A jeśli nie gołąbki, to co...

31.01.21, 09:53
Jakie dania obiadowe przygotowują ematki, jeśli gołąbki z poprzedniego wątku urosły do rangi dania potrzebującego niewiarygodnej wręcz ilości czasu i uwagi? Dla mnie akurat gołąbki to jedno z najprostszych i najszybszych dań. Godzina (z przygotowaniem kapusty, farszu i sosu) i mam kilkanaście sztuk. Potem pieką się w piekarniku - nie potrzebują mojej uwagi, bo ich nie przewracam.
    • marta.graca Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 09:57
      Nie mogłaś się w tamtym wątku pochwalić, jak pozostałe?
      • 1matka-polka Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:07
        Nie, bo chciala jeszcze pogadac z 5 godzin o gotowaniu, zarciu i sprzataniu, gdyz sa ti fascynujace tematy a tamten watek sie wyczerpal.
        • milupaa Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:58
          😁
        • pytajnik188 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 15:04
          😂😂😂 Jesteście niemożliwe.
      • lot_w_kosmos Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:17
        big_grin
    • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:00
      Rozumiem, że pytasz się o łatwiejsze/szybsze w przygotowaniu?
      Makarony, curry, tajine, pieczone ptaki z dodatkami, łosoś itd itp
      • bylam.stara.mostowiakowa Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:03
        Nigdy nie jadłam gołąbków pieczonych w piekarniku, zawsze duszone w garze. Czy one różnią się od siebie w jakiś konkretny sposób smakiem?
        • jasnoklarowna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:07
          u mnie właśnie ten gar wstawiało wo piekarnika przykryty i one sie dusiły w garze w sosie. Smak taki sam jak duszone w garze na palniku.
          • heca7 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:17
            Jak długo się robią w piekarniku w porównaniu do zwykłego gara na gazie?
        • mama0208 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:22
          Ja zawsze robię w piekarniku i wydają mi się smaczniejsze.
        • szmytka1 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:28
          rożnią się, jak dla mnie są bardziej suche, ale do tych w piekanirku diodaj boczku, poukłądaj grube plastry surowego boczku, warstwa boczku, gołąbkow, boczku itd.... Jaki ten boczek jest pyszny!
        • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:33
          Śmiem twierdzić, że są bardziej intensywne. W piekarniku mniej paruje i bardziej się duszą we własnym sosie. Do tego przy mojej technice wierzchnie liście się mogą ciut przyrumienić i to też nadaje specyficzny smak. Różnica nie jest duża.
      • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:48
        curry to jest pieruńsko czasochłonne akurat, ja rozkładam aż na 2 dni, żeby się nie zarżnąć, a i tak jeszcze do pomocy wołam dzieci, czasem męża, bo nie lubię kurczaka dzielić na porcyjki i ze skóry obdzierać.

        no chyba że słoikowe danie, ale to raczej nie podpada pod gotowanie?
        • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:05
          Nie słoikowe - wystarczy kupić pierś kurczaka. Pomijając już rzecz oczywistą, że może byc wege.
          Przprawy (w paście/w proszku) można zrobić z łatwością.

          Zostaje praktycznie samo mycie i krojenie warzyw
        • leosia-wspaniala Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:24
          Curry to przecież różne składniki w sosie doprawionym odpowiednią mieszanką przypraw. Nie wiem, czym się tak zażynasz, może mielisz kurkumę w moździerzu i sama zabijasz kurę, ja robię z kalafiora i zajmuje mi to jakieś 30 minut.
          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:34
            robię pastę sama, to takie dziwne?
            i samo jej przygotowanie sporo trwa, zaczynając od obrania i pokrojenia składników, potem to trzeba przemielić na pastę właśnie.
            a gdzie gotowanie? na drugi dzień właśnie, bo samo przygotowanie tej pasty mnie czasowo rozwala(u nas to obiad sobotnio-niedzielny więc podawany w okolicy 15/16, musiałabym stanąć po śniadaniu, żeby się wyrobić)
            • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:42
              tak, do moździerza właśnie przyuczyłam syna, i o tej pomocy piszę(akurat w curry nie korzystam, ale do tikki owszem, moździerz nam się przydaje)
              • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:48
                Ale przygotowanie pasty jest proste....(ja nie mielę - moździerz)
                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 16:58
                  a ktoś pisze, że skomplikowane? nie odróżniasz znaczenia od czasochłonne? obieranie i siekanie nie należy do moich ulubionych czynności, ale w całości nie wrzucę, bo mój blender tego nie wytrzyma, siekane sporo czasu miksuję

                  ostatnio zrobiłam jak mąż proponował, przygotowałam pastę hurtowo na dwa razy, ale to nie zmienia faktu, że wtedy zamiast 3 parpryczek musiałam posiekać 6, czy zamiast 5 cm imbiru musiałam posiekać dwa razy tyle. obieranie i siekanie magicznie się nie dematerializowało
                  • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:04
                    Pracochłonne, że rozkładasz na dwa dni i jeszcze masz pomocników? Aha.
                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:31
                      tak, pastę robię sama, co zabiera mi koło godzinki

                      gotuję też sama, co zabiera 1,5 godziny, czyli w niedzielę musiałabym stać ok. 3 godzin sama(porcjowanie kurczaka, a w zasadzie dwóch, bo robię na 2 dni, i cebul też zajmuje konkretny czas i tu wkraczają pomoce kuchenne), wolę tę pastę ukręcić w sobotę wieczorem, z czym masz problem?
                      • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:04
                        Jeśli finanse nie są przeszkodą, to zainwestowałabym w porządny blender. Szkoda życia na siekanie i moździerz.
                        • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:10
                          mój blender jest wystarczająco porządny, moźdzerz obsługują mąż(do swojej tradycyjnej gruzińskiej kuchni) i syn, do rozmielenia łyżeczki ziaren raz na kilka miesięcy/tygodni nie potrzebuję niczego więcej

              • panna.nasturcja Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:23
                Volta, a dasz przepis na pastę? Czego używasz i w jakich proporcjach? Prosto i po kolei, jak do krowy na między.
                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:42
                  4 szalotki, 3(ale rzadko, raczej 2,5) ostre papryczki, 2 wielkości kciuka kawałki imbiru i ze 4 ząbki czosnku +kurkuma i oliwa
                  gordon to miksuje jeszcze z trawą cytrynową ale mój blender tej trawy nie rozcina i są farfocle, więc trawę daję do garnka w całości(i tak jadłam to u koleżanki, której gotuje to jej pomoc domowa importowana z malezji)

                  cały przepis to filmik z youtuba malesiyan chicken curry gorodn ramseya. na filmie oczywiście, to danie robi się tak szybko jak u chococośtam, ale to fikcja, tym bardziej że ja robię na dwa dni, więc mięsa mam dużo więcej. (pasta powyżej to też pasta na jeden rzut, ale dwudniowy)
                  na wydruku przepisu mam info, że przygotowanie 30 min i gotowanie 30 minut(ale wg mnie, kurczaka trzeba gotować dłużej, bo po 30 min udka są zbyt twarde, kurczaki malezyjskie pewnie są w sprzedaży o połowę mniejsze i mogą szybciej byc gotowe)
                  • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:47
                    Ale wiesz, że są różne curry?
                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:56
                      wiem, nie szukam, dziękuję za zainteresowanie(niezdrowe jakby?)
                  • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:50
                    to masz przepis na 15 minut

                    www.jamieoliver.com/recipes/vegetable-recipes/keralan-veggie-curry-with-poppadoms-rice-minty-yoghurt/
                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:55
                      czego nie rozumiesz w stwierdzeniu, że musi być mięso? duużo mięsa?
                      • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:05
                        To nie ja napisałam, że curry (szerokie pojęcie) jest pracochłonne. Chyba, że ktoś ze słoika korzysta.

                        No więc tłumaczę Ci, że normalnie od podstaw przygotowane curry nie musi być pracochłonne, nawet te z kurczakiem.

                        • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:19
                          a ja ci tłumaczę, że curry(ach, co za szerokie pojęcie!) przygotowane normalnie od podstaw jest czasochłonne, nie będę tak niepotrzebnie miła, by ci serwować linki z jutuba, bo nie zgłaszasz takich potrzeb, i sama bądź tak miła, i nie serwuj mi kalafiora w mleczku kokosowym,bo o to nie proszę

                          przyjmij do wiadomości, że curry które ja robię w bardzo wąskim pojęciu, bo jednym, tym konkretnie moim, jest czasochłonne.












                          • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:22
                            Ja zgłaszam potrzebę, poproszę link z youtuba. smile Lubię autentyczne przepisy.
                            • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:36
                              ojej, naprawdę?
                              to proszę:
                              www.youtube.com/watch?v=DTPFE7H2Aws
                              - tylko uważaj, ma pomocników i pewnie dlatego robi to w 2 minuty. gdzieś jest jeszcze dokładny przepis do wydrukowania na papierze, krok po kroku, trzeba by poszperać, za każdym razem jak robię, to się podpieram tą wersją z wydruku
                              • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:40
                                Dzięki. smile Znalazłam też wersję pisaną.
                                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:47
                                  jedyną zmianą jest ta trawa, ja jej nie miksuję, ale kilka razy przeforsowałam ze szkodą dla sosu, u koleżanki z malezyjskim curry w domu trawa dryfowała w sosie w całości. i tak jest u nas
                                  • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:02
                                    Ja trawę bardzo drobno siekam, bo inaczej faktycznie mogą zostać farfocle, a jak mi się nie chce siekać to też wrzucam w całości. Najgorzej, że dosłownie tydzień temu w Lidlu był tydzień azjatycki, byłam tam i zastanawiałam się czy wziąc liście kaffiru i ostatecznie nie kupiłam. A jutro na bank już nie będzie. tongue_out
                                    • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:07
                                      Zawsze możesz kupić on line. Bywają nawet świeże (mrożone) liście curry.
                                      • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:15
                                        Tylko że ja chcę jutro. Jestem w terminie porodu i znając życie jak urodzę to przez 2 miesiące nie będę mieć czasu na gotowanie takich rzeczy, a taka mnie ochota naszła na to curry, że nie wytrzymam. tongue_out
                                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:09
                                      zapomniałam, daję wodę zamiast bulionu(stock), było za tłuste, u koleżanki było to jeszcze chudsze niż u mnie, zakładam lepszy materiał kurczakowy(może eco?), może pani odłuszczała jakoś. sama ściągam skórę z każdego kawałka, poza skrzydełkiem i jest dość tłustawe
                                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:13
                                      ja mam liście kaffiru na podwórku u męża, ale nie przywiozłam, bo mam pół paki z auchan, jak jesteś z wawy, to ci podrzucę świeżutkichsmile tylko muszę się do niego wybrać, a właśnie wróciłam, to trochę potrwasmile
                                      • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:17
                                        Z Wrocławia. sad Ale może będą jeszcze w lidlu, bo takie rzeczy mało kto kupuje.
                                        W Kauflandzie są ekologiczne kostki rosołowe z dobrym składem i w rozsądnej cenie. Używam ich jak coś trzeba podlać bulionem i nie są tłuste.
                              • nottymoni Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:26
                                Oj naprawdę. Jak chcesz to ci się pochwale ale mam w domu rodowitego hindusa, który curry gotuje kilka razy w miesiącu, i nawet to malezyjskie z twojego linku. Dziś akurat dwie godziny mu to zajęło curry indyjskie. W Indiach też wiele razy widziałam jak w innych domach się gotuje. I owszem ubawiły by ich polskie przepisy z lekko przeszklona cebulka...
                                Mozesz rzucać linkami ile chcesz. Ja wierzę swoim oczom 😉😝
                                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:33
                                  no i jak ten rodowity hindus śmie robić curry przez 2 godziny? no jak? czy nie powinnaś pomyśleć o wystawieniu walizek? z moździerzem na drogę, żeby nie byłosmile
                                  • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:36
                                    Może warto dodać jakie curry robi 2 godziny wink "rodowity Hindus"
                                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 22:47
                                      no nie kalafiorowe, śmiem podejrzewać

                                      nikt nie dodaje, jakie robi curry, bo jak wiadomo, to pojęcie szerokie
                          • hellen Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 01:52
                            Serio?????
                            Pomijam, że masz bardzo okrojone składniki na curry w tym przepisie, ale nawet bardziej skomplikowaną pastę curry można zrobić nawet w moździerzu w mniej niż godzinę. Samodzielnie, bez pomocników. Volta2, masz obie ręce sprawne? Jeśli tak, to proszę, nie rozśmieszaj mnie 🤣
                            • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:32
                              pastę robię bez pomocników, zupełnie jak ty więc nie wiem, czemu się śmiejesz z siebie samej?
                              pytając, czy mam sprawne ręce pewnie pękasz ze śmiechu, owszem, bywa że mam niesprawną rękę, raz jedną, raz drugą, wtedy kury nie rozbiorę na pewno, bywa, że do rozebrania do snu muszę wołać pomocników. ale pasty z niespranymi rękoma jeszcze nie robiłam, więc czas zostawiam podobny. dobrze, żeś się ubawiła, no gratuluję ci bycia pustakiem
                            • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 16:40
                              Pomijam, że masz bardzo okrojone składniki na curry w tym przepisie

                              to dobrze, że pomijasz, bo w tym przepisie(w wersji papierowej, którą już laura chyba znalazła) jest lekko licząc ponad 20 składników, mówisz że to okrojona wersja? brawo ty!
                              • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 16:46
                                Oczywiście wersji od podstaw nadal niet wink


                                I powiedz mi co to jest curry, może ja robię zupełnie coś innego - może to bigos?wink

                                Ooops - nie napiszesz co to curry od podstaw- jaka szkoda.




                                p.s. to nie jest mój przepis, dałam przykład pierwszego lepszego z netu 15 minutowego.
                                • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 16:54
                                  Z pamięci: do zielonego curry używam zielnych papryczek chili, imbiru (świezy) , szalotek, galangalu (świeży) , kolendry świeżej, tajskiej bazylii świeżej, czosnku, limonki ze skórką, lisci kafiru suszonych (też liści curry jeżeli mam), odrobiny kuminu, trawy cytrynowej, sosu sojowego eko (z pewnych powodów nie używam rybnego) , odrobinę oleju "bezsmakowego" (ryżowy,z pestek winogron).

                                  I zrobienie pasty z tego co powyżej to 10-15 minut (prawie bo wiadomo, że trawę miażdżę a nie ugniatam w moździerzu)

                                  Gdzie robię błąd?smile Oświeć niedouczonego.
                                  • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:04
                                    piszesz z dwóch nicków? sorki, ale ja się nie rozdwoję, czy ja gdzieś ci wytykam błędy? daruj sobie, jeśli robisz ucierkę w 15 minut to ok, ja robie dłużej, czy ty masz z tym jakiś osobisty problem, że to tłuczesz?
                                    ugotowanie kury w curry nie trwa 15 minut więc daru sobie resztę wyliczeń. podałam linka, możesz sobie z zegarkiem w ręku odliczać czas i po podliczeniu pomnóż przez 2, bo używam podwojonej porcji kurczaka, obsmażanie 6 udek nie trwa tyle co 12, czego nie rozumiesz? rozkrojenie 6 skrzydełek nie trwa tyle, co 12 dalej mam ci się produkować?
                                    • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:40
                                      volta, to nie ja zaczęłam tę dyskusję wink - mnie jest totalnie obojętne ile zajmuje ci to czasu. Napisałam, że dla mnie curry to potrawa znacznie szybsza i prostsza niż gołąbki a ty zaczęłaś się rzucać , że to niemożliwe i mówić o dwóch osobach w dwa dni. Nawet nie zapytałaś jakie curry, tylko od razu "to niemożliwe chyba, że ze słoika" - wyluzuj więc w koncu. Oskubane własnoręcznie skrzydełka kurczaka nie są warunkiem "curry od podstaw". Zrozum i wyluzuj. smile
                                      • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 19:02
                                        jeśli komentarz jest przeciwny w treści do twojego to zawsze odczytujesz go jako rzucanie się?

                                        to wyjaśnia, skąd to niezdrowe podniecenie. przecież mnie nie interesuje, ile tobie zajmuje curry, mam swoje zdanie na temat czasochłonności tego akurat dania, to że się śmiałam nie zgodzić z twoim widzeniem tego jako szybkiego to jeszcze nie jest rzucanie. szkoda, że tak to odebrałaś, zbyt personalnie jednak

                                        no i pilnuj przelogowywania się, trochę to słabe, no ale fajnie się dowiedzieć że danie 20 składnikowe jest ograniczone. zupełnie tak jak właścicielka tych mundości...
                                        • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 19:06
                                          Przypomnij mi z czego się nie przelogowałam ? wink
                                          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 19:42
                                            ani mi się śni, dobranoc
                                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:00

                                  od podstaw dla mnie, tzn od ręcznie robionej pasty, pisałaś że robisz, to chyba nie ma tematu? czy dalej będziesz niezdrowo podniecona przeżywać?



                                  ja na brak wolnego czasu nie narzekam, nie rajcują mnie potrawy 15 minutowe(więc wybacz, ale link sobie odpusciłam), bo w takich surowe mięso, o ile nie jest piersią z kurczaka i plastrem schabu będzie surowe, ty widzę, co i rusz piszesz o filecie z kurczaka do curry i ja już wiem, że tylko z tego powodu się nie dogadamy.
                                  • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:04
                                    Hurrra, czyli jednak robię od podstaw ! big_grin

                                    Przepraszam, że pastę robię sama bez pomocy i w 10 góra 15 minut.

                                    Ale się podnieciłam wink
                                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:11
                                      a ktoś ci zarzucał że nie? toż już wczoraj pisałaś o tym moździerzu, czego tak przeżywasz? no i zdradź sekret, po tych 15 minutach już masz gotowe danie, tak? brawo ty!
                        • nottymoni Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:33
                          chococaffe napisała:


                          >
                          > No więc tłumaczę Ci, że normalnie od podstaw przygotowane curry nie musi być pr
                          > acochłonne, nawet te z kurczakiem.
                          >
                          A ja się zgadzam że curry jest pracochłonne. Dobrze zrobione musi być. Ale widziałam polskie przepisy gdzie tyko trzeba zeszklić cebulkę, dodać przyprawy, pomidory i już. Prawdziwy sos curry nie tak się robi
                          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:39
                            no właśnie, pamiętam, że te moje wschodnie koleżanki to o curry mówiły mniej więcej tak, jak ja o bigosie. dużo składników, dużo roboty, efekt piorunujący
                          • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:47
                            big_grin Poddaję się big_grin

                            Tak, "polskie przepisy" big_grin

                            eot
                            • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:54
                              ja swoje pierwsze curry zrobiłam chyba z kwestii smaku, zaczynało się tak:
                              użyj 2 łyżek dowolnej pasty curry, zalej mleczkiem kokosowym, przesmaż pierś z kurczaka i połącz składniki.

                              rzeczywiście, ani pracy ani czasu to coś nie wymagało, wymagało za to wyrzucenia do śmieci. na parę lat odstawiłam i wróciłam do tego dania dopiero, jak zjadłam obłędnie dobre.
                              • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:00
                                No i? wink To, że Ty tak robiłaś to nie znaczy, że każdy tak robi

                                Ile razy trzeba powtarzać "moździerz"?
                                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:06
                                  oprócz ciebie to chyba nikt tu z moździerzem problemu nie ma?
                                  • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:08
                                    chyba ty, skoro cały czas o gotowych pastach mówiszwink
                                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:11
                                      błędnie wnioskujesz, czy to cię jakoś uspokaja?
                                      • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:15
                                        ???

                                        Tak ciężko przyjąć do wiadomości , że można szybko zrobić pastę do curry w moździerzu?

                                        Rozumiem, że lubisz martyrologię, ale to twój wybórwink
                                        • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:32
                                          ale czy ja gdzieś poddaję w wątpliwość szybkość robienia pasty w moździerzu? naprawdę dotarłaś w moich wpisach do takich informacji?

                                          przyjęłam ze spokojem tego niusa, swoją pastę miksuję, moździerza używamy do czegoś innego i owszem, wolę miksować niż ucierać, podejrzewam że użytkownik moździerza prędzej zostanie zaliczony do grona martyrologów niżeli operator blendera.
                  • panna.nasturcja Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:50
                    Dzięki WIELKIE!
                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:58
                      już nie ogarniam drzewka, nie wiem czy to do mnie, ale pamiętaj, żę jeśli potrawa na jeden dzień, to tej pasty połowa mniej wystarczy i wtedy krócej obierasz/siekasz/mielisz
                  • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:25
                    Godzinę miksujesz 2 szalotki, 2 papryczki, kawałek imbiru i czosnek?
                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 22:46
                      misksuję ok 10 minut, ty szalotki miksujesz w skórkach i imbiru nie obierasz też? nie siekasz? gratuluję, ale mój blender ze znacznym wysiłkiem blenduje, musi mieć dość drobno posiekane i muszę miksować, czasami robiąc przerwy.
                      no i nie wiem, skąd ci się wzięły 2 szalotki, pisałam że zwiększam proporcje razy x, bo pastę przygotowuję na więcej niż jeden obiad.

                      nie, nie linkuj mi dobrego blendera, bo ten który mam, ogarnia, nie muszę mieć miksa, który to zrobi szybciej, ja dysponuję tymi 10 minutami, nie muszę pędzić na dyżur.
                • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:48
                  Na BBC Food są dobre przepisy na pasty curry
        • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:31
          volta2 napisała:

          > bo nie lubię
          > kurczaka dzielić na porcyjki i ze skóry obdzierać.

          Wiesz, że nie trzeba kupować kurczaka w całości? W sklepach masz wybór - piersi bez skóry, udka, pałki, skrzydełka, itp.
          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:31
            wiem, ale do curry wolę w całości, taka preferencja, co zrobić?
            • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:50
              Nic nie robić, wystarczy nie pisać, że curry to takie danie wymagające wysiłku. Bo wiesz, ktoś może mieć preferencje, że sam tę kurę złapie i to jeszcze bardziej wydłuża proces.

              Pomijając fakt, że kura nie jest obowiązakowa
              • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:02
                no nie wiem, moje curry wymaga czasu(nie wysiłku, nie wiem, czego nie rozumiesz w słowie czasochłonny?), koleżanki ze wschodu też do curry zabierały się ze dwa dni naprzód, tutejsze warszawskie nigdzie mi w żadnej knajpie nie smakowało, a u koleżanek i owszem, odwzorowuję ten jeden konkretny przepis i tak nam smakuje.

                u ciebie kura nie jest obowiązkowa, u mnie jest, ale to też chyba dla ciebie za skomplikowane w zrozumieniu niby prostej treści?
                • hellen Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 02:00
                  volta2 napisała:

                  > no nie wiem, moje curry wymaga czasu(nie wysiłku, nie wiem, czego nie rozumiesz
                  > w słowie czasochłonny?), koleżanki ze wschodu też do curry zabierały się ze dw
                  > a dni naprzód, tutejsze warszawskie nigdzie mi w żadnej knajpie nie smakowało,
                  > a u koleżanek i owszem, odwzorowuję ten jeden konkretny przepis i tak nam smaku
                  > je.
                  >
                  > u ciebie kura nie jest obowiązkowa, u mnie jest, ale to też chyba dla ciebie za
                  > skomplikowane w zrozumieniu niby prostej treści?
                  Nie masz bladego pojęcia o curry. Nie ważne czy to miałoby być curry indyjskie, tajskie czy malezyjskie. Nie masz i pogódź się z tym. Dodatkowo współczuję, że nie udało Ci się w Warszawie znaleźć knajpy z dobrym curry, ja mam takich kilka. Zupełnie nie wiesz o czym piszesz.
                  • conena Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:18
                    ależ doskonale wie o czym pisze, tylko musi posnobować na forum. ematkizm żywieniowy w najczystszej postaci wink
              • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:03
                chococaffe napisała:

                > Nic nie robić, wystarczy nie pisać, że curry to takie danie wymagające wysiłku.
                > Bo wiesz, ktoś może mieć preferencje, że sam tę kurę złapie i to jeszcze bardz
                > iej wydłuża proces.
                >
                > Pomijając fakt, że kura nie jest obowiązakowa


                Dokaldnie tak samo jak niektóre smażą liście z kapusty czy same gołąbki przed wsadzeniem do gara.
                U jednych musi noc odstać w sosie inni jedzą od razu , a inni robią w minimalny sposób. Kolezanka np smaży mięso przed połączeniem z ryżem.
              • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:06
                a jeszcze ja wykarmi od kurczaka, to dopiero wydluza czas przygotowania! wink
        • triismegistos Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:29
          Curry czaso i pracichłonne? Że co surprised
          • annajustyna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:49
            Jak gotowe że słoika, to pewnie nie 😀
            • triismegistos Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:00
              Że ja gotowe ze słoika? Khem khem...
              • annajustyna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:08
                Ale idzie w trymiga!
                • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 09:57
                  Curry moze byc mniej lub bardziej pracochlonne w zaleznosci od rodzaju curry oraz wprawy,umiejetnosci itp czynnikow ktore na przygotowanie wplywaja. Jest wiele rodzajow curry, niektore maja sporo skladnikow, samo gotowanie tez zabiera czas, wiele nalezy jednak gotowac dluzej. Volta piszac czasochlonne ma racje. Niekoniecznie trudne ale zabierajace czas.
                  • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:08
                    Ma rację, że NIEKTÓRE są czasochłonne? Jak najbardziej.

