Gotowanie - skala trudności

31.01.21, 14:42
Zakładając za skalę skomplikowania 5 widelców(jak to w starych kucharskich bywało), co wg was jest sztandarowym daniem na 1,2,3,4 i 5 sztućców?

Zakładając pracochłonność i np trudność w obróbce i rodzajach składników
Przykład wg mnie:
1 - naleśniki
2 - omlet biszkoptowy (to może być też 1,5)
3 - te nieszczęsne gołąbki
4 -kaczka wszelaka nadziewana(ale taka żeby nie przesuszyć), luzowany drób faszerowany
5 - chyba nie robiłam nic, co mogłabym określić jako aż tak trudne, ale zakładam, że coś w stylu wielowarstwowego tortu.
    • primula.alpicola Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 14:47
      kaczka
      tort
      gołąbki
      omlet
      naleśniki
    • olkkaa_99 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 14:52
      Nie wiem, ja nie wyszlam nigdy poza poziom 1. Żyję, mam sie dobrze. Nigdy nie lubilam gotowac, smakować, wybierać. Nie celebruję posilkow, w nowych miejscach bardziej satysfakcjonuje mnie zobaczenie/przezycie czegos nowego niz zjedzenie czegos nowego. Numer 5 dla mnie to chyba jakies bardzo wymyślne ciasta - takie z wielu różnych watstw, które trzeba oddzielnie piec, czekać, nakladac na siebie, łączyć. Nie ogarniam tego, ale podziwiam jak ktoś potrafi i mu sie chce.
      • jolie Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:16
        >Nigdy nie lubilam gotowac, smakować, wybierać. Nie celebruję posilkow, w nowych miejscach bardziej satysfakcjonuje mnie zobaczenie/przezycie czegos nowego niz zjedzenie czegos nowego.

        Mam identycznie. Nie znoszę też wymyślania i komponowania posiłków. Ale poza poziom 1 musiałam wyjść ze względu na dzieci. I uważam, że naleśniki na poziomie 1 owszem, nic trudnego, ale jak trzeba ich mnóstwo usmażyć, to już jest gorzej i nie są wcale mało absorbujące.
        • evolventa Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 14:03
          Trochę zmniejszyłam ten problem kupując dwie identyczne patelnie naleśnikowe... mają dobre dno, nic nie przywiera i smażę na nich równocześnie, więc cały proces jest o połowę szybszy niż normalnie, polecam.
    • mamamisi2005 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 14:52
      Mam inny podział, bardzo subiektywny: 1- wychodzi zawsze i nie przysparza trudności ( tu i naleśniki i kaczka), 2 - wychodzi, ale nie lubię tego robić (większość mięsa, bo się brzydzę surowym), 3 - się odważyłam, było nawet ok, ale z różnych względów nie spieszę się z powtórką (pierogi), 4, 5 - nie wychodzi, może jeszcze kiedyś spróbuję lub już na pewno nie 😉
    • redwineiswhatilike Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:02
      Kaczki nigdy w życiu nie jadłam. Owszem, próbowałam ze 2 razy i babci i teściowej. Jest to coś, czego nie da się zjeść, po czym muszę biec do toalety. Ale ja nie lubię mięsa. Nie zjem także wołowiny. Jadłam długo pierś z kurczaka, schab ale niezbyt często. Więc tej kaczki bym nawet nie próbowała robić. Okropny smak.
      Robię całe życie proste dania, nie lubię spędzać czasu w kuchni, nie rozmyślam o jedzeniu.
      Naleśniki, placki różne czasem robię. Czasem kotlety warzywne, zupy kremy, zapiekanki, sałatki. Ciasta piekę bardzo rzadko a jeśli już to drożdżowe albo ucierane albo deser tiraminu czy powiedzmy brownie. Ale brownie robiłam ostatnio pewnie ponad półtora roku temu gdy czekolada mi nie szkodziła tak jak teraz.
      Nie robię ani gołąbków ani pierogów ani mięsa duszonego. Gołąbki akurat bardzo lubię.
    • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:13
      Jeśli chodzi o trudność wykonania to też 5 dałabym wymyślnym tortom i niektórym deserom np. croquembouche.
      A za samą pracochłonność 5 dostaje u mnie domowe ciasto francuskie.

      4 - pierogi
      3 - placki ziemniaczane, nieszczęsne gołąbki, kotlety
      2 - makaron z sosem, ryż z warzywami, naleśniki, omlet
      1 - kanapka z serem, jajecznica, grzanki

      Pieczone mięsa ciężko ocenić, bo to zależy od mięsa i sposobu przyrządzenia.
      • gulcia77 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 08:57
        Akurat jeśli chodzi o pieczone mięsa, to uważam, że Maks 2. W większości przypadków to należy zamarynować, zostawić na dobę w świętym spokoju, a później nie zapomnieć, że wsadziłam do piekarnika. Z tym, że ja większość mięs piekę w niskiej temperaturze.
        • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:31
          Ja bym dała maks 4, przy czym zgadzam się, że większość to poziom 2. Jednak raz zdarzyło mi się przesuszyć pieczoną gęś, bo robiłam pierwszy raz i nie do końca wiedziałam co i jak. Za drugim razem powoli rozmrażałam 2 dni w lodówce, potem moczyłam dobę w solance, zamarynowałam, nadziałam i upiekłam. Wyszła pyszna, ale trochę zabawy z tym było.
          A już taki drób luzowany, o którym pisze autorka, to coś na co się nawet nie porywam. tongue_out Wołowina czasem wychodzi twarda, ale to chyba zależy od jakości mięsa.
        • naszastruga Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:32
          Placki ziemniaczane to tak prosta potrawa, że moje dzieci ogarniały ją w wieku 12 lat. Nadzorowałam tylko smażenie, aby cała kuchnia nie lepiła się od tłuszczu. W skali trudności na poziomie 1.

          Podobnie kotlety, rozbicie mięsa, obtoczenie w panierce i usmażenie.

          Najtrudniejsze są rzeczywiście pierogi, bo to w grę wchodzi i dobry przepis na ciasto i farsz, no i żmudne lepienie. To co sprzedają w restauracjach i garmażeryjnie to w 80% porażka.
          • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:42
            Oceniamy nie tylko trudność, ale też pracochłonność. U mnie placki to jest trochę roboty - obrać ziemniaki, zmiksować, odcedzić sok, zrobić ciasto i usmażyć stojąc przy patelni. A na koniec jeszcze zaprać tetrę, w której się odcedzały. Naleśniki robię szybciej, bo nie trzeba nic obierać i mogę je zrobić wcześniej, a placki muszą być smażone tuż przed podaniem.
            Kotlety to samo - są proste, ale jest trochę bawienia z wycinaniem błonek, rozbijaniem, panierowaniem, a potem też stoi się przy patelni.
            • naszastruga Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:04
              Placki dla całej rodziny to pól godziny roboty. Nigdy nie cedziłam, bo i po co? Wystarczy wrzucić pulpę na durszlak Jakie ciasto? Wbijasz jajka, mąkę i doprawiasz.

              Wycinanie błonek???
              • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:09
                Ja cedziłam na durszlaku i wychodziły beznadziejne i miękkie. Dostałam jakiś czas temu na ematce poradę z tetrą i teraz są idealne. Durszlak mi się zawsze zatykał. Niewykluczone, że zależy to od gatunku ziemniaków, u mnie zawsze zostaje dużo soku.

                Nie zjem kotleta z błonkami.
                • naszastruga Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:17
                  Sok zawsze jest, a pulpa nie może też być za sucha. Placki ucieram razem z cebulą i czosnkiem w melakserze, specjalnie trzymam tylko dla placków starożytnego Zelmera, który uciera na takie wiórki, jakie wychodzą na tarce ręcznej. Inne roboty ucierają na gładką albo mniej lub bardziej grudkowata masę. "Faktura" placków to połowa sukcesu i smaku przy ich przyrządzaniu wink
                  • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:25
                    Nam zaczęły smakować dopiero takie z suchej, dobrze odsączonej pulpy. Są chrupiące, a wcześniej robiły się takie nieprzyjemnie miękkie, że jak się brało kawałek na widelec, to smętnie zwisał. tongue_out
                    U mnie jeszcze dochodzi ten problem, że mam kuchenkę gazową i tylko największy palnik nadaje się do smażenia. Na mniejszych olej źle się nagrzewa i przez to jedzenie jest zbyt tłuste. Nie ma więc opcji smażenia na kilku patelniach i przez to tracę na to kupę czasu. Gdybym miała indukcję czy choćby płytę elektryczną to co innego.
                    • naszastruga Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:57
                      Też mam gaz, smażymy zawsze na 2 patelniach, aby od razu były dla wszystkich, może kwestia patelni? Warto zainwestować w ceramiczne. Mam też piekarniku program do regeneracji, można wrzucić usmażone już placki i podać po kilku godzinach od usmażenia, wciąż są bardzo dobre smile
                      • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 11:08
                        Być może. Planuję niedługo wymienić patelnię, więc zobaczę.
    • chococaffe Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:26
      U mnie skala trudności zależy najbardziej od trzech czynników:

      zakres zadań manualnych typu zawijanie, lepienie, wyrabianie ciast i bardziej fikuśnych
      wymaganej obecności vs samo się piecze
      liczba ubrudzonych przygotowywaniem naczyń
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:29
      U mnie 5 ma wszystko, gdzie brudzę więcej niż 5 garów i robię dłużej niż 2h.
      Gołąbki są banalne tylko długo się w nie bawisz.
      • pytajnik188 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 14:45
        Otóż to. Im więcej garów, tym subiektywnie dla mnie nie do powtórzenia.
    • koronka2012 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:29
      Zrobiłam kiedyś sama krem brûlée i stanowczo zasługiwał na piątkę, bo tylko cudem udało mi się to zrobić poprawnie a nie kończąc na słodkiej jajecznicy.
      • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:37
        u mnie 2x wyszła jajecznica i się poddałam. Korzystam wakacyjnie za to zawsze jak jestem w Hiszpanii z crema catalana. Do Włoch niestety jeżdżę za rzadko.
        • koronka2012 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:11
          bialeem napisał:

          > u mnie 2x wyszła jajecznica i się poddałam. Korzystam wakacyjnie za to zawsze j
          > ak jestem w Hiszpanii z crema catalana. Do Włoch niestety jeżdżę za rzadko

          Pamiętam że z drżeniem serca zapiekałam w kąpieli wodnej... 😝
        • jolinka102 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:17
          Creme brulee to deser francuski.
          Moj maz uwielbia, a ja jakos nie rozumiem zachwytu nad tym cudem.
          • memphis90 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:49
            W sunie to jest budyń z żółtkami, trochę bardziej upierdliwy w przygotowaniu...
            • koronka2012 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 20:58
              Jezu co ty porównujesz... robiłam to wieki temu ale zajęło mi to pół dnia i Do ostatniej minuty nie było wiadomo czy wyszło ok. Z budyniem jest jednak deczko łatwiej
              • kk345 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 20:51
                Ale ona ma rację- technicznie to budyń z żółtkiem
      • aniani7 Re: Gotowanie - skala trudności 02.02.21, 15:19
        Tak, zdecydowanie i za tort bym sie nie wziela, bo od tego sa profesjonalne cukiernie. Poza tym wszystko na wzglednym luzie, ale ja kocham kuchnie.
    • lalkaika Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:34
      5) stek i karczochy.
      • swiezynka77 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:57
        Karczochy? Przecież to się gotuje w wodzie jak np brokuły
        • lalkaika Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:52
          No w sumie..tez mozna. Stek tez mozna walnac na patelnie z tluszczem.
        • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:04
          swiezynka77 napisał:

          > Karczochy? Przecież to się gotuje w wodzie jak np brokuły
          >

          😂
      • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:03
        łot? big_grin

        jedno i drugie to banał
        • lumeria Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:06
          piataziuta napisała:

          > łot? big_grin
          >
          > jedno i drugie to banał

          Dla tych, co maja wprawę, owszem smile

          • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:13
            na karczocha podałam przepis niżej
            ze stekiem ciut gorzej, ale i tak polecam wegetarianizm tongue_out
      • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:12
        co do karczochów, dobry i sprawdzony wielokrotnie przepis:

        www.youtube.com/watch?v=ZA8d1vksw7c

        a podstawą steka jest mięso takiej jakości, żeby można je było jeść na surowo bez obrzydzenia (czyli odpadają biedry, lidle, kerfy, piotry i pawły)
        druga sprawa - dobra marynata
        trzecia sprawa - grillowanie/smażenie - to najgorsze, bo to kwestia na wyczucie (w necie znajdziesz instrukcje, ale wszystko zależy od grubości steka, patelni i kuchenki), niemniej, gdy się to robi z miłością, a dwa powyższe punkty są odhaczone, to czy zetniesz go bardziej, czy mniej, będzie pyszny
        • volta2 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:49
          o, to ja taką kupuję polędwicę, że zawsze swoją porcyjkę wciągam na surowo, uwielbiam.

          marynaty żadnej nie używam, jemy z mocno zesmażoną cebulą, magda gessler i consortes nazwaliby to konfiturą z cebuli.
          • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:12
            Jak jest wspaniała polędwica, to niewiele potrzebuje.

            Niemniej, odpowiednia marynata powoduje, że polędwica się szybciej i bardziej równomiernie złoci.
            • volta2 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:43
              eee, moja jest jak trzeba w 3 minuty, co tu jeszcze miałabym przyspieszać?
        • triismegistos Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 07:09
          Prawdę mówiąc robię czasem"stejki z biedronki" i spokojnie da się tam wybrać fajny kawałek mięsa i usmażyć fajnego steka.
        • swiezynka77 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:41
          piataziuta napisała:

          > co do karczochów, dobry i sprawdzony wielokrotnie przepis:
          >
          > www.youtube.com/watch?v=ZA8d1vksw7c
          >
          jadłam karczochy po rzymsku w Rzymie i nie smakują mi tak jak "po francusku", czyli gotowane w wodze, a później po listku maczane w winegrecie i na końcu serce
      • mashcaron Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:23
        Też mam problem ze stekiem. Wiele razy próbowałam ale próby udane mogę policzyć na palcach jednej ręki :p zawsze albo podeszwa albo krwawica :p a ja chcę taki medium i kurde, nie umiem :p
        • volta2 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:51
          robię z zegarkiem w ręku, bo lubię takie z różowym paskiem w środku,
          kroję zawsze podobnie grubo, ustawiam timer, z jednej strony 2 minuty, po przewróceniu 1 minuta, reszta domowników ma z obu stron po 2 minuty, bo im ten różowy pasek jest zbędny.

          nie krwawi, nie podeszwa (może ligawę kupujesz, i stąd problem?)
          • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:13
            Jak podajesz czas smażenia, podaj też grubość steka.
            • volta2 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:45
              no przecież na oko kroję, a że dziś u mnie polędwicy nie ma, to jak miałabym zmierzyć? zresztą ja mam dostęp do polędwicy określonej wagi i jak jest za mało to zwężam, żeby na sztuki było (bo dzieci muszą zjeść 2 plastry, mogą być cieńsze, grubsze, byle dwa)
              • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:51
                jak na oko kroisz, to bez sensu jest podawać minuty smażenia
        • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:10
          Najpierw trzeba sobie przygotować wszystko inne, żeby nie stresować się multitaskingiem - tak, żebyś całą uwagę mogła poświęcić na smażenie mięsa.
          Mięso musi być w temperaturze pokojowej - nie może być zimne.
          Patelnię rozgrzewa się tak, żeby tłuszcz był gorący ale się nie palił (ten charakterystyczny, obrzydliwy, fastfoodowy smrodek przechodzenia budowy tłuszczu z cis w trans, nie może zaistnieć).
          Kładziesz to mięso na patelnię (ja mam płytę 9 stopniową, najpierw rozgrzewam patelnię z tłuszczem na 8 i pół, potem zmniejszam do 7 i pół, kładę mięso, a jak się za szybko zaczyna smażyć, to 6 i pół) zostawiam aż się strona zezłoci. Obracam i cierpliwie czekam.
          Nie ugniatam mięsa na patelni (bo traci soczystość), ale sprawdzam widelcem konstystencję - ma nie ciec krew i ale ma być usmażone z zewnątrz i soczyste - jeśli nie jesteś pewna - najlepiej zdjąć jednego steka i naciąć lub przekroić na pół - wtedy wiesz na czym stoisz (domownicy się chyba nie obrażą ;P).
          Stek po smażeniu powinien z minutę odpocząć na desce, zanim się go poda.

          Jeśli to oczywistości, które już dawno masz za sobą, to sory. tongue_out
          Wtedy to raczej kwestia mięsa.

          A! No i wypowiadam się oczywiście o steku z polędwicy wołowej, nie z antrykotu czy czegośtam.

          • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:29
            Ja latami nie mogłam robić steków, bo miałam (dużo przekleństw) kuchenkę elektryczną zamiast chociażby gazu. No i do tego trzeba niestety dobrego wyciągu.
            • volta2 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:42
              robiłam na elekrycznej, bez problemu, raczej kwestia patelni musi być wtedy dobrze ograna

              teraz też robię na płycie ceramicznej, z gazem pod spodem i wychodzą zawsze jak trzeba
              • black_magic_women Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 11:25
                volta2 napisała:

                >
                > teraz też robię na płycie ceramicznej, z gazem pod spodem

                Masz taka płytę, to chyba polski patent na gaz bez płomienia, tak? I jak ci się sprawdza?
            • mashcaron Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:50
              Właśnie, może to kwestia kuchenki.. ja jestem nauczona gotować na gazie- tak miałam we wszystkich poprzednich miejscach zamieszkania i w pracy i wcześniej jakoś mi lepiej szło. A odkąd mam indukcję to nie potrafię się z nią zgrać i odkąd tu mieszkamy nie wyszedł mi chyba ani jeden.. już mnie chłop poprosił żebym zaniechała prób :p
            • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:53
              bialeem napisał:

              > Ja latami nie mogłam robić steków, bo miałam (dużo przekleństw) kuchenkę elektr
              > yczną zamiast chociażby gazu. No i do tego trzeba niestety dobrego wyciągu.

              Kuchenka elektryczna czyli płyta ceramiczna?
              No ja taką mam i na niej smażyłam te steki. tongue_out

              Wyciąg mam słaby, po prostu nie można palić tłuszczu (pisałam wyżej).
        • gulcia77 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:00
          W tym celu, to nabyłam termometr kucharski. Głównie dlatego, że ja lubię medium, a mój chłop ratę. Syn nie lubi, widać jeszcze nie dorósł.
          • mashcaron Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:39
            Też kiedyś kupiłam ale chłop postanowił użyć przy grillowaniu i gdzieś zaginął w akcji. Podejrzewam że go niechcący wyrzucił. Kolejny jakoś mi do tej pory nie wpadł w ręce i ciągle o nim zapominam.
    • cosmetic.wipes Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:38
      1 - makarony z prostymi sosami
      5* - pierogi

      *Przy czym zdarzyło mi się zrobić i polędwicę Wellington i suflet, ale wykonanie przeze mnie pierogów trwa wieki i generuje tak niemożliwy burdel w domostwie, że uważam je za najtrudniejsze/najbardziej upierdliwe danie.
      • mysiulek08 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:13
        5* - pierogi

        *Przy czym zdarzyło mi się zrobić i polędwicę Wellington i suflet, ale wykonanie przeze mnie pierogów trwa wieki i generuje tak niemożliwy burdel w domostwie, że uważam je za najtrudniejsze/najbardziej upierdliwe danie.


        siostro!
        • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:24
          Podchodziłam mentalnie do Wellingtona jako do niby niemożliwie trudnego i jeżeli się samemu nie robi ciasta to nie wydaje się ona jakoś trudna. Muszę kiedyś spróbować
          Pierogi to ZAWSZE robota dla 2-3 osób. Wtedy idą fabrycznie. Samemu lepiej sobie darować
      • gulcia77 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:03
        A dla mnie pierogi, to tak na 3. Mam potężną wprawę i, w sumie, bardzo lubię je lepić. 🙂
    • geez_louise Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:38
      No dla mnie gołąbki to 1, całe dzieciństwo przypatrywałem się jak się je robi, zawsze wychodzą. Tylko czas przygotowania dość długi. W ogóle jestem przez wybiórcze dziecko strasznie uwstecznione kulinarnie i dla mnie wszystko co gotuję na co dzień to 1, reszta kuchni to 5, bo tak dawno nie eksperymentowalam z żarciem ze wszystkiego się boję albo mi się nie chce nawet próbować, i nic pomiędzy.
    • princesswhitewolf Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:49
      u5 - souffle czy suflet chyba po polsku. ciezko zrobic by nie padl.
    • escott Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:52
      Moim zdaniem skala trudności mocno zależy od skali ambicji i czepialstwa - dla mnie zrobinie idealnych ą, ę, srą srę cieniutkich naleśniczków doskonale wysmażonych, bez jednej grudeczki mąki i w ogóle jest całkiem trudne. Byle jakich - wiadomo. Pierogi, to samo - robię bez trudu, ale wiem, że mistrzyni kuchni by się na pewno czepiała, że wszystko źle, ciasto nie takie owakie i w ogóle. W kuchni niektórzy ludzie są potwornie wymagający i osiągnięcie doskonałości w czymkolwiek moim zdaniem to 5. Więc można najwyżej zmierzyć skalę upierdliwości czy złozoność - no tu pierogi na pewno są wysoko, to pracochłonne. Tort też sporo pracy itp. Najtrudniejsze i najupierdliwsze, co usiłowałam zrobić, to indyjskie, z własnoręcznie wypiekanymi naanami, ale to w zwykłym piekarniku była mordęga.
      • escott Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 15:54
        a, niańczene sosów waniliowych/kremów cukierniczych, żeby zgęstniały a się nie zwarzyły moim zdaniem jest nietrywialne
        • kokosowy15 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:06
          Nie robię specjalnie trudnych potraw. Kaczkę i gęś duszę w czerwonym winie, oczywiście po opieczeniu, nigdy nie jest sucha. Kurczaka piekę w piekarniku, po wcześniejszym obgotowaniu, tradycja tyrolska. Najdłużej trwa zrobienie zrazów zawijanych z wołowiny, najtrudniej dorobić ciasto do chinkali, żeby było cienkie a się nie rwało.
          • kura17 Kokosowy 01.02.21, 13:51
            > Kurczaka piekę w piekarniku, po wcześniejszym obgotowaniu, tradycja
            > tyrolska.

            Kokosowy, moglbys powiedziec jak to sie robi takie kurczaki po tyrolsku?
            albo przepis wkleic? pieknie prosze, brzmi jak cos, co mogloby nam posmakowac smile

            > Najdłużej trwa zrobienie zrazów zawijanych z wołowiny

            moja tesciowa robila boskie zrazy!!!
            mnie sie nie chce wink
        • aqua48 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:14
          Mnie średnio wychodzą ptysie oraz smażone pączki zatem te desery bym dała najwyżej w skali trudności, jako 5, ale też robiłam je ze dwa razy w życiu. Gdybym się spięła i ćwiczyła często, to pewnie spadłyby na niższą pozycję. Gołąbki, to łatwe danie tylko sporo papraniny, pierogi to samo - samo lepienie jest nudnawe, kaczka, gęś, indyk pieką się same, żadnej filozofii nie potrzeba, tylko doglądania i podlewania wytworzonym sosem.
      • konsta-is-me Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:24
        Bo naan się nie piecze w piekarniku !
        Tylko na suchej, cienkiej patelni.
        • konsta-is-me Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:34
          Chyba że masz dostęp do pieca tandoori albo czegoś podobnego.
        • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:35
          A no właśnie. Pierwszy raz naan zrobiłam pól na pół - część poszła do piekarnika, część na patelnię, bo w piekarniku wszystkie się nie zmieściły. Te z patelni wyszły idealne, a z piekarnika wyjęliśmy twarde suszki, choć wszystko robiłam ściśle wg instrukcji.
          • konsta-is-me Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:36
            W piekarniku nie wyjdzie.
            Naan robi się b. szybko- na patelni maks .kilkanaście sekund na każdą stronę, przyciskając placek sciereczka a najlepiej kilka- na b. gorącej patelni.
            Dlatego najlepiej na cienkiej.
            Żadne tam powolne wypiekanie albo kilkukrotne obracanie- wyjdą suchary na których można połamać zęby.
            • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:43
              Tak, teraz już to wiem. Dlatego wbrew pozorom zrobienie ich w domu nie zajmuje mi dużo czasu, bo one się błyskawicznie robią. Do piekarnika nigdy więcej nie wsadzę.
      • princesswhitewolf Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 19:24
        >- dla mnie zrobinie idealnych ą, ę, srą srę cieniutkich naleśniczków doskonale wysmażonych, bez jednej grudeczki mąki i w ogóle jest całkiem trudne.

        akurat pozbycie sie grudek nie jest trudne bo zalezy od zmielenia skladnikow. Wsadzasz w blender i pierdu... mieli sie. Duze nie jest latwo zrobic na malym palniku gdzie nierownomiernie rozlazi sie temp. Lepiej wychodza na duzych elektrycznych rownomiernie od dolu podgrzewanych specjalistycznych patelniach.
        No i kwestia tez przepisu. Dodatek maslanki i masla wiele zmienia
    • mysiulek08 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:11
      5/ pierogi! nie znosze, nie lubie! moge zrobic najbardziej wymyslne ciasto z pierdyliona skladnikow i dziesiatka misek niz robic pierogi, robienie ciast mnie uspokaja, a lepienie pierogow wk...a niemozebnie
      4/ golabki, lasania
      3/tarty, sosy, owoce morza (glownie obrobka)
      2/nalesniki, zupy, makarony, wiekszosc codziennego jedzenia
      1/ losos i inne ryby (pomijam obrobke, kupuje filety albo robie cala rybe), jajecznice i omlety, zdecydownie szybsza jest jajecznica niz kanapka smile
      • mysiulek08 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:12
        a i do 1 zaliczam kuraczka na butelce
        • chlodne_dlonie Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:30
          mysiulek08 napisała:

          > a i do 1 zaliczam kuraczka na butelce
          >

          Wiadomo..byle tylko na ematce za długo się nie zasiedzieć tongue_out LOL
          • mysiulek08 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:25
            no 1, bo tu akurat wiele roboty i naczyn nie potrzeba, czasu tylko bez udzialu wlasnego

            kuraka rozmrazam w lodowce (organiczne mam tylko mrozone) w solance, tak z 12h mu schodzi albo dluzej, potem marynata, kolejne 12h i juz tylko pieczenie, tak z 3h w 130stp i tylko termoobieg i juz jest smile

            zaczynam w piatek jak w niedziele ma byc gotowy, tzn zaczynalam, jak jedlismy drob i inne

            tak, wiem u ematki pieczenie kuraka to gora 40min ale my lubilismy bardzoooo, bardzooo mocno upieczony z chrupiaca skorka
            • gaga-sie Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 14:56
              To butelka z piwem czy pusta? Bobkiedys próbowałam robić takiego z piwem i coś mi nie wyszedł. I juz nie piekę w całości.
      • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:37
        Co masz z lazanią?

        Przygotowujesz patelnię, dwa garnki i dwie miski.
        Na patelni smażysz mięso z cebulą, czosnkiem, przyprawami (tymianek, gałka, cynamon, papryka słodka, sól, pieprz) i kleksem koncentratu/passaty (lub po wegetariańsku: ugotowaną zieloną soczewicę z pieczarkami i resztą składników).
        W misce blendujesz puszkę pomidorów z czosnkiem oliwą i solą.
        W drugiej misce ścierasz sery.
        W jednym garnku gotujesz wolno masło z mąką, mlekiem, gałką i solą.
        W drugim wodę z oliwą i solą.
        W międzyczasie kroisz na desce w plastry bakłażan i cukinię (albo co tam masz w lodówce).
        Podgotowujesz 3 płaty makaronu i układasz warstwę. Podgotowujesz następne 3 i kolejna warstwa.

        Kwestia zsynchronizowania czynności. tongue_out


        • mysiulek08 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 20:34
          no nic nie mam smile ale nie jest to szybosciowa potrawa tongue_out

          robie bez beszamelu, nie znosze, brrrrr
          • piataziuta Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 20:45
            Jak domownik jest głodny, to może pomóc, żeby jedzenie szybciej było (co ostatnio sukcesywnie stosuję) tongue_out.
            Jak beszamel niet, to chyba ciężko o dobrą lazanię? tongue_out
            Co tam dajesz? Sery? Sos pomidorowy?
            • mysiulek08 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 21:22
              sos pomidorowy i sery

              wiesz, pojecie "dobra" jest subiektywne i rozlegle 😋 od dziecka mam uraz do beszamelu i sosow na jego bazie, nie pomogly knajpy ani wloskie ani francuskie (w tychze krajach), nie moge, mam odruch wymiotny

              hmmm, nie lubie jak mi sie ktos po kuchni paleta jak ja gotuje (to w genach dostalam), jak ktos gotuje tez sie nie wtracam 😀
        • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 20:44
          U mnie:
          Przygotowujesz gar z grubym dnem. W tym garze smażysz na maśle czosnek i cebulę. Dodajesz doprawione mięso, obsmażasz. Dodajesz passatę, gotujesz póki się nie zredukuje do gęstego bardzo pomidorowo-mięsnego sosu +sól, pieprz).
          Przygotowujesz patelnie na której obsmażasz czosnek na oliwie. Czosnek leci out. Do oliwy dodajesz liście szpinaku. Czekasz aż ten sos się zredukuje. Dodajesz mascarpone albo ricottę, sól i pieprz. Mam preferencje do pierwszego.
          Przygotowujesz beszamel z około 2/3 kostki masła. Kroisz ok 3-4 mozzarelli w plastry.
          Naczynie wyściełujesz masłem. Układasz na dnie płaty makaronu, dajesz warstwę sosu mięsnego, beszamelu i kilka rozdartych plastrów mozzarelli. Na to makaron, szpinak, beszamel, mozzarella, makaron, mięso beszamel, makaron, beszamel i na wierzch gęsto mozzarella.

          Zapiekasz aż się przypiecze góra. Po wyłączeniu piekarnika jeszcze 30 min odczekujesz.

          Nie jest to klasyk gatunku, ale jest genialna i wymaga ok 4h żeby się sosy dobrze poredykowały
          • mysiulek08 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 21:24
            no mniej wiecej taki proces i nie wmowisz mi, ze trwa 15- 20 minut 😋
            • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 22:15
              No nie. To jedno z bardziej pracochłonnych dań jakie robię. Wychodzi boskie i robię je tylko dla ludzi których bardzo lubię, bo właśnie nie wygląda na talerzu pracochłonnie. Podałam kiedyś dalszej rodzinie i się obrazili prawie, że dałam im plebejskie lasagne, a ja sosy redukowałam na pyrkaniu dnia poprzedniego żeby dobrze przeszły, a od trzepania takiej ilości beszamelu uschła mi rączka. W końcu to tylko mielone z pomidorami i makaronem. Takie bolognese tylko w innej formie. Phi...
    • swiezynka77 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:22
      Dla mnie 5 - zbyt pracochłonne albo nie chciało mi wyjść za pierwszym razem- gołąbki, pierogi, śląskie, ciasto francuskie.
      4 - trudne ale podejmuję próby- nugat ,a właściwie jego składnik karmel. Jeszcze nigdy nie udało mi się ugotować do nitki
      • cosinuss Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 19:30
        ad4 to nie wiem, jak nugat, ale walkę z syropem cukrowym do makaroników rozwiązał zakup termometru za 15 zł. Wkładasz do gotującego się syropu i czekasz aż naciągnie do temperatury oczekiwanej i gotowe.
    • andaba Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:23
      1 to dla mnie potrawy, które trudno spieprzyć - np ziemniaki ze schabowym lub panierowaną piersią z kurczaka, to nawet nierozgarnięte dziecko potrafi zrobić. Poza tym większość zup, ciasto ucierane z owocami, ciasto drożdzowe z kruszonką.
      2 to reszta, trudnych potraw nie robię, u mnie i tak nikt nie lubi fikuśnych dań, ziemniaki, kapucha (ewentualnie buraki), mięso bądź proste dania mączne cieszą się największym powodzeniem.
      • lumeria Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:58
        > schabowym lub panierowaną piersią z kurczaka, to nawet nierozgarnięte dziecko potrafi zrobić

        Eeeee....no już dawno dzieckiem nie jestem, wiec chyba nierozgarnięta, bo panierki ZAWSZE spartaczę

        Za to suflet potrafię zrobić genialny z minimalnym nakładem sił. Właściwie sam się robi.


        Ja mam raczej matryce trudności i czasochłonności:

        - od szybkich i łatwych do wykonania (np. scampi, mięso w wolno-warze, parówki smile )
        - łatwe a praco/czaso-chłonne (pierogi, pasztety, krokiety)
        - technicznie trudne i szybkie (stek, suflet)
        - po technicznie trudne i czasochłonne (torty, skomplikowane ciasta).
      • kurt.wallander Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 11:35
        andaba napisała:

        > 1 to dla mnie potrawy, które trudno spieprzyć - np ziemniaki ze schabowym

        Mój schabowy nie zachwyca. Jakiś twardawy mi się zawsze wydaje.
    • pomurnik91 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:40
      1- tosty, jajecznica, placek owsiany
      2- makaron z sosem, danie jednogarnkowe z ryzem/kasza, warzywami i miesem/fasola, pieczona ryba (bez patroszenia i takich tam)

      dalej sie nie zapuszczam
    • ajr27 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 16:56
      Mogę napisać tylko o moich 5, czyli kulinarnych sztukach dla mnie bardzo trudnych, których się boję. I prawdopodobnie byłyby to jedyne rzeczy, które by mi się nie udały, bo kucharką jestem bardzo dobrą.
      Makaroniki
      Suflet
      Kołduny
      Kalmary i przegrzebki
      • canaille Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:55
        Tak, to brzmi jak moje 5. Nie tykam wyrafinowanych wypieków, dziwacznych owoców morza, tradycyjnie przyrządzanych potraw zwłaszcza mięsnych lądujących na stołach arystokracji.
        Przy czym u mnie 5 to jeszcze... pizza - nie ta ręka i nie ten piec!
        • ajr27 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 21:00
          O, obróbka ciasta na pizzę to także moje 5
      • swiezynka77 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 21:18
        ajr27 napisała:

        > Mogę napisać tylko o moich 5, czyli kulinarnych sztukach dla mnie bardzo trudny
        > ch, których się boję. I prawdopodobnie byłyby to jedyne rzeczy, które by mi się
        > nie udały, bo kucharką jestem bardzo dobrą.
        > Makaroniki
        > Suflet
        > Kołduny
        > Kalmary i przegrzebki

        Makaroniki robię, są dość łatwe tylko trzeba bardziej suszyć niż piec jak to bezy
        • ajr27 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 00:15
          Beza to pikuś, najgorsze to sprawdzanie piany, żeby miały idealny kształt i formę z tą falbanką. To robota precyzyjna, podziwiam, że dajesz radę.
          • swiezynka77 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:43
            kształtem się nie przejmuję wcale big_grin
            • ajr27 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:48
              😀
          • cosinuss Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 19:31
            mata silikonowa do makaroników bardzo pomaga, a w zasadzie rozwiązuje problem nieregularnych kształtów
    • triismegistos Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:15
      Potknelabym się na punkcie pierwszym, nigdy w życiu nie wyszły mi naleśniki. Omlet bez probblemu, gołąbki znajduję upiornie pracochłonnymi i robię raz na dwa lata. Nadziewane kaczki etc łatwizna. Wielowartswoych tortów nie robiłam, ale ostatnio strasznie wkręcam się w ciasta, więc pewnie kiedyś się rzuucę, bo kocham wyzwania.
      Dzisiaj obiad prawie z gotowca wink Bo pieczeń wołowa z kluskami.
      • jolie Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:19
        Ja również uważam, że gołąbki są pracochłonne. Może dlatego, że w ich klasycznej wersji nie daję surowego mięsa do ryżu, tylko gotowane. Parzenie liści też trwa swoje. No i błyskawicznie znikają, przynajmniej w moim domu.
        • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:32
          U mnie w oryginale babcinym była kasza gryczana i to w przewadze do mięsa i do tego bez jajka (wielkopolskie gołąbki oszczędne). Próba "ulepienia" tego cholerstwa była jak kręcenie bicza z piasku.
          • jolie Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:03
            U mnie też więcej ryżu niż mięsa, a ja jeszcze nie daje za dużo tłuszczu, zatem farsz jest sypki. A mięso gotuję, bo lubię jeść ten farsz z tylko sparzonymi liśćmi.
            • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:27
              W którym miejscu tłuszcz? U mnie cały tłuszcz to masło na którym się szkli cebulkę. Tłuszcz najbardziej zależy od mięsa. Na indyku będą chude, na świni (co robię rzadziej) tłuste.
              • jolie Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:48
                Chodzi o ilość tłuszczu zarówno z mięsa, jak i z cebuli. Pamiętam, że moja babcia dawała go mnóstwo do tej cebuli i jeszcze sporo smalcu do duszenia. Ja gotuję ryż na wywarze z mięsa, a on też jest tłusty, zatem resztę ograniczam.
      • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:39
        (tu był długi post z instrukcją smażenia dwóch typów idealnych naleśników, ale mi się skasował, a że opisywałam w nim jak to pogięłam patelnię i rzucałam inną w brata, to nie powtórzętongue_out)
        • triismegistos Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:50
          Szkoda prądu, jestem organicznie niezdolna do zrobienia dobrych naleśników, klątwa taka.
    • mashcaron Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:26
      Dla mnie 5 mają nieodmiennie od lat kartacze. Nigdy mi nie wyszły, zawsze jakimś cudem zostaję z garem pełnym szarej brei.
      • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:30
        Dobrze, że nie są z mojego regionu. Ja np nie umiem w kluski śląskie chociaż leniwe i kopytka wychodzą mi nieźle

        Z serii kto to panu tak spierdolił nie umiem w bezy. Bezy to dla mnie 6 w skali. Na szczęście jedyne, które lubię robi koleżanka.
        • canaille Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:50
          Sposób na bezy Ottolenghi zamieścił w The Cookbook. Dziecko pożarło, ja w sumie też, więc uznajmy, że wychodzą.
        • gulcia77 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:12
          Z kluskami śląskimi to jest parę patentów. Po pierwsze, robisz je ze świeżo ugotowanych ziemniaków, najlepiej tak ciepłych, w jakie jesteś w stanie wspadzić łapki. Po drugie złota proporcja. - uklepujesz przeciśnięty ziemniaki, dzielisz na cztery, wyciągasz jedną część i w to miejsce sypiesz skrobię. Po trzecie. - żadnych jajek. I po czwarte, najważniejsze - gumiklejzów nie robi się z wyprzedzeniem, tylko przed samym gotowaniem.
          • konsta-is-me Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 09:29
            Jeden ziemniak czy 1/4 masy rozgniecionych ziemniaków ?...
            • gulcia77 Re: Gotowanie - skala trudności 01.02.21, 10:16
              1/4 masy rozgniecionych ziemniaków.
    • woman_in_love Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:41
      1 to zrobienie herbaty - znałam takie i takich, którzy nie umieli sobie zrobić herbaty
    • lea_233 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:41
      Raczej dzielę gotowanie na szybko się robiące i czasochłonne. Najbardziej nie lubię robić pierogów. Cała kuchnia w garach, talerzach, mące. pół dnia roboty a pierogów niewiele.brr
    • kafana Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 17:52
      Ja tez raczej jestem za tym co zawsze wychodzi a niekoniecznie jest mało pracochłonne. Umiem zrobic tarte cytrynowa z beza, wołowinę po burgundzku risotta a zupełnie nie idą mi kluski, pierogi czy steki na które przepisy są proste.
      • laura.palmer Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:13
        Bo pierogi i kluski wcale nie są proste. Jak się nie ma doświadczenia, to łatwo zrobić złe ciasto, nawet jeśli korzysta się ze sprawdzonego przepisu, wystarczy mąka nie taka. Wałkować i podsypywać mąką trzeba z wyczuciem, bo jak mąki za mało, to się przyklei do stolnicy, a jak za dużo to się nie skleją. Farsz to samo - dasz za dużo to będą miały dziury, jak za mało to po ugotowaniu zrobią się płaskie. Jak już się człowiek umęczy lepieniem, to i tak nie może ich zostawić, żeby się same gotowały, tylko trzeba stać nad tym garem, pilnować, żeby się nie posklejały, wyjąć w odpowiednim momencie, wrzucić kolejną porcję, a te wyjęte znowu zabezpieczyć przed posklejaniem i tak w kółko.
        Risotto przy tym to prościzna, wystarczą właściwe składniki. Wołowina po burgundzku też, kluczem jest dobre mięso. Ale pierogi - brrr.
        • bialeem Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:24
          Kwestia wprawy i jak już wspominałam - pierogi, to gotowanie wieloosobowe.
          Pół młodości przypatrywałam się jak się kręci ciasto na makaron i pierogi, a jak już się to ma opanowane, to lepi druga osoba i leci taśmą. Nie biorę się za lepienie pierogów jeżeli mam zrobić mniej niż 150-200, bo to rzeczywiście syf, ale niestety nigdy nie jadłam lepszych od swoich. W kupnych i garmażeryjnych w kapustowych jest za mało grzybów i kapusta jest za kwaśna. W ruskich prawie nie ma cebuli i farsz jest przemielony na papkę, a powinien mieć grudki ziemniaków i nie mieć zmielonej cebuli(a sama cebula powinna być miejscami przypalona). Mięsu kupnemu w tej formie nie ufam, bo mielą kopyta z oczami. W szpinakowych z kolei zawsze dają za grube ciasto.
          No nikt cholera nie robi tak dobrych farszów jak ja i nie umie w moje ulubione cieniutkie ciasto. Nie mam wyjścia i muszę 2x w roku angażować ojca i brata i robić hurtem.
    • volta2 Re: Gotowanie - skala trudności 31.01.21, 18:26
      powinna być jednak jeszcze pozycja może?6? czyli poza skalą
      coś, do czego nawet się człowiek nie zabiera z powodu trudności?

      dla mnie czymś takim są pierogi i kiedyś ciasto drożdżowe(teraz już umiem, choć bardzo rzadko robię, raz na rok mniej więcej)
Pełna wersja