Dodaj do ulubionych

A jeśli nie gołąbki, to co...

31.01.21, 09:53
Jakie dania obiadowe przygotowują ematki, jeśli gołąbki z poprzedniego wątku urosły do rangi dania potrzebującego niewiarygodnej wręcz ilości czasu i uwagi? Dla mnie akurat gołąbki to jedno z najprostszych i najszybszych dań. Godzina (z przygotowaniem kapusty, farszu i sosu) i mam kilkanaście sztuk. Potem pieką się w piekarniku - nie potrzebują mojej uwagi, bo ich nie przewracam.
Obserwuj wątek
      • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:48
        curry to jest pieruńsko czasochłonne akurat, ja rozkładam aż na 2 dni, żeby się nie zarżnąć, a i tak jeszcze do pomocy wołam dzieci, czasem męża, bo nie lubię kurczaka dzielić na porcyjki i ze skóry obdzierać.

        no chyba że słoikowe danie, ale to raczej nie podpada pod gotowanie?
          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:34
            robię pastę sama, to takie dziwne?
            i samo jej przygotowanie sporo trwa, zaczynając od obrania i pokrojenia składników, potem to trzeba przemielić na pastę właśnie.
            a gdzie gotowanie? na drugi dzień właśnie, bo samo przygotowanie tej pasty mnie czasowo rozwala(u nas to obiad sobotnio-niedzielny więc podawany w okolicy 15/16, musiałabym stanąć po śniadaniu, żeby się wyrobić)
                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 16:58
                  a ktoś pisze, że skomplikowane? nie odróżniasz znaczenia od czasochłonne? obieranie i siekanie nie należy do moich ulubionych czynności, ale w całości nie wrzucę, bo mój blender tego nie wytrzyma, siekane sporo czasu miksuję

                  ostatnio zrobiłam jak mąż proponował, przygotowałam pastę hurtowo na dwa razy, ale to nie zmienia faktu, że wtedy zamiast 3 parpryczek musiałam posiekać 6, czy zamiast 5 cm imbiru musiałam posiekać dwa razy tyle. obieranie i siekanie magicznie się nie dematerializowało
                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:42
                  4 szalotki, 3(ale rzadko, raczej 2,5) ostre papryczki, 2 wielkości kciuka kawałki imbiru i ze 4 ząbki czosnku +kurkuma i oliwa
                  gordon to miksuje jeszcze z trawą cytrynową ale mój blender tej trawy nie rozcina i są farfocle, więc trawę daję do garnka w całości(i tak jadłam to u koleżanki, której gotuje to jej pomoc domowa importowana z malezji)

                  cały przepis to filmik z youtuba malesiyan chicken curry gorodn ramseya. na filmie oczywiście, to danie robi się tak szybko jak u chococośtam, ale to fikcja, tym bardziej że ja robię na dwa dni, więc mięsa mam dużo więcej. (pasta powyżej to też pasta na jeden rzut, ale dwudniowy)
                  na wydruku przepisu mam info, że przygotowanie 30 min i gotowanie 30 minut(ale wg mnie, kurczaka trzeba gotować dłużej, bo po 30 min udka są zbyt twarde, kurczaki malezyjskie pewnie są w sprzedaży o połowę mniejsze i mogą szybciej byc gotowe)
            • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:50
              Nic nie robić, wystarczy nie pisać, że curry to takie danie wymagające wysiłku. Bo wiesz, ktoś może mieć preferencje, że sam tę kurę złapie i to jeszcze bardziej wydłuża proces.

              Pomijając fakt, że kura nie jest obowiązakowa
              • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:02
                no nie wiem, moje curry wymaga czasu(nie wysiłku, nie wiem, czego nie rozumiesz w słowie czasochłonny?), koleżanki ze wschodu też do curry zabierały się ze dwa dni naprzód, tutejsze warszawskie nigdzie mi w żadnej knajpie nie smakowało, a u koleżanek i owszem, odwzorowuję ten jeden konkretny przepis i tak nam smakuje.

                u ciebie kura nie jest obowiązkowa, u mnie jest, ale to też chyba dla ciebie za skomplikowane w zrozumieniu niby prostej treści?
                • hellen Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 02:00
                  volta2 napisała:

                  > no nie wiem, moje curry wymaga czasu(nie wysiłku, nie wiem, czego nie rozumiesz
                  > w słowie czasochłonny?), koleżanki ze wschodu też do curry zabierały się ze dw
                  > a dni naprzód, tutejsze warszawskie nigdzie mi w żadnej knajpie nie smakowało,
                  > a u koleżanek i owszem, odwzorowuję ten jeden konkretny przepis i tak nam smaku
                  > je.
                  >
                  > u ciebie kura nie jest obowiązkowa, u mnie jest, ale to też chyba dla ciebie za
                  > skomplikowane w zrozumieniu niby prostej treści?
                  Nie masz bladego pojęcia o curry. Nie ważne czy to miałoby być curry indyjskie, tajskie czy malezyjskie. Nie masz i pogódź się z tym. Dodatkowo współczuję, że nie udało Ci się w Warszawie znaleźć knajpy z dobrym curry, ja mam takich kilka. Zupełnie nie wiesz o czym piszesz.
              • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:03
                chococaffe napisała:

                > Nic nie robić, wystarczy nie pisać, że curry to takie danie wymagające wysiłku.
                > Bo wiesz, ktoś może mieć preferencje, że sam tę kurę złapie i to jeszcze bardz
                > iej wydłuża proces.
                >
                > Pomijając fakt, że kura nie jest obowiązakowa


                Dokaldnie tak samo jak niektóre smażą liście z kapusty czy same gołąbki przed wsadzeniem do gara.
                U jednych musi noc odstać w sosie inni jedzą od razu , a inni robią w minimalny sposób. Kolezanka np smaży mięso przed połączeniem z ryżem.
                • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 09:57
                  Curry moze byc mniej lub bardziej pracochlonne w zaleznosci od rodzaju curry oraz wprawy,umiejetnosci itp czynnikow ktore na przygotowanie wplywaja. Jest wiele rodzajow curry, niektore maja sporo skladnikow, samo gotowanie tez zabiera czas, wiele nalezy jednak gotowac dluzej. Volta piszac czasochlonne ma racje. Niekoniecznie trudne ale zabierajace czas.
                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:27
                      ty też nie napisałaś, że niektóre są proste i szybkie, prawda?

                      ale brak precyzji zakładasz tylko u mnie i się tym niezdrowo podniecasz.
                      przy czym osoby, które jednak mają pojęcie o curry nie potwierdzają twoich rewelacji(mam na myśli przywołanego w wątku hindusa)
                          • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 12:39
                            To widocznie szybko robisz te gołąbki - mnie zajmuję o wiele więcej czasu niż curry od podstaw z kurczakiem lub wege smile (przy czym od podstaw nie oznacza hodowania kurczaka tylko normalne kupienie filetu/piersi, pasta - jeżeli wiesz co chcesz zmieć - łatwizna). A dla Ciebie co oznacza curry "od podstaw"?

                            Tak czy owak gratuluję zręczności kulinarnej przy gołąbkach
                            • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 14:10
                              chococaffe napisała:

                              > To widocznie szybko robisz te gołąbki - mnie zajmuję o wiele więcej czasu niż c
                              > urry od podstaw z kurczakiem lub wege smile (przy czym od podstaw nie oznacza hodo
                              > wania kurczaka tylko normalne kupienie filetu/piersi, pasta - jeżeli wiesz co c
                              > hcesz zmieć - łatwizna). A dla Ciebie co oznacza curry "od podstaw"?

                              Albo ty robisz wolno te galabki, a curry robisz z gotowcow lub polgotowcow. Jak widzisz opcji jest sporo.
                                • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:18
                                  chococaffe napisała:

                                  > Napisz co rozumiesz przez "od podstaw" wink
                                  >
                                  > Do tej pory nie jestem w stanie uzyskać odpowiedzi i biedna się zastanawiam na
                                  > którym etapie używam gotowców wink


                                  Odpowiedz jest w tej galezi watku. Ja np robiac curry, obieram cebule, zazwyczaj jest ich kilka, duzych, kroje w piorka, dusze na masle klarowanym az zaczyna sie lekko rozpadac, dodaje przyprawy (w zaleznosci od curry), pokrojone pomidory ktore poszcza sok i tez zaczynaja sie rozpadac, wtedy mieso zazwyczaj z koscia i zazwyczaj podsmozone krotko choc nie zawsze, a mieso tez nie kurczak zawsze), jesli trzeba dodaje wody i dusze wolno az plyn sie zredukuje i zostanie masala. Curry dosc dlugo sie dusi zazwyczaj.
                                    • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 20:01
                                      chococaffe napisała:

                                      > Jeżeli masz w curry jagnięcinę to owszem długo, jezeli masz warzywa lub kurczak
                                      > a to krótko (pomijając fakt, że dusi się samo , nie musisz już nic robić)

                                      Ale smazenie, pokrojenie miesa, pokrojenie warzyw, redukacja zajmuje czas i raczej trzeba jednak na to zwracac uwage. Nawet jesli dusi sie samo. Dla mnie curry nawet z kurczakiem to nie z piersia a caly kurczak malych kawalkach z koscmi, bo koscie daja specyficzny duzo lepszy smak. Indyjskie curry roznego rodzaju z warzywami tylko tez zajmuja czas, mam przyjaciolke ktora z India pochodzi i sporo sie nauczylam od niej. Kwestia tego jakie curry sie chce, z gotowym sosem, piersia z kurczaka i nan albo chapati gotowymi, albo zrobionymi from scratch. Wczeniej napisalam, meatballs mozna zrobic szybko z gotowych skladnikow albo dluzej jesli sos robi sie samemu i kulki z miesa tez. Golabki to ugotowanie ryzu, umieszanie wszystkiego, przygotowanie lisci kapusty, zawiniecie, ja obsmazam na masle klarowanym, ukladam w garnku, robie sos pomidorowy a nie daje przecier, pieke. To jest wiecej niz godzina.
                          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 13:06
                            o, zgadzam się, robię jedno i drugie, częściej curry, bo cała czwórka w domu lubi, a z gołąbkami w 3 godziny się też spoko wyrobię. oczywiscie z dodatkowym sosem, bo ten z gara raczej u nas nie jest wykorzystany(zwykły wywar mięsno-kapuściany)
                            i nie, nie oznacza to uprawy kapusty na balkonie
        • raczek47 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:50
          Normalnie ematka przekracza kolejny raz granice ludzkich możliwości-golabki w godzinę, łącznie z parzeniem kapusty,oddzielaniem liści,,gotowaniem ryżu, obraniem,pokrojeniem i podsmażaniem cebuli łączeniem z mięsem, czyli robieniem farszu, zawijaniem i duszeniem,cóż u mnie samo duszenie to jakieś 45 min., ni ch...a ze wszystkim przed się w 15 minut nie wyrobię. Nieudacznik jakiś jestem totalny.
            • raczek47 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:32
              Nie,chodzi o gotowość do spożycia.

              Cóż pomijając samo duszenie, wycięcie głąba,parzenie kapusty,oddzielanie liści,wycinanie nerwów,krojenie i smażenie cebuli gotowanie ryżu,mieszanie go z mięsem i przyprawami, nakładanie,zawijanie ,to u mnie sporo ponad godzina.
              Moze jakas upośledzona jestem i nie nadaję się na ematkę.Cóż.
              • iwles Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:39

                Spróbuj parzyc kapuste w mikrofali. Ja właśnie, dzięki ematce, ostatnio tak zrobiłam. I nie wrócę już nigdy do parzenia w garnku we wrzątku.

                Wycinasz głąb i kapuste do mikrofali na 10 minut na największą moc.
              • eliszka25 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:08
                W takim razie też jestem wybrakowana, bo ni cholery gołąbków w godzinę nie zrobię. Ba, u mnie gołąbki, to danie przygotowywane na obiad „na jutro”, bo dla mnie gołąbki są gotowe do jedzenia dopiero wtedy, kiedy przez noc postoją w sosie pomidorowym i następnego dnia się w tym sosie przynajmniej chwilę pogotują. No i ja obsmażam gołąbki przed włożeniem do garnka, co dodatkowo wydłuża czas ich przygotowania o jakieś pół godziny pewnie, bo wszyscy lubimy i musi ich być dużo.
                  • eliszka25 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:27
                    A tu się zgodzę. Ja zawsze robię dużo, żeby były przynajmniej 2 obiady, ale i tak, jak by nie wyliczać czasu, nie jest to danie, które robi się szybko. Samo podsmażania u mnie to jakieś pół godziny, bo podsmażam też liście, które wkładam na spód garnka i na wierzch oraz same gołąbki z każdej strony.
              • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:49
                raczek47 napisała:

                > Nie,chodzi o gotowość do spożycia.

                A ona pisze o czasie który schodzi fizycznie na przygotowanie.
                Rosół tez uważasz ze jest pracochłonny bo schodzi na gotowanie? A ile przy nim stoisz w kuchni?
                No chyba ze ty po prostu się wpatrujesz czy równo pyrka.
                >
                > Cóż pomijając samo duszenie, wycięcie głąba,parzenie kapusty,oddzielanie liści,
                > wycinanie nerwów,krojenie i smażenie cebuli gotowanie ryżu,mieszanie go z mięs
                > em i przyprawami, nakładanie,zawijanie ,to u mnie sporo ponad godzina.
                > Moze jakas upośledzona jestem i nie nadaję się na ematkę.Cóż.


                Ile kroisz cebule? Ile minut mieszasz mięso z ryżem?
                Ile wycinasz głąba? Usuwanie nerwów? Ja myśle ze max 15-20 minut schodzi. Najdłużej parzy się kapusta zawijanie to chwila moment. D
              • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:28
                Ja nie jestem szefem kuchni, a na gołąbki schodzi mi do 40 min, porcja na 2 dni, czyli nie więcej niż 12 sztuk małych golabkow, chyba z 0.5kg mięsa (z tym, że u nas generalnie dużo mięsa nie schodzi, np z 400 g kurczaka mam kebab na 4 osoby, a kotlety robię z 2 przepołowionych piersi). Kapusta z mikrofali, cebulka czasem tylko posiekana na surowo, ryż daję suchy. Czasu duszenia oczywoscie nie liczę.
                • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:17
                  memphis90 napisała:

                  > Ja nie jestem szefem kuchni, a na gołąbki schodzi mi do 40 min, porcja na 2 dni
                  > , czyli nie więcej niż 12 sztuk małych golabkow, chyba z 0.5kg mięsa (z tym, że
                  > u nas generalnie dużo mięsa nie schodzi, np z 400 g kurczaka mam kebab na 4 os
                  > oby, a kotlety robię z 2 przepołowionych piersi). Kapusta z mikrofali, cebulka
                  > czasem tylko posiekana na surowo, ryż daję suchy. Czasu duszenia oczywoscie nie
                  > liczę.
                  >

                  No widzisz ja daje ugotowany ryż, i smażoną cebule , wrzucam ryż i kroje cebule na patelnie w tym czasie zaczyna się już kapusta parzyć bo ja wstawiam pierwsza do gorącej wody z kranu mam mega gorąca , a ryż i cebula to około 15 minut. W tym czasie surowe mięso doprawiam i parze kapustę. Wiec jak to mam gotowe wrzuciłam co na farsz do miski mieszam. Kapustę mam już oprawiają z liści bo ściągam w parzeniu gotowe/wierzchnie liście, wiec częściowo wystygnięte i może uciąć te nerwy z każdego liścia. (zgrubienie)
                  Maks do pół godziny schodzi. Czasem dłużej zależy od kapusty/ilości.
                  Duze liście te z wierzchu surowe wkładam na dno na to gołąbki prosto z zawijania jeden za drugim - na gore idą dziurawe czy te małe z samego środka kapusty. zalewem wrzątkiem z czajnika i gotowe.

                  Najgorsza robota to parzenie kapusty.
                  Muszę wypróbować sposób z mikrofali. Możesz napisać jak to robisz?
                  Wtedy częściej będę robić.
                  • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:30
                    Wkładam w worek, zawijam dobrze i się kręci w mikrofali, aż zacznie współpracować... Polecam suchy ryż - normalnie rośnie w tych goląbkach, jest miekki, a ile mniej roboty... Cebulke podsmażam, jak mam wenę, jak nie, to daję drobno posiekaną surową i w sumie to też nie widzę różnicy... Moze gdyby była karmelizowana, ale karmelizowana i tak IMO nie pasuje do golabkow...
          • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:42
            raczek47 napisała:

            > Normalnie ematka przekracza kolejny raz granice ludzkich możliwości-golabki w g
            > odzinę, łącznie z parzeniem kapusty,oddzielaniem liści,,gotowaniem ryżu, obrani
            > em,pokrojeniem i podsmażaniem cebuli łączeniem z mięsem, czyli robieniem farszu
            > , zawijaniem i duszeniem,cóż u mnie samo duszenie to jakieś 45 min., ni ch...a
            > ze wszystkim przed się w 15 minut nie wyrobię. Nieudacznik jakiś jestem totalny
            > .

            A to nie wiedziałam ze nad ryżem trzeba stać i się gapić i nad cebula, a obok w garze NIE MOŻE parzyć się kapusta. No chyba ze ma się w domu jeden palnik to fakt dłużej schodzi.

            I przeczytałaś ze ona o gotowaniu nic nie pisała bo są w piekarniku ? I NIE WLICZAŁA tego do czasu robocizny.
              • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:08
                raczek47 napisała:

                > Tak,przeczytałam i przyznałam,,że jestem upośledzona bo pomijając duszenie,wsz
                > ystko przed zajmuje mi sporo ponad godzinę.


                Może tobie schodzi innym nie, zależy tez od ilości farszu.
                Kwestia wprawy.
                Moja teściowa tez tak gotuje jak widzę jakie ona ma ruchy to mnie nerwica bierze. A potem narzeka ze cały dzień w kuchni przestała.
                Ale ona i ze sprzątaniem tak robi.
            • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:29
              merces napisała:

              > Klasyczna ematka. Sto pierogów ulepi w kwadransik, przyjęcie dla 50 osób to max
              > w godzinę przygotuje, to co to dla niej gar gołąbków, najprostszej potrawy na
              > świecie.

              Ja w pl pracowałam w kuchni gdzie się lepiło 300 kg pierogów ruskich, nie wspominając o tych z kapusta czasem z jagodami czasem z farsze z płuc, albo z mężem. Nie licząc gołąbków z 16 kg farszu ,sałatki surówek ,naleśników.
              Typowa garmażeria. Wiec tak ja umiem dużo rzeczy zrobić bardzo szybko.
              Po prostu PENWIE sposoby wprawa.
    • zazou1980 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:50
      U mnie leca polprodukty w zasadzie od zawsze. To jakies 80% mojego gotowania. Spaghetti po bolonsku z miesem z sosem ze sloika, smazone pierogi z farszem jaki kto lubi (oczywiscie kupione, ale smaczne i sprawdzone), warzywa na patelnie z berlinkami albo piersia z kurczaka, lazania z biedry, czasami i gotowe golabki ze sloika sie trafiaja. Moge tak dlugo wyliczac polgotowce, ktore jemy i zyjemy, ale ematkom oczy by wyszly z orbit 😁
    • iwles Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:30

      Z mięsa? Wszystkie kotlety przygotowuje się krócej, niż godzinę. I gulasze tez, i mięsa duszone.
      Wszystkie zupy.
      Makarony, lazanię itp
      Placki, naleśniki.
      Zapiekanki.
      A nawet pizzę.
      Kurcze, jakby sprawdzić dokładnie, to nie wiem, czy i krojenie warzyw na leczo zajmuje godzinę, czy jednak trochę mniej.