Dodaj do ulubionych

Używanie fałszywej tożsamości jest przestępstwem

21.01.21, 10:41
Moze nie przestepstwem ale "tylko" wykroczeniem, niemniej... Jakich to okolicznosci dotyczy? Podam studium przypadku - czy wtedy tez?

Pomijam administracyjno-prawne czynnosci jak branie kredytu, przelewy, urzedy, gdzie wiadomo, ze nie wolno.

Zdanie w temacie to eksport z innego watku. Zdanie jeden z forumek (kosta-is-me) jest a propos pojawiajacej sie tam koncepcji podawania nieprawdziwych danych przez faceta kobiecie w razie seksu.

I tak przypomnialem sobie, ze kiedys wlasciwie takie cos zrobilem. W sensie nie ze seks, ale podawania sie za kogos innego. Okolicznosci, motywacja inna, bo to taki mlodzienczy zart byl. No ale bylo.

A bylo tak: czasy studiow (chyba pod koniec) poznalismy z kolegami w trojke, w klubie, 2 laski.
Nie wiem skad sie to u nas wzielo, ale przy zarywie ja wcielilem sie w Amerykanina, ktory minimalnie duka po Polsku, ale ogolnie nie gada. A moj kolega byl moim kuzynem - ktory czasami mnie w Ameryce odwiedza.
Jak przedstawilismy trzeciego nie pamietam, ale to postac tu nieistotna.

To co bylo prawda to to, ze faktycznie z tym kolega robiacym za mojego kuzyna z Polski, bylismy wczesniej w USA razem. On przy poznawaniu podal swoje prawdziwe imie.

Proporcje studenci : studentki 3 : 2, ale jeden z kolegow, ten trzeci po jakims czasie, jak juz byl piwnie spelniony, ulotnil sie. Wiec zostalo 2 : 2.

Niezaskocze mowiac, ze te dziewoje angielski no slabo. No mowily by lepiej, polapaly by sie i calosc by nie przeszla. A na tyle slabo, ze nie polapaly sie po akcencie ze cos nie gra. Moj angielski nie byl zly, na tamte czasy (poczatek wieku), ale nie fantastyczny. Dla beki to mialo byc, no ale jak juz bylem tym rodowitym Amerykaninem, to dziwnie bylo tak nagle przestac.

Spotkalismy sie potem jeszcze, chyba raz. 2:2. Poszlismy nawet na chate w tym zestawie. Nie bylo juz glosnej muzyki, gry swiatel gdzie latwiej ukryc mimike - ale nadal w ich oczach bylem Amerykanem wiec gralem swoja role dalej. Mimo, ze pare razy o malo wszystko sie sypnelo, bo np. nie moglem nawiazywac do niczego co bylo mowione glosno tylko po Polsku, kolega i ja musielismy pamietac, ze wszystko co one mowia on musi do mnie tlumaczyc a ja musze miec wyraz twarzy taki, ze zanim mi powie to nie wiem o co chodzi, w czym rzecz, chyba ze "wylapie" jakie polskie slowko itd.
Imie pamietam wybralem dla siebie "Robert" (bo czyta sie tak samo po ang i pl), czy podawalem nazwisko jakies czy nie, nie pamietam. Pewnie nie.

NIGDY do przeczytania tego postu nie myslalem, jak podawanie sie za kogos innego (nieistniejacego) wyglada w swietle prawa? To bylo duzonascie lat temu, wiec i stan prawny inny, i sie przedawnilo X razy, poza tym wszystko nieszkodliwie - ale gdyby teraz ktos tak zrobil, jak to wyglada?


P.S. Nie pamietam jak to sie stalo, ale jeszcze jedna z tych dwoch po latach pare razy odwiedzilem na neutralnym gruncie, juz jako ja, Polak.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka