Dodaj do ulubionych

Co nie daje mi spokoju - przeciwciała

18.02.21, 13:07
Czytam: U osób, które nie miały symptomów wykrycie przeciwciał może być trudniejsze. Może mieć to związek z silną odpowiedzią komórkową (czyli usunięcia wirusa przez limfocyty T, bez lub z małą tylko pomocą limfocytów B produkujących przeciwciała) jeszcze przed rozwinięciem się objawów klinicznych infekcji.

A mam sytuacje odwrotną: duża ilość przeciwciał (powyżej 250 w klasie igg, metoda ECLA), infekcja bezobjawowa (jednodniowy ból głowy) najprawdopodobniej w połowie października. Jak to się ma do odporności organizmu (leukocyty na 15 lat na poziomie ok. 3,7 (norma 4-10)? A podatność na choroby z autoagresji w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • zuzanna_a Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 18.02.21, 13:25
      Ja mialam dosc mocny przebieg covid jak na domowe warunki, znajoma byla z kolei pod tlenem - obie nie mialysmy przeciwcial juz po dwoch miesiacach od skonczenia choroby.
      Tylko faktycznie u mnie poziom bialych krwinek polecial w kosmos.
      Czemu obawiasz sie chorob z autoagresji? Poza tym masz te leukocyty ponizej tej normy doslownie odrobine, moim zdaniem to nie powod do niepokoju.
    • panpaniscus Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 18.02.21, 16:38
      To, co czytasz mówi, że można mieć dobrą odpowiedź immunologiczną bez posiadania przeciwciał wykrywanych w stosowanych testach. Nic nie mówi o sytuacji odwrotnej.

      "Podatności na choroby z autoagresji" potrafimy powiązać z ogólnym wytwarzaniem przeciwciał tylko w skrajnych, patologicznych przypadkach - np. zespołu IPEX. W niektorych chorobach autoimmunologicznych przeciwciała przeciwko KONKRETNYM białkom są markerami czy wręcz są zaangażowane w proces chorobowy.

      Interpretowanie ilości przeciwciał w taki sposób, jak np. stężenia glukozy we krwi czy ilości ferrytyny nie ma sensu, nie są - w odróżnieniu od glukozy czy ferrytyny - ściśle regulowane. Przeciwciała są potrzebne - jest pewna graniczna ilość, poniżej której jest ich za mało, ale powyżej tej wartości 5 czy 250 to będzie to samo. Te wartości wahają się też znacznie (zależy ile masz w danej chwili komórek B produkujących dane przeciwciało), nie traktuje się ich ilościowo. W badaniach które analizowałam (nie covid) np. ta sama osoba miała w ciągu roku wartości cały czas dodatnie, wahające się od x do 10x kilkukrotnie (to nie były przeciwciała powstające po szczepieniu).

      Dwa powody żeby się martwić "nadmiarem przeciwciał" to a.przeciwciała przeciwko własnym białkom, których nie powinno się wytwarzać, b. bardzo duża produkcja przeciwciał w wyniku białaczki limfocytów B (bardzo rzadkie).
    • fibi00 Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 18.02.21, 17:26
      Mąż mojej koleżanki przeszedł covid bezobjawowo w maju, tydzień temu zbadał życie przeciwciała- ma. Tyle że on sobie to tłumaczy tym że pracuje na kopalni, gdzie wirus cały czas krąży i może jego organizm broniąc się przed ponownym zakażeniem ciągle podtrzymuje poziom przeciwciał 🤔.
      Ja też chorowałam w maju (objawy jak przy przeziębieniu) i też nadal mam przeciwciała.
          • ultimate.strike Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 18.02.21, 18:24
            Większość ludzi sobie nie badała, dlatego nie mamy pojęcia o tych przeciwciałach. SARS CoV2 to jedna z odmian koronawirusa powodującego przeziębienia. Nie wiemy, czy to nowa odmiana, może jest z nami od tysięcy lat tylko nie testowaliśmy i nie wiedzieliśmy, że chorujemy na COVID19? Może ma przeciwciała z zachorowania, które przeszedł wiele lat temu, możeinne warianty przeziębienia uaktywniaja te same przeciwciała? A moze SARS CoV2 nie istnieje wcale, o jego istnieniu dowiadujemy się dzięki testom a wiele przeslanek wskazuje, że testy w wielu krajach są fałszowane? Gdybań jest dużo, media zajmują się wyłącznie dezinformowaniem i obawiam się, że zagadki przeciwciał ne rozwiążecie.
      • h_albicilla Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 18.02.21, 18:20
        Bo tak to właśnie działa - jak wirus krąży w srodowisku to każde spotkanie z nim działa jak dawka szczepionki. Jak wirus zniknie ze środowiska, to z czasem znikną i przeciwciała bo sie rozpadną i nie będzie potrzeby produkcji nowych bo nie będzie wirusa.
              • h_albicilla Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 19.02.21, 05:55
                Ja wcale nie mowię, że miałby zniknąć w ogóle, wszędzie i na zawsze, tylko jeśli zniknie on z Twojego otoczenia (np wyjedziesz z Polski do Nowej Zelandii, albo zamieszkasz w odizolowanej piwnicy jak lajtova) i jeśli obecnie masz przeciwciała to w tej Nowej Zelandii (piwnicy) zaczną ci one zanikać, bo nie będziesz miał się czym doszczepiać.

                Nie będziesz się stykać z wirusem - nie będzie bodźca do ich produkcji. Normalny zdrowy układ immunologiczny nie produkuje przeciwciał gdy nie jest to potrzebne.
                • panpaniscus Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 19.02.21, 11:56
                  No to dlaczego po jednokrotnej dawce szczepionki na żółtą febrę, bez styczności z chorobą przez kilkadziesiąt lat, ludzie mają dodatnie testy na przeciwciała....
                  Oczywiście masz rację, że bez powtórnej stymulacji konkretnym lub podobnym antygenem pula komórek produkujących przeciwciała się zmniejsza, podręcznikowo do niewielkiej grupy komórek B pamięci. Ale dynamika tego procesu jest bardzo heterogenna, zarówno wśród antygenów (żółta febra to wzorzec z Sevres szczepionek), jak i wśród ludzi (jednym ta pula komórek się drastycznie zmniejszy po paru miesiącach, innym po paru latach) i dla różnych osób może być różna dla różnych antygenów.
                  • h_albicilla Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 19.02.21, 13:10
                    Zółta febra to chyba nie jest najlepszy przykład bo jednak wirus wciąż istnieje i ludzie mają możliwość naturalnego doszczepienia się zarówno żywym jak i inaktywowanym bez świadomości takiego kontaktu. Poza tym zawsze istnieje mozliwość, że
                    1/w organizmie po chorobie lub szczepionce zostało coś co jednak cały czas pobudza produkcję przeciwciał
                    2/produkcję przeciwciał pobudza coś innego np bardzo podobny wirus czy białko wogóle pochodzące z innego źródła, a testy nie są w stanie tych przeciwciał zróżnicować

                    Interesowałoby mnie raczej co się dzieje z przeciwciałami po wirusach, których już w środowisku nigdzie nie ma, np ospy prawdziwej
                    • panpaniscus Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 19.02.21, 14:56
                      Ale żółta febra jest dobrym przykładem, bo to niesamowicie skuteczna szczepionka i dużo osób się nią szczepi przed podróżą, a potem przebywa latami w rejonach, gdzie nie może mieć kontaktu z wirusem.
                      Odporność krzyżowa - może to; bardziej wierzę w jakieś wyjątkowo skuteczne pobudzanie komórek T pomocniczych i dużą pulę T pamięci po szczepieniu. Tak czy siak, trudno uogólniać z jednego wirusa na wiele.
                      Nb. z ospą prawdziwą też nie tak prosto - co z ospą krowią, na tyle podobną, że używaną w szczepionkach kiedyś?
    • alfa36 Re: Co nie daje mi spokoju - przeciwciała 20.02.21, 23:51
      W bliskim otoczeniu (praca 8h) zrobiliśmy przeciwciała (4 osoby). Żadne z nas nie chorowało (jedna osoba jednodniowy i to w sobotę ból głowy i stan podgorączkowy, w poniedziałek na wszelki wypadek praca z domu). Wyniki skrajnie różne: od miana 8, poprzez 45 , 100, na więcej niż 250 skończywszy (jest taki wynik - powyżej 250). Co to może oznaczać? Dodam, że w pracy bardzo uważamy, a w naszych rodzinach nikt nie miał objawów choroby.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka