Dodaj do ulubionych

Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych.

29.01.21, 08:25
Na kanwie wątku o Bogu gdzieś poniżej. Zauważyłam, że każda dyskusja na ten temat kończy się stwierdzeniem, że aby zrozumieć wiarę trzeba wejść na jakiś wyższy poziom świadomości. Sama byłam kiedyś osoba wierzącą i pomimo prób i modlitw nigdy nie udało.mi się tej fascynującej tajemnicy Boga i jego dobroci ( który w mojej ocenie wcale dobry nie byl) odkryć. Od mamy słyszałam wtedy, że wiara to łaska i należy się o tę wiarę modlic. Czyli ogólnie wszystko jest tajemnicą, nie należy się nawet starać zrozumieć, bo nie ten level, a lekarstwem na to jest modlitwa jeszcze większe zniewolenie. Nikt nigdy nie umiał.odpowiedziec mi na pytanie dlaczego wierzy w Boga i co z tego ma. Zamiast tego słyszę brednie o wielkiej tajemnicy, łasce, niezmierzonej dobroci i sile Boga, naszej marności i nicości ( ale każdy ma własną wolę ) itd. Serio osoby wierzace to nie mierzi ??? Nie czujecie się oszukiwani i zmanipulowani ?
Obserwuj wątek
    • woman_in_love Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 08:33
      wiara to łaska i należy się o tę wiarę modlic

      Chodzi tu o to, że dobrze kumamy, że to ściema i żeby zdzierżyć te głupoty, musimy ostro je sobie wmawiać - to wmawianie to właśnie ten proces "modlitwy o wiarę".

      Oczywiście jest cała grupa dewiantów religijnych, która nie musi sobie nic wmawiać, jednak od lat podejrzewam że to wynik jakiejś wady DNA, która powoduje, że człowiek staje się konserwatywnym świrusem religijnym, przerażonym światem, któremu "wiara" daje czarno-białe (czyli głupie i bezsensowne) punkty odniesienia, czyli takie wyznaczniki "jak żyć". Mam nadzieję, że ktoś rozpozna ten gen i wypleni kiedyś religianctwo każdej maści z ludzkości.
    • tiffany_obolala Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 08:55
      Są ludzie, którzy w swojej wierze zatrzymali się na poziomie alfabetu. Jako tako składają literki, ale czytają bez zrozumienia. Są tacy, którzy zatrzymali się na poziomie gimnazjum - kontestują wszystko jak leci, bez głębszej analizy, bo nie są do niej zdolni. To trochę jak joga - dla jednych to zwykła gimnastyka, ale są tacy, którzy wchodzą właśnie na ten wyższy poziom świadomości.

      Jedni wierzący postrzegają wiarę jak matematykę i korzystają w niej z logicznego dowodzenia. Dla innych ważne jest intensywne poczucie Bożej obecności, którego czasami/często doznają, rodzaj zaopiekowania i głębokie poczucie sensu. Przy czym niespecjalnie zależy to od wyznania czy denominacji.

      Ponieważ członkowie Kościołów (różnych Kościołów) to tylko ludzie, to jak zawsze, gdy mamy do czynienia z ludźmi, spotykamy fanatyków, dewiantów, idiotów, płaskoziemców, ale też wybitnych myślicieli, filozofów, albo zwykłych rzemieślników, ale też po prostu ludzi o dobrych sercach. Mieszkając w dużym mieście mam ten luksus, że mogę sobie wybrać, czy w ramach KK idę do kościoła parafialnego (przychodni popereelowskiej, szkoły rejonowej), czy do dominikanów albo jezuitów (Luxmedu, szkoły montessori) - przy czym oczywiście nie znaczy to, że każdy dominikanin będzie lepszy od każdego księdza parafialnego, ale jakby "jakość obsługi od recepcji do specjalisty" zazwyczaj jest inna.
      • triss_merigold6 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:06
        Jakby Ci to delikatnie...
        Nie kwestionuję wiedzy czy profesjonalizmu ludzi, którzy wierzą. W swoich obszarach zawodowych mogą być wybitni. Mogą mieć wszelkie zalety i wady, identycznie jak niewierzący lub wierzący w inne byty nadprzyrodzone.
        Mogę szanować, cenić, lubić etc., ale nie jestem w stanie postrzegać wierzących do końca serio, sam fakt, że działa im obszar mózgu (?) z zakładką "wiara" jest dla mnie irracjonalny.
        • memphis90 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:12
          >sam fakt, że działa im obszar mózgu (?) z >zakładką "wiara" jest dla mnie irracjonalny.
          A to akurat błąd. Wiara jest człowiekowi potrzebna, wiara jest pojęciem abstrakcyjnym i dotyczy pojęć abstrakcyjnych, jednoczy, tworzy wspólnoty. Bez tego nie byłoby rozwoju ludzkości
          Tyle tylko, że kiedyś wierzono w Peruna zsylajacego burze, potem w Jezusa, a teraz wierzymy np w ekologię, prawa człowieka.
          • dziewczynka.na.karuzeli Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:15
            Nie zgodzę się. Każde zjawisko.mozna sobie wytłumaczyć działaniem natury. Mówię oczywiście o czasach współczesnych. Nie oczekujmy, że niegdysiejsi anaalfabeci umieliby sobie wytłumaczyć suszę globalnym ociepleniem. Mamy jednak inne czasy i powtarzanie dyrdymalow o łasce i tajemnicy nie powinno już trafiac tak łatwo do naszych mózgów.
              • triss_merigold6 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:41
                Najwyraźniej można nie mieć takich potrzeb duchowych, społecznych, emocjonalnych (związanych z wiarą w Boga, bogów, wróżki). Ja nie mam, moja siostra nie ma, znam mnóstwo osób, które nie miały i nie mają. Nigdy nie miałam, ani w okresie dojrzewania, ani jako dorosła. Moje starsze dziecko również jest z tego doskonale wyprane.
                • memphis90 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 11:29
                  No ok, ale wierzysz w pewne idee, tak? Globalne ocieplenie, prawa człowieka, równy dostęp do nauki, wierzysz, że światło ma dwie natury jednoczesnie (fala i cząstka jednoczesnie) , bo tak nam powiedziano i że w ogóle istnieje mechanika kwantowa? Jakoś przez tysiące lat nikogo nie obchodzily żadne "prawa człowieka ", nawet idea "wolności" nie istniała jako taka - aż tu nagle bum! Pojawia się coś, w co zaczynają wierzyć miliony ludzi i co staje się dla nich ważne.
                  • alicia033 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 11:37
                    memphis90 napisała:

                    >Jakoś przez tysiące lat nikogo nie obchodzily żadne "prawa człowieka ", nawet idea "wolności" nie istniała jako taka

                    yyyyy że CO?

                    > - aż tu nagle bum!

                    to nie żaden "bum" tylko parę tysięcy lat ewolucji ludzkiego mózgu i rozwoju cywilizacji. Słowo klucz: rozwoju.
                  • aandzia43 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 17:47
                    memphis90 napisała:

                    > No ok, ale wierzysz w pewne idee, tak? Globalne ocieplenie, prawa człowieka, ró
                    > wny dostęp do nauki, wierzysz, że światło ma dwie natury jednoczesnie (fala i c
                    > ząstka jednoczesnie) , bo tak nam powiedziano i że w ogóle istnieje mechanika k
                    > wantowa? Jakoś przez tysiące lat nikogo nie obchodzily żadne "prawa człowieka "
                    > , nawet idea "wolności" nie istniała jako taka - aż tu nagle bum! Pojawia się c
                    > oś, w co zaczynają wierzyć miliony ludzi i co staje się dla nich ważne.
                    >

                    Mylisz dwie różne ludzkie potrzeby. Potrzebę wiary w Istotę Najwyższą, Tajemnicę i byty nadprzyrodzone z potrzebą poznawanie rzeczywistości i ewentualnie działania na jej korzyść w myśl jakiejś idei. Tę pierwszą potrzebę ma większość ludzkich mózgów, taka biologia, tę drugą też duża część. Ja nie mam w mózgu szufladki "wiara", taka się urodziłam, nie jestem skłonna do wiary w cokolwiek zresztą. Na razie przyjmuję do wiadomości, że światło ma taką a nie inną naturę, bo tak wyjaśniają to ludzie będący dla mnie autorytetami. Jeśli kiedyś znajdę coś lepiej mi wyjaśniajacego te kwestie poznawcze to może zmienię zdanie. Więc moje przekonanie o korpuskularnej naturze światła nie jest wiarą, jest przekonaniem.
                    Więc Wierzyć a być przywiązanym całym sobą do czegoś, co jawi się jako niezmiernie istotne (idea wolności, praw człowieka) to dwie różne rzeczy.
              • la_mujer75 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 12:26
                Mózg ludzi (wbrew pozorom) jest racjonalny. Chce znać odpowiedź, chce i wypatruje schematów w różnych działaniach. jak czegoś "nie rozumie", to tworzy własne wyjaśnienie.
                Stąd narodziła się wiara.
                Najpierw ludzie wymyślili magię, jako próbę zrozumienia i chociażby częściowego wyjaśnienia, co ich spotyka w życiu.
                Złóżmy bogini ofiarę z plonów, aby zapewnić dobre zbiory za rok.
                Ojejku, piorun spalił chatę . A bo Ziutek za mało dał bogowi ognia i ten się mścił.
                Z czasem zobaczyli, że magia nie działa.
                Więc wymyślili istoty, które są tajemnicze i mają siłę sprawczą, na którą człowiek nie ma wpływu.
                O, Ziutkowi urodziły się chore dzieci, bo Ziutek pewno cos podpadł bogu.
                O, jest burza. Te pioruny to wyraz gniewu bożego.
                O, jest plaga. To dlatego, że czymś obraziliśmy boga.
                Tak powstały religie.
                • aandzia43 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 18:18
                  la_mujer75 napisała:

                  > Mózg ludzi (wbrew pozorom) jest racjonalny. Chce znać odpowiedź, chce i wypatru
                  > je schematów w różnych działaniach. jak czegoś "nie rozumie", to tworzy własne
                  > wyjaśnienie.
                  > Stąd narodziła się wiara.

                  Wiara jako potrzeba duchowości opartej o istnienie bytów nadprzyrodzonych i o przynależność człowieka do tego tajemnego a dającego nadzieję na życie po życiu świata, nie narodziła się z powodów praktycznych. Nic nie jest się w stanie narodzić w człowieku jeśli nie ma podstawy w biologicznej strukturze w jego mózgu czy w innej częsci organizmu. Była struktura, była funkcja. Ponieważ funkcja okazała się zasadniczo nie powiązana z jakimiś innymi, szkodliwymi dla człowieka cechami oraz okazała się przydatna z punktu widzenia przetrwania gatunku to została. Nie było powodu by dobór naturalny miał ją eliminować. I większość rodzi się z nią nadal.
                  Próby tłumaczenia sobie rzeczywistości przy pomocy magii to jeden z odprysków Wiary.
              • claudel6 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 12:39
                ale dlaczego mają od razu wierzyć w patriarchalnego boga-Ojca, wg którego nauk połowa ludzkości to podludzie (w zależności od czasów: nieeuropejczycy, niebiali, kobiety, innowiercy itd.)?
                ja wierzę w Matkę Ziemię i mam bardzo namacalne codzienne dowody na jej istnienie - wystarczy, że wyjrzę przez okno big_grin
              • aandzia43 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 17:58
                zona_glusia napisał(a):

                > Dlaczego inne czasy? Jakoś nie zmieniliśmy się fizycznie (w tym budowa naszego
                > mózgu) od tysięcy lat. Podoba mi podejście do wiary opisane w książce "Bonobo i
                > ateista" Fransa de Waala (autor jest ateistą). Ludzie są tak skonstruowani, że
                > trudno jest im nie wierzyć w nic.

                Nie, nie zmieniliśmy się jako gatunek i nadal są ludzie, którzy mają stosowną zakładkę w mózgu (lub posiadają łaskę wiary, jak kto woli) i ludzie bez tej zakładki. Zawsze byli tylko nie wychylali się, bo byli i są w mniejszości, a stosunek do mniejszości wiadomo... Grzech ateizmu w kulturach monoteistycznych traktowany jest jako chyba najgorszy z możliwych, w politeistycznych pewnie ma się to w dudzie, bo politeistyczne mniej poważnie podchodzą do innowierców, więc do bezwierców pewnie też. W każdym razie w kulturze przesiąkniętej religią jakąkolwiek osoby niewierzące w najlepszym układzie rozpływają się, nie mają głosu, w gorszym są eliminowane przy ryku tłuszczy. Nieco lepszy czas dla ateistów nastał w Europie ostatnich dwustu lat.
            • memphis90 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 11:24
              Ale nie chodzi o to, czy obiekt wiary ma sens, podstawy naukowe czy nie. Chodzi o to, że nasz mózg chce mieć coś, w co chce wierzyć. No wiesz, tak naprawdę to ja też w życiu atomu na oczy nie widziałam (takiego pojedynczego, i żeby te elektronki tak wokół niego latały), przyjmuję na wiarę to, co mi mówią naukowcy 😜
          • triss_merigold6 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:26
            Ależ wierzę, że kiedyś była człowiekowi jako gatunkowi potrzebna i pełniła rozliczne funkcje socjalizacyjne, więziotwórcze, emocjonalne etc., natomiast współcześnie jest doskonale zbędna. Po prostu nie kupuję, jak inteligentny, twórczy, bystry, oczytany człowiek może deklarować się jako wierzący, zawsze podejrzewam, że wkręca odbiorców.
            Kto wierzy w ekologię czy prawa człowieka ten wierzy, można uznawać ich znaczenie i rolę, ale z wiarą identyczną jak wiara w istoty niematerialne, to nie ma nic wspólnego.
          • araceli Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:36
            memphis90 napisała:
            > Tyle tylko, że kiedyś wierzono w Peruna zsylajacego burze, potem w Jezusa, a te
            > raz wierzymy np w ekologię, prawa człowieka.

            Naprawdę nie odróżniasz wiary od nauki? Ekologia to NAUKA - oparta na badaniach, obserwacji rzeczy istniejących. W ekologię się nie "wierzy" jak w fizykę czy chemię.

            Można uznać ekologię za rodzaj idei, która ludzi jednoczy w postępowaniu tak, jak z nauki ekologii wynika ale na na pewno nie wiarę.
            • memphis90 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 10:04
              >"Można uznać ekologię za rodzaj >idei, która ludzi jednoczy w >postępowaniu"
              Niepotrzebnie się spieniasz. Właśnie o tym piszę. Chcemy wierzyć w różne idee, chcemy tłumaczyc sobie swiat. Raz się to udaje lepiej (teoria heliocentryczna) , raz gorzej (Mitra który umiera, żeby nastało swiatło). Natomiast mechanizm, który każe nam angażować się w religię, sprzątanie świata, ruch flower power jest dokładnie taki sam. Mechanizm. Nie oceniam prawdziwości wiary czy ekologii jako nauki. Mówię, co kieruje człowiekiem.
              Z różnych względów teraz uznaliśmy, że warte uwagi są prawa człowieka czy ekologia. Poczytaj sobie "Sapiens", tam jest to pięknie opisane.

              Jesli natomiast chodzi o początek Twojej wypowiedzi to tak, ekologia to nauka - nie oznacza to jednak, że jej tezy są wyryte w kamieniu i nigdy się nie zmieniają. Nauka również błądzi, pojawiają się fałszywe tezy, w które wszyscy przez jakiś czas wierzą, póki nie uda się ich obalić. Albo tezy, które sa prawdziwe, ale się nudzą - kiedy ostatni raz mówiono o dziurze ozonowej? W latach 90? Dziura ozonowa jest faktem, jest problemem, ale od dekad nieobecnym w publicznym dyskursie. "Świat" o niej zapomniał.
              • zona_glusia Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 10:18
                >Albo tezy, które sa prawdziwe, ale się nudzą - kiedy ostatni raz mówiono o dziurze ozonowej? W >latach 90? Dziura ozonowa jest faktem, jest problemem, ale od dekad nieobecnym w publicznym >dyskursie. "Świat" o niej zapomniał.

                O dziurze ozonowej się nie mówi, bo problem został rozwiązany albo inaczej jest na najlepszej drodze do rozwiązania. W latach dziewięćdziesiątych przyjęto rozwiązania, które spowodowały spadek produkcji substancji powodujących dziurę ozonową. Dziura przestała się powiększać i warstwa ozonu powróci do stanu pierwotnego w ciągu najbliższych 40, 50 lat.
              • araceli Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 12:11
                memphis90 napisała:
                > Nauka również błądzi, pojawiają się fałszywe tezy, w które wszyscy przez j
                > akiś czas wierzą, póki nie uda się ich obalić. Albo tezy, które sa prawdziwe, a
                > le się nudzą - kiedy ostatni raz mówiono o dziurze ozonowej? W latach 90? Dziur
                > a ozonowa jest faktem, jest problemem, ale od dekad nieobecnym w publicznym dys
                > kursie. "Świat" o niej zapomniał.


                Mogłabyś się zdecydować - dziura ozonowa to wg. ciebie fakt czy teza? big_grin


                To, że o jakichś rzeczach w pewnych okresach czasu mówi się częściej lub rzadziej nie czyni ich wiarą big_grin
              • olena.s Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 18:56
                Co ty tu chrzanisz o modach????
                "W związku z wdrożeniem postanowień protokołu montrealskiego światowa produkcja substancji niszczących ozon spadła niemal do zera[9][17]. Mniej więcej od roku 2005 obserwuje się powolny wzrostowy trend zawartości ozonu w stratosferze nad biegunem południowym i spadek zasięgu dziury ozonowej (przy dużych wahaniach z roku na rok)[5][10][11]. Według prognoz ONZ, warstwa ozonowa może się całkowicie zregenerować do 2060 roku[12].

                Odbudowa warstwy ozonowej może zostać opóźniona, jeśli pojawią się nowe emisje substancji niszczących ozon. W latach 2018–2019 opublikowano wyniki pomiarów wskazujące, że substancja CFC-11 jest ponownie lub w dalszym ciągu wykorzystywana w Chinach[21][22]. Władze chińskie zadeklarowały, że problem ten zostanie jednak rozwiązany[23]."
          • saszanasza Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 10:47
            memphis90 napisała:

            > >sam fakt, że działa im obszar mózgu (?) z >zakładką "wiara" jest dla m
            > nie irracjonalny.
            > A to akurat błąd. Wiara jest człowiekowi potrzebna, wiara jest pojęciem abstrak
            > cyjnym i dotyczy pojęć abstrakcyjnych, jednoczy, tworzy wspólnoty. Bez tego nie
            > byłoby rozwoju ludzkości

            Zgadzam się, ale to było na początku jeszcze nawet przed era agrarną. Ludzie jednoczyli się potrafili ze sobą współpracować pod wspólnym celem, cos tworzyć, łączyła ich idea, coś ponad ich logiką. Tak wlaśnie narodziła się wiara.

            > Tyle tylko, że kiedyś wierzono w Peruna zsylajacego burze, potem w Jezusa, a te
            > raz wierzymy np w ekologię, prawa człowieka.
            >

            No i też racja. W zasadzie teraz religia czy tam wiara nie jest nam scricte potrzebna. Wystarczy zwykły laicki cel i potrzeba.
            • aandzia43 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 18:33

              > Zgadzam się, ale to było na początku jeszcze nawet przed era agrarną. Ludzie je
              > dnoczyli się potrafili ze sobą współpracować pod wspólnym celem, cos tworzyć, ł
              > ączyła ich idea, coś ponad ich logiką. Tak wlaśnie narodziła się wiara


              Nie, Wiara nie narodziła się z potrzeby lepszej integracji społeczności ludzkiej, Wiara była w mózgach homo najprawdopodobniej już przed homo sapiens. Spełnia ona funkcje głębsze i istotniejsze dla psychiki ludzkiej niż współpraca w stadzie. Natomiast wspólna religia, kult, czyli pokłosie Wiary, jej zewnętrzna manifestacja jak najbardziej zrzesza i konsoliduje. Tu się zgadzam.


              >
              > > Tyle tylko, że kiedyś wierzono w Peruna zsylajacego burze, potem w Jezusa
              > , a te
              > > raz wierzymy np w ekologię, prawa człowieka.
              > >
              >
              > No i też racja. W zasadzie teraz religia czy tam wiara nie jest nam scricte pot
              > rzebna. Wystarczy zwykły laicki cel i potrzeba.

              Chyba kompletnie nie kąsacie kwestii "wiara a religia", dziewczyny. Już ze sto lat temu przekonano się że żaden laicki cel nie jest w stanie wystrczyć ani pojedynczemu człowiekowi (z zakładką "wiara"), ani tłumom. I nawet nie próbujmy wcielać tego w życie, bo kończy się tragicznie. Nie bardziej tragicznie niż religijne fanatyzmu, ale też paskudnie.
          • mama303 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 30.01.21, 18:26
            memphis90 napisała:


            > A to akurat błąd. Wiara jest człowiekowi potrzebna, wiara jest pojęciem abstrak
            > cyjnym i dotyczy pojęć abstrakcyjnych, jednoczy, tworzy wspólnoty. Bez tego nie
            > byłoby rozwoju ludzkości
            > Tyle tylko, że kiedyś wierzono w Peruna zsylajacego burze, potem w Jezusa, a te
            > raz wierzymy np w ekologię, prawa człowieka.

            tyle że ekologia nie jest abstrakcyjna ani prawa człowieka
      • memphis90 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:08
        Czyli że można osiągnąć wyższy poziom świadomości i postrzegania tajemnicy niezależnie od wyznawanej religii, tak? Czyli - dopuszczasz, że jest wielu bogow, kazdy wierzy w swojego wg uznania dostając stosowne łaski czy - opcja 2 - wszystko odbywa się w głowie wierzącego niezależnie czy to Jahwe, Światowid czy Wicca?
        • tiffany_obolala Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:19
          Uważam, że jest jeden Bóg, a różne sposoby Jego wyznawania. Ludzie mogą nazywać Go Jahwe lub różnymi imionami, jeśli wierzą, że ma wiele postaci. Wiara w potęgę Rozumu też jest rodzajem wiary wink

          Na takim czysto praktycznym poziomie - wiara mnóstwo rzeczy ułatwia. Nie bez powodu program 12 kroków zakłada istnienie jakiejś siły wyższej big_grin
            • tiffany_obolala Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:49
              A ja nie o tym. Dzięki wierze człowiek wie, że nie jest zdany wyłącznie na własne siły, że jest Siła Wyższa, na której może się wesprzeć, żeby wydostać się z bagna, w które się wpakował.

              Natomiast wiara na poziomie czarno-białych zasad jest dziecinna. Na szczęście w moim otoczeniu jest bardzo mało "czarno-białych" ludzi.
              • dziewczynka.na.karuzeli Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 10:09
                Niby w jaki sposób? Człowiek z bagna moze wydostać się na dwa sposoby: albo zrobi to sam, albo z pomocą innych ludzi..ucząc się w liceum, mama mi powtarzała: " naucz się ile możesz, resztę zostaw Bogu". Tak robiłam. Raz dostałam troje, raz piatke. Tylko pewnie bóg wie dlaczego i jaki mial w tym boski plan. A przecież ta zasada obowiązuje we wszystkim. Zrób ile możesz i odpuść. Nie na wszystko masz wpływ. Po doszukiwać się w tym bogów?
                • tiffany_obolala Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 10:37
                  Bardzo dużo problemów okołoalkoholowych wiąże się z przemożną potrzebą kontroli (większość DDA się z tym boryka). Oddanie kontroli "sile wyższej", jakkolwiek rozumianej, jest dużo łatwiejsze, niż pozbycie się jej "tak po prostu". Nie upieram się, że siłą wyższą musi być Bóg.
                  Ale wracając do meritum: odbieram Twoją postawę jako "ja Boga nie potrzebuję, więc Go nie ma". I to jest OK. Moja może być odebrana jako "ja Boga potrzebuję, więc On jest". Cały czas operujemy tutaj na "ja", osobistych doświadczeniach, a czuję się przez Ciebie atakowana. Raz jeszcze powtórzę - nie utożsamiam się z całym KK i ze wszystkimi wierzącymi w cokolwiek na świecie.
                  • aandzia43 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 22:26
                    Owszem, doświadczenia AA wskazują na to, że sukces (część sukcesu) w walce z nałogiem często leży właśnie w odpuszczeniu sobie nerwowej kontroli, wyjęciu kija z tyłka, zaufaniu sile wyższej (lub dla niewierzących jakiejś nieuświadomionej do końca sile w nas samych). Chyba jednym słowem w uzyskaniu poczucia bezpieczeństwa.
              • cosmetic.wipes Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 21:51
                tiffany_obolala napisał(a):

                > A ja nie o tym. Dzięki wierze człowiek wie, że nie jest zdany wyłącznie na włas
                > ne siły, że jest Siła Wyższa, na której może się wesprzeć, żeby wydostać się z
                > bagna, w które się wpakował.

                No cóż. Ja się ciesze, że z ewentualnych bagien życiowych umiem się wykaraskac bez pomocy wymyślonego przyjaciela. Samodzielność i ufanie własnemu rozumowi to realna siła.
                No i jeszcze przydaje się życzliwy krąg przyjacielski. Nikt mi go w prezencie nie dał, sama wysortowalam odpowiednich ludzi.
                • aandzia43 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 22:34

                  > No cóż. Ja się ciesze, że z ewentualnych bagien życiowych umiem się wykaraskac
                  > bez pomocy wymyślonego przyjaciela. Samodzielność i ufanie własnemu rozumowi t
                  > o realna siła.
                  > No i jeszcze przydaje się życzliwy krąg przyjacielski. Nikt mi go w prezencie
                  > nie dał, sama wysortowalam odpowiednich ludzi.

                  Ja tam swojemu rozumowi nie ufam za bardzo. Co już mi się wydaje ze coś tam wiem, to się okazuje że dalej głupia jestem wink Ale co poradzić, jest jaki jest, innego nie mam do dyspozycji. Koleżance chodzi nie tyle o niebieskiego przyjaciela co o wewnętrzną siłę, intuicyjną mądrość i w niej wsparcie. Wierzący nazywają tę siłę Bogiem, niewierzący mogą nawiązać z nią kontakt jakimiś innymi sposobami.
                  • 1matka-polka Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 30.01.21, 09:39
                    "Ja tam swojemu rozumowi nie ufam za bardzo"

                    Ja ufam swojemu rozumowi i zmyslom. Mam bardzo czułe i dobrze wykalibrowane detektory. Kiedy gadam z ludzmi, to jak bym ogladala ten sam film po raz dziesiaty, wszystko przewidywalne do bólu. Albo slonina w sklepie, od razu widze, ze bedzie smierdziec - po kolorze.
          • memphis90 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:37
            I ten jeden bog od części ludzkości wymaga zakładania szmat na twarze, od innej części wymaga wycinania lechtaczki, kolejną część karze ukamienowaniem, innym nakazuje wieszać na szubienicy ofiary dla niego itd..? Czy może od tysięcy lat ludzkość nie ma zielonego pojęcia czego chce ten jeden bóg, więc każdy stosuje jakieś rytuały kompletnie od czapy, za każdym razem jednak zasłaniając się tym bogiem, że wlansie tego rząda i wymaga...? Czyli wszyscy się miotamy, nie wiedząc, czego się od nas chce, świecie wierząc, że powstrzymanie się od masturbacji zapewni nam jakieś wieczne życie...?
              • fragile_f Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 17:56
                Ok, ale to znaczy ze bog ma nas totalnie w nosie, skoro jeszcze ani razu nie zainterweniowal w NAPRAWDĘ waznej sprawie (typu: ludobójstwo, pedofilia w KK - nie mógł szepnac slowka JP2?). A z drugiej strony - wszystkie procesy beatyfikacyjne opierają się o cud, czyli tutaj juz mu się chciało wprowadzic element nadprzyrodzony.

                Nie jestem w stanie zrozumiec, jak mozesz wytumaczyc sobie tego typu sprzeczności. Już absolutnie pomijam to, ze onegdaj na jednym brzegu Wisły był post, na drugim była dyspensa. Czy człowiek jedzacy kanapkę z szynką na moście grzeszyl? I tak dalej.

                Przecież to się kupy nie trzyma, piecioletnie dziecko by to wyśmiało.

                Chcesz być dobrym czlowiekiem, to sobie bądź, ale firmujac swoim nazwiskiem instytucje KK przykladasz sie do potwornego zła i je legitymizujesz -> ergo, wcale nie jesteś aż tak dobrym czlowiekiem, jak sobie wyobrażasz. Nie bez powodu od dawien dawna w systemach prawnych jest kara za współudział tudzież brak reakcji na przestepstwo.
          • araceli Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:39
            tiffany_obolala napisał(a):
            > Uważam, że jest jeden Bóg, a różne sposoby Jego wyznawania. Ludzie mogą nazywać
            > Go Jahwe lub różnymi imionami, jeśli wierzą, że ma wiele postaci. Wiara w potę
            > gę Rozumu też jest rodzajem wiary wink
            >
            > Na takim czysto praktycznym poziomie - wiara mnóstwo rzeczy ułatwia. Nie bez po
            > wodu program 12 kroków zakłada istnienie jakiejś siły wyższej big_grin


            Bo 'bóg' to koncept wymyślony przez człowieka, który od zawsze miał służyć kierowaniem ludźmi. Takie prawo imperatywne - bóg kazał dać kasę klerowi - lud daje wink
    • memphis90 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:29
      Byłam kiedyś na spotkaniu z takimi wyżej wtajemniczonymi rodzicami zmarłego dziecka - opowiadali, że Bóg w swej miłości ich tak doświadczył, Bog zsyla tylko taki krzyż, jaki każdy może znieść itd, i na pewno miał w tym swój boski plan... Nie mogłam tego słuchać. Nie wiem, jakiego zabiegu należy dokonać w swoim umysle (lobotomii!?), żeby wmowic sobie, że jakiś Bóg zesłał na dziecko ciężką śmierć na raka z powodu swej głębokiej miłości i że było to taaakie błogosławieństwo. Biblia próbowała też robić takie wolty - coś kojarzę, że Jezus chyba nie wskrzesił jakiegos gościa, bo miał on zostać zbrodniarzem - ale, hello, raz, że to i tak kiepska wymówka, dwa - skoro Jezus znał jego przeznaczenie, to sam mu takie zaplanowal...

      Podobnie kościół wije się, kiedy trzeba wyjaśnić logicznie wszelkie nakazy i zakazy w sferze seksu. Ponieważ nie ma żadnego logicznego wyjaśnienia, a KK za nic nie przyzna, że zakazuje naturalnych popędów, żeby wpędzić wiernych w poczucie grzechu i winy, bo tak najłatwiej ich kontrolować - więc próbuje tworzyć niestworzone opowieści o zabijaniu babci, braku szacunku do kobiety, "zamykaniu na stosunki międzyludzkie" czy "odrywaniu seksualnoaci od jej natury, jaką jest współżycie między małżonkami". I perełka na torcie "masturbacja powoduje napięcia psychiczne, niepokoje, poczucie winy moralnej, a także wyrzuty sumienia i świadomość życia w grzechu" 😂 😂 😂 Czyli masturbacja jest grzechem, bo wpędza w poczucie życia w grzechu...
      • tiffany_obolala Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:39
        Co do nakazów i zakazów w sferze seksu, to jest trochę bardziej skomplikowane big_grin W ogóle KKK nie jest wcale zerojedynkowy, i jego interpretacja też się zmienia, jak i nauczanie Kościoła (jeśli jesteśmy przy rzymskokatolickim) też się zmienia.

        To jest trochę tak, jak lekarz rodzinny generalnie wie, że jakieś tam wyniki hormonów nie mieszczą się w normie. I że generalnie zalecenia w takim przypadku to są takie i takie. A zasady zdrowego życia to są takie i takie. Ale endokrynolog weźmie pod uwagę inne czynniki i da inne zalecenia w tej konkretnej sytuacji, i że dla zdrowego człowieka powiedzmy dieta IF to ma same plusy, ale już dla cukrzyka niekoniecznie. A całość - interpretacja wyników, zalecenia - mogą być różne w zależności od lekarza, jego doświadczenia, jego wyszkolenia, jego znajomości najnowszych badań (albo badania zna, ale z jego praktyki wychodzi inaczej, więc ma badania w nosie) i tak dalej.
      • zona_glusia Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:49
        >Podobnie kościół wije się, kiedy trzeba wyjaśnić logicznie wszelkie nakazy i zakazy w sferze seksu. Ponieważ nie >ma żadnego logicznego wyjaśnienia, a KK za nic nie przyzna, że zakazuje naturalnych popędów, żeby wpędzić >wiernych w poczucie grzechu i winy, bo tak najłatwiej ich kontrolować
        Plus obowiązkowy celibat kapłanów i to, że kapłaństwo jest tylko zastrzeżone dla mężczyzn sprawia, że w katolicyzmie niezdrowe podejście do seksu jest wyjątkowo silne.
      • nenia1 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 10:05
        memphis90 napisała:

        > Byłam kiedyś na spotkaniu z takimi wyżej wtajemniczonymi rodzicami zmarłego dzi
        > ecka - opowiadali, że Bóg w swej miłości ich tak doświadczył, Bog zsyla tylko t
        > aki krzyż, jaki każdy może znieść itd, i na pewno miał w tym swój boski plan...
        > Nie mogłam tego słuchać. Nie wiem, jakiego zabiegu należy dokonać w swoim umys
        > le (lobotomii!?), żeby wmowic sobie

        zwykły mechanizm obronny, ludzie radzą sobie jak potrafią z trudnymi rzeczami, może po prostu łatwiej
        widzieć w śmierci własnego dziecka jakiś plan, jakiś sens, działanie kogoś wszechmogącego kto wszystkie wie lepiej i jeśli coś czyni to czyni to z jakiegoś istotnego powodu. W gruncie rzeczy mózg, który z jednej strony dał nam ewolucyjną przewagę ma też pewne wady czyli pewien określony próg odporności na doznawane urazy, jedni biorą xanax inni wierzą, że bóg miał swój plan, ogólnie chodzi o to, żeby nie zwariować.
      • fragile_f Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 17:59
        Odpowiedz jest prosta: kościół działa systemowo jak toksyczny rodzic, ktory wywoluje w ludziach odpowiednik syndromu sztokholmskiego. Wspoluzaleznienie na poziomie kobiety broniacej swojego bijacego męża. Prościej jest uznać, ze to ty jestes zly i niegodny, niż ze bog po prostu nie istnieje (albo istnieje tylko znaczymy dla niego tyle, co dla nas mrowki).
    • sabat4 Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 09:53
      dziewczynka.na.karuzeli napisał(a):
      > Nie czujecie się oszukiwani i zmanipulowani ?

      Raczej zasmuceni i nieco zirytowani.
      Uzyje porownania - czasem w rozmowach o kosmosie wyglaszam teze, ze inteligentni kosmici musza istniec. Przy takiej wielosci prob, jakie mamy do dyspozycji w CALYM wszechswiecie,
      byloby absurdem gdyby sie nie udalo... Gdzies wink Moze na drugim koncu nsszej galaktyki, moze w innej.
      Ale w tym momencie czasem wskakuje w moj watek jakis oszolom i zaczyna nawijac o sferze 51, jaszczurach i Nibiru wink
      Tak samo zrobila religia - pytanie o zrodlo praw rzadzacych wszechswiatem jest jednym z pierwotnych pytan, jakie zaczela zadawac sobie ludzkosc. I w tym momencie wkroczyla religia, swoimi prostackimi odpowiedziami osmieszajac cala idee.
      Bog oczywiscie istnieje lub nie istnieje, w zaleznosci od tego jak go zdefiniujemy.
      Niemniej - religia daje jednoznaczne odpowiedzi, i moim zdaniem wiara w ktorekolwiek z nich jest co najwyzej zabawna. Wiare w Zeusa czy Jowisza postrzegam podobnie jak wiare w inne bostwa z bardziej wspolczesnych wierzen.
    • wapaha Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 10:56
      Coś mu byc z tą łaską i tajemnicą na rzeczy. Tego nie da się w sposób logiczny i racjonalny wytłumaczyć. Tak jak nie da się w racjonalny sposób wytłumaczyć co dokładnie się czuje mając tzw.deja vu, czy też przeczucie nt danej osoby. ALbo co się czuło gdy sie miało straszny, realistyczny koszmarny sen-bo jak opisać ze w czasie snu odczuwałaś ból, smak krwi i zapach dymu ?

      Wierzyłam i pamiętam ten stan ducha i uczucie do dzisiaj. A potem straciłam tę łaskę wiary. Pyk, i juz tego czegos nie było
    • piataziuta Re: Rozmowy o Bogu tylko dla superinteligentnych. 29.01.21, 11:59
      >Serio osoby wierzace to nie mierzi ???

      Czy możesz doprecyzować, co chciałaś tu napisać?
      Miało być: "Serio osób wierzących to nie mierzi?"?
      Czy raczej: "Serio osoby wierzącej to nie mierzi?" Jeżeli tak, to dlaczego najpierw użyłaś liczby pojedynczej, a później mnogiej?

      A resztę forumowiczek pytam: dlaczego nie poprawiłyście tego błędu? Jesteście analfabetkami, czy nie raczycie czytać postów do końca?


      PS Ten post jest z dedykacją dla Bugikota. Nie pytajcie dlaczego.