Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie)

12.02.21, 22:45
Niecałe dwa tygodnie temu adoptowaliśmy psiaka ze schroniska. Pies jest mega fajny, łagodny i bardzo go polubiliśmy. Ja zawsze miałam koty, wcześniej mieliśmy labradora z hodowli, który behawioralnie był totalnie bezproblemowym psem, wiec nie mieliśmy większych rozkmin.
Nasz nowy członek rodziny przed pobytem w schronisku żył w kiepskich warunkach - kojec 2x2m, zamknięty całe życie z drugim psem. Jadł resztki z uboju świń. Nigdy nie mieszkał w domu.
Dajemy mu czas, po kilku dniach dopiero zaczął machać ogonem w odpowiedzi na głaskanie. Wcześniej psa zamrażało.
Za to sika nam w domu - upatrzył sobie jedno miejsce (framugę drzwi do pokoju dzieciaków). Wygląda jakby robił to z emocji, najczęściej wiąże się to z jedzeniem (zje i leci nalać), druga sytuacja to jak dużo się dzieje (ostatnio była znajoma, spokojna, ale dla psa to było za dużo).
Ponieważ jesteśmy trochę odcięci od świata (warunki drogowe mocno słabe) to z poradą behawiorystyczną średnio - nagrywam filmiki, jak się pies zachowuje, obejrzy je psia behawiorystka, ale trochę to potrwa. Może wy wpadniecie na coś, co nam umknęło.
1. Pies nie był wykastrowany, chcieliśmy z tym poczekać kilka tygodni, żeby nie fundować mu dodatkowego stresu, ale umówiłam się na przyszły tydzień (bo podobno może to pomóc).
2. ograniczyliśmy mu miejsce w domu do jednego, najspokojniejszego pokoju (naszej sypialni). W dzień pracuje tam mój mąż, większość czasu to spotkania online, więc pies słyszy dużo jego głosu, w nocy tam śpimy, więc też jest z nami, ale na spokojnie
3. Wyprowadzamy go 4-6 razy dziennie - czy to nie za dużo? Mąż wychodzi z nim rano na pół godziny, póżniej ja dwa razy w ciągu dnia, raz na krócej (ok. 10-20 min), raz też na pół godziny, wieczorem mąż chodzi z nim ok. godziny.
4. Na początku dawaliśmy mu jeść 2x dziennie, ale to powodowało, ze dwa razy dziennie próbował sikać. Teraz dostaje raz dziennie, od razu po karmieniu wyprowadzany jest na spacer.
5. Nie wiem, jak go nagradzać - z głaskami na razie ostrożnie, jak pisałam wyżej - są dla niego dość stresujące, dopiero zaczyna je poznawać.Chwalę go łagodnym głosem, ale mam wrażenie, że to go trochę dezorientuje. Smakołyków w ogóle nie rusza, okazało się, że nie je nic suchego ani mokrych krokietów (czy jak to się tam nazywa). Próbowaliśmy karmę mieszać z mokrą albo wodą - nie ruszył. Je tylko puszki. Taka odmiana w stosunku to labradora, który w wieku 10 lat nauczył się podnosić ołówki z podłogi zachęcony żarciem tongue_out
6. Na spacerach chodzi cały napięty. Nie reaguje na inne psy, za to boi się samochodów. Ciągle patrzy na mnie lub męża, wcześnie próbował cały czas obiegać nas dookoła (ale udało się to opanować).
7. Stosujemy takie podstawowe zasady typu pies je po nas i wchodzi jako drugi.
Co robimy źle albo co można robić lepiej?
    • fornita111 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 22:49
      Niestety nie mam zadnej rady, ale chcialam napisac, ze trzymam kciuki. I ze danie domu takiej psiej bidzie to wspaniala sprawa.
    • nangaparbat3 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 23:04
      Mój pierwszy pies, którego kupiłam jak miał prawie rok, przez pierwsze dwa tygodnie nie tylko sikał w domu (na przykład po powrocie ze spaceru), ale też dwa razy dziennie robił pod stołem wielkie, luxne kupsko. Każdy mój dzień zaczynał się od sprzątania i po każdym powrocie z pracy musiałam się kupskiem zająć. Po dwóch tygodniach minęło, nie pamiętam, żebym stosowała jakieś szczególne metody.
      Pies był chowany w złych warunkach, może nie kojec, ale wiejskie podwórko i niewpuszczanie do domu, bicie. Bardzo dobrze mu zrobiło, kiedy wyjechaliśmy razem na dwa tygodnie, spał w tym samym pokoju co ja, nie chodziłam do pracy i spędzaliśmy razem duzo czasu. To wystarczyło, był potem najlepszym, najspokojniejszym i najbardziej oddanym psem.
      • piesfafik1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 23:25
        Udzielam sie jako dom tymczasoey w fundacji co ratuje labradory I labradoropodobne I czesto mi sie trafia pies ktory byl w zlych warunkach I nigdy nie mieszkal w domu.
        Nowego psa zawsze najpierw prowadze do ogrodka gdzie pewnie pachnie innymi psami zeby wiedzial gdzie moze sie zalatwiac. Kazdego nowego psa trzymam w domu na poczatku na smyczy tuz przy sobie - wtedy moge szybko reagowac jak probuje sie zalatwiac a poza tym pies sie czuje bezpieczniej. Po kilku dniach jest ma ogol zadomowiony. Wychodze z mini na poczatku bardzo czesto. Mam ogrodek ale psy ktore ktore ktos trzymal na zewnatrz wcale nie chca same wyjsc . Wiec nawet do ogrodka chodze z nimi.
        Mozna tez uzywac klatki - np do spania w nocy.
        Jak pies sie juz gdzies zalatwi to musisz to wyczyscic dobrym srodkiem enzymatycznym bo inaczej uzna to miejsce za swoja toalete.
        Opiekowalam die kiedys psem kolezanki ktory u niej w domu byl ok ale u mnie podsikiwal moja szafe. Po wyczyszczeniu stawialam mu miske z zarciem tam gdzie przedtem nasikal. To byla kompletna moja improwizacja ale pomoglo

        • piesfafik1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 23:38
          A co do spacerow to bym sie nie martwila ze ciagle patrzy na was. Czuje sie z wami bezpieczniej I w koncu sie uspokoi. Trudniej jest z takim co rwie do przodu I jest mu wszystko jedno kto jest na drugim koncu smyczy
        • stwory_z_mchu Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 23:49
          Z tą miska to dobry pomysł, tak zrobimy. Wyczyściłam to miejsce mopem parowym kilka razy i chemią medyczna (mediseptol h i manusan), mam nadzieję, że w miarę wystarczy.
          On w naszej sypialni sie już nieźle wyluzował, zdarza mu się spać na plecach, gorzej, jak z niej wyjdzie. Sprawy nie ułatwia to, że mamy dwójkę dość małych dzieci (6 i 2 lata) - one są nauczone jak postępować że zwierzętami, same do niego nie startują, ale niezależnie od psa generują ruch i hałas, który go stresuje.
          • kamin Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 00:41
            Hmm. Macie dwoje tak małych dzieci i bierzecie psa z traumą. Psa który nie mieszkał nigdy w domu. Nie macie żadnego doświadczenia z takimi psami.
            W ogóle nie mieści mi się to w głowie.
            • kermicia Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 11:54
              Również bym nie zaryzykowała, zwłaszcza przy ruchliwym i głośnym dwulatku. Mam zbyt bujną wyobraźnię, bo przy takim połączeniu od razu widzę szwy na twarzy dziecka.
        • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 03:42
          piesfafik1 napisał(a):
          > Mozna tez uzywac klatki - np do spania w nocy.

          do psa który dopiero co z klatki sie wyzwolił ty proponujesz... klatkę??
          Boże uchroń nas - i zwłaszcza psy- od takich "doradców".
          tfffffuuuuu


          Minnie
          • baszkircef Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 11:00
            Przecież tu chodzi o klatkę kennelową, to coś w rodzaju budy, w której pies ma swoje ciche miejsce i czuje się bezpiecznie. To zupełnie inna rzecz niż kojec w schronisku.
            • piesfafik1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 22:57
              No dokladnie. Niektore psy po prostu lubia spac w " norze" . I o zgrozo zdarza mi sie w tej klatce psa zamknac na noc. Np szczeniaka ktory by mogl sobie zrobic krzywde buszujac po mieszkaniu albo nowego psa ktorego nie znam I ktory no moglby w nocy zaczac zuc kable. Klatka wtedy stoi w nocy tuz lolo mojego lozka . Male dzieci tez zamyka sie w nocy " w klatce " czyli lozeczku z siatka.
              Klatka kennelowa ma swoje zastosowania i nie ma sie co oburzac.
            • 3-mamuska Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 04:02
              baszkircef napisała:

              > Przecież tu chodzi o klatkę kennelową, to coś w rodzaju budy, w której pies ma
              > swoje ciche miejsce i czuje się bezpiecznie. To zupełnie inna rzecz niż kojec w
              > schronisku.

              Ale wiele ludzie nie umie jej używać.
              I zamiast wychowywać psa to go zamykają bo np. Nie kradnie jedzenia.
              • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 04:28
                nie rozumiecie, nie pojmujecie ze pies to takie stworzenie ktorego istota jest od zarania dziejow patrolowanie?
                to nie jest krowa ktora nazre sie i lezy przezuwac, to jest zwierze ktore ma we krwi potrzebe poruszania sie po terenie i sprawdzania co sie dzieje 24/7.
                dlatego pies nie moze byc zamkniety w klatce "dla swojego dobra", bo to jest wbrew jego naturze. a kto kto nie ma czasu na pilnowanie i wychowywanie szczeniaka niech go po prostu nie bierze. wychowalam bez zadnego wypadku 2 szczeniaki - bez klatki. jak? zwyczajnie, zabezpieczylam pokoj w ktorym spalam aby nie zrobily sobie krzywdy a w dzien mialam na nie oko. niepotrzebna mi byla do tego klatka.
                Mieszkanie ZABEZPIECZA sie zarowno przed dziecmi jak i przed zwierzetami, a nie idzie na latwizne i biedne stworzenia zamyka w klatce- bo tak najwygodniej.

                Minnie
                • b-b1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 07:59
                  minniemouse napisała:

                  > nie rozumiecie, nie pojmujecie ze pies to takie stworzenie ktorego istota jes
                  > t od zarania dziejow patrolowanie?
                  > to nie jest krowa ktora nazre sie i lezy przezuwac, to jest zwierze ktore ma w
                  > e krwi potrzebe poruszania sie po terenie i sprawdzania co sie dzieje 24/7.
                  > dlatego pies nie moze byc zamkniety w klatce "dla swojego dobra", bo to jest w
                  > brew jego naturze. a kto kto nie ma czasu na pilnowanie i wychowywanie szczenia
                  > ka niech go po prostu nie bierze. wychowalam bez zadnego wypadku 2 szczeniaki -
                  > bez klatki. jak? zwyczajnie, zabezpieczylam pokoj w ktorym spalam aby nie zro
                  > bily sobie krzywdy a w dzien mialam na nie oko. niepotrzebna mi byla do tego kl
                  > atka.
                  > Mieszkanie ZABEZPIECZA sie zarowno przed dziecmi jak i przed zwierzetami, a n
                  > ie idzie na latwizne i biedne stworzenia zamyka w klatce- bo tak najwygodniej.
                  >
                  > Minnie
                  >

                  Minnie- pies najbezpieczniej czuje się w" budzie " - czyli śpi spokojnie wyluzowany na posłaniu najlepiej obudowanym ze wszystkich stron.
                  Klatka nie służy do zamykania go tam na 8 godzin, a na wyznaczeniu miejsca spokojnego azylu . Tak ja do tego podchodzę.
                  Mam teraz 5 psów na stanie . Wychowałam 13 psów - różnych ras i wielkości, adoptowanych i z hodowli, od szczeniaka 8 sztuk.
                  Nie mam klatki , nie miałam, ale gdyby trafił mi się pies straumatyzowany i potrzebujący takiego wyciszenia- zakupię dla jego dobrego samopoczucia.

                  Czy lepiej aby pies siedział w schronie do końca życia, czy jednak w domu u kogoś kto klatkę ma, i wie jak się nią posługiwać..



                • piesfafik1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 08:58
                  Jak moj pies byl dorosly to zadna klatka mu nie byla potrzebna. Ale teraz jestem domem tymczasowym przychodza rozne psy, czasem dorosle po przejsciach a czasem kilka dwumiesiecznych maluchow. I sa sytuacje kiedy klatka jest koniecznoscia bo nie przystosujesz mieszkania dla potrzeb kazdego mozliwego psa. Czesto rozstawiam klatke I klade obok poslanie I niektore psy wybieraja klatke.
                  A probowalas moze opanowac 4 male labradory latajace wolno po mieszkaniu ? Moje mialy klatke ustawiona kolo mojego biurka ale otwarta na " wybieg" w ogrodzie . Bawialismy sie ze wszystkim na wybiegu a dom zwiedzaly pojedynczo, pod nadzorem . Wieczorem bawily sie w domu w kojcu gdzie mialy zabawki, pudla do chowania sie I wlazenia itp. A w nocy spaly kolo mnie w zamknietej klatce.
                  Klatka to nie jest miejsce gdzie pies ma spedzac zycie. Ale czasem to jest dobre narzedzie I nie ma co tego demonizowac.
                  • b-b1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 09:46
                    piesfafik1 napisał(a):

                    > Jak moj pies byl dorosly to zadna klatka mu nie byla potrzebna. Ale teraz jeste
                    > m domem tymczasowym przychodza rozne psy, czasem dorosle po przejsciach a czase
                    > m kilka dwumiesiecznych maluchow. I sa sytuacje kiedy klatka jest koniecznoscia
                    > bo nie przystosujesz mieszkania dla potrzeb kazdego mozliwego psa. Czesto roz
                    > stawiam klatke I klade obok poslanie I niektore psy wybieraja klatke.
                    > A probowalas moze opanowac 4 male labradory latajace wolno po mieszkaniu ? Moj
                    > e mialy klatke ustawiona kolo mojego biurka ale otwarta na " wybieg" w ogrodzie
                    > . Bawialismy sie ze wszystkim na wybiegu a dom zwiedzaly pojedynczo, pod nadzo
                    > rem . Wieczorem bawily sie w domu w kojcu gdzie mialy zabawki, pudla do chowani
                    > a sie I wlazenia itp. A w nocy spaly kolo mnie w zamknietej klatce.
                    > Klatka to nie jest miejsce gdzie pies ma spedzac zycie. Ale czasem to jest dobr
                    > e narzedzie I nie ma co tego demonizowac.

