leia33
01.02.21, 09:08
Mój syn to wybitny antytalent matematyczny. Z trudem przychodzi mu nauka z tego przedmiotu, już tak ma niestety. Jedyny szkolny przedmiot, którego szczerze nienawidzi. Do tej pory jeszcze jakoś szło, ba, miał nawet czwórkę, co było okupione ciężką pracą. Ale też nauczycielka była fantastyczna - bardzo wymagająca, ale cierpliwa, sympatyczna, potrafiąca tłumaczyć. Niestety, od tego semestru zmuszona była zrezygnować z pracy. Na jej miejsce przyszła inna, która w szkole ma złą opinię. Wymaga, gnębi, ale tak w ogóle to radź sobie sam, człowieku. Ja ci zadam, odbębnię i tyle. Uczy w tej szkole już kilkanaście lat, więc myślę, że opinia nie jest przesadzona. Przynajmniej tak do końca. Gdy syn usłyszał o zmianie nauczyciela od matematyki załamał się kompletnie. Mówi, że on się uczyć tego przedmiotu nie będzie, że ma dosyć, on sobie nie poradzi. Tłumaczę, jeszcze trochę lat nauki przed tobą, no każdy musiał przez to przejść. Jak mogę zachęcić syna, dodać mu otuchy, przekonać, że sobie poradzi?