz/zona i dzieci

              Nie bardzo rozumiem jak ty ty sobie wyobrażasz. Dajmy na to rodzice prowadzą dobry związek, do którego należy oczywiście też okazywanie sobie czułości. Biorąc po uwagę "małpowanie dzieci" rodzice powinni twoim zdaniem zrezygnowć z obejmowania się, całowania, czy innego fizycznego kontaktu na oczach dziecka, by go nie rozbudzać? Czy raczej przeciwnie, pokazywać, że seks jest pozytwną i związkotwórczą rzeczą w życiu człowieka? Wydaje mi się raczej to drugie, nawet jak dziecko zacznie nieco wcześniej eksperymentować z własną seksualnością, kiedyś przecież i tak zacznie i chyba lepiej by nie robiło tego w atmosferze wstydu, strachu i zakłamania?
              Poza tym, w pewnym wieku grupa rówieśnicza staje się dla dzieci ważniejsza od rodziców i tak nie stłumisz w dziecku potrzeby bycia takim jak inni, to jest w tym wieku bardzo silną motywacją, więc chyba lepiej przygotować dziecko na safer sex, mówić o alternatywach do stosunku płciowego jako masturbacja, petting, a nie straszyć konsekwencjami przedwczesnej inicjacji, bo to akurat w tym wieku mało do dzieci przemawia. Cała masa dorosłych ludzi uprawia seks nie mając planów mąż/żona dlaczego więc chcesz okłamywać dziecko? Przecież w ten sposób na pewno nie zdobędziesz zaufania dziecka i jesteś jako autorytet stracona.
              • umi Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 23:06
                No... ja seksu przy dzieciach nigdy nie uprawialam, nawet za malolata, jak pilnowalam cudzych. Tulenie i calowanie jest OK i jest sposobem okazywania czulosci. Ale w granicach normy. Zadne slinienie sie czy podteksty. Tak samo odpada ogladanie porno z rodzicami. I kontakty z typami lecacymi na nielaty.
                Jak naucze dziecko leciec za grupa, to mam przeybane forever. Jak nie bejbis to dragi. Takze wole opcje nie lecenia za grupa plus grupa na takim samym poziomie umyslowym jak dziecie moje.
                Cala masa doroslych nie mysli o konsekwencjach i sp.prza sobei zycie, ale cala masa nie. Bejbis to jest zwiazek na wiele lat z drugim rodzicem, nawet jesli nie formalny, to juz zawsze sie bedzie krecil w tle. Nie mozna tego ignorowac i olewac. A dziecie musi byc swiadome w co sie chce wp.przyc. Dorosli moga sie na cos takiego porywac, bo sobie sami poradza, takze psychicznie. Dzieciak nie jest dorosly i nie zawsze sobie poradzi. Lepiej, zeby mial swiadomosc, ze jest jeszcze dzieciakiem. Poza tym nie wiem, czy do dzieci tak malo przemawia. Sa takie, do ktorych pewnie nic, ale to sa raczej dzieci tak dziecinne, ze dla ich wlasnego bezpieczenstwa lepiej miec oczy dookola glowy, bo sie gowniak bez nadzoru w dowolna kabale wpakuje. Inne raczej sa swiadome mniej czy bardziej. Zwlaszcza, jesli nie maja wszystkiego pod nos i nie sa chronione na kazdym kroku. Dorastanie to ciezki czas, cialo sie zmienia z miesiaca na miesiac, mozg i psychika czesto nie nadgania. Wiele z nich jak pogadasz szczerzej, znow chcialoby miec 7 czy 8 lat i byc kompletnie beztroskim, zamiast martwic sie egzaminami, klasowkami i coraz wiekszymi wymaganiami. A te rosna z kazda chwila, od 16-latka juz sie naprawde sporo wymaga. teoretycznie 18-latek musi byc przeciez w pelni gotowy do doroslego zycia samemu, nawet jesli jest jeszcze glupi zyciowo.
                • snakelilith Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 23:27
                  umi napisała:

                  > No... ja seksu przy dzieciach nigdy nie uprawialam,



                  Przecież ja nie piszę o uprawianiu seksu, a o okazywaniu czułości. W jaki sposób chcesz to oddzielać? Gdzie niby ta ostra granica widoczna dla dzieci? Przecież seks zaczyna się przytulaniem czy całowaniem, to nie musi być powtarzanie scen z pornosów. I nawet lepiej, by dzieci nie myślały, że seks to sceny z pornosów.


                  > Jak naucze dziecko leciec za grupa, to mam przeybane forever.

