Spaczenia zawodowe. Macie?

    • bertie Re: Spaczenia zawodowe. Macie? 13.02.21, 17:10
      Czytanie wszystkiego co mi wpadnie w rękę, to mam od 10 roku życia minimum, więc chorobą zawodową to nie jest u mnie. I też usuwam i niszczę wszystkie dane osobowe z rzeczy, które wyrzucam (ale tylko dlatego, że wystarczająco często czytałam o problemach, gdy ktoś tego nie zrobił),
      Od czasu mojej obecnej ścieżki zawodowej nie potrafię przeczytać instrukcji obsługi, szczególnie jak jest tłumaczona z innych języków - mają tyle błędów składu, że widzę tylko te błędy, a nie mogę się skupić na treści. Ale na szczęście książki i gazety nadal mają porządną korektę i "zwykłe" czytanie nadal mogę uprawiać smile
      Pracowałam przez jakiś czas w obsłudze klienta (głównie telefonicznej) - nie cierpiałam tego, bo w połowie przypadków nie mogłam zrealizować potrzeby klienta (specyfika branży). Od tego czasu nie cierpię dzwonić i wymagać czegoś od kogoś, więc albo załatwiam sprawę mailem, albo wyręczam się mężem.
    • pocieszka Re: Spaczenia zawodowe. Macie? 14.02.21, 22:35
      Na pokazie burleski zdarzyło mi się - oprócz doceniania kunsztu pani tańczącej przy rurze - szacowanie potencjału urazu kręgosłupa szyjnego i innych możliwych obrażeń, gdyby z tej rury spadła.
    • unaluna Re: Spaczenia zawodowe. Macie? 14.02.21, 22:49
      Gdy coś mnie zaintryguje i coś chcę wiedzieć zaczynam czytać dostępną literaturę, żeby mieć pojęcie o temacie. Nieważne czy chodzi o położenie terakoty czy o problemy ze zdrowiem. Gdy czytam jakiś artykuł czy książkę natychmiast widzę wszystkie nieścisłości i często odkrywam, że rzeczy domniemane przez autora są niemożliwe. Gdy w książce coś mnie zaciekawi, potrafię przeanalizować każdy fragment przy pomocy dostępnych źródeł.
Pełna wersja