Dodaj do ulubionych

Jak tam dzieci wychowywane bez kar?

24.01.21, 13:01
Lub prawie bez kar?

Patrzę na swoje oraz dzieci znajomych i rodziny. Te miśki są czasem wręcz za grzeczne, zbyt empatyczne, za bardzo przejmują się każdym złym zachowaniem (swoim i innych).

Żadnych większych kryzysów wychowawczych, żadne nie uciekało i nie wpadało pod samochody, znają zwroty grzecznościowe, rozumieją co to znaczy „nie”, robią rodzicom herbatę wink
Obserwuj wątek
    • escott Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:09
      Moim zdaniem nie ma dzieci wychowanych bez kar. Nigdy nie wymyślałam żadnych kar w rodzaju „jak zrobisz coś tam, to nie dostaniesz loda”, o fizycznych oczywiście nie wspominając w cywilizowanym towarzystwie. Ale jak dziecko robi rzeczy, które mnie denerwują, to jestem zła, odezwę się szorstko - i to jest kara. Albo następnym razem odmawiam zgody na coś, co poprzednio spowodowało nieprzyjemną sytuację - i to tez jest kara. Wiec nie kupuję zupełnie tego bliskosciowego bełkotu o braku kar i nagród. Ze jak powiem „narusza to moje granice, że nie odniosłas talerza, chociaż cię wiele razy prosiłam, i teraz muszę zaopiekować moją irytację” to nie jest kara (sama ta nowomowa jest najgorszą karą...).
      • geez_louise Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:17
        Oczywiście, że zawsze są konsekwencje typu ktoś jest zły, komuś jest przykro itd. I dzieci niekarane w sposób celowy moim zdaniem na takie konsekwencje są często bardzo wyczulone.

        Mnie po prostu zawsze zastanawia, jak można w trakcie wychowywania dziecka nie dojść do wniosku, że te wszystkie zabierania kieszonkowego, chowania laptopa itp. są zupełnie niepotrzebne. Albo nawet szkodliwe, bo kierują myślenie dziecka w zła stronę.
        • aguar Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:22
          "zawsze są konsekwencje typu ktoś jest zły, komuś jest przykro"
          Tak, tylko tego typu rzeczy są też w relacjach między dorosłymi ludźmi, którym nie przyjdzie do głowy karać się nawzajem w taki sposób, w jaki wciąż uchodzi przy wychowywaniu dzieci.
          • dolcenera Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:31
            No nie wiem, w takich układach z dziećmi jest jednak jest pewne niebezpieczeństwo wpędzania dzieci w system „ jak tak robisz to mamusię serce boli”. Pewnie wielu by wolało konsekwencje albo nawet karę zamiast poczucia winy.

            Cywilizacja kary i cywilizacja winy w natarciu.
                • escott Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 17:14
                  Granica między mówieniem o odczuciach a szantażowaniem emocjonalnym jest super płynna, zwłaszcza, jeśli ktoś sam jest nie do końca poskładany. Mnóstwo ludzi szczerze uważa, że to, co robią inne osoby robi im jakąś krzywdę albo jest jakoś wymierzone przeciwko nim, nawet, jeśli to zupełnie neutralne rzeczy. I szczerze może powiedzieć, że im przykro, że ktoś się zachowuje w określony sposób. To się wcale nie musi dziać z pełną premedytacją i na ogół niestety jest zupełnie poza kontrolą tej osoby.
                  • mama303 Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 19:42
                    escott napisała:

                    > Granica między mówieniem o odczuciach a szantażowaniem emocjonalnym jest super
                    > płynna, zwłaszcza, jeśli ktoś sam jest nie do końca poskładany. Mnóstwo ludzi s
                    > zczerze uważa, że to, co robią inne osoby robi im jakąś krzywdę albo jest jakoś
                    > wymierzone przeciwko nim, nawet, jeśli to zupełnie neutralne rzeczy.

                    często robi krzywdę chociaż być może nie jest celowo wymierzone w tę osobę. To tez warto zakomunikować bo osoba może być nieświadoma że kogoś rani. Bądźmy czuli i uważni na drugiego
                  • black_halo Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 25.01.21, 13:12
                    Nie wiem jakie to sa neutralne rzeczy, ktore mozna odebrac jak przykre jesli takimi nie sa. Jest sporo osob, ktore z pelna premedytacja mowia i robia przykre rzeczy a potem zrzucaja wine na osobe, ktorej sprawili przykrosc i maja tendencje do mowienia "no przeciez tylko zartowalem" albo "jestes przewrazliwiona". Uwazam, ze rowniez dzieci trzeba uswiadamiac, ze pewne ich zachowania i slowa moga byc dla innych przykre i ze nalezy brac odpowiedzialnosc za swoje slowa, czyny i emocje.
                    • escott Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 25.01.21, 17:45
                      Skrajny przypadek: mojej matce jest przykro, jak dziecko chce kanapkę z serem zamiast kanapki z szynką (nie, nie zrobiła jeszcze, po prostu ona umyśliła, że dziecko powinno woleć z szynką albo na odwrót z jakichś przyczyn). Było też jej kiedyś przykro, jak w marcu spadł śnieg - to była moja wina, bo ja lubię śnieg. No ale to jest poza granicą obłędu. Natomiast tu jest mnóstwo wątków o toksycznych ludziach, którym jest przykro, bo zasadniczo dorosłe dzieci albo partnerzy chcą żyć bardziej po swojemu i nie spełniają ich oczekiwań.
                      ALE, uwaga, pełna zgoda, że jest mnóstwo ludzi przeginających w drugą stroinę. I główny powód, dla którego nienawidzę NVC to taki, że tam jedn z głównych sloganów to ten, że nie jesteśmy odpowiedzialni za cudze emocje. Że jak ktoś coś mówi, to to jest o nim, nie o nas. Czyli my niby mamy mieć kontrolę, czy coś nam sprawia przykrość, a jak my coś mówimy, i to komuś innemu sprawia przykrość, to też jego błąd. Tego nie cierpię i to jest gruba przesada w drugą stronę.
                      • pade Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 25.01.21, 19:40
                        "ALE, uwaga, pełna zgoda, że jest mnóstwo ludzi przeginających w drugą stroinę. I główny powód, dla którego nienawidzę NVC to taki, że tam jedn z głównych sloganów to ten, że nie jesteśmy odpowiedzialni za cudze emocje. Że jak ktoś coś mówi, to to jest o nim, nie o nas. Czyli my niby mamy mieć kontrolę, czy coś nam sprawia przykrość, a jak my coś mówimy, i to komuś innemu sprawia przykrość, to też jego błąd. Tego nie cierpię i to jest gruba przesada w drugą stronę."

                        Zgadzam się.
                      • canaille Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 25.01.21, 20:00
                        Fajnie, że to piszesz. Nie jestem pewna, czy w swoim myśleniu dotarłam do tego jak bardzo NVC może wpędzać drugą stronę w poczucie winy. Na pewno wiedziałam, że nic nie wskóram z ludźmi, którzy moje uczucia mają w odwłoku więc na szkoleniu dla matek z NVC (big_grin) spytałam i wtedy właśnie uzyskałam odpowiedź: skoncentruj się na opisie faktów. No, ok, w sumie jak się stłucze mój imbryk to mam imbryk stłuczony i pal sześć, że będzie mi się śnił po nocach, tak go lubiłam. Ważne, że miałam, nie mam i trzeba kupić nowy.
                        I tak jak pisałam, problemem dla mnie w stosowaniu NVC okazało się, że niektórzy ludzie (raczej nie dzieci) kwestionują fakty. Jaki, #@$$% imbryk?

                        Natomiast widzę, że NVC, jak wszystko, to rodzaj broni. Może pomóc, może zaszkodzić. A czy wolałabym, żeby moja matka odwołała się do mojej wrażliwości i powiedziała, że ojciec jest zmęczony po trasie niż po prostu mnie zbiła za to, że byłam za głośno?
                        • ichi51e Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 25.01.21, 20:18
                          Sek w tym ze male dziecko moze swietnie rozumiec ze Tata po trasie zmeczony ale jednoczesnie nie umiec sie opanowac bo emocje rozsadzaja. W takiej sytuacji klaps moze zadzialac metoda terapii szokowej - zastraszylismy I jest cicho (do tego rodzic ma wyrzuty sumienia bo kazdy ma wiec laskawszy) a gadanie mimo zrozumienia i najszczerszych checi moze nie zadzialac bo dziecko moze jeszcze nie byc na takim poziomie rozwoju/samokontroli.
                          Czy to znaczy ze nalezy bic? Oczywiscie ze NIE rozsadny rodzic zabiera kota I daje dziecku wyzyc sie w inny sposob - dajac zajecie zabieraja na podworko etc. tyle ze trzeba miec na to sily I uwzglednic to zawczasu.
          • escott Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:35
            Oczywiście, że przychodzi. Nie dostaniesz premii, awansu. Nie zaproszę cię na imprezę, bo zachowałaś się niefajnie. NIe będzie randki, bo mam focha. Nie będzie seksu, bo byłeś niemiły. I na odwrót - specjalnie się postaram, zrobię pyszny obiad. Często mam wrażenie, że te zupełnie sztuczne konsekwencje wymyślane dla dzieci typu brak loda za to, że nie sprzątnęło po sobie są jakieś o wiele lżejsze i mniej toksyczne w istocie niż ten świat przykrości i emocjonalnych konsekwencji.
        • manala Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:31
          To teoretyzując - masz nastolatka, który mimo twoich prób ograniczania mu czasu na komputerze, nie stosuje się do zasad. Gra cały czas, nauka szkolna leży. Rozumiem, że nie reagujesz?
          Albo 15-latkę, która pali fajki.
          Nie zabierzesz kieszonkowego?
          Tia, wiem dziecko ematki nigdy takie nie będzie. No ale właśnie. Dzieci bywają różne. Czasem w tej samej rodzinie wyrasta wrażliwiec i mały pierun. Moim zdaniem nie zawsze na wszystko mamy wpływ. Metody wychowawcze też powinny być elastycznie dostosowane do konkretnego osobnika. Czasem lepiej zadziała kara, czasem rozmowa.
          • escott Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:48
            Nie mam nastolatki jeszcze, ale myślę, że to bardzo realne, że będzie chciała ciągle grać a nie odrabiać tony niepotrzebnych w większości prac domowych. Oczywiście, że możliwe, że spróbuje fajek - myślę, że łamanie zasad tego typu, próbowanie używek itp. to element dorastania i nie będę zszokowana. Moim zadaniem jest naturalnie kontrolowanie, żeby nie zrobiła sobie krzywdy, wyznaczanie zasad i ram, poza które będzie chciała wykraczać. Jak tego nie zrobię, to będzie miała wrażenie, że mam ją w nosie, po prostu, i to jest bardzo groźne, i dla niej i dla naszej relacji.
            Natomiast za bogów nie wiem, jak zabranie kieszonkowego ma załatwić problem, który polega na tym, że gry są ciekawsze niż lekcje a fajki niezdrowe. No fajki to akurat naprawdę trzeba wytłumaczyć i przekonać, bo inaczej nauczy się wyłącznie sprytniejszych metod unikania wykrycia.

            W fundamentalne życiowe znaczenie stopni szkolnych akurat nie wierzę w ogóle. Trudno mi sobie wyobrazić, rzeczywiście, że w wieku nastoletnim nie będzie miala żadnej własnej, wewnętrznej motywacji do nauki, nic jej nie będzie ciekawiło ze świata, nie będzie miała absolutnie żadnego planu na życie, marzenia. Że to granie będzie po prostu 17/24 i NIC poza tym. Gdyby tak było, to by świadczyło o jakichś zaburzeniach, depresyjnych czy innych i wymagało po prostu leczenia, a nie karania. A jeśli będzie miala, to moją rolą jest wytłumaczyć, co trzeba zrobić, żeby je osiągnąć, i że nie da się wyłącznie grając, a nie wymusić zewnętrznie mechaniczne odbębnianie czynności, które dla niej są bez sensu.
            Ja byłam tak traktowana - wszystko dzikim, przemocowym przymusem, w szkole byłam chodzącym "sukcesem", średnia 5,8 itp. Psychicznie byłam wrakiem, a po ucieczce od przemocy przez resztę życia walczę z brakiem jakiejkolwiek autentycznej motywacji wewnętrznej. A nawet jak znajduję sobie sama cele, to nie potrafię w ogóle sama zmuszać się do ich realizacji. W ogóle. Tak silny jest efekt tego, że skoro nikt nade mną nie stoi z batem, to nie muszę nic robić. Osiągam 1/5 tego, co moglabym, gdyby pozwalano mi rozwijać się autentycznie i w zgodzie z tym, czego sama chcę i potrzebuję.
              • escott Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 15:27
                Walczy we mnie w tej chwili nauczycielka, która chce Ci wytłumaczyć, czym się różni w ogóle samostanowienie od nawyków i motywacji z wieloletnią czytelniczką forum, która wie, jaki jest sens ciągnięcia dyskusji z bucerskim nikiem. Oj, chyba czytelniczka wygrała.
          • dziennikaktywnosci Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 15:17
            manala napisała:

            > To teoretyzując - masz nastolatka, który mimo twoich prób ograniczania mu czasu
            > na komputerze, nie stosuje się do zasad. Gra cały czas, nauka szkolna leży. Ro
            > zumiem, że nie reagujesz?
            > Albo 15-latkę, która pali fajki.
            >

            Może problem jest w tym, że trzeba od początku tak wychowywać dziecko, żeby nie musieć zabierać tego kieszonkowego? Ani jakoś inaczej drastyczniej reagować?

            Może mam szczęście, ale do mojego dziecka zawsze trafiały logiczne argumentacje. Zawsze wszystko szło się wytłumaczyć, znaleźć kompromis...

            Nawet jak był mały i wskakiwał w kałuże. Wystarczyło wytłumaczyć, że nie może tego robić w takich butach i spodniach. Ma kalosze, gumowe spodnie i w takim ubraniu może się taplać.

            Wystarczyła jedna rozmowa i miałam spokój. Mogłam iść swobodnie gdziekolwiek bez cyrkowania.

            Że zgrozą patrzę na znajomych, którzy mogą gadać do zdarcia gardła, a ich czterolatek za każdym razem wlezie w kałuże. Zmoczy spodnie, buty i trzeba lecieć do chaty go przebierac. Bo chorowity.

            Zastanawiam się, czemu nigdy nie wezmą mu tych cholernych kaloszy na spacer. Nigdy.

            I nie wiem czy to dziecko jest krnąbrne czy rodzice bez polotu.


        • igge Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 25.01.21, 08:46
          Raz na 20 lat przypominam sobie zabrałam spontanicznie starszakowi komórkę bo godzinami wystawał z dziewczyną gdzieś po drodze ze szkoły i coś tam przez to kiedyś nie halo było. Matka tej dziewczyny (mniej liberalna od nas zresztą) była wstrząśnięta jak mogłam! Przecież wtedy kontroli i smyczy dzieciak nie ma. Ta jedyna kara w życiu była bolesna dla dziecka ( nastolatek ok 14 lat), chyba po kilku dniach oddałam.
          Sama byłam zaskoczona, że ta kara taka dotkliwa w oczach dzieciaka.
          Więcej kar dla obojga raczej nie pamiętam żebyśmy kiedykolwiek zastosowali.
      • jehanette Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 25.01.21, 11:55
        To o czym piszesz, to nie są kary, tylko konsekwencje, przecież zdenerwowanie osoby narażonej na efekty głupiego zachowania jest naturalne. Oczywiście można sobie różnie poradzić z irytacją i jednego dnia przejść nad czymś do porządku dziennego, a drugiego się mocno zdenerwować - i to też jest naturalne, uczy dziecko że świat nie jest czarno-biały, a relacje między ludźmi stałe. Odmowa zgody na coś co ostatnio doprowadziło do niefajnej sytuacji, też jest konsekwencją, ma logiczny związek z wcześniejszymi wydarzeniami. Odmowa zgody na coś, "bo masz złe stopnie" jest karą, bo te dwa fakty nie łączy żaden związek.
      • mama303 Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:32
        mama303 napisała:

        > chyba odwrotnie jest: są dzieci które kar nie potrzebują i to nie zawsze jest w
        > ynikiem działania rodziców

        przykładem jest mój chrześniak, już dorosły. Nigdy nie potrzebował kar, jego matka marzyła, żeby czasem popspocił, popyskował, taki był zawsze dobrze poukładany i grzeczny. Taki charakter i już
        • molik28 Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 14:52
          Zgadzam się. Mam dwóch synów i to co samo przychodziło z pierwszym w przypadku drugiego w ogóle nie skutkowało. I strasznie się cieszę, że ten młodszy był i jest wyzwaniem, bo dzięki temu wiele zrozumiałam, nauczyłam się i chyba jestem lepszym człowiekiem. Obaj są wspaniali, każdy na swój sposób, ale to dzięki młodszemu mogę robić "doktorat z pcychologii, sprytu, konsekwencji, wytrwałości słonia i ekwilibrystyki pedagogicznej". I pewnie jeszcze wiele przede mną, chociaż jak na razie są sukcesy oj są.
      • bi_scotti Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 17:07
        mama303 napisała:

        > chyba odwrotnie jest: są dzieci które kar nie potrzebują i to nie zawsze jest w
        > ynikiem działania rodziców
        >

        Exactly. Kazde dziecko jest individual! Wychowywanie/wychowanie kazdego jest niepowtarzalnym experiment na zywym organizmie. Nic dwa razy ... etc. jak to tam u Szymborskiej wink Jedne dzieci potrzebuja aparatow korekcyjnych na zeby a inne pomocy w odrabbianiu homework z matematyki, to samo z dyscyplina - jedne to, drugie tamto ... Zalozenie, ze wszystkie dzieci swiata mozna i nalezy wychowywac jedna, jedyna metoda bez jakichkolwiek kar jest, in my opinion (!), wybitnie bledne. Life.
      • koraleznasturcji Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 17:16
        Są nawet takie dzieci, które bardzo mocno przeżywają (bo w swojej głowie wyolbrzymiają) rozczarowanie, jakie sprawiły rodzicom zachowując się niewłaściwie. W ich przypadku można sobie nawet pozwolić na głośne umniejszanie znaczenia różnych drobniejszych przewinień, a i tak nie wychowa się zdemoralizowanego buca.
    • milupaa Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:38
      O rany przecież to zalezy od dziecka. Dzieci mają różne charaktery, w mojej rodzinie jedno do rany przyłóż od urodzenia złote dziecko. Drugie jego brat diabełek wcielony, złośliwy, wrzaskliwy, wszystko dla niego, z trudem nauczył się dzielić, ulubione zajęcie męczenie kota - rodzice od początku uczą ze to zywe stworzenie i czuje, słaby efekt. To dziecko bez kar ustawiło by cała rodzinę pod ścianą. Tego starszego praktycznie prawie nie trzeba było karać więc to nie jest jeden model dla każdego dziecka. Kary mogą być humanitarne, bezpieczne, kara jest nawet "idź do kata masz karę 5 minut".
    • kanna Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 13:42
      Ja z tych matek, co nie wierzą w skuteczność kar. Wierzę w negocjowanie, dogadywanie się i ustalanie, oraz konsekwencje.
      Moje dzieci świetnie smile Jedno dorosłe, drugie prawie.

      Samodzielne, odpowiedzialne, empatyczne. Ludzie je lubią, ona lubią ludzi. Syn świetnie zarządza innymi, córka wynegocjuje absolutnie wszystko, oraz znakomicie czyta innych .

      Mamy kłótnie i spory, oczywiście, ale bez problemu puszczam je wszędzie, gdzie chcą - i zawsze wiem, że dotrzymają umowy i będą na czas.

      Ja tez jestem z tych matek, co dzieciom ufają i na bardzo dużo im pozwalają.
        • gaskama Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 14:05
          Nie ma czegoś takiego jak obiektywizm przy ocenie innego człowieka. Każda ocena jest "naszą" ocena.
          Ale mogę nieobiektywnie powiedzieć, że mam identyczna sytuację jak Kanna. Syna uczyłam dyskusji, argumentacji i wręcz namawiałam do bunty. Nigdy nie karałam, ba nawet glosu nie podnosiłam. Nie ma drugiej osoby na świecie, do której miałabym tyle cierpliwosci. Ale mam szczęście i mam niesamowicie mądre dziecko. Inteligentne, mądre, empatyczne.
        • mama303 Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 14:13
          gaskama napisała:

          > Mam identycznie. I rozumiem, ze dwulatek ma prawo do buntu, 7 latek często cos
          > gubi, 16 może przyjść podpity do domu. To dla mnie nie są powody do karania.

          a jakby Ci wyciągnął kasę z portfela i nic nie powiedział? jakby nie wrócił na noc i wyłączył telefon żebyś się nie mogła dodzwonić. Pysknął cos wulgarnego? takie przykłady ale się zdarzają niestety....jak wtedy reagować?
          • gaskama Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 14:27
            Nie wiem, nigdy syn tak się nie zachowywał. Mamy w domu bardzo partnerskie stosunki. Sym może się przyznać do każdej głupoty. Godzimy się na popełnianie błędów przez niego. Uczciwość w naszym domu to norma. Nie ma oglądania filmów ba cda, nie ma ściągania nielegalnego oprogramowania, nie ma oszukiwania. Wiec nie na miejsca na podciąganie kasy z portfela. Ale podkreślam JA mam szczęście z synem. Nie zawsze mamy wplyw na to, jakie nasze dzieci są, jak się zachowują. Nie absolutnie przełożenia 1:1 dbajacy, kochahacy rodzic : szczęśliwe i mądre dziecko. Nie jestem naiwną kretynką. Ale mam koleżanki, które miewały opisane przez ciebie problemy. Radzą sobie z nimi przy wsparciu osychologow rodzinnych. Czesto okazuje się, że znajduje się przyczynę takiego czy innego zachowania. Ale tez nie zawsze.
            • mama303 Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 14:31
              gaskama napisała:

              > Ale mam koleżanki, które miewały opisane przez c
              > iebie problemy. Radzą sobie z nimi przy wsparciu osychologow rodzinnych. Czesto
              > okazuje się, że znajduje się przyczynę takiego czy innego zachowania. Ale tez
              > nie zawsze.

              ja tez miałam jedną z opisanych wyżej sytuacji i kara sie sprawdziła. Czasem po prostu nie ma innego wyjścia. Psychologowie też to zalecają nazywając czasem ładnie konsekwencją
              • gaskama Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 14:35
                Bardzo możliwe. Ja mowie w imieniu mojego dziecka. Ja jako dziecko byłam często karana. Za totalnie bezsensowne rzeczy. Albo w sytuacjach, kiedy wiedziałam, że zrobiłam błąd. Były nawet kary cielesna. DNO. A byłam tez normalna, rozsadna dziewczynka.
              • kanna Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 25.01.21, 14:12
                >psychologowie też to zalecają nazywając czasem ładnie konsekwencją

                kara jest czymś kompletnie różnym od konsekwencji.

                W skrócie: konsekwencja to mandat za brak biletu w autobusie.
                Kara: kiedy kontroler wyciągnie pałę i cię walnie parę razy.
          • kanna Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 19:49
            Mój ukradł karty piłkarskie koledze.
            Cała klasa brała, on tez wziął.

            Nie było żadnych kar - usiedliśmy w trójkę, była rozmowa czemu tak postąpił, co on myślał, co on czuł, jak kolega się poczuł, co on by poczuł/pomyślał, gdyby ktoś mu zabrał karty.

            Zależało mi, żeby zrozumiał, motywy swojego postepowania i odczucia kolega. Zrozumiał. Rozmowa była dla niego bardzo trudna.

            Potem rozmawialiśmy o zadośćuczynieniu. Oddanie kart, to oczywiste, ale co jeszcze. Wybrał swoje karty, która miał dać tamtemu dzieciakowi.

            Poszłam z nim do szkoły, wskazał dzieciaka, poprosiłam panią ze świetlicy, żeby go zawołała. dzieciak przyszedł, syn przeprosił, dał swoje karty.

            Co by w tej sytuacji kara zmieniła? Nic.

            I - oczywiście - każda matka subiektywnie ocenia swoje dziecko.
            Ale ja tez dostaję zwroty od innych ludzi, nauczycieli, trenerów, znajomych co oczywiste.

            Ale tez syn np. jeździ jako kadra na obozy i tam jest ewaluowany.
        • bi_scotti Re: Jak tam dzieci wychowywane bez kar? 24.01.21, 17:23
          gaskama napisała:

          > Mam identycznie. I rozumiem, ze dwulatek ma prawo do buntu, 7 latek często cos
          > gubi, 16 może przyjść podpity do domu.
          >

          Well, podpity 16latek to dowod przestepstwa. Ktos sprzedal/podal alcohol nieletniemu a ow nieletni skorzystal wiedzac ze popelnia wykroczenie, przynajmniej tu, gdzie ja mieszkam. To nie jest dokladnie ten sam caliber, co zbuntowany 2latek, ktory nie chce umyc zabkow. I consequences musza byc inne. Oczywiscie, jesli komus zalezy na wychowaniu praworzadnego obywatela. Life.