stwory_z_mchu
12.02.21, 22:45
Niecałe dwa tygodnie temu adoptowaliśmy psiaka ze schroniska. Pies jest mega fajny, łagodny i bardzo go polubiliśmy. Ja zawsze miałam koty, wcześniej mieliśmy labradora z hodowli, który behawioralnie był totalnie bezproblemowym psem, wiec nie mieliśmy większych rozkmin.
Nasz nowy członek rodziny przed pobytem w schronisku żył w kiepskich warunkach - kojec 2x2m, zamknięty całe życie z drugim psem. Jadł resztki z uboju świń. Nigdy nie mieszkał w domu.
Dajemy mu czas, po kilku dniach dopiero zaczął machać ogonem w odpowiedzi na głaskanie. Wcześniej psa zamrażało.
Za to sika nam w domu - upatrzył sobie jedno miejsce (framugę drzwi do pokoju dzieciaków). Wygląda jakby robił to z emocji, najczęściej wiąże się to z jedzeniem (zje i leci nalać), druga sytuacja to jak dużo się dzieje (ostatnio była znajoma, spokojna, ale dla psa to było za dużo).
Ponieważ jesteśmy trochę odcięci od świata (warunki drogowe mocno słabe) to z poradą behawiorystyczną średnio - nagrywam filmiki, jak się pies zachowuje, obejrzy je psia behawiorystka, ale trochę to potrwa. Może wy wpadniecie na coś, co nam umknęło.
1. Pies nie był wykastrowany, chcieliśmy z tym poczekać kilka tygodni, żeby nie fundować mu dodatkowego stresu, ale umówiłam się na przyszły tydzień (bo podobno może to pomóc).
2. ograniczyliśmy mu miejsce w domu do jednego, najspokojniejszego pokoju (naszej sypialni). W dzień pracuje tam mój mąż, większość czasu to spotkania online, więc pies słyszy dużo jego głosu, w nocy tam śpimy, więc też jest z nami, ale na spokojnie
3. Wyprowadzamy go 4-6 razy dziennie - czy to nie za dużo? Mąż wychodzi z nim rano na pół godziny, póżniej ja dwa razy w ciągu dnia, raz na krócej (ok. 10-20 min), raz też na pół godziny, wieczorem mąż chodzi z nim ok. godziny.
4. Na początku dawaliśmy mu jeść 2x dziennie, ale to powodowało, ze dwa razy dziennie próbował sikać. Teraz dostaje raz dziennie, od razu po karmieniu wyprowadzany jest na spacer.
5. Nie wiem, jak go nagradzać - z głaskami na razie ostrożnie, jak pisałam wyżej - są dla niego dość stresujące, dopiero zaczyna je poznawać.Chwalę go łagodnym głosem, ale mam wrażenie, że to go trochę dezorientuje. Smakołyków w ogóle nie rusza, okazało się, że nie je nic suchego ani mokrych krokietów (czy jak to się tam nazywa). Próbowaliśmy karmę mieszać z mokrą albo wodą - nie ruszył. Je tylko puszki. Taka odmiana w stosunku to labradora, który w wieku 10 lat nauczył się podnosić ołówki z podłogi zachęcony żarciem

6. Na spacerach chodzi cały napięty. Nie reaguje na inne psy, za to boi się samochodów. Ciągle patrzy na mnie lub męża, wcześnie próbował cały czas obiegać nas dookoła (ale udało się to opanować).
7. Stosujemy takie podstawowe zasady typu pies je po nas i wchodzi jako drugi.
Co robimy źle albo co można robić lepiej?