ewka.n
18.02.21, 23:03
"Nauczycielka chciała porozmawiać z uczennicą o tym, że ojciec odrobił za uczennicę pracę domową (...) Ojciec poprosił [13-letnią] córkę, aby zostawiła włączone słuchawki bluetooth i umożliwiła mu podsłuchanie rozmowy przez telefon komórkowy.
Sprawa wyszła na jaw, kiedy to ojciec napisał skargę do szkoły. Zdradził, że posiada nagraną rozmowę. Sam nie dopuszczał do siebie faktu, że popełnił przestępstwo naruszenia poufności. Podczas rozprawy argumentował, że każdy rodzic powinien mieć prawo wiedzieć, o czym nauczyciel rozmawia z jego dzieckiem.
Sędzina wytłumaczyła poirytowanemu ojcu, że w każdym państwie konstytucyjnym nie można potajemnie podsłuchiwać rozmów, nawet jeśli robi się ze zwyczajnej troski o dziecko(...)
Finalnie zatroskany ojciec otrzymał grzywnę w wysokości 1750 euro, a jego córka zmieniła szkołę."
A że rzecz działa się w Niemczech więc inwigilowane nastolatki mogłyby teraz tryumfalnie zakrzyczeć: "Są jeszcze sądy w Berlinie!"

Pogodziłybyście się z wyrokiem i od razu zapłaciły, czy odwoływały aż do Brukseli?
www.edziecko.pl/starsze_dziecko/7,79351,26804371,ojciec-podsluchal-rozmowe-dziecka-z-nauczycielka-stanal-przed.html#s=BoxOpImg9