Dodaj do ulubionych

No to tak:

23.01.21, 17:47
Przez swoje roztargnienie/głupotę psujecie drogą rzecz będącą własnością wszystkich pracowników. Szef każe wam odkupić daną rzecz. Koszt to powiedzmy połowa waszej miesięcznej pensji. Jesteście samotną matką z 2 dzieci. Zepsuliście coś PIERWSZY raz. Czy takie działanie szefa jest ok, czy jest to już mobbing i pastwienie się nad pracownikiem? Ciekawa jestem jak to widzicie...
Obserwuj wątek
          • trilllian Re: No to tak: 23.01.21, 18:04
            Szczegóły pojawią się w miarę rozwoju wątku i będą służyły wykazaniu hipokryzji ematki, która uważa że jak 7 latek zgubi czapkę to trzeba mu kupić drugą.
            • manala Re: No to tak: 23.01.21, 18:09
              Nie będą. Wątek służy pokazaniu, że jeśli się coś zniszczy czy zgubi, to ponosi się konsekwencje. I, że jest to raczej normalne.
              • trilllian Re: No to tak: 23.01.21, 18:15
                Różnie można te konsekwencje pojmować, zabieranie kasy od wróżki zębuszki leży niedaleko sprzedaży ulubionej zabawki dziecka.
                Na szczęście większość dzieci ma rodziców a nie szefów. Choć oczywiście zdarzają się niechlubne wyjątki.
                  • trilllian Re: No to tak: 23.01.21, 18:23
                    Idźmy dalej w tę głupią analogię: a widzisz, że szef płaci swoim pracownikom i oni mają z czego pokrywać swoje szkody, a 7 latek nie dostaje kieszonkowego a matka i tak chce go zwindykować?
                      • leosia-wspaniala Re: No to tak: 23.01.21, 18:26
                        Pracownik może odmówić zapłaty szkody, pracodawca może podać go do sądu, gdzie czeka ich sprawiedliwy proces (o ile to nie SSP). Jeśli porównujesz te sytuacje, to matka również powinna założyć dziecku sprawę.
                      • trilllian Re: No to tak: 23.01.21, 18:32
                        manala napisała:

                        > Ma ponad 400zł. Ma z czego pokryć. Nie czytałaś wątku?

                        Używasz argumentów dorosłych, które świadczą o tym że nie potrafisz spojrzeć na sprawę z punktu widzenia 7 latka.

                        Ale idąc dalej tym absurdalnym tropem: matka nie ma 9 zł? To może się ematka zrzuci skoro to takie ważne?
                        • manala Re: No to tak: 24.01.21, 00:27
                          Z perspektywy matki nie chodzi o pieniądze. Chodzi o to, ze dziecko ma ponieść konsekwencje swojej gapowatości (z opisu sądząc kolejnego przypadku..).
                          • fitfood1664 Re: No to tak: 24.01.21, 10:11
                            gapowatość to nie jest coś nad czym się panuje, to po prostu niedojrzałość młodego umysłu, albo przeładowanie infromacją, bo starszym też się zdarza, tak jak nocne moczenie nie wynika z niechęci do wstania z łóżka i pójścia do toalety

                            jeżu, nawet nie chcę myśleć co by ta matka wymyśliła gdyby jej dziecko się moczyło w nocy...! odkupienie materaca!? samodzielna wymiana i pranie pościeli w środku nocy!?
                      • fitfood1664 Re: No to tak: 23.01.21, 21:44
                        Angażowanie siedmiolatka w kwestie finansowe to skrajna głupota, dziecko w tym wieku ma czuć się bezpiecznie, jest tylko dzieckiem, nie zaś myśleć z czego pokryje szkody, kto ma być dla niego opoką jak nie rodzice?
                        BTW, a propos tamtego wątku, jedyna porażka wychowawcza jaka mi się tam rzuciła w oczy to porażka matki autorki... tak głupio córkę wychować???
                        Matka domagająca się pokrycia szkód to jakis koszmarny kosmos. Kufa, ludzie, to tylko czapka! Na drugi raz niech zastosuje elektrowstrząsy, może pomogą surprised
                        • sol_13 Re: No to tak: 23.01.21, 22:55
                          fitfood1664 napisał(a):

                          > Angażowanie siedmiolatka w kwestie finansowe to skrajna głupota, dziecko w tym
                          > wieku ma czuć się bezpiecznie, jest tylko dzieckiem, nie zaś myśleć z czego pok
                          > ryje szkody, kto ma być dla niego opoką jak nie rodzice?
                          > BTW, a propos tamtego wątku, jedyna porażka wychowawcza jaka mi się tam rzuciła
                          > w oczy to porażka matki autorki... tak głupio córkę wychować???
                          > Matka domagająca się pokrycia szkód to jakis koszmarny kosmos. Kufa, ludzie, to
                          > tylko czapka! Na drugi raz niech zastosuje elektrowstrząsy, może pomogą surprised

                          100/100.
                  • ginger.ale Re: No to tak: 24.01.21, 10:53
                    manala napisała:

                    > Ale widzisz też różnicę w konsekwencjach?


                    Inne są konsekwencje, gdy zniszczysz swoją rzecz, a inne, gdy cudzą. Inne gdy sprawa jest rodzinna i dotyczy zgubionej czapki, A Ty masz 7 lat, a inne, gdy zniszczysz sprzęt w pracy i jesteś dorosła.

                    Ja jestem dorosła i mam wykupione OC.

                    Jak zgubę parasolkę czy rękawiczki od teściowej, to nie muszę zwracać poeniędzy rodzinie męża. Jakbym polamala parasolkę koleżanki, to bym odkupiła, jak zgubiłam/polamałam sprezentowaną to nie mam i tyle.
              • hanusinamama Re: No to tak: 23.01.21, 22:32
                Inaczej kochana jak masz 37 lat i inaczej jak masz 7. U meza w pracy kolega zepsuł kombajn (takie urzadzenie co to drukuje, skanuje itd...) Nikt mu nie kazał odkupić, bo na to jest serwis. Chcesz wprowadzać zasady wojskowe w domu jak Triss...twoja sprawa, ale nie tłumacz sie głupio.
                • cruella_demon Re: No to tak: 23.01.21, 22:40
                  Akurat ja pracuję z dużą ilością bardzo drogiego i bardzo specjalistycznego sprzętu. I ten sprzęt się psuje i zużywa. I czasem ktoś się przyczyni do tego niechcący. Raz koledze spadł na podłogę, niby jego wina, ale nikt nie kazał mu płacić, bo nie zrobił tego umyślnie. Nie rzucił tym sprzętem o podłogę, tylko ot, zwykły wypadek.
          • leosia-wspaniala Re: No to tak: 23.01.21, 18:14
            Są bardzo istotne. Co to jest rzecz wszystkich pracowników? Mowa o jakimś kołchozie? Bo w pracy są rzeczy firmowe. Ekspres do kawy czy mikrofalówka nie należą do pracowników.
            • kira02 Re: No to tak: 23.01.21, 18:18
              Dokładnie, chyba, że wszyscy pracownicy zrzucili się na...bo ja wiem...powiedzmy saturator.

