tryggia
08.02.21, 18:28
Dziś kolejna osoba...
Od początku roku wśród bliższych i dalszych znajomych to już piąta, pierwszy raz kobieta.
Zdrowi, z rodzinami, w dobrej sytuacji materialnej.
Dziś jestem zdruzgotana, bo dobrze ją znałam. Ją, jej dzieci, męża.
Ale tak po prostu widzę, że to dzieje się częściej niż kiedykolwiek. Znajoma terapeutka mówiła, że coraz częściej nie wie czy pacjent pojawi się na kolejnej sesji. Bo może już nigdy do niej nie dotrze.
To izolacja? Strach o niepewność dotycząca zdrowia, finansów? Czy jeszcze coś innego?