Dodaj do ulubionych

Zwracam się z prośbą o pomysły w sprawie pracy.

29.01.21, 16:20
Postaram się w miarę jasno określić sytuację.
Cześć, pisałam na tym forum przysłowiowe wieki temu i nie pamiętam nawet swojego nicka więc konto jest nowe.
Ok, do rzeczy.
Pracuję w sektorze finansów publicznych w całości finansowanych z budżetu, budżetówka jednym słowem, w dziale personalnym\kadrowym\księgowym. Obsługujemy w 7 kobiet blisko 400 pracowników. Moją bezpośrednią przełożoną jest kobieta, która rok temu wróciła z urlopu wychowawczego na drugie dziecko (w momencie, kiedy ja zostałam zatrudniona była na zwolnieniu lekarskim - ciąża). Podczas jej nieobecności obowiązki kierowniczki pełniła koleżanka, która stażem i doświadczeniem jest nade mną. Wróciła etatowa kierowniczka. I teraz przechodzę do meritum. Jest poniedziałek - pierwszy dzień pracy pani kierowniczki. W czwartek pierwsze tygodniowe zwolnienie lekarskie. W piątek następnego tygodnia drugie zwolnienie już 2 tygodniowe na drugie dziecko. Koleżanka pełni obowiązki. Kołowrót niesamowity: wypłaty, zusy, zajęcia komornicze, rozwiązanie umów o pracę, zatrudnianie ; jest co robić jak co miesiąc, naliczanie kar umownych..... Praca po godzinach bez gratyfikacji pieniężnej z powodu braku funduszy ( dni wolne do odebrania - żart do wtedy nikt by nie pracował) . Ok, nowy miesiąc. Wraca kierowniczka po zwolnieniach. Omawiamy jaki jest stan, co trzeba na cito, co poczeka. Okazuje się, że na cito jest 100%, nic nie może czekać, małe tego - mamy zaległości. Pani kierownik wszem i wobec oznajmia, że nie po to z korpo przeszła żeby nie mieć czasu na życie rodzinne, a tak w ogóle to jej mąż zarabia kilkanaście razy więcej niż ona. I od następnego dnia na tygodniowym zwolnieniu lekarskim. W sumie pełnoetatową moją własną kierowniczkę w ciągu roku widziałam naprawdę , łącznie niespełna miesiąc. Teraz też jej nie ma. Koleżanka, która ja zastępuje ma już dość. Praca wyczerpująca mega bo dziewczyna nie dość, że musi wypełniać swoje obowiązki to jeszcze kierownicze ( nie ma dodatku na zastępstwo jeśli stanowisko jest obsadzone). Opcji z dodatkowym etatem nie ma. I teraz ja trzęsę portkami bo jeśli nie bedzie kierowniczki, jej zastępczyni to ja będę odpowiadać za ciągłość pracy, pomijając, że z 7 będzie nas tylko 5 . Poszłyśmy w 6 z tym problemem do naszego dyrektora ( człowiek do rany przyłóż , ale ciapa), że tak nie damy rady. I teraz uwaga: on wie, że kierowniczka pracować nie będzie bo od początku miała mieć tylko stanowisko i jeśli przedstawimy mu podstawy do jej zwolnienia, które obronią się w sądzie pracy to on ją zwolni. Nad nim też jest jeszcze przełożony, który również jest na zwolnieniu lekarskim, a obowiązki jego pełni " z łapanki".
I teraz pytanie zasadnicze: wybaczcie, ale czy można zwolnić kierowniczkę, która ewidentnie nie wykazuje chęci do pracy, przerzuca świadomie swoje obowiązki na podwładne, które też są matkami ( widzimy z jakich powodów bierze zwolnienia lekarskie). Wszystkie mamy umowę o pracę na czas nieokreślony. W moim przypadku mam nadgodzin prawie tyle samo co urlopu na cały rok ( praca również w niedziele).
Nie odbierajcie tego postu jak celowe i złośliwe upupienie przełożonej. Sprawy ni możemy pozostawić w ręku dyrektora bo jak sytuacja pokazuje on nic nie może, nie potrafi, nie da się.
Obserwuj wątek