cruella_demon
31.01.21, 21:21
Natchnął mnie wątek kościołowy.
Na hałasy jestem kompletnie obojętna. W samolocie mogę siedzieć koło ryczacego i wrzeszczącego dziecka i calą drogę prześpię jak niemowlę. Kiedyś mieszkaliśmy w hotelu tuż przy samym lotnisku, ja tego nie rejestrowałam, dla dzieci startujące i lądujące samoloty były atrakcją. Starszy syn ma to po mnie, nie obudzą go ani fajerwerki ani wiertarka udarowa nad głową, sprawdzone 😂 Mogą mi armaty huczeć.
Natomiast smród. Oooo, gorzej. Gdyby koło mnie siedział puszczający bąki Japończyk, albo pani z mocnymi perfumami, skończyłoby się obfitym rzygiem.
Niestety smrodu i ciężkich perfum, czy odświeżaczy nie zniosę i wymiotuję.