No i sie wjechalam

18.02.21, 20:09
Cos tam mialam w przeszlosci, co spowodowalo calkowite rozjechanie.
No, ale weszlam w bardzo dziwna w sumie relacje, choc chyba powszechne to jest, internetowa znajomosc.
Uzaleznilam sie od niej, obecnie tego nie ma, chociaz bywa, ze mnie zaboli jakas tam reakcja.
Wiem, nalezy wyebac, olac itd.
Tyle, ze autentycznie mysle o tym.
I w ch. czuje sie zle.
Poprosze o rady inne niz tylko odciac.
Bo to wiem.
Co dalej robic, aby poukladac chyba ten caly syfiasty balagan zwiazany ze zmiana, rozwod i konsekwencje, bycia podatna na bezsensowne relacje?
Ok, rozwod ok piec lat temu, dlugo nie moglam sobie z tym poradzic.
Dzis niby ok, ale nadal czuje sie czasami dosc slabo.




    • vre-sna Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 20:11
      Przepraszam za nie po polsku tytul
      Mialam na mysli i sie przejechalam
      • taki-sobie-nick Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 22:33
        Reszta też nie za bardzo po polsku.

        • jakis_wolny Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 22:42
          taki-sobie-nick napisała:

          > Reszta też nie za bardzo po polsku.
          >
          😆
    • kk345 Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 20:22
      No na bycie podatną na bezsensowne relacje to chyba terapia tylko... a na resztę zajęcie głowy i mięśni czym innym, wiosna idzie, może biegi, rower, coś, co zmęczy i da kopa endorfinowego? Może masz jakąś przyjaciółkę, żeby wyciągnąć ją chociaż na spacer i pogadać o głupotach?
    • umi Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 20:24
      Chyba za duzo forum na dzisiaj, bo nijak nie wiem o co chodzi w tym starterze. Ale jesli nie jestes AI, to przytulam. Bedzie lepiej.
      Jedyne co moge strzelic w ciemno na rozjechanie, to terapia jakas. Nie wiem jaka bo nie rozumiem starteru.
      Plus dystans do problemow. Najlepiej skupic sie na tym, co masz. Czas jest limitowany, trzeba z niego dobrze korzystac. Szkoda tracic na toksykow.
      A gdyby wszystkie rady nie pasowaly, to przytrzasnij sobie palce drzwiami. Dorazny bol istnienia zwykle pomaga na mniejsze problemy wink
      • vre-sna Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 05:42
        Dobre smile
    • snakelilith Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 20:33
      Nie robić sobie samej presji. Odcięcie się od emocjonalnie męczących sytuacji potrzebuje czasu, więc normalne jest, że nie zapomnisz i nie zobojętniejesz na pstryknięcie palca. Czas przyniesie ulgę. A teraz po prostu wstać, otrzepać kolana, poprawić koronę i iść dalej. Z psychologicznego punktu widzenia strategia Scarlett O'Hara (pomyślę o tym jutro) wcale nie jest też najgorszą.
      • vre-sna Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 05:47
        Dziekuje, Snakelilith.
        To co napisalas jest bardzo wazne w procesie zostawiania czegos.
        O tym, ze czas naprawde pomaga - wiem z doswiadczenia.
        Ale dalas tez jeden niesamowicie wazny przekaz - nie uwlacza to dumie, ze sie czlowiek potyka. Nikt nie jest nieomylny i ma sie prawo popelnic bledy. Waznym jest, aby juz ich nie powtorzyc.
      • wkswks Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 11:39
        Taktyka scarlett jest bardzo dobra. Czesto stosuję. Pomaga ratować doraźnie psychikę.
    • pitupitt Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 21:03
      Yyyyy, a można jaśniej???
      • buuenos Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 22:58
        Rozwiodla sie jakis czas temu. Poznala kogos w internecie,zaangazowala sie emocjonalnie, Niestety nic z tego nie wyszlo bo relacja raczej toksyczna. On ( toksyk) od czasu do czasu sie odzywa, ona reaguje, choc wie,,ze to menda ,ale sercu zal tak jakos. Rozum mowi kopnij dziada , ale tak,zeby nie za bardzo ten kop byl.
        Tak to zrozumialam . Jesli zle to przepraszam autorke.
        • taki-sobie-nick Re: No i sie wjechalam 18.02.21, 23:14
          Ja nie wiem, czy ten dziad został kopnięty, to nie wynika jednoznacznie z postu.
          • vre-sna Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 03:49
            To jest tak, jak chce sie pisac oglednie.
            Buuenos napisala mniej wiecej to, o co mi chodzilo.
            Racja jest taka, ze faktycznie nalezy zajac glowe czyms innym i wczoraj, gdy popelnilam post, zrobilam pierwszy krok. Mianowicie odcielam mozliwosc kontaktu i tyle.
            Kolejnym bedzie to, o czym napisala Snake - przestane o tym myslec (ilez mozna) i faktycznie bardziej sie przyloze do sportu.
            Ale faktem jest, ze nawet jak jest sie uzbrojonym w jakies doswiadczenie, nawet, jezeli rozumowo chce sie podejsc do sytuacji to i tak mozna sie sparzyc.


            • hummorek Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 11:12
              Bo to też kwestia braku alternatywy. Jeśli zmienią się okoliczności (odejdzie stare, przyjdzie nowe), dasz też sobie spokój z rozpamiętywaniem.
              • vre-sna Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 11:36
                To prawda.
                • vre-sna Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 11:38
                  Alternatywa jest zajecie sie czyms innym.
                  I taki cel sobie ustawilam.
                  Troche na sile, troche nie o to chodzi, ale na zimno to jest ok.
    • kosmos_pierzasty Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 11:42
      Moim zdaniem z tego, co piszesz, trzeba się jakby przeprogramować. Czy uda Ci się samej rozgryźć temat, czy z fachowcem, to Twój wybór w sumie. Z dobrym specjalistą jest chyba łatwiej. A bez tego, to raczej jak Cię do faceta ciągnie, to znak by się trzymać od niego z daleka. Niestety. Trochę pat, bo trzeba w nowe znajomości wchodzić bardziej rozumowo niż emocjonalnie, a to też średnio.

      I może nagradzaj się zawsze, kiedy właściwie potraktujesz tego gościa z netu, czyli go skutecznie olejesz smile
      • vre-sna Re: No i sie wjechalam 19.02.21, 12:05
        Napisalam do fachowca - psychologa z prosba o wizyte.
        Bo nawet jesli moge isc w zaparte i robic wiele wbrew woli, to jednak pomoc, jakies trzezwiejsze spojrzenie, ukierunkowanie jest potrzebne.
        A te nagrody brzmia sympatycznie smile
Pełna wersja