margerytka73
22.01.21, 13:03
Ostatnio rozmawiałam z młodszą koleżanką (ma męża, małe dziecko). Rozmawiamy tak o rodzinach i ona nagle wypaliła, że jest zadowolona z małżeństwa, cieszy się, ze ma dziecko, nie wyklucza w przyszłości kolejnego, choć na obecną chwilę nie, ale w przeszłości nigdy nie marzyła o rodzinie, stawiała na naukę, chciała mieć dobre wykształcenie, pracę, może faceta, ale i to niekoniecznie. Tymczasem, jak opowiadała, najpierw pojawił się nagle facet, potem jakoś tak samo wyszło, ze się pobrali, potem było dziecko- a teraz jest jak jest, ale ona nigdy nie planowała takiego scenariusza.
Zastanowiło mnie, ile naokoło jest takich przypadków, bo wiadomo, ze nieraz dziewczyna już od liceum marzy, że będzie kiedyś żoną i matką, naturalna kolej rzeczy jest więc taka, że później realizuje swój "plan" (chociaż nie wszystkim się udaje, nie czarujmy się , wiele osób pozostaje samotnych, bezdzietnych). A w ilu przypadkach tak po prostu "wyszło".
Przypomniała mi się jeszcze jedna znajoma z bardzo dawnych czasów, pamiętam, że nie w głowie jej były dzieci, pieluchy, śluby. Lubiła sobie tylko poflirtować, pobawić się, zwiedzać świat, poznawać ludzi. I nagle ciach - jest facet, potem dzieko, potem kolejne i kolejne - dziś matka 3ki dorosłych synów, od niedawna babcia.
A jak to u Was było? Przypadek, czy wypracowana rodzina?