Dodaj do ulubionych

Wywiad z A. Milewską

22.02.21, 09:15
Bardzo ją lubię jako aktorkę, przeczytałam na Onecie wywiad oraz jak podchodziła do zdrad męża:

Z romansami Zawady nie miała problemu, była "tolerancyjna". – Dlaczego mam go trzymać kurczowo dla siebie? Chciałam dla niego szczęścia, a był szczęśliwy i kochał mnie – wszystko inne stawało się nieistotne, nie mogło nam zagrozić. Ja byłam tą pierwszą, jedyną!

Wiem, że ludzie różnie żyją i mają różne podejście do pewnych spraw, ale tak przekładając to na siebie-wiadomo, że chcę szczęścia męża, ale nie kosztem siebie.
Czy myślicie, że wiele kobiet potrafi być tak tolerancyjnymi, bo pewność, że mąż to właśnie je kocha pozwala im normalnie żyć ze zdradzającym mężem?

Obserwuj wątek
    • pani_tau Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 09:30
      Pewnie takie się zdarzają, którym to nie przeszkadza, w sensie naprawdę nie przeszkadza a nie, że tylko tak twierdzą.

      Ciekawe, że od mężczyzn nikt nie oczekuje, że będą tacy otwarci i tolerancyjni.

      Żeby nie było, ja jestem mega wyluzowana w tej kwestii: Nie pasuje ci wierność w związku? Tam są drzwi.
    • allijja Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 09:34
      jesli czytałas dokladnie to zapewne wiesz, że i ona sama nie była "święta".
      Mąż wyjeżdżał na wielomiesięczne wyprawy...
      Róznie ludzie ukladają sobie życie, że przypomnę tylko Kaline Jędrusik, której o wiele starszy mąż tolerował jej kochankow, ba wręcz przyjaźnił się z nimi.
      Szczególnie małzeństwa artystyczne mają "powiklane " życie osobiste, tak to nazwijmy.
      • przepio Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 10:35
        aqua48 napisała:

        > A doczytałaś, że ona też miała wielu partnerów w trakcie małżeństwa? Taki mieli
        > układ. Jeśli im odpowiadał to ok.

        Doczytałam. Ale trudno mi się do tego przekonać. Myślę, że w takich przypadkach przeważnie jedna ze stron jest pokrzywdzona. Nie piszę, że akurat w tym konkretnym przykładzie, ale jednak.
        • aqua48 Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 10:58
          przepio napisała:

          > Doczytałam. Ale trudno mi się do tego przekonać.

          Ale wcale nie musisz się do takiego pomysłu przekonywać. Może on Tobie akurat zupełnie nie odpowiadać, kojarzyć się z wykorzystaniem i pokrzywdzeniem. Najistotniejsze jest, że obu zainteresowanym osobom odpowiadał.
          Układy związkowe są różne. Jedne bardziej akceptowalne inne mniej. Ja znam na przykład taki, że państwo (oboje wdowcy) żyli przez 30 lat w konkubinacie, co bardzo panu odpowiadało, ponieważ miał pewną wolność i niezależność, a pod koniec życia pani stwierdziła, że koniec tego dobrego i że ona ani myśli się zajmować coraz bardziej uciążliwym partnerem, ponieważ sama jest niemłoda i nie ma siły, a jej mieszkanie po jej śmierci i tak przejmie jej kuzynka, która w zamian zobowiązała się nią opiekować i pomagać do śmierci, i "zwróciła pana" jego dość zaskoczonej tym obrotem spraw rodzinie. A ponieważ pan w ciągu tych sielankowych 30 lat konkubinatu swoim majątkiem i nieruchomościami rozporządził dość nieprzezornie, szybko dokonał żywota w domu opieki.
        • pytajnik188 Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 14:39
          Pokrzywdzona to jest strona w której obydwoje deklarują wierność a jedno cichaczem chodzi na boki. Statystyki zdradzających par Ci przytaczać nie będę, ale nie wygląda ona optymistycznie. W związku z tym oburzasz się czymś, co robi bardzo duża ilość ludzi, ale potajemnie i to czesto jednostronnie. Mam wrażenie, że niby każdy to wie, a każdy udaje że tego nie ma. I nagle zdziwienie, że dwoje ludzi, czyjąś ulubiona aktorka zbudowało sobie takie a nie inny układ partnerski, polegający na tym, że on sobie korzystał jak kawaler, a ona w oczekiwaniu urozmaicała sobie życie z innymi. Oby dwoje jednak z jakiegoś powodu wracali.
          Osobiście uważam, że zarówno jedno, jak i drugie kiedyś mogło trafić na kamień i zerwać ww układ. Widocznie jedynka nikt odpowiedniejszy nie stanął na ich drodze, więc mogli dalej swój układ wzmacniać.
          Ja tych obydwoje odbieram jako niebieskie ptaszki, że swoją lekkością życia, które nie chciały tworzyć rodziny. Dobrali się i tyle.
          Podejrzewam, że z jej strony pociąg do tego mężczyzny był tak silny, że pewnie by i jednostronne zdrady znosiła z godnością. Na szczęście jak widać potrafiła się do układu dostosować tak by samej z niego czerpać lub po prostu jako kobieta też taki układ preferowała więc było jej łatwiej go zaakceptować. Jemu zresztą też.
            • pytajnik188 Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 15:15
              A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Bo ci się wydaje? Szukasz problemu tam gdzie go nie ma. Wiekszy problem ma tysiące ludzi deklarujących obustronnie wierność z dziećmi pod nogami, gdzie jeden drugiego, robi w bambuko, przy ich mniejszej lub większej świadomości.
              Nie wiem lepiej się czujecie jak sobie napiszecie: oj biedna, biedna, a co jej innego pozostało mówić. No fajnie.
              Jeszcze brakuje tylko politowania, oj biedna biedna na pewno chciała dzieci, a ich przez niego nie ma, co ma biedn a teraz mówić jak nie to, że nie chciała.
    • allijja Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 11:45
      mój tatus s.pierdolił do blondi kiedy mialam 3 lata więc jakoś mało mnie ruszaja takie łzawe historie
      I..wbrew zwyczajowi ematki, ja jednak czytam linki.
      Magdusię sąd przyznal tatusiowi a nie mamusi. Skadinad ciekawe...zwykle to jednak mamcia uzyskiwala prawa rodzicielskie w tamtym czasie.
      dwa, Magdusia jednak wyjechała do USA (gdzie mieszka do dziś) i to dzieki tatusiowi., Ba...chyba jednak wolalabym byc na miejscu magdusi, bo moj tatus jak dał noge to do końca miał mnie w doopie. A...nie! tuz przed śmiercia (przedwczesną bo palił i chlał) nagle przypomniał sobie o córce. Jednak ja wtedy miałam go dokladnie tam, gdzie wcześniej on mnie.
      Magdusia miała i tak po stokroc lepiej bo tatus przynajmniej ulatwił jej start w dorosłe życie. Moj tatuś, jak wielu wielu wielu innych, miał dzieci w odwłoku.Zawsze.
      magdusia zaś wysługuje sie tatusiem do końca - jakoś tak "przykro" czytać jej wynurzenia jeśli ich bohater nie może ich zweryfikowac....a tylko "porzucone" dziecko pisze co chce.
      ps. takich dzieci, jak ja, było zdecydowanie więcej, niz takich jak Magdusia.
    • australijka Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 14:04
      Pana Zawady i tak w domu nie było. Jak nie wspinaczki to przygotowania, jakieś wykłady, spotkania. Pani zapewne spełniała się w zawodzie, może wystarczyło uwielbienie , może była chłodna uczuciowo. Co komu do tego jak się kochali.
      Dandys Łapicki też panią Chrząszczewską zdradzał na lewo i na prawo a Ona trwała. Uczucie namiętności z wiekiem gaśnie, panowie różnie się starzeją i czasami ulga, że im więcej poza domem tym mniej w domu. Zwykłych , szarych ludzi też to dotyka. Związek przechodzi w przyjacielski lub nienawiść.
    • pytajnik188 Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 14:26
      Zadałaś trochę dziwne pytanie.
      Oni obydwoje prowadzili podwójne życie, ustalając, że dla siebie są najważniejsi i że zawsze do siebie wrócą.
      Pomijając fakt, że NIE DA się tego ustalić. Każdemu podczas skoku w bok mogła się zdarzyć prawdziwsza miłość. Nie zdażyła jak widać.
      "Fajnie", że trafił swój na swego. Ona tolerowała jego zamiłowanie od kobiet - jak to ujęła, on jej skoki. I tyle. Nie mięli dzieci. O co więc chodzi?
      Ile par zdradza się cichaczem, jednostronnie, a czasem i dwustronnie np? Lepsi? Na pewno nie.
    • quilte Re: Wywiad z A. Milewską 22.02.21, 15:48
      przepio napisała:
      > .
      > Czy myślicie, że wiele kobiet potrafi być tak tolerancyjnymi, bo pewność, że mą
      > ż to właśnie je kocha pozwala im normalnie żyć ze zdradzającym mężem?

      Myślę, że niewiele. Dla mnie opcja "po moim trupie". Za duże ryzyko, na wielu płaszczyznach. Po pierwsze i najważniejsze: może być wpadka i dzidziuś. Po drugie: małżonek może przywlec jakiegoś syfa. Po trzecie: seks jest więziotwórczy - może się zakochać. Po czwarte: nie podoba mi się traktowanie tych "krótkoterminowych" partnerek i partnerów przez "długoterminową" parę. Jakieś takie instrumentalne jest. Po piąte, nie podoba mi się, że krótkoterminowi partnerzy pani Milewskiej byli żonaci. Ciekawe, czy małżonki byłyby zadowolone. Słowa Milewskiej, że nawet współczuła adoratorkom Zawady, bo on tylką ją kochał, a one były bez szans - auć, żenujące: i naiwne, i aroganckie. Ogólnie, żaden miód.
      • volta2 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 15:34
        Słowa Milewskiej, że nawet współczuła adoratorkom Zawady, bo on tylką ją kochał, a one były bez szans - auć, żenujące: i naiwne, i aroganckie. Ogólnie, żaden miód.

        akurat w jej przypadku, skoro dotrwali i nie odszedł, najwyraźniej miała rację, dlaczego zaraz żenujące? mogło ją nawet to kręcić, że spróbował tu i ówdzie a jednak wraca, taka podświadoma rywalizacja
        • figa_z_makiem99 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 17:23
          A dlaczego wracał? Myślę, że m.in dlatego, że tolerowała wszystko. Dla mnie to trochę masochizm. Zazwyczaj panie trwają, są dumne i racjonalizują dużo. Łapicki też wracał do żony, córka Łapickiego rozwiodła się z Olbrychskim bo ją zdradzał, pisała potem we wspomnieniach " rozwiodłam się za matkę i za babkę ". Można być też masochistą, każdy ma to na co się godzi ale bredzenie dorosłej kobiety, że jestem najlepsza bo wracał od kochanek, dla mnie jest żenujące.
        • quilte Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 17:39
          "akurat w jej przypadku, skoro dotrwali i nie odszedł, najwyraźniej miała rację, dlaczego zaraz żenujące? mogło ją nawet to kręcić, że spróbował tu i ówdzie a jednak wraca, taka podświadoma rywalizacja"

          No cóż, każdemu jego porno smile Mnie myśl o misiaczku "próbującym tu i ówdzie" (brrr!) obrzydza, a myśl o potencjalnej rywalizacji o względy pana nie kręci, a właśnie żenuje. Ale po zastanowieniu stwierdzam, że ten konkretny układ nawet rozumiem. Państwo nie mieli dzieci, widywali się z rzadka i realizowali każde w swojej dziedzinie zawodowej. Wierzę, że się lubili i że rozwiązanie było wygodne, ale w wielką miłość trudno mi uwierzyć.
          • figa_z_makiem99 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 17:47
            Dokladnie, układ im odpowiadał, obydwoje wykonywali wymagające zawody i były ich pasją. Śmiem twierdzić, że nie zostałby z nią, jeśli postawiłaby ultimatum " one albo ja". Ona też pocieszala się kochankami ale ideologia wielkiej miłości jest śmieszna.
                • pytajnik188 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 20:59
                  A skąd wiesz, że nie jest szczera sama że sobą? To wie tylko ona. Nie ja czy ty, czy ktokolwiek z forum. Każdy ma swój świat i sweje kredki i ocenia swój obrazek wedle własnych okularów. Nie rozumiem właściwie zdziwienia i narzucania innych tego co mają czuć i jak odbierac swoje własne życie.
                  • figa_z_makiem99 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 21:46
                    Piszę o swoich odczuciach na postawione pytanie w poście startowym. To chyba normalne, że na forum ludzie przedstawiają swoje poglądy i uzasadniają je. Milewska udzieliła ogólnodostępnego wywiadu a my dyskutujemy teraz na jego temat. Gdzie widzisz narzucanie poglądów? Dyskusja jest po to, żeby się spierać ze sobą i wyciągać wnioski. Czy się mylę?
                    • pytajnik188 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 22:04
                      Piszesz tak jakbyś wiedziała lepiej niż sama zainteresowana co ona tak naprawdę myślała, myśli, i co jej się wydaje, czy wydawało. Pytanie w poście startowym jest głupie, bo nie wiadomo wlaściwie do czego się odnosi, choćby dlatego, że zapytanie odnosi się do zdradzającego męża i tolerancyjnej żony. Problem polega na tym, że oni obydwoje sobie tak żyli. Dlaczego więc się przywalacie do średniowiecznego schematu: ona biedna, czekająca, on lavelas.
                      Wątek startowy jest w ogóle zabawny.
                      Niby rozumiem że ludzie różnie żyją, ALE NA PEWNO ona musiała tak mówić, albo zwariowała bo przecież się NA PEWNO poświęcała. A na końcu pytanie z ksiezyca, nieadekwatne do przykladu: czy kobieta może być tak tolerancyjna i pewna męża, żeby żyć że zdradzającym mężem?
                      Samo pytanie już świadczy o tym, że się nie rozumie tego, że ludzie mogą różnie żyć i mieć za przeproszeniem różnie nasrane w głowie. Nie wspomnę już o, że ona co robiła? Wiła wianki i wrzucała je do falującej wody?
                      Może wyrazić swoją opinię, ale większość was po prostu udaje, że wie lepiej jak buło, niż sama zainteresowana.
                      Ja np też nie rozumiem jak to coś im działało i też bawi mnie ta narcystyczna staruszka ze swoim współczuciem w stosunku do kochanek. Mimo to nie mam powodu nie wierzyć jej, że ona kochała jego, a on ją i że obydwojgu ten układ pasował idealnie, bo właśnie ludzie żyją różnie, i różne kokodżambo mają w głowie. Nie muszę dorabiać do tego ideologi, że musiało jej się w głowie poprzestawiać, lub że musi tak mówić bo co będzie się przyznać że taka biedna cierpiętnica, wiecznie czekająca była a ona ją miał gdzieś a wracał bo mu prała kalesony z polarem na wyprawy.
                      Jaki więc wniosek chcesz wysunąć z cudzego życia, innego niż większości ludzi?
                        • fornita111 Re: Wywiad z A. Milewską 24.02.21, 11:01
                          figa_z_makiem99 napisał(a):

                          > Przeczytaj cały wątek, doszłyśmy do wspólnego wniosku.
                          Czyli: ustalilysmy, ze wiemy lepiej jak bylo, niz sama zainteresowana.
                          > Pewne tematy poruszają mnie bardziej, lubię drążyć i szukać drugiego dna.
                          Pewne tematy- czyli cudza duda. W ktorej lubisz drazyc... no miodzio big_grin
                      • przepio Re: Wywiad z A. Milewską 24.02.21, 20:00
                        pytajnik188 napisała:


                        > Wątek startowy jest w ogóle zabawny.
                        > Niby rozumiem że ludzie różnie żyją, ALE NA PEWNO ona musiała tak mówić, albo z
                        > wariowała bo przecież się NA PEWNO poświęcała.

                        Gdzie niby tak twierdziłam? Z jakiego mojego zdania tak wywnioskowałaś?
    • figa_z_makiem99 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 10:09
      On najbardziej kochał góry a nie ją, z nią było mu najwygodniej, nie miała oczekiwań i tylko taką postawą mogła go utrzymać przy sobie. Lubił skoki adrenaliny i endorfin. Może nie chcieli mieć dzieci, może nie mogli, może Milewskiej wystarczało aktorstwo i kolejni kochankowie ale na końcu racjonalizuje sobie, że kochał tylko ją a reszta to nic nie warte, głupie kochanki, moim zdaniem świadczy to o tym, że nie do końca była zadowolona z obrotu sprawy. 
      • morekac Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 10:46
        Jakby lubił skoki endorfin, to zakochiwałby się tak co 2-3 lata i zmieniał panią domu na nową (i pewnie znajdowałby chętne dziewczyny, bo starzał się dobrze i był uroczym człowiekiem - przynajmniej na pierwszy rzut oka) . Jako kierownik wypraw też raczej był ostrożny i rozważny - wyprawy Zawady nie obfitowały w nieboszczyków. Myślę, że z jakiś względów było mu tak wygodniej z panią Milewską, też się realizującą zawodowo i związkowo osobno. Taki wygodny związek bez większych zobowiązań w postaci dzieci czy dozgonnej wierności, za to z pewnymi korzyściami dla niego i dla żony pewnie też.
        • figa_z_makiem99 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 16:21
          Alpinizm daje adrenalinę i endorfiny, nowe miłostki też, a facet był inteligentny i rozważny tak jak piszesz, więc opłacało się być z kimś, kto będzie czekał bez względu na wszystko, tak jest prościej i bezpieczniej. Inna kobieta nie czekałaby na niego. Chyba nie uważasz, że alpinizm to taki sam zawód jak księgowy? Pewnie uzupełniali się bardzo ale wizja wielkiej miłości I szczęśliwości jakoś mnie nie przekonuje. Często kobiety w starszym wieku idealizują partnerów, latają co tydzień na cmentarz po śmierci męża i zostają same do końca a panowie szybko znajdują nową panią.
          • morekac Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 19:20
            >Alpinizm daje adrenalinę i endorfiny, nowe miłostki też,

            Ostrożnie z tym fantazjowaniem o górskich miłostkach pod Everestem - w czasach Zawady to były wyprawy głównie męskie (a i teraz taka jest większość), już nie mówiąc o tym, że warunki romansowe w bazie pod 8tysięcznikiem są słabe. Bród, smród i zimno. I to już musi być wielka miłość. wink A zważywszy, że sporo czasu spędzał na tych wyprawach ( i innych), to możliwe, że tych romansów nie było wcale aż tak dużo, jak sobie ematka roi.
            Czy daje endorfiny? Góry uzależniają, ale na Himalaje to dają głównie niedotlenienie (i wtedy przydaje się taki rozsądny kierownik jak Zawada, co to każe wracać). Zresztą Zawada nie szarpał się na jakieś wielkie wyczyny osobiste - był za to dobrym kierownikiem tych wypraw, takim, co każe wrócić zawczasu (nawet jeśli do szczytu jest dosłownie 200 metrów), mam wrażenie, że wręcz asekuranckim - za to te wyprawy osiągały sukcesy , a zdobywcy wracali na dół. Umiał się wycofać i wrócić do bazy. Więc może żona i dom były dla niego taką bazą, do której lubił wracać?
            A co do pani Milewskiej - jakoś z tym żyła i chyba go lubiła.
      • aandzia43 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 10:53
        "...ale na końcu racjonalizuje sobie, że kochał tylko ją a reszta to nic nie warte, głupie kochanki, moim zdaniem świadczy to o tym, że nie do końca była zadowolona z obrotu sprawy. "

        A moim zdaniem o dużej dawce narcyzmu. Albo o miłosiernej sklerozie.
      • figa_z_makiem99 Re: Wywiad z A. Milewską 23.02.21, 18:09
        W każdym poście szafujesz kołtuństwem i dziaderstwem. Miałam okazję poszaleć w życiu, zmienialam miasta, prace i poznałam wielu ludzi. Nie chciałam dzieci, wyszłam za mąż w wieku 40stu lat i teraz cenię sobie wierność i spokój, ale pewnie znowu nie uwierzysz. Niektórzy ludzie wcześnie zakładają rodziny, mają dzieci a potem zdradzają się na boku i uważają, że to świetnie i norma. Każdy ma to co lubi, rozumiem otwarte związki, rozumiem też, że mężczyzna, który pociąga nas najbardziej ze wszystkich ma wady i muszę je akceptować, dostosować się. Życie to kompromis. Nie cenię natomiast hipokryzji, dorabiania ideologii wielkiej miłości po latach, udawania, że mnie nie zranił i było cudownie. I nie cenię kłamców, którzy nie mają odwagi powiedzieć partnerowi wprost, nie wystarczasz mi i uprawiam seks z innymi. Ciekawe czy swojemu mężowi też powiedzialabys to co tutaj wypisujesz i czy dzieciom odpowiada taki styl życia? Niektórzy nie zdecydowali się na dzieci m.in. dlatego, żeby nie powielać schematu rodzinnego, kiszenia się w dusznym układzie, udawania jacy jesteśmy szczęśliwi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka