borsuczyca.klusek
08.02.21, 17:45
Na parkingu pod pracą zakopałam się tak skutecznie, że trzech panów musiało mi pomagać (tu pocieszam się, że nie byłam jedyna).
Okazało się, że nie umiem obsłużyć składanej wojskowej saperki (tu pocieszam się, że jako jedyna byłam wyposażona w jakąś namiastkę łopaty).
W trakcie powyżej opisanych zmagań złamałam paznokcia (to mnie boli najbardziej, bo wczoraj opiłowałam idealne migdały. Ale może dam jeszcze radę skleić na kropelkę).
Jeszcze na sam koniec jako wisienka na torcie. Jak już szłam umęczona do domu to mijałam pana odśnieżającego podjazd i jako osoba dobrze wychowana powiedziałam grzecznie dzień dobry. A ten przeszył mnie wzrokiem, popatrzył jak na dziwoląga i nic nie odpowiedział. No tak, przecież ostatnio żaden dzień w naszych pięknym kraju nie jest dobry.
A jak Wam, drogie ematki minął ten prawdziwie śnieżny dzień?