                    Dokładnie tak.
                    U mnie każdy kolejny pies to wyzwanie- bo dochodzi do stada psiego i do 4 kotów . To , ze żaden nie potrzebował klatki , to cud , ale jeden ma obroże dźwiękowa😉
      • stwory_z_mchu Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 23:53
        Nangaparbat - nie zazdroszczę, nasz poprzedni pies chorował na raka z przerzutami i kilka ostatnich miesięcy niestety nie trzymał ani moczu, ani kału. A roczny syn raczkował, więc prawie cały czas coś myłam, prałam i jeździłam na kopie, więc wiem, jak to wesoło.
        Za to kiedyś byłam domem tymczasowym dla kotów i przypadkiem trafiło mi się pięć psów z nagłej interwencji - trzy takie totalnie małe, kilkutygodniowe i dwa kilkumiesięczne - każdy powrót z pracy to była wielka niespodzianka i rozważania, czy ja na pewno weszłam do swojego mieszkania. Potrafiły podrzeć 19 rolek ręczników papierowych na strzępy wielkości znaczka pocztowego, dom wyglądał jak wnętrze kołdry.
        • nangaparbat3 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 12:36
          Bardzo współczuję - chory pies, kiedy już wiadomo, że to się skończy tylko w jeden sposób, i malutkie dziecko - strach pomyśleć. Podziwiam, ze miałaś cierpliwość i siłę.
          Co potrafi szczeniak, to też wiem, nasz szybko się nauczył otwierać drzwi klamką, w dodatku stało się to nie w naszym domu, pod nieobecność wszystkich domowników.
    • aamarzena Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 23:19
      Jako smaczki-nagrody sprobuj suszone mięso pocięte na małe kawałeczki. Można kupić lub zrobić samemu. Nawet moja wybredna kota za ni i szaleje. Co do wychodzenia po posiłku- jeśli to duży pies to przestańcie (ryzyko skretu żołądka). Z sikaniem potrzeba pewnie czasu, pies nienauczony, zawsze załatwiał się zapewne w kojcu. Chwal za każde siku, kupę na spacerze. Co do spacerów - nie ma czegoś takiego jak za dużo (no chyba ze to mops 😉). Fajnie, że możecie często wychodzić.
      Więcej nic nie poradzę, nigdy nie miałam psa po przejściach. Z tego co widzę po znajomych lub napotkanych psiarzach często przydaje się pomoc specjalisty, przynajmniej na początku.
      • stwory_z_mchu Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 23:44
        Właśnie z poprzednim psem robiliśmy tak, że dostawała jeść po spacerze że względu na skręt żołądka. Mieszkaliśmy wtedy na wysokim 4 piętrze, no i jak była młodsza to na spacerze szalała. Ten idzie bardzo grzecznie przy nodze sam z siebie (tylko nerwowo na nas spogląda), więc uznaliśmy, ze ryzyko jest mniejsze. No i mamy dobre szelki typu guard, zapinane tak, że go nigdzie nie ciągną. Pies waży ok. 15 kilogramów, jest dość szczupły. Spróbuję z tym mięsem, u tego hodowcy wieprzowiny jadł tylko resztki mięsne, może go to przekona.
        • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 03:59
          stwory_z_mchu napisała:
          Właśnie z poprzednim psem robiliśmy tak, że dostawała jeść po spacerze że względu na skręt żołądka.


          każdy pies powinien dostawać jedzenie po spacerze z tego względu (możliwość skrętu kiszek).
          ja moim tez zawsze dawałam po, nigdy przed.
          nie znam znajomych i przygodnych pieso-spacerowiczów którzy karmią przed, wszyscy po.
          i tak tez zalecają, wręcz nakazują, nasi weterynarze.

          Minnie
        • mysiulek08 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 04:23
          co do smaczkow z suszonego miesa, to kupne sa nafaszerowane dodatkimi p/utleniajacymi, sorbitolem, gliceryna i najczesciej sa robione w chinach 'zniewiadomoczego'
          w domu jest to latwo zrobic smile kurczak, wolowina, wieprzowina, oczyszczone z tluszczu, pokrojone w dosc cienkie plastry, nadziane na wykalaczki i suszone w piekarniku - tylko termoobieg max 130stp, kilka godzin, tak ze dwa dni, potem takie wysuszone kawalki dobrze jest lekko zgrilowac, 10minut 190-200stp, wtedy robia sie kruche i bardziej pachnace. Od prawie roku robie takie dla naszej kociej ferajny, nawet suszarke do zywnosci sobie sprawilam, szybciej, lepiej i nie blokuje piekarnika smile

          z kupnych to przysmaki liofilizowane, tego w domu nie zrobisz i tu nie ma zadnych dodatkow, wybor w zooplusie duzy, rozrzut cen rozwniez

          www.zooplus.pl/esearch.htm#q=lifilizowane

          nasze kociaste uwielbiaja psie z acany i orijena smile
          • aamarzena Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 11:08
            Tez robie właśnie głównie sama, a o tym grillowaniu nie wiedziałam. Dzięki, musze spróbować.
            • mysiulek08 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 14:48
              'grilowanie' polega naa tym, ze wkladasz blaszke z suszkami do zimnego pikarnika, wlaczasz grzanie dol i termoobieg jak sie pikarnik nagrzeje to juz jest ok, jak za dkugo to sie za mocno przypieka

              uzywam programu 'pieczenie pizzy', piekarnik krzyczy jak juz nagrzane jest😊
              • aamarzena Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 15:00
                Dzięki wielkie
              • mysiulek08 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 15:49
                ranyboskie! z komorki pisalam tongue_out
      • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 04:36
        aamarzena napisała:
        Co do spacerów - nie ma czegoś takiego jak za dużo (no chyba ze to mops 😉). Fajnie, że możecie często wychodzić

        to prawda, dla psa spaceru nigdy dosyć, pies praktycznie mógłby być cały dzień na dworze i spać na zewnątrz tez. zwłaszcza w ciepłą pogodę.
        bardzo dobrze ze tak często wychodzicie z psem, psu nigdy za dużo.
        ja jednak jeszcze bym wzięła pod uwagę jak intensywne są te spacery, bo sa rasy jak np psy pasterskie, wyżły, charty, labradory, terriery itp które musza sie tez porządnie wybiegać a niektóre jak np Border Collie albo Aussie uwielbiają tez mieć jakieś "prace" do wykonania czyli biegi z przeszkodami, aportowanie itp. inaczej taki niedostatecznie wybiegany pies robi sie w domu destruktywny - po prostu z nadmiaru energii i nudów. szuka sobie zajęcia np zeżre ci buty, pogryzie kanapę, rozpruje poduszkę, rozwali ścianę itp.
        Z opisu twoj pies jest raczej spokojny, ale jeśli potrzebuje wybiegać sie zamiast przejść, to wez to pod uwagę i ze dwa razy dziennie zapewnij mu intensywny spacer np z rowerem albo rzucanie pilka itp przez godzinę, półtorej, to go wymęczy i będzie happy smile

        Minnie
        • aamarzena Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 11:11
          O tak. Bardzo dobrze napisane. I nie zapominaj o zabawach wechowych. W sieci pełno pomysłów. Zacznij od czegoś prostego. Np smaczków zawiniętych w zrolowany ręcznik. Mate wechowa z dziećmi zrob - cale popołudnie będą mieć zajęte wink
        • tiszantul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 23:14
          "ze dwa razy dziennie zapewnij mu intensywny spacer np z rowerem albo rzucanie pilka itp przez godzinę, półtorej"

          Z wątku wynika, ze posiadanie psa to co najmniej pół etatu, w przypadku bardziej zaangażowanych właścicieli - cały etat. Nie wątpię, ze zgodnie z dynamiką forumową zaraz się znajdą właściciele, których opieka nad psem odpowiada półtora etatu
          • berdebul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 09:01
            Nie ma obowiązku posiadania psa. Jeżeli się decydujesz, to zapewnij psu dobre warunki.
    • onanieona Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 12.02.21, 23:26
      Kiedyś dałam link, inny wątek, chyba nie wolno, bo list usunięto
      Na Dogo...... manii jest masa porad
      Warto też kupić książki, Z Mierzwinska
      Pies jak człowiek, wytrzyma 5 godz bez sikania, czyli 4 wyjścia dziennie
      Co do karmy, to lepiej zainwestować w dobrą, poczytać składy
      Wszystko na Dogo jest
      • kermicia Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 11:59
        Większość wytrzymuje jednak znacznie dłużej, bo ludzie pracują po 8 godz + dojazd. Nie wiem, czy to dla psa bolesne (jak dla trzymającego mocz człowieka), bo nie wiem, jak funkcjonuje psi pęcherz. Musi być inaczej zbudowany niż ludzki, bo moja suka po całej nocy (a więc ok 8 godz) wcale nie prosi o pilne wyjście, a jak już wyjdziemy, to robi pierwsze sik tak po ok 5 minutach, a nie od razu na pierwszym kawałku trawy. A potem przez godzinę spaceru podsikuje po trochu jeszcze z 10 razy. Człowiek tak nie sika, u nas pęcherz opróżnia się raz a dobrze.
    • profes79 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 00:51
      Czas. Zdarzało mi się oglądać na YT filmiki opisujące historie takich zwierzaków po przejściach - praktycznie zawsze przyzwyczajenie ich do tego, że sa bezpieczne w nowym miejscu i zaczynają nowe życie trwało tygodniami. Dwa tygodnie temu go adoptowaliście? No to naszykujcie się na to, że pies zacznie się przyzwyczajać do tego, że pewnych rzeczy nie musi się bać po miesiącu albo dwóch.
      Kumpel wziął takiego psiaka po przejściach - mówi, że jakieś dwa - trzy tygodnie zajęło przyzwyczajenie go do tego, że żarcia z miski nikt mu nie zabierze i nie musi go wciągać jak odkurzacz. Przynajmniej nie miał problemu z doborem karmy; pies żarł wszystko co z miski nie uciekało.
      • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 03:53
        stwory_z_mchu napisała:
        Za to sika nam w domu - upatrzył sobie jedno miejsce (framugę drzwi do pokoju dzieciaków). Wygląda jakby robił to z emocji, najczęściej wiąże się to z jedzeniem (zje i leci nalać), druga sytuacja to jak dużo się dzieje (ostatnio była znajoma, spokojna, ale dla psa to było za dużo).

        bo pies, który przesiedział tyle w klatce z drugim psem!! ma teraz złe nawyki. prawdopodobnie w klatce miał taki swój bezpieczny kącik do załatwiania sie, znaczenia terenu, co teraz praktykuje u ciebie.
        skoro zauważyłaś to, to nie dopuszczaj więcej do załatwiania sie w ten sposób.
        jak sep czatuj na zakończenie jedzenia i natychmiast łap za skore, wyprowadzaj na siku i niechby się najpierw zesikiwal po drodze - nie szkodzi - chwal tak czy siak za siusiu w innym miejscu - i z czasem załapie ze należy zalatwiac sie ty;ko i wyłącznie na dworze.
        to samo gdy dzieje sie cos nowego, np przyjdą goście- wtedy zaznacza teren - wtedy po prostu miej go przy sobie, nie dopuszczaj do znaczenia terenu. mów stanowcze no! nie martw sie o przejścia - ciepła acz twarda dyscyplina tez musi być, inaczej nie wychowasz psa, będą problemy. nauczy sie. przestanie sie bac, tez. mimo dyscypliny, zapewniam. pies nie jest głupi.
        potrzeba tylko wiele, wiele cierpliwości.
        a to miejsce jakoś zastaw, meblami czyco.

        i błagam, nie pakuj psa zadręczonego cale dotąd życie 2x2m klatka kolejna klatka!!! BŁAGAM!!!!

        Minnie
        • senin1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 21:41
          a mnie ktos radzil, by polozyc gazete w tym miejscu gdzie robi siku, a pozniej te gazete przesuwac tak, zeby znalazla sie na zewnatrz. Wprawdzie nigdy tego pomyslu nie wyprobowalam, ale wyglada na sensowny. Tylko ze troche trzeba bedzie ze smrodkiem troche pomieszkac wink
          • turzyca Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 13:23
            Podkład z plastikiem, nie gazetę, od mokrej gazety szlag podłogę trafi. I ten waniający kawałek nie musi być całością, można wsadzić wacik w siusiu i położyć na świeżym podkładzie.
        • tiszantul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 23:23
          "wtedy po prostu miej go przy sobie, nie dopuszczaj do znaczenia terenu"

          Czy to nie jest ingerowanie w naturalne potrzeby zwierzęcia? Chce sikać, to sika. Chyba lepiej w domu właściciela niż zanieczyszczać przestrzeń publiczną?
          • kamin Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 23:26
            Jest w tym sporo logiki.
            Zwłaszcza w obliczu hejtu na palaczy i domagania się aby paliki wyłącznie w domach.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 07:07
      Nauczy się, moja mopisica, która jest z nami już 3 lata tak po roku ogarnęła gdzie się sika, tak jak miała ochotę to biegła do łazienki i sikała oraz kupa.
      Teraz też kupa bywa jak się spóźnię do domu.
      Nie mam dywanów wywaliłam, a dywaniki łazienkowe zwijam jak wychodzimy.
      Teraz już wiemy dlaczego ją wywalili z domu, bo ona została odłowiona - dajecie wiarę, mopsa wywalili w grudniu, pięknego mopsa, młodego.
      Moją sralinkę ;P
      • aamarzena Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 11:14

        > Teraz już wiemy dlaczego ją wywalili z domu, bo ona została odłowiona - dajecie
        > wiarę, mopsa wywalili w grudniu, pięknego mopsa, młodego.
        > Moją sralinkę ;P

        Biedactwo
      • kermicia Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 12:01
        Sorry, ale piękny mops to oksymoron tongue_out
      • hosta_73 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 12:33
        Sralinka 😏 miała szczęście, że na ciebie trafiła ❤️
    • irma223 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 07:18
      Pies obsikuje miejsce, gdzie znalazł coś atrakcyjnego lub intrygującego. Albo zaznacza "swój" teren. Wyprowadzanie na spacer nie zmieni tego zachowania, twój nowy pies nie widzi między swoim "zaznaczaniem" a spacerem żadnego związku. Po prostu trzeba mu uniemożliwiać takie zachowanie, wręcz łapać w drodze do tej framugi, dodatkowo z krótkim "nie!", "tu nie!", wyprowadzać z pomieszczenia i dopiero na spacerze przystawać, by się załatwił. Po pewnym czasie pies załapie, o co chodzi, ale teraz nic mu nie komunikujesz wyprowadzaniem. On nie widzi związku. Co najwyżej musi się pośpieszyć z obsikaniem framugi, bo ty go popędzasz, że chcesz szybko z nim wyjść.
      • ajaksiowa Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 07:53
        Mini ma rację,nagroda i entuzjazm za każde nasikanie na dworze,z dyscypliną też ma rację,rozpieszczanie może dużo złego narobić👍👍👍
        • ajaksiowa Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 07:57
          W sytuacjach stresowych dla psa nie pocieszać ale zachować się jak go$ć z wybujałym egowinkwink
      • tiszantul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 23:29
        "trzeba mu uniemożliwiać takie zachowanie, wręcz łapać w drodze do tej framugi, dodatkowo z krótkim "nie!", "tu nie!""

        Frustrowanie naturalnych potrzeb zwierzęcia. Będzie tak zestresowany i straumatyzowany, ze terapia potrwa całymi latami. Co byśmy powiedzieli, gdyby nasz sąsiad załatwiał się zawsze na ulicy albo pod klatką schodową?
        • irma223 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 00:10
          Ale sama się zazwyczaj załatwiasz w toalecie, a nie na środku salonu, jak sądzę?

          Ja moje psy zniechęcałam zazwyczaj do załatwiania się na wypielęgnowanych trawniczkach przed wejściem na czyjąś posesję. Wprawdzie i tak sprzątam, ale po co sąsiadów dodatkowo irytować, skoro innych traw i trawników w okolicy jest dość. Psy na straumatyzowane nigdy nie wyglądały.

          Pies wątkodajki nie dlatego sika na framugę, że potrzebuje się załatwić (przy 6 spacerach dziennie, to chyba nawet nie nabierze nigdy dość potrzeby), a po prostu dlatego, że "zaznacza" sobie (jak to na obcym terenie, na spacerze bywa): "tu
          natrafiłem na coś dobrego" (po jedzeniu) względnie: "a to moja wizytówka" (przy gościach). Trzeba go tego oduczyć, komunikację słowną też warto przy tym zacząć stosować, wbrew pozorom psy i koty już po kilku tygodniach mogą zacząć rozumieć komunikaty, jakich wcześniej nigdy nie słyszały. A jeśli słyszały, to przystosowanie ich do nowej sytuacji następuje znacznie szybciej. Pojęcie "nie!" wątkodajce jeszcze nieraz się przyda.
        • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 03:46
          tiszantul napisała:
          > Frustrowanie naturalnych potrzeb zwierzęcia. Będzie tak zestresowany i straumatyzowany, ze terapia potrwa całymi latami.

          piszesz okropne głupoty.
          mieszaja ci sie rozne pojęcia zwiazane z wychowaniem zwierząt.
          moze wobec tego swoim nie przeszkadzaj w naturalnej potrzebie zalatwiania sie kiedy i gdzie popadnie, bo to takze naturalna potrzeba? a ze bedziesz miala przy tym obs*ane i zasikane mieszkanie, coz, sila wyzsza, zwierze musi a nauka czystości moze je tylko znerwicowac.

          🙄

          Minnie
    • b-b1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 08:47
      U nas rytuał " nowego" jest zawsze podobny. Jak dorosły -i tak na wstępie dostaje michę 3 razy dziennie , bo nie zdarzyło się , abyśmy wzięli dobrze odzywionego. Potem schodzimy do 2 misek dziennie. Nigdy mniej .
      Wstajemy- wyprowadzamy, dostaje michę i wyprowadzamy , za następne 2 h wyprowadzamy , w międzyczasie jeszcze 2 michy i tak do wieczora. Wychodzi co mniej więcej 2h. Ile razy- nie wiem 😁 żadna ilość nie jest opcją " za dużo" - wszak dopiero się uczymy domowego zachowania jak u szczeniaka. Docelowa opcją u nas to dwie michy i po każdej od razu wyjście . Pozwalamy mu wszystko wąchać, poprawiać po innych, chwalimy za każde siku, koopę -dostaje wtedy mięso surowe jako łapówkę i mnóstwo pipkania wysokim głosem. Jeśli Twój nie lubi wysokich dźwięków- odpuść.
      Skręt zoládka dotyczy przede wszystkim ras olbrzymich, molosów , ale zostało już medycznie udowodnione , że jeśli ma skłonność genetyczną nie ma znaczenia czy wychodzi po jedzeniu , czy przed, czy je mokre, czy suche , czy na podwyższeniu, czy na podłodze i tak dostanie.
      Moje olbrzymy zawsze wychodzą / wychodziły po jedzeniu , w hodowli w liniach brak było skretòw , i u nas też problemów nie ma.
      Framugę najchętniej obsikiwaną wyczyść i spryskaj perfumem - najlepiej paskudnie kwiatowym. Odrzuci go od razu .
      Kastruj jak najszybciej, ale nie licz na fajerwerki, bo testosteron spada nawet do 2 lat. Ale trochę się uspokoi.
      Pies będzie Wasz za około 6-8 tygodni- tyle trwa okres adaptacji, teraz on jest u Was " na chwilę". Nie za bardzo wie co się dzieje i uważa , że zaraz wróci do siebie - do klatki.
      Karm na razie tym co dostawał wcześniej , dodając niewielką ilość lepszej/ innej karmy - jeśli planujecie zmieniać . To będzie proces długofalowy 😉
      Nie martw się, nic złego u Was się nie dzieje - pies musi oduczyć się starych nawyków ( to trudne) i nauczyć nowych.
      • morekac Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 23:53
        >Pies będzie Wasz za około 6-8 tygodni- tyle trwa okres adaptacji, teraz on jest u Was " na chwilę". Nie za bardzo wie co się dzieje i uważa , że zaraz wróci do siebie - do klatki

        A ktoś wie, ile trwa taki okres adaptacji u kotów?Bo u nas od miesiąca nowa kotka zgarnięta z ulicy nadal nerwowo reaguje na domowników. Chociaż przychodzi spać do córki i na mizianie wieczorem, ale i tak nawet na nią reaguje dość lękowo.
        • irma223 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 08:18
          Bywają koty, które się nie przyzwyczają nigdy, okazują lęk nawet i po kilku latach.
          A bywają i takie, które od początku czują się w nowym miejscu z nowymi ludźmi, "jak u siebie".
          Bywają też takie, które się przyzwyczajają z czasem. Oraz takie, które miały swój dom i "zgarnięte z ulicy" nawet po kilku miesiącach "uwięzienia" koniecznie chcą "do swojego prawdziwego domu" wrócić (miałam kiedys kota, który zabrany spod mojego domu przez "miłosiernego przypadkowego przechodnia" wymusił na nim taki powrót do mnie po wielu miesiącach).
      • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 04:04
        b-b1 napisała:
        > Skręt zoládka dotyczy przede wszystkim ras olbrzymich, molosów , ale zostało już medycznie udowodnione , że jeśli ma skłonność genetyczną nie ma znaczenia czy wychodzi po jedzeniu , czy przed, czy je mokre, czy suche , czy na podwyższeniu, czy na podłodze i tak dostanie.

        bardzo ci wiec życzę, a właściwie twoim psom, abyś kiedyś nie musiała sie przekonać jak bardzo nie masz racji.
        najlepiej poczytaj sobie to, bo ze to 'medycznie udowodnione' wyssałaś z palca to na pewno.

        z jo hn bl og

        Ważne, by na godzinę przed jedzeniem i godzinę po nim pies nie był poddawany wysiłkowi fizycznemu. Może to przyczyniać się do wystąpienia skrętu żołądka, szczególnie u ras predysponowanych do tego typu dolegliwości. Od zjedzenia posiłku do podjęcia aktywności powinno upłynąć około dwóch godzin. Najlepiej więc podawać psu jedzenie po spacerze i odpoczynku.


        z pe dig r ee

        Po pierwsze, podczas spaceru zazwyczaj spuszczamy pupila ze smyczy, aby mógł on się nieco „wyszaleć”. Bieganie z pełnym żołądkiem nie jest ani przyjemne, ani zdrowe, ponieważ organizm po posiłku znajduje się w trybie trawienia. Wysiłek fizyczny w najlepszym wypadku może doprowadzić do wymiotów lub niestrawności, natomiast w najgorszym – do poważniejszych problemów zdrowotnych, takich jak rozszerzenie i skręt żołądka. To ostatnie zagrożenie dotyczy zwłaszcza przedstawicieli ras dużych i olbrzymich (powyżej 25 kg masy ciała).

        ps musialam skasowac linki poniewaz sa traktowane jak spam.

        Minnie
        • b-b1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 09:41
          Minnie- od ponad 25 lat zajmuje się rasami ze skłonnością - wiem dokładnie jak przyszyc żołądek , jakiej siatki użyć aby się znowu nie przekręcił, mam rodowody od x pokoleń psów które miały skręty, ich historie linii hodowlanych , dziedziczenie itp....
          I statystyki i zalecenia i ... naprawdę zęby na tym zjadłam.
          Masz racje w jednym - nawet psa zdrowego rasy obojętnej jesteśmy w stanie doprowadzić do skrętu - jeśli po jedzeniu będzie turlał się do utraty tchu.
          Spacer po jedzeniu i wyjście na sikoo - do skrętu nie doprowadza na pewno 😉
      • turzyca Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 13:26
        Przy czym takie pełne zaufanie może trwać dłużej, jedna z moich znajd potrzebowała blisko roku, wcześniej kontrola czy jej nie zostawiamy była ustawiczna, na pierwszych wakacjach chodziła z nami na stołówkę, bo zostawiona w domku panikowała.
        • b-b1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 16.02.21, 06:06
          turzyca napisała:

          > Przy czym takie pełne zaufanie może trwać dłużej, jedna z moich znajd potrzebow
          > ała blisko roku, wcześniej kontrola czy jej nie zostawiamy była ustawiczna, na
          > pierwszych wakacjach chodziła z nami na stołówkę, bo zostawiona w domku panikow
          > ała.
          >

          Racja-opcja -zostaję już tu na dłużej, a opcja-ufam bezgranicznie to dwie różne sprawy.
          Po okresie adaptacyjnym następuje również ukazanie swojego charakteru-tu dopiero bywa ciekawie...
          Jeden z moich adoptusiów jak się zaklimatyzował zaczął warczeć na moje dzieci -wtedy dopiero zaczęliśmy "walkę" o życie(jego).
    • berdebul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 09:29
      Te zasady sobie daruj, bo są z doopy i niczemu nie służą. Nie ma znaczenia kiedy karmisz, ani kto wchodzi pierwszy.

      Sika na futrynę, bo po jedzeniu sikał przy ogrodzeniu kojca, żeby nie stać po pachy w moczu. Jeść lepiej dawać częściej, zwłaszcza jak zmieniłaś psu dietę z tego co jadł zawsze na puszki.
      Kupiłabym klatkę, żeby mógł się schować jak ma ochotę i wyciszyć, ale dałabym dostęp do całego mieszkania.
      Chodzi spięty, bo jest zestresowany. Spróbuj podawać jedzenie w czasie spacerów, najlepiej coś co można lizać. Wybieraj spokojną, cichą okolice. Jeszcze przyjdzie czas na oswajanie dźwięków, samochodów itd.

      Wyprowadzaj ile potrzebuje, żyjąc w kojcu mógł zawsze się załatwić, wiec na początku trzeba częściej. Możesz nagradzać suszoną wątróbka/serduszkami. Pies przyzwyczajony do jedzenia surowego raczej nie pogardzi takim smaczkiem.
      • ajaksiowa Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 09:39
        Dobrze by było żebyś do karmienia wdrożyła dzieci,czy nak£adanie łyżeczką do miski czy wołanie na jedzenie lub stawianie miski ma podłodze,zasady są bardzo ważne💪💪
        • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 04:09
          powtórzę po raz kolejny - klatka mu niepotrzebna, by czuć sie "u siebie" wystarczy mu jego własny materac, lub koszyk z materacem, który będzie tylko jego i tylko nim pachniał. to bedzie jego i tylko jego miejsce.
          Klatka to wierutna glupota, wymyslona przez handlowcow dla ludzi ktorym sie nie chce porzadnie zajmowac zwierzeciem wiec to znakomite wyjscie aby wiecej posow sprzedawac bo jak sie ma ich dosc to mozna je zamknac w klatce.
          po prostu tortury.

          Minnie
          • berdebul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 08:17
            Klatka jest bardzo przydatna. Mój pies sobie chwali, korzysta z niej od zawsze. W klatce się urodziła, w klatce było gniazdo ze szczeniakami, w klatce mój szczeniak uczył się zostawać w domu. Używała tez na zawodach, jako miejsca wyciszenia i świetego spokoju.
            • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 16.02.21, 04:08
              mato jedyna - "w klatce sie urodzila, w klatce bylo gniazdo, w klatce siedziala w domu" - okropieństwo cos takiego czytac, typowe zwierze hodowlane. zastanow sie sama 😒
              Ja znam szczeniaki z normalnego kojca zrobionego po prostu z pudel albo z koszyków wyłożonych kocami 🙄
    • treo.tralve Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 09:42
      Mam drugiego psa ze schroniska- polecam jednak behawiorystę, im wcześniej tym lepiej- przyjrzy się, poradzi nim się zachowania utrwala
    • baszkircef Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 11:09
      Mój pies ze schroniska potrzebował prawie dwóch miesięcy, żeby wyjść na środek pokoju. Na spacerach szedł przyklejony do nogi dosłownie. Z tego co widzę zajęło mu ponad dwa lata żeby dojść do siebie.
    • stwory_z_mchu Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 12:01
      Ok, odpowiem trochę zbiorczo.
      Spróbuję z tym mięsem suszonym (mam suszarkę spożywcza, która suszy mięso w podczerwieni, powinno być chyba ok) i częściej wyprowadzać (co prawda u nas średnia temperatura z ostatniego miesiąca to -15 smile ). I jednak podzielić porcję zarcia.
      Karmimy lukullusem mokrym albo crave (przy okazji robiłam doktorat z karm dla psów, jak będę miała chwilę to zrobię wątek z tymi obłąkanymi opisami.
      Dzisiaj rano znów nasikał, to wygląda jakby chciał tym uspokoić emocje. Był po spacerze, my jedliśmy śniadanie i dzieciaki trochę hałasowały, koty się kręciły i chyba go to zdenerwowało.
      Ciekawe jest to, że potrafi się wysikać w domu zaraz po spacerze, na którym sikał kilka razy, więc to raczej nie jest związane z potrzebą fizjologiczną tylko psychiczną.
      Jestem gotowa na to, że to musi wszystko potrwać. Mam tylko nadzieję, że jak dobrze zadziałamy to będzie to mniej stresujące dla nas i dla psa.
      A jeśli chodzi o dzieci to jestem raczej pewna, że pies im nic nie zrobi (ale kontakt jest zawsze pod kontrolą). Na razie jesteśmy na etapie czasowego przebywania w tym samym pomieszczeniu, bez większej interakcji. Rzeczywiście spróbuję wprowadzić kontakt przy okazji jedzenia albo smaczków z tego suszonego mięsa.
      • kermicia Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 12:06
        Obkleiłabym tę biedną framugę jakimiś łatwymi do zmywania foliami. I popsikała czymś, co nie zachęca psa. Ocet może. On sika w to samo miejsce, bo czuje tam już swój mocz, dokłada więc więcej.
      • aamarzena Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 14:54
        stwory_z_mchu napisała:


        > A jeśli chodzi o dzieci to jestem raczej pewna, że pies im nic nie zrobi (ale k
        > ontakt jest zawsze pod kontrolą). Na razie jesteśmy na etapie czasowego przebyw
        > ania w tym samym pomieszczeniu, bez większej interakcji. Rzeczywiście spróbuję
        > wprowadzić kontakt przy okazji jedzenia albo smaczków z tego suszonego mięsa.
        >

        Tylko niech cie reka bogini broni, żeby dzieci się kręciły koło psa kiedy ten je. To nie ten etap. No chyba, ze masz na myśli podowanie miski przez dziecko, albo podawanie smaczków.
      • berdebul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 08:20
        Wlacz feromony. Coś lekkiego uspokajającego typu Zylkene/aptus. Futrynę umyj czymś, co rozkłada psi mocz. Następnie psiknij czymś zniechęcającym.
        W momentach kiedy jest głośno odsyłałabym do klatki/sypialni. Przy okazji nie będzie zebrał przy stole.
      • smaczna_zupa Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 09:28
        stwory_z_mchu napisała:
        > Dzisiaj rano znów nasikał, to wygląda jakby chciał tym uspokoić emocje. Był po
        > spacerze, my jedliśmy śniadanie i dzieciaki trochę hałasowały, koty się kręciły
        > i chyba go to zdenerwowało.
        > Ciekawe jest to, że potrafi się wysikać w domu zaraz po spacerze, na którym sik
        > ał kilka razy, więc to raczej nie jest związane z potrzebą fizjologiczną tylko
        > psychiczną.

        Według mnie to on znaczy teren. Powodzenia smile
        • berdebul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 14:29
          Spójrz na to jak na np. ssanie kciuka. Powtarzalna czynność, w jednym miejscu, pachnącym jego zapachem = bezpiecznym. To jest uspokajacz. Gdyby znaczył, to sikałby po całej chacie.
          • smaczna_zupa Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 19:23
            Mój pies, zanim nie został wysterylizowany, znaczył tylko w jednym ulubionym miejscu - drzwi od gabinetu mojego męża - i zawsze w to miejsce wracał, mimo przeróżnych środków chemicznych, zapachów; w pewnym momencie mieliśmy to miejsce folią zaklejone. Najczęściej tak robił, gdy wyczuł suczkę sąsiadów albo gdy nas ktoś odwiedzał z innym psem, dlatego wydaje mi się, że on jednak znaczył teren. Poza tym, to były śladowe ilości, psiknięcie. To był pies, który nas bardzo dobrze znał i bawił się z naszym psem na spacerach, wzięliśmy go od starszych ludzi, których przerosła opieka nad nim. Problem zniknął gdy go wysterylizowaliśmy.
          • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 16.02.21, 06:12
            berdebul napisała:
            Gdyby znaczył, to sikałby po całej chacie.

            niekoniecznie. może znaczyć miejsce które uznał za swoje miejsce, i jest to akurat tylko to jedno miejsce.
    • afro.ninja Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 12:07
      Klatka kennrlowa, zeby pies mial swoja, własną, zamkniętą przestrzeń.
    • lukrecja46 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 12:29
      A gdzie zdjęcie nowego członka rodziny?😘
    • basiastel Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 13:33
      Pies będzie się zmieniał. My adoptowaliśmy przed laty sunię, która była chyba trzymana na łańcuchu ( miała wytarte futerko na szyi ). Na początku siedziała w swoim łóżeczku i nie zbliżała się do nas, ale po pewnym czasie chodziła za mną po domu krok w krok i musiałam uważać, by się o nią nie potknąć. Dziś już jest z tym normalnie. Załatwiać się na dworze zaczęła po ok. miesiącu. Wcześniej spacery były dla niej bardzo stresujące ( mieszkamy w Warszawie ) i nie kojarzyły się z załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Teraz jest jak inne psy, tzn, w domu się nie załatwia, choć długi czas sikała nam do łóżek ( tylko do lóżek! , co kiedyś opisywałam na forum), to też już się nie zdarza, zwłaszcza od kiedy w domu jest drugi pies. Na początku bardzo bała się psów, nawet takich sięgających jej do kolan i omijała agresywne psy szerokim łukiem, w stosunku do innych była bardzo nieśmiała. Pierwszy raz odpowiedziała agresją na agresję psa po ok. 3 latach, a dziś rozstawia po kątach wszystkie okoliczne psy, choć sama raczej nie zaczyna, ale jest wyraźnie dominująca. Jest bardzo łagodna do ludzi, ale potrafi zaatakować, gdy uzna, że coś nam grozi ( wystarczy, że ktoś gwałtownie wyciągnie do mnie rękę). Bała się nawet psich zabawek ( zwłaszcza jak ją zachęcaliśmy do zabawy piszczącymi zabawkami ), co tez z czasem oswoiła i się bawi. Miała nietypowe gusta kulinarne, bo jadła suchy chleb i wykradała nieugotowany makaron i przez pierwszy miesiąc przybyło jej masy o 60 % ( była wychudzona ). Dziś je tylko surowe mięso i suchą karmę. Taki pies bardzo się zmienia, tylko potrzebuje dużo czasu.
      • tiszantul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 23:35
        "potrafi zaatakować, gdy uzna, że coś nam grozi ( wystarczy, że ktoś gwałtownie wyciągnie do mnie rękę)"

        "Psy znakomicie odczytują ludzkie emocje"
        • basiastel Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 18:57
          E tam emocje, koleżanka chciała mi jakiś paproch zdjąć z bluzki ( w okolicy dekoltu ). Kiedy miałam złamaną nogę i przyszedł do mnie fryzjer, też do niego szurała, co on do mnie z nożyczkami, to sunia do niego z zębami. Nie pozwalała też innym psom zbliżać się do mnie, w takiej sytuacji potrafiła zaatakować nawet kilka razy większego psa.
      • verena0 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 19:51
        A jak nauczyliscie ją z tymi zabawkami? Bo mój schroniskowy też się boi ale i totalnie olewa wszystko związane z zabawą ( piłek się boi, nie biega z patykiem itp)
    • bo_jestem_jedna Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 13.02.21, 18:12
      A jak reagujesz kiedy jest w trakcie sikania, bo to jest dokladnie ten moment na twoja reakcje. Pomimo innych rad masz dawac jednoznaczny sygnal, ze nie wolno.
      Dobrze, ze nie dajesz mu calego mieszkania do dyspozycji, co to wogole za rady, pies powinien dostac jak najmniejszy dostep i w miare czasu jak umie sie zachowac, zwieksza sie go sie. Za dzuo emocji naraz jest niewskazane.
      Moj pie, pomimo braku traum, ma dostep tylko do pokojow dziennych, zakaz wchodzenia do sypialn a tym bardziej do kuchni. I zawsze jest na oku, a jak sie nie da jest w klatce kenelowej lub swojej zagrodzie. Powodzenia
      • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 04:14
        nie, w trakcie sikania już za późno. moment jest kiedy będzie zmierzal do sikania.
        poniewaz wlascicielka wie juz jakie pies ma zwyczaje i kiedy - sikanie na framuge po jedzeniu, gdy goscie przychodza, z emocji - to wie kiedy do tego nie dopuszczac.
        a jak juz sika to po ptakach.

        Minnie
      • berdebul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 08:22
        Pies leje z emocji, więc podkręcanie tego reakcją właściciela jest głupie. uncertain
        • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 16.02.21, 06:18
          emocje należy ukierunkowywać, np kazać usiąść albo zaprowadzić na materacyk (ten najlepiej położyć wtedy blisko siebie, przy sofie, krześle itp), dać obwąchać rękę gościa i dać smakołyk, - bo to ze leje z emocji nie znaczy ze wolno mu lać po mieszkaniu. weź się zastanów.
    • stwory_z_mchu Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 14.02.21, 23:26
      Melduje, że jest całkiem nieźle. Dzisiaj nie nasikał jeszcze nigdzie w domu smile ograniczyliśmy mu przestrzeń do najspokojniejszego pokoju, ma uchylone drzwi, więc słyszy, co się dzieje w reszcie domu. Ma swój materac, lubi tam leżeć, ale często wybiera osłonięty z wszystkich stron kąt koło biurka męża.
      Zaczął okazywać radość jak się go głaszcze, chociaż czasem nadal trzęsą mu się wtedy nogi (nie umiem ocenić, czy że strachu, czy z emocji).
      Je dwa razy dziennie, po jedzeniu spacer. Na spacerze jest bardzo spokojny, nie spuszczamy go (mamy taką smycz rozwijaną chyba na 5 metrów, ale on się raczej trzyma bardzo blisko nogi).
      Zaczął reagować na imię.
      Lubi kabanosy drobiowe, które moje dzieci czasami jedzą - pod kontrolą częstują psa, ale o ile ode mnie z ręki taki kawałeczek weźmie, o tyle od dzieci nie, widać, że go to denerwuje. Więc dzieciaki mu rzucają pod nogi, wtedy zjada.
      Będziemy mu powoli poszerzać dostępny teren, na razie widzę postępy jak jest w sypialni, trochę bardziej się tam uspokaja.
      Nagrywam filmiki dla behawiorystki, zobaczymy jeszcze, co ona powie.
      • b-b1 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 06:21
        Super, że jest coraz lepiej! Jeszcze mu się zdarzy siknąć-nie przejmuj się -przejedzie. Jak już całkowicie poczuje się bezpiecznie i zwiększy się jego pole manewru(czyli swobodnie będzie się przemieszczał po całym domu) trzeba go będzie obserwować jak "goście" przybędą -ekscytacja nowym też może spowodować sikanie.
        Nawet ekscytacja Wami-wyjście/przyjście.


        • ajaksiowa Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 08:44
          To że nie chce brać od dzieci trochę niepokojące,poproś żeby dzieciaki karmiąc,mówiły czule do niego😀
      • aamarzena Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 10:47
        Co do głaskania to może wiesz może nie, ale poczytaj o strefach komfortu psa.
        Jeśli bezpiecznie czuje się osłonięty ze wszystkich stron pomysl o końcu, nie musi to być metalowa klatka, jeśli pies nie niszczy może być materiałowy.
        I bacznie obserwuj relacje z dziećmi, bo to, ze od nich nie bierze jedzenia jest zastanawiające. Zwykle psy od dzieci biorą jedzenie, a nawet podkradają dzieciom ( np niewyszkolone jeszcze szczenieta)
        • aamarzena Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 10:47
          O kojcu nie konvu
      • berdebul Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 14:31
        Kabanosy maja dużo soli, są zabójcze dla nerek. Nie rob tego psu. Suszone mięsko/inne naturalne przysmaki, ale nie ludzkie jedzenie.
      • minniemouse Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 16.02.21, 06:38
        stwory_z_mchu napisała:
        Melduje, że jest całkiem nieźle. Dzisiaj nie nasikał jeszcze nigdzie w domu smile ograniczyliśmy mu przestrzeń do najspokojniejszego pokoju, ma uchylone drzwi, w ięc słyszy, co się dzieje w reszcie domu. Ma swój materac, lubi tam leżeć, ale często wybiera osłonięty z wszystkich stron kąt koło biurka męża.

        świetnie, wiec jeśli tego jeszcze nie zrobiliście połóż mu tam tez jakiś kocyk albo materac uprzednio natarty zapachem z tego pierwszego, żeby wiedział ze to jego.

        > Zaczął okazywać radość jak się go głaszcze, chociaż czasem nadal trzęsą mu się wtedy nogi (nie umiem ocenić, czy że strachu, czy z emocji).

        jedno i drugie, jest u was jeszcze krotko.

        > Je dwa razy dziennie, po jedzeniu spacer. Na spacerze jest bardzo spokojny, nie spuszczamy go (mamy taką smycz rozwijaną chyba na 5 metrów, ale on się raczej trzyma bardzo blisko nogi).

        świetnie!! świetnie!! nic na sile.

        > Zaczął reagować na imię.
        > Lubi kabanosy drobiowe, które moje dzieci czasami jedzą - pod kontrolą częstują psa, ale o ile ode mnie z ręki taki kawałeczek weźmie, o tyle od dzieci nie, widać, że go to denerwuje. Więc dzieciaki mu rzucają pod nogi, wtedy zjada.


        proponuje aby dzieci codziennie pomalu zblizaly sie z kawalkiem kabanosa w ten sposob. w pierwszy dzien pierwszy kawalek niech klada tak blisko na ile pies pozwoli i sie wycofaja,
        to samo na drugi dzień. na trzeci, niech zaczną bliżej, bliżej na tyle ile pies toleruje ale już próbować bez cofania sie i najwyzej znowu troche sie wycofac.
        na czwarty niech spróbują od tak bliska na ile się da, a za którymś razem niech podadzą z pewnej odległości na otwartej dłoni. jesli pies wychyli szyje i weźmie z otwartej dłoni, to juz pol wygranej!
        i tak pomalutku az sie nauczy brac bez obaw i sam będzie przychodził 👍


        > Będziemy mu powoli poszerzać dostępny teren, na razie widzę postępy jak jest w sypialni, trochę bardziej się tam uspokaja.
        > Nagrywam filmiki dla behawiorystki, zobaczymy jeszcze, co ona powie.



        wspaniale, nie wyobrażam sobie lepszego podejścia!!! piesek nie mógł lepiej trafić!!!
        trzymam kciuki i życzę powodzenia!!!

        acha, i jeszcze jedno. ważne jest, aby przez wzgląd na "biednego pieska" nie zaniedbać dyscypliny psa ze strony dzieci, bo inaczej nauczy sie ze jest od nich ważniejszy i będzie na nie warczeć lub nawet próbować gryźć. dzieci musza byc uczone ze również go karmią, trzymają psa na smyczy i uczą go czego trzeba " - bo sa jego przewodnikami". jak trzeba, tez mówią : "nie wolno, siad, podaj łapę" itp. to b. ważne.


        Minnie
    • woman_in_love Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 10:48
      Za to sika nam w domu - upatrzył sobie jedno miejsce (framugę drzwi do pokoju dzieciaków).

      Dobra, nigdy nie kupię już mieszkania od właściciela psa lub kota.
      • ajaksiowa Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 12:42
        Jaką masz pewność że Pan domu nie lał tam po pijaku? winkwink
        • fornita111 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 12:46
          Yyyyy... nie chcecie wiedziec, co ludzie w swoich domach robia. Mycie po seksie pracia w umywalce, na ktorej stoja szczoteczki do zebow calej rodziny, to tylko jeden ze znanych mi kwiatkow big_grin
          • woman_in_love Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 13:29
            Umywalkę i łóżko się zazwyczaj wymienia.
            Futrynę czy inną framugę niekoniecznie.
    • turlinek_2 Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 15.02.21, 13:49
      1. Dwa tygodnie to BARDZO krótko. Pies musi zaufać, a na to potrzeba czasu. Ktoś napisał 6-8 tygodni i to jest mniej więcej ten czas, zależy od traumy.
      Stwórzcie schematy, rytuały. Dają poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.
      2. "Podstawowe zasady" rodem z Fishera są kompletnie bez sensu.
      3. Kup coś do gryzienia, gryzienie psa relaksuje. Najlepiej coś mega śmierdzącego - np. żwacze albo suszone penisy. Są takie, które nie mają chemii.
      4. Klatka kennelowa albo miejsce osłonięte od góry i z 2-3 stron żeby czuł się bezpiecznie.
      5. Mieszać dotychczasową karmę z nową, zawsze nową wprowadzą się stopniowo.
      6. Uniemożliwić sikanie w standardowe miejsce, nie nagradzać psa spacerem kiedyś nasika.
      7. Głaskanie odpuścić. Zaczynać od nienachalnego kontaktu fizycznego, nie zaczepiać psa, pozwolić mu samemu przyjść.
      8. Psy odbierają sygnały pozawerbalne, w ten sposób można nagradzać, przyzwyczajać pozwoli do innych form.
      9. Obserwować psa co i kiedy komunikuje.
      A przede wszystkim dać czas im i sobie.
    • baszkircef Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 17.02.21, 22:19
      Właśnie obejrzałam na YT filmik Jacka Gałuszki pt. czy twój pies jest hazardzistą, na końcu mówi jak odzwyczaić psa od sikania na meble może by to Ci pomogło.
      • stwory_z_mchu Re: Adoptowany pies - prośba o rady (zachowanie) 17.02.21, 22:34
        Dzięki! Oglądam smile Jaki miły gość!
Pełna wersja