Dodaj do ulubionych

Zagłodzeni pacjenci w szpitalach

27.01.21, 09:24
Kolejny przejaw patologii systemu opieki zdrowotnej, skutek wieloletnich nawyków personelu w szpitalach i braku organizacji.
Śmiem twierdzić, że wzmożona fala zgonów w szpitalach jest wzmacniana przez brak dostatecznej opieki, a konkretnie braku żywienia pacjentów niesamodzielnych, demencyjnych, splątanych itp.
Owszem, mają wydawane posiłki, ale wiadomo jakiej jakości + nikt nie pilnuje, czy zjedli, ile, nie siedzi i nie dokarmia. Do tej pory, przez dziesiątki lat, temat załatwialy rodziny lub opłacona opieka, podobnie jak temat czynności pielęgnacyjnych.
Znajomy rehabilitant, który przyjeżdża do domow ma teraz falę pacjentów, starych ludzi, zagłodzonych po pobycie w szpitalu, skrajnie osłabionych. To samo mówią znajomi, których niesamodzielny rodzic czy dziadek miał niefart być teraz w szpitalu dłużej niż 2 dni. Tak, osobiste doświadczenie też.uncertain
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 09:35
      I to jest prawdziwy dramat i skandal. Niestety, obecne zamknięcie oddziałów dla rodzin pacjentów skutkuje tym, że już nie ma kto się tymi pacjentami zajmować - jedna pielęgniarka na zmianę jest w stanie podać leki i ew. reagować w nagłych przypadkach, ale nie ma opcji, żeby nakarmiła np. 20 osób, o pomocy w toalecie, zabiegach higienicznych itd. nie wspomonając. Ale tego problemu rządunio nie widzi, ważniejsze rozkręcanie afery, że jakaś rodzina i lekarze na drugim końcu Europy decydują się na zaprzestanie uporczywej terapii, bo to niegodna śmierć i morderstwo. Za to pozbawienie jedzenia i pomocy pielęgniarskiej przytomnych pacjentów, którzy mają np. problemy z poruszaniem - żaden problem 😐
      • triss_merigold6 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 09:43
        Na wielu oddziałach specjalistycznych jest teraz mniej pacjentów, skutek wstrzymania planowanych przyjęć, niedobory personelu są bez bez przesady - zatrudnienie opiekunów medycznych, opiekunów osób starszych i salowych to decyzje administracji szpitali. Owe administracje i kierownictwa oddziałów zostały przyzwyczajone do tego, że żywienie pacjentów, dbanie o brak odleżyn, higienę etc. w 80% załatwi rodzina, im zostają nieliczni juz na maksa samotni, do których nikt nie przyjeżdża.
              • laura.palmer Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:36
                Ja mam za 2 tygodnie planowaną cesarkę w dużym, specjalistycznym szpitalu. Na liście rzeczy do wzięcia są 3 paczki podpasek i 2 podkładow poporodowych, bo w szpitalu mają tego za mało i wydzielają po 2-3 sztuki na dobę. Ale ok, szpitale "mają środki". tongue_out
                  • lauren6 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:49
                    Na położniczych jest akurat podobna historia. Położne przyzwyczaiły się, że nie muszą zajmować się położnicą i noworodkiem, bo całą robotę za nie odwala rodzina, głównie ojciec dziecka.

                    Pandemia pięknie to obnażyła.
                    • augustalangusta Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 13:07
                      No akurat po porodzie jeżeli brak jakichś problemów oczywiście, to matka z ojcem sobie poradzą. Dziecko śpi i siusia. Ja tam wolałam sama zajmować się własnym dzieckiem. Tatusiowi dziecka też dobrze zrobi, jak od początku nawiązuje więzi z potomkiem.
                      Jeżeli są problemy czy to z matką czy to z dzieckiem, to rodzina specjalistycznych czynności nie wykona przecież.
                      • lauren6 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 13:38
                        Ojciec dziecka jest elementem doskonale zbędnym na oddziale położniczym. Na budowanie relacji z dzieckiem będzie miał całe życie.

                        Ojciec nie zapewni żonie doradztwa laktacyjnego czy opieki fizjoterapeuty uroginekologicznego. Nie zajmie się dzieckiem w nocy, gdy żona chce spać i nabrać sił po porodzie.

                        Od postawienia położnicy na nogi są położne, a nie jej rodzina. Z odwrotnego myślenia mamy przerażającą patologię na polskich porodówkach, gdzie na wieloosobowe sale poporodowe pchają się tabuny ludzi i nie dadzą wypocząć kobietom, które muszą mieć święty spokój i wypoczynek. Twój mężuś może dla ciebie jest wsparciem, ale dla innych kobiet z sali obcym facetem, który je krępuje gdy karmią piersią lub chcą wietrzyć nacięte krocze.

                        W wielu polskich szpitalach położniczych matka, która chce oddać noworodka na noc na oddział położniczy po to by się wyspać po porodzie i nabrać sił, nadal może usłyszeć, że po co robiła sobie dziecko, jeśli nie chce się nim zajmować.

                        Jeszcze kilka lat temu dość głośna była sprawa śmierci noworodka w dużym warszawskim szpitalu. Matka była po ciężkim, wielogodzinnym porodzie sn i zgłaszała położnym, że źle się czuje i nie ma sił opiekować się dzieckiem. Te ją zbywały, że mają inne obowiązki. Skończyło się na tym, że matka straciła przytomność w czasie KP i prawdopodobnie swoim ciałem udusiła dziecko. Ojca nie było, bo wyobraź sobie ojciec nie może warować 24/7 w szpitalu.

                        Jak widzisz opieka poporodowa to ciut więcej niż wymiana brudnej pieluchy. Od tego są położne i inni specjaliści, a nie świeżo upieczony ojciec!
                      • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 13:41
                        augustalangusta napisała:

                        > No akurat po porodzie jeżeli brak jakichś problemów oczywiście, to matka z ojce
                        > m sobie poradzą. Dziecko śpi i siusia. Ja tam wolałam sama zajmować się własnym
                        > dzieckiem. Tatusiowi dziecka też dobrze zrobi, jak od początku nawiązuje więzi
                        > z potomkiem.
                        > Jeżeli są problemy czy to z matką czy to z dzieckiem, to rodzina specjalistyczn
                        > ych czynności nie wykona przecież.

                        zakładając że mówimy o szpitalach na nfz
                        i salach wieloosobowach albo min 2 osobowych
                        niezbyt komfortowe jest chyba dla wszystkich - gdy położnica ( ja wiem że ematki to z makijażem i piękne nawet po porodzie ) z wielką pieluchą miedzy nogami karmi/przewija/chodzi do wc/je w towarzystwie partnera współspaczki i na odwrót . Więzi więziami- dzieciak z ojcem zdąży je nawiązac- ale komfort matki powinien być najważniejszy
                        Pomijam już mobilność po cc
                        • lauren6 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 14:32
                          > Pomijam już mobilność po cc

                          Pierwsze dziecko urodziłam przez CC po ciężkim porodzie naturalnym. Po operacji, która odbyła się w środku nocy, zostałam zawieziona na wieloosobową salę poporodową. Męża nie wpuścili, bo środek nocy. Ustawili mi łóżko pod ścianą, postawili dziecko w wózeczku obok łóżka i położną radośnie skierowała się w stronę drzwi, żeby wyjść z sali. Zdumiona ją zawołałam:
                          - a co z dzieckiem
                          - no pani się nim zajmie
                          - JAK mam się zająć dzieckiem, skoro jestem po OPERACJI CC i przez najbliższe 8h nie wolno mi nawet głowy unieść z poduszki?
                          Położna umęczona stwierdziła, że to raczej niespotykane żeby matka nie chciała się zająć swoim dzieckiem i ewentualnie może zabrać córkę na oddział noworodkowy. Ok, proszę ją zabrać.

                          Rano na szczęście trafiłam na normalną położną, która pomogła mi się spionizować, umyć, ubrać i jak byłam gotowa to przywiozła dziecko z noworodkowego.

                          Jestem ciekawa co się działo jeśli jakiejś matce po operacji zabrakło asertywności, żeby wymusić na położnej opiekę nad noworodkiem. Pewnie maluchem zajmowały się inne mamy z pokoju.
                          • 1matka-polka Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 14:41
                            "Jestem ciekawa co się działo jeśli jakiejś matce po operacji zabrakło asertywności, żeby wymusić na położnej opiekę nad noworodkiem."

                            Moje by pewnie zasnęło na zawsze w takich warunkach.
                            Raz mi tak zasnela w szpitalu, ze nie umialam jej sama obudzic, a ja sie glupia cieszylam, ze jesc nie wola🤷
                          • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 14:46
                            lauren6 napisała:

                            > > Pomijam już mobilność po cc
                            >
                            > Pierwsze dziecko urodziłam przez CC po ciężkim porodzie naturalnym. Po operacji
                            > , która odbyła się w środku nocy, zostałam zawieziona na wieloosobową salę popo
                            > rodową. Męża nie wpuścili, bo środek nocy. Ustawili mi łóżko pod ścianą, postaw
                            > ili dziecko w wózeczku obok łóżka i położną radośnie skierowała się w stronę dr
                            > zwi, żeby wyjść z sali. Zdumiona ją zawołałam:
                            > - a co z dzieckiem
                            > - no pani się nim zajmie
                            > - JAK mam się zająć dzieckiem, skoro jestem po OPERACJI CC i przez najbliższe 8
                            > h nie wolno mi nawet głowy unieść z poduszki?
                            > Położna umęczona stwierdziła, że to raczej niespotykane żeby matka nie chciała
                            > się zająć swoim dzieckiem i ewentualnie może zabrać córkę na oddział noworodkow
                            > y. Ok, proszę ją zabrać.
                            >
                            > Rano na szczęście trafiłam na normalną położną, która pomogła mi się spionizowa
                            > ć, umyć, ubrać i jak byłam gotowa to przywiozła dziecko z noworodkowego.
                            >
                            > Jestem ciekawa co się działo jeśli jakiejś matce po operacji zabrakło asertywno
                            > ści, żeby wymusić na położnej opiekę nad noworodkiem. Pewnie maluchem zajmowały
                            > się inne mamy z pokoju.

                            sad
                            ja miałam cc interwencyjne i "na szcżęście" młody był w takim stanie, że musieli go zabrac na obserwację -przynosły na pierwsze "karmienie" tylko potem morfina i powitałam świat dopiero rano
                      • kiddy Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 29.01.21, 17:24
                        Niektóre mają. Moja córka po urodzeniu została ubrana w szpitalne ubranka. Położne mi tłumaczyły, że przecież nie będą rodzącej zawracać głowy zabieraniem ubranek na porodówkę. Poza tym dzieciak nie jest u nich po porodzie kąpany, noworodek może ulewać np. wodami płodowymi i ciuchy zwyczajnie się brudzą. Ale tam, gdzie ją rodziłam, opieka po porodowa była wzorowa. Troszczono się i o córkę, i omnie.
        • iwoniaw Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:06
          No decyzje administracji szpitali, ale ta administracja nie działa wszakże w próżni - że z opieką pielęgniarską w szpitalach było beznadziejnie od dawna i przed pandemią, a pacjentów obsługowała o dokarmiała rodzina, to chyba wie każdy, kto miał okazję być w szpitalu, co nie zmienia faktu, że nie jest to kwestia, która zajmowała lub zajmuje tych, którzy angażują się (oraz pieniądze podatników) w paszporty dyplomatyczne i akcje wbrew rodzinie umierającego człowieka w innym kraju.
        • huang_he Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:25
          Weź za przeproszeniem nie pierdol.
          Dokładnie wczoraj matka mojego kolegi, pielęgniarka w szpitalu powiatowym, napisała pismo do dyrekcji, że nie chce brać odpowiedzialności za stan pacjentów. Na cały olbrzymi oddział jest ona (lat 65) i jej dwie koleżanki (po 50-tce). I koniec. Aktualnie ma iść do roboty i dosłownie płacze, bo jest sama stara, nie ma siły, a nikogo to nie obchodzi. Nikogo zupełnie.
        • kosmos_pierzasty Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 11:34
          triss_merigold6 napisała:

          Owe administracje i kierownictwa oddziałów zostały przyzwyczaj
          > one do tego, że żywienie pacjentów, dbanie o brak odleżyn, higienę etc. w 80% z
          > ałatwi rodzina, im zostają nieliczni juz na maksa samotni, do których nikt nie
          > przyjeżdża.

          Dokładnie tak. A jak kiedyś byłam oburzona poziomem opieki w szpitalu, to większość pań na mnie wsiadła, że to n o r m a l n e, bo to rodzina ma sprawować opiekę (ciekawe jak, jeśli np. pracuje... ), a nie biedne przeciążone i źle opłacane panie pielęgniarki. Ja nie mówię, że nie są czy nie były przeciążona, ale tak nie może działać system, co teraz widać jak na dłoni... Dla mnie to skandal i sytuacja nie do przyjęcia.
        • klaviatoorka1 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 16:30
          "decyzje administracji szpitali"- cudownie to brzmi. Chyba wszyscy rzucimy swoje prace, skończymy odpowiednie szkoły i kursy i polecimy bić się o etat w szpitalu, żeby w trakcie 12 godzinnej zmiany, również w weekendy i święta, narażając swoje zdrowie i odpowiadając prawnie za ludzkie życie i zdrowie, przed oszalałą z bólu i grożącą prokuratorem rodziną ( która od kilkunastu lat swojego chorego widywała tylko raz w miesiącu, przez 10 minut), zarobić oszałamiające 2,5 tys na twarz...
            • lauren6 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 16:48
              To jest zwykła przemoc. Osób uprzywilejowanych - czyli personelu szpitala - wobec słabszych, czyli pacjentów. Na ten cały obraz składają się szczegóły: nie przedstawianie się personelu medycznego, trzaskanie drzwiami oraz przemoc słowna. Traktowanie rodziców chorych dzieci z góry i protekcjonalnie: "mama podniesie", "mama obróci". Zwracanie się w ordynarny, chamski sposób do samotnych starszych ludzi, których nie odwiedza rodzina.

              Chamstwa i przemocy nie da się usprawiedliwić zarobkami 2,5 tyś netto.
              • araceli Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 16:53
                lauren6 napisała:
                > Chamstwa i przemocy nie da się usprawiedliwić zarobkami 2,5 tyś netto.


                Zatrudnij się i tyraj empatycznie za taką kasę a potem wróć i zrelacjonuj.


                Hooojozą jest zwalanie ratowania niedoinwestowanego systemu na barki tych, którzy zarabiają w nim najmniej. Hooojozą totalną.
                      • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 17:34
                        Wszystko albo nic? Nie, gdy chory jest w stanie ciężkim, nie może jeść JEST karmiony. Może nie natychmiast, moze nie ze szczególna delikatnością, ale jest.
                        Nie wszystkie pielegniarki są grzeczne, ale i nie wszyscy pacjenci zachowuja sie dobrze. Naganne jest powiedzenie pielęgniarki do, nie obłoznie, ale jednak chorego "a co to Bozia rączek nie dała", ale równie naganne jest wzywanie pielęgniarek co 3-5 minut. Tak więc zła komunikacja nie lezy tylko po jednej stronie.
                • lauren6 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 16:57
                  Żeby wyzywać starszego człowieka od starych hooojów (autentyk z SORu) trzeba być bardzo zdegenerowanym człowiekiem.

                  Kultura osobista i pieniądze nie chodzą w parze. Można być bogatym chamem i kulturalnym, dobrym człowiekiem zarabiającym najniższą krajową.

                  Obrona przemocy wobec słabszych, zależnych jest zawsze naganna i coś nam mówi o osobie, która wypisuje takie kocopoły.
                  • araceli Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 17:01
                    lauren6 napisała:
                    > Żeby wyzywać starszego człowieka od starych hooojów (autentyk z SORu) trzeba by
                    > ć bardzo zdegenerowanym człowiekiem.

                    Żeby pielęgniarkę zwyzywać od kooorew też trzeba być zdegenerowanym człowiekiem - autentyk z przychodni. Nie wszyscy pacjenci są kulturalni.
                    • bi_scotti Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 17:21
                      araceli napisała:

                      > Żeby pielęgniarkę zwyzywać od kooorew też trzeba być zdegenerowanym człowiekiem
                      > - autentyk z przychodni. Nie wszyscy pacjenci są kulturalni.

                      Nikt nigogo nigdzie wyzywac nie powinien - z tym pewnie wszyscy sie zgodza ... Pacjentowi mozna ewentualnie dac taryfe ulgowa gdy ma mental health issues, wysoka goraczke albo inne przypadlosci. Professional medical staff nie ma taryfy ulgowej, nie ma przepros. Ale tez professional staff nalezy oplacac i traktowac odpowiednio - z szacunkiem dla wiedzy, pracy, skills, experience etc. Wymagac obslugi tez odpowiednio - to idzie w parze! Co nie zmienia faktu, ze w kazdym zawodzie trafiaja sie ludzie, ktorzy tego zawodu wykonywac nie powinni chocby i wiedze mieli ... Niemniej tzw. bedside manners trzeba ludzi uczyc - zarowno w szkole/na uczelni, jak i dajac przyklad. Inaczej sie nie da. Tak sie te naczynia polaczyly wink Life.
                  • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 17:37
                    Zgoda, jest to naganne. Słyszałam takie odzywki, ale nie w stosunku do starszego schorowanego człowieka, ale awanturującego sie pijaka . Co nie oznacza, że pochwalam.
                    Równie naganne jest chamskie traktowanie pielęgniarek i nazywanie ich posługaczkami ( tez słyszałam i to nie z ust dementywnego chorego - do wybaczenia-, ale awanturującej sie rodziny.).
          • triss_merigold6 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:16
            Ależ do karmienia pacjentów i obsługi higienicznej w ogóle nie jest Ci potrzebna pielęgniarka po studiach, lekarz czy wysoko wykwalifikowany ratownik medyczny. Wystarczy salowa, pomoc po podstawówce, opiekun medyczny plus bardzo konkretny nadzór nad pracownikami, wykonującymi PROSTE prace (nieprzyjemne ale proste).
            • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:28
              triss_merigold6 napisała:

              > Ależ do karmienia pacjentów i obsługi higienicznej w ogóle nie jest Ci potrzebn
              > a pielęgniarka po studiach, lekarz czy wysoko wykwalifikowany ratownik medyczny
              > . Wystarczy salowa, pomoc po podstawówce, opiekun medyczny plus bardzo konkretn
              > y nadzór nad pracownikami, wykonującymi PROSTE prace (nieprzyjemne ale proste).


              Nie, nie moga to być osoby po podstawówce- musi byc osoba odpowiednio przeszkolona, bo szpital zatrudniajać ją do chorego pacjenta ponosi odpowiedzialność za jakość tej opieki i bezpieczeństwo pacjenta. Opiekunowie medyczni wolą zarabiac w euro i karmić niemieckich dziadków . Chyba nie sadzisz ze polskie szpitale, które nie mają wystarczajaco papieru toaletowego i limitowane cewniki/wydzielane tabletki będą miały kasę na dodatkowyt personel ? Zejdź na ziemie i przypomnij sobie jak cięzko było ci znaleźc opiekę dla ojca mimo że chciałaś za to zapłacić. A tak na marginesie- kolezanka miała ostatnio kontrolę w szpitalu i nakazano oszczędzać ..tlen bo jest za duże zużycie tongue_out
              • srebrnarybka Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 11:21
                No więc to jest idiotyzm, że przez wyśrubowane normy nie udziela się pomocy w ogóle. Kiedyś były salowe po podstawówce, które wynosiły baseny i właśnie dokarmiały. Teraz wymyślono normy, że mają mieć przeszkolenie i nie ma ich w ogóle. Kiedyś każdy szpital hodował świnie na odpadkach z kuchni, teraz też tego zabroniono, bo szpital nie ma się zajmować produkcją żywności. I na takich głupich "normach" cierpią pacjenci.
                • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 11:33
                  srebrnarybka napisała:

                  > No więc to jest idiotyzm, że przez wyśrubowane normy nie udziela się pomocy w o
                  > góle. Kiedyś były salowe po podstawówce, które wynosiły baseny i właśnie dokarm
                  > iały. Teraz wymyślono normy, że mają mieć przeszkolenie i nie ma ich w ogóle. K
                  > iedyś każdy szpital hodował świnie na odpadkach z kuchni, teraz też tego zabron
                  > iono, bo szpital nie ma się zajmować produkcją żywności. I na takich głupich "n
                  > ormach" cierpią pacjenci.


                  Salowe są od zajmowania się salą - utrzymania porządku, zmiany pościeli, wyniesienia basenu
                  Salowe nie są od karmienia pacjentów -
                • laura.palmer Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:41
                  Chętnych do pracy jako salowy/ opiekun medyczny jest za mało. Kasjerka w markecie zarabia więcej, niż najniższa krajowa, nie musi pracować na nocki i nie ma w zakresie obowiązków zmieniania pieluchomajtek i podmywania pacjentów. Jakbym miała wykształcenie podstawowe, wolałabym siedzieć na kasie, zdecydowanie.
                  • alicia033 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:45
                    laura.palmer napisała:

                    > Kasjerka w markecie zarabia więcej, niż najniższa krajowa, nie musi pracować na nocki i nie ma w
                    > zakresie obowiązków zmieniania pieluchomajtek i podmywania pacjentów.

                    oczywiście, tylko wiesz - miejsc pracy dla kasjerek jest skończona liczba i wobec automatyzacji będzie ona na pewno maleć a nie się zwiększać.

                    > Jakbym miała wykształcenie podstawowe, wolałabym siedzieć na kasie, zdecydowanie.

                    a jakbyś miała karmić dzieci szczawiem i mirabelkami, bo nie możesz znaleźć pracy jako kasjerka to co byś wybrała?
                    Oczywiście, że praca opiekuna medycznego to nie jest praca marzeń ale nawet tymi kasjerkami nie wszyscy mogą być.
                  • komorka25 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 01.02.21, 19:14
                    laura.palmer napisała:

                    > Kasjerka w markecie zarabia więcej, niż najniższa krajowa, nie musi pracować na nocki ...

                    Nie masz pojęcia, ile kasjerek w dużych marketach pracuje na nocki. Znam kilka. Owszem, zarabiają więcej niż najniższa krajowa, ale życie mają doskonale zdezorganizowane.
                • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:51
                  bib24 napisała:

                  > a kto ponosi odpowiedzialność jak go karmi współchory z łóżka obok? a kto ponos
                  > i odpowiedzialność jak zostanie zagłodzony?


                  o to chodzi że właśnie nikt...
                  w momencie powołania osoby obdarzenia jej obowiazkami i komptenecjami- pojawia sie odpowiedzialnosc
                    • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 18:08
                      lwica_24 napisała:

                      > Nie twierdzę, że jest idealnie ( bo nie jest), ale z głodu nikt nie umiera. Kar
                      > miąc niefachowo można zrobic choremu źle połykającemu krzywdę. Czy wiesz czym g
                      > rozi zachłystowe zapalenie płuc?


                      więc lepiej nie karmić
                      big_grin
                      • hellen Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 18:21
                        wapaha napisała:

                        > lwica_24 napisała:
                        >
                        > > Nie twierdzę, że jest idealnie ( bo nie jest), ale z głodu nikt nie umier
                        > a. Kar
                        > > miąc niefachowo można zrobic choremu źle połykającemu krzywdę. Czy wiesz
                        > czym g
                        > > rozi zachłystowe zapalenie płuc?
                        >
                        >
                        > więc lepiej nie karmić
                        > big_grin
                        >
                        Karmić, oczywiście, że karmić ale niech 1 osoba ma do nakarmienia 3-5 osób, a nie 15.
                        Raczej lwicy chodziło o pokazanie zagrożeń związanych z nieumiejętną opieką. Karmienie jest naprawdę trudne, pacjenci leżący często w demencji, nie chcą jeść, nie mają apetytu, a ty jakaś flądra wpycha kleik ryżowy 😃 mojej koleżance urocza staruszka wbiła widelec w rękę, zdarza się.
                        • hellen Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 18:24
                          I żeby była jasność: uważam, że poziom opieki w szpitalach jest skandaliczny i nie zmienią tego jednostki, które jeszcze nie są wystarczająco zdeterminowane, żeby pizgnąć tę robotę. W zawodzie na dłużej zostają często osoby, które czerpią satysfakcję z pomiatania osobą, od siebie zależną, bo też kastowość szpitalna powoduje, że pielęgniarką pomiatają wszyscy.
                      • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 19:07
                        Czy napisałam, żeby NIE karmić? Nie, karmić, ale robić to w sposób umiejętny. Powtarzam - u pacjenta mającego problemy z połykaniem niewłaściwe karmienie może spowodować zachłyśnięcie, zachłystowe zapalenie płuc a w konsekwencji śmierć.
                        Nikt nikogo nie glodzi. To nadinterpretacja.
                        • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 28.01.21, 17:05
                          lwica_24 napisała:

                          > /... czy umrzeć z powodu zachłystowego zapalenia płuc?


                          nagminne są szpitalne zgony z powodu zachłystowego zapalenia płuc tongue_out

                          a nie, czekaj, niewykwalifikowany do karmienia pacjent potrafi to zrobic


                          a twierdzisz, że wykwalifikowany personel spowoduje zachłystowe zapalenie płuc? tongue_out
                          • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 28.01.21, 17:21
                            ................- tu ciśnie mi się coś czego nie napiszę.
                            Zachłystowe zapalenie płuc moe być skutkiem wymiotów, refluksu, ale także niewykwalifikowanego karmienia. Osoby mające trudności z połykaniem powinny byc karmione w sposob specjalny, umiejętny ( nie mówię tu o sondzie ani PEG-u). I osoba, która ma za zadanie mycie podłogi raczej dobrze nie nakarmi, bo nie umie.
                            Ja nie potrafię zmienić pampersa u dorosłego człowieka. I tylko raz się za to zabrałam.
                            • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 28.01.21, 18:07
                              lwica_24 napisała:

                              > ................- tu ciśnie mi się coś czego nie napiszę.
                              > Zachłystowe zapalenie płuc moe być skutkiem wymiotów, refluksu, ale także niewy
                              > kwalifikowanego karmienia. Osoby mające trudności z połykaniem powinny byc karm
                              > ione w sposob specjalny, umiejętny ( nie mówię tu o sondzie ani PEG-u). I osoba
                              > , która ma za zadanie mycie podłogi raczej dobrze nie nakarmi, bo nie umie.
                              > Ja nie potrafię zmienić pampersa u dorosłego człowieka. I tylko raz się za to z
                              > abrałam.

                              big_grin
                              ależ nie musisz mi robić wykładu bo ja wiem doskonale co to jest z czego wynika i z czym się wiąże. Karmienie pacjenta w szpitalu to zajęcie wysokiego ryzyka big_grin big_grin

                              A że nie potrafisz zmienic pampersa..cóż..nie spodziewałabym się że będziesz potrafiła ogarnąc tak przyziemne czynności. A teraz powiem na ucho - nikt tego nie potrafi. I za pierwszym razem nie wychodzi. A nawet za drugim trzecim piątym. Tyle że ludzie nie mają wyjścia czasami..
                        • hanusinamama Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 28.01.21, 23:41
                          A to juz wiemy czemu głodzą pacjentów, dzieki ze wyjasniłaś. Twoj stosunek do pacjenta tez dużo mówi. Na ktorym roku studiów medycznych macie zajęcia z "w-dupie-mam-pacjenta"...a nie czekaj- na wyzytach prywatnych ten sam lekarz juz inaczej gada.
                          • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 29.01.21, 16:27
                            Na żadnym. Stosunek do pacjenta mam bardzo dobry. Powtarzam - wpychanie w chorego człowieka, nierzadko mającego problemy z połykaniem jedzenia jest zwyczajnie niebezpieczne. Tak, powinien byc ktos, kompetentny, kto nakarmi ciepłym posiłkiem.
                            • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 29.01.21, 17:11
                              lwica_24 napisała:

                              > Na żadnym. Stosunek do pacjenta mam bardzo dobry. Powtarzam - wpychanie w chor
                              > ego człowieka, nierzadko mającego problemy z połykaniem jedzenia jest zwyczajn
                              > ie niebezpieczne. Tak, powinien byc ktos, kompetentny, kto nakarmi ciepłym posi
                              > łkiem.

                              Współwspacz wpycha
                              Członek rodziny wpycha

                              A ktoś kompetentny kto powinien NAKARMIĆ ciepłym posiłkiem jest nieobecny..
                              big_grin
                              • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 29.01.21, 17:18
                                Powinna być to pielęgniarka lub przeszkolony (!!!!) opiekun medyczny. Czy też jesteśmy winni temu , ze są vacaty?
                                Powtarzm - nie wiem czy nie rozumiesz czy zrozumiec nie chcesz- pacjenci mający problemy z połykaniem są zagrożeni gdy się wpycha w nich jedzenie.
                                Współspacz ( raczej współpacjent) czy rodzina w przedcovidowych czasach lepiej zrobi jak powiadomi pielęgniarke, ze chory źle połyka. Nakarmi. Może nie od razu, ale nakarmi.
                                • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 29.01.21, 17:43
                                  lwica_24 napisała:


                                  > Współspacz ( raczej współpacjent) czy rodzina w przedcovidowych czasach lepiej
                                  > zrobi jak powiadomi pielęgniarke, ze chory źle połyka. Nakarmi. Może nie od raz
                                  > u, ale nakarmi.

                                  1. Pielegniarka nie wie, że pacjent źle połyka ?
                                  2. Pielęgniarka nie wiem że jest czas posiłku-przecież pisąłaś że nadzoruje jego wydawanie ?
                                  • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 29.01.21, 18:33
                                    Odpowiem zbiorczo- problemy w ochronie zdrowia są. Nie od dziś, nie od wczoraj. Od czasu, gdy rządzi PiS jest gorzej niz kiedykolwiek wcześniej z bardzo prozaicznego powodu - braku personelu. I tu dochodzimy do drugiego postu - tak pielęgniarki o wielu rzeczach nie wiedzą. Tak są , przynajmniej u mnie, obecne przy wydawaniu posiłków, ale :
                                    1. nie znają pacjentów, zwłaszcza tych nowo przyjętych
                                    2. nie mają czasu zrobic tego tu i teraz
                                    3. wiele pielęgniarek pracujących na kontraktach jest raz, dwa razy w miesiącu i nimi oddziałowe łatają dziury
                                    4. szwankuje czynnik ludzki
                                    a najczęściej wszystko razem tylko w róznych proporcjach.
                                    I rodzi się pytanie - co z tego wynika i jak temu przeciwdziałac. Bo wylewać pomyje na ochrone zdrowia potrafi każdy.
                                          • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 30.01.21, 17:35
                                            System? Może, ale tu jest ewidentna nagonka. Wiem, że działamy w szczególnie wrażliwej materii jaka jest zdrowie i życie człowieka.
                                            Gdy to zawodzi naturalnym odruchem bezposrednio zainteresowanych ( pacjentów i ich bliskich) jest szukanie winnych. I znajdują tylko nie tych, których powinni.
                                            Znajdują tych, którzy są pod ręka i winia za cały, jak ładnie ujęłas , system, wszystkie jego grzechy a nawet grzechy Pana Boga.
                                            To my jestesmy winni temu, że pacjenta bolało, temu, że nie mielismy dla niego wystarczająco dużo czasu, że nie został umyty, nakarmiony, że pielęgniarka nie podeszła natychmiast a lekarz był czyms zajęty. Ba jesteśmy winni temu, że krewny jest chory i cierpi.
                                            To my ponosimy odpowiedzialność za braki kadrowe, za obecność w szpitalu kapelana, za procedury i fakt, że pacjent jest budzony do mierzenia temperatury.
                                            Na racjonalizatorskie pomysły np. praca zmianowa lekarzy , wpadają osoby, które nie mają pojęcia jak...działa system
                                            Pacjent ( w czasach przedcovidowych) rodzina do dyżurnego ( wieczorem albo w niedzielę): chciałam rozmawiac z dr Kowalskim. Dyżurny odpowiada: nie ma będzie jutro ( w poniedziałek) Mina pacjenta/rodzinny bezcenna "jak to dlaczego go nie ma".
                                            W tej całej nagonce na system umyka jeszcze drobny fakt, że my tez jesteśmy ludźmi, medycyna to nasz fach, nasz sposób zarabiania pieniędzy, w znakomitej większości lubimy swoja pracę, ale mamy rodziców, dzieci, współmałżonka, chorujemy, bierzemy kredyty, przychodzi do nas hydraulik, gotujemy obiady, mamy potrzeby kulturalne i towarzyskie oraz prawo do urlopu i wypoczynku.
                                            • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 30.01.21, 21:26
                                              Ale czemu ty sie dziwisz , że gówno spada w dół ?
                                              Normalna kolej rzeczy- jak kasjerka zeskanuje kod i bedzie na nim inna cena to też będą pretensje do niej mimo że ona jest na samym końcu łańcucha pokarmowego

                                              A w wątku nagonka sie zaczęła jak ty sie pojawiłaś- przeanalizuj posty. Nie piszesz jak człowiek -pełen empatii, i zrozumienia. Piszesz z agresją i wyższością
                                              • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 31.01.21, 11:22
                                                Nie, próbuję pokazać jaka jest rzeczywistość. I próbuję wytłumaczyć, że nic nie jest ani czarne ani białe. Bądź uprzejma zauważyć, że pokazuję także mankamenty w ochronie zdrowia.
                                                Tak mozna podniecać się pisaniem jest xle, jest bardzo źle, ten lekarz jest nieuk/łapownik/leń a tamta piguła głupia/leniwa/niedouczona, organizacja do bani, a JA rowaliłam japę , napisałam skargę i wszyscy chodzili jak w zegarku.
                                                A prawda leży zupełnie gdzie indziej. Przepracowany i nieadekwatnie wynagradzany personel, niedofinansowana ( i nie mam tu wylacznie na mysli pensji) ochrona zdrowia, czynnik ludzki po OBU stronach i bardo, bardzo delikatna martria jaką jest zdrowie i zycie.
                              • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 31.01.21, 11:32
                                To jeszcze inaczej - na oddziale jest 60 pacjentów i 5 pielęgniarek+ oddziałowa+zabiegowa+ odcinkowa i 2 sanitariuszy. To bardzo dużo, bo zwykle jest mniej, ale przyjmijmy, zeby łatwiej było Wam atakowac, że jest pełna obsada i że są to ludzie w pełni wypoczęci.
                                Z tych 60 pacjentow 10 jest w stanie ciężkim lub średnio cięzkim, ale nie kwalifikuja się na intensywną ( albo nie ma miejsc).
                                Zmiana trwa 12 godzin. Funkcyjne i sanitariusze pracują krócej więc po południu zostaje 5 pielęgniarek.
                                Rano trzeba:
                                - zmierzyć temperaturę
                                - pobrać badania
                                - pomóc przy toalecie
                                - przewinąć tych z pampersami
                                - zanieść badania do laboratorium
                                - rozwieść śniadanie
                                - zrobić pielęgniarskie przyjęcia
                                - zająć się papierologia
                                - przyjąć zlecenia
                                - zrobić ekg, ponownie pobrać badania
                                - jechać z chorym na badania ( czasem trzeba poczekać)
                                - podłaczyć kroplówki
                                - odłaczyć kroplówki
                                - w międzyczasie znow przewinąć ( sprzatnąć, gdy pacjent zwymiotuje)
                                - gdy jest zgon ( obrobić zwłoki; spakować rzeczy, zrobić depozyt, przekazać zwłoki panom do kapsuły)
                                i przypuszczam, że zrobic jeszcze szereg czynności, których nawet my nie widzimy.
                                Do tego dochodz TERAZ w czasach covidowych i stała dezynfekcja wszystkiego i przebieranie się w strój barierowy.
                                Którą z tych czynności proponujesz wyeliminować, żeby nakarmić pacjenta tu, teraz i natychmiast?
                                • mizantropka Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 01.02.21, 20:20
                                  Napiszę tak: każdą, która przeszkadzała by mi w nakarmieniu pacjenta. Nie wyobrażam sobie jak można świadomie pozwolić na głodzenie podkreślam wielodniowe głodzenie pacjentów. Co wy macie w głowie, żeby ignorować zaspokajanie najbardziej podstawowych - fizjologicznych potrzeb pacjenta. Jakieś papiery, są ważniejsze??? Nie macie systemów informatycznych, sekretarek medycznych, medycznego personelu pomocniczego??? Pięć pielęgniarek zusammen odnosi badania, wozi jedzenie itp?
                                  • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 02.02.21, 20:27
                                    Pytam konkretnie którą? Tak, dokumentacja jest ważna, bo od tego może zalezeć zycie pacjenta. Pomysl dlaczego.
                                    Sa systemy informatyczne, które stale się zawieszają.
                                    Sekretarki medyczne? Wolne żarty. Mamy 2 w tym sekretarka szefa. Na 72 łózkowy oddział. Funkcję sekretarek pełnia więc lekarze.
                                    Kogo masz na mysli psząc "medyczny personel pomocniczy"?
                                    Odpwiedz prosze.
                                    • mizantropka Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 02.02.21, 21:34
                                      Mam tylko nadzieję, że podczas wykonywania tych szalenie ważnych spraw od których zależy życie pacjenta zauważycie jak wam ktoś z głodu zejdzie... Tak się zastanawiam, czy wyniki przeprowadzonych badań w sytuacji gdy organizm ludzki jest wycieńczony (odwodnienie, wygłodzenie) są pomocne w procesie diagnostycznym i leczeniu. Co do reszty: pracuję w podmiocie leczniczym, nie jest to szpital wojewódzki więc i skala pewnie dużo mniejsza, ale mamy sekretarki i opiekunki medyczne, terapeutów zajęciowych, dietetyków. Zabiegamy (z powodzeniem) o pozyskanie wolontariuszy z wykształceniem medycznym. Cokolwiek by o zaangażowaniu naszego personelu nie powiezdieć, nikt głodny nie leży - choć podobnie jak wszędzie wizyty rodzin są wstrzymane. Przy czym należy dodać, że czynności związane z higieną i żywieniem pacjentów wykonuje właśnie personel pomocniczy - panie pielęgniarki są do wyższych celów stworzone.Nadal nie potrafię zrozumieć jak można pracować ze świadomością, że za ścianą ludzie głodują. Ale cóż, widocznie można
                                      • bananananas Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 03.02.21, 10:32
                                        mizantropka napisał(a):
                                        Co do reszty: pracuję w podmiocie leczniczym, nie jest to szpital woj
                                        > ewódzki więc i skala pewnie dużo mniejsza, ale mamy sekretarki i opiekunki medy
                                        > czne, terapeutów zajęciowych, dietetyków. Zabiegamy (z powodzeniem) o pozyskani
                                        > e wolontariuszy z wykształceniem medycznym. Cokolwiek by o zaangażowaniu naszeg
                                        > o personelu nie powiezdieć, nikt głodny nie leży - choć podobnie jak wszędzie
                                        > wizyty rodzin są wstrzymane.

                                        Dzięki!

                                        840 postów i nadal nie da się przekonać pracowniczek szpitali, że nie można głodzić i odwadniać pacjentów. To się nie mieści w głowie.
                                      • lwica_24 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 03.02.21, 15:42
                                        Super! Zazdroszczę. To, że ktoś raz nie zjadł obiadu nie oznacza, że jest wygłodzony. Odwodnienie najczęściej jest efektem biegunek i/lub wymiotów a wtedy zlecamy kroplówki. Dochodzi do eskalacji histerii. Nie jest w szpitalach idealnie, pisałam o tym wiele razy, ale nie jest to horror i umieralnia.
                                        Terapeuci zajęciowi- u nas nie są potrzebni.
                                        Opiekunki - pomagają pielęgniarkom, ale jest 1 na zmianie.
                                        Sekretarki medyczne - wolne żarty - są dwie w tym jedna szefa.
                                        Wolontariusze z wykształceniem medycznym - konkretnie jakim i do czego?
                                        • mizantropka Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 03.02.21, 18:01
                                          Lekarskim i pielęgniarskim do opieki medycznej i czynności pielęgnacyjnych. Aha, czyli jak się nie zje jednego obiadu to się leci z wagi od kilku do kilkunastu kg? Napisz koniecznie, w którym szpitalu pracujesz - mam kilka kg do zgubienia - jeden dzień i bye, bye nadwago!!!! Powinniście opatentować swoje rewelacyjne metody odchudzające i żyć z komercji.
              • alicia033 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:42
                little_fish napisała:

                > Wbrew pozorom prawidłowe karmienie osób niesamodzielnych to nie jest prosta czynność.

                toteż nikt nie postuluje o dopuszczanie do pielęgnowania pacjentów osób nieprzeszkolonych.
                Niemniej nie trzeba do tego osób po 3 latach studiów pielęgniarskich, naprawdę wystarczy kilkudziesięciogodzinny kurs.
                • wapaha Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:52
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nie bądź śmieszna, jak karmiła rodzina czy pacjent z sali, to było ok?


                  oczywiscie ze było ok
                  Wyręczano personel
                  Nie trzeba im było płacić
                  W razie gdyby coś się stało na papierze nie było winnego
                  • little_fish Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 11:19
                    Dokładnie tak.
                    Jak rodzic będzie rehabilitował swoje dziecko i mu zrobi krzywdę, to nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Jak zawodowo, za pieniądze będzie to robił obcy człowiek (w dodatku bez przeszkolenia) to owszem, on i placówka będą za to odpowiadać.
                    Jak pacjenta ze skutkiem śmiertelnym nakarmi sąsiad z łóżka obok, to się opierdzieli sąsiada i powie, że trzeba było zawołać pielęgniarkę.
          • alicia033 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:30
            paskudek1 napisała:

            > Ale personelu do zatrudnienia nie ma bo wyjechał.

            oczywiście, że jest.
            Do karmienia czy mycia pacjentów kompletnie nie są potrzebne osoby z wykształceniem pielęgniarskim.
            W krajach zachodnich nikt ich umiejętności w ten sposób nie marnuje. Czynności pielęgnacyjne przy pacjentach wykonuje personel pomocniczy po krótkich kursach. Mnóstwo szkół policealnych ma w swojej ofercie kształcenie w kierunku "opiekun medyczny" (po prawdzie wystarczyłby miesięczny kurs no ale jakoś trzeba czas zapełnić). To rozwiązanie, zwłaszcza wobec braku personelu pielęgniarskiego już dawno powinno było zostać tu wdrożone noale taniej, nieprawdaż, było opędzać braki rodziną pacjenta. Tylko że każdy niewydolny system musi się w końcu rypnąć.
          • alicia033 Re: Zagłodzeni pacjenci w szpitalach 27.01.21, 10:39
            laura.palmer napisała:

            > Dopiero co nikt się nie zgłaszał do pracy w dpsach.

            się nie zgłaszał, bo dpsy w wymogach mają wykształcenie medyczne a z takim można zarobić więcej w innych miejscach. A tu chodzi o ludzi, którzy takiego wykształcenia mieć nie muszą.
            Poza tym uprzejmie przypominam, że mamy pandemię, która licho wie ile jeszcze potrwa, mnóstwo ludzi już straciło pracę a zapewne jeszcze więcej straci i wielu z nich weźmie każdą pracę, bo nie ma z czego żyć.