Dodaj do ulubionych

Liczenie kalorii w praktyce

25.01.21, 23:38
Pomóżcie, bo mnie w końcu krew zaleje. Używam fitatu, jest naprawdę ok, ale jak na bogów liczyć kaloryczność potraw, których nie da się ogarnąć kodem kreskowym? Np. smażę sobie rybę (wiem, na parze powinna być, ale nie dam rady bez jakichś dobrych potraw) i jak mam policzyć kaloryczność porcji? Generalnie wiem, że to będzie ryba plus olej, który wchłonęła itd, ale czy to znaczy, że mam olej ważyć przed smażeniem i potem co zostało? Próbowałam odżywiać się tak, żeby zważenie składników itd nie zajmowało mi pół godziny na każdy posiłek, ale albo się nie da, albo o czymś nie wiem.
Jak szacujecie ilość kalorii w potrawach, które robicie same? Pomóżcie pliz.
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: Liczenie kalorii w praktyce 25.01.21, 23:45
      nie wiem jak fitatu ale w fatsecret moge wpisac np. 1 lyzka oleju i odmierzyc lyzke albo stawiam patelnie na wage i wlewam, woczas wiem ile to gr, po paru razach zna sie ilosci na pamiec. Mnie tam po smazeniu nigdy nic nie zostaje, wiec nie mam co odliczac.
      Duzo trudniej wyliczyc kalorycznosc np. pulpetow z oberzyn z wieloma skladnikami, zrobione dla calej rodziny na dwa dni.
    • magdallenac Re: Liczenie kalorii w praktyce 25.01.21, 23:45
      Sorry, nie ma zmiluj sie, kiedy bylam na redukcji liczylam kazda lyzke wszystkiego i wazylam kazdy produkt. Ryba to pikus- wazysz wszystko przed obrobka. Gorzej z zupami- wazysz i mierzysz kazdy skladnik, gotujesz calosc i musisz podzielic na iles rownych porcji, aby kalorie sie zgadzaly.

      • mika_p Re: Liczenie kalorii w praktyce 25.01.21, 23:51
        > musisz podzielic na iles rownych porcji, aby kalorie sie zgadzaly.

        .... A po co sobie tak utrudniać?
        Ważysz porcję zupy i liczysz prostą proporcją:

        x kalorii w misce / kalorie w garnku = waga porcji / waga garnka
        • swiezynka77 Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 13:38
          mika_p napisała:

          > > musisz podzielic na iles rownych porcji, aby kalorie sie zgadzaly.
          >
          > .... A po co sobie tak utrudniać?
          > Ważysz porcję zupy i liczysz prostą proporcją:
          >
          > x kalorii w misce / kalorie w garnku = waga porcji / waga garnka
          >
          taka opcja też jest w Fitatu, nieważne że dzielisz coś na x porcji, możesz wziąć nie całą porcję tylko wagę i wyliczy kaloryczność potrawy
    • joanna05 Re: Liczenie kalorii w praktyce 25.01.21, 23:50
      No wpisuję, że łyżka oleju i już (duża to zwykle 10 ml, mała - 5 ml) i tyle. Zwykle nie ważę, oceniam na oko - mniej więcej, czyli porcja to 200 gram itd. Wpisuję składniki i ilości, szacując - nie mam czasu na ważenie każdego składnika do zupy, ale zakładam, że bardzo się nie pomylę. W restauracji też bym nie ważyła, a zdarzyło mi się wpisywać do apki dania zjedzone w knajpie też.
        • bialeem Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 01:08
          Na pewno nie całą jak jeden kawałek to ok 300 kcal (lub więcej, raczej nie mniej)
          Automatyzm się dostaje po około miesiącu i polega raczej na estymacji, że kanapka zawierająca w sobie masło, majonez, szynkę, ser (pomijamy ogórki i pomidory, bo to ujemny bilans) zależnie od wielkości ma x, łyżka ziemniaków zależnie od formy y itd itp. Człowiek patrzy na bilans kaloryczny i automatycznie wie, że sok ma 42 kcal w 100ml i cola tyleż więc szklanka to 100 itd itp. Nie wiem czy dziś bym umiała, ale kiedyś potrafiłam całkiem nieźle wyliczać kalorie na talerzu. Wystarczył określony czas na diecie 1k.
      • jehanette Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 09:11
        Co za szkodliwy mit! Schudłam jedząc czekoladę, pizzę, sery, chipsy, lody, pijąc wino i inne alkohole. Warunek - wpisywanie wszystkiego w Fitatu, łącznie z mierzeniem czy mój kieliszek to 120 czy 150 ml. Oczywiście mój jadłospis nie opierał się na powyższych produktach, nie były też codziennie, bo "przepuściwszy" 400 kcal na rekreację byłam zwyczajnie głodna.
        Teraz trzymam wage, dbam o aktywnosc i nadal jem powyzsze, w oparciu o zasade 80/20.
        • joanna_poz Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 09:43
          jehanette napisała:

          > Co za szkodliwy mit! Schudłam jedząc czekoladę, pizzę, sery, chipsy, lody, piją
          > c wino i inne alkohole. Warunek - wpisywanie wszystkiego w Fitatu, łącznie z mi
          > erzeniem czy mój kieliszek to 120 czy 150 ml.

          to ja tak samo.
          jadłam i pizze, i lazanię i tiramisu, i piłam wino- natomiast, tak jadłam wszystkiego mniej, i uczciwie notowałam wszystko w kalkulatorze (używałam akurat FatSecret).
          uczciwie czyli mierzyłam i warzyłam każdą łyżkę (na poczatku, potem juz faktycznie, jak tu ktoraś dziewczyna napisałam byłam w stanie oszacować "na oko').

          upierdliwie do szescianu, ale daje obraz ile kalorii ma ten kawałeczek szarlotki na talerzyku, ktorego w czasach "przed liczeniem" tak beztrosko zjadało się dwa (albo 3) kawałki.
    • wipsania Re: Liczenie kalorii w praktyce 25.01.21, 23:53
      Próbowałam używać fitatu, ale jakoś marnie mi szło i ktoś tu na forum polecił FatSecret. Ściągnęłam sobie i uznałam, że dużo wygodniejsze. Niestety, przez pewne perturbacje życiowe zarzuciłam, ale dzisiaj pod wpływem wątków o fitatu i odchudzaniu w ogóle wznowiłam znajomość z fatSecet. Tam są też gotowe potrawy typu sałatka z czegoś tam, albo zupa, albo właśnie ryba smażona, jeszcze z podziałem na gatunki typu dorsz czy flądra.
      Staram się wybierać potrawy jak najbardziej zbliżone do tego, co zjadłam.
      Aha - jest bardzo duży wybór w wyszukiwarce - na przykład maślanka mrągowska, garwolińska, z lidla z biedry i jeszcze dziesięć innych
      Niestety, czerwone wino podbiło mi wynik i przeleciałam ponad limit sad
    • padum Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 07:08
      Nie rozumiem. Masz wagę? To ważysz wszystko. Łącznie z tłuszczem. A raczej przede wszystkim z takimi zdradliwymi kaloriami.
      Albo dodajesz łyżkę oleju (uwierz, usmazysz na tej łyżce o ile nie chcesz mieć efektu ze smażalni w Mielnie) i wiesz ze ta łyżka ma bodajże 100 kcal.
      Był taki okres, ze dziwiłam się, ze jem same sałatki (rukola z serkiem wiejskim i pomidorami) a nie chudnę. Tylko ze nie pomyślałam, ze ta zdrowa oliwa z oliwek która ochoczo sałatki podlewalam daje mi w ciągu dnia nawet 600-700 dodatkowych kalorii.
      Ważenie o ile wagę masz na blacie, gdzie przygotowujesz składniki nie zabiera więcej czasu niż samo przygotowanie. Obstawiam, ze wagę masz elektroniczna, nie z odważnikami wink
      I zapisuj zapisuj. Każdy rodzynek, orzeszek, owoc i warzywo. Chociaż tydzień. To wystarczy, żeby mniej więcej zobaczyć gdzie leży problem.
    • joxanna1 Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 08:34
      Ryba to akurat prosta sprawa.
      Chociaż sama nie wiem.
      Dla mnie zagadką jest ryż, makaron - ich kaloryczność zmienia się po ugotowaniu. Więc nawet jeśli zeskanuję np 50g makaronu do fitatu - to jest to po nic, bo to jest policzone dla surowego makaronu.
      jest w fitatu opcja "makaron / ryż ugotowany" - ale nie wiem, czy kazdy? Skanowanie wtedy nie ma sensu.

