Dodaj do ulubionych

Uczciwość partnerska i prokreacja.

13.02.21, 19:02
Ciekawa jestem Waszego zdania w odniesieniu do poniższej sytuacji.
Jest związek dwojga dorosłych, samodzielnych osób, których sytuacja jest miarę ustabilizowana. Owy związek zaowocował dwójką dzieci. I na tyle była umowa. Szybko, najszybciej jak się da ale na dwójce koniec. Minęło kilka lat od urodzenia najmłodszego i po kobiety stronie pojawia się chęć na trzecie. Facet nie zgadza się na kolejne dziecko. Przechodzę więc do pytania zasadniczego. Czy w zaistniałej sytuacji może w zupełności polegać na antykoncepcji, którą stosuje żona ( tabletki) czy jednak powinien sam się zabezpieczyć (wazektomia). Otwarcie poinformować żonę, że rozważa tego typu zabieg? Postawić ją przed faktem dokonanym? Choć z drugiej strony żona jednak liczy na kolejne dziecko i stad ten pomysł bo nie chce twz. wpadki. Wy jakbyście się poczuły w zaistniałej sytuacji. Związek się kończy? Pojawił się brak zaufania.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 19:14
      Uważam, że cokolwiek zrobi mężczyzna, kobieta jeśli będzie chciała (kolejnego)dziecka ponad wszystko, będzie je miała. Nawet jeśli mężczyzna podda się wazektomii. Tak, że rozwój sytuacji a co za tym idzie kolejne decyzje zależą wyłącznie od chęci i determinacji żony.
      Znam takie małżeństwa które się rozpadły właśnie dlatego, że mąż nie chciał kolejnego dziecka, a żona zaszła w ciążę i urodziła je. Tyle tylko że to nie mąż był jego ojcem.. Tą prawdziwą przyczyną rozpadu związku w tym wypadku nie była zdrada, tylko rozbieżność zdań i brak chęci zrozumienia drugiej strony i dogadania się.
        • aqua48 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 09:14
          annajustyna napisała:

          > Wręcz należałoby taką panią pochwalić za spełnienie swoich pragnień i danie życ
          > ia, nawet kosztem lojalności małżeńskiej!

          Wiesz nikt jej nie chwalił, i raczej większość wspólnych znajomych była zdania że mogła realizację swych planów poczynić w zupełnie innej kolejności, bo tak byłoby uczciwiej, no ale zapewne pragnienie dziecka oraz bijący zegar biologiczny był w jej przypadku silniejszy od uczciwości i poczuwania się do lojalności..
    • umi Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 19:18
      Moim zdaniem pogadac i albo sie rozejsc albo nie. Facet i tak jest wygrany, nie on w tej ciazy bedzie ewentualnie chodzil. Wiec na ustepstwa troche latwiej isc, jesli malzenstwo udane, a zona sie ugiela pod naporem biologii. W druga strone gorzej - jak chlop chce, a zona nie czuje sie na silach i ma do wyboru rozstanie albo ryzyko, ze bedzie jeb w kalendarz. Takze przegadajcie sobie. I jak Wam nie po drodze, to lepiej sie pokojowo rozstac, niz sobie robic kolo tylka za plecami. Potem wiekszy balagan do posprzatanai bedzie.
        • umi Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 20:23
          Roznie sie ludziom w zyciu uklada. Jesli on sie ciachnie za jej plecami albo ona znajdzie innego dawce, i tak sie znienawidza. Potem beda sie gryzc, ze szkoda dla tych dzieci. Juz jej nie ufa, widac w starterze. Za chwile im pojdzie lawina. Moium zdaniem lepiej uczciwie przegadac i pokojowo sie rozstac, niz kopac sobie dolki, a potem rozstac sie wydajac majatek na prawnikow, zeby dokopac tej drugiej stronie.

          Poza tym to jest kwestia tego czemu ona chce tego dzieciaka, a on nie. Jesli im sie uklada, to pewnie czuje sie na tyle pewnie, ze chce z nim dalej twirzyc rodzine. Ogolnie na plus. Ale jesli sie nie uklada, to moze chce scalic w ten sposob rodzine dla tej dwojki dzieci. Wtedy na minus, moim zdnaiem, bo sie tym dzieciakiem moga dobic. No i z nim to samo - czemu nie chce. Bo mu za wygodnie na przyklad? Jesli tak, to powod jest sliski, bo jak ja pusci kantem, to mu sie wtedy raczej na pewno odmieni i sobie machnie nowe, a jednoczesnie jej ta mozliwosc zdazy odebrac. Ale jesli nie chce, bo nie ufa babie, to znaczy, ze juz im sie malzenswto ybie i lepiej dzialac i naprawiac, zamiast knuc jeszcze bardziej, bo pogorsza i tak zla sytuacje. Wiec moim zdaniem pogadac i albo znalezc wspolny kierunek, albo sie rozstac bez knucia.
          • koronka2012 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 21:31
            umi napisała:

            > Roznie sie ludziom w zyciu uklada. Jesli on sie ciachnie za jej plecami albo on
            > a znajdzie innego dawce, i tak sie znienawidza. Potem beda sie gryzc, ze szkoda
            > dla tych dzieci.

            Już bez przesady wystarczy że pani przestanie walić w dekiel.

            Mają udany związek i dwójkę dzieci, jeśli pani ma odrobinę rozumu to szybko dojdzie do wniosku że wystarczy tego szczęścia.
            • milva24 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 21:50

              >
              > Już bez przesady wystarczy że pani przestanie walić w dekiel.
              >
              > Mają udany związek i dwójkę dzieci, jeśli pani ma odrobinę rozumu to szybko doj
              > dzie do wniosku że wystarczy tego szczęścia.


              Się podpiszę. Mi waliło w dekiel po urodzeniu drugiego i koniecznie chciałam trzecie, najlepiej od razu. Mąż przemówił mi do rozsądku, namówił żebyśmy parę lat odczekali i jak mi się hormony unormowały to parcie na trzecie minęło. Trochę, żałuję, że więcej dzieci mieć nie będę ale jednocześnie wiem, że ze względów finansowych, lokalowych i czasowych dwójka to nasze maksimum więc ten żal jest malutki. Jednocześnie duża radość, że jak będę miała pięćdziesiątkę to dzieci już będą już pełnoletnie wink
              • umi Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 15:48
                Ale Ci przeszlo. Czyli wcale tak bardzo obiektywnie nie chcialas, hormony Cie oglupily i tyle. Tamta moze realnei chciec, moglo jej sie pozmieniac. Jak facet zostanei, to pol biedy. Gorzej, jak sie potem zmyje, a ona bedzie patrzec na niego z nowym bobaskiem. Wtedy moze ja neico qvica strzelic.
            • umi Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 15:45
              Nie wiem, czy maja udany zwiazek. Ja stawiam na to, ze nei bardzo. Facet dosc nierwowo piszen moim zdaniem.
              Chec kolejnego dzieck ato nie jest, moim zdaniem, walenie w dekiel. Dla zdrowych ludzi z mozliwosciami normalna jest. Chyba, ze ktos nie ma mozliwosci. Wtedy nie jest. Ale nie ma w starterze nic nei wskazujacego na brak mozliwosci. Jest brak checi. Brak checi, moim zdaniem, nalezy przegadac. I przeanalizowac plany zyciowe. Zamiast sie oszukiwac za plecami, bo od tego i tak sie wsyzstko ybnie.
        • umi Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 15:56
          Jak ja w hooya zrobi, tez sie rozstana. Plus sie beda o te dzieci gryzli.
          Poza tym w kazdym watku piszecie, ze nie nalezy tkwic w malzenstwie tylko dla dzieci, wiec gdzie tu konsekwencja?

          BTW, ja nie uwazam, ze przy dwojce dzieci powinni sie rozstawac. Uwazam, ze sie powinni dogadac i albo sobie to dziecko machnac jesli ich stac i zdrowie pozwala, albo nie - jesli nie maja zdrowia i pieniedzy. Ale o tym sie z zona gada, a nie pyta forum jak ja skutecznie oszukac, zeby nadal przy nieuczciwym partnerze tkwila albo zeby ciagnac wozek z oszustka, samemu nie bedac oszukanym. Bez sensu to jest, moim zdaniem.
    • beneficia Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 19:20
      Jeżeli pan NA PEWNO nie chce kolejnego dziecka, to powinien powiedzieć żonie, że będzie się zabezpieczał na swój sposób. Nawet nie z braku zaufania, tylko tabletki tez bywają zawodne.
      Co z tym zrobi żona - nie wiadomo. Może się pogodzi, może odejdzie i zrobi sobie dziecko z kimś innym.
      Niech on to też weźmie pod uwagę.
    • pytajnik188 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 19:46
      Na antykoncepcji nigdy nie można polegać w zupełności.
      Nie rozumiem tych pokrętnych tajnych rozważań o tajnych aktach pozbawiania się płodności i stosowania gumki z wzrokiem pełnym nieufności.
      Pierwszym krokiem w takiej sytuacji jest rozmowa i jej wynik.
      Umowy tego typu nie są wiążące. Nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie chciał za 10 lat np, lub kiedy postawi się go przed faktem dokonanym.
      Małżeństwa się rozpadają choc padają wielkie słowa np na wieki, wieków.
      Pani ma prawo chcieć 3 dziecka, pan ma prawo nie chcieć 3 dziecka. W życiu jednak nie zawsze ma się to, czego się chce. Pytanie na jakie ustępstwa są w stanie pójść obydwie strony i czy którąkolwiek z opcji skutkować będzie rozpadem związku, co byłoby dość kuriozalne przy dwójce dzieci.
      Wyżej stoi zdanie małżonka, który dziecka NIE CHCE, gdyż ludzi się nie zmusza, do czegoś czego nie chcą. Można ich conajwyzej namwic lub przekonać.
      I tutaj wracamy do zdania pierwszego. Jeśli nie chce, a żadna antykoncepcja nie działa na 100%, po rozmowie z żoną niech zaproponuje zabieg dla siebie, zwalniając ją z odpowiedzialności prokreacyjnej, tzn tabletek. On ma taką możliwości, więc niech korzysta. Żona musi się z tym pogodzić.

      • umi Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 20:13
        Z niczym sie nie musi godzic. Jak on pojdzie do mlodszej i wtedy bedzie gotowy na dziecko, ona bedzie klela, ze dla niego zrezygnowala z trzeciego. Moze sie pogodzic, ale musi byc gotowa na ryzyko, ze poswiecenie moze nie zostac i tak docenione.
        • pytajnik188 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 20:33
          Owszem nie musi. Zapomniałam dodać, że zawsze może zakończyć małżeństwo i pójść do innego na trzecie dziecko. Pierwsze słyszę aby po rozpadzie związku /zdradzie kobieta sobie pluła za ma za mało dzieci, chyba że w kontekście 500 plus czy emerytury dla matek 4 dzieci - co jest dość niedorzeczne.
          Decydujące zdanie ma zawsze osoba, która nie chce. Nikt się nie będzie zmuszał do niczego. Jeśli na kimś komus zależy a tak powinno być przy mężu i dwójce zdrowych dzieciaków, to się z tym godzisz. Inna, inszość gdyby dzieci nie było wcale. Rozstanie byłoby koniecznością.
          • umi Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 20:44
            Serio pierwsze slyszysz? Nawet tu na forum sa takie, ktore ex wytrzymal, po czym sie zmyl.

            Moim zdaniem ciezko powiedziec kto ma decydujace zdanie, najlepiej wypracowac jedno wspolne. Bo ta druga osoba to bedzie tykajaca bomba. Poza tym z dziecmi jest tak (moim zdaniem) ze mozesz do pewnego wieku miec, potem sil brakuje nawet gdyby byla mozliwosc. I czasu na wychowanie tez, nikt nie zyje wiecznie. Wiec jesli ma sie zdrowie i mozliwosci (w tym finansowe) to lepiej dobrze przegadac rezygnacje zanim sie zrezygnuje. Bo potem czasu nie cofniesz, Z tym, ze jak sie nie ma mozliwosci i to dziecko to ma byc przyslowiowa koza, to tez trzeba przegadac. Bo potem tez sie nie upchnie w okno zycia. No i facetowi zawsze jednak latwiej, jak nie z ta, to z inna. Najwyzej nie wychowa do doroslosci albo bedzie ojco-dziadkiem. Przy wsiceku.... eeee... jader, pewnie do wkalkulowania w koszt. Kobieta ma wiecej do stracenia.
            • pytajnik188 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 21:59
              A przeczytaś ze zrozumieniem co do ciebie napisałam? Napisałam, że po zdradzie czy odejściu partnera liczba dzieci w ilości dwa to dość spore obciążenie dla kobiety finansowo /opiekuńcze i w tej sytuacji ma żałować ze nie ma dzieci 3, lub o zgrozo 5?

              Czadem NIE DA SIĘ wypracować wspólnego zdania. Ktoś musi odpuścić. Decyduje ten, który nie chce. Kobiety nie zmusisz aby zaszła w ciążę, czy usunęła ciążę a mężczyzny nie zmusisz aby cię świadomie zapłodnił. Czego tu nie rozumieć? Przy dwójce zdrowych dzieci, zastanawianie się nad wrobieniem męża w dziecko czy odejście gdzie indziej jest dla nie jakieś kuriozalne.
              Nikt nie broni nikomu próbować przekonywać do zmiany zdania, ale i tak decydujące ma osoba, która nie chce. Rozumiem, że osoba zmuszona do ojcostwa to nie będzie tykająca bomba.
              Dla mnie te lzawe historie o pragnieniu 3 dziecka są jakieś smieszne. Rozumiem jakby chodziło o pozbawianie kobiety dzieci w ogóle, ale trzeciego dziecka w dzisiejszych czasach? Litości.
              • umi Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 16:01
                Ja tutaj czytalam wypowiedzi osob zalujacych. Poza tym nie wiesz, ile kto zarabia. Moze dana kobiete stac i na 5?

                No, dzisiejsze czasy oprocz pandemii i ataku fanatykow w Polsce, to bardzo dobe sa zeby miec duzo dzieci. Wojen w Europie nie ma, swiat masz w zasiegu reki. Widza, osiagniecia techniczne. Mozliwosci zawodowe, nawet dla niewaskich specjalistek. Jak ktos ma z kim i lubi miec tyle, to wlasnie czasy sa sprzyjajace.

                Ja nie pisze, zeby zmuszac do ojcostwa. Pisze, zeby przegadac za i przeciw. Jesli sie rozmaia i analizuje uczciwie i obiektywnie to zazwyczaj cos z takiej analizy wychodzi i nikogo nie trzeba zmuszac. Bo widac z niej, co lepiej zrobic.
      • koronka2012 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 21:37
        Rozumiem że pierwsze dziecko to must have, ale trzecie to, umówmy się, fanaberia pani.

        Oczywiście ma do niej prawo jak do dowolnej fanaberii ale poświęcanie istniejącej rodziny jest po prostu chore.

        I myślę też że dobrze byłoby żeby facet rozważył wazektomię bo przynajmniej na serio się zastanowi czy aby na pewno nigdy nie zapragnie kolejnego dziecka
      • mamtrzykotyidwa Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 11:28
        pytajnik188 napisała:

        >
        > Wyżej stoi zdanie małżonka, który dziecka NIE CHCE, gdyż ludzi się nie zmusza,
        > do czegoś czego nie chcą.
        >

        A czyli pana nie można zmuszać, jak nie chce, bo to człowiek jest.
        Ale kobietę można zmuszać, jak nie chce (pani NIE CHCE mieć dwójki, tylko więcej), bo pani to nie człowiek przecież.

        Skąd to powszechne przeświadczenie, że to pan ma wyłączne prawo do decydowania o ilości dzieci?
      • kocynder Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 12:57
        Boziu, Boziu, antykoncepcja bywa zawodna... Ano bywa. A bywa i tak, że pani z pełną świadomością odstawia tabsy, bo "ona chce". A pan nie ma możliwości w żaden realny sposób upewnić się, ze jego kobieta, której odwaliło, że musi mieć dzidziulka jednak bierze tablety czy wywala do kibla. Bo pani "chcenie" jest ważniejsze niż jego "nie chcenie"? Znam, co najmniej trzy przypadki, gdy pańcie post factum kłamliwie zaklinały, że to "zawiodła antykoncepcja i one by nigdy, przenigdy świadomie nie, ale przed faktem radośnie albo "zapominały" o tabletce co któryś dzień, albo dostawały "uczulenia" na tablety (nie informując pana o tymże i zaprzestaniu zażywania)...
        Zgadza się, że ZAWSZE powinno stać wyżej zdanie tego, które nie chce, bo ludzi się nie zmusza itd, ale powinność powinnością, a życie życiem...
    • mamtrzykotyidwa Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 20:16

      Jeśli żona bardzo chce, a facet się nie zgodzi, to będzie miała do niego żal do końca życia, nawet, jak z nim będzie, to tylko ze względu na dzieci, które już są, nie będzie już miłości z jej strony, a z czasem może się pojawić niechęć, albo nawet nienawiść. Niezaspokojony instynkt macierzyński to bomba z opóźnionym zapłonem. Wybuchnie, w najmniej spodziewanym momencie. Jak chcesz mieć spokój, to lepiej zrób to trzecie dziecko, będzie fajnie mieć trójkę.
      Właściwie dlaczego nie chcesz trzeciego?
      Wazektomia? Postawić przed faktem dokonanym? - to będzie cholerne okrucieństwo wobec kobiety z niezaspokojonym instynktem macierzyńskim, to błyskawiczna droga do rozwodu. Twój brak zaufania jest tu zupełnie nie istotny.
    • jowita771 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 20:39
      Ja bym się zabezpieczała na miejscu pana, nie wiem, czy od razu wazektomia, ale gumki na początek na pewno. Ale żonę bym powoli oswajała z myślą o wazektomii. Bardzo chciałam mieć drugie dziecko, mąż z początku nie, ale dał się przekonać, nie zdecydowałabym się na kontrolowaną wpadkę, ale wiem, że się zdarza.
    • milupaa Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 21:36
      O ile rozumiem sytuację, że facet (lub kobieta) w ogóle nie chce dziecka, a druga strona bardzo chce (może się zmienić mimo wcześniejszych deklaracji), wtedy faktycznie jest pass. To przy dwójce dzieci upieranie się na trzecie, i ryzykowanie rozpadu małżeństwa oraz dobrostanu dzieci, które już są - nie, tego nie rozumiem. Szajba padla na mózg raczej 😉 Pan powinien się zabezpieczyć dodatkowo, wazektomia ok z tym że z wazektomii też zdarzają się wpadki chociaż niezwykle rzadko. Także jak ktoś uprawia seks musi się liczyć z tym, że czasem z seksu biorą się dzieci.
    • chabri Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 21:48
      Ciężko powiedzieć. Pierwsza myśl to: pani za dobrze w życiuwink
      Ale znam rodziny mające czworo dzieci (dla mnie to kosmos!) i przędzące całkiem nieźle.
      Dzieci zadbane, szczęśliwe itp.
      Cóż, rozmawiać i jakoś dogadać się/pójść na ustępstwo, a jak nie to rozstanie.
      Żadnego wrabiania, trzeba wziąć pod uwagę pesymistyczny scenariusz: dziecko zawsze może urodzić się niepełnosprawne.
    • asia_i_p Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 13.02.21, 22:02
      Rozumiem, że facet nie chce więcej dzieci. Nie rozumiem rozważania potajemnej wazektomii, dla mnie to taka sytuacja, jakby mąż na moją sugestię większego wydatku zareagował zabezpieczając przede mną oszczędności. Jeśli jedna strona przychodzi pogadać o zmianie ustaleń, a druga z punktu zabezpiecza się jak przed oszustem, to ta pierwsza strona ma prawo czuć się obrażona.
      • pytajnik188 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 11:33
        Ludzie lubią komplikować sobie życie, lub zakładać mocno naciągane wątki. Autorka ma ostatnio ich na koncie kilka, z tego co zauważyłam.
        Dla mnie sprawa jest prosta jak drut. Jedna strona chce porozmawiać o trzecim dziecku. Ma prawo. Padają argumenty. Trzeba ocenić na ile mąż jest w stanie dać się przekonać, a na ile żona w stanie odpuścić. Po takiej ocenie są cztery wyjścia.
        - nie dochodzą do porozumienia, dochodzi do rozstania co wydaje mi się tak komiczne, że aż brak słów przy dwójce zdrowych dzieci.
        - mąż daje się przekonać, teraz lub później.
        - mąż nie daje się przekonać, ale chce dać sobie czas, np rok. W tym czasie zapezbiecza się prezerwatywą. Po roku wracają do tematu. I decyduje strona, która nie chce. Od tego zależą kolejne kroki. Nadal śmiesznym byłoby rozstanie.
        - mąż nie zgadza się nawet przeczekać np roku i informuje żonę, że chce dokonać wazektomii. Tyle.
        O czym tu więcej dyskutować?
        Decyzję podejmują dwie osoby w małżeństwie- na podstawie odmowy jednego z małżonków. Do niczego nie można zmuszać.
    • 3-mamuska Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 01:14
      Skoro była umowa. To tak facet ma prawo sam się zabezpieczyć.
      Ps. Często przy 37-40 pojawia się chęć dziecka takie ostanie podrygi. Może przejść nie musi.
      Nie brałabym tego za złe żonie taki zalew natury co nie oznacza ze facet musi ulegac.
    • dolcenera Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 05:36
      Dziwne to dla mnie planowanie ilości dzieci, człowiek się zmienia, chęci i możliwości też. Moje pojęcie o posiadaniu dzieci było delikatnie mówiąc bardzo mgliste zanim faktycznie urodziłam dzieci.

      W kwestii kolejnego macierzyństwa zdanie decydujące ma kobieta, zmusić nie zmusi, ale może cisnąć pana, zwłaszcza jeśli dobija do 40.
      • pytajnik188 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 11:09
        Decydujące, serio??
        Może owszem cisnąć, odpuścić albo doprowadzić do rozpadu związku bo facet ucieknie, może ewentualnie sama odejść.
        Czy ty się słyszysz?
        Decydujące zdanie ma zawsze partner, który NIE CHCE. Kobiety nie zmusisz do kolejnej ciąży, ani do aborcji a mężczyzny do zapłodnienia. (mówię o dobrowolnych metodach) gwałt małżeński, przemoc czy kontrolowana wpadka to są patologiczne zachowania.
        Człowiek zawsze powinien mieć prawo do wyboru. W małżeństwie czasem trzeba jednak iść na kompromisy. Nie można swojego wyboru forsować na czyjejś niechęci.
        Partner, który nie chce decyduje. Decyduje czy jednak ulegnie presji czy trzyma się swojego zdania. Od jego decyzji więc zależą dalsze kroki i losy małżeństwa.
        • dolcenera Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 12:27
          Nie trafia do mnie twoja argumentacja.

          Pan nie chce dzisiaj, ale może będzie chciał jutro, tylko dla pani jutro ten pociąg już odjedzie albo w ogóle pan się zwinie, bo go życie przerośnie i pani zostanie bez trzeciego dziecka i bez pana, albo z panem który zapłodni jakaś młoda pszczółkę.

          Jeżeli pan się zdecydował założyć rodzinę, czyli mieć dzieci, to ustalanie ich ilości na zaś jest śmieszne, bo może być bezpłodność i zamiast dwójki będzie 0, mogą być poronienia, może być ciąża bliźniacza ( jak u mojej sąsiadki), może być pozna ciąża.

          Na miejscu babki gdybym naprawdę chciała trzeciego dziecka, a mogę sobie wyobrazić ze ktoś bardzo chcieć może z rożnym powodów, to nie dałabym się wpędzać w lata, jeśli para ma warunki mieszkalno-finansowe to różnica między 2 a 3 już nie jest tak porażająca, żeby pan stawiał ostre veto, a pani miała złożyć po sobie uszy bo pan akurat NIE CHCE. Co innego jeśli są obiektywne powody typu brak kasy, pokoju, szwankujące zdrowie, ale jak jest u watkodajki - nie wiemy
          • ritual2019 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 12:42
            Zdrowie tez moze zaczac szwankowac a kasy zabraknac. Jesli facet zgodzi sie na trzecie a pani zachce sie czwartego to tez ma byc bo pan zgodzil sie zalozyc rodzine? Owszem, zgodzil sie, planowanie rodziny to tez planowanie ilosci potomstwa. Jesli jedno nie chce.wiecej to nie mozna wywierac presji snujac sie nieszczesliwie latami ze zbolaja macica ktora nie wydala na swiat trzeciego dziecka. A rozwalanie zwiazku, rodziny z takiego powodu to estremalny egoism.
            • dolcenera Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 12:53
              Jeżeli ktoś zakłada, z góry ze zdrowie może zacząć szwankować i kasy zabraknąć to logicznie w ogóle nie powinien planować dzieci, czy jednego czy trzech, przy czym nie mówię, ze to nieprawda, to się może zdarzyć.

              Za kuriozalne uważam planowanie w wieku lat circa 20/25 jak będzie wyglądać życie rodzinne w wieku 35/40, tak wiele jest zmiennych. Małżeństwo jest tworem żywym, zmiennym, nic nie jest wyryte w kamieniu, potrzeby i pragnienia ludzi ewoluują z wiekiem i sytuacja życiowa, może się umawialiśmy na domek z ogródkiem, ale w końcu będzie to duplex w mieście, bo wymusi to praca, może się umawialiśmy na Szczecin, ale to jednak będzie Rzeszów, bo ktoś tam dostał super propozycje, może się umawialiśmy na 0,1,2,3,4,5 zdrowych dzieci ale prokreacja/ zdrowie dzieci nie jest tak do końca przewidywalna, wiec dla mnie to kwestia dyskusyjna.

              Działa w obie strony.

              Mam bliskich przyjaciół. Jego siostra zmarła i osierociła 2 maluchów, z drugim zaszła w ciąże już wiedząc o chorobie z tatusiem, który tez był chory. On chciał adoptować, ona nie chciała, mieli już własna dwójkę. Batalia trwała kilka miesięcy, obserwowałam to z bliska bez zajmowania pozycji. W końcu zaadoptowali i jakoś się ułożyło, chociaż jest im ciężko. Z perspektywy czasu ona mówi, ze po prostu nie widziała innego wyjścia z miłości do męża...
              • ritual2019 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 13:56
                A ja za kuriozalne uwazam zakladanie bezplodnosci i poronien. To tak samo z kasa i zdowiem, nawet wieksze prawdopodobienstwo ze kasy moze zabrakna c i zdowie sie posypac. Tak, ludzie wiazac sie jak najbardziej moga zalozyc jaka chca miec rodzine i dozyc do tego. Pewnie ze plany moga sie zmienic, ze w trakcie moga zajasc zmiany to nie dotyczy tylko rodziny bo to zycie poprostu. Jednak jesli ustalili ze chca miec dwoje dzieci i jedna strona chce wiecej a druga nie to powstaje konflikt, albo sie go rozwiaze albo nie. Tyle ze w tym przypadku nie ma mowy o braku potomstwa, niezaspokojonej potrzebie bycia rodzicem, bo rodzicami sa, maja nie jedno a dwoje dzieci.
                . Mezczyzna nie ma mniejszych praw do decydowania o swojej plodnosci niz kobieta i skoro sa para, maja dzieci a wiec sa rodzicami to nie ma powodow zeby jedna strona wywierala presje na druga zeby miec wiecej dzieci. To jest nie fair i w tym przypadku jesli doszloby do rozwalenia zwiazku to wina bedzie jak najbardziej po stronie tej kobiety.
                • dolcenera Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 14:07
                  Rozumiem, ale nie podzielam. W biologicznej i kulturowej kwestii macierzyństwa jak dla mnie nie ma symetrii, kobieta ma głos decydujący na tak lub na nie, co nie znaczy - uwaga - że jest to głos decyzyjny, tylko, że ma większy ciężar.

                  Kwestia symetryczna to może być np wyprowadzka do innego miasta/ kraju i zmiana pracy, tam gdzie potencjalne koszta są podobne dla obojga. Wtedy dyskusja między ja chce i ja nie chce będzie miała sens „równościowy”.

                  Argument „jestes już matką dwójki” nie ma dla mnie znaczenia, ponieważ dzieci nie są istotami wymiennymi, a i projekt rodziny nie jest ten sam, oczywiście mówimy cały czas o udanym związku, który ma materialnego-logistyczne możliwości.
                • aqua48 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 15:54
                  ritual2019 napisał(a):

                  > A ja za kuriozalne uwazam zakladanie bezplodnosci i poronien.

                  A dlaczego nie? Takie sprawy omawia się PRZED ślubem. Rozmaite ewentualności życiowe i rozważa swoje granice oraz to do jakiego stopnie człowiek jest chętny je przesunąć "dla partnera". Zaczynając od typowego problemu - nieduże mieszkanie w mieście, czy obszerny dom na wsi, to podstawa.
                  Sprawa dzieci oraz jak wybrnąć z ewentualnego problemu bezpłodności to bardzo istotna kwestia. Ja bym raczej nie wyszła za człowieka który oświadczyłby mi że invitro pozostaje w sprzeczności z jego światopoglądem i dopuszcza wyłącznie adopcję, że absolutnie nie widzi się w mieście i mieszkanie wyłącznie na wsi, najlepiej z jego rodziną i na drugim końcu kraju. A rozrywki typu kino, teatr i podróże, owszem, ale jedynie w narzeczeństwie.
                  Bo potem szkoda na takie fanaberie kasy.

                  • tt-tka Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 16:08
                    aqua48 napisała:

                    > ritual2019 napisał(a):
                    >
                    > > A ja za kuriozalne uwazam zakladanie bezplodnosci i poronien.
                    >
                    > A dlaczego nie? Takie sprawy omawia się PRZED ślubem. Rozmaite ewentualności ży
                    > ciowe i rozważa swoje granice oraz to do jakiego stopnie człowiek jest chętny j
                    > e przesunąć "dla partnera". Zaczynając od typowego problemu - nieduże mieszkani
                    > e w mieście, czy obszerny dom na wsi, to podstawa.
                    > Sprawa dzieci oraz jak wybrnąć z ewentualnego problemu bezpłodności to bardzo i
                    > stotna kwestia. Ja bym raczej nie wyszła za człowieka który oświadczyłby mi że
                    > invitro pozostaje w sprzeczności z jego światopoglądem i dopuszcza wyłącznie ad
                    > opcję, że absolutnie nie widzi się w mieście i mieszkanie wyłącznie na wsi, naj
                    > lepiej z jego rodziną i na drugim końcu kraju. A rozrywki typu kino, teatr i po
                    > dróże, owszem, ale jedynie w narzeczeństwie.

                    No wlasnie, omawia sie, ustala i uzyskuje konsensus. A potem nagle jednej stronie "sie zmienia" i co wtedy, drogie Bravo ?

                    Lata temu calkiem powaznie rozwazalam zwiazek z kolega ze stowarzyszenia racjonalistow. Zgodni bylismy pod kazdym wzgledem smile
                    Nie tak dawno widzialam go w grupie kosciolkowych pronatalistow suspicious
          • pytajnik188 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 13:02
            A do mnie nie trafia Twoja argumentacja. W sumie jak widać twój tok rozumowania jest w mniejszości na kobiecym forum. Zastanów się dlaczego.
            Nie wiem czy ty odróżniasz sytuację o której piszesz.
            Ta para ma już dwoje dzieci a piszesz jakby ktoś kobiecie odmawiał macierzyństwa w ogóle. Tak, dwoje dzieci - nie bliźniaki, nie trojaczki, nie pięcioraczki.
            Równie dobrze można napisać, że pani chce dzisiaj a jutro po fakcie bedzie żałować, szczególnie jak mąż się zwinie i zostawi kobietę z 3 dzieci. Rozumiem, że dla ciebie wtedy to nie jest duże obciążenie finansowo/opiekuńcze?

            Ustalanie ilości dzieci w trakcie trwania małżeństwa, może było śmieszne w średniowieczu czy jeszcze za czasów naszych babć, kiedy dzieci było tyle ile wyszło. Od 0 do 10.
            Dzisiaj mamy antykoncepcję i jak najbardziej jest możliwe planowanie dalszej rozrodczości.

            O zgadzam się, że nie da się traktować poważnie deklaracji sprzed 10 lat o ilości potomstwa, tak samo niedorzeczne jest narobienie ich i to wbrew woli partnera bo za 50 lat ktoś będzie żałował.
            O takich rzeczach się rozmawia na bieżąco bo ludziom się zmienia. Niekoniecznie obydwojgu.
            Prawda jest jednak taka, że jeśli jedno nie chce, trzeba to uszanować.
            Żałować można rezygnacji z dzieci a nie 3, 4, 5 czy 11 dziecka. Tzn można kochać dzieci i je chcieć mieć nawet w liczbie 20, ale patrzeć trzeba przez pryzmat wydolności opiekuńczo/finansowej oraz na oczekiwania partnera.
            Kim ty jesteś aby odbierać prawo głosu mężczyźnie bo ci się wydaje że różnica między 2 a 3 dzieci nie jest porazajaca żeby mieć prawo do swojego głosu jako współtworca życia?
            Swoją drogą skoro 3 dzieci, czemu nie 4? W końcu między 3 a 4 jest tylko jeden?
            Samo: " kategoryczne nie chce" jest wystarczającym powodem. Zarówno kobiety jak i mężczyzny. Nie można zmusić ludzi do rozrodu. Przenieś się do krajów 3 świata jeśli uważasz, że można.
            • dolcenera Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 14.02.21, 13:14
              „A do mnie nie trafia Twoja argumentacja. W sumie jak widać twój tok rozumowania jest w mniejszości na kobiecym forum. Zastanów się dlaczego”

              Mój tok rozumowania jest również w mniejszości polityczno-religijnej w kraju, jakoś mnie to nie martwi.


              „Samo: " kategoryczne nie chce" jest wystarczającym powodem. Zarówno kobiety jak i mężczyzny”

              To już zależy od tego jak mocno siedzisz pod pańskim butem.


              W udanym małżeństwie, które ma warunki finansowo-logistyczne dziecko +1 jest kwestią do dogadania, nie wybiera pan, który „nie chce”. Pan rozmawia i próbuje zrozumieć swoje „nie chce” oraz „chce” drugiej strony jego „nie chce”, nie jest decyzyjne samo w sobie. No chyba, ze finansowo jesteś pańskim breloczkiem, to wtedy tak.
              • pytajnik188 Re: Uczciwość partnerska i prokreacja. 18.02.21, 11:23
                Nie manipuluj treścią, jak nie potrafisz znaleźć argumentu. Akurat twój tok rozumowania polityczno/religijny jest zdodny z większością tego forum, które w kwestii tej historii ma odmienne zdanie od ciebie. Ciekawe.


                W normalnym małżeństwie wybiera ten, który nie chce. Niezależnie czy to kobieta czy mężczyzna. Kobiety nie zmusisz, mężczyzny tez nie. Wtedy kończy się normalne małżeństwo. Nie wyskakuj więc z pańskim butem, bo jak widzę chyba Ci się tylko wydaje, że masz inne poglądy polityczno religijne niż większość pisowska.

                Jak mozna się dogadać jeśli ktoś czegoś nie chce? Zastanów się. Dogadasz się z kobietą która chce aborcji, żeby nie chciała? Dogadasz się z kobietą, która nie chce aborcji, żeby chciała? Dogadasz się z matką, która nie che więcej dzieci, żeby chciała? Dogadasz się z mężczyzną, który nie chce dzieci w ogóle albo kolejnych? Możesz spróbować się dogadać i przekonać ale jeśli Ci się to nie uda to co? Zmusisz? Myśl.