                  To masz już przeyebane teraz, bo wszystkie badania psychologiczne pokazują, że nastolatki orientują się mocno na grupie rówieśniczej. Potrzeba indywidualizacji przychodzi z wiekiem. Tak jest, było i będzie. Wszystko inne jest pobożnymi życzeniami.

                  >Lepiej, zeby mial swiadomosc, ze jest jeszcze dzieciakiem.

                  Akurat charakterystyczną cechą okresu dojrzewania jest przeświadczenie, że jest się już strasznie dorosłym. Z czym ty chcesz walczyć? Z wiatrakami? Nie przedłużysz na siłę dziecku dzieciństwa, a wszelkie zakazy i kontrole tylko bardziej wywołają chęć buntu.
                  • umi Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 16.01.21, 00:05
                    "Przecież ja nie piszę o uprawianiu seksu, a o okazywaniu czułości. W jaki sposób chcesz to oddzielać? Gdzie niby ta ostra granica widoczna dla dzieci?" - No przeciez jest widoczna, dla kazdego. Co innego pocalunki jako przejaw czulosci w rodzinie, co innego pocalunki typowo w parze. I to sie dziecku tlumaczy, tak samo jak sie uczy stawianai granic - doroslym, pracownikom roznych instytucji, takze rowiesnikom.

                    "To masz już przeyebane teraz, bo wszystkie badania psychologiczne pokazują, że nastolatki orientują się mocno na grupie rówieśniczej" - Wiem. Dlatego robie tylko to, co mi zostalo, czyli filtruje grupe rowiesnicza. I ucze, ze nie z kazdym w zyiu jets po drodze i OK jest szukac ludzi takich jak my. Jak zyebie, to trudno. Chlop powiedzial, ze wp.przy komu trzeba tongue_out <zaznaczam, ze jest to zart - dla obroncow praw ucisnionych, gdyby nie zalapali>.

                    "Akurat charakterystyczną cechą okresu dojrzewania jest przeświadczenie, że jest się już strasznie dorosłym" - Owszem. Ale kazdy musi miec swiadomosc wlasnych ograniczen. Jesli nie ma, to wlezie pod pociag, bo bedzie myslal, ze jest supermanem.
                    Nie zamierzam przedluzac dziecinstwa na sile. Jak nei wyjdzie, to trudno. Moje geny na razie sprzyjaja byciu dzieckiem, chlop tez byl dlugo dziecinny, wiec mam nadzieje, ze biologia nam bedzie sprzyjac. Jesli nei bedzie, to tez bedzie. Bo osoba, ktora z wlasnej woli i potrzeb wybiera taka droge, jest do niej gotowa. A ze wczesniej, to tym lepiej dla niej skoro spelnai wlasne marzenia (rzeczywiscie swoje, a nie narzucone). Jeden w wieku kilku lat ogarnai matematyke na poziomie szkoly sredniej, drugi bardzo wczesnie orientuje sie zwiazkowo. Czy sie bedzie wybitnym naukowcem, czy wybitnym ojcem szczesliwej rodziny - obie drogi sa OK, obie wymagaja talentu i kazdy ma swoje, indywidoalne predyzpozycje.Nie OK byloby, gdyby mi sie przyszly naukowiec wpakowal w dziecko, a potem sp.przyl. a ja bym to finansowala i starala sie nadrobic dziecku brak ojca.
                • 3-mamuska Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 16.01.21, 02:22
                  Jak naucze dziecko leciec za grupa, to mam przeybane forever

                  Nie zawsze ,a w pewnym okresie etap potem przechodzi. To ze zrobi coś głupiego z grupa 14 latków nie znaczy ze zawsze poleci za grupą jako 30 latek.
                  I nie jest to raczej nauka ,a sam charakter i temperament dziecka.
            • 3-mamuska Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 16.01.21, 02:18
              uczyc co jest w zyciu wazne. I swiadomosci wlasnych potrzeb. Plus tego, ze nie trzeba byc jak grupa i ze kazdy ma swoj czas, ktory trezba cenic, bo nie wroci. Wiec warto przezyc dziecinstwo poki sie jest dzieckiem, bo potem do konca zycia czlowiek juz zawsze bedzie dorosly. Plus trzeba wszystkie etapy zaliczyc, bo potem ciezko to nadrobic i sa zadania odpowiednie do kazdego wieku.

              Masz racje tylko ze dzieci często chcą być częścią grupy. Stad dziecko które zawsze grzeczne poukładane zrobi czasem głupotę w grupie. Bo nie chce odstawać.
              Choć ja nigdy nie paliłam fajek/ trawki nie miałam w buzi nigdy nie próbowałam, ale to był mój wybór, a nie zależy od matki czy ojca.
          • maly_fiolek Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 16.01.21, 00:53
            > A moze nie za wczesnie
            Moim zdaniem jeśli chcą być razem, to niech będą, szkoda niszczyć coś pięknego.
            Moja siostra w tym wieku przyprowadzała pierwszych chłopaków, w podstawówce też widziałam prowadzających się za ręce więc jest to (raczej?) normalne. W każdym razie wolę to niż siedzenie na telefonach.
            W podstawówce chciałam mieć chłopaka i nawet jeden taki mi się podobał, ale nie miałam śmiałości. Gdyby zagadał to moze i ja miałabym faceta w wieku 13 lat?
            Ważne żeby znali konsekwencje współżycia.
      • fifiriffi Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 16.01.21, 08:25
        krypteia napisała:

        > Mam wprawdzie 13 letniego syna ale do głowy by mi nie przyszło żeby jego ewentu
        > alną dziewczynę a nie sądzę żeby ją ogóle mial, traktować jak członka rodziny
        > i zabierać ją na wyjazdy rodzinne.

        Zgdzam sie .
        Mam podobne podejście.
    • fomica Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 19:48
      Dla mnie nie ma żadnej dolnej granicy, mam koleżanke której syn był w zerówce i przychodziła do niego "sympatia". I rodzice zakochanych na zmiane zabierali ich na plac zabaw i na lody. Tylko właśnie diabeł tkwi w definicji "sympatii", jakieś spacery, wspólne powroty ze szkoły, oglądanie filmów w swoim pokoju, trzymanie za rękę to rozumiem, ale jak usłyszałam o 13-latce w ciąży to mnie zmroziło. Tego bym się w ogole nie spodziwała po dzieciach w tym wieku.
    • bi_scotti Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 20:09
      "Wspieralam" Najstarsza (i jakichs kolejnych boyfriends) podwozac do kina i z niego odbierajac. Wiedzialam, ze sa dla siebie "special" wink a potem podwozilam z jakims nastepnym "special" i z nastepnym - I'm a good (discreet) chauffeur big_grin Rodzice tychze "special" tez sie przyczyniali - public transpo kuleje wiec starzy sie przydawali. Girlfriend Sredniego wymusila na swoich rodzicach zaprzyjaznienie sie z nami i wspolne wyprawy canoe/camping - fajni ludzie sa wiec az tak to wymuszenie nie bolalo wink
      Zwiazek to takie wielkie slowo. Wiadomo, ze sie czlowiek przyglada social life swojego dziecka, roznym relationships z ta sama czy z przeciwna plcia. Czasem mozna byc milym i cos ulatwic (jak wyzej - np. dotarcie do kina wink), why not? Cheers.
    • 3-mamuska Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 20:12
      Trudno mówić o zgodzie bo nastolatki i tak by się spotykały.
      Moim zdaniem zaniedbali rozmowę/pomoc w zakupie czy pieniądzach na antykoncepcję skoro byli razem rok.
      Głupota jest u takich rodziców ze wydaje im się ze takie dzieci nie myślą o seksie.

      Jak widać po wątkach na ten temat są różne nastolatki jedne się interesują wcześnie ,inne długo dojrzewają do tego etapu a jako rodzic powinien barć każdy wariat pod uwagę. Zwłaszcza jeśli dziecko ma „partnera”

      Problem ze jak i dzieci są różne tak i rodzice są różni rodzice dziewczynki byli raczej ok ,gorzej z rodzicami chłopaka jak triss strasznie i trzymanie za ryj i tragedia gotowa.
    • nena20 Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 22:02
      W tym wieku nigdy w życiu bym na wakacje nie zabierała. Jeszcze nie oszalałam.

      Za moich czasów to liściki się pisało albo wzdychało do jakiegoś kolegi.

      Kurcze tragedia , ten młody chłopak zabił dziewczynę zadajac jej wiele ciosów. Nienormalne to jest , jakiś czubek.
    • umi Re: nastoletnie zwiazki a zgoda rodzicow 15.01.21, 22:10
      Jak innych kolekgow czy kolezanki. Nie bylo parytetow zadnych i nie bylo traktowania zwiazku na serio. Zaczelo byc inaczej jak ze studiow chlopa przywiozlam. Ja nie uznaje za powazne zwiazkow ludzi ktorzy nie skonczyli 21 lat. I raczej mi sie nie zmieni juz. Wiec z umisiatkami tak samo bedzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka