Dodaj do ulubionych

Pies a pies to nie to samo

01.02.21, 19:24
Jest to oczywiste, każdy jest inny. Niby to wiedziałam, a jednak wzięłam nowego psa 2 miesiące po śmierci poprzedniego.
Pies jest świetny, śliczny, przytulaśny. Ale nie jest TAMTYM psem i juz wiem, ze mi go nie zastąpi. Będę ją bardzo lubić - już ją lubie, ona się nie da nie lubić, jest słodka.
Ale Mela była wyjątkowa. Ciągle mi się śni i ciągle za nią okropnie tęsknię. Ona była najważniejszym psem w moim życiu. A miałam ich dużo. Po żadnym tak nie rozpaczałam.

Obserwuj wątek
    • chatgris01 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 19:28
      Rozumiem Cię doskonale, choć ja tak mam z kotem. Miałam ich sporo, ale tego jednego wyjątkowego żaden nie zastąpi. Odszedł 3,5 roku temu i nadal za nim tęsknię, nie ma dnia, żebym o nim nie myślała.
      Tulę.
    • asiairma Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 19:28
      To prawda, szczególnie jest trudno jak się ma pewne oczekiwania. Dlatego wydaję mi się, że lepiej zmienić rasę wygląd psa "następcy"- łatwiej nie mieć oczekiwań.
      Ale nie martw się- zżyjesz się i poczujesz nowe- inne przywiązanie.
    • sofia_87 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 19:53
      Meli Ci ona nie zastąpi, ale będzie sobą, fajnym, kochanym psem i to wystarczy by zdobyć Twoje serce.
      Ja też tęsknię za moim psem, był wyjątkowy, taki koci i dystyngowany, jedyny w swoim rodzaju.
      Ale wiem, że miał długie i szczęśliwe życie i tylko to się liczy.
      • default Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:24
        Mela miała za krótkie życie jak na małego kundelka. Powinna źyć z 15 lat albo więcej. Ale zabił ją guz mózgu w wieku niespełna 13 lat. Nie mogę się z tym pogodzić. Wiem, ze nic nie mogłam na to poradzić... ale tak strasznie mi zal, ze odeszła za wcześnie.
        Wychowałam ją niemal od oseska, miała miesiąc, gdy ją zabrałam ze wsi, gdzie planowano utopić czy zakopać cały miot.
        Irenka z kolei jest z Wojtyszek, obozu koncentracyjnego dla psów. Ciesze się ze ją uratowaliśmy, ciesze się ze jest z nami, ale... nie jest Melą.
        • sofia_87 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 21:04
          Mela żyła i była szczęśliwa i kochana.
          To najważniejsze.
          A Irenka jest Irenka, jedyna w swoim rodzaju. Nie oczekuj od niej, że zastąpi Malcie
          Mnie pomógł Testament kochanego psa, może Tobie także pomoże.
    • heca7 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 19:58
      Mam dokładnie to samo, przytulam kiss Słowo w słowo mogę napisać to o moim kocie Kotorze. A Panna Cota jest świetna, śliczna , przytulaśna ale nie jest KOTOREM i już wiem, że mi go nie zastąpi. Kotor był wyjątkowy , okropnie za nim tęsknię, ciągle mam wrażenie, że go słyszę (jak je chrupki, jak wskakuje na parapet na balkonie) i był najważniejszym kotem w moim życiu a miałam ich dużo. Po żadnym tak nie rozpaczałam. A weśśśś, popłakałam się sad
      • dominika9933 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:04
        Widać, tak jest, że zawsze jest ten jedyny/ta jedyna. Smutne to, ale przynajmniej wiem, że nie jestem jedynym przypadkiem z Joziem. Myślałam, że to może syndrom pierwszego psa. Byliśmy sobie stworzeni najwyraźniej... Też mi się smutno zrobiło.
        • heca7 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:22
          Też myślałam sobie, że jestem chyba jakaś dziwna, niedojrzała czy coś. Bo przecież ludzie mają PRAWDZIWE problemy a ja tu płaczę po kocie. Ale on był jedyny, wyjątkowy, z żadnym nie czułam takiej więzi. Nie uprałam po nim kocyka, nadal jest na nim jego futro. Nie mogę się zdobyć, chyba zapakuję w torbę i schowam głęboko.
          • magata.d Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 21:56
            Dziewczyny, czytam co piszecie i łzy mi lecą. Miałam jednego psa w życiu, całe dzieciństwo, od 4 klasy podstawówki do początków studiów. Ból po stracie pamiętam do dziś. Nigdy potem już nie miałam żadnego innego. Teraz (po bardzo wielu latach) mam kota (nie decydowałam się na niego, znajda-kocia bida sama się wprosiła wink ) i pokochałam go tak, że nie mogę w to uwierzyć.
      • la_mujer75 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:24
        Ja miałam takiego Rywina.
        Był tym naj...!
        Przed nim miałam kotkę- cudna, mądra, najmądrzejsza. Potem była Fretka- trudna kocica, oj trudna.
        Teraz mam przygarnięte dwa kociaki. Kocica- bardzo mądra, dobra, plus jej syn.
        Ale Rywin! On był jedyny !
        W kwietniu minie 15 lat od jego śmierci, a nadal potrafi mi się śnić. I budzę się z żalem, że to tylko sen.
        Nadal mam wyrzuty sumienia, że nie zauważyłam, że jest chory. I za późno dotarliśmy do weterynarza, a ten też źle zdiagnozował go.
        Całą noc umierał na moich rękach... Nie wiedziałam wtedy.
        Kilka dni po jego śmierci, miałam takie bóle w klatce, że myślałam, że mam zawał. Tak ciężko to przeżyłam.
        I długo go "słyszałam". I wręcz czułam jego obecność.
        Nie był może najmądrzejszych z moich kotów, ale kochał mnie całym sobą.
        Pokochał mojego syna od pierwszego wejrzenia.
        Nikt obcy nie mógł do niego podejść, jak mnie w pobliżu nie było. Normalnie warczał na każdego. Nawet na męża.
        Raz tylko pacnął syna łapą (bez pazurów). Akurat nagrywałam filmik z nimi. Mina syna - bezcenna. Rywin natychmiast go przepraszał, tuląc się do niego.
        To był ich przedostatni wspólny film.
        Ostatni nakręcony był trzy dni przed śmiercią Rywina. Do tej pory nie mogę go oglądać, bo beczę.
        • default Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:59
          Moja Melcia, gdy mnie nie było w domu kilka dni, to w ogóle nie wychodziła na spacery, tylko małe siku w ogrodzie i myk - do sypialni, gdzie zagrzebywała się w moją nocną koszule. Zawsze jej zostawiałam taką używaną, niepraną, żeby się miała do czego przytulać. Kochała i męża i córkę, ale ja byłam najważniejsza.
          • heca7 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 22:12
            Mój Kotor jak córka na noc nie wracała do domu stawał w drzwiach jej pokoju i znacząco się patrzył. Ciągle tam zaglądał, czekał kiedy wróci, niepokoił się. Uwielbiał ją. Mam filmiki ponagrywane jak się do niej przytula, bodzie ją głową, patrzy jej w oczy. Jak chciał iść spać do niej do pokoju a ona była na dole to przychodził po nią i ją prowadził. Niesamowicie trafnie/ zrozumiale umiał nam przekazać swoje potrzeby. Śmialiśmy się, że w poprzednim życiu był człowiekiem smile
      • astomi25 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:36
        Jej, jak ja Cie rozumiem uncertain
        Do dzis zdarza mi sie poryczec za moja Skierką. To byl najmadrzejszy pies na swiecie!
        Mieszaniec jamnika szorstowlosego z niewiadomo czym. Jedyna, wyjatkowa taka. Iq z tysiac piecet. Rozumialysmy sie bez slow sad
        Ech...
        Ucaluj Irenke.
    • mirkabella Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:46
      Mieliśmy dwa koty, i jak wyjechaliśmy za granicę, zajeli się nimi moi rodzice. Oba już za Tęczowym Mostem..
      Potem umarła babcia, zostały po niej dwa koty. Znowu są u mojej mamy, i mama cały czas powtarza, że fajne są, ale nie takie, jak tamte... Są zupełnie inne, mile bardzo, podobne charakterami, tak jakby powtarzają schemat tamtych - ale jednak nie nasze. Kochamy je bardzo, i tęsknimy za tymi, których już nie ma sad
      Tak to już jest.

      Z drugiej strony, z nowym psem musisz zbudować swoją historię, swoje doświadczenia, przeżycia. To na pewno zajmie trochę czasu.
      Pozdrawiam Ciebie i ją smile
    • hrabina_niczyja Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:50
      Daj sobie czas. Wiem co czujesz, miałam tak samo. Po śmierci mojej kluski nie umiałam sobie miejsca znaleźć, miała dopiero 5 lat i pieprzonego chloniaka. Nie da się opisać tej rozpaczy. Odeszła mi na rękach, zakopałam ją i pustka. Powiedziałam sobie żadnego psa więcej. Dwa miesiące później zobaczyłam pieguske i adoptowałam na drugi dzień. Bez rozmyślania nawet, po prostu jakąś siła mówiła mi, że muszę mieć tą psiulke i koniec, pojechałabym po nią na drugi koniec Polski nawet. A potem szok, szczeniak, wychowanie, uczenie wszystkiego. A miałam już mądrego, wychowanego psa, mojego psa. Minęły dwa lata i wiesz co? Kocham ją, tęsknię za nią, uwielbiam się w nią wtulać, gadać z nią, kocham patrzeć na ten piegowaty nochal. Wglądem różnią się bardzo, ale zachowaniem? Nie ma różnicy, tak samo mądra, tak samo cudowna, przywiązana, przytulaśna i kochana. Gdyby jakimś cudem kluska wstała to miałabym je dwie, nie umiałabym już wybrać jednej.
      • dominika9933 Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 21:18
        Mój Józio miał 6,5 roku, wrodzona wadę serca, adoptowalam Go, jak miał ok. 1,5 roku, potem zdiagnozowano wadę. Było ok, badania okresowe w normie, a potem szybko poszłosad. Też odchodził na moich rękach, też go pogrzebałam i smutek. Po miesiącu przyjaciele znaleźli mi buldozia z adopcji, innego, ale też trudnego. Pustkę zapełnił, teraz Go kocham, ale to co innego. Widać tak musi być.
    • madzioreck Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 20:58
      Jeszcze się nie zdarzyło tak, żeby mi jeden zwierzak "zastąpił" innego. Nawet TEN zwierzak nie zastąpił żadnego poprzedniego, i zresztą przecież nie da się... Każdy jest tylko jeden. Chyba nie można robić takich założeń po prostu...
    • mid.week Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 21:07
      Czuję w kościach, że mam teraz własnie tego jedynego psa, i że żaden kolejny go do końca nie zastąpi... Z drugiej strony nie taka rola zwierząt w naszym życiu. Każde jest inne i uczy nas czegoś nowego. Przytulam Def
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Pies a pies to nie to samo 01.02.21, 21:18
      Pies ja czlowiek, nie ma dwóch identycznych.
      Mój drops był moim super psem, teeaz mam lolkę i na początku bylam zwiedziona, że ona taka glupiutka ale teraz po 4 latach nauczyla się nas, my jej i jest super.
      Kocham ją bardzo czy tak samo jak dropsa? Nie wiem to inna milość może nawet większa.
      • default Re: Pies a pies to nie to samo 03.02.21, 19:22
        Dziękuję. Irenka póki co jest szczeniakiem, ma ok. 8 miesięcy, wiec jeszcze trudno powiedzieć jaki będzie miała charakter docelowo. W każdym razie juz widać, ze jest inteligentna, nieraz nas nawet zaskakuje jak dużo rozumie i jak szybko łapie znaczenie wydawanych jej poleceń.
        • igge Re: Pies a pies to nie to samo 04.02.21, 14:49
          Zbudowanie porządnej więzi ze zwierzakiem musi potrwać. Ze dwa lata?
          I zastąpić jednego drugim młodszym nie da się, trudno.
          My cieszymy się naszą staruszką i mega rozpieszczamy.
          Jak w "Żonie modnej" - wchodzi pani do karety, za nią '"suczka faworyta"wink . Wiem, że 13 lat to dużo dla psa.
          Trochę nie wyobrażam sobie naszego domu, rodziny bez huskysad .



    • koraleznasturcji Re: Pies a pies to nie to samo 02.02.21, 08:57
      Miałam bardzo podobnie - kiedy moja ukochana sunia odeszła, byłam pewna, że następca nie będzie w stanie zająć jej miejsca. No i nie zajął. Zajął swoje.

      Ale dalej tęsknię za pierwszą sunią, to był wyjątkowy pies. Na dodatek umarła za młodo - przyplątało się choróbsko, obiektywnie rzecz biorąc, zrobiliśmy wszystko, co było można, żeby ją uratować, a i tak napadają mnie czasem myśli, że może można było zauważyć pierwsze objawy wcześniej.
      • tiszantul Re: Pies a pies to nie to samo 05.02.21, 17:10
        Jakos Cie tolerowalam i omijalam do tej pory...ale to tak jak ze smierdzacym gownem, zawsze sie w koncu wdepnie. Kawal pospolitego buca z ciebie tiszantul"

        Ryzykowne porównanie dla miłośniczki psów, przecież odchodów, w które można wdepnąć nie zostawiają na ulicach hejterzy psów, tylko wręcz przeciwnie - psy i ich sympatycy, którzy nie sprzątają.
        Wpis zresztą pokazuje istotną prawidłowiść - wystarczy zaprzeczyć wielce wrażliwym, empatycznym, pełnym najpiękniejszych uczuć sympatykom psów, by natychmiast zaczęli porównywać swojego oponenta do fekaliów. To nie przypadek, to zasada
    • la_felicja Re: Pies a pies to nie to samo 03.02.21, 19:47
      Wiem, jak to jest...
      Najlepiej, moim zdaniem, kiedy nowy pies jest przeciwieństwem poprzedniego. Mniej porównań, mniej wspomnień.
      Pocieszę Cię, że z czasem wspomnienia stają się coraz przyjemniejsze, radośniejsze, coraz łatwiej przychodzą rozmowy o poprzednim psie.
      Nie myśl, że Irenka zastąpi Ci Melę. Nie zastąpi.
      Skupiaj się na tym że Irence uratowałaś życie.
      • default Re: Pies a pies to nie to samo 03.02.21, 20:11
        Tak wyglądała Irenka po zabraniu ze "schroniska". Zagłodzona kompletnie, szkielet, dopiero teraz powoli dochodzimy do unormowania trawienia.
        Serce rośnie, gdy patrzymy jak się poprawia jej kondycja i wygląd.
        Jest inna, całkiem inna niż Mela.... ale lubie ją coraz bardziej. Jest mądrym psem, ma zadatki na bycie psem wybitnym smile Trzeba tylko przeczekać jakoś ten szczeniecy czas wink
    • kura17 Re: Pies a pies to nie to samo 04.02.21, 11:43
      wiecie co? ja nie jestem "zwierzeca" i nie do konca Was rozumiem - ale sciskam Was bardzo mocno!
      to jest swietny watek, choc troche smutny.

      moja siostra miala/ma psy i tez ma tego jednego, najukochanszego (juz odszedl).
      rowniez moj syn sposrod psow siostry ma tego "jednego jedynego", ktorego kocha najbardziej (obecny).

      buziak dla Was i zwierzakow, tych obecnych i tych, ktore odeszly kiss
    • basiastel Re: Pies a pies to nie to samo 04.02.21, 17:07
      Żaden z moich psów nie był mi tak bliski jak mój pierwszy. Odszedł dziesiątki lat temu. Nie porównuję. Szukam radości z obcowania z każdym kolejnym i ją znajduję, ale to już nie są te emocje, ta miłość. To był wymarzony pies, z którym spędziłam swoje późne dzieciństwo/młodość. W życiu dorosłym żadnemu nie mogę poświęcić tyle czasu, a jako dzieci robiliśmy cuda na kiju z tym psem - to tworzy więź. Po jej śmierci nie chciałam mieć innego psa przez wiele, wiele lat. Kolejny pojawił się w moim życiu, gdy miałam 4 miesięczną córeczkę, dla niej. Wiedziałam ile radości wnosi pies do życia dziecka i nie wyobrażałam sobie, że mogłabym moją córcię tego pozbawić. Zwierzaki mają się u nas dobrze, są cudowne, rozpieszczane, ale ja nie odczuwam już tak silnej z nimi więzi, jak z moja pierwszą sunią - owczarkiem niemieckim.
    • basiastel Re: Pies a pies to nie to samo 05.02.21, 16:57
      A może, gdy pomyślisz o tym, co chciałaby Twój ukochany piesek Ci zostawić w testamencie, byłoby Ci łatwiej?
      Wystukaj sobie w google hasło: TESTAMENT KOCHANEGO PSA. Ja w ten sposób próbowałam ukoić ból mojej córci, gdy odszedł pies, z którym spędziła całe swoje dzieciństwo. Po 8 miesiącach powiedziała, że jest gotowa pokochać innego psa, ale musi być ze schroniska. Wzięła zabiedzoną, chudą sunię z wytartym futerkiem od łańcucha, a po latach drugą kilkutygodniową i znów kocha.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka