smillla Re: A to czytałyście? (edukacja) 03.02.21, 07:19 Znajoma ma dziecko autystyczne, na granicy normy intelektualnej, główne problemy z płynnością mowy. Spokojne dziecko, bardzo lękliwe - w I klasie szkoły publicznej nie przeszkadzało, dzieci też nie traktowały małej jakoś źle, choć nie było wyraźnych przyjaźni. Klasa integracyjna, szkoła na ponad 1000 dzieci, istny labirynt, zajęcia rewalidacyjne rozproszone po odległych salach, hałas i ścisk na stołówce - norma. W dodatku z braku wystarczającej kadry logopedycznej bardzo mało usprawniania mowy. Brak zajęć SI. Dziewczynka bardzo męczyła się w tej szkole i wcale nie dlatego, że brakowało jej integracji. Po prostu warunki odbierały dziecku poczucie bezpieczeństwa. Przeciętne dziecko często ledwo sobie radzi w szkolnej dżungli, a co dopiero autystyczne? Małą rodzice przenieśli do szkoły specjalnej. Są bardzo zadowoleni, dziecko też. Kameralna szkoła, kilkuosobowa klasa, mnóstwo dorosłych do wspierania dzieci, mądre programy dostosowane do ich potrzeb, na miejscu wszyscy specjaliści-terapeuci, logopeda dostępny, zajęcia 2 razy w tygodniu. Mała w tej szkole w przeciągu niecałego roku zaczęła normalnie mówić. Za tym poszły inne kompetencje. Zadowolona, zadbana, nareszcie się rozwija i jest w tym rozwoju sensownie wspierana. Nie wyobrażam sobie, co by było z tym dzieckiem, gdyby nie było takich specjalnych szkół. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: A to czytałyście? (edukacja) 06.02.21, 21:58 Jak sie komus chce czytac (Prawie 200 stein) to tu proponowane zmiany wartowiedziec.pl/attachments/article/57846/MEW_wersja_pelna.pdf?fbclid=IwAR2wLv7pAmOpnMmuYklcuOI9HaS8fwFxb4-8H5_BS-6MfQMB9-JH6WTeJqQ Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 09:14 Pisałam już o tym wiele razy (zresztą zostałam za to zjechana na forum), że uważam, że absolutnie najlepszą opcją dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną są szkoły specjalne. Akurat dostosowanie programu to dla pedagoga specjalnego mały pikuś. Tylko, że w szkole masowej i nawet integracyjnej te dzieci nie mają szans na spokojny rozwój społeczny, na naukę budowania relacji rowniesniczych, na naukę radzenia sobie w różnych sytuacjach społecznych. Pisałam już jak to wyglądało w przypadku mojej siostry, jak ładnie się rozwinęła społecznie, emocjonalnie w szkole specjalnej, gdy poczuła się pewnie i była akceptowana przez rowniesnikow. Drugi taki etap to WTZ, sprawa absolutnie genialna. To daje takim osobom możliwość nawiązania RÓWNORZĘDNYCH relacji towarzyskich, możliwość korzystania na bieżąco ze wsparcia psychologa, terapeutów. No i ogromnie odciąża rodzinę. Zresztą widzę po siostrze ile daly jej te warsztaty umiejętności czy pomysłów na spędzenie czasu teraz gdy WTZ zamknięte. I choć nudzi się okropnie, chce wracać ale co chwilę coś lepi, maluje, ozdabia, ulepsza. Włączenie także CH osób do systemu masowego to zbrodnia po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
glanaber Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 10:25 Iuscogens, czytając wcześniej ten wątek przypomniałam sobie, że kiedyś jakaś forumka w podobnym wątku opisywała doświadczenia swojej siostry i ogromny pozytywny wpływ szkoły specjalnej na rozwój tej siostry. Teraz widzę, że to byłaś Ty. Takie głosy są bardzo ważne w tego typu dyskusjach, bo ukazują korzyści szkół specjalnych z perspektywy dziecka niepełnosprawnego, a nie tylko wady innych rozwiązań z perspektywy zdrowych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 10:51 No ja po doświadczeniach siostry nigdy nie zgodzę się, że szkolnictwo specjalne to getta, stygmatyzacja i oddzielanie od "zdrowego" społeczeństwa. To szansa dla dzieci na rozwój i naukę w sprzyjającym środowisku, w towarzystwie rowniesnikow na swoim poziomie oraz pod bardzo profesjonalną opieką. Mają szansę na akceptację, przyjaźnie, plotkowanie z koleżankami, kolegami, odnoszenie sukcesów, branie udziału w konkursach, zajęciach dodatkowych (nie tylko wyrównawczych), na budowanie poczucia własnej wartości. To są rzeczy, które procentują na przyszłość a nie ten mityczny kontakt ze zdrowymi dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 10:59 Dokładnie tak. Brutalnie mówiąc - czy ematka o przeciętnej inteligencji chciałaby chodzić do szkoły dla geniuszy? Mając po drodze milion zajęć wyrównawczych. Bez szans na udział w kółkach zainteresowań, imprezach naukowych, wokół których toczy się życie towarzyskie? We wszelkich konkursach czy występach brać udział na zasadzie " parytetu" wynikającego z poprawności? Na urodziny być zapraszaną dlatego, że wypada? Odpowiedz Link Zgłoś
iuscogens Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 11:05 No ja bym absolutnie nie chciała. To jest tak naprawdę realne wykluczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 11:46 iuscogens napisał: > No ja bym absolutnie nie chciała. To jest tak naprawdę realne wykluczenie. > Zgadzam się - jeszcze pal sześć kółka zainteresowań czy wybijanie się w konkursach - ale funkcjonowanie w środowisku, w którym ludzie tolerują mnie, bo muszą, nawet są uprzejmi, ale NIKT nie widzi we mnie jednostki, z którą można na serio o czymkolwiek pogadać, zwierzyć się, zaprzyjaźnić, wymienić doświadczenia - tak sobie wyobrażam piekło na ziemi. Człowiek jest istotą społeczną i do normalnego funkcjonowania potrzebuje ludzi, wśród których czuje się "wśród swoich". Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 12:05 Te kółka i konkursy wbrew pozorom to nie jest pal licho - to jest kolejnym elemet wykluczenia. Widzę, jak dzieci które przyszły do nas że szkoły masowej / integracyjnej angażują się w działalność drużyny harcerskiej, kółka teatralnego. Z jaką radością występują na uroczystościach szkolnych, gdzie dostają autentyczne oklaski. Ile radości przynoszą im treningi i udział w zawodach w ramach olimpiad specjalnych. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 12:08 Dzieci ktore do was przychodza nie radzily sobie w zwyklej szkole wiec nic dziwnego ze sa zadowolone. Co nie znaczy ze Cala reszta gdyby ja przeniesc do specjalnej bylaby zadowolona. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 12:22 Edukacyjnie sobie radziły, bo miały przecież IPET. Część trafiała do nas w momencie, gdy masowa oferta się kończyła - na poziomie gimnazjum lub po nim. A czasem wcześniej, bo się nie odnajdywały w tamtym środowisku. I tak jak wcześniej pisałam - teraz moim zdaniem jest największy wybór, pomiędzy szkołą masową, integracyjną i specjalną. Likwidacja tego skrzywdzi wiele dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 12:28 Miały IPET czyli de facto naukę na swoim poziomie, inną niż reszta klasy. Oczywiście, że likwidacja wyboru szkół skrzywdzi dzieci, rodziców również i nie pomoże dzieciom w nabyciu kompetencji społecznych. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 12:25 Czy jesteś w stanie zrozumieć, że dzieci z lekką i umiarkowaną niepełnosprawnością intelektualną mają potrzeby społeczne i chcą być dla kogoś kolegą/koleżanką, a nie maskotką, którą się klepie po głowie, daje banana i sadza w kąciku, żeby rysowało czy układało klocki sensoryczne? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: A to czytałyście? (edukacja) 07.02.21, 12:12 Coś w tym jest. Jak mówię, w klasie syna była dziewczynka na granicy normy. Odstawała od klasy, czego nie było tak widać w lasie 4, ale już w 5 i 6 to była przepaść. Ona była bardzo dziecinna. Świetnie dogadywała się z dziećmi młodszymi ( np z moją córką, która była od niej dwa lata młodsza ). Ale do rówieśników już nie. Pamiętam, jak któregoś dnia znalazłam u syna w plecaku zaproszenie na jej urodziny ( to było chyba miesiąc po jej dojściu do klasy ). Syn nawet nie zamierzał pokazać tego zaproszenia. I to nawet nie dlatego, że ona odstawała, ale była dziewczynką. A 4 klasa podstawówki to nie etap integracji między płciami. Syn powiedział, że cała klasa dostała zaproszenia, ale nikt się nie wybiera ( poza 2 dziewczynkami ). Wkurzyłam się mocno - bo mógł jej od razu powiedzieć, że nie przyjdzie zamiast przyjmować zaproszenie i robić nadzieję. Dodam, że gdyby zaproszenie dostała moja córka - to byłaby zachwycona. Bo wtedy bardzo lubiła X. Zadzwoniłam do koleżanek z pytaniem, czy ich dzieci idą. Okazało się, że nikt z rodziców nie miał pojęcia o tej imprezie. W końcu stawiła się prawie cała klasa. Impreza się udała - ale to była zasługa jej taty, który miał jakiś niesamowicie ciekawy zawód i zjeździł z jakimiś ekspedycjami pół świata. On im opowiadał, pokazał zdjęcia ( dla dzieciaków takich jak mój syn - uwielbiających geografię - to było rewelacyjne ). Potem jej brat zorganizował jakieś zawody judo i tym zajął chłopaków. Tylko to nadal nie była integracja z tą dziewczynką. Z nią lalkami bawiły się dwie inne dziewczynki. Zdecydowanie lepiej byłoby gdyby rodzice zrobili małe urodziny, ale dla tych dzieci, które przyjdą z chęcią. Tak było rok później. Odpowiedz Link Zgłoś