Dodaj do ulubionych

Mąż zaproponował mi...

16.02.21, 20:07
...żebym zrobiła sobie liposukcję brzucha. Nie wiem, co o tym myśleć. Mąż namawia, nie stawia oczywiście ultimatum, ale widzę, że mu na tym zależy. Problem w tym, że jestem juz dobrze po 40, choruję na Hashi, mam nadciśnienie (które leczę) i wysoki cukier, czyli w sumie nie wiem nawet, czy kwalifikowałabym się do zabiegu. Fakt, że ważę za dużo, przydałoby się zrzucić z 10kg, ale jest trudno. Latem udało mi się dietą i IF zrzucić 5kg, ale jesienią wróciłam do pracy zdalnej i większość z tych zrzuconych kg uzbierałam z powrotem. Bez tych 5kg było mi super, ale wymagało to sporo pracy. Nie wiem, czy jeszcze mi się chce, więc liposukcja byłaby fajnym rozwiązaniem, ale zwyczajnie boję się powikłań i bólu.
Mężowi wydaje się to takie proste, pstryk i brzucha nie ma, w ogóle nie rozumie moich obaw.
Czy są tu osoby po takim zabiegu? Może podrzucicie argumenty za lub przeciw? Może ja niepotrzebnie się boję, a może mąż ma rację?
Aha, nick jednorazowy, na potrzeby tego wątku.
Obserwuj wątek
    • strachliwamama Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 20:29
      Nie polecam, znajomy (50lat) w czasie zabiegu liposukcji dostał zatoru płuc i prawie zszedł z tego świata, wiec niech to będzie argument dla Twojego męża. Ja mam brzuch straszny, po 3 CC żadne ćwiczenia ujędrniające nie pomogą, prawdziwy fartuszek. Pozbyłam się kompleksów, mimo iż jestem szczupła, brzuch mam mega zwisający. Nie zdecyduje się ani na liposukcję, ani na plastykę brzucha
    • koronka2012 Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 20:44
      Moja kumpela zrobiła w ramach darmowego pokazu jakiegoś guru od plastyki brzucha. Ubyło jej, ale trzeba pamiętać że to nie jest "zamiast" odchudzania, i liposukcją nie zrobią ci kaloryfera. Poza tym nie wiem czy mąż ma świadomość, że to koszt rzędu 7-8 tysi. Ja robiłam lipolizę iniekcyjną, zeszło mi parę cm w miejscu zabiegu, ale wróciło razem z kilogramami.

      Od kilku osób słyszałam o świetnych efektach chodzenia z kijkami, w sumie mało inwazyjne, tylko wymaga systematyczności i tempa. Może tego spróbuj.
        • ritual2019 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 10:21
          mel_sheridan napisała:

          > Już pisałam wyżej, chodzę regularnie. Nie przybieram na wadze poza pewną granic
          > ę, ale i nie chudnę.

          Nie chudniesz bo kalorii ktore przyjmujesz jest wiecej niz tych ktore spalsz, poprostu bilnas wychodzi na plus. Myslisz ze skoro jestes aktywna to mozesz jesc tyle ile jesz i schudniesz. Niestety tak to nie dziala. Aktywnosc jest wanna ale ilosc kalorii jest kluczem. Jestes po 40-tce, prowadzisz siedzacy tryb zycia ze wzgledu na prace, to nie jest twoja wina, wielu ludzi tak ma, jednak lubisz gotowac, lubisz jesc i byc moze nie zdajesz sobie sprawy ile kalorii jest w jedzeniu. Cukier na granicy normy, oponka swiadcza o tym ze cos nie dziala. Ja tez jestem po 40-stce, tez siedze w pracy. Mam 1.5h przerwy a wiec ide na spacer ok 45 minut. Kalorie ktore powinnam przyjac to 1630 dziennie, przyjmuje mniej, ok 1400-1500 z tym ze nie mam nadwagi. Normalnie jestem o wiele aktywniejsza ale jest zima i lockdown, pracuje do 5, w domu jestem o 5.20, obecnie malo czasu na aktywnosc, pogoda tez nie sprzyja. Gdybym zwiekszyla ilosc kalorii to pewnie bym przybrala. To jest proste.
          Zweryfikuj ilosc przyjmowanych kalorii ale tak solodnie.
          • ludzikmichelin4245 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 10:30
            ritual2019 napisał(a):

            > mel_sheridan napisała:
            >
            > > Już pisałam wyżej, chodzę regularnie. Nie przybieram na wadze poza pewną
            > granic
            > > ę, ale i nie chudnę.
            >
            > Nie chudniesz bo kalorii ktore przyjmujesz jest wiecej niz tych ktore spalsz, p
            > oprostu bilnas wychodzi na plus. Myslisz ze skoro jestes aktywna to mozesz jesc
            > tyle ile jesz i schudniesz. Niestety tak to nie dziala. Aktywnosc jest wanna a
            > le ilosc kalorii jest kluczem. Jestes po 40-tce, prowadzisz siedzacy tryb zycia
            > ze wzgledu na prace, to nie jest twoja wina, wielu ludzi tak ma, jednak lubis
            > z gotowac, lubisz jesc i byc moze nie zdajesz sobie sprawy ile kalorii jest w j
            > edzeniu. Cukier na granicy normy, oponka swiadcza o tym ze cos nie dziala. Ja t
            > ez jestem po 40-stce, tez siedze w pracy. Mam 1.5h przerwy a wiec ide na spacer
            > ok 45 minut. Kalorie ktore powinnam przyjac to 1630 dziennie, przyjmuje mniej,
            > ok 1400-1500 z tym ze nie mam nadwagi. Normalnie jestem o wiele aktywniejsza a
            > le jest zima i lockdown, pracuje do 5, w domu jestem o 5.20, obecnie malo czas
            > u na aktywnosc, pogoda tez nie sprzyja. Gdybym zwiekszyla ilosc kalorii to pewn
            > ie bym przybrala. To jest proste.
            > Zweryfikuj ilosc przyjmowanych kalorii ale tak solodnie.


            Akurat Snake często pisze, że z tymi kaloriami to nie do końca tak.
            Ja jem, myślę, że około 700 kalorii (uwzględniając, że zazwyczaj się niedoszacowuje, to powiedzmy że 900).
            Mam sporą wprawę i wytrzymałość w głodzeniu się, jestem na przykład w stanie przez cały dzień zjeść serek wiejski i 2 banany, więc teoretycznie powinnam już dawno ważyć jakieś 40 kilo, a wcale tak się nie dzieje.
            Obcinanie kalorii to droga do zjechania sobie metabolizmu.
              • ludzikmichelin4245 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 11:12
                kura17 napisała:

                > > Ja jem, myślę, że około 700 kalorii (uwzględniając, że zazwyczaj się
                > > niedoszacowuje, to powiedzmy że 900).
                >
                > Ty piszesz powaznie?
                >

                Mam teraz taki tryb życia, że najwyraźniej wystarcza. Robię też czasem cheat days, ostatnio zjadłam pączki w tłusty czwartek.
                Ale zgadzam się, że to nie jest normalne i wieloletnie fazy głodzenia się na pewno zniszczyły mi metabolizm.
                Zamierzam się tym zająć, jak tylko ogarnę pilniejsze sprawy życiowe.


                >
              • ritual2019 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 11:27
                kura17 napisała:

                > > Ja jem, myślę, że około 700 kalorii (uwzględniając, że zazwyczaj się
                > > niedoszacowuje, to powiedzmy że 900).
                >
                > Ty piszesz powaznie?
                >
                >
                >
                Ciekawe co je? Dla przykladu, ja zjadlam sniadanie czyli 150g owsianki na wodzie czyli 300 kalorii, wypilam dwa kubki czarnej kawy czyli 10 kalorii. Przyjmujac niedoszacowanie owsianki to juz jest 350 kalorii. Zostalo wiec 1300, a wiec lunch, obiad, przekaska. Zero slodyczy.
            • snakelilith Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 10:57
              Dlatego, że człowiek to nie maszyna, gdzie można obciąć kalorie i już bilans będzie ujemny na wieki wieków, a biologiczny system z możliwościami przystosowawczymi do zmiennych warunków. Jeżeli ktoś przez dłuższy czas przyjmuje tylko 1400kcal, to jego organizm na pewno nie spala wyliczonych przez kalkulator 1630kcal. Spala tylko 1400 kcal. Dlatego po początkowym efekcie nic się już nie chudnie.
                • magdallenac Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 13:59
                  Ja napiszę, w jaki sposób zareagował mój organizm na głodzenie się. Od zawsze jem około 2200 kcal i trzymam wagę 55kg/164cm. Ćwiczę codziennie, jem bardzo zdrowo. Miesiąc temu ze względu na potężny stres, straciłam kompletnie apetyt i nie byłam w stanie jeść- leciałam na jabłkach, pomarańczach, kawie jakichś krakersach, lodach- niezbilansowane, chaotyczne jedzenie. W 3 tygodnie straciłam jakieś 5-7 kg, ale ciało wyglądało okropnie- widzę już jak ważnie jest zdrowe odżywianie i picie wody. Zaczęłam jeść normalnie i przybieram na wadze błyskawicznie, to co straciłam w trzy tygodnie wróciło w tydzień. Nawet nie chcę myśleć jakie szkody dla organizmu powoduje takie długotrwałe głodzenie. Ja sobie zafundowałam prawdziwy rollercoaster- czuję się zmęczona fizycznie, psychicznie i podejrzewam, że zajmie mi to jeszcze jakiś miesiąc, aby wrócić do "starej", zdrowej siebie.
                  • redwineiswhatilike Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 14:22
                    Nie umiem sobie wyobrazić tego, że można się głodzić. W poprzedniej pracy nie mogłam czasem zjeść czegoś przez 5 godzin. Oczywiście byłam przygotowana na to, jadłam wcześniej, miałam kanapki na później. Ale w danym momencie zero. Zdarzało mi się trząść z głodu, czuć się fatalnie. Oczywiście co innego stres, czyjaś choroba, wtedy człowiek myśli o czymś innym. Ale celowo?
                    Ważę podobnie przy 164 cm wzrostu. W tej chwili 54 kg, miesiąc temu 53 kg, generalnie coś koło tego od zawsze. Zbyt dużo nie ćwiczę teraz, raczej dużo chodzę w weekend. Nie wiem ile przyjmuję kalorii. Nie sprawdzałam tego nigdy. Może 2200 a może i 1700. Wydaje mi się, że nie jem dużo. Może z ciekawości kiedyś to policzę ale nie wiem czy chce mi się smile
                        • ritual2019 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 14:50
                          magdallenac napisała:

                          > W moim wypadku, głodzenie się to spożywanie dziennie poniżej 1600kcal.

                          No I dobrze. A ja spozywajac 1400-1600kcal czuje sie normalnie. Zjadlam sniadanie i lunch, a wiec ok 700 kalorii, zostaje wiec jeszcze 700-800, zapewniam ze nie czuje sie glodna. Przyzwoite, zbalansowane odzywczo i kalorycznie posilki.
                          • kura17 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 14:52
                            > A ja spozywajac 1400-1600kcal czuje sie normalnie. Zjadlam sniadanie
                            > i lunch, a wiec ok 700 kalorii

                            mozesz napisac, co zjadlas na sniadanie i lunch za 700 kcal, bo ja potrafie bez problemu wciagnac 700 na lunch tylko ...
                            • ritual2019 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 14:59
                              kura17 napisała:

                              > mozesz napisac, co zjadlas na sniadanie i lunch za 700 kcal, bo ja potrafie bez
                              > problemu wciagnac 700 na lunch tylko ...
                              >
                              >
                              Na sniadanie jak zwykle zjadlam owsianke na wodzie (bez dodatkow), taka poprostu uwielbiam i jem 5x w tygodniu. Na lunch zjadlam pork pie - maly z jedna mala pickled onion oraz cwiartke pomaranczy. Wypilam dwa kupki czarnej kawy i dwie szklanki wody. Nie wiem co zjem na obiad, bo zaraz jade do kolezanki (mam wolne w tym tygodniu) ale raczej nie bedzie to wiecej niz 400-500 cal.
                              Serio, nie jestem glodna. Gdybym zjadla bardziej kaloryczny posilek czulabym sie ociezala. To jest chyba kwestia przyzwyczajenia, nigdy nie jadlam duzo.
                              • kura17 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 15:15
                                > Na sniadanie jak zwykle zjadlam owsianke na wodzie (bez dodatkow), taka poprostu
                                > uwielbiam i jem 5x w tygodniu.

                                ja po owsiance jestem zaraz glodna, niestety.

                                > Na lunch zjadlam pork pie - maly z jedna mala
                                > pickled onion oraz cwiartke pomaranczy.

                                taki malenki jeden na lunch?
                                z glodu bym umarla wink nawet z cwiartka pomaranczy obok ...
                                bardzo malo jesz.


                                https://hedgecombers.com/wp-content/uploads/2019/02/Hot-Water-Crust-Pie-6123-1.jpg
                                  • kura17 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 15:41
                                    > Ja też bym na tym nie przetrwała. Gdzie owoce, gdzie warzywa? Ja samych warzyw
                                    > to pewnie z kilogram dziennie wciągam.

                                    Magdalena, podpowiedz jak te warzywa jesz (i jakie). ja wiem, ze powinnam jesc wiecej (choc pilnuje co najmniej jednej porcji do posilku), ale mam lenia i malo pomyslow ...

                                    jadlabym salatki na okraglo, gdyby ktos mi urozmaicone robil ...

                                    owocow jem bardzo malo, bo nie przepadam (oprocz jagodowych), warzywa lubie.
                                    • magdallenac Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 15:57
                                      Ja mam taka zasade, ze jem 50g.skrobii/wegli- kasza, ryz, makaron i ile chce warzyw. Moj dzisiejszy lunch to bedzie kasza z pieczonymi burakami, szpinakiem na oliwie z czosnkiem, brokulami z wczorajszego obiadu, serem feta i orzechami wloskimi. Oprocz tego jem bardzo duzo brukselki, kapusty, cebuli, cukini, dyni, pomidorow, salat. Warzywa pieke w piekarniku, albo podsmazam na oliwie. Moj talerz obiadowy i kolacyjny jest taki wielki, ze niektorzy lapia sie za glowe😀
                                  • ritual2019 Re: Mąż zaproponował mi... 18.02.21, 10:01
                                    magdallenac napisała:

                                    > Ja też bym na tym nie przetrwała.

                                    Przeciez to nie jest jedyny posilek w ciagu dnia.
                                    To jest lunch, wystarczy w zupelnosci.

                                    Gdzie owoce, gdzie warzywa? Ja samych warzyw to pewnie z kilogram dziennie wciągam.

