arista80
31.01.21, 14:27
Słuchajcie, trochę się boję czy nie złapałam corone. W czwartek poszłam do baru-cukierni po słodkie rogaliki i kawę - wszystko na wynos, więc byłam cały czas w maseczce (obowiązkowa u nas). No i spotkałam sąsiada. W czasie gdy przygotowywano mi kawę, ja gadałam trochę z tym sąsiadem, taki small talk, wszystko to trwało może 5 minut. No i dziś dowiedziałam się, że ten sąsiad jest na intensywnej terapii z powodu covida. Zabrano go tam chyba w piątek. Według was jakie jest prawdopodobieństwo, że mnie zaraził? Byliśmy cały czas w maseczkach. Myślicie, że jakby mnie zaraził, to już bym miała jakieś objawy? Zastanawiam się, czy sama z siebie nie zgłosić się na test tylko boję się, że w oczekiwaniu na wynik przywalą mi kwarantannę, a jak mi to być może rodzinie i dzieciom (boję się, że potem w placówkach będzie zamęt). Teoretycznie nie powinni udupiać całej rodziny, bo jak np. teść miał koronawirusa, to tylko on był w izolacji, a reszta (włącznie z teściową) mogła prowadzić życie normalnie, ale tu co chwila zmieniają przepisy. Co wy byście zrobiły?