Dodaj do ulubionych

Sposób na wyjca, czyli..

20.01.21, 09:23
w co się bawić w domu z 1,5 rocznym dzieckiem? Poproszę o rady i pomysły 😁 Zabawek ma dużo, rysowanie na razie mocno denerwuje - jak coś jej nie wychodzi to jest krzyk, płacz i rzucanie przemiotami 🙈 Książeczki ogląda ma dużo. Układa wieże z klocków i puzzle.
Obserwuj wątek
        • swinka-morska Re: Sposób na wyjca, czyli.. 20.01.21, 09:56
          milupaa napisała:

          > Jest jeszcze problem ze wszystko bierze do buzi, kredki też i gryzie.

          O nienie, to nie jest problem, to norma rozwojowa i sposób na poznawanie świata.
          Problemem byłoby gdyby nic nie brała do buzi, unikała dotyku itd.

                • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 20.01.21, 19:46
                  "Moje też nie, moję uwagi nie jedz tego i nie bierz do buzi są co 5 minut"

                  Nie za bardzo rozumiem co to dziecko robi, że co 5 minut jest strofowane. Wyobrażam sobie jaka frustrację musi to powodowac. Na pewno zabezpoeczylas dom przed dzieckiem? czy jesteś jedną z tych matek, które nie pozwalają dziecku się normalnie rozwijać i wszystkiego zabraniają?

                  Nie pamiętam kiedy ostatnio powiedziałam do dziecka, żeby czegoś nie jadło albo wkładało do buzi. Je i wkłada do buzi co jest dostępne bo a) to norma rozwojowa, b) nie ma w swoim zasiegu niczego niebezpiecznego/trującego. Co Twoje dziecko je, że nie może?
                  • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 20.01.21, 22:06
                    Jeżuuuu, nie jest strofiwane, co wymyślasz? Po prostu uważam aby nie brało wszystkiego do buzi, bo zwyczajnie może sobie zrobić krzywdę, np chodząc z pałeczka do cymbałek w zębach może się potknąć i nieszczęśliwie na tą paleczke upasc. Nie pozwalam też gryźć rękawów bluzki. Gryźć kredek, zjadać chusteczek papierowych, itp itd. Nie dopowiadaj sobie bajek.
                    • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 20.01.21, 22:26
                      "nie jest strofiwane, co wymyślasz?"

                      Sama napisałaś że ja napominasz co 5 minut...


                      "np chodząc z pałeczka do cymbałek w zębach"

                      Schować, nie dawać.

                      "Nie pozwalam też gryźć rękawów bluzki. "

                      Bo??

                      "Gryźć kredek, "

                      Bo? Może rozgryźć to schować i dać takie które może gryźć.

                      "zjadać chusteczek papierowych"

                      Bo?
                      • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 00:04
                        To 5 minut było trochę żartem zbyt dosłownie wzięłaś. Nie dawać grać na cymbalkach? Niech gra. Jak bierze paleczke do buzi mówię że nie wolno i zabieram.
                        Bo bluzka jest cała obśliniona i mokra. Poza tym ubrania się nie gryzie. Chusteczki mogą zaszkodzic lub może się zadławić . Sorry ale zadajesz dziwne pytania 🙂
                        • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 07:40
                          "Bo bluzka jest cała obśliniona i mokra. Poza tym ubrania się nie gryzie"

                          Czyli jednak jesteś z "tych" matek... Boże, od razu mam przed oczyma szwagierkę i to jej nieszczęsne dziecko w ogniu "nie wolno, nie, nie ruszaj' co dwie sekundy, byle ubranko się nie pobrudzilo.
                          Proponuję zapisać dziecko do normalnego żłobka z którego będzie wracać jak obdartus (szczęśliwe) to ci się przejdzie...

                          "Chusteczki mogą zaszkodzic lub może się zadławić . "

                          😀😀😀 Dziecko co najwyżej wypluje kawałeczek, bo po dwóch sekundach zda sobie sprawę że to niejadalne.

                          "Sorry ale zadajesz dziwne pytania 🙂"

                          Sorry ale masz dziwne zasady, a potem dziwisz się że dziecko się denerwuje.
                          • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 21:39
                            Z " jakich" matek? Masz jakiś osobisty powód że usiłujesz udowodnic że jestem wielbłądem? 😁 Bo nie pozwalam dziecku gryźć obrania? Masz wyraźnie jakiś problem ze sobą ale to nie jest mój problem 😃 Nic z tego co piszesz się nie zgadza ale nie widzę sensu ci tego tłumaczyc.
                        • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 07:42
                          "Jak bierze paleczke do buzi mówię że nie wolno i zabieram."

                          To ja już bym wolała tych cymbalek na oczy nie widzieć niż żeby mi matka tak truła co chwilę. Dziwne masz metody. Niby można się bawić a jednak nie. Po cholerę stwarzasz takie sytuacje?
                          • mashcaron Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 07:47
                            Czasem jak ciebie czytam, to mam wrażenie że twoje dziecko w domu może bawić się tylko piłką i pustym kartonem po butach, bo nie chcesz ani żeby w domu brudziło ani żeby trzeba było się wysilić i uczyć używania przedmiotów zgodnie z przeznaczeniem :p to za ciebie odwalają w żłobku :p wygodnie, nie powiem:p
                            • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 07:53
                              "bo nie chcesz ani żeby w domu brudziło"

                              Moje dziecko wystarczająco brudzi, nie bój żaby. Wręcz przeciwnie do tego co myślisz moje dziecko jest tzw. brudnym (i szczęśliwym) dzieckiem. Na placu zabaw, w żłobku, przy jedzeniu, brudzi i ślini ubranka. Ale nie bawi się w domu farbkami, które rozwlecze po całym domu, ani mąka wysypana po całym mieszkaniu. Mam nadzieję że czujesz różnice.

                              " i uczyć używania przedmiotów zgodnie z przeznaczeniem"

                              Możesz wyjaśnić? Jakich przedmiotów konkretnie nie uczę?
                              • mashcaron Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 07:58
                                Sama napisałaś że wolałabyś nie dać cymbałków wcale jeśli musiałabyś tłumaczyć że nie biega się z pałeczką w buzi.. tego typu przedmiotów jest przecież cała masa.
                                Choćby te farby- nie dasz bo rozwlecze. Jak będziesz z dzieckiem siedzieć i tymi farbami malować to nie rozwlecze. A jak będzie próbować, to zawsze można zareagować wcześniej.
                                • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 08:11
                                  "Sama napisałaś że wolałabyś nie dać cymbałków wcale jeśli musiałabyś tłumaczyć że nie biega się z pałeczką w buzi.. tego typu przedmiotów jest przecież cała masa."

                                  Rowniez cała masa przedmiotów którymi można się bawić do woli bez brzeczącej matki nad uchem. Naprawdę 😊
                                  A koleżanka zdaje się nie tyle nie pozwala biegać z pałeczka, co w ogóle wziąć jej do buzi. Moje dziecko bawi się łyżkami drewnianymi, chochlami i też zabieram jej jak biega, albo jakoś odciągam uwagę od biegania ale nie oznacza że nie może brać tych przedmiotów do buzi.
                                  A już niepozwalanie gryzienia ubrań, gdy rzucie rękawków u niewolat to przecież norma rozwojowa, to dla mnie kosmos.
                            • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 21:50
                              "Nie, to ty masz dziwne metody"

                              W przeciwieństwie do Ciebie wiem co jest normą rozwojowa (gryzienie, mazanie) i nie próbuje na siłę dziecka pozbawiać przyjemności z odkrywania świata i mazania kredkami. Ale jak widzę należysz do tych matek, które na nic dziecku nie pozwalają, nawet na dziecięce zabawy, bo lepiej wiedzą nawet jak dziecko powinno rysować. I och, nie daj Boże żeby kawałek chusteczki higienicznej spróbowało...
                    • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 20.01.21, 22:29
                      "jeszcze dopowiem ze izby przyjęć często przyjmują takie dzieci które wszystko mogą brać do buzi. "

                      Jeszcze raz napisze bo chyba nie zrozumialas. Mieszkanie się zabezpiecza. Dziecko nie bierze do buzi rzeczy które może połknąć albo zadławić się, albo którymi może sie zatruć. Jeśli co 5 min każesz dziecku wyciągać coś z buzi to a) nie zabezpieczyłas mieszkania, b) jesteś namolna matka.
                      • acola Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 07:23
                        brenya78 napisała:

                        > "jeszcze dopowiem ze izby przyjęć często przyjmują takie dzieci które wszystko
                        > mogą brać do buzi. "
                        >
                        > Jeszcze raz napisze bo chyba nie zrozumialas. Mieszkanie się zabezpiecza. Dziec
                        > ko nie bierze do buzi rzeczy które może połknąć albo zadławić się, albo którymi
                        > może sie zatruć. Jeśli co 5 min każesz dziecku wyciągać coś z buzi to a) nie z
                        > abezpieczyłas mieszkania, b) jesteś namolna matka.
                        Idź włącz małemu dziecku tv tak jak to potrafisz i nie wytykaj innej kobiecie błędów które istnieją tylko w twojej głowie. Czy zdajesz sobie sprawę że dzieci są różne i mając jedno 1,5 roczne dziecko nie pozjadalas wszystkich rozumow?
                        • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 07:49
                          "Idź włącz małemu dziecku tv tak jak to potrafisz i nie wytykaj innej kobiecie błędów które istnieją tylko w twojej głowie. Czy zdajesz sobie sprawę że dzieci są różne "


                          "Idź włącz małemu dziecku tv tak jak to potrafisz"

                          Oh myślałaś że się przyczepisz, ale spływa to po mnie, wybacz 😀 dziękuję, niedaleko jak wczoraj nauczyliśmy się piosenki o żeglarzu.

                          Owszem. Znam dzieci którym co chwilę truje się "nie wolno, nie rusz". Tak jak moja szwagierka która po prostu uważała że mieszkania przed raczkującym dzieckiem nie trzeba zabezpieczac bo lepiej godzinami tłumaczyć, upominać, wyrywać z rąk jakieś szklane bibeloty ustawione koniecznie na najniższej półce, nie, nie, nie... A ubrudzić ubranko kropelka rozlanej wody... nie do pomyslenia. Widzę że tu taki sam typ.
                          • mashcaron Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 07:55
                            Wszędzie widzisz ten typ, chyba jakąś traumę z dzieciństwa masz..
                            Mi też insynuowałaś że ciągle strofuję dziecko kiedy napisałam, że nie pozwalam trzylatce z nudów wylewać wody na stół w trakcie obiadu :p
                            • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 08:02
                              "Wszędzie widzisz ten typ, chyba jakąś traumę z dzieciństwa masz.."

                              Traumę mam z obserwacji polskich matek typu "nie rusz, nie dotykaj".

                              "Mi też insynuowałaś że ciągle strofuję dziecko kiedy napisałam, że nie pozwalam trzylatce z nudów wylewać wody na stół w trakcie obiadu :p"


                              Właśnie 😀 moje dziecko wylewa, a potem ściera... To w kwestii nie ruszenia mieszkania, o które mnie oskarżasz i nieuczenia dzieci używania przedmiotów zgodnie z przeznaczeniem...
                              Widzisz każdy projektuje jak potrafi wink
                              • mashcaron Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 08:05
                                Nie, to kwestia wieku dziecka, co już ci próbowałam wytłumaczyć wcześniej, ale nie dociera. Ty masz jedno, malutkie dziecko a starasz się robić wrażenie wielce doświadczonej matki która już niejedno widziała i wszystko wie wink
                                • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 08:23
                                  "Ty masz jedno, malutkie dziecko a starasz się robić wrażenie wielce doświadczonej matki która już niejedno widziała i wszystko wie"

                                  Wręcz przeciwnie. O wszystko pytam na forum. Ale jednego jestem pewna. Tego że brzęczenie nad dzieckiem "nie wolno" podczas gdy nie ma o co kruszyć kopii, jest frustrująca metoda wychowawcza, dla obu stron.
                                    • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 08:35
                                      "brak rozumienia takich zabiegów stylistycznych jak przejaskrawienie i żart."

                                      Bynajmniej. Bardzo uważnie czytam i w przeciwieństwie do Ciebie rozróżniam nie pozwalanie dziecku na wzięcie pałeczki do buzi vs biegania z pałeczka w buzi.
                                      • mashcaron Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 08:38
                                        A ja potrafię połączyć dwie wypowiedzi w jeden ciąg przyczynowo-skutkowy i kiedy autorka najpierw pisze, że nie pozwala biegać z pałeczką w buzi a potem dodaje, że zabiera jak widzi że wkłada do buzi, to nie chodzi jej o grzecznie siedzące na tyłku dziecko.
                                            • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 09:07
                                              " Nie dawać grać na cymbalkach? Niech gra. Jak bierze paleczke do buzi mówię że nie wolno i zabieram."

                                              Możesz włączać dowolne interpretacje. Dla mnie powyższy fragment to dziecko grające na cymbałkach, a nie biegające.
                                            • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 09:13
                                              Drugi interesujący fragment, na który nie zwróciłam uwagi wcześniej:

                                              "A nie wiem, może ja denerwuje ze nie umie nic poza kreskami 😉 Ja jej rysuje różne rzeczy i zachęcam do naśladowania."

