saszanasza
23.02.21, 08:44
Córka ma beznadziejną nauczycielkę od polskiego. Pisałam już o tym gdzieś w wątkach. Podczas nauki stacjonarnej zawsze z wypracowań dostawała 5, w tym roku dostaje 4 (tak wiem, że to również dobra ocena, ale tu nie chodzi scricte, że ona napisała na 4, tylko o to, że w tym roku nastąpiła eksplozja świetnie napisanych prac u dzieci, ktore ledwo pisały na ocenę 4). Prace niesamodzielne, nauczycielka o tym wie, ba! Ostatnio na lekcji przy omawianiu sprawdzianu, zapytała sie ucznia, któremu postawiła 5, kto mu pomagał. Uczeń: mama. Nauczycielka: ale dlaczego ci mama pomagała? Uczeń: bo ja nie umiem pisać wypracowań. Reakcja nauczycielki nie polegała na zmniejszeniu oceny, czy nakazaniu poprawy, jedynie poinformowała, że uczeń nie da sobie rady na egzaminie ósmoklasisty. 5 została.
Szczerze mówiąc mam gdzieś, że stawia te piatki uczniom za ściąganie (to nie pierwszy raz, kiedy nauczycielka informuje uczniów, że ich prace są niesamodzielne, ściągnięte z netu, wskazując konkretne prace), problem w tym, że przy pracach rodziców, samodzielne prace dzieci, które być może normalnie dostałyby 5, teraz wyglądają na gorsze, co przekłada się na oceny. Problem w tym, że nauczycielka nie dość, że nie wyciąga konsekwencji, to krzywdzi dzieci, które nie oszukują, stawiając im gorsze oceny. Prace tych dzieci, na tle tych niesamodzielnych w zdecydowanej liczbie przypadków będą gorsze.
Może kuźwa napisze kolejną pracę za córkę, po czym poinformuję nauczycielkę, że praca jest niesamodzielna, ale skoro ta nie wyciąga konsekwencji, to tak to bedzie wyglądało, bo zależy mi na ocenie bardzo dobrej i grzecznie poproszę o 5 a nawet o 6, a co tam!
A tak serio, to nie mam pojęcia co zrobić w tej sytuacji. Wkurwia mnie to podejście a najgorsze, że do nauczycielki nic nie dociera. Podobno nie odpowiada na maile, przy próbie wglądu do pracy mówi, że zaginęła🙈 Dotąd nie interweniowałam, interweniowali inni rodzice.