                                    Warzywa jadlam pozniej, jako sklad obiadu, ale nie kilogram. Owoce to byla cwiartka pomaranczy, czasem jem polowe, czasem cala (rzadko) czasem inne owoce ale niezbyt duzo. Tyle wystarczy.
                                    Nie jem duzo, zreszta nigdy nie jadlam, jestem zdrowa i szczupla.
                                • ritual2019 Re: Mąż zaproponował mi... 18.02.21, 09:54
                                  kura17 napisała:


                                  > taki malenki jeden na lunch?
                                  > z glodu bym umarla wink nawet z cwiartka pomaranczy obok ...
                                  > bardzo malo jesz

                                  Tak, to przeciez wcale nie jest malo. W kazdym raazie dla mnie czyli kohiecie po 40-tce spedzajacej siedzac (praca) 7.5h dziennie wystarczy w zupelnosci.
                    • magdallenac Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 14:36
                      Ja się nie głodziłam celowo, po prostu miałam tak zaciśnięte gardło i żołądek, że nie byłam w stanie jeść. Po tym moim niecelowym eksperymencie, rozumiem dlaczego warto jest mieć chociaż trochę "zapasowej" tkanki tłuszczowej- ponieważ u mnie było jej niewiele, przy moim głodzeniu zaczęłam natychmiast tracić masę mięśniową, ciekawe jest, że teraz, kiedy wracam do swojej wagi dostaję z powrotem tłuszcz, a nie mięśnie, które straciłam- to nie fair wink
                    • arthwen Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 15:08
                      redwineiswhatilike napisał(a):

                      > Nie umiem sobie wyobrazić tego, że można się głodzić. W poprzedniej pracy nie m
                      > ogłam czasem zjeść czegoś przez 5 godzin. Oczywiście byłam przygotowana na to,
                      > jadłam wcześniej, miałam kanapki na później. Ale w danym momencie zero. Zdarzał
                      > o mi się trząść z głodu, czuć się fatalnie. Oczywiście co innego stres, czyjaś
                      > choroba, wtedy człowiek myśli o czymś innym. Ale celowo?
                      > Ważę podobnie przy 164 cm wzrostu. W tej chwili 54 kg, miesiąc temu 53 kg, gene
                      > ralnie coś koło tego od zawsze. Zbyt dużo nie ćwiczę teraz, raczej dużo chodzę
                      > w weekend. Nie wiem ile przyjmuję kalorii. Nie sprawdzałam tego nigdy. Może 220
                      > 0 a może i 1700. Wydaje mi się, że nie jem dużo. Może z ciekawości kiedyś to po
                      > liczę ale nie wiem czy chce mi się smile

                      Ale chorujesz na coś? Bo trzesienie się z głodu po 5 godzinach od zjedzenia - zakładam, że normalnego pełnowartościowego - posiłku, to chyba jednak nie jest normalne. Jak przeżywasz w nocy?
                      • kura17 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 15:12
                        > Ale chorujesz na coś? Bo trzesienie się z głodu po 5 godzinach od zjedzenia -
                        > zakładam, że normalnego pełnowartościowego - posiłku, to chyba jednak nie jest
                        > normalne.

                        tez mnie to zdziwilo.
                        ja lubie jesc, jem sporo, bywam czasem glodna po 5-6 godzinach, ale to po prostu nieprzyjemne uczucie (oraz robie sie zla, jak jestem glodna), ale zeby trzasc sie z glodu? nigdy.
                        • redwineiswhatilike Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 15:17
                          Tak, mam pewne problemy. Muszę jeść rano i tak do 14.00, inaczej jest duży problem, dosłownie brakuje mi baterii smile
                          Tu nawet nie chodzi o głód. Jest mi słabo.
                          Wieczorem mogę nie jeść. To znaczy oczywiście, że mogę mieć ochotę na ser, który uwielbiam ale jeśli nie zjem to nic się nie stanie, nie czuję się źle.
                    • alicia033 Re: Mąż zaproponował mi... 18.02.21, 09:19
                      redwineiswhatilike napisał(a):

                      > Ale celowo?

                      Normalnie.
                      Wielu ludzi je tylko 2 razy dziennie (ba! są też tacy, którzy jedzą raz) i są przyzwyczajeni do długich przerw w jedzeniu. A nawet bardzo długich. I nie mają z tego powodu żadnego dyskomfortu czy tam innych zaburzeń.
                      Sama jem pierwszy posiłek ok. 13 a drugi (i ostatni) między 18 a 20. Pracę zaczynam rano, chodzę spać około północy, z głodu się nie trzęsę, nawet gdy któryś posiłek mi się przesunie albo w ogóle wypadnie (deficyt zwykle nadrobię następnego dnia).
            • ritual2019 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 11:20
              ludzikmichelin4245 napisał(a):

              >
              > Akurat Snake często pisze, że z tymi kaloriami to nie do końca tak.

              Tiaaa, ja wiem ze snake uwaza ze dla kobiety po 40 albo 50 nawet 2000 kalorii no moze snake pracuje jako pomocnik na budowie i spali.

              > Obcinanie kalorii to droga do zjechania sobie metabolizmu.

              Drastyczne tak.
              Metabolism zwalnia po 40-tce, wiec w zaleznosci od trybu zycia trzeba dostosowac ikosc kalorii. Zgadzam sie z toba ze wiele osob niedoszacowuje ilosci kalorii dlatego nie chudna choc mysla ze jedza malo. Podobnie jak ze spalaniem, tez sie wielu wydaje ze spalaja duzo wiecej niz w rzeczywistosci. Nie uwazam ze nalezy sie glodzic, nalezy odpowiednio bilnsowac posilki czyli dostarczyc organizmowi wlasciwych skladnikow. Natomiast zeby schudnac trzeba zmniejszyc bilans. Autorka ma oponke, cukier na granicy normy a wiec nie jest dobrze, to wlasnie swiadczy o tym ze ma nadwage. Szczera weryfikacja ilosci spozywanych kakorii to moja rada.
              • snakelilith Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 12:20
                ritual2019 napisał(a):

                > Tiaaa, ja wiem ze snake uwaza ze dla kobiety po 40 albo 50 nawet 2000 kalorii n
                > o moze snake pracuje jako pomocnik na budowie i spali.


                Snake nigdy nie paliła i ma siedzącą pracę. Snake jednak nigdy nie robiła diet schodzących poniżej 1600-1700kcal, dlatego może jeść do syta 2000kcal dziennie, pozwolić sobie codziennie na deser i trzyma zadowalającą wagę, pomimo dojrzałego wieku. Ty jesteś niewolnicą kalorii, ja po prostu żyję.
                A to kto ile spala wiem z mojej pracy, gdzie nie używa się apek, a medycznych urządzeń do mierzenia składu ciała i metabolicznie aktywnej masy. Na tej podstawie można dokładnie wyliczyć, ile kto potrzebuje. Takich badań przeprowadziłam tysiące. Jeżeli ktoś spalał mniej niż wyliczone w ten sposób kalorie (co widoczne było w tyciu), to były to osoby ze zdemolowanym długim odchudzaniem metabolizmem. Diety mogą go obniżyć nawet o około 30%. Więc ty też mogłabyś jeść teoretycznie więcej bez zagrożenia tyciem.
                Swoją drogą, żaden sensowny dietetyk nie poleca dziś do odchudzania mniej niż 1500kcal. Jeżeli ty na 1400kcal utrzymujesz tylko wagę, a nie chudniesz, to bardzo ci współczuję, masz bardzo wysokie ryzyko metabolicznych chorób, przede wszystkim cukrzycy.
          • redwineiswhatilike Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 12:03
            ritual2019 napisał(a):

            > Nie chudniesz bo kalorii ktore przyjmujesz jest wiecej niz tych ktore spalsz, p
            > oprostu bilnas wychodzi na plus. Myslisz ze skoro jestes aktywna to mozesz jesc
            > tyle ile jesz i schudniesz. Niestety tak to nie dziala. Aktywnosc jest wanna a
            > le ilosc kalorii jest kluczem. Jestes po 40-tce, prowadzisz siedzacy tryb zycia
            > ze wzgledu na prace, to nie jest twoja wina, wielu ludzi tak ma, jednak lubis
            > z gotowac, lubisz jesc i byc moze nie zdajesz sobie sprawy ile kalorii jest w j
            > edzeniu. Cukier na granicy normy, oponka swiadcza o tym ze cos nie dziala. Ja t
            > ez jestem po 40-stce, tez siedze w pracy. Mam 1.5h przerwy a wiec ide na spacer
            > ok 45 minut. Kalorie ktore powinnam przyjac to 1630 dziennie, przyjmuje mniej,
            > ok 1400-1500 z tym ze nie mam nadwagi. Normalnie jestem o wiele aktywniejsza a
            > le jest zima i lockdown, pracuje do 5, w domu jestem o 5.20, obecnie malo czas
            > u na aktywnosc, pogoda tez nie sprzyja. Gdybym zwiekszyla ilosc kalorii to pewn
            > ie bym przybrala. To jest proste.


            Zgadzam się bo mam tak samo. Skończyłam 50 lat. Chodzę sporo ale tylko w weekendy. W ciągu tygodnia niewiele. Nie mam nadwagi. Nie chudnę pomimo tego, że nie jem zbyt wiele. W tym wieku mając niewielką aktywność fizyczną czy nawet średnią, przyjmując max 1700 kalorii, człowiek nie schudnie. Raczej nie utyje po prostu.
            • snakelilith Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 12:34
              redwineiswhatilike napisał(a):


              > Nie mam nadwagi.

              To w jakim celu głodujesz? Bo to co robisz nawet odchudzaniem nazwać nie można.
              I nieprawda, że z wiekiem trudniej jest schudnąć. Najnowsze badania pokazują, przy tych samych zmianach stylu życia/odżywiania grupy młodszych i starszych probantów traciły tyle samo i w takiej samej szybkości.
              Ale w dojrzalszym wieku organizm może mieć inne wyobrażnie o optymalnej wadze, dlatego waga z młodszych lat jest po przytyciu dla większości niemożliwa do odzyskania. Ciało się też starzeje, więc należy pozbyć sę złudzeń, że osiągając wcześnieszą wagę będzie się wyglądać jak przedtem. Brzuch może zostać, boczki mogą zostać, cellulit nie będzie mnniejszy, a biust i twarz opadną. Nie mówiąc o tym, że masa mięśniowa też spadnie, przez co spalamy jeszcze mniej i znowu szybko tyjemy.
              • redwineiswhatilike Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 13:40
                Ale kto powiedział, że głoduję. Ja nawet nie wiem ile spożywam tych kalorii. Nigdy tego nie liczyłam. Tak tylko przypuszczam, że może 1700, bo wiem mniej więcej ile co ma kalorii no i potrafię sobie przeczytać na opakowaniu. Nie odchudzam się. Zachowuję po prostu wagę jaką miałam tydzień temu, 5 miesięcy temu czy 3 lata temu. Nie głodzę się, w życiu by mi to nie przyszło do głowy. Muszę zjeść konkretnie rano bo jeśli nie zjem to nie myślę a muszę jakoś pracować. W tej chwili od 9.00 rano zdążyłam już zjeść śniadanie i obiad. Obiad przed chwilą. Wieczorem nie jem nic, nie mam potrzeby.
                Staram się nie mieć brzucha a wywala mi to po surowych warzywach na przykład. Oczywiście, że waga sprzed 25 lat jest nagle niemożliwa do odzyskania. Ale ja nie mam co odzyskiwać. Ja mam identyczną wagę jak 25 lat temu. Nie chudnę nagle 20 kg. Mam całe życie tą samą wagę. Mniej więcej oczywiście bo plus 5 kg czy plus albo minus 3 kg chyba nie ma znaczenia.
                • redwineiswhatilike Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 14:05
                  To jeszcze zapytam cię Snake o jedną rzecz. Nie jestem dietetykiem, nie znam się.
                  Trzymam tą wagę całe życie i jest ok. Co w takim razie zrobić aby po przytyciu 4 kg, co naprawdę nie jest dla mnie żadnym problemem, przybrać że tak powiem równomiernie na całym ciele? Zdarzyło mi się kilka lat temu mieć ciężki czas w pracy i w domu. Przybrałam stopniowo kilka kilo. Wyglądalo to tak, że wszystko miałam chude tylko brzuch ogromny. Nawet nie wiem jak to zobrazować. Uda szczupłe, biust mam bardzo niewielki, ręce bardzo szczupłe a brzuch jakbym wzięła od kobiety w 7 miesiącu ciąży. Ciężko było się jakoś normalnie ubrać. Co innego przytyć jakoś równo w udach, w brzuchu i tak dalej. Żaden problem. Czy mam taki typ sylwetki czy coś źle robię? Jem desery, jem czasem ciasto, naprawdę nie głodzę się choć jedno co robię to faktycznie nie jem nic wieczorem. Zwykle, czasem mi się zdarza. Ale staram się nie jeść. W obu ciążach byłam dawno temu i nie mam już ubrań ciążowych smile a po przybraniu kilka kg w zasadzie mogłabym nosić ubrania na 7 miesiąc ciąży.
                  • snakelilith Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 14:48
                    redwineiswhatilike napisał(a):

                    > Co w takim razie zrobić aby po przytyciu
                    > 4 kg, co naprawdę nie jest dla mnie żadnym problemem, przybrać że tak powiem ró
                    > wnomiernie na całym ciele?

                    Nie da się przybrać gdze się chce. Tak samo nie da sięach schudnąć tylko z wybranych miejsc. Organizm ma zawsze indywidualny wzór, a niektóre czynniki tylko go nieco korygują. Jeżeli chcesz poprawić symetrię sylwetki, to można uyzskać to tylko treningiem siłowym, ale nawet tu są organiczenia. Pamiętam jak Claudii Schiffer zarzucano, że ma chude rączki i wystające obojczyki, i ona próbowała coś tam robić. Mam wrażenie jednak że z wiekiem nabrała trochę mięśni w ramionach.
            • ritual2019 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 13:45
              redwineiswhatilike napisał(a):

              > Zgadzam się bo mam tak samo. Skończyłam 50 lat. Chodzę sporo ale tylko w weeken
              > dy. W ciągu tygodnia niewiele. Nie mam nadwagi. Nie chudnę pomimo tego, że nie
              > jem zbyt wiele. W tym wieku mając niewielką aktywność fizyczną czy nawet średni
              > ą, przyjmując max 1700 kalorii, człowiek nie schudnie. Raczej nie utyje po pros
              > tu.

              Dokaladnie tak. Gorzej gdy sie ma nadwage, biorac pod uwage malo aktywny tryb zycia plus wolny metabolism i przyjmujac 1700 kalorii (a czesto wiecej nie zdajac sobie z tego sprawy) nie schudnie sie. Zeby schudnac trzeba mniejszyc ikosc kalorii a po schudnieciu to sie zoptymalizuje.
      • princesswhitewolf Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 22:09
        >Ja robiłam lipolizę iniekcyjną, zeszło mi parę cm w miejscu zabiegu, ale wróciło razem z kilogramami.

        To jest tez niebezpieczny zabieg ktory w wiellunkrajach nie zostal dopuszczony. Moze poczynic wielkie szkody w ukladzie limfatycznym
    • kotejka Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 20:45
      Jakby świat był taki prosty, zw odssysasz i jesteś laska nie byłoby grubasów na świecie
      Wysoki Cukier, nadciśnienie i otyłość brzuszna to powinien być kop do zmiany diety i nawyków a nie operacji
      To naprawdę da się zrobic, choć łatwo nie jest
      Natomiast ryzyko żadne i cierpienie zapewne też mniejsze niz przy operacji
      • agniesia331 Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 20:47
        Wysoki cijier, nadciśnienie, otyłość to też ryzyko raka trzonu macicy np czy innego. Powinnaś odstawić cukier totalnie, zmienić godziny I F na przyjazne Tobie i zacząć się ruszać, co teraz będzie łatwo bo dni dłuższe i można po pracy zdalnej wyjść na spacer czy na siłownię jeszcze przy świetle dziennym.
      • mel_sheridan Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 20:57
        W zeszłym tygodniu miałam średnio 73 minuty aktywności dziennie, przy czym aktywność liczę jako chodzenie z kijami, zwykły spacer szybkim tempem lub pilates, nie bardzo widzę, co mogę tu jeszcze zrobić, bo doba jakoś nie chce rozciągnąć się do 30 godzin. Chyba muszę faktycznie wrócić do restrykcyjnego IF. Teraz nie jem po 18, ale rano wychodzi różnie, bo jestem na spotkaniach online i nie zawsze mogę zjeść śniadanie o 10. Muszę zjeść wcześniej, bo inaczej jestem głodna i nie mogę myśleć.
      • konsta-is-me Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 21:11
        Oto cała ematka w akcji!!!
        5 kg nadwagi - OTYLOSC, cukrzyca, nadciśnienie, stawy i mnóstwo innych strasznych rzeczy cię czeka!!!
        I w dodatku musisz powiedzieć brzuchowi żeby nie tyl w brzuchu tylko gdzie indziej ,o!!
        • kk345 Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 23:10
          Nie 5, tylko 10 kilo i w pakiecie nadciśnienie i cukier- to zdecydowanie sygnał alarmowy, ematka nie ma tu nic do rzeczy. Inna sprawa, ze meżuś do kopnięcia w czułe miejsce i spakowania walizek.
          • spanish_fly Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 10:11
            Ale przecież ten cukier i nadciśnienie nie jest spowodowane tymi 10 kg i nie ma żadnej gwarancji, że minie gdyby schudłą i 20 kg. Znam wiele szczupłych osób z nadciśnieniem i cukrzycą. To nie jest takie proste.
            • snakelilith Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 11:08
              Te szczupłe osoby z nadciśniem i cukrzycą, to mogą być tylko wizualnie szczupłe. Skinny fat, to jest poważny problem zdrowotny, zwłaszcza, że uspokaja wielu w fałszywym bezpieczeństwie, bo waga nie jest wysoka i wchodzi się w relatywnie mały rozmiar.
              Niezależnie od wagi jednak cukrzyca w tak młodym wieku świadczy o błędach żywieniowych i zmiana złych nawyków powoduje w przypadku faktycznej nadwagi bardzo często zrzucenie nadmiaru kilogramów.
            • m_incubo Re: Mąż zaproponował mi... 18.02.21, 12:00
              Nie napisałam tego. Odpowiadam na to co pisze konsta, że wszyscy wieszczą jej nadciśnienie i cukier właśnie przez nadwagę. Otóż nikt nie wieszczy, bo autorka już ma nadciśnienie i za wysoki cukier.
    • pytajnik188 Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 20:57
      Nie możesz męża zapytać czemu mu tak zależy? To takie proste,, że aż trudne.
      Na fb jest z kilka grup o operacjach plastycznych. Dziewczyny dzielą się efektami, swoimi historiami, powikłaniami, przeciwskazaniami oraz namiarami.
      Nie dziękuj.
    • zamyslona_ona02 Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 21:00
      Draństwo. Jak można namawiać kogoś na wykonanie zabiegu, który nie ma na celu poprawy stanu zdrowia. Wkurzyła bym się ostro. Zrobisz liposukcję i co będzie dalej? Może powiększenie piersi? A jak nie trzeba powiększać to może unieść za jakiś czas? Zawsze i w każdym znajdzie się "coś do poprawki". Ale wszelkie zmiany w wyglądzie powinny wyjść od samego zainteresowanego. Chyba, że ktoś wpada w otyłość, wtedy zrozumiałym jest zmiana diety i zachęcanie do aktywności. Tutaj jednak chyba nie mamy tej sytuacji skoro mowa o 5 kg.
    • anus0033 Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 21:02
      Oczywiście ze sobie zrób! Po pierwsze OTYŁOŚĆ to nic dobrego, a przy twoich schorzeniach wręcz powinnaś zadbać o to aby schudnąć a skoro nie jesteś w stanie tego zrobić sama to pozostaje liposukcja. Ciesz sie ze mąż o tym powiedział a nie znalazł na boku inną której nie zwisa brzuch podczas seksu na przykład
    • fragile_f Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 21:04
      Pytanie, czy złożył propozycję bo codziennie o tym mówisz, widzi że Cię to boli i tak rzucił, bo chciał dobrze (a o powikłaniach nie ma pojęcia), czy też to jest dla niego problem wizualny i ma w nosie Twoje bezpieczeństwo/życie.

      Jeśli to pierwsze, to po prostu wyjaśnij mu jak niebezpieczny jest to zabieg, że możesz umrzeć, że efekty nie muszą być wcale spektakularne (a wręcz mogą być straszne) i że wolałabyś, żeby zafundował Ci np. trenera personalnego i masaże - oczywiście pod warunkiem, że chcesz schudnąć. Może też przejśc z Tobą na dietę i zacząć wspólnie ćwiczyć w takim przypadku, jemu też to nie zaszkodzi.

      Jeśli to drugie, to pokaż mu statystyki dotyczące śmierci/powikłań po zabiegu, zwłaszcza przy chorobach typu nadciśnienie, a następnie starannie spuść na drzewo, po drodze kopiąc w wypięty zad.

      PS. Wazektomia to zabieg ambulatoryjny ze znieczuleniem miejscowym, trwa 30 minut, ból po łagodzi zwykły ibuprom. Liposukcja to operacja z narkozą, masz założone dreny, ból jest potworny. To tak, jakby mąż porównywał swoje założenie plomby do wszczepienia Tobie 6 implantów zęba.
      • redwineiswhatilike Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 21:22
        Ja bym się nie decydowała na żaden niepotrzebny zabieg oprócz ratowania życia. Do głowy by mi nie przyszło. Ok, co innego jakieś choroby czy problemy po wypadku, wiadomo. Ale poważny zabieg, obarczony wysokim ryzykiem. Po co? I to jeszcze na prośbę męża. Przy lekkiej nadwadze.
      • gama2003 Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 07:35
        Przyszlo mi do głowy, zaspana jestem i nie wiem, czy dobrze kojarzę - było na ematce i w życiu też parę razy, że jak męże tak chcialy żony urodowo reformować, to oznaczało inną babę w okolicy. Tzn panu się oko na kimś tam rzekomo atrakcyjniejszym zawieszało i tęsknie w takim kierunku żonę chciał przerabiać.
        Tu może i inna sytuacja, ale równie wkurzająca. Ok, panu nadwaga żony ma prawo się nie podobać, ale wsio z nami kobietami da się załatwić inaczej. No i wysyłanie na operację, gdy rzecz w 10 kg to durne i nieodpowiedzialne. Jak widać zmotywował jak cholera. Do wątku na ematce, który powinien przeczytać i łbem w ścianę walnąć.
        • black_halo Re: Mąż zaproponował mi... 17.02.21, 12:58
          Tak, to jedna z mozliwosci. Po prostu pan robi sobie grunt pod ewentualny rozwod. Dzisiaj zaproponowal liposukcje. Na 99% zona sie nie zgodzi. Szansy wielkiej na figure nastolatki nie ma bo jest po 40stce i ma rozne choroby wiec bez operacji moze byc ciezko a nawet jak sie uda to bedzie ciezko utrzymac. Wbrew pozorom mezczyzni wiedza takie rzeczy.

          Wiec po pol roku maz zacznie robic psztyczki do wygladu, potem odstawi od lozka calkiem bo przeciez juz mu sie nie podoba a na koniec zlozy pozew o rozwod. Czy autorka bedzie miala sile walczyc w sadzie o rozwod z winy zdradzajacego meza w sytuacji kiedy ten stanie i powie "chcialem zaplacic za liposukcje ale ona sie nie zgodzila". Nie, maz dostanie rozwod za obopolna zgoda i bez zadnych problemow zamiast z orzeczeniem o winie.

          Dlatego doradzam odkladanie hajsu na osobne konto bo te malzenstwo jest juz skonczone.
    • waleria_s Re: Mąż zaproponował mi... 16.02.21, 21:22
      Nigdy w życiu nie rób operacji dla mężczyzny.
      Operacja plastyczna to nie jest tylko piękny obrazek po, ale ból, ryzyko powikłań, niepewność i obawy odnośnie efektu. To musi być samodzielna decyzja i z całą świadomością tego, z czym się taki zabieg wiąże. Mężem byłabym rozczarowana bardzo, wie, że chorujesz, a wysyła Cię na ryzykowną operację, bo wygląd. Nie tego oczekuję od partnera.