                                              I zdziwienie że dziecko się denerwuje i rzuca kredkami...
                                              Serio. Nie widzisz że to dziecko nawet sobie pobazgrac samemu nie może, bo matka "zachęca" do naśladowania? Jak ja rysuje z moim dzieckiem to bazgram jak ona i zachwycam się jej bazgrołami, a nie "zachęcam" do rysowania ładniej. I znów przywołam szwagierkę, która dwuletniemu dziecku nie pozwalała kolorować książeczki bo... wychodzi za linię. I zabierała, bo nie tak się rysuje i nie wolno za linię wychodzić.
                                              • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 09:17
                                                A tak już w kwestii anegdotki, to raz szwagierka zabrała dziecku książeczkę do malowania, bo pomalował twarz jakiejś tam postaci na niebiesko. Tak się nie robi, nie maluje się na niebiesko i jak się będzie głupio bawił to nie będzie w ogóle malował. I zabrała książeczkę.
                                                Sorry, jestem wyczulona na takie rzeczy.
                                                • mashcaron Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 09:22
                                                  Jesteś chyba trochę przeczulona.
                                                  Szczerze mówiąc to nie wiem jak wygląda to "zachęcanie do naśladowania" ale z tego, co napisała autorka nie wynika, że zabiera dziecku kartkę jeśli nie narysuje perfekcyjnie oddanego portretu Van Gogha :p
                                                  Takich matek jak twoja szwagierka ja osobiście nie znam, ani jednej. Żadna matka z mojego otoczenia nie lubi utrudniać sobie życia w tak dramatycznym stopniu, to raczej nie jest coś, co występuje nader często w przyrodzie.
                                                  • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 09:39
                                                    Nie jestem przeczulona, ale wyczulona. Wiec jak czytam że dziecko taaaaaakie sfrustrowane i wyjące i uparte, a potem jednym tchem że nie wolno pałeczki do buzi, ubranka do buzi, że ciągle coś wkłada do buzi i co 5 minut trzeba je upominać, że "zachęcam" do rysowania coś więcej niż kreski, a ono rzuca kredkami i takie sfrustrowane, że wody nie można rozlać, to mi się lampka ostrzegawcza zapala.

                                                    I ja już widzę oczyma wyobraźni to dziecko bawiące się tymi polecanymi farbkami i słabo mi bo wiem na czym ta "zabawa" będzie polegała. Nie tak, źle, nie dotykaj, nie smaruj, nie tak się maluje, nie bierz do buzi, nie wolno.. Naprawdę lepiej dać dziecku spokój.

                                                    Ja znam mnóstwo takich matek. Serio, możesz się śmiać, że generalizując ale polska matkę na placu zabaw w UK widać i słychać z daleka. I te czyste polskie dzieci znam i widuje. I w UK i jak jadę do Polski. Tak, moja szwagierka to wyjątkowy numer i zdaje sobie sprawę że nie jest reprezentatywna, ale ona jak w soczewce skupia te wszystkie bzdurne zasady które wpaja się polskim dzieciom, co widzę na każdym kroku.
                                                  • mashcaron Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 09:48
                                                    Jeśli chodzi o etap kresek, to faktycznie lepiej wyluzować, bo on potrafi trwać dość długo :p moja ma trzy lata z hakiem i dopiero od niedawna zaczęła rysować coś innego niż kreski :p ale nie są to też wybitne dzieła malarstwa współczesnego :p

                                                    Ty może i chcesz dobrze ale twój ton "doradczy" nie skłania raczej do przemyślenia tematu a jedynie do obrony. Może pomyśl jak przekazać swoją troskę w mniej agresywny sposób?
                                                  • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 09:55
                                                    "Ty może i chcesz dobrze ale twój ton "doradczy" nie skłania raczej do przemyślenia tematu a jedynie do obrony. Może pomyśl jak przekazać swoją troskę w mniej agresywny sposób?"

                                                    Taki mam niestety styl...
                                                  • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 22.01.21, 23:45
                                                    Brenya jak cię czytam to kompletnie nie umiesz ty czytać tego co piszą inni. Dopowiadasz sobie 80% wypowiedzi i tworzysz własne historie. Może na tym się skup a nie na pouczaniu innych 🙂 A nawet jeżeli cos ci nie pasuje to nie masz żadnego prawa pouczać innych matek jak mają postępować ze swoim dzieckiem.
                                                  • wkswks Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 10:30
                                                    Zgadzam sie z tobą, to dziecko moze pakować wszystko do buzi z frustracji. Lada moment odkryje, ze paznokcie mozna obgryzać. Paznokci matka nie zabierze. Juz chyba pozwolic ssać te rękawy. Albo pieluszkę tetrowa. I w miedzy czasie szukać zajęć, które dziecko odstresują. Niektórzy maja dziwne priorytety- dla mnie lepiej jak dzieci się bawią, nawet jak oznacza to większe sprzątanie czy kąpiel zaraz po.
                                                  • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 12:28
                                                    "Paznokci matka nie zabierze."

                                                    Pewnie zacznie się smarowanie czymś gorzkim itp...
                                                    Biedne dziecko. Ciekawe czy jak było malutkie to mogło ssać rękawki, czy też matka zabraniała. Moje spokojnie przeszło ten etap i teraz nie ma już potrzeby gryzienia ubrań, ale widzę że autorka mocno walczy ze wszystkimi normami rozwojowymi: ssaniem ubrań, wkładaniem do buzi przedmiotów, krzywym trzymaniam kredki... I dziwi się frustracji. Ja jestem sfrustrowana jak to czytam.
                                                  • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 13:26
                                                    Ma fazy. Dziś np prawie nic nie pakuje. Ma 1,5 roku, powoli ten odruch będzie zanikal. Nie sądzę aby była sfrustrowana i akurat pakowanie do buzi nie jest największym problemem, to jest drobiazg. Gorzej że rzuca przedmiotami i to może być nawet niebezpieczne. Rzuca dla rozrywki i dlatego że coś jej nie wychodzi. Może to normalne ale nie wszystkie dzieci tak mają. Sprzątanie czy kąpiel mi nie przeszkadza.
                                                  • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 13:55
                                                    "Gorzej że rzuca przedmiotami i to może być nawet niebezpieczne. Rzuca dla rozrywki i dlatego że coś jej nie wychodzi."

                                                    To jest norma. Nie zwracać uwagi, odciagac uwagę, im bardziej zwracasz uwagę tym bardziej utrwalasz to. A jeśli jest coś czym może zrobić sobie krzywdę przy rzucie, schować.
                                                  • wkswks Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 15:25
                                                    Pozwól rzucać lub rzucaj z nią czymś bezpiecznym, nie bedzie rzucać niebezpiecznym. Ona ci robi na złość bo ja strofujesz za czesto. A raczej, testuje cie, czy naprawdę nie moze. Ale wynika to z twojego zachowania w stosunku do niej.
                                                  • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 17:06
                                                    Ona rzuca jak coś jej nie wychodzi, albo się nie podoba generalnie. To sposób na rozladowanie złości, coś jak rzucanie talerzami przez dorosłego, chociaż to chyba mało kto robi 🙂 Rzuca też jak ja jej nie rozumiem, czasami coś chce i ja zgaduję, jak zgadnę zle albo podam nie to co trzeba to jest rzut 😉 Może z tego wyrosnie ale na razie tak reaguje.
                                                  • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 09:52
                                                    "Szczerze mówiąc to nie wiem jak wygląda to "zachęcanie do naśladowania" "

                                                    Nie wiem. Nie sądzę aby autorce chodziło o odwzorowanie portretu Mona lisy. Ale aby dziecko zniechęcić wystarczy powiedzieć "o tak się rysuje", " spróbuj namalować jak mama", "zobacz tak się rysuje słoneczko", "no spróbuj". To wystarczy do frustracji bo dziecko z definicji w tym wieku nie narysuje nic poza bazgrołami. "Zachęcane" dostaje sygnał że to co robi jest złe, niewystarczająco dobre. Stąd frustracja. W tym wieku zachwycamy się każdym bazgrołami dziecka i tyle. Bazgramy z nim. Można narysować słoneczko od czasu do czasu ale bez komentarza, albo zaśpiewać piosenkę. Dziecko musi czuć że to co ono robi jest ok.
                                                  • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 22.01.21, 23:56
                                                    Wiesz co powiedziałam? Narysuje Ci kotka, pieska, pszczółke. A jak robi pszczółka? Bzzz, bzzz. Ślicznie. I dałam kredki. Wrzask 😉 Potem wzięła te kredki i chodziła długo z nimi po pokoju. Po jakimś czasie zaczęła sobie rysować kreski na papierze a potem tekturowym pudle, pochwaliłam. To trzeci raz kiedy miała kredki do rysiwania, przedtem było gorzej bo nie pozwoliła sobie nawet pokazać do czego te kredki służą. Nie umiała tak trzymać aby zrobić slad. Także pewnie będzie coraz lepiej. Moje dziecko jest niecierpliwe i wszystko chce samo. Koniec opowieści.
                                                  • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 09:18
                                                    "Narysuje Ci kotka, pieska, pszczółke. A jak robi pszczółka? Bzzz, bzzz. Ślicznie"

                                                    Po co jej rysujesz te kotki i pieski? To nie ten etap dla dziecka. Na tym etapie ma sobie bazgrać. Jak chcesz rysować to z boku, bez ingerencji, dziecko ma cię obserwować a jak się zainteresuje to ewentualnie powiedzieć że się pszczółkę narysowało. Skoro już masz taką potrzebę.

                                                    "Po jakimś czasie zaczęła sobie rysować kreski na papierze a potem tekturowym pudle, pochwaliłam."

                                                    No i co wyła wtedy? Denerwowała się?

                                                    "przedtem było gorzej bo nie pozwoliła sobie nawet pokazać do czego te kredki służą. Nie umiała tak trzymać aby zrobić slad."

                                                    Mam wrażenie że Ty ciągle coś jej pokazujesz na siłę, czegoś uczysz, jak ma być dobrze.
                                                    I nie mów że tak nie jest bo to ciągle wychodzi z tego co piszesz. Piszesz że dziecko nie potrafi trzymać kredki (trzyma jak trzyma, a jak ma trzymać w tym wieku?), nie pozwoliła sobie pokazać jak się trzyma kredkę (a więc pokazujesz jak robić "prawidłowo", bo ona robi źle), ty do czegoś zachecasz (jej bazgroły są złe). Naprawdę nie widzisz tego? Czemu nie dasz dziecku tych kredek żeby robiło co chce? Bez komentarza, bez uczenia, bez pokazywania jak się to robi. Ona ma Ciebie conajwyzej obserwować, a nie że ty ją uczysz jak prawidłowo trzymać kredke. Niech trzyma jak chce, czemu w to ingerujesz? Ja w ogóle nie rozumiem jak można napisać "przedtem było gorzej" w kontekście półtorarocznego dziecka i kredek??? GORZEJ? Co może być złego w tym jak dziecko posługuje się kredkami? Skąd ci do głowy przychodzi że coś jest lepiej albo gorzej w tym kontekście.
                                                  • 1matka-polka Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 10:07
                                                    "To trzeci raz kiedy miała kredki do rysiwania, przedtem było gorzej bo nie pozwoliła sobie nawet pokazać do czego te kredki służą. Nie umiała tak trzymać aby zrobić slad. Także pewnie będzie coraz lepiej. Moje dziecko jest niecierpliwe i wszystko chce samo."

                                                    A ty mu nie pozwalasz i wbijasz je w jedynie sluszne schematy, dlatego wrzeszczy. Zabijasz jej kreatywnosc, bo kredkami wcale nie trzeba rysowac, mozna je nosic jako kopertowkę albo podeprzec chwiejaca sie szafe🙄
                                                  • wkswks Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 15:21
                                                    Czyli jest tak mała, ze nie trzeba jej pokazywać jak sie rysuje pszczole. Mysle ze 99,9 osob ma ziemi prędzej mówi niz rysuje pszczółki. A jak juz nauczy sie mowić, okaże sie ze jej bazgrozly to sa właśnie domki, kotki czy wóz strażacki.
                                              • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 22:12

                                                Buhahahaha, no teraz autentycznie leżę i kwiczę. 😂 Ty masz coś z głową Brenya. Tak ja półtorarocznemu dziecku kaze rysować jak ja, nie wychodzić za linie i na koniec wystawiam oceny.
                                                Dokładnie to narysowałam jej kilka zwierzątek bo lubi, potem kreski, bazgroły i linie razem rysowalysmy. Potem sobie sama bzgrala, też po kartonowych pudełkach na drobiazgi. Każde dziecko jest inne i inaczej reaguje, moje jest takie że na nowe rzeczy często złością jeśli nie umie ich jeszcze obsługiwać, lub coś nie wychodzi jakby chciała, jest niecierpliwa, układając puzzle czy wieże które już nieźle opanowała a coś jej spadnie czy źle się położy to całość z impetem ląduje w drugim końcu pokoju 😁 Moze twoje jest potulne i ugrzecznione, moje ma charakterek.


                                                brenya78 napisała:

                                                > Drugi interesujący fragment, na który nie zwróciłam uwagi wcześniej:
                                                >
                                                > "A nie wiem, może ja denerwuje ze nie umie nic poza kreskami 😉 Ja jej rysuje r
                                                > óżne rzeczy i zachęcam do naśladowania."
                                                >
                                                > I zdziwienie że dziecko się denerwuje i rzuca kredkami...
                                                > Serio. Nie widzisz że to dziecko nawet sobie pobazgrac samemu nie może, bo matk
                                                > a "zachęca" do naśladowania? Jak ja rysuje z moim dzieckiem to bazgram jak ona
                                                > i zachwycam się jej bazgrołami, a nie "zachęcam" do rysowania ładniej. I znów p
                                                > rzywołam szwagierkę, która dwuletniemu dziecku nie pozwalała kolorować książecz
                                                > ki bo... wychodzi za linię. I zabierała, bo nie tak się rysuje i nie wolno za l
                                                > inię wychodzić.
                                                • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 22:28
                                                  Chwila. Napisałaś tak:

                                                  "rysowanie na razie mocno denerwuje - jak coś jej nie wychodzi to jest krzyk, płacz i rzucanie przemiotami 🙈 (...) może ja denerwuje ze nie umie nic poza kreskami 😉 Ja jej rysuje różne rzeczy i zachęcam do naśladowania. "

                                                  W jaki sposób półtoraroczne dziecko może się denerwować że coś nie wychodzi przy rysowaniu? Weź mnie nie rozśmieszaj. Takie dziecko ma dokładnie w d... że rysuje kreski. Chyba że ktoś nad nim siedzi i go "zachęca"...

                                                  I co to znaczy zachęcam do naśladowania? Tak napisałaś, że po tym zachęcaniu ono się denerwuje, więc jestem ciekawa jak to wygląda.

                                                  Nagle się okazuje, że jednak ot tak parę zwierzątek narysowałs a tak to same kreski. Nagle żadnego zachęcania 😀 plączesz się... Nie tylko w tym.

                                                  "Moze twoje jest potulne i ugrzecznione, moje ma charakterek."

                                                  Rozczaruje cię. To nie charakterek tylko norma rozwojowa. Tylko że ja mojego dziecka nie nazywam z tego powodu wyjcem, tylko mu pomagam i uspokajam że nic się nie dzieje i że to normalne się denerwować i że następnym razem się uda.
                                                  • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 00:06
                                                    Sorry ale ja się z tobą nie dogadam. Jesres może księgowa i siedzisz w cyferkach? Wyglądasz na osobe o zerowej spontaniczności i luzie. Ja przede wszystkim nic nie zeznaje bo to nie jest sąd ani przesłuchanie. Opisuje swoimi słowami których ty nie rozumiesz i czepiasz się dlatego. To nie matematyka tylko luźna opowieść. Dlatego proponuję ci udać się do innych wątków 😁, może tam będzie ci łatwiej. Aha, slowo wyjec zostało oczywiście użyte humorystycznie, czego też nie zrozumialas. Moje dziecko kocham i szanuje i zawsze mu pomagam o dokładnie to samo mówię spróbuj jeszcze raz, oraz dużo "rozmawiamy" i się wyglupiamy. Paaa.
                                                  • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 13:42
                                                    "No ja pokazuje. "

                                                    Widocznie za bardzo skoro powodujesz tym frustracje. Po prostu się nad tym zastanow i daj dziecku... wolność w zabawie. Naprawdę nie musisz dziecka uczyć jak się trzyma łyżkę, widelec, kredkę, jak wciskać przyciski w zabawce itp. Ono sobie doskonale poradzi po swojemu, czasem obserwując Ciebie, metoda błędów i prób i wykombinuje jak najlepiej trzymać, bawić się, rysować. To ona ma prowadzić Ciebie w zabawie a nie odwrotnie - to jest chyba najlepsza rada jaka dostałam na mojej baby group. Zastanów się nad tym. Moja też się denerwuje bo nie może złączyć LEGO - dopiero wtedy delikatnie interweniuje mówiąc mama pomoże, to nie jest proste ale za którymś razem się uda itp. ale nie pokazywałam jej jak się bawić LEGO, nie wkładałam w rączki, coś czasem obok niej zbuduje, albo układałam wiezę, ale nigdy nie mówiłam tu się robi tak i tak.

                                                    Sorry, ale jak cię czytam to mi naprawdę szwagierka przed oczyma staje i te jej rysowanie za linię, brrrrr.... Ona wszystko dziecku pokazywała jak się robi, tak się źle robi, nie tak się robi, nie umiesz, spróbuj, zabieramy bo nie umiesz się bawić. Nie muszę chyba mówić, że jej dziecko jest największa łamaga jaką znam? Nic nie potrafi, nic się nie nauczyło, nawet skakać na trampolinie nie potrafi sad motoryka lezy i kwiczy, widelca noża też nie, umyc się samo nie umie. 10 lat skończył. Ze wszystkim frustracja, bo przecież mu nic nie wychodzi. A nie wychodzi bo matka truła że nie wychodzi, pokazywała, wymagała od dwulatka niewychodzenia za linię. Moja szwagierka to nie ty i na pewno nie masz przegięcia aż takiego. Ale pomyśl nad swoim postępowaniem. Czy nie za bardzo się starasz kierować zabawa dziecka.
                                                  • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 10:46
                                                    "Nie pokazujesz dziecku do czego służą przedmioty?"

                                                    Nie pokazuje w taki sposób jak ty. Czyli na siłę i tak że doprowadza to do frustracji i wycia. Do głowy mi nie przyszło pokazywać jak się trzyma kredkę, bo dziecko robi to źle 😅 trzymała JAK CHCIALA. Nigdy jej nie pokazałam, nie włożyłam do raczki. Pokazałam że kredka... rysuje. Tyle. Zrobiłam parę mazaków na kartce. Rysowała co chciała i kiedy chciała. I nigdy nie była tym sfrustrowana. To Ty piszesz na forum że twoje dziecko denerwuje się rysowaniem, a na pytanie innych zdziwionych tym osób, wyłania się dalszą opowieść o tym jak dziecku pokazywałaś jak prawidłowo trzyma się kredkę bo ono biedne nie potrafi (noszą kuźwa mać, a co w tym dziwnego), a potem że zachęcałas do czegoś tam. I że wcześniej to było jeszcze GORZEJ (wtf?). Zastanów się proszę cię jak wygląda ten proces u Ciebie. Ze zrozumieniem przeczytaj to co do ciebie pisze.
                                                  • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 23.01.21, 10:17
                                                    😂 Dopuszczam wszystko. To jest małe dziecko. Ostatnio kubeczki do wkładania jeden w drugi zakłada sobie na stopy i się śmieje, a ja razem z nią. Kubeczki zakłada też misiowi na głowę. Zadowolona? 🙂
                                        • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 21:55
                                          I słusznie dedukujesz. To że sobie bierze do buzi drewniany przedmiot a niech sobie bierze, dużo mam drewnianych zabawek bo są bezpieczne. Ale już bieganie z wystającą na 20 cm pałeczka z ust uruchamia mi wyobraźnię. Tym bardziej że mała chodzi na oślep i potrafi się potknąć.

                                          mashcaron napisała:

                                          > A ja potrafię połączyć dwie wypowiedzi w jeden ciąg przyczynowo-skutkowy i kied
                                          > y autorka najpierw pisze, że nie pozwala biegać z pałeczką w buzi a potem dodaj
                                          > e, że zabiera jak widzi że wkłada do buzi, to nie chodzi jej o grzecznie siedzą
                                          > ce na tyłku dziecko.
                                          • brenya78 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 22:11
                                            "To że sobie bierze do buzi drewniany przedmiot a niech sobie bierze, dużo mam drewnianych zabawek bo są bezpieczne. Ale już bieganie z wystającą na 20 cm pałeczka z ust uruchamia mi wyobraźnię."

                                            Przecież napisałaś coś kompletnie innego.
                                            Zaraz się dowiemy że wcale nie co 5 minut mu zwracasz uwagę tylko co 5 dni, może brać do buzi co chce, i wcale go nie "zachecasz" do rysowania tego co mama pokazuje 😀
                              • 3-mamuska Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 22:30
                                brenya78 napisała:

                                > "Wszędzie widzisz ten typ, chyba jakąś traumę z dzieciństwa masz.."
                                >
                                > Traumę mam z obserwacji polskich matek typu "nie rusz, nie dotykaj".
                                >
                                > "Mi też insynuowałaś że ciągle strofuję dziecko kiedy napisałam, że nie pozwala
                                > m trzylatce z nudów wylewać wody na stół w trakcie obiadu :p"
                                >
                                >
                                > Właśnie 😀 moje dziecko wylewa, a potem ściera... To w kwestii nie ruszenia mie
                                > szkania, o które mnie oskarżasz i nieuczenia dzieci używania przedmiotów zgodni
                                > e z przeznaczeniem...
                                > Widzisz każdy projektuje jak potrafi wink



                                Tak to czemu nie możesz zostawić w domu samego dużego dziecka? Bo nawija 😅
                                Bramek nie umie używać😂😂😂
                          • milupaa Re: Sposób na wyjca, czyli.. 21.01.21, 21:48
                            No dobra tylko skąd wysnuwasz takie wnioski co ja robię lub nie robię skoro w ogóle o tym nie pisałam? Dopowiadasz sobie cała legendę i się nią napawasz jak to możesz się teraz powymądrzać bo pozjadałaś wszystkie rozumy. A mi się nawet nie chce tego prostować bo nie o tym jest ten watek, szkoda mi czasu i energii 🙂
    • aqua48 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 20.01.21, 09:40
      Rzucanie miękką piłeczką do pudełka, autka do załadowania klocków i ciągnięcia, wózek dla lalek i wożenie misiów, serwis/garnki/kuchenka/drewniane łyżki i gotowanie oraz karmienie lalek. Malowanie palcami, plastelina i lepienie/ugniatanie kolorowych kształtów. Wałkowanie ciasta wraz z mamą.
      Przede wszystkim uczyć opanowywać frustrację i nie pozwalać na rzucanie zabawkami. Niech mnie stare gazety w kulki i nimi rzuca.
        • aqua48 Re: Sposób na wyjca, czyli.. 20.01.21, 10:36
          azja_pl2 napisała:

          > Akurat gazet bym jej nie dawala do zabawy, jesli jeszcze wszystko pakuje do buz
          > i…
          > Mozna ja nauczyc tupac nozkami, gdy jest sfrustrowana.

          To prawda, autorka dopiero po moim wpisie napisała o tym braniu do buzi. Zatem biała, czysta kartka? Mięcie jej z dłoniach też jest rozwijaniem motoryki i wyładowaniem frustracji oraz rodzajem zabawy. Podobnie jak rzucanie a potem zbieranie do kosza - można zrobić zawody w zbieraniu kulek papierowych - kto szybciej mama czy córka pozbiera je z podłogi.
    • n-ell Re: Sposób na wyjca, czyli.. 20.01.21, 09:40
      Przesypywanie. W zasadzie czegokolwiek w cokolwiek. Darcie kolorowego papieru i przyklejanie na posmarowana klejem kartkę, tory przeszkód (ja używałam krzeseł, poduszek i kanapy 😊)