                    Ale ona nie napisała, że niektóre tylko, że curry w ogóle.
                    • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:25
                      Bo ona zna tylko jeden rodzaj curry. Zreszta zalezy co sie rozumie pod slowem curry, czy ma sie na mysli zeszklona cebule z mlekiem kokosowym i piers z kurczaka czy faktyczne curry.
                      • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:51
                        Zostało to już wielokrotnie wyjasnione - curry z własną pastą/przyprawami.
                        • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 12:27
                          chococaffe napisała:

                          > Zostało to już wielokrotnie wyjasnione - curry z własną pastą/przyprawami.

                          No wlasnie. Ktos moze napisac ze meatballs to szybkie danie jesli ma na mysli gotowe killing ktore wklada do piekarnika oraz sos ze sloika. Ktos kto robi te kulki sam oraz sos napisze ze zajmuje mu to wiecej czasu. Wszystko zalezy co sie ma na mysli.
                    • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:27
                      ty też nie napisałaś, że niektóre są proste i szybkie, prawda?

                      ale brak precyzji zakładasz tylko u mnie i się tym niezdrowo podniecasz.
                      przy czym osoby, które jednak mają pojęcie o curry nie potwierdzają twoich rewelacji(mam na myśli przywołanego w wątku hindusa)
                      • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:50
                        Odpowiedziałam autorce jakie ja robię szybko i prosto w porównaniu do gołąbków.
                        • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 12:28
                          Golabki i curry jesli robione samodzielnie od podstaw zajmuja podobna ilosc czasu.
                          • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 12:39
                            To widocznie szybko robisz te gołąbki - mnie zajmuję o wiele więcej czasu niż curry od podstaw z kurczakiem lub wege smile (przy czym od podstaw nie oznacza hodowania kurczaka tylko normalne kupienie filetu/piersi, pasta - jeżeli wiesz co chcesz zmieć - łatwizna). A dla Ciebie co oznacza curry "od podstaw"?

                            Tak czy owak gratuluję zręczności kulinarnej przy gołąbkach
                            • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 14:10
                              chococaffe napisała:

                              > To widocznie szybko robisz te gołąbki - mnie zajmuję o wiele więcej czasu niż c
                              > urry od podstaw z kurczakiem lub wege smile (przy czym od podstaw nie oznacza hodo
                              > wania kurczaka tylko normalne kupienie filetu/piersi, pasta - jeżeli wiesz co c
                              > hcesz zmieć - łatwizna). A dla Ciebie co oznacza curry "od podstaw"?

                              Albo ty robisz wolno te galabki, a curry robisz z gotowcow lub polgotowcow. Jak widzisz opcji jest sporo.
                              • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 15:32
                                Napisz co rozumiesz przez "od podstaw" wink

                                Do tej pory nie jestem w stanie uzyskać odpowiedzi i biedna się zastanawiam na którym etapie używam gotowców wink
                                • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 16:33
                                  raczej upewnij się, że to co robisz, to w ogóle curry jest?
                                • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:18
                                  chococaffe napisała:

                                  > Napisz co rozumiesz przez "od podstaw" wink
                                  >
                                  > Do tej pory nie jestem w stanie uzyskać odpowiedzi i biedna się zastanawiam na
                                  > którym etapie używam gotowców wink


                                  Odpowiedz jest w tej galezi watku. Ja np robiac curry, obieram cebule, zazwyczaj jest ich kilka, duzych, kroje w piorka, dusze na masle klarowanym az zaczyna sie lekko rozpadac, dodaje przyprawy (w zaleznosci od curry), pokrojone pomidory ktore poszcza sok i tez zaczynaja sie rozpadac, wtedy mieso zazwyczaj z koscia i zazwyczaj podsmozone krotko choc nie zawsze, a mieso tez nie kurczak zawsze), jesli trzeba dodaje wody i dusze wolno az plyn sie zredukuje i zostanie masala. Curry dosc dlugo sie dusi zazwyczaj.
                                  • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:35
                                    Jeżeli masz w curry jagnięcinę to owszem długo, jezeli masz warzywa lub kurczaka to krótko (pomijając fakt, że dusi się samo , nie musisz już nic robić)
                                    • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 20:01
                                      chococaffe napisała:

                                      > Jeżeli masz w curry jagnięcinę to owszem długo, jezeli masz warzywa lub kurczak
                                      > a to krótko (pomijając fakt, że dusi się samo , nie musisz już nic robić)

                                      Ale smazenie, pokrojenie miesa, pokrojenie warzyw, redukacja zajmuje czas i raczej trzeba jednak na to zwracac uwage. Nawet jesli dusi sie samo. Dla mnie curry nawet z kurczakiem to nie z piersia a caly kurczak malych kawalkach z koscmi, bo koscie daja specyficzny duzo lepszy smak. Indyjskie curry roznego rodzaju z warzywami tylko tez zajmuja czas, mam przyjaciolke ktora z India pochodzi i sporo sie nauczylam od niej. Kwestia tego jakie curry sie chce, z gotowym sosem, piersia z kurczaka i nan albo chapati gotowymi, albo zrobionymi from scratch. Wczeniej napisalam, meatballs mozna zrobic szybko z gotowych skladnikow albo dluzej jesli sos robi sie samemu i kulki z miesa tez. Golabki to ugotowanie ryzu, umieszanie wszystkiego, przygotowanie lisci kapusty, zawiniecie, ja obsmazam na masle klarowanym, ukladam w garnku, robie sos pomidorowy a nie daje przecier, pieke. To jest wiecej niz godzina.
                                      • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 20:25
                                        oj tam, oj tam, choco jest hinudsem z urodzenia i wie lepiej, jak i ile czasu robi sie curry, nie dyskutuj,
                                        ktoś kto proponuje curry z filetem po prostu nie ma raczej pojęcia o curry, stąd to niezdrowe podniecenie, zaniepokoiła się dziewczyna(czy nawet dwie w rozdwojeniu jaźni nickowej?)
                                        • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 20:38
                                          big_grin

                                          Tak, Hindusem od zielonego currywink
                          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 13:06
                            o, zgadzam się, robię jedno i drugie, częściej curry, bo cała czwórka w domu lubi, a z gołąbkami w 3 godziny się też spoko wyrobię. oczywiscie z dodatkowym sosem, bo ten z gara raczej u nas nie jest wykorzystany(zwykły wywar mięsno-kapuściany)
                            i nie, nie oznacza to uprawy kapusty na balkonie
                            • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 13:33
                              A co rozumiesz przez curry od podstaw? smile
        • gaskama Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 15:58
          łomatko, dwa dni z pomocnikami??? Przepraszam, że tak bezpośrednio, ale jesteś niepełnosprawna?
          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 19:55
            odróżniasz dni od godzin, czy przepraszam, że tak bezpośrednio, jesteś głupkiem?
    • 1matka-polka Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:04
      Spaghetti aglio e olio.
    • annajustyna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:16
      Szybkie danie to nie godzina roboty. U nas aktualnie faza na ziemniaki. Obrać, podgotować, w plastry (można od razu w plastrach gotować) i na patelnie bądź do piekarnika.
      • ajaksiowa Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:25
        Ugotować kaszę,odparować,ugotować na parze warzywa,połączyć jedno z drugim i w miarę potrzeby podgrzewać na tłuszczu na patelce😜
        • raczek47 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:50
          Normalnie ematka przekracza kolejny raz granice ludzkich możliwości-golabki w godzinę, łącznie z parzeniem kapusty,oddzielaniem liści,,gotowaniem ryżu, obraniem,pokrojeniem i podsmażaniem cebuli łączeniem z mięsem, czyli robieniem farszu, zawijaniem i duszeniem,cóż u mnie samo duszenie to jakieś 45 min., ni ch...a ze wszystkim przed się w 15 minut nie wyrobię. Nieudacznik jakiś jestem totalny.
          • gaga-sie Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:59
            Pewnie autorka myslala przygotowaniu, o duszeniu pisala, że potem same się robia, bez pilnowania. To pewnie zależy od wprawy, akurat robienie gołąbków tez mi szybko idzie.
          • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:10
            Stoisz nad nimi i patrzysz jak się duszą te 45 minut? Idąc tym tokiem rozumowania rosół na wołowinie to 5 godzin roboty.
            • raczek47 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:32
              Nie,chodzi o gotowość do spożycia.

              Cóż pomijając samo duszenie, wycięcie głąba,parzenie kapusty,oddzielanie liści,wycinanie nerwów,krojenie i smażenie cebuli gotowanie ryżu,mieszanie go z mięsem i przyprawami, nakładanie,zawijanie ,to u mnie sporo ponad godzina.
              Moze jakas upośledzona jestem i nie nadaję się na ematkę.Cóż.
              • iwles Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:39

                Spróbuj parzyc kapuste w mikrofali. Ja właśnie, dzięki ematce, ostatnio tak zrobiłam. I nie wrócę już nigdy do parzenia w garnku we wrzątku.

                Wycinasz głąb i kapuste do mikrofali na 10 minut na największą moc.
              • lot_w_kosmos Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:41
                Komu Tyto mówisz, nie produkuj się. Zjedzą Cię, jak te ich uszykowane w godzinę gołąbki! big_grin
              • eliszka25 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:08
                W takim razie też jestem wybrakowana, bo ni cholery gołąbków w godzinę nie zrobię. Ba, u mnie gołąbki, to danie przygotowywane na obiad „na jutro”, bo dla mnie gołąbki są gotowe do jedzenia dopiero wtedy, kiedy przez noc postoją w sosie pomidorowym i następnego dnia się w tym sosie przynajmniej chwilę pogotują. No i ja obsmażam gołąbki przed włożeniem do garnka, co dodatkowo wydłuża czas ich przygotowania o jakieś pół godziny pewnie, bo wszyscy lubimy i musi ich być dużo.
                • geez_louise Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:23
                  Godzina to może nie jest, ale za jedna robotą obiad na 2-3 razy i jeszcze po drodze jakaś mała kolacja z tych najmniejszych sztuk. Moim zdaniem danie bardzo opłacalne.
                  • eliszka25 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:27
                    A tu się zgodzę. Ja zawsze robię dużo, żeby były przynajmniej 2 obiady, ale i tak, jak by nie wyliczać czasu, nie jest to danie, które robi się szybko. Samo podsmażania u mnie to jakieś pół godziny, bo podsmażam też liście, które wkładam na spód garnka i na wierzch oraz same gołąbki z każdej strony.
              • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:49
                raczek47 napisała:

                > Nie,chodzi o gotowość do spożycia.

                A ona pisze o czasie który schodzi fizycznie na przygotowanie.
                Rosół tez uważasz ze jest pracochłonny bo schodzi na gotowanie? A ile przy nim stoisz w kuchni?
                No chyba ze ty po prostu się wpatrujesz czy równo pyrka.
                >
                > Cóż pomijając samo duszenie, wycięcie głąba,parzenie kapusty,oddzielanie liści,
                > wycinanie nerwów,krojenie i smażenie cebuli gotowanie ryżu,mieszanie go z mięs
                > em i przyprawami, nakładanie,zawijanie ,to u mnie sporo ponad godzina.
                > Moze jakas upośledzona jestem i nie nadaję się na ematkę.Cóż.


                Ile kroisz cebule? Ile minut mieszasz mięso z ryżem?
                Ile wycinasz głąba? Usuwanie nerwów? Ja myśle ze max 15-20 minut schodzi. Najdłużej parzy się kapusta zawijanie to chwila moment. D
              • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:28
                Ja nie jestem szefem kuchni, a na gołąbki schodzi mi do 40 min, porcja na 2 dni, czyli nie więcej niż 12 sztuk małych golabkow, chyba z 0.5kg mięsa (z tym, że u nas generalnie dużo mięsa nie schodzi, np z 400 g kurczaka mam kebab na 4 osoby, a kotlety robię z 2 przepołowionych piersi). Kapusta z mikrofali, cebulka czasem tylko posiekana na surowo, ryż daję suchy. Czasu duszenia oczywoscie nie liczę.
                • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:17
                  memphis90 napisała:

                  > Ja nie jestem szefem kuchni, a na gołąbki schodzi mi do 40 min, porcja na 2 dni
                  > , czyli nie więcej niż 12 sztuk małych golabkow, chyba z 0.5kg mięsa (z tym, że
                  > u nas generalnie dużo mięsa nie schodzi, np z 400 g kurczaka mam kebab na 4 os
                  > oby, a kotlety robię z 2 przepołowionych piersi). Kapusta z mikrofali, cebulka
                  > czasem tylko posiekana na surowo, ryż daję suchy. Czasu duszenia oczywoscie nie
                  > liczę.
                  >

                  No widzisz ja daje ugotowany ryż, i smażoną cebule , wrzucam ryż i kroje cebule na patelnie w tym czasie zaczyna się już kapusta parzyć bo ja wstawiam pierwsza do gorącej wody z kranu mam mega gorąca , a ryż i cebula to około 15 minut. W tym czasie surowe mięso doprawiam i parze kapustę. Wiec jak to mam gotowe wrzuciłam co na farsz do miski mieszam. Kapustę mam już oprawiają z liści bo ściągam w parzeniu gotowe/wierzchnie liście, wiec częściowo wystygnięte i może uciąć te nerwy z każdego liścia. (zgrubienie)
                  Maks do pół godziny schodzi. Czasem dłużej zależy od kapusty/ilości.
                  Duze liście te z wierzchu surowe wkładam na dno na to gołąbki prosto z zawijania jeden za drugim - na gore idą dziurawe czy te małe z samego środka kapusty. zalewem wrzątkiem z czajnika i gotowe.

                  Najgorsza robota to parzenie kapusty.
                  Muszę wypróbować sposób z mikrofali. Możesz napisać jak to robisz?
                  Wtedy częściej będę robić.
                  • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:30
                    Wkładam w worek, zawijam dobrze i się kręci w mikrofali, aż zacznie współpracować... Polecam suchy ryż - normalnie rośnie w tych goląbkach, jest miekki, a ile mniej roboty... Cebulke podsmażam, jak mam wenę, jak nie, to daję drobno posiekaną surową i w sumie to też nie widzę różnicy... Moze gdyby była karmelizowana, ale karmelizowana i tak IMO nie pasuje do golabkow...
                • mama0208 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 11:43
                  właśnie wstawiłam gołąbki do piekarnika i przygotowywanie zajęło mi 2 godziny
                  • mama0208 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 11:44
                    Sporo wyszło
          • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:42
            raczek47 napisała:

            > Normalnie ematka przekracza kolejny raz granice ludzkich możliwości-golabki w g
            > odzinę, łącznie z parzeniem kapusty,oddzielaniem liści,,gotowaniem ryżu, obrani
            > em,pokrojeniem i podsmażaniem cebuli łączeniem z mięsem, czyli robieniem farszu
            > , zawijaniem i duszeniem,cóż u mnie samo duszenie to jakieś 45 min., ni ch...a
            > ze wszystkim przed się w 15 minut nie wyrobię. Nieudacznik jakiś jestem totalny
            > .

            A to nie wiedziałam ze nad ryżem trzeba stać i się gapić i nad cebula, a obok w garze NIE MOŻE parzyć się kapusta. No chyba ze ma się w domu jeden palnik to fakt dłużej schodzi.

            I przeczytałaś ze ona o gotowaniu nic nie pisała bo są w piekarniku ? I NIE WLICZAŁA tego do czasu robocizny.
            • raczek47 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:00
              Tak,przeczytałam i przyznałam,,że jestem upośledzona bo pomijając duszenie,wszystko przed zajmuje mi sporo ponad godzinę.
              • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:08
                raczek47 napisała:

                > Tak,przeczytałam i przyznałam,,że jestem upośledzona bo pomijając duszenie,wsz
                > ystko przed zajmuje mi sporo ponad godzinę.


                Może tobie schodzi innym nie, zależy tez od ilości farszu.
                Kwestia wprawy.
                Moja teściowa tez tak gotuje jak widzę jakie ona ma ruchy to mnie nerwica bierze. A potem narzeka ze cały dzień w kuchni przestała.
                Ale ona i ze sprzątaniem tak robi.
          • merces Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:12
            Klasyczna ematka. Sto pierogów ulepi w kwadransik, przyjęcie dla 50 osób to max w godzinę przygotuje, to co to dla niej gar gołąbków, najprostszej potrawy na świecie.
            • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:29
              merces napisała:

              > Klasyczna ematka. Sto pierogów ulepi w kwadransik, przyjęcie dla 50 osób to max
              > w godzinę przygotuje, to co to dla niej gar gołąbków, najprostszej potrawy na
              > świecie.

              Ja w pl pracowałam w kuchni gdzie się lepiło 300 kg pierogów ruskich, nie wspominając o tych z kapusta czasem z jagodami czasem z farsze z płuc, albo z mężem. Nie licząc gołąbków z 16 kg farszu ,sałatki surówek ,naleśników.
              Typowa garmażeria. Wiec tak ja umiem dużo rzeczy zrobić bardzo szybko.
              Po prostu PENWIE sposoby wprawa.
              • merces Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:36
                Wszystko ok, ale pierogi z farszem z płuc albo z mężem mnie powalily🤣
                • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:20
                  merces napisała:

                  > Wszystko ok, ale pierogi z farszem z płuc albo z mężem mnie powalily🤣


                  No robili farsz do pierogów z płuc gotowanych. Ble.
                  Męża można upchnąć po trochę przy okazji jak się nie ma czasu na rozwód. 😂😇
          • kocynder Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:20
            Raczku, ale ja np sparzam kapustę dzień wcześniej. w dzień gołąbków podsmażam cebulkę, szykuję farsz i zawijam, a to jest, serio-serio, najwyżej godzina roboty. smile
    • zazou1980 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:50
      U mnie leca polprodukty w zasadzie od zawsze. To jakies 80% mojego gotowania. Spaghetti po bolonsku z miesem z sosem ze sloika, smazone pierogi z farszem jaki kto lubi (oczywiscie kupione, ale smaczne i sprawdzone), warzywa na patelnie z berlinkami albo piersia z kurczaka, lazania z biedry, czasami i gotowe golabki ze sloika sie trafiaja. Moge tak dlugo wyliczac polgotowce, ktore jemy i zyjemy, ale ematkom oczy by wyszly z orbit 😁
      • 18lipcowa3 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:25
        O fuj
      • annajustyna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:29
        To nie pilgotowce w większości, co wymieniasz, tylko produkcja przemysłowa. Co kto lubi. Raz na jakiś czas, czemu nie, tak jak i z Maka można zjeść. Ale na okrągło 🤪
      • panna.nasturcja Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:34
        Jeśli to jest u Was norma, a nie wyjątek, to się, niestety, zemści na Waszym zdrowiu bardzo mocno. Tylko nie od razu.
      • szara.myszka.555 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:44
        też robię z półproduktów, ale własnych. Robię sosy jak jest seson na pomidory czy papryki, robię kiszonki, mrożę rosół w kostkach do zup i sosów... Tak, jest to sporo roboty, ale potem mam wszystko gotowe.
    • klaramara33 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 10:58
      Gołąbki to tylko za pierwszym razem dużo czasu zajmowały, teraz to umiemy szybko. Mąż zwykle robi, idzie mu to sprawnie.
    • berdebul Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:22
      Curry, zapiekanki/tarty, pierogi (lepienie pierogów mnie relaksuje, mogę lepić i trzy dni), zupy (bo zawsze mam bulion w zamrażarce).
      Gołąbków nie robiłam nigdy.
      • annajustyna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:10
        Ja też nigdy, przyznaję się.
    • iwles Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:30

      Z mięsa? Wszystkie kotlety przygotowuje się krócej, niż godzinę. I gulasze tez, i mięsa duszone.
      Wszystkie zupy.
      Makarony, lazanię itp
      Placki, naleśniki.
      Zapiekanki.
      A nawet pizzę.
      Kurcze, jakby sprawdzić dokładnie, to nie wiem, czy i krojenie warzyw na leczo zajmuje godzinę, czy jednak trochę mniej.
      • ajaksiowa Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 11:49
        Obrzęd wycinania głąba i parzenia kapusty rob ię dzień wcze$niej i jest to zajęcie dla mnie męczące i nielubiane😵😵
        • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:32
          A moja teściowa robi z kapusty włoskiej i zdaje się ani nie wycina głąba, ani jej nie sparza...
          • iwles Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 16:38
            memphis90 napisała:

            > A moja teściowa robi z kapusty włoskiej i zdaje się ani nie wycina głąba, ani j
            > ej nie sparza...
            >


            A no to jestem zdziwiona. Tez czasami robie z włoskiej, ale bez sparzenia liście są za kruche do zawijania.
            • szmytka1 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:31
              kruche tylko jak kapusta świeża, jak juz zwiędnieta, przeleżała w sklepie, to da się bez parzenia wink Też najchętniej robię z włoskiej
            • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:32
              To może sparza, ale głąba nie wycina...? Ale wydaje mi się, że polecała mi jako taką, której nie trzeba...
    • palacinka2020 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:01
      Zdarza mi sie poswiecic na obiad godzine i dluzej, ale nie nazywam tego szybkim daniem. Takie pierogi czy gulasz.

      Szybkie to jak cos podsmaze (warzywa, kurczak, grzyby), potem zrobie sos i podam z makaronem lub ryzem.
      • eliszka25 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:18
        No właśnie. Szybkie danie, to dla mnie np. jajecznica, czyli coś, co od momentu wyciagnięcia gara/patelni do momentu postawienia na stół gotowego do zjedzenia zajmuje max pół godziny. Natomiast nawet jeśli samo przygotowanie gołąbków do momentu włożenia do gara zajmuje godzinę, to te gołąbki w godzinę nie są gotowe do jedzenia, bo muszą się jeszcze ugotować. Dla mnie przynajmniej pół godziny, więc zdecydowanie nie jest to szybkie danie.
        • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:57
          eliszka25 napisała:

          > No właśnie. Szybkie danie, to dla mnie np. jajecznica, czyli coś, co od momentu
          > wyciagnięcia gara/patelni do momentu postawienia na stół gotowego do zjedzenia
          > zajmuje max pół godziny. Natomiast nawet jeśli samo przygotowanie gołąbków do
          > momentu włożenia do gara zajmuje godzinę, to te gołąbki w godzinę nie są gotowe
          > do jedzenia, bo muszą się jeszcze ugotować. Dla mnie przynajmniej pół godziny,
          > więc zdecydowanie nie jest to szybkie danie.



          A dla mnie szybkie danie to takie gdzie nie muszę przy nim stać więcej niż pół godziny ,bez gotowania.
          Czyli obranie ziemniaków pokornieje warzywa i mięsa i zrobienie sałatki.
          Gdy się gotuje na ja mogę w tym czasie leżeć czytać oglądać czy robić cokolwiek to nie jest to czas wliczany bo bez mojej ingerencji.
          • eliszka25 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:04
            Dla mnie szybkie danie, to takie, którego przygotowanie od startu do gotowości do spożycia trwa max pół godziny. Danie, którego przygotowanie włącznie z gotowaniem/pieczeniem trwa kilka godzin, ale nie trzeba przy nim długo stać, to jest danie mało pracochłonne, ale zdecydowanie nie szybkie.
          • iwles Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:35
            3-mamuska napisała:

            >
            > A dla mnie szybkie danie to takie gdzie nie muszę przy nim stać więcej niż pół
            > godziny ,bez gotowania.
            > Czyli obranie ziemniaków pokornieje warzywa i mięsa i zrobienie sałatki.
            > Gdy się gotuje na ja mogę w tym czasie leżeć czytać oglądać czy robić cokolwiek
            > to nie jest to czas wliczany bo bez mojej ingerencji.
            >


            Tyle ze, po wstawieniu mięsa do gotowania/duszenia, czy też tych słynnych golabkow, właśnie w międzyczasie obieram i wstawiam ziemniaki, szykuje sałatkę/surowke. I wtedy okazuje się, że mięso juz prawie gotowe do spozycia. To nie wiem, kiedy sobie poleżeć.
            • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:37
              iwles napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              > >
              > > A dla mnie szybkie danie to takie gdzie nie muszę przy nim stać więcej ni
              > ż pół
              > > godziny ,bez gotowania.
              > > Czyli obranie ziemniaków pokornieje warzywa i mięsa i zrobienie sałatki.
              > > Gdy się gotuje na ja mogę w tym czasie leżeć czytać oglądać czy robić cok
              > olwiek
              > > to nie jest to czas wliczany bo bez mojej ingerencji.
              > >
              >
              >
              > Tyle ze, po wstawieniu mięsa do gotowania/duszenia, czy też tych słynnych golab
              > kow, właśnie w międzyczasie obieram i wstawiam ziemniaki, szykuje sałatkę/surow
              > ke. I wtedy okazuje się, że mięso juz prawie gotowe do spozycia. To nie wiem, k
              > iedy sobie poleżeć.
              >
              >

              Np. Wstawiam gulasz , podsmażam mięso .Wrzucam co trzeba. Obieram ziemniaki zalewam woda i czekają w garnku na swoją kolej na palniku.
              Warzywa to zależy od tego co to czy kalafior fasolka czy surowe warzywa. Kalafior tez robię tak jak ziemniaki, dziele na różyczki wrzucam do pustego gara i stawiam obok ziemniaków ,tyle ze bez wody potem zalewam wrzątkiem z czajnika ,w tym czasie mięso się podsmaży dodaje wody z czajnika do mięsa i sobie pyrka a ja mam czas dla siebie.
              Gotuje się to z godzinę potem podłączam gaz pod ziemniakami jak zaczynaja się gotować wlewam wrzątek z czajnika na kalafior i góruje się równo z ziemniakami.
              Wiec dla mnie pokropienie mięsa cebuli plus obranie ziemniaków i kalafiora to około 15 minut.
              Wychodzę z kuchni i to się gotuje.
              Tego czasu już nie liczę.

              Tak samo z kurczakiem myje kurę, doprawiam układam na blaszce na druga wysypuje małe zimniaki w skórce , olej sol i czasem 2-3 marchewki obrane czy pietruszkę. Całość roboty ręcznej 10 minut. Wkładam do piekarnika i wychodzę z kuchni pod koniec czyli po godzinie kroje sałatę pomidory ogródka czy co tam siebie wymyślę i gotowe.

              Filety ala schabowe nie tłucze , a przekrawam wzdłuż wiec serio 3 minuty przyprawy jajko, i leży, obieram ziemniaki jak zaczynaja się gotować wstawiam patelnie olej widelcem wyciągam fileta kładę na bułkę tarta widelcem obracam i na patelnie.
              Wiec serio dużo brudnej roboty odchodzi.
              • palacinka2020 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:01
                Ja jak najbardziej licze czas gotowania. Szybkie dania to jak ktos jest glodny, I w 20-30 minut dostanie.
                Dania typu gulasz czy rosol to sa NIEPRACOCHLONNE, a nie szybkie.

                Poza tym gulasz uziemia mnie na 3-4h wdomu. Teraz w czasie lockdownu nie ma problemu, wczesniej nie mialam tyle czasu. Zawsze gdzies wychodzilam, wyjezdzalam itp. Przez to zdarzalo mi sie rosol wstawiac o 6 rano by byl gotowy na 9, i pakowalam do termosu na wycieczke (dziecko nie chcialo jesc innych dan przez pewien czas). Nie nazwalabym tego "szybkim" ani "wygodnym".
                • kocynder Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 07:45
                  Owszem, gołąbki, gulasz czy rosół to nie są szybkie dania (chyba, że masz zamrożone i tylko podgrzać). Ale samo ich przygotowanie (w sensie zaangażowanie osoby w przygotowanie) nie jest ani czaso ani pracochłonne. Bo masz rację, rosół "uziemia" na kilka godzin, jak sobie pomalutku pyrka. Ale w tym czasie absolutnie nie musisz sterczeć nad nim i trzymać gara za ucho. Możesz w pokoju położyć się z książką, możesz obejrzeć film w tv, możesz przesadzić kwiatki, posprzątać czy co ci tam w duszy gra. Tymczasem niektóre dziewczyny opisują to,. jakby kwalifikacje do Nobla z fizyki i siedem lat w Tybecie naraz... big_grin
                  • palacinka2020 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 09:21
                    Nie mowie o sterczeniu. Ja po prostu (poza lockdownem) nie bywalam w domu przez 3-4 godziny ciurkiem, chyba ze spalam. Wiec jak wstawialam ten rosol to bylam po prostu zmuszona lezec z ksiazka, choc wcale nie chcialam.
                    • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 09:47
                      Zawsze można zostawić jakiegoś domownika samego w domu z rosołem, chyba że u was 7 dni w tygodniu nikogo nie ma od rana do wieczora. W tej sytuacji polecam szybkowar. tongue_out
                      • palacinka2020 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 20:13
                        Tak zylismy przed lockdownem- praca/przedszkole, potem jakis plac zabaw, zakupy, dziecko spac, jak dziecko zasnelo to jedno na silownie/spacer, jak wrocilo to drugie szlo pobiegac. Dziecko za male by pilnowalo rosolu. W weekend praktycznie kazdy wyjezdzalismy, raz blizej raz dalej. Wracalismy wieczorem zmeczeni ze nikt by juz nawet 15 minut nad tym garnkiem nie stal.

                        Rozwazalam szybkowar albo wolnowar (to ostatnie by gotowac w nocy), no ale nastapil covid. I teraz gotuje z upodobaniem te gulasze, buliony, lazanie (gdzie wczesniej przez 2 godziny mieso sie dusi z pomidorami)... Kupilam sobie robot planetarny zamiast szybkowaru.
    • leni6 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:08
      Dla mnei godzina roboty to dużo, rzadko przygotowanie obiadu zajmuje mi tyle czasu. Robię kotlety mielone albo klopsiki w sosie pomidorowym, jedno i drugie jest szybsze niż gołąbki. Robię gulasze, makarony z różnymi sosami, różne zupy, mięso i warzywa z grilla. Ogólnie mało gotuje około połowy obiadów zamawiamy.
    • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 12:18
      Wszelkie dania śmietnikowe są szybkie. Gotujesz makaron albo ziemniaki. Ziemniaki obierasz, makaronu nie trzeba, mieszasz z resztkami z lodówki (warzywa, szynka, sery i inne resztki), zalewasz czymś i lu do piekarnika.

      Gołąbek to w kolejności:
      Obgotować kapustę, poczekać aż przestanie patrzyć, obkroić głąby i twarde węzły. Podzielić na liście do gara i liście do zawijania. Mięso zmielić lub jak już jest zmielone potraktować przyprawami i zeszkloną cebulką. Ugotować ryż, dodać do powyższych. Osobno nastawić sos z passaty z czosnkiem i przyprawami. Przygotować bulion (jak się ma).Wyłożyć liśćmi naczynie, ułożyć głąbki, zalać bulionem lub wodą, przykryć liścmi i do duszenia lub piekarnika pod przykryciem na x czasu zależnie od tego czy piekarnik czy gar. Zdjąć pokrywę, odparować, zalać sosem i jeszcze piec albo gotować na wolnym ogniu x (zależy od volumenu gołąbków). Do tego zwykle trzeba przygotować jeszcze sos do podania, bo tego z gotowania nie wystarcza.

      To nie jest ani specjalnie łatwe ani mało czasochłonne danie. Określiłabym na godzinę z hakiem krzątania się, 3-4h od startu do końca i trudność na trzy widelce(na 5)
      • lot_w_kosmos Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:05
        Oczywiście, że masz rację. A zważ że zapomniałaś w tym wszystkim o najważniejszym: zawijaniu samych gołąbków big_grin
        Ale to nie ma sensu, bo nie przegadasz ....
        • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:15
          Akurat jak kapucha jest dobrze przygotowana, to zawijanie to realnie chwilka. Jakieś 10 min. Ja gotuję dla wojska i standardowo robię około 18-20 głąbków. To czas wliczony w krzątanie. Najbardziej upierdliwe jest przygotowywanie kapusty.
        • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:26
          A u mnie to: wstawić ryż, pokroić cebulę i zeszklić, wyjąć miękką kapustę z mikrofalówki i wyciąć liście. Mięso kupuję już zmielone, mieszam z podgotowanym 5-10 minut ryżem (moim zdaniem nie może być miękki), cebulą, jajkiem i przyprawą. Zajmuje to ok. 20 minut, choć prawdą jest, że kapustę wkładam do mikrofalówki odpowiednio wcześniej, żeby zdążyła ostygnąć, lecz nie wliczam tego czasu w robociznę. Zostaje ok. 40 minut na zawinięcie 20 sztuk gołąbków, zalanie ich wodą wymieszaną z pasatą i solą, wstawienie na kuchenkę i ogarnięcie kuchni w czasie, gdy to się doprowadza do wrzenia. Wychodzę z kuchni i wracam, jak już są gotowe. Nie bawię się w żadne obsmażanie, idealnie równe zwijanie, przewracanie ich na drugą stronę czy gotowanie osobno sosu. Jedynie przed samym podaniem zlewam sos, jak trzeba to zagęszczam, doprawiam i dodaję śmietanę.

          No ale niech będzie, że wam to zabiera więcej czasu. Mój własny mąż robiłby pewnie ze 3 godziny, bo on każdą czynność w kuchni wykonuje hiperpoprawnie i w efekcie długo. Niedawno robiliśmy razem kurczaka w czosnku - ja zdążyłam oporządzić mięso, przyprawić, pokroić warzywa i podszykować sos, a on w tym czasie obrał pół główki czosnku. 15 minut mu to zajęło, jakbym tego nie widziała na własne oczy, to bym nie uwierzyła.
          • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 14:47
            Sprzedaj mu patent z rozgniataniem odcięciem pieńka i rozgnieceniem ząbka płaską częścią noża przed obraniem.
            • canaille Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:25
              Wystarczy odciąć - nie wiem, Ty to chyba nazywasz pieńkiem - i rozciąć ząbek na pół, wzdłuż. Łupinka potem prawie sama złazi, przygotowanie do wywalenia zielonej części też już jest.
          • panna.nasturcja Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:41
            Laura, jak robisz tę kapustę w mikrofali?
            U mnie taka duża głowa na gołąbki do mikrofali nie wejdzie, bo jeszcze obracać się musi.
            • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:50
              Przede wszystkim kupuję mniejszą kapustę. Wiem, że pokutuje mit, że kapusta na gołąbki musi być wielka, ale z mojego doświadczenia z mniejszych główek wychodzą lepsze, bo liście są delikatniejsze. Kapuście ścinam pieniek, wkładam w całości do kuchenki na 10 minut (moc 800) i tyle. Jak kapusta stara i twarda to potrzeba 15 minut.
              • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:53
                laura.palmer napisała:

                > Przede wszystkim kupuję mniejszą kapustę. Wiem, że pokutuje mit, że kapusta na
                > gołąbki musi być wielka, ale z mojego doświadczenia z mniejszych główek wychodz
                > ą lepsze, bo liście są delikatniejsze. Kapuście ścinam pieniek, wkładam w całoś
                > ci do kuchenki na 10 minut (moc 800) i tyle. Jak kapusta stara i twarda to potr
                > zeba 15 minut.

                Która częścią do góry? Bez wody nic?
                A można np. Wyciąć głąb wczesnej?
                • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:01
                  Bez wody, ta część z głąbem do dołu. Głąb oczywiście można wyciąć, ale ja wolę to robić jak kapusta zmięknie.
                  Za pierwszym razem stałam przy mikrofalówce patrząc, czy nie wybuchnie. tongue_out Teraz opuszczam kuchnię i robi się samo. Gołąbki robię mniej więcej raz w miesiącu, to moja ulubiona potrawa. smile
                  • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:03
                    laura.palmer napisała:

                    > Bez wody, ta część z głąbem do dołu. Głąb oczywiście można wyciąć, ale ja wolę
                    > to robić jak kapusta zmięknie.
                    > Za pierwszym razem stałam przy mikrofalówce patrząc, czy nie wybuchnie. tongue_out Tera
                    > z opuszczam kuchnię i robi się samo. Gołąbki robię mniej więcej raz w miesiącu,
                    > to moja ulubiona potrawa. smile

                    Wielkie dzięki będę próbować 😊
              • panna.nasturcja Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 02:40
                Dzięki! Może to mnie przekona do robienia gołąbków częściej, bo bardzo lubię, ale użeranie się z kapustą odbiera mi apetyt.
                • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 20:30
                  panna.nasturcja napisał(a):

                  > Dzięki! Może to mnie przekona do robienia gołąbków częściej, bo bardzo lubię, a
                  > le użeranie się z kapustą odbiera mi apetyt.


                  Ja dziś robiłam i tak i tak. ( 2 kapusty na dwa sposoby) w garnku poszło mi szybciej niż w mikrofali ,choć z gara trochę roboty.
          • szmytka1 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:36
            ja na odwrót, z podgotowanego ale twardego ryzu wychodzą zbyt zwarte i suche gołąbki.Z ryżu na miekko są delikatne i puszyste
      • kocynder Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:46
        Trochę racji masz, ale tylko trochę....
        Kapustę obgotowuję i "odgłąbiam" dzień wcześniej. Czyli już coś z twoje wyliczanki odpada. Podzielenie na liście to nie robota. Wstawić ryż, równolegle zeszklić cebulkę. Równolegle wstawić sos. Wrzucić ryż i cebulę do mięsa, doprawić. Tak, mięso kupuję już zmielone. Wymieszać. Wyłożyć gar liśćmi. Zawinąć gołąbki, układając od razu w garze. Zalać sosem, przykryć liśćmi. Wetknąć w piecyk. Góra 45 minut. Posprzątać kuchnię. Duszenia/pieczenia nie liczę, jako "czasu roboczego", bo gołąbki dochodzą sobie same, kompletnie niezależnie czy stoję w kuchni i patrzę na nie czule przez szybkę czy tez udam się do pokoju i oddam lekturze.
        Określiłabym czas PRACY na góra do godziny, a trudność na dwa widelce (w skali pięć)
        Myślę, że kwestia oceny pracochłonności leży w tym, iż część ocenia "czas pracy" na od wyjęcia mięsa z lodówki (dobrze jeśli nie dolicza czasu zakupów), do podania na stół. A dla mnie czas pracy to tylko to, co faktycznie spędzam na robieniu czegoś przy danej potrawie - rosół mimo, że pyrkoce pięć godzin dla mnie nie jest potrawą wymagająca pięciu godzin PRACY. smile
        Gołąbki nie są daniem ani najprostszym ani najszybszym, ale zdecydowanie są poza kategorią "skomplikowane i czasochłonne".
        • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 14:29
          No.. jak się wyjmie najbardziej pracochłonne obrabianie kapusty, to jasne. Obrobienie kapuchy nawet zrobione dzień wcześniej nie jest "wyjęciem z lodówki". Można ją rozgotować za bardzo, można niedogotować, liście się drą itd. DLatego tu +1 widelec i te 1-1,5h realnego machania rękami.
          • merces Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 14:40
            Dzień wcześniej to też robota i włożony czas.
        • leni6 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 14:57
          A ten dzień wcześniej kto ci te kapustę gotuje? Tego samego dnia czy wcześniej to przecież ta sama robota. Ja nienlicze czasu gotowania, dlatego dla mnie np gulasz wołowy to mniej niż 1h roboty, ale gołąbki to jednak znacznie więcej (nie mam wprawy).
          • kocynder Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:05
            Widzisz, może i to kwestia wprawy. Ja mam. Dzień wcześniej kapuchę ja sama, ale to serio - nie jest (poza wycinaniem głąba!) żadna robota. Gar z wodą na gazie postawić umie orangutan. Gotuje się samo, bez mojego udziału. Wydłubanie z wody to sekundy. Jakoś mam "wyczucie" i ani jej nie rozgotowuję ani mi się liście nie drą. To serio - jest może kwadrans pracy realnie. smile
            • little_fish Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:37
              To, że coś gotuje się samo nie czyni potrawy szybką. Jak wychodzisz z pracy o 14.30 i chcesz zrobić obiad na 16 to nie będziesz robić gołąbków. Bo to nie jest szybki obiad. Chyba, że mówimy o podgrzaniu już zrobionych dzień wcześniej. To, że nie musisz nad nimi stać, nic nie zmienia. One po prostu potrzebują czasu.
              • chococaffe Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:54
                Pytanie czy chodzi o czas na przygotowanie czy np czas pieczenia. Dla mnie np perliczka jest jednym z najprostszych dań bo "sama się piecze" i nie wymaga mojej uwagi. Oczywiście, że ze względu na czas pieczenia raczej nie zrobię jej 5 minut przed podaniem, ale praca jest niemal zerowa (tyle, że wetrzeć oliwę, cytrynę i przyprawy)
                • little_fish Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 12:46
                  No to już zostało wprowadzone chyba wcześniej zróżnicowanie na potrawy pracochłonne i czasochłonne. Te pracochłonne potrzebują też z reguły więcej czasu. Czasochłonne niekoniecznie wymagają dużo pracy, ale niekoniecznie nadają się na szybki obiad.
        • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:51
          Kapustę obgotowuję i "odgłąbiam" dzień wcześniej. Czyli już coś z twoje wyliczanki odpada. Podzielenie na liście to nie robota. Wstawić ryż, równolegle zeszklić cebulkę.

          Widzisz ja wycinam głąb przed gotowaniem ,wiec liście co jakiś czas zsuwam z główki i wyciągam z gara na deskę i stygną mogę wyciąć ten nerw. W między czasie kroje cebule i wsypuje ryż do gara. Bo ściągam liści co jakieś 3-minuty.
          Jakie podzielenie liści 🤷‍♀️🤷‍♀️🤷‍♀️
          Oglądasz każdy i układasz oddzielnie? Ja to robię w trakcie zawijania lub jak odkrawam o zgrubienie.
          W tym samym czasie gotuje się ryż i smaży cebula. Parzy kapusta w wyjęte stygną i usuwam nerw z liścia. Wiec jak mam gotowy ryż i cebule mieszam farsz to reszta kapusty dojdzie.. Max pół godziny. Niczego nie dzieje i nie oglądam.
          Na dno wędrują liście z kapusty surowe te wierzchnie często zbyt duże lub dziurawe połamane.
          Zawijam od razu ukradłam do gara, na to wędrują liście z odrzutów lub te z samego środka kapusty te malutkie zalewa wrzątkiem i stawiam na gazie.

          Robisz po prostu dużo niepotrzebnych rzeczy i dlatego ci długi schodzi.

          Myślę, że kwestia oceny pracochłonności leży w tym, iż część ocenia "czas pracy" na od wyjęcia mięsa z lodówki (dobrze jeśli nie dolicza czasu zakupów), do podania na stół. A dla mnie czas pracy to tylko to, co faktycznie spędzam na robieniu czegoś przy danej potrawie - rosół mimo, że pyrkoce pięć godzin dla mnie nie jest potrawą wymagająca pięciu godzin PRACY. smile
          Gołąbki nie są daniem ani najprostszym ani najszybszym, ale zdecydowanie są poza kategorią "skomplikowane i czasochłonne".

          Dokładnie dla każdego w czas pracy wchodzi co innego.
          • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:04
            Jak ściągasz liście z kapusty zanurzonej we wrzątku? Lewitacją?
            • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:17
              ja sciagam - glab wycinam, dosyc grubo, zeby liscie nie byly pozczepine, wkladam do wielkiego gara dziura po glabie do gory i podczas gotowania kapucha mieknie najpierw zewnatrz - sciagam drewnianymi szczypcami liscie podczas gotowania.
              • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:35
                Mnie się tak zawsze rwały jak nietypowo na siebie nachodziły więc ściągam zawsze od cienkiej strony. Jak by nie patrzeć do operacji na kapuście mam zawsze za mały gar albo za dużą kapustę.
                • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:25
                  kwestia wprawy - nie mozna wyszarpywac, jak sie gotuje to te zewnetrzne liscie same odlaza, lapie szczypcami u gory za to zgrubienie, jak nie odchodzi niemal samo to czekam.
                  • iwles Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 01:04

                    Ja to jestem najbardziej ciekawa, jakie wy macie garnki do sparzania kapusty. Bo w moim, nawet najszerszym, nie dam rady tak łatwo lawirowac glowka kapusty. Nawet problem mam, zeby przekręcić na drugą stronę, nie mówiąc o wyjmowaniu liści pojedynczo.
                    I czym wyjmujecie kapuste z tego garnka, zeby nie porwać liści, szczególnie tych pierwszych?
                    • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 02:11
                      Coraz bardziej się przychylam do mikrych kapust i gołąbków. W moim największym szerokością garze muszę obracać, a w największym objętościowo nie ma jak wcisnąć widelca. Obrabianie kapuchy to ewidentnie sztuka.
                      • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:05
                        Wydaje mi się, że przekonanie, że do gołąbków musi być największa kapusta, jaka jest dostępna w sklepie pochodzi z czasów naszych babć. Moja, jak już robiła gołąbki, to gotowała ich wielki, 10 litrowy kocioł, który pewnie mieścił dobre 50 sztuk i potem 7-8 osób jadło je przez 3 dni, a jeszcze na kolację zostawały. Ja z małej kapusty robię ok. 15 sztuk średniej wielkości, a i tak zostaje mi potem pół głowki, z którą nie wiem co zrobić. tongue_out
                        • iwles Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:09

                          " a i tak zostaje mi potem pół głowki, z którą nie wiem co zrobić."


                          no weź, same liście, szczególnie te bliżej głąba (czyli takie coraz mniejsze i coraz bardziej pomarszczone), ugotowane razem z gołąbkami są najpyszniejsze ! Zawsze kładę je na wierzch gara wink
                          • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:15
                            Z połowy główki? To jakaś straszna ilość wyjdzie. tongue_out Ale spróbuję, dzięki. Do tej pory przerabiałam nadmiar na kapustę zasmażaną, pakowałam w słoiki i wiozłam ojcu, bo on taką lubi.
                    • ajaksiowa Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 06:57
                      iwles napisała:

                      >
                      > Ja to jestem najbardziej ciekawa, jakie wy macie garnki do sparzania kapusty. B
                      > o w moim, nawet najszerszym, nie dam rady tak łatwo lawirowac glowka kapusty. N
                      > awet problem mam, zeby przekręcić na drugą stronę, nie mówiąc o wyjmowaniu liśc
                      > i pojedynczo.
                      > I czym wyjmujecie kapuste z tego garnka, zeby nie porwać liści, szczególnie tyc
                      > h pierwszych?
                      >
                      > Tajemnica polega na wkładaniu głąbem do góry i delikatnym wyciąganiu li$ci żeby ich nie pokaleczyć,ale musi być odrobina luzu w garze😃
                    • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 13:16
                      obrabiam w szybkowarze (bez pokrywy), bo to moj najwiekszy gar i nie kupuje najwiekszej kapuchy, wybieram tez takie bardziej okragle niz plaskie. Nie obracam kapusty w garnku, wystarczy pare mm luzu po bokach, zeby sciagnac pierwsze liscie. Kapusty nie wymuje, odczepiam szczypcami drewnianymi po lisciu lapiac za zgrubienie przy glabie, a jak mi juz mniejsza za bardzo lata po garnku, to wbijam w dziure po glabie widelec i sobie prrzytrzymuje. Jakbym miala taki szpikulec do grila to by bylo jeszcze lepiej.
                      Jakbym miala wyjac to tez bym wbila cos w srodek a od spodu pomogla sobie jakas lopatka, ale to trrudniejsze niz sciaganie pojedynczych lisci, bo na to wystarczy doslownie pare mm z boku. I lisci jest duzo, jak sie jakis porwie to sie nie przemuje.
                    • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 20:38
                      iwles napisała:

                      >
                      > Ja to jestem najbardziej ciekawa, jakie wy macie garnki do sparzania kapusty. B
                      > o w moim, nawet najszerszym, nie dam rady tak łatwo lawirowac glowka kapusty. N
                      > awet problem mam, zeby przekręcić na drugą stronę, nie mówiąc o wyjmowaniu liśc
                      > i pojedynczo.
                      > I czym wyjmujecie kapuste z tego garnka, zeby nie porwać liści, szczególnie tyc
                      > h pierwszych?
                      >
                      >


                      Normalny garnek 5 litrowy.
                      Nie za wysoki nie za szeroki.
                      Zostaje mi mniej więcej 2 cm z każdej strony. Ja nie przewracam. Wycinam głąb, dura do góry, wbijam w środek widelec i dociskam zanurzam kapustę we wrzątek ,woda wlewa się do dziury tak sobie pływa.
                      Ja nacisnę palcem na nerw od góry i się liść zsunie łapie i wyciągam czasem jeszcze sobie chwile obok pływa. Dlatego nie potrzebuje dużo miejsca. Wyciągam po 2-4 liście na raz.
                      Kapusta normalnych rozmiarów większych nie widuje 20 cm.średnica. Mniej więcej.
                      • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 20:45
                        A nie garnek 7 litrów średnica 27 cm ,aż poszłam sprawdzić. Czyli kapusta tak około 20-23 cm średnicy.
          • komorka25 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:42
            Wyjaśnij mi, proszę, co oznacza "Parzy kapusta w wyjęte stygną i usuwam nerw z liścia" bo mimo wielu lat praktyki w domowej kuchni nie mam pojęcia, co robisz.
            • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:09
              komorka25 napisał:

              > Wyjaśnij mi, proszę, co oznacza "Parzy kapusta w wyjęte stygną i usuwam nerw z
              > liścia" bo mimo wielu lat praktyki w domowej kuchni nie mam pojęcia, co robisz
              > .

              Kapusta parzy się stopniowo co mniej więcej 3 minuty wbijam widelec w środek w dziurę po usuniętym głąbie i plecami zsuwam już miękkie z wierzchu liście.
              Które wyciągam na deskę jest ich 3/4 sztuki ,wiec szybko stygną i mogę wyciąć to zgrubienie na liściu.
              Równocześnie góruje się ryż i smaży cebula.
              Zanim wymieszam farsz razem z zimnym mięsem to kapusta jest gotowa do zawijania.
              • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:12
                3-mamuska napisała:

                > komorka25 napisał:
                >
                > > Wyjaśnij mi, proszę, co oznacza "Parzy kapusta w wyjęte stygną i usuwam n
                > erw z
                > > liścia" bo mimo wielu lat praktyki w domowej kuchni nie mam pojęcia, co
                > robisz
                > > .
                >
                > Kapusta parzy się stopniowo co mniej więcej 3 minuty wbijam widelec w środek w
                > dziurę po usuniętym głąbie i plecami zsuwam już miękkie z wierzchu liście.
                > Które wyciągam na deskę jest ich 3/4 sztuki ,wiec szybko stygną i mogę wyciąć t
                > o zgrubienie na liściu.
                > Równocześnie góruje się ryż i smaży cebula.
                > Zanim wymieszam farsz razem z zimnym mięsem to kapusta jest gotowa do zawijania
                > .
                >
                >
                >
                >
                >


                youtu.be/QC5MueRyKwA
                Tak jak ten facet
                • annajustyna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:18
                  W dwie minuty miał kapuchę gotową, a ktoś tu pół dnia potrzebował 😎
                • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 20:47
                  Już wiem w czym problem. Moje gołąbki i kapusta są mniej więcej 2x większe.
              • magdallenac Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 20:12
                3-mamuska napisała:

                >wbijam widelec w środek w
                > dziurę po usuniętym głąbie i plecami zsuwam już miękkie z wierzchu liście.
                >

                Wow, mogłabyś w cyrku występować!
                • rosa-fira Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 21:53
                  🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
                • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 21:58
                  ale, ze sobie paluchy parzy? Bo ja tez tak robie ale wyciagam liscie szczypcami.
                  • rosa-fira Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 22:31
                    Zsuwanie plecami liści z kapusty to już wyższa szkoła jazdy. Wiem, że literówka, ale bardzo rozbawił mnie komentarz magdallenac.
                    • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 00:31
                      haha, teraz zalapalam big_grin
                      • 1matka-polka Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 07:55
                        mikams75 napisała:

                        > haha, teraz zalapalam big_grin


                        ... 3 godziny to dosyć dobry czas...
                        • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 13:42
                          myslisz, ze siedzialam 3h i gapilam sie intensywnie na watek? wink
                  • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 01:23
                    mikams75 napisała:

                    > ale, ze sobie paluchy parzy? Bo ja tez tak robie ale wyciagam liscie szczypcami
                    > .

                    Nie muszę wyciągać szczypcami ,bo jak zsuwam to kapusta jest nad woda ,bo ja lekko unoszę nabitą na widelec i łapie końcówkę i wyciągam.
                    Czasem wpada do wody wtedy pomagam sobie widelcem.
                    Naleśniki tez przekładam palcami jak brzeg lekko się uniesie. Na małym ogniu nie parzy.
                    • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 13:43
                      ty masz chyba uszkodzone nerwy na opuszkach wink
                      Albo dlugasne paznokcie.
                      • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 15:51
                        mikams75 napisała:

                        > ty masz chyba uszkodzone nerwy na opuszkach wink
                        > Albo dlugasne paznokcie.


                        Nie czemu, ani to ani to , gorące do kilku sekund nie parzy.
                        Próbowałaś przesunąć palec w płomieniu świecy?
                        Jak zrobisz to odpowiednio szybko nie odczujesz poparzenia. Żeby doszło do poparzenia , skóra musi być narażona na dłuższy kontakt z gorącym. Niż 2-3 sekundy.
                        Pazurów nie mam długich bo mnie obrzydzają.
                        Coś jak chodzenie po węglu. Jakby stanąć to się poparzysz jak przejdziesz nie powinnaś.
                        • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 16:16
                          w zyciu bym palca w swiece nie wlozyla, ale znam takich co tak robia, podobno plomien w dolnej strefie nie jest tak goracy. Ale nie raz na szybko probowalam cos tam na patelni przerzucic np. jak ty nalesnika, z kapusta tez probowalam i mnie tam parzy. Parzy tez para wydobywajaca sie z gara.
          • kocynder Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:26
            Tylko czemu mnie przekonujesz? Przecież napisałam, że dla mnie gołąbki nie są ani czasochłone ani super-skomplikowane. smile
      • szmytka1 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:34
        jesteś niezorganizowana. Ryż gotujesz rownomiernie z wodą na parzenie kapusty, jak dobrze wyciełaś głąb, to liscie po jendym dosłownie odłażą i nim ryz się dogotuje, to masz sparzone i ostygnięte. W mieso rzucam gorący ryż, mieszam z grubsza widelcem drewnianym, od zimnego miesa ryż szybko stygnie, wiec jestem w stanie wyrobic po chwili ręką. Zawijanie chwila moment. Z godzinę na pewno to nie zajmuje. Zaczynam robić o 14 a na 16 mam gotowe a jak juz w garze jest ułożone, to ja tam niespecjalnie zaglądam. Gotuje sie i już.
    • leosia-wspaniala Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 13:14
      Yyyy, serio? Naprawdę pytasz, co jest łatwiejsze i szybsze niż gołąbki? U mnie dziś smażony ryż z warzywami i omletem. Inne łatwiejsze i szybsze: makarony z sosami, (mięsny, pomidorowy, serowy, brokułowy, pesto), curry, chili con carne, pieczone udka, naleśniki, kurczaki w sosach rozmaitych, leczo, nadziewane papryki, pierogi leniwe, lazania i inne zapiekanki, pizza (nie licząc czasu na rośnięcie ciasta - to 10 min zagniatania + czas na pokrojenie skladników), zupa z soczewicy, kotlety mielone, pulpety. Godzina, żeby przygotować kilkanaście gołąbków - czyli góra na 2 obiady, jeśli mowa o rodzinie z dziećmi, to nie jest mało czasu.
    • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 15:20
      Kebab - kupuję kurczaka pokrojonego w słupki, podsmażam 5 min, ryż w tym czasie gotuje się sam, córka miesza jogurt na sos czosnkowy (1min).
      Spaghetti szpinakowe - śmietanka, serek topiony, szpinak, szczypiorek gotują się same ok 10 min, makaron gotuje się sam
      Pomidorowa z cieciorką - krojone pomidory z puszki, cieciorka ze słoika, płatki chilli lub papryczki ze słoika, gotuję 10 min, w tym czasie kroję sobie mozzarellę w kosteczkę.
      Buraczkowa - tarte buraczki, fasola czerwona, przyprawy, gotuję 10 min, na koniec śmietana.
      Rosol - wkładam 2 kurze nogi do wolnowara, dokładam obraną włoszczyznę (5 min) , zalewam wodą i dalej gotuje się samo (tak, mało mięsa, ale też mało wody, tak na 4-5 porcji zupy).
      Chili - do wolnowara mielone, pomidory, mieszanka warzywna mrożona, przyprawy - całe 5 min roboty, zamykam i zostawiam

      To tak przykładowo. Godzina babrania się z kapustą, mięsem, sparzanie, mieszanie, owijanie w liście, gotowanie, podlewanie sosikiem - to już czasochłonne zajęcie. Mielonych też nie zrobię w 5 minut - trzeba mieszać, wyrabiać, formować, smażyc ; schabowe trzeba przygotować, zamarynować, odkroić błony, rozbić, panierować, smażyć pod nadzorem. Naleśniki - ciasto w 5 minut, ale potem 40 minut nad patelnią... Nie mówię, że robię tylko te szybkie potrawy, bo gołąbki też się zdarzają, ale trochę w kuchni trzeba spędzic czasu.
      • canaille Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:18
        Jakie znowu błony?!!! Schabowe tylko na Ochocie!

        Też mam wrażenie, że wszystkie potrawy wymagające szykowania osobno owijki, osobno farszu, potem składania do kupy, zawijania, lepienia, o matko, jeszcze sos!, wydają się siłą rzeczy bardziej czasochłonne. Mam parę potraw, które i 24 godzin się szykują, ale większość tego czasu albo coś się maceruje albo coś się piecze - bo samo "stanie przy garach" to parę minut, no, do 15stu. Dla mnie szybką potrawą mięsną (bo leniwe to żadna konkurencja dla gołąbków) o fajnym smaku i małej ilości roboty jest np. kaczka w soku pomidorowym z kwestii smaku (podaję z kaszą bulgur, podarowałam sobie dodatki z przepisu), polędwiczki wieprzowe w sosie miodowo-musztardowym czy ryba w sosie maślano-cytrynowo-ziołowym. Curry z indyka do 30 minut, najdłużej chyba idzie mi kombinowanie mieszanki przyprawbig_grin Kiedy robię głupie krokiety z wykorzystaniem mięsa z rosołu godzinka godzinka to mało (fakt, na 2 patelnie może być szybciej szło, ale nie dysponuję i nie widzę takiej potrzeby).

        Zgadzam się z kocynderem, że kwestia wprawy jest istotna, skraca czas i o połowę.
        • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:35
          Błony wokół schabu. Te biale, ohydne...
        • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:38
          A, krokiety to jest potrawa, o której od 15 lat mówię, że mnie przerasta i absolutnie nie umiem. Tylko teściowa umie i robi to najlepiej. Nie ma opcji, żebym dała się w to wrobić!
          • canaille Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 01:44
            Ja się wrobiłam, szkoda skrzydełek z dobrego kurczaka. Ale już wiem, że nie robię krokietów, tylko cieniutkie naleśniki z mięsem. Wersje kanoniczne trudno przeskoczyć, ale można podejść kreatywnie do rzeczywistości...
      • karme-lowa Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:00
        memphis90 napisała:

        > Kebab - kupuję kurczaka pokrojonego w słupki,

        Gdzie kupujesz takiego kuraka? Surowy jest?
        • memphis90 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:36
          W Lidlu, zwykla surowa pierś pokrojona w slupki. Wcześniej kroiłam sama, bo wolę powycinać wszystkie farfocle, ale teraz, jak chcę obiad tak max szybko, to biorę "gotowca".
      • shmu Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:30
        Kiedyś ktoś napisał, że naleśniki to szybka potrawa i teraz mogę się zgodzić, bo od kilku miesięcy u mnie każdy smaży je sobie na maszynce na stole. Ale tak to się zgodzę, jak jedna osoba smaży to jest to pracochłonne. Inny patent to smażenie na 2-3 średnich lub dużych patelniach.
        • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:40
          na 3 patelnie to idzie bardzo szybko, na 4 jeszcze szybciej, ale nie mam czwartej pasujacej patelni big_grin
          Na tej maszynce to trwa wieki, zanim kolejna osoba sobie zrobi to reszta czeka na glodnego.
          • annajustyna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:48
            A jeszcze lepiej mieć dwie kuchenki i 8 patelni.
            • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 23:02
              i dwie osoby, bo sie bedzie przypalac jak sie nie nadarzy z obsluga.
          • shmu Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:37
            Na maszynce do Raclette mam dwa kółka wielkości 20 cm więc można dwa na raz.
        • mia_mia Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 07:52
          To zależy ile tych naleśników się smaży, u nas 5-6 więc to chwila nawet na jednej patelni.
          • lea_233 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:04
            Zawsze robię naleśnikI w hurtowych ilościach bo rodzina bardzo lubi. Ale nie narzekam. Smażę na dwóch patelniach (jedna strona na jednej, druga na drugiej patelni), do ciasta wlewam olej więc patelni nie muszę natłuszczać. Na stole stawiam nadzienie i sami sobie zawijają. Może to nie jest danie ekspres ale i dzie dość sprawnie
          • shmu Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 11:36
            I tu leży diabeł pogrzebany. Mój syn, bardzo małoletni wtrabia więcej naleśników niż ja czy mąż. Ogólnie to robię z 400 g mąki i 4 jajek i zjadamy prawie wszystkie.
            • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 13:18
              ja tez robie podobne ilosci i uwazam, ze smazenie idzie bardzo sprawnie, a zawijanie to juz kazdy wg wlasnego gustu na stole.
              • shmu Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 16:50
                A na ile patelni robisz?
                • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 18:21
                  3, nie mam czwartej odpowiedniej wink
    • pitupitt Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:32
      Dużej ilosci czasu to potrzebuje zapiekanka szpinakowo- naleśnikowa. Gołąbki to subtelna przebieżka...
      • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:56
        A u mnie krokiety z mięsem z rosołu. Obrać mięso z kości, zmielić, doprawić. Przygotować ciasto i usmażyć naleśniki. Zwinąć krokiety. Obtoczyć w panierce, przy czym panierowanie kotletów zajmuje mi chwilę, a z krokietami męczę się 20 minut, bo się rozwijają. Usmażyć obracając tak, by po bokach nie było surowej panierki.
        Jezu jak ja tego nienawidzę. Ale domowe krokiety uwielbiamy, za to nie lubimy mięsa z rosołu w postaci innej niż farsz do nich lub do pierogów, więc się męczę.
        • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:07
          ja z bidy afrykańskiej i braku wędlin ostatnio całe mięso z rosołu przerabiam na pasztet. mąż nie jada serów i ten pasztet to jedyne coś, co ma smak
          w polsce mięso z rosołu na ogół idzie do śmieci jako kompletnie bezwartościowe, wygotowane nie wiadomo co.
          krokiety uwielbiam, ale nie robię, bo kojarzą mi się z bombą kaloryczną, a ja i tak mam nadwagę
        • canaille Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:15
          Nie rozumiem tego rozwijania się krokietów, mniej farszu do środka i ładnie się składa. I nie daję panierki: mniej roboty, mniej kalorii, smak chyba też nienajgorszy po odsmażeniu krokieta.
          A i tak dla mnie to też jest wyczyn na miarę gołąbków. Przy czym wcześniej przygotowuję farsz na patelni.
          • laura.palmer Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:20
            Mniej farszu na sztukę oznacza więcej naleśników do zrobienia i potem więcej krokietów do smażenia i obracania. Tak źle, i tak niedobrze. Ja mam niestety słabość do wersji z panierką, wiem że bomba kaloryczna, ale co poradzę, że uwielbiam. tongue_out
          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:50
            ale jak to bez panierki? podajesz po prostu naleśnika z mięsem? no, na to to nie wpadałam
            • canaille Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 01:38
              Na to wyglądasmile
        • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:56
          laura.palmer napisała:

          > A u mnie krokiety z mięsem z rosołu. Obrać mięso z kości, zmielić, doprawić. Pr
          > zygotować ciasto i usmażyć naleśniki. Zwinąć krokiety. Obtoczyć w panierce, prz
          > y czym panierowanie kotletów zajmuje mi chwilę, a z krokietami męczę się 20 min
          > ut, bo się rozwijają. Usmażyć obracając tak, by po bokach nie było surowej pani
          > erki.
          > Jezu jak ja tego nienawidzę. Ale domowe krokiety uwielbiamy, za to nie lubimy m
          > ięsa z rosołu w postaci innej niż farsz do nich lub do pierogów, więc się męczę
          > .

          Jakim cudem ci się rozwijają krokiety?
          Ze smażeniem się zgodzę na 4 trzeba. Wiec długo schodzi.
          W sumie chyba z krokietami to smacznej ich już na końcu to najgorsza robota.
    • madi138 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 17:54
      Jak to wszystko czytam, to czuję się gołąbkowym leserem. Od lat robię tylko oszukaną wersję, bo zawiniętych nikt poza mną nie ruszy. Dodaje startą kapustę do mięsa, a całe liście do sosu, w którym się gotują.
      • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:03
        u mnie jeden syn lubi takie oszukane, a jak nie zrobię, to te liście rozwija, wyżre środek i liście zjadam sama.
        drugi w ogóle nie lubi, więc gołąbki jemy tylko, jak za naszymi dziećmi zamkną się drzwi w wakacje i se jadą na obozy/kolonie/do dziadków

        wtedy jemy 3 dni albo nawet więcej z ziemniakami, chlebem, ryżem, do wyrzygu, na rok nam musi starczyć
        • madi138 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:12
          Dla mnie to nonsens, bo przecież obie wersje smakują tak samo. Ale każdy ma swoje kulinarne fisie smile
          • volta2 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:51
            no chyba jednak nie smakują tak samo, skoro dzieć rozwija i nie zjada? coś mu nie podchodzi... a z posiekaną zje, i powie, że woli właśnie takie. ja wolę w zawijce i dla mnie różnica w smaku też jest, powiedziałabym, że znaczna
        • annajustyna Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:16
          Ja tę wersję znam jako gołąbki bez zawijania.
    • bialeem Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:08
      Wrapy z kurdaka.
      Cycek kurzy w paski, przyprawy i na parę. Tortilla kupna, pokrojony pomidor i ogórek. Kubeczek jogurtu + przyprawy. Tortilla na patelnie, zdejmujesz, dwie łyżki jogurtu, 3paseczki kury, warzywa, zwijasz. 6 takich to jakieś 10 min plus czas parowania kury, kolejne 10-15 zależnie od wielkości pasków.
      Kiedyś zrobię swoje tortille, bo o chyba najdroższy kawałek mąki dostępny w sklepie.
    • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:10
      Godzina i jest kilkanascie sztuk ta takie szybkie danie?

      Szybko to sa jajka sadzone, makaron z parmezanem albo ryba/piers kurczaka obsypana przyprawami i wstawiona do piekarnika.

    • lumeria Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 18:13
      Jak mnie nachodzi ochota na gołąbki, to robię danie gołąbko-podobne:

      W wolno-warze wrzucam warstwami poszatkowaną kapustę i podsmażone mielone mięso z cebulką i przyprawami (opcjonalnie wymieszane z ryżem czy kaszą gryczaną). Zalewam wszystko bulionem - nie lubię sosów pomidorowych do gołąbków czy kapusty, ale tez można by taki dodać. Robi się samo. smile
    • myslozbrodniarka Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 19:11
      Gulasz węgierski z makaronem.
    • shmu Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 31.01.21, 21:11
      Ja jestem raczej ciekawa, co Ty przygotowujesz, że gołąbki to jedno z najprostszych i najszybszych dan.

      Dla mnie jednak jedno z najbardziej pracochłonnych i długich w przygotowaniu, ale nie mam mikrofali, żeby przygotować kapustę bez klasycznego gotowania czy wyparzania, a to zajmuje już dużo czasu.

      Ale do rzeczy. Dania niepracochlonne to dla mnie np mięso pieczone w niskiej temperaturze (obsmażyć z dwóch stron po 2 minuty z ziołami, czosnkiem, cebulką i buch do piekarnika na 2 godziny w 80 stopniach), do tego makaron i sałatka albo warzywa z mrożonki z parownika. Wszystkie zupy kremy, szczególnie z mrożonek. Makaron z sosem (warzywa z mrożonki lub nie + śmietaną i ser). Naleśniki od kiedy każdy smaży dla siebie na maszynce na stole. Pizza na kupnym ciescie/lub zamrożonym wcześniej. Quiche. Risotto z warzywami.
      • little_fish Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:06
        Mięso pieczone w niskiej temperaturze może i jest proste i wymaga mało pracy, ale nie jest szybkim daniem
    • jehanette Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 10:54
      Nie wiem czy chcę wiedzieć co jest dla Ciebie daniem skomplikowanym wink
      Dla mnie gołąbki, czy pierogi są skomplikowane ponieważ jest dużo babrania się. Gołąbków nigdy nie robiłam samodzielnie, a pierogi robiłam kiedyś jako nastolatka z mamą, a samodzielnie zrobiłam raz, na wyraźną prośbę dziecka. Pracochłonność rozumiem jako czas poświęcony na przygotowanie - to jest dla mnie danie z czasów, kiedy matka wysyłała ojca w sobotę z dziećmi na sanki, a sama lepiła czy zwijała. Pierogi z moją mamą to było pół dnia lepienia. To ja wolę pójść na sanki.
      Przy czym perspektywa troszkę się zmienia, po prawie roku pracy zdalnej czuję że mam więcej przestrzeni na tego typu zabawy, moze nawet spróbuję jakieś pierogi polepić, chodzi to za mną od jakiegoś czasu. Dodam, że moja mama praktycznie zawsze pracowała zawodowo, nie że siedziała w domu i miała czas na lepienie pierogów w ilościach hurtowych.
    • milupaa Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 12:06
      Dla mnie najprostrze jest spagetti. Potem mięso z warzywami smazone w woku plus ryz/kasza/makaron. Leczo. Makaron z pesto. Risotto. Zup nie robię bo za pracochłonne, kupuje gotowe w barze. Dla dziecka robi babcia 😉 Gołąbków nigdy w życiu nie robiłam.
      • pytajnik188 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 19:38
        Zupy są pracochłonne?
        • little_fish Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 20:33
          Te z mrożonki nie, ale ze świeżych warzyw? Obrać i pokroić to jednak jest trochę roboty.
          • milupaa Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 22:02
            Otóż to. A poza tym mi zupy jakoś nie wychodzą.
          • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 22:20
            moze to kwestia ilosci, ale obranie kilku warzyw, wrzucenie do maszynki, zeby posiekala nie trwa dlugo. Gutuje same warzywa, krotko.
            • little_fish Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 22:25
              Nie lubię zupy z utartych warzyw. Wolę krojone w kostkę. Fasolka, szparagi, kalafior też utarte? No ale masz rację. Faktycznie z utartych będzie szybciej. Myślę, że w dużej mierze ocena pracochłonności potrawy zależy od formy, do jakiej się przyzwyczailiśmy.
              • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 18:01
                to trzeba miec maszynke krojaca w kostke smile
                W siekaczu jak sie wezmie na wolne obroty to jest dosyc grubo posiekane, nie jak tarte.
                Fasolkowej nie robie a kalafiorowa czy szparagowa to u mnie zawsze jest przemielona na krem, wowczas nie ma znaczenia w co jest posiekane.
                • little_fish Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 03.02.21, 00:19
                  No, kremy to w ogóle błyskawiczny obiad. A z mrożonki to hoho. 😃
                  Są maszynki krojące w kostkę? Kurde, nie wiedziałam.
                  • mikams75 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 03.02.21, 02:31
                    sa smile
                    a z mrozonek nie korzystam.
    • ritual2019 Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 01.02.21, 17:45
      Jakie przygotowuje czy raczej przygotowujemy bo nie tylko ja gotuje to zalezy od tego ile mamy czasu i na ile nam sie chce. W weekendy wiecej czasu ale czesto jemy w restauracji (teraz take away). W tygodniu czasu malo wiec dzis mamy chicken, leek and potato 🥧, ale wczoraj przygotowalam a dzis tylko wyjelam gotowe castor z zamrazalnika. Jutro gotowe burgers z wieprzowiny, pojutrze pasta carbonara...w tygodniu przygotowujemy malo czaso i pracochlonne dania. Golabki stanowczo nie sa daniem na przygotowanie w tygodniu dla mnie.
    • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 17:24
      Dla niedowiarkow
      O 15.20 wyszłam z polskiego sklepu, ( czas Anglia) 15.23 weszłam do domu.
      Buty kurta umyć ręce. Nastawić gar na kapustę gorąca wodę z kranu. Wodę na ryż i patelnia na cebula.
      O 16.01 mieszałam farsz, a kapusta już czekała gotowa plus wycięte zgrubienia.
      16.04 zaczęłam zwijać 16.14 garnek wkroczył na gaz z 27 zawiniętymi gołąbkami.
      Jest 16.21 pisze ten post.
      Zapomniała rachunku ze sklepu.
      Bo mogłabym dać zdjęcia.

      Ps szybciej mi było w garze parzyć niż w mikrofali ( kupiłam 2 główki kapusty)
      Znaczy robiona w mikrofali jednak musi trochę ostygnąć żeby liście ścignąć ,choć przydało się 5 liści. 1.2 kg mięsa 2 cebule i 350g ryżu.
      • 3-mamuska Re: A jeśli nie gołąbki, to co... 02.02.21, 17:26
        W tej chwili już zaczynaja się gotować zalanie wrząca woda z czajnika. A jeszcze zanim gar trafił na gaz umyłam miskę i garnek po ryżu, wstałam blaty. Reszta rzeczy poszła do zlewu. Wrzucę do zmywarki.
Pełna wersja