Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzynstwo

    • jagoda2 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 16:31
      Żeby mogło rozczarować, to trzeba by mieć wcześniej jakieś wyobrażenia, oczekiwania z nim związane. Ja takowych nie miałam w ogóle, więc trudno mówić o rozczarowaniach. W zasadzie w ogóle nie zastanawiałam się, jak to będzie, chociaż decyzja o dziecku była jak najbardziej świadoma.
      Czy wyobrażam sobie nie być matką? Tak, jak najbardziej. Czy moje życie byłoby wtedy gorsze, mniej wartościowe? Nie wydaje mi się, może wręcz przeciwnie. Często myślę, że mogłoby być znacznie ciekawsze i że mogłabym być w zupełnie innym miejscu, punkcie, niż jestem obecnie. Czy coś straciłam przez macierzyństwo? Na pewno. Czy zyskałam? Raczej nie.
    • kafana Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 16:37
      Nie.. jedyne czego nie przemyślałam to to co dzieje się ze światem, naszym krajem. Tego panicznie się boje.
    • daliawrzesniowa Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 16:39
      Nie tak sobie to wyobrażałam, ale zdecydowanie to RODZINA nadaje sens mojemu życiu.
    • kafana Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 16:39
      A i dodam jeszcze ze len ze mnie jest straszny i imprezowicz. Wiec macierzyństwo dało mi wiele ogarnięcia w dniu codziennym. Nie sadze bym robiła zawrotna karierę będąc bez rodziny. Prędzej przeszłabym całego tindera.
    • dolcenera Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 16:40
      Macierzyństwo rozjechało mnie jak radziecki czołg, ale gdybym mogła wrócić do przeszłości, to i tak bym się znowu zdecydowała. Zreszta kto wie, może sobie machnę jeszcze jedno na midlife crisis wink
    • molik28 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 16:43
      Nie. Bywało ciężko, czasami bardzo, ale nigdy nie sądziłam, że będę kochać tak bezwarunkowo.
    • canaille Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 17:25
      Nie miałam szczególnych oczekiwań.

      To co mnie rozczarowało/zszokowało/dobiło to nie macierzyństwo na linii matka-dziecko, a na linii matka-społeczeństwo. Temat rzeka, ale nie sądziłam, że matki mogą być poddawane takiej presji, tak przedmiotowo traktowane (obecnie to jakieś apogeum, jakieś "madki", jakieś wyroki Trybunałów...). Dodatkowo trudnym doświadczeniem jest porównanie się do własnej matki, porównywanie dzieciństwa własnego i mojego dziecka.

      Za granicą pomieszkiwałam, bywało lepiej, gorzej, ale macierzyństwo to zupełnie inne doświadczenie.
    • ichi51e Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 19:17
      Nie. Na zadnym poziomie trudno mi sie w ogole odniesc. Ekstra sprawa.
    • klaramara33 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 19:52
      Wiem, że nie mając dzieci myślałam, że to taaakie ciężkie i odpowiedzialne, nie widziałam zbyt dużo plusów macierzyństwa ,a teraz przeciwnie, więcej plusów, a bywalo z dziećmibardzo ciężko. Uważam, że z chwilą porodu otrzymałam dużo siły i cierpliwości.
    • brenya78 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 20:31
      Przede wszystkim to bardzo dziękuję za ten wątek i za wasze wypowiedzi.
      Nie mogę powiedzieć żeby macierzyństwo mnie rozczarowało, ale przyznaję że jest trudniejsze niż myslalam. Chyba mam ptsd po naszych przygodach z poczęciem, potem poronienia itp. i wciąż nie potrafię znaleźć w tym wszystkim takiej stuprocentowej radosci, która był przekonana że przyjdzie. Jest sporo zmęczenia, niepewności, anxiety. Rozczarowałam się bardzo sama sobą jako matka. Nie doświadczyłam tego zalewu miłości do dziecka, o którym tyle mówią, i to mnie dobija. Nie wiem czy to przez cesarkę, czy to ptsd...
      Dobija mnie swoje częste zniechęcenie, lenistwo, brak entuzjazmu. Mam wrażenie że inne kobiety robią to lepiej, są lepiej zorganizowane, a ja się zbieram kolejny dzień żeby kupić dziecku spioszki bo już wyrosło, a mnie się nie chce. I wtedy przychodzą myśli, że gdybym czuła ta obezwładniająca miłość to wszystko byłoby dużo prostsze... I przyznaję że czasem sobie myślę, po co mi to było. Ale jednocześnie myśl, że córki mogłoby nie być to taki strach mnie ogarnia, że prawie ataki paniki miewam.
      I przez ten pieprzony covid to macierzynstwo jest cholernie samotne. Też mam wrażenie, że gdybym mieszkała w wielopokoleniowej rodzinie to byłoby inaczej.
      • milupaa Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 20:34
        Sobą się rozczarowałaś ale nie przeszkadza ci to pouczać innych jakimi mają być matkami 🙂
        • canaille Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 03:44
          Daj jej spokój.
          • milupaa Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 10:04
            ? Czemu? Czepia się innych w tym mnie nie raz to czytałam. Taki charakter chyba.
            • canaille Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 18:08
              Kopanie leżącego, fajna sprawa!
              No i co, mnie też się czepia. Znam jej charakterek, ale teraz potrzebuje dobrego słowa. Dobre słowo dla niej to 10 dobrych słów dla jej dziecka.
              • milupaa Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 21:41
                Ja tam nie wiem czy ona leży czy stoi i nie obchodzi mnie to.
      • canaille Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 03:43
        Brenya, niepotrzebnie się zamęczasz tym myśleniem o mitycznym zalewie uczuć. Ja też tego nie miałam. Miałam w sobie dużo spokoju, ale też poczucie wyobcowania. Mój poród był opóźniony, wywoływany, miałam podawaną oksytocynę, w trakcie porodu dostałam znieczulenie. Nie szukałam dowodów naukowych, ale podejrzewam, że ten "zalew uczuć" musi być uwarunkowany hormonalnie. Daj sobie czas. Dużo pracujesz głową, z czasem nawiążesz intelektualną więź z dzieckiem i zacznie Ci się to składać do kupy. Póki co dziecko nakarm, przewiń, przytul, pogłaszcz i nie rozkminiaj.
        • brenya78 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 09:47
          Dzięki Canaille za dobre słowo. Jest już dużo lepiej niż było, z pewnością, ale czasem jeszcze człowiek taki zagubiony w tym wszystkim.
          • ichi51e Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 09:54
            Wydaje mi sie ze zalewu jakiegos nie mialam raczej jak juz dziecko bylo starsze nagle uświadomiłam sobie ze zawsze wczesniej mialam uczucie ze kocha sie mnie za cos i ta akceptacja ma jedna jakies tam warunki. A dziecko kocha mnie bezwarunkowo - po prostu tak jakos pojawila sie we mnie ta swiadomosc i WTEDY poczułam ze ja tez to dziecko bardzo bardzo kocham i chce tez sie nauczyc go tak kochac jak on mnie. Co ocZywiscie nie do konca sie przeklada na chec zabawy w baze zombie codziennie... śpiochy bez znaczenia i tak to kupujesz dla siebie dziecku i koc wystarczy - bo ma ciebie.
          • igge Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 06.02.21, 13:14
            Brenya, ściskamsmile
            Zazdraszczam malucha.
            Zalew czy nie zalew uczuć, bez niego musi być Tobie trudno, to na pewno.
            Jesteś zagubiona i przy tylu życiowych zmianach takie zagubienie potrwa ale i minie w końcu. Ja też byłam mega zagubiona, a przy drugim dziecku, kiedy czułam, że już wreszcie będę mega doświadczoną ogarniętą matką - musiałam się uczyć wszystkiego od zera i doświadczenia z niełatwym pierworodnym nie pomagały, a wręcz przeszkadzały w pozbyciu się tego zagubienia.
            Przede wszystkim nie porównuj się z innymi. I nie myśl, że coś robisz nie tak. Złe albo nawet niedostatecznie dobre myślenie o sobie ( np jako matce) to forma autoagresji. Werbalnej. Po co Ci to?
            Jesteś dobrą, podkreślam DOBRĄ mamą, najlepszą mamą dla Twojego maleństwa. I kropka.
            Wszystko co piszesz, całe to Twoje " rozczarowanie sobą" jest NIEUZASADNIONE. Masz pelne prawo czuć wszystko co sobie czujesz ale obiektywnie nieprawdą jest, że robisz cokolwiek w najmniejszym stopniu źle. Teraz jest taki czas, że powolutku uczysz się nowego życia, nowego zmienionego kształtu swojej rodziny. Będzie dobrze. Foty róbtongue_out smile
            Ja tam żałuję, że z powodu takiego podobnego do Twojego zagubienia - nie robiłam żadnych fotek choć jestem zapalonym fotografem.
      • igge Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 06.02.21, 13:39
        Aha, na pewno pasmo ciężkich przeżyć i starań, wysiłku związanych z poczęciem, z poronieniem (😘)( nazywasz to ptsd), te " przygody" trudne Wasze, Twoje - mogą mocno dokładać się do nieodczuwania/ nieodczucia tej czystej wielkiej radości, której oczekiwałaś. I która kurczaki należy Ci się jak psu micha😉!
        Zdecydowanie czasami długie wysilki, praca, trudnosci z osiągnięciem celu - potrafią spowodować taki właśnie jakby zaniżony wybuch radości, albo żaden wręcz - jak już ten upragniony cel osiągasz.
        Może to wyglądać na dziwne dla otoczenia.
        Moja przyjaciółka ( pozdrawiam jeśli to czyta😍) była bardzo zdumiona, że w chwili kiedy moje młodsze dziecko wreszcie zrobiło ten wymarzony, wymodlony, poprzedzony latami rehabilitacji intensywnych pierwszy krok ( było to na jej oczach, była wtedy akurat u nas w domu z wizytą) - to my z mężem jakoś jakbyśmy nie zauważyli albo niedostatecznie się tym krokiem pierwszym dzieciaka ucieszyli. Serio. Przyjaciółka nasza była zdumiona, że my tak jakoś NIE ZAREAGOWALIŚMY WTEDY ODPOWIEDNIO. A tyle czekania było za nami na to. Po prostu tyle już za nami było lat pracy nad tym i lat stresu, że jakaś taka wielka beztroska radość, którą każdy rodzic mniej więcej roczniaka ma okazję przeżyć naturalnie - nie była nam dana choć oczywiście to było jakieś wydarzenie. Ten kroczek samodzielny maluszka. Potem dopiero jakby stopniowo ta radość odrobinę przebiła się do nas stopniowo w miarę nauki i wysiłku włożonego w wypracowanie kroku drugiego potem i za jakiś dłuższy czas w trzeci krok i tak dalej.
        • brenya78 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 06.02.21, 13:47
          Dzięki Igge 😘 wszystkiego dobrego.
      • asia_i_p Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 06.02.21, 17:57
        Bo niektórzy nie mają zalewu uczuć - też nie miałam. To nie przez cesarkę, tylko masz inny model psychiki, uczysz się kochać powoli, też ma swoje zalety, np. moim zdaniem łatwiej ci będzie dostrzegać indywidualność dziecka. A Covid wpływa depresyjnie na wszystkie strefy życia, nie pójdę z synem do sali zabaw ani z córką do kawiarni. Mam nadzieję, że skoro się szczepienia zaczęły, to teraz już z górki i latem sobie odbijemy. Ty jesteś w Anglii, prawda? To jak się skończy pandemiczny szczyt, to u was chyba jest sporo opcji typu play groups dla mam z maluchami.
      • trampki-w-kwiatki Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 07.02.21, 23:06
        Też mam za sobą, poronienia, niepłodność, lata nieudanych ivf, trudne doświadczenia z porodem a potem jeszcze problemy zdrowotne u niemowlaka. I wiesz co, też nie zatopiła mnie fala miłości. Długo to trwało zanim wreszcie zaczęłam się tak serio niewymuszenie cieszyć z córki. Zanim zszedł ze mnie stres. Chyba dopiero jak wróciłam do pracy a młoda poszła do żłobka. Jak zaczęła gadać te swoje śmiesznostki. Jak zaczęła tak prawdziwie być człowiekiem, ujawniła swoją osobowość. No i teraz nadal jest tak, że kocham ją co krok to bardziej. A jak skończy dwadzieścia lat to tej miłości chyba nie zmieszczę w domu i będzie się musiała wyprowadzić big_grin
    • znowu.to.samo Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 20:36
      Dzieci to chyba jedyne co mi się w życiu udało, bo już mąż jest do dudy.
      Oboje są dokładnie tacy jak chciałam.
      Od niemowlaka były bezproblemowe, zwłaszcza córka była książkowym niemowlakiem który tylko jadł i spał.
      Dorastanie jak i dzieciństwo przebiega spokojnie, oboje są wysportowani, obiektywnie ładni, mają gęste grube włosy po ojcu.

      Oboje dobrze się uczą, szczególnie syn jest zdolny, szkolną wiedzę nabywa bez większego wysiłku czy wkuwania.

      Oboje są spokojnymi i ułożonymi dziećmi, ale jak mówię: po prostu tacy są, ja się nigdy nie siliłam na jakieś karkołomne metody wychowawcze

      Bardzo dobrze się dogadujemy, a może ja umiem się z nimi dogadać?
      Bo już z mężem mają spięcia, ale on ma "charakterek"

      Uff, ale pochwalny pean mi wyszedł. Mam nadzieję że tacy pozostaną, że zawsze będzie między nami dobrze.
    • ponis1990 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 22:02
      Ja trochę, to jest, nie przerasta mnie posiadanie dziecka, ani meża (to zawsze było moje marzenie, dziecko mam super, męża też) ale cięzko mi na duszy z jego operacjami, terapiami, rehabilitacjami i świadomością, że nigdy nie będzie z młodym calkiem dobrze, każdy dzień to w pewnym sensie walka, jest ciężko. Oczywiscie wyobrażałam sobie zdrowego ślicznego bobasa ale los chcial inaczej. KOcham syna nad zycie ale drzę o jego przyszłość.
      • tereso Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 17:10
        Trzymaj się, ponis. Może być tak, że młody sobie znajdzie niszę, o której ani Ty pomyślisz i będzie mu dobrze. Tego mu życzę i Tobie. Zawsze jak Cię czytam, to mam wrażenie, że jesteś taką serdeczna kobietą (ja piszę od niedawna, raczej mnie nie kojarzysz, ale chciałam Ci to napisać).
    • nangaparbat3 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 04.02.21, 22:49
      Nie rozczarowało i szczerze - zaczęła się zdecydowanie lesza część mego życia, przyznaję się smile
    • evee1 Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 03:25
      Nie mialam zadnych wyobrazen i z mezem nastawilismy sie na kompletny wywrot w naszym zyciu. I sie nie rozczarowalismy wink
      Wedlug mnie posiadanie wlasnych dzieci to przezycie, ktorego nie da sie niczym zastapic i dalo mi odkryc w sobie uczucia, o ktorych nie mialam pojecia. I nigdy nie pomyslalam, ze lepiej (tak ogolnie) gdybym byla bezdzietna. Co wiecej, majac juz dorosle dorosle i prawie usamodzielnione dzieci, uwazam, ze chyba moja starosc, o ile jej dozyje, bylaby chyba smutna, gdybym nie miala dzieci. Bede miala o kim myslec jak juz bede glucha, slepa i na wozku inwalidzkim wink.
    • zwyczajnamatka Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 06:46
      Przez długi czas byłam samotna matką, właściwie od urodzenia córki. Mój ex nigdy nie zajmował się dzieckiem i nie ogarniał jego rzeczywistości. Po rozwodzie nie miałam żadnej pomocy, ponieważ przeprowadziłam się do innego miasta. Od prawie dekady mam partnera, ale dziecko już duże. Zawsze byłam ze wszystkimi problemami sama, z zapewnieniem opieki, leczeniem sprawami szkolnymi i wszystkimi innymi. Nie było łatwo, o nie. Mimo wszystko nigdy że żałowałam, że mam dziecko, przeciwnie - cieszyłam się i uważam, że to największe szczęście i radość jakie mnie w życiu spotkały.
    • obrus_w_paski Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 09:38
      Byłam nastawiona na mega masakrę (logistyczna, fizyczna, partnerska, a nawet na depresje poporodowa), na ograniczenie wolności, tęsknotę „za tym co kiedyś”.
      Nic z tych rzeczy. Macierzyństwo to jak na razie źródło nieustannych radości, ogolnie rzygam tęcza i jestem super mama bear. Jest to dla mnie spora niespodzianka bo dzieci nigdy nie lubiłam a pierwszy noworodek jakiego widziałam to moj. Urodziłam dziecko późno, wiec co miałam przeżyć jako nie-matka to przeżyłam. Nie tęsknie za poprzednim życiem, nie jestem bardziej zmęczona (tylko inaczej), LEPIEJ ŚPIĘ!(przed dzieckiem byłam tak załatana ze spałam po 4-5h, teraz 7 to minimum, bo wcześniej chodzę spac). W pracy jest nawet lepiej bo zamiast rozciągać godziny pracy czasem od 9-20, wyrabiam się do 16 i potem mam oceany wolnego czasu...No, nie narzekam
    • trampki-w-kwiatki Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 10:33
      Rozczarowało mnie niemowlęctwo i okres takiego malutkiego dziecka. Niby wiedziałam, że niemowlaki to nie takie bułki z masłem i niby wiedziałam o buncie dwulatka, ale rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Córka miała problemy neurologiczne, więc póki ich nie zdiagnozowano oraz póki nie zaczęła działać terapia, życie było tak straszne, że nie wiem jakim cudem nie wpadłam przypadkowo pod pociąg z tego stresu, niewyspania i frustracji.
      Okres około 1,5 - 3 lat to był emocjonalny roller coaster i testowanie mojej wytrzymałości psychicznej. Jeśli kiedykolwiek miałam jakąkolwiek cierpliwość, to właśnie wtedy wyczerpała się do zera, a nawet zużyłam kredyt na koszt przyszłych pokoleń.
      Teraz mam u boku całkiem rezolutnego przedszkolaka, który nieprzerwanie toczy swój monolog na pierdyliard wątków i przy którym z pewnością nie da się wypocząć. Ale to przedszkolak, który roztapia ludziom serca, więc zaczynam czuć ten miód macierzyństwa rekompensujący wciąż niedospane noce.
      Ja jestem bardzo spoko w aktywnościach ze starszymi dziećmi, mogę szyć dziewczynkom stroje księżniczek, mogę budować domki na drzewach, organizować gry miejskie, grać w planszówki, robić wspólnie prace plastyczne. Ale aktywności typu "babo, babo, udaj się", czy inne dzidziusiowe, nużące czynności wywołują we mnie mdłości. Dlatego z ogromną radością witam wiek, w którym zaczynają się dziać fajne rzeczy.
      • milupaa Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 17:00
        Ale aktywności typu "babo, babo, udaj się",

        O jeżu a co to jest?? 😁 Nie znam.
        • jolie Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 17:31
          Robienie babek z piasku? Ja coś takiego toleruję tylko nad morzem, choć i w parku musiałam zaliczać piaskownice.
        • pade Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 06.02.21, 17:37
          milupaa napisała:

          > Ale aktywności typu "babo, babo, udaj się",
          >
          > O jeżu a co to jest?? 😁 Nie znam.

          Dalej jest "jak się nie udasz to cię zjem"big_grin (robienie babki z piasku)
          • black_magic_women Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 07.02.21, 19:37
            Jak ja byłam mała to się mówiło "bo cię stłukę na kwaśne jabłko". Jako, że to niedopuszczalne, nawet żartem, przynajmniej dla mnie, a nie znam innejj wersji to unikam tej zabawy.
        • trampki-w-kwiatki Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 07.02.21, 23:11
          Szxzęśliwaś. Siedziałam w piaskownicy po trzy godziny dziennie i robiłam milion babek, które moje dziecko potem rozwalało rączką. Ale to było zadanie sensoryczne, bo moja młoda brzydziła się dotykać niemal wszystkiego. I mam wstręt do piaskownicy odtąd straszny. Ileż można...
    • jolie Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 13:22
      Ja mam 3 dzieci i różne doświadczenia macierzyńskie z każdym dzieckiem. Wiem na pewno, że najszczęśliwsza byłam przez pierwszy rok życia mojego najstarszego syna (a wcale nie był to łatwy egzemplarz, co znaczy spokojne dziecko dowiedziałam się dopiero przy drugim synu), pewnie dlatego, że uwielbiam zajmować się niemowlakiem i byłam na pemanentnym haju hormonalnym (mimo braku snu). Trudniejsze niż sobie wyobrażałam okazało się tylko kp, to mnie przeczołgało (przy drugim i trzecim dziecku już nie). Później już nic nie było takie samo, bo przyszła moja choroba i zabrała w sumie i mnie, i dwójce moich dzieci ponad dwa lata. Do dzisiaj mam wyrzuty sumienia wobec średniego syna, że te kluczowe pierwsze dwa lata życia dzielił się mną z chorobą. Tak ogólnie to nie znoszę rzeczy typu szykowanie stroju na bal karnawałowy, wspólne prace plastyczne (bleee) albo warsztaty z maluchem (masakra), zatem okres przedszkolny wspominam tak sobie (teraz przy trzecim synu mam już stoicki spokój, choć dalej tego nie lubię). Okres wczesnoszkolny wcale nie jest lepszy z koniecznością zaprowadzania i odbierania ze szkoły do III klasy, ale to i tak pikuś przy moim dojrzewającym 14-latku i tym, co potrafi wywinąć. Trudno jest mi być matką dojrzewającego syna, za bardzo jesteśmy do siebie podobni temperamentem, a za bardzo różni w filozofii życia. Pozwalam mu na zanegowanie mnie, żeby dowiedział się, kim jest, ale to jest wykańczające. Dobrze, że urodziłam najstarszego w wieku 28 lat, nie wiem, co by było, gdyby na jego dojrzewanie nałożyła się moja menopauza.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 16:43
      Ja, po porodzie myślalam, że zaleje mnie fala milosci - no nie zalała. Czekalam aż syn skończy pół roku, oczywiscie dbalam przytulalam ale mialam strasznego wkurwa na macierzyństwo przez ten pierwszy okres, potwm wrócilam do pracy, synem dzieliłam się z mamą i mąż też bardziej zaczał ogarniać rzeczywistosć.
      I teraz im syn jest starszy tym go bardziej kocham, lubię jego towarzystwo, lubię z nim jeździć na szoping na zajęcia basenowe, bo sama sobie plywam. Lunię wycieczki z nim no jest coraz lepiej. Nawet lubię się z nim kłócić ;P
    • cosmetic.wipes Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 17:41
      Przypuszczałam, że pierwsze 2-3 lata to nie będzie miód, więc tu rozczarowania nie było.
      Natomiast potem zaczęło robić się coraz fajniej, potomstwo nastoletnie jest świetne, a dorosłe to już nirwana 😁
    • smoczy_plomien Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 05.02.21, 21:29
      Byłam przygotowana na hardcore, więc tak na początku to nie. Z rozpędu urodziłam drugie i nawet chciałam trzecie, ale mąż zaprotestował. Wtedy doznałam olśnienia: "a co, gdyby tak wrócić do swoich hobby, a nie tylko czytać recenzje zabawek i książki o rozwoju dziecka????". Potem nabrałam wiatru w żagle, cieszę się, że nie poszłam w trzecie dziecko. Największy kryzys jak do tej pory przechodziłam jak starsze dziecko miał ok. 6 lat. Już nie ten bobas, którego da się zagadać, przekonać, tylko skomplikowana psychika, do której czasem ciężko dotrzeć. Momentami czułam się, jakbym miała w domu nastolatka, z którym nie da się dogadać, bo wszystko jest z zasady na NIE.
    • igge Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 06.02.21, 12:56
      Nie. Nie rozczarowało.
      Choć akurat moje jest trudniejsze x 4 niż przeciętne.
      Jedyne jakby "rozczarowanie" - to fakt, że w moim przypadku konkretnym ilość "aktywnego" macierzyństwa będzie zawsze z przyczyn obiektywnych mega większa nawet po osiągnięciu przez dzieci dojrzałości i wieku kiedy opuszczają dom rodzinny.
      Oczekiwałam, że w pewnym momencie, po latach - jest już tylko " odcinanie kuponów" i zero trosk i zmartwień i kombinowania jak wspierać latorośl.
      Że wtedy można wreszcie o swoim zdrowiu pomyśleć, o siebie i partnera zadbać.
      No, ale nie ma lekkowink
    • bywalec.hoteli Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 06.02.21, 18:47
      są plusy i minusy rodzicielstwa ale plusy przeważają smile
    • bo_jestem_jedna Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 06.02.21, 19:48
      Rozczarowalam sie niestety. Dziecko trafilo mi sie bardzo marudne, kaprysne i niechetne. Szybko go wszystko nudzi, nic nie nest fajne. Cupiezko sie tak zyje.
      Ale co zrkbic, jest jak jest, czekam az dorosnie.
    • goodnightmoon Re: Szczerze, czy nie rozczarowalo Was macierzyns 07.02.21, 22:59
      Przy niemowlakach nie, ale kiedy to twoje ukochane dzieciątko zaczyna dojrzewać, robi się przemądrzałe i pyskujące - oj, wtedy czasem tak 🙈
      Ogólnie uważam, że posiadanie dzieci jest trochę „przereklamowane”, ale jak ktoś bardzo chce to pewnie, że warto!
Pełna wersja