Dodaj do ulubionych

a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu?

26.01.21, 14:52
Są tu dziewczyny, których mężowie nie garną się do obowiązków domowych i większość z nich spada na was? Czy ten mąż/partner ma inne zalety, które to rekompensują (jakie?), czy jednak żałujecie, że związałyście się z takim typem człowieka i teraz wybrałybyście inaczej?
Obserwuj wątek
    • laura.palmer Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:14
      Mój eks nie sprzątał, a jak gotował (co się rzadko zdarzało), to zostawiał w kuchni syf, że głowa mała. Oczywiście jego głównym argumentem było to, że przecież to ON naprawia wszystko w domu i dba o samochody. Rzuciłam go i nie żałuję, a w okresie singielstwa dotarło do mnie, że to przecież żaden problem odstawić auto do warsztatu lub naprawić drzwiczki od szafki i wiecznie bałaganiący truteń w domu nie jest mi potrzebny, by wykonywać te czynności.
      Mąż jest z tych dbających o czystość i porządek, a jak go poznałam od razu zwróciłam uwagę, że ma zawsze ładnie posprzątane mieszkanie. Za syfiarza bym nie wyszła po przykrym doświadczeniu z eks. Mąż nie "pomaga" sprzątać, tylko po prostu sprząta.
      • abecadlowa1 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 16:37
        laura.palmer napisała:

        > Mój eks nie sprzątał, a jak gotował (co się rzadko zdarzało), to zostawiał w ku
        > chni syf, że głowa mała. Oczywiście jego głównym argumentem było to, że przecie
        > ż to ON naprawia wszystko w domu i dba o samochody.

        Jestem jedynym dorosłym członkiem monoparentalnej rodziny (znaczy samotną matką) i ogarniam wszystko sama. Ostatnio znajoma okazując mi swoją wyższość, chwaliła się, że ona ma z mężem idealny, tradycyjny podział obowiązków. Tzn. ona tylko zakupy, pranie, gotowanie, sprzątanie i logistykę okołodzieciową, a on całą resztę: samochody i naprawy w domu, ewentualnie podgrzeje w mikrofali ugotowany przez nią obiad i zostanie godzinę z dziećmi, gdy ona musi do lekarza. I wtedy tak mocno do mnie dotarło, że zadania, które wykonuje się codziennie (pranie, gotowanie, sprzątanie) są żmudne, nieciekawe i obciążające. Gdybym była w związku to naprawdę wolałabym je oddać na rzecz tego, że sama trzy razy w roku pojędę do mechanika, raz na kilka lat wymienię syfon pod umywalką i co pięć lat pomaluję własnoręcznie mieszkanie.
        • igge Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 17:41
          Akurat czy gotowanie jest żmudne, nieciekawe i obciążające - to nie, nie musi takie być. Co do reszty zgoda. Moja matka ( monoparentalna rodzinawink ) regularnie robiła remonty sama, malowała ściany własnoręcznie itd. Podziwiam, że to robiła. Generalnie jej przykład w sensie radzenia sobie samej i umiejętności przeróżnych typu naprawa zlewu dał mi wiarę w kobiece/swoje możliwości i przekonanie, że faceta zawsze można kopnąć w dudę i świat się z tego powodu nie zawali bo niby czemu?
          Byłam też i w dzieciństwie i potem świadkiem, że nie będąc w związku można robić zawsze to, co się chce czy lubi i nie trzeba dostosowywać się do nikogo/ nie trzeba negocjować i wymyślać żadnych kompromisów koniecznych w związku. Jest się panem siebie i swojego otoczenia, nawet filmy zawsze oglądasz tylko te, które Tobie wydają się ciekawsze i generalnie nic nie musisz uzgadniać. Jesteś jaka jesteś i nie starasz się pracować nad sobą, jak chcesz zarywasz noce i nikt nie piszczy, żebyś wracała do sypialni bo późno. Sprzątasz tyle ile chcesz i wtedy kiedy chcesz. Nie zauważyłam, żeby matka moja gorzej miała bez związku. W sumie mogła mieć ten związek bo podobała się kiedyś facetom i ma łatwość towarzyskich czy przyjacielskich relacji. Widać tego jedynego, z którym raz na kilka lat to ona wymieniałaby syfon i co pięć lat malowała i auto do mechanika odstawiała, a on resztę domu by ogarniał - nie znalazławink
          Jeden dobrze rokował ale umarł.
    • asia_277 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:19
      dla tych którzy nie załapali: proszę o odpowiedzi adekwatne do mojego pytania, nie powtarzanie sto razy "mój mąż nie pomaga tylko sam sprząta". Może to kogoś zszokuje, ale statystyki pokazują, że na świecie istnieją również faceci nie sprzątający i to o nich jest ten wątek.
      • grey_delphinum Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:31
        Mój właśnie "pomaga" tzn. robi, co mu powiem, ale sam nigdy nie wyjdzie z inicjatywą. Jemu po prostu bałagan nie przeszkadza, choć w domu rodzinnym było wylizane do przesady (ale fakt, nie jego rękami).
        Ustaliłam stałą listę obowiązków i mąż raczej się tego trzyma, choć czasami musze przypominać i czuje się wtedy jak poganiacz niewolników wink

        Wiem, okropne, ale tak to u nas wygląda.
        • igge Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 17:57
          Wcale nie okropne. Ma listę, konkretną i na piśmie więc czuje się domowo potrzebny i pożyteczny, a nie tylko Ty sama ogarniasz. Poganiaczem nie powinnaś być ( i piszesz, że tylko czasami w tę rolę musisz wchodzić) i pewnie w końcu mąż sam załapie, że poganianie/ przypominanie to nic dla Ciebie przyjemnego.
          Mnie kiedyś nużyła rola poganiacza syna. Sprzątał od małego, miał ustalone domowe obowiązki, ale inicjatywy niestety nie wykazywał do sprzątania zmywania prania nigdy. Choć znam takich co wykazują. Bałam się wyprowadzki syna, w sensie, że jego obowiązku spadną na mnie. A okazalo się, że ulga w tym sensie, że wreszcie nikogo do niczego poganiać nie muszę. Nawet łatwiej i przyjemniej to samo samemu zrobić. A u siebie inicjatywę jednak wykazuje i dom ogarnia sam choć oczywiście na własnych zasadach.
    • igge Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:28
      Przyjaciółki mąż. Jedynak i w istnieniu w jego domu rodzinnym babci i mamusi do obsługi przyjaciółka upatruje początków jego przyzwyczajenia do obsługi. Mam inne zdanie.
      Ale ma zalety. Oni mają sztywny podział rłl od zawsze i są bardzo dobrym zgodnym kochającym się małżeństwem.
      Za to jej dzieci sprzątają i zawsze sprzątały. Córka odkurza pół domu, a potem drugie pół syn. Teraz syn nie mieszka już z nimi, wynajmuje coś na mieście, a, co zadziwiające, dalej przyjeżdża regularnie w miarę i pucuje jej mieszkanie, jakoś tak wyszłowink
      Na pewno nie wybrałaby teraz inaczej, oni są razem od kiedy skończyła 14 lat.
      Pewne rzeczy są niereformowalne choć moja córa twierdzi, że zreformowałaby wujka w dwa tygodnie. Optymistkawink
    • piesiedwa Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:30
      Moj nie sprzata, nie gotuje- placi za gosposie, ktora przy okazji robi tez czesciowo moje rzeczy. Nie wszystko poniewaz sprzatanie/ gotowanie czasem mnie relaksuje. Czy wolalabym takiego co swoimi rekoma robi? Czy ja wiem...przynajmniej nie jest zmeczony😉
    • escott Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:32
      @asia_277 te przymówki, o tym, że nie pomaga, tylko sprząta są słuszne - dopóki będziemy sobie mówić, że zasadniczo to mój obowiązek, a mąż może pomóc albo nie, to nic się nie zmieni. Kurczę, no na zdrowy rozum: to normalne, że ludzie po sobie sprzątają.
      Ja mogę powiedzieć, że mój mąż jest strasznie słaby w pracach domowych. Owszem, sprząta i poczuwa się do obowiązków, ale nie są do odrobienia zaległości spowodowane wychowaniem i zwyczajnie brakiem nawyków i umiejętności, tego czegoś, co mają kobiety, że jak idą z pokoju do kuchni, to po drodze bezwiednie zgarną dwa brudne kubki, a na miejscu przetrą blat, czekając aż się woda ugotuje. Więc zdecydowanie to ja muszę pomyśleć, co trzeba zrobić i jak i przeważnie to zarządzić. Jak mąż zarządza, to znaczy, że już się schlewiło na maksa wink
      Jedyne rozwiązanie tego problemu, żeby nie rodziło frustracji i nierównego poziomu obowiązków to w naszym przypadku zatrudnianie ludzi do sprzątania.
      • cudko1 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:40
        ja wlasnie rozstalam sie z takim jednym,

        dlugo zanim zaczelismy byc para, bylismy tylko znajomymi, znal moje podejscie do tematu (w domu sie sprzata, gotuje, robi pranie a nie pomaga) I na poczatku bylo ok, az pewnego dnia obudzilam sie I stwierdzialam, ze po czasie pan byly od czasu do czasu oarnie zmywarke I raz w tygodniu odkurzy I umyje podlogi,

        nie tylko z tego powodu jest juz bylym, a wiec nie mial zalet, ktore to by rekompensowaly a wrecz przeciwnie wink
        • igge Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 18:15
          Mniej więcej tyle plus coś tam robił mój syn regularnie ( czyli moim zdaniem absolutne minimum wkładu do ogarnięcia domu domownika), a nasłuchałam się jaki to jest przepracowany domowo i że wszyscy koledzy ( i koleżanki) NIC nie robią, a jego dziewczyna jedynie czasami opróżnia w domu zmywarkę i koniec. Resztę prac domowych ogarnia pani do sprzątania. ( Rodzice jej zajęci, obydwoje lekarze).
          Nie wiem, może dzięki moim zasadom współdziałania domowego, teraz on sam ogarnia swoją chałupę. Gotują na zmianę z dziewczyną.
    • ajr27 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:36
      Mój nie sprząta i widziały gały co brały, bo jego kawalerskie mieszkanie przerażało pod względem bałaganu. Nie jest brudasem, tylko chaotycznie rozrzuca rzeczy i zapomina, gdzie położył. Typ łagodnego aspergerowca.
      Natomiast cudownie gotuje no i lepiej ode mnie ogarnia dzieci.
    • 1papryczka.chili Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:47
      Sprzątam i gotuję ja, ponieważ tak chcę i lubię. Moj mąż sprząta mi samochód, potrafi zrobić wszystko koło domu, nie musimy do każdego drobiazgu wołać speca. Przy tym ma wiele innych zalet, nie jest bałaganiarzem ,jest wyrozumiały, kochający, ma poczucie humoru, łagodny, przystojny i dobrze zarabia, doskonale się dogadujemy od prawie 20 lat. Cóż , mogę sprzątać te nasze 200 metrów 😉 nie każdy facet nie sprzatajacy w domu nie nadaje się do życia. Czasami po prostu może przejąć inne obowiązki. Rozumiem jednak, że jesli ktoś ma więcej dzieci, pracuje na etat to ma oczywiście prawo oczekiwać innego podziału obowiązków. Dużo zależy od sytuacji. My mamy jedno, nastoletnie już dziecko, więc nie ma takiego kieratu.
          • igge Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 18:41
            Ja rozumiem. Mam 2 koleżanki, które mają podobnie. Opisałam ale zeżarło i już nie chce mi się od nowa.
            Te koleżanki specjalnie nie narzekają na swoj loswink
            Mają naprawdę i tak bardzo wygodne życie i fajne ciepłe związki.
            Kieratu niet big_grin
            To sensowni mężowie, obu bardzo lubię. Dla jednego mam nawet 2 książki na walentynkiwink tongue_out
            Pożyczam go czasem do drobnych napraw jak czegoś sama nie umiem naprawić, a partner akurat niedostępny.
            • igge Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 18:53
              Obaj ci mężowie nie gotują, nie sprzątają. Jeden z nich ( tacy bardziej spolegliwi obaj sąsmile )słyszy często marudzenie żony, że to ona niemal zawsze wymyśla teatry, wyjazdy, wycieczki, zwiedzanie, ciepłe morza, koncerty itp a to on powinien tę inicjatywę wykazać zamiast tylko korzystać z żoninych logistycznych zdolności plus pomysłów. " Bo innych koleżanek mężowie Zbysiu to zabierają żony na walentynki do Paryża czy gdzieś tam gdzieś tam... " w tym stylu tekstywink facet słyszy czasami.
              A sama pod choinkę dostała drogie nowiutkie auto duże.
              Widać małż nie chciał być porównywany regularnietongue_out . Znajomi inni mężowie takich prezentów niespodzianek raczej nie dająbig_grin
      • yuka12 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 16:04
        Ja nie pracowałam, jak dzieci były bardzo małe, a potem na pół etatu. Prawdopodobnie był to pretekst dla męża do małej pomocy w domu. On studiował na kolejnej uczelni i pracował, na mojej głowie była reszta. Jak miał wolne jeździliśmy na wycieczki lub odpoczywał przed tv, ja w międzyczasie robiłam różne kursy.
        Po kilkunastu latach gotowania (czasem nawet 2x dziennie, bo dla nas i męża wracającego z pracy) i sprzątania znienawidziłam serdecznie jakiekolwiek prace domowe.
          • 1papryczka.chili Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 20:06
            No tak i o ile jej to nie przeszkadza to jest ok. Moim zdaniem. Ale jeśli ona ma dość to powinno to się zmienić.
            Ja w tej chwili nie pracuję bo się uczę. Ale niebawem wrócę do pracy i wiem , że mój mąż weźmie na siebie jakąś część obowiązków domowych. Nie wiem jeszcze jaką bo tego jeszcze nie omawialiśmy. Ale jak wcześniej pracowałam to nie było z tym problemu i on był zaangażowany w sprawy około domowe.
            Podejrzewam, że autorka wątku ma problem taki, że szanowny pan po prostu nie chce sprzątać i gotować, bo nie. I nie rozumie, że łaski nie robi. I wtedy to jest problem bo nie idzie się z takim dogadać.
            Takiej sytuacji, że np pracuję na etat, mam dwoje dzieci i w domu sama muszę wszystko ogarniać to sobie nie wyobrażam.
            • hanusinamama Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 21:28
              Wiesz co ja jestem pragmatyczna. Jak zyjemy razem pod jednym dachem to wspolnie dbamy o ten dach oraz o dzieci ktore sobie zrobilismy a nie ze maz łaskawie przejmie częśc obowiązków. Jakos nigdy nie miałam ochoty dorosłemu chłopu matkować. Od poczatku mieszkania wspolnego mielismy podział obowiązków. Zdegustowana była moja tesciowa, ktora uwaza ze obowiązki domowe i dzieciowe to domena kobiety (zeby nawet na 2 etatach robiłą a chłop nie pracował).
              • chococaffe Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 22:00
                Ja myślę, że to nawet nie chodzi o to co kto konkretnie robi, bo ta sprawiedliwość może się różnie układać w zależności od rodziny.

                Ale trzeba pamiętać, że to co jest do zrobienia w domu to wspólna sprawa i nikt nikomu nie "pomaga" tylko robi to co do niego/niej zależy. Słowo "pomaganie" sugeruje, że sprzątanie należy z założenia do kobiety (z samego faktu, że jest kobietą chyba)
              • 1papryczka.chili Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 22:09
                Może niefortunnie się wyraziłam, bo zabrzmiało to tak jakbym ja była obłożona obowiązkami. Otóż zgadzam sie z Tobą, jest dwoje ludzi którzy założyli rodzinę to wspólnie powinni dbać o wszystko co z nią związane. U mnie tak jest. Nie zawsze wyznacznikiem tego, że wspólnie dbamy jest to, że ja odkurzam w poniedziałki i soboty a mąż w środy i piątki. Tak jak pisałam wyżej zależy to od sytuacji i od tego czy tak jak sobie razem ustalili to czy obojgu to pasuje. Ja nie matkuję mojemu mężowi, on jest samodzielny i odpowiedzialny. Ale w przypadku mojego małżenstwa jest tak, że ja lubię mieć na swojej głowie porządki i gotowanie. Nie jestem tym udręczona i zmęczona. Mam maksymalnie łatwy do sprzątania dom, gotować lubię. Wszystko o czym powiem mężowi, że ma zrobić to robi. Naprawdę gra u nas taki układ.
              • kokomaroko Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 27.01.21, 00:05
                > Wiesz co ja jestem pragmatyczna.

                A ja mam wrażenie, że jesteś przeczulona - na skutek może złych doświadczeń? Nie może być tak, że każdy robi to, co lubi, tylko musi być w kieracie pół na pół? A jak ja wolę gotować i sprzątać, a mąż się dziećmi zajmować?

                Ja "matkuję" mojemu mężowi, bo dbam o lodówkę, gotuję, sprzątam i ogarniam pranie. Nawet ubrania mu do szafy powkładam.
                Ale - przed mąż wychodzi do pracy o 6:30, wraca o 18:30, a bywa i dużo gorzej, przed wyjściem do pracy jeszcze zdąży zaparzyć dla mnie kawę, a po powrocie zdejmuje buty i pędzi do dzieci.
                Ja pracuję na nieco ponad pół etatu, dzieci mamy z inicjatywy również męża zaopiekowane po kokardę, a w weekend małż chętnie przejmuje dzieci, żebym sobie odpoczęła albo pobiegać poszła. Nie mówiąc o naprawach w domu, dłubaniu przy meblach, rowerach, w ogródku, które go relaksują. I jeszcze rachunki popłaci i moje podatki ogarnie.

                Może dbam o ten nasz wspólny dach więcej fizycznie, ale to mąż zarabia pięciokrotnie więcej i ma tak naprawdę o wiele mniej czasu "dla siebie" niż ja.
                Serio, nie każda "matkująca" ma aż tak źle.

                A mój małż dwóch lewych rąk nie ma. Po prostu czasu nie ma, a jak już go ma, to woli spędzić go ze mną lub dziećmi. Niekoniecznie jeżdżąc pod moje dyktando na szmacie.
    • yuka12 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 15:52
      Mój nie sprząta, za to gotuje. Zazwyczaj przyrządza szybkie dana, często z półgotowców i kilka tych samych. Nie korzysta z książek czy netu, powtarza to, co sama kiedyś przyrządziłam 😜.
      Z innych prac domowych to załaduje pralkę i suszarkę, czasem również posortuje i poskłada ubrania. Odkurza maks. raz na miesiąc, nigdy chyba nie powycierał kurzy, umył podłóg czy łazienki. Dopiero od niedawna wychodzi z dziećmi na spacery czy gra z synem (są nastolatkami).
      Z perspektywy czasu, gdybym miała dzisiejszą wiedzę, bardzo bym zastanawiała się, czy rzeczywiście warto byłoby wyjść za niego. Nawet nie ze względu na (nie) sprzątanie czy (nie) spędzanie czasu z dziećmi (z wyjątkiem wspólnego oglądania krwawych filmów, zdecydowanie nie wskazanych dla dzieci i młodzieży), ale raczej z powodu wyniesionych z domu rodzinnego postaw i poglądów. Tak zakorzenionych, że sam zainteresowany ich nie zauważa i zachowuje się zgodnie z nimi twierdząc zupełnie inaczej.
      Żałuję, że emamę zaczęłam czytać te kilkanaście lat temu a nie kilkadziesiąt. Może uniknęłabym powielania na początku małżeństwa zachowań traktujących mężczyznę jak dziecko i głowę rodziny zarazem.
    • heca7 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 16:00
      Mój nie gotuje. Posprzątać potrafi lepiej niż ja bo jest bardziej zawzięty i skrupulatny. Ja nigdy nie myję okien bo co bym nie zrobiła to są smugi. On je wypoleruje idealnie. Nie odkurzam schodów , on się tym zajmuje. Nie sprzątam łazienki na piętrze i wszystkich klozetów. Nie zamiatam liści na ogródku to robi mąż albo synowie. W ogóle nie znoszę machać miotłą. Nie grabię trawnika. Nie zabieram samochodu na myjnię.
      • igge Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 19:09
        Żebyś wiedziała, że to plus.
        Mój się wtrąca, a miło by było mieć taką absolutną władzę domową.
        Wolę jak jest podkuchennym i tylko obiera, sieka, przeciera, sprząta, czasu pilnuje.
        Ale wyemancypowany domowo jest chalera. Ma swoje zdanie gadzina.
        Lubię razem z mężem gotować ( lubię też kiedy on sam coś z rzadka dla mnie ugotuje) ale zawsze mamy inne podejście do tego co do gara włożyć bo on nie eksperymentuje i nie ma spontanicznych pomysłów w kuchni. Tylko zawsze dokładnie wg przepisu albo jak już nawet nie wg przepisu tylko wg fantazji to mamy spięcia bo co innego uważamy, że będzie lepiej dołożyć czy przyprawić, nie mówiąc o ziołach zielonych i ich ilości.
        Krótko mówiąc - wtrąca się.
        Do wszystkiegowink
        Ja uważam, że się nie wtrącam.
        Jak on coś sam robi szanuję, że robi po swojemu. Wiem, że jesteśmy bardzo inni. No, może czasami wtrącam się w sensie - gdzie on widzi plamkę czy piasek jakiś niewidoczny z psiej łapy, i po co pucować coś, co jest czyste!?
        • zuzi.1 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 21:19
          Mój pierze i prasuje (ja tego nie tykam), ładuje zmywarke, sprząta, robi codzienne zakupy, głownie on tankuje samochód, ogarnia serwis, wymiany opon etc. Kosi trawę. Nie gotuje niestety, więc gotowanie jest na mojej głowie. Ja mam pełną decyzyjnosc w domu, mogę robić co chcę, nie wtrąca się. Jedynie zakup samochodu muszę konsultować, pozostałe rzeczy mogę realizować wedle uznania - pod warunkiem, że za nie zapłacę 😀 Jeśli chcę aby współuczestniczyl w kosztach, wówczas muszę się z nim dogadać, nie jest chętny do wydawania pieniędzy. Jedynie na podróże lubi wydawać.
          • igge Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 28.01.21, 01:08
            Ja na początku związku nasz pierwszy samochod kupiłam bez żadnych konsultacji. Taki jaki stał akurat w salonie. Lał deszcz, mokłam na przystanku i się wkurzyłam, zadzwoniłam po kolegę ze swojej pracy, takiego bardziej technicznego i chyba wręcz tego samego dnia kupiłam. Kasa akurat to były moje wakacyjne oszczędności przedślubne, w zasadzie przedzwiązkowe nawet. Mąż zresztą chyba by nawet nie miał wtedy potrzebnej kwoty, młodzi byliśmy, on chyba nie miał żadnych oszczędności.
            Partner nie miał najmniejszego żalu, że nie skonsultowałam z nim decyzji.
            Ale kolejne auta kupowane były już razem. Choć model/ kolor/ marka zawsze pode mnie. Raz, przy ostatnim mąż długo namawiał mnie do swojego wyboru i prawie kupiliśmy auto jakie on chciał. Tyle, że ostatecznie do konkretnego salonu pojechaliśmy przypadkiem w towarzystwie teściowej i jeszcze przed sfinalizowaniem zakupu na chwilę podeszłam do droższego innego auta, które mi się bardziej podobało i chwilę ze sprzedawcą gadaliśmy ( małym rabatem kusił), odeszliśmy i jak już mąż chciał zapłacić za ten wybrany swój samochód , (byłam spolegliwa) - moja teściowa znienacka dramatycznie zakrzyknęła do swojego dziecka " synu, czy ty chcesz igge psychicznie wykończyć!!!?? Przecież jej się nie podoba to twoje auto!" - i kurczę wróciliśmy do mojego ulubionego modelu i ten jednak zamówiliśmy. W sumie wdzięczna jestem teściowej bo wtedy chciałam chcieć to samo co mąż, a pewnie by mnie ten cholerny karawan męczył wybrany przez małża choć miał listę długą zalet.
    • kokomaroko Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 16:18
      Mój prawie nie sprząta. Prawie, bo raz na ruski rok jak go wena złapie, wypucuje cały dom łącznie z cokolikami i szafkami wewnątrz.

      Nie pierze i pewnie nawet nie wie, jak uruchomić naszą pralkę smile Że rzeczy trzeba zdjąć z suszarki i poskładać, to chyba nawet mu przez myśl przeszło. Nie zdziwiłabym się, gdyby święcie wierzył, że rzeczy z pralki i suszarki same maszerują trzy piętra wyżej do naszej sypialni i kładą się do szafy big_grin

      Jak trzeba, pojedzie na zakupy, ale lista sprawunków i rozpakowanie siat spada na mnie.

      Raz na dwa lata ni z tego ni owego prasuje moje ubrania smile

      Zmywarkę rozpakuje jak trzeba. Inna sprawa, że potem muszę otwierać wszystkie szafki, by znaleźć zagubiony garnek, no ale stara się.

      Ale - rozumie że ogarnięcie domostwa to ogrom pracy i nie wymaga, bym wszystko robiła ja. Jak jest brudno, nie ma pretensji. Zarzeka się, że weźmiemy panią sprzątającą, ale póki co skończyło się na zarzekaniu.
      Chętnie gotuje, umie i lubi, ale ponieważ ja jestem więcej w domu, to jednak na mnie spada gotowanie. I dobrze, bo akurat też lubię.

      Ale:
      urządzanie mieszkania, układanie w szafach i na półkach, naprawy, grzebanie w ogrodzie, sadzenie i dbanie o to, czego ja sobie zażyczę, podlewanie (a sporo tego), majstrowanie przy rowerach, samochodzie to jego działka.
      Odwiedzanie szkoły dzieci i wizyty u lekarzy z dziećmi odbębnia on. Korespondencja ze szkołą też jest jego.
      Jeśli jest w domu, kąpie dzieci i kładzie je spać. W ogóle do opieki nad dziećmi się garnie więcej niż ja. Uczy je czytać, liczyć, majsterkować, dzieciaki mają budowę statków kosmicznych obcykaną, wiedzą więcej o planetach niż większość dorosłych, itp. Wszelkie piłki, sanki, narty, rowery, hulajnogi itp to on dzieciaki nauczył.
      Wszelkie sprawy urzędowe, podatkowe (a tego jest multum), ubezpieczeniowe i oficjalne łącznie z robotą papierkową związaną z moim biznesem załatwia mąż.

      No i mąż pracuje dwa razy tyle czasowo co ja.

      Podział obowiązków mi odpowiada i nie żałuję, że takiego typa wybrałam. A jak mnie nawet czasem zmierzi, że w domu nie pomaga, to przechodzi mi szybciutko gdy widzę go godzinami ślęczącego nad naszymi papierami. Nie zamieniłabym się smile



    • szara.myszka.555 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 16:22
      Małżonek sprzątał do momentu, aż stać nas było na panią sprzątającą. Ale ogarnia z grubsza codziennie i jest odpowiedzialny za pranie/suszenie/składanie. Robi też 80% zakupów spożywczych (według listy przeze mnie sporządzonej). Ja za to gotuję, bo lubię.

      Jeśli poznałabym pana, który oczekuje, że sama będę sprzątać za nas oboje - to uciekałabym pędem.
    • la_mujer75 Re: a czyj mąż nie pomaga w sprzątaniu? 26.01.21, 16:28
      Mój.
      Nie tylko nie pomaga.
      Nie sprząta. Po prostu.
      I to on głównie generuje bałagan. Synowie nauczeni sprzątania.
      Rozpieściłam go.
      Pokłosie tego, że ja "siedziałam" w domu, a on pracował.
      Bardzo łatwo jest wejść w role tej, która wszystko ma na głowie.
      Od jakiegoś roku walczę. Nie zamienię go w pedanta, ale widzę, jak mu się "przypomina", że kiedyś potrafił odkurzyć, posprzątać w kuchni, itd.
      On lubi gotować, a ja nienawidzę, jak to robi. Jedzenie jest genialne, ale syf też niesamowity.
      Chociaż muszę przyznać, że po ostatnim jego gotowaniu- bylo nawet ok. Gdyby na koniec nie wylały się resztki wina, dodawanego do potrawy...wink
      W grudniu stuknęło nam 22 lata , jak się poznaliśmy.
      To był piorun sycylijski!
      Miał byc tylko romans. Żadne śluby, żadne dzieci. Wyszło inaczej.
      Cóż... Po tylu latach nawet nie umiem siebie wyobrazić obok kogoś innego.
      Jakbym miala ten rozum, co mam teraz, to pewno w ogóle bym za mąż nie wyszła i dzieci nie miała smile
      I pewno bym żałowała smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka