Dodaj do ulubionych

Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partnerami

    • escott Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 29.01.21, 11:02
      Oboje jesteśmy za prawem do aborcji na życzenie do granicy przeżywalności poza organizmem matki. Natomiast ja nie uważam, że to powinna być wyłącznie decyzja kobiety - oczywiście, jeśli nie chce być w ciąży i urodzić, to to musi być tylko jej wybór. Ale jeśli chce urodzić, a partner nie chce tego dziecka, to powinien mieć prawo wyrzec się ojcostwa.
        • escott Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 01:08
          W tej chwili uważa się orientacyjnie i symbolicznie, że to 24 tydzień i oczywiście, że może się zmienić, ale nic nie zapowiada radykalnych postępów. Przeżywalność dzieci urodzonych jeszcze wcześniej jest już naprawdę wątpliwa i to raczej z kategorii cuda. Jak zajdą radykalne postępy, to można się zastanawiać. Każda granica jest tylko orientacyjna, ale moim zdaniem 12 tydzień to po prostu za wcześnie, zważywszy, że często o ciąży można się dowiedzieć w 8-9 tyg (pamiętajmy, że ciąża oficjalnie liczy się już PRZED faktycznym poczęciem potem, czyli średnio na dwa tygodnie przed zapłodnieniem... ).
          A to, czy płód ma jakieś czucie czy nie, i od kiedy dokładnie, nie ma znaczenia, bo i tak jest lub może być znieczulony.
          • milupaa Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 01:42
            Mnie to znieczulenie nie przekonuje, nie ma żadnej pewności, nie można go zapytać czy czuje. Poza tym im dalej w czasie tym gorzej, po 12 tyg to już jest malutki człowiek wizualnie przypomina noworodka, czuje i wykonuje ruchy, ssie kciuk, otwiera zamyka oczy i uśmiecha się. No nie wiem kto się dowiaduje tak późno o ciąży, może jakieś kompletne abnegatki nie interesujące się swoja fizjologia.
    • pomurnik91 Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 29.01.21, 12:37
      Dotychczasowi przyjmowali do wiadomości, że jesli znajdę w ciążę i mimo tabletek to nie będę jej kontynuować i nie widzę powodu, aby kogolwiek o aborcji szczególnie informować, ot byłam u ginekologa, miałam zabieg i jakiś czas się ch.jowo czuję, end of the story (w Pl zresztą mogłoby to spowodowac problemy prawne dla nich, obecnie chyba potrzebowałabym kogoś, kto odbierze mnie z kliniki ale raczej prosiłabym przyjaciółki)
    • manala Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 29.01.21, 14:55
      Mój w ogóle nie popiera strajku kobiet. Nie rozmawiałam z nim w jakich sytuacjach aborcję by dopuszczał (sama mam zdanie jak autorka postu.) Bynajmniej nie z powodów religijnych (do kościoła nie chodzi, PISu nie popiera). Ma jednak okropnie zakuty łeb w wielu kwestiach...
          • milupaa Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 01:29
            No to się powtarza niestety i niestety jest ogromnym egoizmem, lekceważeniem partnera, i nie ma się czym chwalic. Tylko krowa nie zmienia pogladow i warto chociaż przegadać temat z facetem, bo jako potencjalny ojciec ma do tego prawo. Jak sama wiatropylnie zajdziesz w ciążę to oczywiście nikt nie ma prawa mieć zdania co do jej losow (tej ciąży).
            • kiddy Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 09:06
              Dziękuję za radę, ale to ja byłam w tych ciążach i ja czułam wszystko, co z nimi związane. Miałam też amniopunkcję w czwartej ciąży, bo było podejrzanie wady letalnej. W tym samym czasie dostaliśmy diagnozę autyzmu u syna. Jak sobie pomyślę, że moje drugie dziecko faktycznie miałoby zespół Patau, a jak musiałabym je urodzić, a w tym samym czasie miałabym pod opieką małego autystę, to chce mi się krzyczeć. Nikt, żadna instytucja, żaden człowiekz nawet najbliższy nie może mieć prawa decydowania za kobietę, czy ona podoła - takiej sytuacji lub jakiejkolwiek innej. Egoizm? Tak, to jest egoizm, bo skutki ciąży, ewentualnej terminacji lub jej braku, porodu, czy to dziecka zdrowego, czy ciężko chorego, dotycza MNIE, mojego ciała i mojej psychiki, mojego dalszego życia
              Nie męża, nie teściowej, nie sędziego trybunału, nie księdza, posła czy kogokolwiek innego. MNIE.
              • umi Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 10:33
                To prawda. Tym bardziej, ze nikt prawnie nie gwarantuje, ze jakikolwiek zwiazek bedzie na cale zycie i w dodatku z pelnym wsparciem. Facet moze w kazdej chwili isc w dluga, zlapac kryzys wieku sredniego albo uznac ze sytuacja go przerasta i sie zmyc. Nie ma zakazu porzucania zony z dzieckiem. Tak samo jak nie ma zakazu nie robienia zony w trabe. Ani nakazu byc zawsze porzadnym, wspeirajacym mezem. Wiec jesli nie ma nic pewnego, tylko idiotka skonczona zabieralaby sobie prawo chronienia siebie i pchala sie na mine.
    • miriam_73 Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 29.01.21, 19:57
      Myślę, że spłycasz i trywializujesz temat. Wydaje mi się że w pewnych sytuacjach (nie wtedy gdy sytuacja jest ewidentna, tzn. np. zachodzi embriopatologia), w normalnej, zdrowej ciąży, w normalnym funkcjonującym związku facet powinien mieć prawo do swojego zdania. Znam byłe już małżeństwo, gdzie ona wbrew zdaniu faceta (wiedział o ciąży), dokonała aborcji. Postawiła go przed faktem dokonanym. Skończyło się finalnie tym, że facet wytrwał w małżeństwie do momentu gdy już urodzone dzieci się usamodzielniły i odszedł. Miał i nadal ma żal, bo chciał tego dziecka. Ona nie dała mu żadnej szansy. Ja mam tu wątpliwości, czy aby na pewno tak powinno być... Nie wiem, na pewno jest wiele sytuacji, które nie są czarno-białe i jakby nie było facet też jakiś udział w ciąży ma...
      • escott Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 01:15
        Moim zdaniem ostateczna decyzja "rodzę" musi należeć wyłącznie do kobiety, ale nie wyobrażam sobie nie powiedzieć uczciwie partnerowi. Bo czasem jest jednak tak, że kobieta się trochę waha, że gdyby partner przedstawił jej jakieś życiowe możliwości, że, nie wiem, sprzeda mieszkanie po dziadku i będzie miał na pomoc do dziecka, albo po prostu pokazał, że marzy o tym dziecku z nią, to by sama zechciała zmienić zdanie.
        • umi Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 10:23
          Moim zdaniem powinan powiedziec jesli partner jest przyzwoity i nie bedzie wywieral presji. Ale jesli zyeb, to chyba lepiej, zeby sie nigdy nie dowiedzial.
          A rodzenie wbrew sobie (kiedy ktoras naprawde nie chce rodzic, a nie dlatego, ze sobie odmawia, bo np. boi sie, ze kasy nie starczy) jest ryzykowne, moim zdaniem. Bo po porodzie moze sie wcale nie odmienic i co wtedy z dzieciakiem? Na gwarancje sie nie da oddac, ze nie spelnil tego, co reklamowano i jednak nei zachwyca, a czlowiek sie meczy.
      • konsta-is-me Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 10:27
        Facet ma udział w zapłodnieniu, a konkretnie jego plemniki.
        Które transportuje na zewnątrz swojego ciała.
        Kropka.
        W żaden sposób nie da się tego porównać do noszenia ciąży i porodu.
        A już wymagania "urodz moje dziecko bo ja tak chce", to już wyższa szkoła absurdu i egoizmu...
        Pretensje do Pana Boga/natury czy w cokolwiek kto tam wierzy
    • tereso Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 09:31
      Kiedyś o tym rozmawialiśmy w chwili, wydawało się, próby ( poza tą chwilą to dla mnie mało wiarygodne). Miał poglądy trochę bardziej liberalne niż ja ale z zastrzeżeniem że moje są decydujące i mam pełne wsparcie. Czułam właśnie to 100 procent wsparcia. Chwila nie okazała się próbą, na całe szczęście.
    • umi Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 10:18
      Z poprzednim mialam rozne i przez to sie yblo. Wiec potem zmadrzalam i potem juz przy kazdym potencjalnym sprawdzalam kluczowe poglady zwiazkowe. Dlatego tu juz w paru watkach pisalam do singli, ze kwestie etyczne czy religijne to nie jest cos, co sobie mozna odpuscic jak sie z kims planuje dluzszy zwiazek.
    • czensna Re: Aborcja-czy macie takie samo zdanie z partner 30.01.21, 11:05
      W przeciwieństwie do naiwniutkich forumek, których mąż "nigdy nie zdradza" i "ma takie same zdanie w kwestii aborcji", ja wierzę w dwie zasady: 1. Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzone; 2. Człowiek jest przede wszystkim wygodnym egoistą, a wszystko co więcej, to tylko nadbudowa. I doskonale wiem, że szczególnie mężczyźni instynktownie kierują się obiema tymi zasadami. Dlatego w ich deklaracje z gruntu nie wierzę: powiedzieć można absolutnie wszystko, to niewiele kosztuje. Zwłaszcza na "odwal się" facet powie cokolwiek, byle by mu baba głowy nie truła albo byle szybko cel osiągnąć. Oczywiście zdanie swoje na temat aborcji ma, ale jak mniemam temat jest dla niego mniej ważny, niż np. średnie spalanie auta, których jeździ. W związku z powyższym, cały ten wątek uważam za festiwal naiwności. Co bardziej jednak szokuju, zaangażowały się w niego całkiem sensowne i stojące twardo na ziemi forumki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka