krwawy.lolo
20.02.21, 11:30
W wiosce, w której obecnie pomieszkuję, mijani przechodnie schodzą mi z drogi, a ja im. W miarę fizycznych możliwości oczywiście. Na pewno w dużych miastach, w godzinach szczytu, jest to trudniejsze.
Jakby nie było, ludzie (do których mam nadzieję się zaliczać) widzą w drugim człowieku zagrożenie.
Ciekawe, czy to się utrwali i pozostanie spuścizną pandemii.