              Więc to istotne, co zepsułaś. I czy można naprawić szkodę/ oddać należność w ratach. No i jednak jest duża różnica pomiędzy siedmiolatkiem a osobą dorosłą.
                • kira02 Re: No to tak: 23.01.21, 18:29
                  Prezent dla pracowników to mogą być bony świąteczne. A ekspres/ mikrofala/ ksero czy co tam jeszcze to własność firmy. I dalej uważam, że tak, trzeba oddać, ew. prosić o rozłożenie na raty. Nie, siedmiolatek nie powinien oddawać z własnych, ma jeszcze czas się ogarnąć.
          • triismegistos Re: No to tak: 23.01.21, 18:20
            Hahaha, że też sama nie zauważyłam 🙈
            Ad rem:
            - mylenie pracownika z dzieckiem nie świadczy najlepiej o twojej kondycji umysłowej
            -z mojego doświadczenia wynika, że tylko totalne januszexy szarpią się o to z pracownikami
            -sugeruję telefon do pipy, tam rozwieją wątpliwości w sprawie
            • manala Re: No to tak: 23.01.21, 18:23
              Niczego nie mylę, podałam pewną luźną analogię, bo wszyscy rzucili się na autorkę tamtego wątku tymczasem sytuacje, że za wyrządzone szkody trzeba zapłacić są chyba normalne? I podkreślam, że wątek był o dziecku notorycznie powtarzającym swoje błędy.
              • trilllian Re: No to tak: 23.01.21, 18:29
                Pisałam już tam, ale powtórzę: matka która ma dobry kontakt z roztargnionym dzieckiem siada i z nim obmyśla jak temu w przyszłości zapobiec. I jeśli je (i siebie!) traktuje poważnie to problem się rozwiąże pomyślnie, albo sobie przyszyją tę czapkę, albo będzie chodził w za małej. Ale do tego potrzebna jest komunikacja i zdrowe postawienie granic, a nie brzęczenie "pilnuj rzeczy, pilnuj rzeczy, bo ci potrącę" i wreszcie za 10 razem spełnienie groźby która dotychczas była na niby. Tak się nie robi z dziećmi, zresztą z pracownikami też nie, ale pracodawcy nie musi zależeć na pracowniku, a rodzicom z reguły na dzieciach zależy.
              • leosia-wspaniala Re: No to tak: 23.01.21, 18:35
                To nie jest analogia. Dziecko nie zniszczyło drogiej rodzinnej rzeczy. Nie rzuciło kamieniem w samochód czy telewizor. Nie wrzuciło telefonu do kibla. Dziecko zgubiło czapkę. Za 9 złotych.
              • kira02 Re: No to tak: 23.01.21, 18:35
                Ale to dziecko ma tylko 7 lat! A Ty piszesz o nim, jakby było mającym na wszystko wywalone 12-13 latkiem. To przepaść w rozwoju i ogarnianiu pewnych rzeczy. Skąd w Was takie nazi-zapędy?
              • triismegistos Re: No to tak: 23.01.21, 19:03
                Sytuacja z pracownikiem NIE jest analogiczna do sytuacji z dzieckiem. Wydawałoby się, że osoba na tyle inteligentna, żeby nauczyć się czytać i pisać powinna to ogarniać.
              • tt-tka Re: No to tak: 23.01.21, 20:56
                manala napisała:

                > Niczego nie mylę, podałam pewną luźną analogię, bo wszyscy rzucili się na autor
                > kę tamtego wątku tymczasem sytuacje, że za wyrządzone szkody trzeba zapłacić są
                > chyba normalne?

                Za szkody wyrzadzone przez dzieci odpowiadaja rodzice

                >I podkreślam, że wątek był o dziecku notorycznie powtarzającym
                > swoje błędy.

                Do rodzicow nalezy zapobiec tym bledom. Chyba nietrudno, skoro one powtarzalne, wiec i przewidywalne ?
                • manala Re: No to tak: 24.01.21, 00:23
                  Nie. Dziecko w wieku 7 lat ma pilnować swoich rzeczy. Matka, słusznie, chciała mu pomóc w ogarnięciu tej prostej prawdy. To właśnie wy traktujecie takiego małego człowieka w sposób pogardliwy. O wiele bardziej wolałabym wyskoczyć z 9 zł, niż mieć przyszytą czapkę czy rękawiczki na sznurku. Wiecie jaki to obciach dla dzieciaka?
                  • trilllian Re: No to tak: 24.01.21, 09:30
                    manala napisała:

                    > Nie. Dziecko w wieku 7 lat ma pilnować swoich rzeczy. Matka, słusznie, chciała
                    > mu pomóc w ogarnięciu tej prostej prawdy. To właśnie wy traktujecie takiego mał
                    > ego człowieka w sposób pogardliwy. O wiele bardziej wolałabym wyskoczyć z 9 zł,
                    > niż mieć przyszytą czapkę czy rękawiczki na sznurku. Wiecie jaki to obciach dl
                    > a dzieciaka?

                    Zupełnie nie rozumiesz pojęcia "zdrowa komunikacja", jeśli z mojej rady nt. wspólnego znalezienia problemu zrobiłaś upokorzenie dziecka czapką na sznurku.
                    • manala Re: No to tak: 24.01.21, 10:28
                      Jeśli go to zaboli, to będzie chciał uniknąć takich sytuacji w przyszłości więc jest szansa, że coś w tym kierunku zrobi. Uczymy się na błędach, czyż nie?
              • welcome_back Re: No to tak: 24.01.21, 13:23
                W aktualnej pracy po pierwszym tygodniu użytkowania wypadł mi z rąk całkiem drogi sprzęt. Po poprzedniej firmie - januszexpolu - byłam jednak nieco zestresowana, co nie zmienia tego, że a) wspomniałam o tym od razu, b) nie spotkały się z tego powodu żadne inne konsekwencje niż delikatne wyśmianie problemu (tego, że ja z tym miałam problem, a nie że ze mnie niezdara) oraz fakt, że musiałam sama się nauczyć zamawiać akurat tego typu sprzęt.
    • iwoniaw Re: No to tak: 23.01.21, 17:54
      Mam w ubezpieczeniu mieszkania opcję oc na wypadek nieumyślnych zniszczeń dokonanych przeze mnie lub nieletnie dziecko (typu dziecię komuś karoserię rowerkiem poharatało czy właśnie coś zniszczyłam jak opisujesz), więc korzystam z polisy. Sprawdź, może też coś takiego masz, bywa taka opcja nie tylko przy ubezpieczeniu nieruchomości, ale i auta i pewnie przy innych też.
    • mia_mia Re: No to tak: 23.01.21, 17:55
      Nie masz jakiejś polisy OC? Firma też nie ma ubezpieczenia na takie sytuacje?
      Co to znaczy rzecz wszystkich pracowników? Składali się na to, czy raczej rzecz należy do firmy i jest do wspólnego użytku?
      • bi_scotti Re: No to tak: 23.01.21, 18:01
        daniela34 napisała:

        > Jak jest własnością wszystkich pracowników?
        > Kupili do spółki?

        Exactly. I jesli jest wlasnoscia wszystkich pracownikow to dlaczego szef decyduje o tym jak ma byc zorganizowany replacement? Jesli wszyscy sie zlozyli, to niech ona poprosi wszystkich o rozlozenie splaty na raty czy cos w tym rodzaju. A jesli jest to wlasnosc firmy, to niech o tym dyskutuje z samym szefem, ewentualnie w obecnosci somebody z HR. Things do happen, mozna sie dogadac - przeciez nie o to chodzi zeby ta kobieta & jej dziecko gryzly sciane przez miesiac (albo dluzej) z powodu koniecznosci kupienia jakiegos device. Cheers.
        • fitfood1664 Re: No to tak: 23.01.21, 18:18
          na pewno nie PIERWSZY, bo pracownica na pewno też kiedyś była dzieckiem i nabank już coś w swoim życiu spier*oliła, ciekawe czy rodzice kazali jej płacić jak stłukła talerz?
            • trilllian Re: No to tak: 23.01.21, 18:35
              manala napisała:

              > Chyba jednak demonizujesz te 9zł wink

              Dla tamtej matki 9 zł jest warte histerii dziecka, zrąbanego wieczoru i następnego dnia. A ty się dziwisz że 7 latek je tak wysoko ceni wink

              A tak serio to chyba nie widziałaś z bliska 7 latka
              • manala Re: No to tak: 24.01.21, 00:37
                Mam 8-latka. Niedawno był 7-latkiem. Też na początku gubił rzeczy w szkole. Szukaliśmy ich razem, ale swoją dezaprobatę wyrażałam bez żadnych skrupułów. Rzeczy się znajdowały. Gdyby jednak posiał coś po raz enty, to rozważyłabym pociągnięcie do konsekwencji finansowych.
          • canaille Re: No to tak: 23.01.21, 22:07
            Skoro 7latek nie zna wartości pieniądza to może coś zostało skopane w edukacji ekonomicznej. Matka już przyznała, że walają się po domu koperty z kasą od babci.
            • pade Re: No to tak: 24.01.21, 10:46
              Nie tylko siedmiolatki nie znają wartości pieniądza, ale i wczesne nastolatkismile
              Wartość pieniądza dokładnie poznaje się wtedy, gdy płaci się z własnej kieszeni (czyli z zarobionych przez siebie pieniędzy).
              • canaille Re: No to tak: 24.01.21, 13:50
                Poleciłabym garażówki, ale zima i przy koronie władze robią problemy. Uwierz mi, dzieci, które sprzedają rzeczy za niewielkie kwoty - i nie, to że tanie nie oznacza, że idzie jak woda - szybko łapią, że łatwo jest kupić, trudniej sprzedać. I żeby sobie coś kupić za czapeczkowe 9 zł czasem się trzeba namęczyć.
                • pade Re: No to tak: 24.01.21, 13:59
                  Zgadza się. Ale jeśli mieszkasz np. w wielkiej płycie, to nie masz garażówek. Pozostaje vinted czy olxsmile
                  Wyżej miałam na myśli inną pracę zarobkową. Polegającą na wkładzie własnym od a do z. Sprzedawanie czegoś, co kupili rodzice taką pracą nie jest. Ale może być fajnym wstępem do zarabiania.
    • milupaa Re: No to tak: 23.01.21, 18:00
      Ja kiedyś musialam odkupić telefon, który mi w pracy ukradli. Nie były to bardzo duże koszty ale jednak.
      Wydaje mi się, że jest to sprawiedliwe. Na pewno nie mobbing.
      • alina460 Re: No to tak: 23.01.21, 18:15
        O, ja też musiałam pokryć koszty wymiany elranu w służbowym telefonie. A był tylko lekko pęknięty na dole. No, ale trudno się mówi.
        • sol_13 Re: No to tak: 23.01.21, 23:00
          alina460 napisała:

          > O, ja też musiałam pokryć koszty wymiany elranu w służbowym telefonie. A był t
          > ylko lekko pęknięty na dole. No, ale trudno się mówi.

          No co Ty? Ja swój stluklam po tygodniu od otrzymania (nie zdazylam jeszcze zakupić szkiełka) i normalnie zrobili mi w serwisie z ubezpieczenia firmowego. Przecież to służbowy, dlaczego mam za to płacić.
    • szafireczek Re: No to tak: 23.01.21, 18:03
      Jak jakaś durnoustrojka - skoro droga, a jednak nie opłaca się naprawić, to nic nie odkupywac, ani nie zwracać smile pracownik ponosi odpowiedzialność za mienie wg Kodeksu pracy i pod ściśle określonymi zasadami. Jeśli nie składała pisemnej deklaracji o odpowiedzialności materialnej, a rzecz nie była jej powierzona w sensie dbałości o ten przedmiot, jako mienie indywidualne, bo rozumiem że nie jest pracownikiem magazynu, czy kasy, to nic jej nie można zrobić smile robi się likwidację inwentarzowa, odzwierciedla w księgach rachunkowych, czyli zdejmuje się że stanu, jeśli to był środek trwały i część, a nie odkupuje smile
      • brenya78 Re: No to tak: 23.01.21, 22:29
        Jedyna poprawna odpowiedź w wątku.
        Trolling czy nie, włos się na głowie jeży jak się kobiety rzucają do odkupienia strat pracodawcy.
        • canaille Re: No to tak: 23.01.21, 22:33
          W sumie, ponieważ nie jest to własność pracodawcy (współwłasność wszystkich pracowników), nie wiem na jakiej podstawie ma on roszczenie do sprawczyni...
    • ichi51e Re: No to tak: 23.01.21, 18:06
      Mobbing to nie jest. Mozna pojsc do szefa I poprosic o jakies ratt/anulowanie czesci z racji teudnej sytucji.
      Z drugie strony firma jakas dziadowska- nie Maja unezpieczenia?
      • manala Re: No to tak: 23.01.21, 18:11
        Padł pomysł zrzucenia się. Byłam za, ale dużo głosów poparcia nie słyszałam. Nie wiem czy już to zostało rozwiązane jakoś bo siedzimy na zdalnym.
        • laura.palmer Re: No to tak: 23.01.21, 18:23
          Ale jak zrzucenia się. Ja, jako zwykły pracownik, mam płacić za sprzęt, który zepsuła koleżanka nieumiejętnie obsługując? Grosza bym nie dołożyła.
            • laura.palmer Re: No to tak: 23.01.21, 21:52
              To nie ma znaczenia w kontekście pomysłu zrzutki wśród pracowników, który jest kuriozalny. Płaci albo szef albo pracownica, która zepsuła. Tu się ew. możemy zastanawiać, czy została przeszkolona, czy nie.
              • joanna05 Re: No to tak: 23.01.21, 22:05
                No chyba że to rzecz pracowników, nie firmy, choć to dziwny konstrukt - jeśli sobie kupili coś za swoje, to czemu szef miałby płacić? Nie wiem trochę, jak to miałoby działać, ale w teorii można sobie wyobrazić, że np. złożyli się na ekspres do kawy, bo firma nie zapewniła. No toż nie firmie wtedy jego koszty by trzeba oddawać, nie?
              • nangaparbat3 Re: No to tak: 24.01.21, 10:00
                laura.palmer napisała:

                > To nie ma znaczenia w kontekście pomysłu zrzutki wśród pracowników, który jest
                > kuriozalny. Płaci albo szef albo pracownica, która zepsuła. Tu się ew. możemy z
                > astanawiać, czy została przeszkolona, czy nie.

                Czemu kuriozalny? Przecież nie zrobiła tego celowo, a wydatek rozłożony na kilka osób może być dla nich wręcz nieistotny, za to zrzutka z pewnością pozytywnie wpłynie na relacje koleżeńskie i w ogóle samopoczucie pracujących - to naprawdę ważne, świadomość że można liczyć na pomoc kolegów, jeśli się coś sknoci. Taka zrzutka to dobra inwestycja.
                    • little_fish Re: No to tak: 24.01.21, 13:22
                      Cały czas nie mamy pojęcia o jakiego typu rzecz chodzi (niezbędna w pracy, ułatwiająca pracę czy po prostu umilająca.) Oraz w jaki sposób doszło to zepsucia - omyłkowo wcisnęła zły guzik czy kombinowała z niewłaściwym użytkowaniem.
                • agonyaunt Re: No to tak: 24.01.21, 13:15
                  > za to zrzutka z pewnością pozytywnie wpłynie na relacje koleżeńskie i w ogóle samopoczucie pracujących

                  Tak, jasne, z pewnością wyskakiwanie z własnej prywatnej kasy żeby zapłacić za coś, co koleżanka popsuła z głupoty doskonale wpłynie na relacje koleżeńskie. Samopoczucie to owszem, ale koleżanki. Ja bym chyba śmiechem zabiła, gdyby ktoś mi coś takiego zaproponował smile
                • szpil1 Re: No to tak: 24.01.21, 13:22
                  nangaparbat3 napisała:

                  Przecież nie zrobiła tego celowo, a wydatek rozłożony na kilk
                  > a osób może być dla nich wręcz nieistotny, za to zrzutka z pewnością pozytywnie
                  > wpłynie na relacje koleżeńskie i w ogóle samopoczucie pracujących - to naprawd
                  > ę ważne, świadomość że można liczyć na pomoc kolegów, jeśli się coś sknoci. Tak
                  > a zrzutka to dobra inwestycja.
                  >
                  >

                  Wolne żarty. Dlaczego mam się skłądać na coś co ktoś zepsuł przez swoją głupotę? Jeśli ja coś zepsuję to za to płacę i nie oczekuję, ze reszta zespołu się na to zrzuci.
                  • rexona_sport Re: No to tak: 24.01.21, 13:50
                    Po to że jak następnym razem to tobie się powinie noga to też ktoś ci pomoże 😌

                    a tak serio to mam nadzieje ze nie jest mowa o sytuacji gdzie pracodawca oczekuje od pracownika odkupienia mienia firmy, bo to niezle jaja by były
    • gaskama Re: No to tak: 23.01.21, 18:16
      Jeśli pracownik zrobil to specjalnie, bo chcial zaszkodzić pracodawcy, to placi.
      Jeśli był to nieszczęśliwy wypadek albo coś zepsuło się ze starości to sorry, trzeba być szują, by kazać kasę za to oddawać. Drogi sprzęt jest też zapewne ubezpieczony i znajoma pewnie nie na się czym martwić.
    • memphis90 Re: No to tak: 23.01.21, 18:24
      Mnie koledzy z pracy już dwa razy popsuli sprzęt do tej pracy potrzebny. Może nie za pół pensji, ale kilka ładnych stów za wersję podstawową. Poza tym takiego modelu już nie ma, więc odkupienie nowego podobnej klasy to bardziej 2tys. Dyrekcja przyjęła szczątki, nikogo kosztami nie obciążyła. Bardzo jęczałam, że takiego to już nie znajdę, więc ostatecznie udało się jako tako sprzęt skleić...
    • olkkaa_99 Re: No to tak: 23.01.21, 18:24
      Jesli bylo to dzialanie nieumyslne, to koszt ponosi pracodawca z ubezpieczenia, czy innego funduszu. Jesli umyslne-to juz chyba powinny byc wyciagniete konsekwencje sluzbowe, ale dopiero po udowodnieniu, że dzialanie bylo umyślne.
      Na pewno nikt nie ma prawa pokrywac takich strat z kieszeni pracownika, chyba ze w umowie z pracodawcą jest zapis o mozliwych karach finansowych, ale - wracamy do punktu wczesniejszego - trzeba udowodnic umyslne dzialanie na szkode pracodawcy.
    • leosia-wspaniala Re: No to tak: 23.01.21, 18:25
      A teraz napisz konkretnie: CO zostało zepsute i JAK. Bo widzisz, nawet w prymitywnych kulturach przed wymierzeniem kary bierze się pod uwagę różne okoliczności, które do czynu doprowadziły. Więc to nie jest nieistotne, bo to bardziej istotne. To właściwie sedno sprawy.