      no i teraz nie wiem - może kaloryczność ryby też się zmienia po ugotowaniu?
      Ostatecznie - makaron nabiera tylko wody, a kaloryczność się zmienia. Więc może w przypadku ryby też tak jes t- nie nabiera niczego, ale może kaloryczność sie zmienia?
      • jehanette Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 09:03
        kaloryczność ryżu nie zmienia się po ugotowaniu! no chyba że doprawiasz masłem big_grin odmierzasz suche składniki i ta porcja ma tyle samo kalorii przed i po gotowaniu, zmienia się tylko objętość.
        Ryba może wchłonąć tłuszcz na którym się smaży, więc jej kaloryczność to porcja ryby+porcja tłuszczu.
      • pani_up Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 09:27
        Po ugotowaniu zmienia się waga makaronu, dlatego 100g surowego ma więcej kalorii niż 100 ugotowanego (bo ugotowany to makaron + woda) i 100g suchego to może być 150g ugotowanego.
        Mierz suchy i tyle, od gotowania raczej produkty nie zmieniają kaloryczności (chyba że takie z których wytapia się tłuszcz)
        • joxanna1 Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 10:16
          Tak, w sumie to logicznesmile
          tylko trzeba wiedzieć jak bardzo "rośnie" makaron czy ryż w trakcie gotowania.
          jeśli wezmę 50g suchego ryżu, to ile wyjdzie ugotowanego.
          No, to chyba trzeba po prostu eksperymentalnie sprawdzićsmile
          • alicia033 Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 10:25
            joxanna1 napisała:

            > tylko trzeba wiedzieć jak bardzo "rośnie" makaron czy ryż w trakcie gotowania.

            dlatego właśnie podaje się ilość suchego ryżu czy makaronu i dla niego liczy się kaloryczność. To, ile spęcznieje w trakcie gotowania jest bez znaczenia, bo woda, w której się go gotuje ma 0 kalorii.
          • jehanette Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 12:17
            Bierzesz 50g ryżu suchego, sprawdzasz ile ma kcal i już. Po co ci wiedzieć ile 50g suchego wazy po ugotowaniu? Jeśli robisz większą porcję to trochę dzielisz na oko - oceniasz czy zjadłaś połowę czy raczej 1/3. Jeśli zliczyłaś suche składniki to już nie ma znaczenia czy zjadłaś 33% czy 37%. Niewiele jest takich rzeczy które trzeba zliczac co do grama, a te zwykle łatwo policzyc, bo to jest np czekolada. wink
          • mikams75 Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 13:29
            po co ci ten przelicznik? jak gotuje dla calej rodziny, to wrzucam na oko do garnka a pozniej przy nakladaniu stawiam moj talerz na wadze i nakladam odpowiednia porcje (zreszta wystarczy pare razy, zeby poznac porcje i nie przesadzic przy nakladaniu) , do apki wpisuje wage po ugotowaniu.
    • jehanette Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 09:00
      Ważyłam tylko olej przed smażeniem, daję zawsze dość mało oleju do smażenia. W fitatu są podane wagi dla np. łyżki czy łyżeczki więc wystarczy odmierzyć przed smażeniem i podzielić przez liczbę smażonych elementów. W przypadku tłuszczu lepiej przeszacować niż niedoszacować, bo jest kaloryczny. Marchewkę można wpisywać na oko wink kanapkę robilam w ten sposób, że stawiałam talerz na wadze i po kolei dokładając składniki ważylam je - po kilku razach pamiętasz, ile waży plaster sera czy inna rzecz.
    • no_easy_way_out Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 10:08
      Ryba jak ryba - ja wazylem - przykladowo- wlewany olej do smazenia kotletow sojowych, potem je odciskalem i porownywalem wage papierowych recznikwo przed odcisnieciem i po smile big_grin serio

      Ale to serio istotne- bez tego mozna smialo "pominac" kilkaset kalorii dziennie i niedoszacowac o np. 1/3 albo i polowe (tak!) kwasow nasyconych jakie w ciagu dnia w siebie wlewasz.

      Nie zalecam byc kazdej osobie takim wazeniowym pedantem jak ja - ale to o co pytasz da sie ogarnac tak, ze wazenie trwa znacznie mniej niz mowisz.
      Ale tak, trzeba sie liczyc z elementem upierdliwosci. Trzeba doliczyc nie pol godziny, i nie dziennie, ale ,mysle tak z 15 dziennie minut na wazenie, wycieranie wagi, mycie czasami pojemniczkow w ktorych wazylem np. orzechy itd.
      Tak jak w innych wypowiedziach mozesz przeczytac, z czasem mniej wiecej wiesz ile oleju zawiera Twoja lyzka, gdy pelna, no i wiesz ile oleju wlewasz na patelnie, czy lyzke, czy polotrej. Po 2 tygodniach masz niezle pojecie, a po 2 m-cach wiesz juz naprawde duzo i waznie robisz naprawde z automatu - jesli wytrwasz.

      Dodam, ze tu nie tylko chodzi o to, ze masz pojecie ile w jakims krotkim okresie zuzywasz.
      Jest szansa na zmiane niektorych nawykow zywieniowych, ktore potem juz z Toba zostana.

      Ja wszystko co przechodzilo przez moje gardlo rejestrowalem przez ponad rok. Robilem to nawiasem mowiac w wlasnym excelu, ale ja w ogole prawie mieszkam w excelu, jestem innym, to tylko taki luzny komentarz smile
      Podam przyklad:
      kiedys robiac jajecznice, wrzucalem maslo "na oko".
      Po mojej akcji kilkumiesiecznego wazenia wszystkiego mialem juz jasnosc, ze to moje 'na oko' to moglo byc od 10 do 15 gram, a przy wiekszej patelni pewnie wiecej.
      Potem z ciekawosci sprawdzilem jak wychodzi na (zwazonych) 8 gramach. Potem na 6, i na 5.
      Jak wplywa na bilans energetyczny i ilosc kalorii wiem, ale jak na to, zeby to dawalo taki sam smak i sie np. po prostu nie przypalalo, bo masla deficyt.
      Okazuje sie, ze majac dwie patelnie, najoptymalniej wychodzi jesli na mniejsza dam okolo 7 gram.
      I nie, nie waze juz - +/- pol grama po prostu wiem ile daje smile

      To byl przyklad. Powiem Ci,czemu mysle, ze warto.
      Liczylem kiedys, i takich zmian wprowadzilem ponad 20. Z tych ponad 20 zmian w zywieniowych nawykach, kilkanascie jest ze mna do teraz, dawno po mojej "akcji" pelnej rejestracji zywieniowej. Nie mysle o nich, po prostu teraz robie inaczej.

      Nawiasem mowiac wiem, ze kupilem w ciagu ponad roku jedna kostke masla (!). Po prostu z powodzeniem funkcjonuje bez!
      Ratuje mnie, ze ja nie pieke zadnych ciast i w ogole znacznie mniej smaze czegokolwiek niz kiedys.

      Plik mam do teraz. I moja rozpiska wygladala przykladowo tak:
        • no_easy_way_out Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 12:24
          Wiesz, tam oczywiscie sa lookup'y, jest "baza" na innym worksheetcie.
          Nie wiem jak z Twoim excelem, ale w skrocie po ludzku, chodzi o to, ze np:
          wybieram "Warzywa" , wtedy papryke i np. wklepuje ze 120 gram,
          wybieram "nabial" i z podbazy jogurt grecki 200gram,
          "orzechy" i 12 gram migdalow itd.

          a excel robi cala reszte.
          Czyli policzy ile czego dziennie, tygodniowo, miesiecznie
          Ile procent cukrow to cukry naturalnie wystepujace, a ile to cukry proste? (na przyklad)
          Ile procent kalorii tygodniowo pochdozi z ryb?
          ile tak naprawde wypijam piw miesiecznie i jaka czesc kalorii w mojej diecie tak naprawde to alkohol?

          A calosc to byl przypadek troche. Serio smile 2one thing led to another".
          Zaczelo sie, ze sie strulem. Mialem ciezka noc z kilkoma przebudzeniami i wedrowkami do WC. Potem lepiej. Ale jako ze po 3 dniach wciaz mi jazdy trawienne wracaly w jakims stopniu po tym zatruciu, wkurzylem sie i zrobilem sobie taki konkretny post parodniowy. Za kare na wk... mnie uklad trawienny. Zeby wytepic zatrucie z korzeniami.
          I notowalem co jem, zeby nie bylo watpliwosci. Latwe, no bo co - tu bulion , tu rozgotowany ryz, potem to samo ale np. z rozgotowana marchewka - i tyle.
          Ale zebym nie mial watplwosci, zebym sam siebie niechcaco nie sciemnill - notowalem.

          Nie na kartce, lecz w pliku. Plik stworzylem tak o, bo i tak pracuje z excelem na co dzien od nastu lat.

          Wtedy po paru dniach wpadlem na pomysl, ze w sumie jak bym jadl znacznie bogaciej i mniej skromnie niz na tym poscie, ale nie tak jak wczesniej - to w sumie nie az takie wyrzeczenie, a ciekawe czy bym troche nie schudnal (wlasciwie nie musialem, moje BMI zawsze tam gdzie ma byc - ale moze doslownie zejsc te 2-4 kg by nie zaszkodzily bo lekko odstajacy brzuch jednak byl. )
          Wiec poczatkowo chodzilo mi o cos skromnego; glownie po prostu ile kalorii w siebie wciskam, jak to sie ma do mojej wagi z mijajacym czasem.
          Niewiele pozniej pomyslalem kolejna rzecz -raz na rok, do wielu lat badam cholesterol (HDL, LDL, calosciowy). Zawsze jest blisko gornej granicy, czasami nieco powyzej, czasami ciut ponizej, ale gornej granicy normy.
          I pomyslalem, ze jak juz notuje co jem i ile, to latwizna dodac ile w tym co jem to tluszcze, w tym ile nasycone. Excel sam policzy, ja nic nie musze - o ile bede nadal po prostu notowal co i ile jem.
          I potem po miesiacach zmierze cholesterol. No bo jak sie spreze i naprawde przypilnuje diety - zobacze jaki ma wplyw na ten cholesterol i jesli faktycznie sie poprawi - to znam siebie - to bedzie niezla motywacja, zeby sie bardziej pilnowac z stosunkowo niewielkimi wyrzeczeniami.

          I potem kolejna rzecz pomyslalem, ze warto wiedziec i kolejna i kolejna- i tak mi sie funkcjonalnosc pliku rozrastala coraz bardziej, a czas jaki musze "spedzic" wazac i wpisujac dane caly czas taki sam.

          W polowie zeszlego roku okazalo sie, ze mam poltorej roku danych i wiem dokladnie co i ile czego jadlem - wyjatek to 2 czy 3 x wakacje, wesele kolegi, pare dni Swieta i costam jeszcze. Ale to serio wyjatki.
          W sumie na prawie 500 dni mam szczegolowe dane ile czego jadlem przez okolo 450 smile

          I jak pisalem wczesniej.
          Juz nie notuje - ale mnostwo nowych nawykow zywieniowych zostalo ze mna do teraz. Nie wszystkie, ale wiekszosc (inny przyklad - codziennie praktycznie, no, raz na miesiac mi sie zapomni - wiec okolo 28/29 na 30 dni, jadam dziennie 30-40 gram roznych orzechow. Bo zdrowo, bo mam, bo po prostu lubie).
    • swiezynka77 Re: Liczenie kalorii w praktyce 26.01.21, 13:06
      te co robię sama to łatwo - ważę każdy składnik lub odmierzam łyżką olej, nie odejmuję tego co zostało na patelni smile

      najtrudniej potrawy ze stołówki. ważę je a składniki szacuję na oko. przeważnie są bardziej tłuste niż to co robię w domu, więc doliczam olej, nawet jeśli dana potrawa jest w bazie. np chili sin carne wybieram z bazy * waga + dodatkowa łyżka oleju i ewentualne inne składniki np ser.
    • lot_w_kosmos Re: Liczenie kalorii w praktyce 27.01.21, 08:37
      Ja sobie tydzień temu zainstalowałam fit secret.
      jest wspaniała, niczego nie ważę a mam zabawę i kontrolę nad zarciem
      dzięki dla magdalenac - któa mnie natchnęła do tego

      czuję, ze będa sukcesy
      5 kilo mam być chudsza na 3 kwietnia smile
        • lot_w_kosmos Re: Liczenie kalorii w praktyce 27.01.21, 09:41
          No wpisałam wzrost wagę i ile chcę schudnąć.
          Apka mi powiedziała, że orzy 1650 kcal będzie ten moment 3 kwietnia.

          I mieszczę się w tym codziennie, zostaje mi nawet 100 kalorii zwykle w zapasie. Bez głodu.
          Ale trzymam już jakiś rygor, patrzę co mogę zjeść i ile.
          Całkowicie przestałam słodzić herbatę, bo to nieoplacalne big_grin wolę cos na to miejsce zjeść.

          Dodatkowo - wreszcie okazało się, że być może nigdy nie mogłam schudnąć dlatego, że jednak sporo wciągałam tych kalorii myśląc że jem jak ptaszek.... Tu kawałek serka pleśniowego, tam plasterek salami, garść orzechów brazylijskich, itd.....

          Czy ja wiem czy ambitnie? 5 kilo w 2, 5 miesiąca.....
          Zapronowalo mi wariant 5 kilo w półtora... Wtedy 1300 kalorii, ale nie zależy mina hardkorze.

          I naprawdę taka aplikacja to cudowna sprawa. Poczułam, jakoś podskórnie, że wreszcie będzie efekt.
            • lot_w_kosmos Re: Liczenie kalorii w praktyce 27.01.21, 10:02
              Nie mam jadłospisu. Jem to co zawsze, mam tylko ograniczenie kaloryczne.
              Nie czuję też potrzeby specjalnych jadłospisów, bo umarłabym z udręki, szykując specjalne dania.
              Mam niewiele do zrzucenia i jem od wielu lat zdrowo, nie ma co psuć. Nie jem na przykład wcale słodyczy, bo nie lubię, ale już wiem, ze gubiły mnie inne przekąski - serki pleśniowe, kabanoski, oscypki, migdały, brazylijskie, śledzik na raz, itd.
              Teraz też sobie tego nie odmawiam, ale jak chcę zjeść to ukochane salami z orzechami, to tego dnia rezygnuję z pieczywa na rzecz sporej ilości warzyw. A aplikacja mi to kontroluje. Zostaje zapas kaloryczny na przyjemność.
              I po tygodniu naprawdę czuję lżej w okolicy paska od spodni. Pewnie to objaw odepchanego brzucha, nie wypełnionego ciagłym podjadaniem. Może i jakieś lekkie wzdęcia zeszły, których nie odczuwałam boleśnie, ale mogły być.

              Ja mam też łatwiej, bo jak zjem obiad około 17.00, to już potem nie jem, nie czuję głodu. Czasem pochrupię coś do tv - ale to marchew czy kapusta surowa. I faktycznie wtedy mi się chce czegoś orzeźwiającego i zielonego, nawet posiekanej i posolonej cebuli.
              • lot_w_kosmos Re: Liczenie kalorii w praktyce 27.01.21, 10:07
                I jeszcze - więcej piję. Bo mam dziwne uczucie, ze mogę pić bezkarnie wszelkie owocowe herbaty, czarne, zioła - bo nie mają kalorii i to namacalnie widać. Wreszcie udało mi się wdrożyć też picie pokrzywy i melisy codziennie, plus znienawidzonej zielonej herbaty. Bo wiesz - to zaczęło mi zastępować serek pleśniowy, albo nerkowce. Coś bym zjadła, no ale patrzę w aplikację, jest 14.00 a tam po śniadaniu w domu i posiłku w pracy zostaje 700 kalorii, a w domu perspektywa obiadu - no to się napiję wink zamiast sie najeść. A że juz piłam herbatę zwykłą i owocową, kawę z mlekiem, to się napiję mieszanki melisy z pokrzywą big_grin
                I tak to idzie. Wody nie piję prawie wcale, bo nie przepadam za żłopaniem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka