Dodaj do ulubionych

92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do szkół

23.02.21, 13:16
Kuratorium Oświaty w Poznaniu przeprowadziło sondaż w niektórych poznańskich ogólniakach. Wyniki były do przewidzenia, ale mimo wszystko trochę zaskoczyły: 92% poznańskich maturzystów nie chce powrotu do szkół w marcu. Uważają to za zbędne zamieszanie w tym momencie i stratę czasu. Wyniki sondażu potwierdzają moje własne obserwacje (maturzystka na stanie), niemniej jednak aż tak duży odsetek niechętnych trochę mnie zaskoczył, chociaż osobiście uważam tak samo jak oni.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 13:34
      Mnie to w sumie nie dziwi, oni już zdziczeli przez ten rok. Pochodzili do liceum przez pierwszą klasę, jakoś tam się w drugiej zaczęli rozkręcać i nagle im zakazano - osiemnastek, przemieszczania się, wycieczek, wspólnych wypadów na kawę/do kina/na basen, studniówki - teraz to niby skąd oni mają brać chęć do pójścia do szkoły? Pewnie już nawet nie pamiętają, jak nauczyciele i koledzy wyglądają. 😐
      • arthwen Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 13:40
        Nie chcą bo szkoła zżera im czas tongue_out
        Czego się mieli nauczyć, to już i tak po ptakach, po co na ostatni miesiąc mają wracać? Teraz muszą się skupić na przygotowaniu, na przerabianie materiału i tak już za późno, przynajmniej w szkole, bo jedyne co mogą to właśnie nadrobić indywidualnie (o ile nie mają za dużo braków).
    • smillla Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 13:43
      Maturzysta w rodzinie podobnego zdania. Uważa ew. powrót do szkoły za bezsensowną uciążliwość, bo to tylko jakieś 4 tygodnie nauki, potem przerwa świąteczna, a potem wystawienie ocen końcowych i maturzyści przestają chodzić do szkół, bo wolą się uczyć w domu do matury.
    • 2ksniezka Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 13:45
      Pomyślmy.. wrócą przypuśćmy od jutra. Do Wielkanocy zostało 5 tygodni, po świętach prorokuję wzrost zachorowań. Od świąt będzie 3 tygodnie do Matur. Czego się zdąża nauczyć?
      A jak wypadnie kwarantanna na czas matur to cały egzamin będzie w 2gim terminie sierpniowym bodajże. Jakie studia dla nich zostaną?
    • ichi51e Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 13:49
      w wieku 18 lat albo sie umiesz uczyc sam albo nie umiesz. jesli hmiesz to wystarcza ci konsultacje ze szkola jak nie umiesz to i tak lazenie tam to strata czasu. kto ma kumpli ogarnie ich bez szkoly to nie 10 latek ktorego mamusia musi zawiezc. a jak nie masz to przynajmniej czasu nie tracisz
        • arwena_11 Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 16:29
          I dla takich reszta ma stracić czas?

          Pamiętam jak mój syn zdawał maturę. W ostatnim semestrze wyliczył sobie, na ilu konkretnie lekcjach musi być, żeby mieć 50%.
          Z niemieckiego z jego grupy nikt nie zdawał matury - więc pani ich zwolniła z chodzenia i wstawiła im oceny końcowe z poprzednich lat, żeby mieć oceny,
          Na WF nie chodził - zdobył ze szkolną drużyną chyba 2 miejsce w siatkówce w Warszawie i pan stwierdził, że może mieć 4 i nie chodzić lub 6 jak będzie chodził. Ponieważ i tak chodził na siłownię i grał w siatkówkę w klubie - to olał wf i zyskał czas na naukę.

          Patrząc na moje dzieci - drugi semestr w klasie maturalnej powinien być przeznaczony tylko na konsultacje dla chętnych i powinny być one tylko z przedmiotów maturalnych
        • volta2 Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 18:21
          mój syn robi maxy gdy jest w szkole, spadły mu bardzo wyniki, bo on nigdy nie miał potrzeby sam się uczyć, zawsze miał wpojone, że od uczenia jest nauczyciel, nie mama, nie korepetytor tylko szkoła. no i w roku maturalnym wszystko mu się zawaliło - do tego stopnia, że rozważam "go nie zdać" w tym roku, licząc na powtórkę w trybie normalnym od września (syn mimo to, nie chce)
    • afro.ninja Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 13:50
      Dla 4-8 i lo, to juz też nie ma sensu. Zwlaszcza w temacie epidemiologicznym. Nie ma wyszczepionych nauczycieli, szkoły są zapchane, ludzie pracujący w szkołach, przewaznie w srednim wieku, wystraszeni w związku z możliwością łatwego zakażenia. Oni w dzieciach widzą źródło zakażeń, a to nie wina dzieci, że szkoły są przepełnione.
    • iwoniaw W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 15:19
      że większość tu ma refleksję w stylu "no przecież do matury to każdy, kto umie czytać, szybciej i efektywniej nauczy się w domu, szkoła to strata czasu". Ludzie, gdzie wy do szkoły chodziliście, że:
      1) nie dawała wam ona żadnej wiedzy
      2) poza nauczaniem (którego nie było i tak) nie pełniła żadnych innych funkcji?

      Tkwię w szoku. Me dziecię licealne (2 klasa, na żywo się integrowali wrzesień - marzec klasy 1 i wrzesień klasy 2, poza tym są na zdalnym i TĘSKNIĄ DO NORMALNEJ SZKOŁY) też się dziwi, choć wszak nie wie z praktyki, co traci, a jedynie z teorii...
      • daniela34 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 15:27
        Piszemy o maturzystach. W klasie maturalnej w marcu to już szkoła, nawet dobra, nie daje żadnej wiedzy. Pełni funkcje towarzyskie owszem, ale w marcu w klasie maturalnej to już raczej idzie na bok, poza tym można sobie te funkcje realizować poza szkołą. A na pytanie, gdzie chodziłam uprzejmie odpowiem, zresztą pisałam o tym w paru watkach: chodziłam do najlepszego LO w moim mieście, do klasy o autorskim, nowatorskim programie którą skompletowano z najlepszych absolwentów ówczesnych 8-letnich podstawówek w dawnym (świeżo zlikwidowanym) województwie (najwyższa liczba punktów z testów kompetencyjnych), poszłam do niej jako laureatka 3 olimpiad i finalistka jednej (w VI klasie zostałam finalistką, w VII laureatką, w VIII laureatką dwóch kolejnych). No i? I szkoła mnie zwinęła zamiast rozwinąć, a liczba absurdów, dodatkowych dziwnych obowiązków plus śmieszny podział godzin spowodowały, że skutecznie przeszkadzała mi w nauce. I mogłabym powiedzieć, że to dawno i nieprawda, teraz jest inaczej i są inne szkoły, ale akurat mam w otoczeniu aktualnego studenta I roku na Oxbridge, który w marcu 2020 pandemiczne zamknięcie szkół przywitał bez najmniejszego żalu. Z podobnych przyczyn
        • iwoniaw Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 15:40
          To ja mam zdecydowanie inne wspomnienia z tamtych lat, absolutnie w marcu aspekt towarzyski szkoły to nie była sprawa, która szła zdecydowanie na bok! Rzekłabym, że wprost przeciwnie. No ale oczywiście dopuszczam opcję, że teraz jest zupełnie inaczej i każdy maturzysta woli machnąć jeszcze ze dwa testy czy rozdział w zbiorze zadań zamiast "tracić czas" na pójście do szkoły, pogadanie na żywo z ludźmi itd.
          • daniela34 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 15:50
            U dla klas maturalnych odbywały się lekcje tylko z przedmiotów, które zdawaliśmy- czyli coś robiło się na polskim, językach i fakultetach, resztę się odsiadywało. No i na początku marca była próbna matura. W kwestiach towarzyskich po 3,5 roku wspólnej nauki już potrafiliśmy się zorganizować poza szkołą. Bylo mnóstwo nieobecności z tego co pamiętam, frekwencja taka, żeby nie mieć problemów.
            • iwoniaw Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 16:02
              Z tego co słyszę, teraz (w lutym) w liceum dziecięcia też trzecim klasom zrobiono próbną maturę (korzystając z przepisu o możliwości konsultacji).
              Ale masz rację, że to jest w ogóle nieporównywalne z dawnymi czasami (nawet jeśli Twoje dawne czasy są mniej dawne niż moje), bo tegoroczni maturzyści np. nie mieli 3,5 roku, tylko rok z niewielkim kawałkiem na bycie razem w klasie na żywo. Nie pojechali na wycieczki klasowe, nie mieli studniówki. Przedmioty do matury deklarowali już będąc na zdalnym. Nie żegnali poprzedniego rocznika maturzystów i nie "przejęli pałeczki" jako najstarsi w szkole. Mają prawo mieć dość i chcieć już tylko uciec do przodu, fakt.
              • daniela34 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 16:08
                iwoniaw napisała:

                > Mają prawo mieć dość i
                > chcieć już tylko uciec do przodu, fakt.

                Tak, o to chodzi. Bo ja nie twierdzę, że szkola do niczego nie jest potrzebna. Nawet jeżeli uważam, że zdolnym jednostkom nauka (ale sama nauka) zdalna moze przynieść korzyści, to absolutnie nie uważam, że oni nie są pokrzywdzeni. Są. Tymi innymi aspektami szkolnego życia (a raczej ich brakiem). Tyle, że marzec maturalnej klasy to juz nie jest czas na nadrabianie. I podejrzewam, że stąd te wyniki. W młodszych klasach to zupełnie inna sprawa.
          • arwena_11 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 16:33
            Bierz pod uwagę, że dla nich ta matura jest wstępem na studia. Dla nas tak naprawdę nie miała znaczenia ( w sensie trzeba było zdać ). Miałaś egzaminy na studia koniec czerwca/początek lipca. Cały czerwiec człowiek się przygotowywał do egzaminów - wtedy życie towarzyskie lekko zamarło, aby wybuchnąć w lipcu.
      • asia_i_p Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 15:39
        Wiesz co, mnie się wydaję, że uczniowie są teraz rozdwojeni - owszem, tęsknią do aspektu towarzyskiego, ale boją się powrotu pod kątem naukowym, boją się zasypania testami na żywo, zweryfikowania ocen wystawionych online.

        Ja już mam plan, żeby ze swoimi zastosować po powrocie do szkoły maksymalne spowolnienie wprowadzania nowego materiału, dużo konwersacji, najlepiej na świeżym powietrzu (mamy duże fajne boisko szkolne). Żeby się na nowo oswoili ze sobą i z sytuacją. Tylko że z mojego przedmiotu tak się da, i spokojnie da się to podciągnąć pod realizację podstawy, a z matematyki czy z fizyki tego nie zrobisz.
      • berdebul Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 15:48
        3h wf, 2h etyki, wok (w maturalnej klasie...), historia z nawiedzoną babą, która w I semestrze klasy maturalnej (biol-chem-mat-fiz) oblała 30 osób i tak dalej. Przyzwoite liceum.
        W marcu maturalnej klasy to już wszyscy kuli pod matury, a historię/etykę/dojazdy mieli w ..., kto nastukał odpowiednio wysoką frekwencję, to już w ogóle w szkole się nie pojawił. 🤷‍♀️
        • daniela34 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 15:53
          berdebul napisała:

          > kto nastukał odpowiednio wysoką frekwencję, to już w ogóle w sz
          > kole się nie pojawił. 🤷‍♀️

          O to, to, to. Przy czym jak pisałam wyżej, moja szkoła przynajmniej nie gnębiła maturzystów przedmiotami, których nie zdawali (nie zdawałam matury z matematyki, z mojej klasy nikt nie zdawal, więc w II semestrze na lekcjach mieliśmy czas wolny, no ale trzeba bylo odsiedzieć mimo wszystko, wiec kto mógł ten po prostu nie przychodził).
        • iwoniaw Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 16:06
          mamalgosia napisała:

          > Moje z 2 klasy tez teskni i tez by chcialo wracac.
          > A maturzysta nie
          >

          Myślę, że maturzystom jest po prostu ciężko - z uwagi na wszelkie okoliczności mają powody, by mieć dość bardziej niż inni. W sumie nie wiem, co by im pomogło, może powinni pojechać do otwartych od dziś sanatoriów na rehabilitację psychiatryczną całymi klasami na jakieś 3 tygodnie. I pożyć tam trochę jak na obozie wypoczynkowym.
      • arwena_11 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 19:56
        Ale czego nie rozumiesz? Funkcje społeczne są realizowane poza szkołą. Ty z całą 30 osobową klasą się zadawałaś w liceum? Moja córka ma grono znajomych z LO, gimnazjum czy spoza szkół. Widuje się z nimi regularnie. Osób z którymi nie zadawała się w szkole - jej nie brakuje.
        Nauka z kluczowych przedmiotów w domu jest wygodniejsza. To bardziej wykład. Nie traci się czasu na sprawdzanie listy, na uspokajanie. Nikt nie mruczy pod nosem, a nawet jeśli robi to we własnym domu i nikomu nie przeszkadza.
        • jagoda2 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 20:15
          arwena_11 napisała:

          > Ale czego nie rozumiesz? Funkcje społeczne są realizowane poza szkołą. Ty z cał
          > ą 30 osobową klasą się zadawałaś w liceum? Moja córka ma grono znajomych z LO,
          > gimnazjum czy spoza szkół. Widuje się z nimi regularnie. Osób z którymi nie zad
          > awała się w szkole - jej nie brakuje.

          Potwierdzam. Moja córka z 34-osobowej klasy trzyma się blisko z 5 osobami, przyjaciółkę ma w klasie równoległej. Wszystkie pozostałe znajomości i przyjaźnie są spoza klasy i szkoły, część jeszcze z czasów gimnazjum.

          > Nauka z kluczowych przedmiotów w domu jest wygodniejsza. To bardziej wykład. Ni
          > e traci się czasu na sprawdzanie listy, na uspokajanie.

          Dokładnie. Słyszę czasami lekcje zdalne córki i faktycznie mają formę wykładów, co uważam za bardzo słuszne. Nauczyciel się produkuje, uczniowie robią co chcą - ich świadomy, dorosły wybór, ale chociaż nie przeszkadzają. Czasami analizowane są zadania/ćwiczenia i wtedy jest dialog, czasami nauczyciele zapytają o coś uczniów, ale generalnie jest to monolog prowadzącego. Widzę, że córka słucha, czasami notuje, ile zostaje z tego w głowie - nie wiem. Z drugiej strony, takie "wykładowe nauczanie", bardzo im ułatwi życie na studiach, gdzie brak umiejętności robienia notatek i wynoszenia wiedzy z wykładów jest na porządku dziennym.
        • volta2 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 20:43
          no nie wiem, mój syn się nie spotyka prawie z nikim, jeden mieszka gdzieś za konstancinem i nie chce mu się ruszyć, a ma zakaz przyjmowania gości w domu(przyjmuje, ale najbliższego kolegę, mój jest dalszy nieco), drugi ma matkę histeryczkę i ta nie pozwala się spotakć ani u nas ani u siebie, trzeci kolega jest ok, ale spotykają się nie za często(na szczęście jest z osiedla)
          z klasy - z nikim
          • arwena_11 Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 22:40
            Moja córka prowadzi bogate życie towarzyskie. Nawet 18 przyjaciółki w kwietniu miała - co prawda było ich tylko 5 dziewczyn - ale całą noc siedziały. Sylwester też był.
            Nocują u siebie, spotykają się - w wakacje z koleżankami wyjeżdżała. Ma 5 bliskich koleżanek, z którymi widują się często. Czasami pojedynczo, czasami w większej grupie.
            Odnoszę wrażenie, że teraz częściej się spotykają niż jak są w szkołach. Już kilka razy - jak my wyjeżdżaliśmy do rodziców - to u niej były koleżanki na kilka dni. W ciągu dnia każda przed swoim laptopem na lekcjach ( jak z różnych szkół ) albo podłączały laptop do telewizora w salonie - jak wszystkie z jednej klasy
            • glanaber Re: W sumie to jestem zdumiona 23.02.21, 23:09
              Czy wy naprawdę nie dostrzegacie tu nic nienormalnego?
              „ Moja córka prowadzi bogate życie towarzyskie. (...) Ma 5 bliskich koleżanek, z którymi widują się często. Czasami pojedynczo, czasami w większej grupie”
              Wcześniejszy wpis: syn spotykający się z 3 kolegami. Nie martwi was, że wasze dzieci w okresie dojrzewania mają kontakty rówieśnicze w wąziutkim gronie i tylko w obrębie własnej płci? Moja córka jest dużo młodsza i też spotyka się tylko z pojedynczymi koleżankami. A mnie to też wkurza, bo dzieci, zwłaszcza wchodzące w wiek dojrzewania, powinny mieć regularne kontakty z płcią przeciwną. W szkole koedukacyjne te kontakty są częścią codzienności. Nie słyszałyście nigdy, jak spaczone osobniki wychodzą ze szkół jednopłciowych? Głupkowato, nienaturalnie zachowujące się w towarzystwie przeciwnej płci.
              To jest jeden z wielu, ale też ważny czynnik rozwoju społecznego, który naszym dzieciom ukradziono. I nie, nie umówię córki na spotkanie jeden na jeden z kolegą z klasy, bo 11-łatki same z siebie na takie spotkania koedukacyjne się nie umawiają. Za to szkoła takie kontakty zapewnia.
              • jagoda2 Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 08:16
                glanaber napisała:

                > Czy wy naprawdę nie dostrzegacie tu nic nienormalnego?
                > „ Moja córka prowadzi bogate życie towarzyskie. (...) Ma 5 bliskich koleżanek,
                > z którymi widują się często. Czasami pojedynczo, czasami w większej grupie”
                > Wcześniejszy wpis: syn spotykający się z 3 kolegami. Nie martwi was, że wasze d
                > zieci w okresie dojrzewania mają kontakty rówieśnicze w wąziutkim gronie i tylk
                > o w obrębie własnej płci? Moja córka jest dużo młodsza i też spotyka się tylko
                > z pojedynczymi koleżankami.

                To jest dość normalne, że najbliższe znajomości są w ramach tej samej płci, co absolutnie nie wyklucza kontaktów towarzyskich z osobami płci przeciwnej. Moja córka ma bliskie koleżanki i kolegów, dość szerokie grono znajomych płci obojga, z przewagą jednak dziewczyn. Kiedyś zaprosiła do domu 3 kolegów i ona jedna - więc nie jest tak, jak piszesz - towarzystwo bywa mieszane. Dzieci i młodzież rozwijają się w różnym tempie i niektórzy bardzo szybko "parują się", co też nie jest jakimś super zjawiskiem, moim zdaniem. Pomijam, że często takie pary chwilowo odstawiają resztę towarzystwa na bok, bo nie jestem im ono w tym momencie potrzebne.
                Jeśli masz spokojne dziecko, może trochę wycofane lub nieśmiałe, nie poszukujące wielu przygód i znajomości, to nie ma w tym nic dziwnego, że zadowala się 2-3 najbliższymi osobami. Nie ma żadnej pewności, że w normalnych warunkach miałoby łańcuszek znajomych czy adoratorów.


                A mnie to też wkurza, bo dzieci, zwłaszcza wchodząc
                > e w wiek dojrzewania, powinny mieć regularne kontakty z płcią przeciwną. W szko
                > le koedukacyjne te kontakty są częścią codzienności. Nie słyszałyście nigdy, ja
                > k spaczone osobniki wychodzą ze szkół jednopłciowych? Głupkowato, nienaturalnie
                > zachowujące się w towarzystwie przeciwnej płci.
                > To jest jeden z wielu, ale też ważny czynnik rozwoju społecznego, który naszym
                > dzieciom ukradziono. I nie, nie umówię córki na spotkanie jeden na jeden z kole
                > gą z klasy, bo 11-łatki same z siebie na takie spotkania koedukacyjne się nie u
                > mawiają. Za to szkoła takie kontakty zapewnia.

                Nie widzę nic dziwnego, ani niewłaściwego w spotykaniu się z osobami tej samej płci - może ta płeć im bardziej odpowiada, lepiej się dogadują? Przyjdzie czas, to w sposób naturalny będą poszerzać kręgi znajomych nie tylko o osoby płci odmiennej, ale też innej narodowości, rasy, wyznania, itd. Nie ma co panikować.
                W obecnych czasach 11-letnie dzieci zazwyczaj obracają się w gronie rówieśników tej samej płci, zwłaszcza jeśli nie mają rodzeństwa płci przeciwnej, której ma swoich znajomych (tej samej płci). Wydaje mi się, że zbyt szybko chcesz organizować życie towarzyskie swojemu dziecku. To, co masz na myśli, przychodzi na ogół na etapie liceum, a i też nie zawsze i nie wszędzie.
                • glanaber Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 09:26
                  Kompletnie nie zrozumiałaś. Wcale mnie to nie dziwi, zbyt lotna raczej nie jesteś. No to jeszcze raz, drukowanymi: nie, nie chcę organizować swojej 11-latce bujnego życia towarzyskiego. Ale owszem, uważam - i przypadkowo jest to zdanie ekspertów psychologii rozwojowej - że dzieciom i młodzieży potrzebne są regularne kontakty z różnorodnym gronem rówieśniczym, w tym zróżnicowanym płciowo. Po to, by w dorosłym życiu potrafiły funkcjonować w zróżnicowanym społeczeństwie. Czy wiesz, że młodzi mężczyźni po męskich, niekoedukacyjnych szkołach mają tendencje do dyskryminacji kobiet i uważania je za głupsze od siebie? Tak, nawet po szkołach typu Eaton. A dziewczyny po szkołach niekoedukacyjnych dla dziewcząt w obecności chłopaków głupieją, chichoczą, zachowują się kompletnie nienaturalnie. Chyba nawet na tym forum były opisywane takie zachowania absolwentek wyłącznie żeńskich liceów.
                  A jeśli zamknięcie szkół potrwa jeszcze kilka lat, to w ogóle nie przyjdzie ten czas naturalnego poszerzania kręgów znajomych - bo skąd dzieci/młodzież będą miały ich wziąć?
                  • jagoda2 Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 10:01
                    Nie Tobie oceniać, czy jestem lotna czy nie. Ty natomiast masz jakiś problem i jesteś totalnie zafiksowana temat płci i koedukacji. Ciekawe, jak zareagujesz w przyszłości, jeśli Twoja córka będzie preferowała osoby tej samej płci?
                    Może sama chodziłaś do żeńskiej szkoły i stąd takie złe doświadczenia? Bo jeśli tylko to gdzieś przeczytałaś i na tej podstawie się zafiksowałaś, to może przerzuć swoje zainteresowania w inną stronę i nie przerzucaj swoich lęków na córkę.
                    • glanaber Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 10:10
                      Nie, nie chodziłam do żeńskiej szkoły. Miałam na studiach 2 koleżanki po takowej i ich niektóre istotnie odstawały od zachowań reszty dziewczyn.
                      A o koedukacji piszę, bo mamuńciom z frakcji „córka spotyka się z 2 koleżankami, a synuś z 2 kolegami” ten aspekt umyka. I nie chodzi o preferencje seksualne. Chodzi o przygotowywanie dzieci do życia w pełnym przekroju społeczeństwa. Wiesz, że lesbijki też w normalnym świecie obracają się wśród mężczyzn i współpracują z mężczyznami i to nie tylko mężczyznami homoseksualnymi?
                      • jagoda2 Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 10:20
                        glanaber napisała:

                        > Nie, nie chodziłam do żeńskiej szkoły. Miałam na studiach 2 koleżanki po takowe
                        > j i ich niektóre istotnie odstawały od zachowań reszty dziewczyn.

                        Dwie osoby mają przesądzać o pozostałych? Nie ośmieszaj się.

                        > A o koedukacji piszę, bo mamuńciom z frakcji „córka spotyka się z 2 koleżankami
                        > , a synuś z 2 kolegami” ten aspekt umyka.

                        Najważniejsze, że Tobie nie umyka. O innych się nie martw.

                        I nie chodzi o preferencje seksualne.
                        > Chodzi o przygotowywanie dzieci do życia w pełnym przekroju społeczeństwa. Wie
                        > sz, że lesbijki też w normalnym świecie obracają się wśród mężczyzn i współprac
                        > ują z mężczyznami i to nie tylko mężczyznami homoseksualnymi?

                        Nie, nie wiem, jestem oderwana od rzeczywistości. Najlepszy przyjaciel mojej córki jest gejem, nad czym osobiście ubolewam, bo to świetny chłopak i żałuję, że ich relacja nigdy nie wyjdzie poza ramy przyjaźni.

                        Napisałam Tobie wyraźnie, że przyjdzie czas, kiedy Twoje dziecko zacznie spotykać z takim przekrojem społeczeństwa, że momentami niekoniecznie będziesz zadowolona, bo nie będą to wyłącznie "grzeczne" osoby. Nie ma sensu sztucznie tego momentu przyspieszać, on nadejdzie prędzej czy później.
                  • volta2 Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 16:26
                    patrz, mój mąż do dzisiaj spotyka się w obrębie własnej płci, nie ma żadnej koleżanki(bo współpracownic nie zalicza do tego zaszczytnego grona)

                    synowie najwyraźniej kroczą naszą drogą, ja też mam raczej tylko koleżanki
                • little_fish Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 21:05
                  Ale ty mówisz o maturzystce, a glanaber o 11 latkach. W tym wieku kontakty z płcią przeciwną się dopiero kształtują. Mój starszy (18) spotka się z kumplami, z koleżankami, w towarzystwie mieszanym. Na spacery, imprezy czy wyjazdy kilkudniowe. Młodszy (12 lat) w zasadzie spotyka się tylko z kolegami. To taki wiek, że mało kto ma przyjaciela płci przeciwnej. U starszego w tym wieku wyglądało to bardzo podobnie. Kumplować się dziewczynami zaczął jak miał lat 14 i połączyły ich wspólne zainteresowania. A teraz te wczesne nastolatki mają bardzo mocno ograniczone tworzenie relacji.
                  • glanaber Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 22:54
                    Dokładnie o to chodzi. To wiek, gdy chłopski są z definicji „głupi” i z własnej woli żadna dziewczyna się z nimi nie koleguje (i vice versa). Szkoła wymusza pokojowe współistnienie tych 2 grup i wzajemne docieranie się, co zaprocentuje dużo później.
                    • little_fish Re: W sumie to jestem zdumiona 24.02.21, 23:19
                      I jeszcze dodam, że wiosną pewnie będzie łatwiej - tak było w zeszłym roku: jechał do kumpla na osiedle, biegali po boisku albo jeździli na rowerach i spotykali koleżanki albo wydzwaniali je domofonem. Teraz spotkania z racji pogody są raczej w domach, więc te spontaniczne/przypadkowe, nawet krótkie, odpadają.
    • asia_i_p Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 15:31
      A to nie jest tak, że oni trochę pooszukiwali po drodze i boją się konfrontacji ze swoimi prawdziwymi umiejętnościami? Zastanawiam się, jaki byłby wynik, gdyby dostali obietnicę, że tę ocenę, którą sobie dotychczas wypracowali, to już mają, a wracają poćwiczyć umiejętności w realu.
      • iwoniaw Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 15:36
        asia_i_p napisała:

        Zastanawiam się, jaki byłby wynik, gdyb
        > y dostali obietnicę, że tę ocenę, którą sobie dotychczas wypracowali, to już ma
        > ją, a wracają poćwiczyć umiejętności w realu.
        >

        A to jest bardzo dobre pytanie. Chyba jednak nie ma szans, by uzyskać takie dane. Naprawdę nie chce mi się wierzyć, że maturzyści serio uważają, że "w marcu to już i tak nic im szkoła nie da" i żyją wyłącznie kuciem do matury 24/7...
    • chococaffe Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 16:08
      Mało mnie dziwi. Jeszcze przed Covidem wiele liceów zwalniało uczniów z przedmiotów nie maturalnych w drugim semestrze (wszystko inne było zaliczane wcześniej). Powód - młodzież chciała się uczyć do matury (wstęp na studia), do olimpiad a nie "chodzić do szkoły" - na to nie było czasu, bo był to okres sprężenia a odpoczynkiem/rozrywką byli znajomi a nie bezowocne spotkania z nauczycielami.
      • jagoda2 Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 16:40
        chococaffe napisała:

        > Mało mnie dziwi. Jeszcze przed Covidem wiele liceów zwalniało uczniów z przedmi
        > otów nie maturalnych w drugim semestrze (wszystko inne było zaliczane wcześnie
        > j). Powód - młodzież chciała się uczyć do matury (wstęp na studia), do olimpiad
        > a nie "chodzić do szkoły" - na to nie było czasu, bo był to okres sprężenia a
        > odpoczynkiem/rozrywką byli znajomi a nie bezowocne spotkania z nauczycielami.

        Generalnie można wysnuć wniosek, że ostatni semestr przed maturą jest uczniom całkowicie zbędny i wystarczyłoby skupić się wyłącznie na przedmiotach maturalnych. To jest niezła wskazówka dla rządzących i może należałoby z niej wyciągnąć wnioski? Zapomniałam, że ten rząd wniosków nie wyciąga...
        W moim liceum niestety nie odpuszczano z innych przedmiotów (stara matura), ale chociaż fakultety mieliśmy. Obecnie nie istnieje coś takiego jak fakultety, przynajmniej w liceum mojej córki.
          • jagoda2 Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 18:25
            arwena_11 napisała:

            > Jak nie istnieje? Moja córka ma dodatkowe zajęcia z historii, matematyki i pols
            > kiego. NIe są widoczne w planie - bo są to zajęcia dodatkowe, teoretycznie nieo
            > bowiązkowe.
            > Dzięki temu ma chyba 7 czy 8 historii

            W szkole mojej córki nie ma fakultetów w ogóle. Są rozszerzenia wynikające z profilu klasy, w jej przypadku to 6 angielskich, 6 historii i 6 polskich, ale to są lekcje wg normalnego planu lekcji - w niższych klasach (1-2) też tak było. Matematyki są np. już tylko 4 w tygodniu, niemieckie 2 (gdyby ktoś chciał zdawać), przyroda 1, itd. Kiedyś wspominałam, że córka chciała zdawać maturę z filozofii - zero pomocy ze strony szkoły w tej kwestii - zero zajęć z filozofii.

            > Ja w klasie maturalnej miałam 2 historię i 3h fakultetów z historii

            Ja też miałam fakultety w liceum, stąd w ogóle było moje pytanie do dyrekcji szkoły. Było to dla mnie oczywiste, że przed maturą są fakultety - nic bardziej mylnego. Może to zależy od miasta, ale w Poznaniu od lat już nie ma fakultetów w klasach maturalnych - słowa dyrektorki liceum, do której córka uczęszcza.
    • umi Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 18:30
      Eee... ale tak przeciez od zawsze bylo. Przed matura sie uczy i ewentualnie randkuje (przy ksiazkach zwykle), a nie chodzi na zapychacze.
      BTW, to nie sa male dziubdziusie, za kilka miesiecy one beda 100% samodzielne (pryznajmniej wiekszosc). I beda sie uczyc same, ze skryptow i podrecznikow. Raczej nie zmienia sie cudownie w chwili wyjsca z egzaminu maturalnego, proces juz sie zaczal i trwa. Tazke mnie nie dziwia te wyniki. To sa teraz mlodzi dorosli z powaznymi planami na przyszlosc, dla niektorych byc albo nie byc w kwestii marzen. Wiec raczej wfy i inne bzdury juz czlowieka nie zajmuja wtedy tak.
      • jagoda2 Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 19:15
        Mnie dziwią o tyle, że wciąż słyszę głosy, jaka ta młodzież biedna, nieszczęśliwa i generalnie pokrzywdzona przez los. Tyle, że najczęściej to są głosy dorosłych (rodziców, nauczycieli, polityków, itd.), a nie samych zainteresowanych. Mam na myśli maturzystów, żeby to było jasne.
        Dziwią mnie też o tyle, że mimo wszystko słyszałam, jak to trudno samemu się uczyć, że jednak pewne rzeczy nauczyciel w klasie lepiej wytłumaczył, że nudna ta nauka przed kompem. Może to te 8 % chcących powrotu do szkół.
        Niemniej jednak, przed samą maturą, a taki czas właściwie mamy, to już naprawdę nie ma sensu wracać do szkoły na wszystkie przedmioty.
        • umi Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 22:09
          Akurat jesli chodzi o matury, to to jest taki sam standard jak chodzenie do szkoly po wystawieniu ocen - czyli nikt juz nie chce, wszyscy musza. Bez covida tak samo bylo. Fake jakis medialny ze ludzie sie dziwia. Komu kilka tygodni przed egzaminem od ktorego zalezy dostanie sie na studia chcialoby sie siedziec na zapychaczach i marnowac na nie czas? Generalnie przed matura ci ogarnieci kuja. W tym roku im sie poszczescilo w nieszczesciu, dawowano im milosiernie dupogodziny. Ci co piszcza juz chyba wlasnej matury czy tam egzaminow nastudia, jesli je jeszcze zdawali, nie pamietaja.
    • julita165 Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 23.02.21, 19:28
      Znajoma zeszloroczna matyrzystka jak w ub roku w marcu zamkneli szkoly byla wrecz zachwycona. Tym bardziej ze zadnych lekcji online nie bylo, tylko jakies maile co tam zrobic. Natomiast z tych tzw rozszerzen ( w jej przypadku matematyka chemia i angielski ) nauczyciele przesylali gore zadan do zrobienia i co najwazniejsze odsylali z omowieniem + byly konsultacje przez skypa i maile w razie jakis problemow, potrzeby dodatkowego objasnienia itp. Zdala wszystko na ponad 95%, matme na 98.
    • tiffany_obolala Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 24.02.21, 09:21
      Moje osobiste dziecko do szkoły nie wróci już nigdy. Przeszło na ED i żałuje, że tak późno. Nareszcie ma czas robić to, co lubi i z kim lubi. Nie traci czasu na dojazdy, sprawdzanie listy i pracy domowej i szatkowanie materiału na półgodzinne niepowiązane ze sobą jednostki (polski-fizyka-wf-geografia-wos-religia-polski-matematyka). Uczy się blokami, zdała egzaminy roczne na razie z 6 przedmiotów, zostało jeszcze 5. Nareszcie rozumie matematykę, bo znalazła fajne ćwiczenia na bezpłatnej KhanAcademy i fajnych nauczycieli na youtubie. Pan profesor z wysokoprogowego LO bardziej przeszkadzał jej rozumieć matmę, niż pomagał.
      Spotyka się z przyjaciółkami z osiedla, angażuje się w działania harcerskie (na etapie wędrowników to już nie są działania tylko lokalne, więc kontakty są bardzo szerokie), ma mnóstwo znajomych z ED, z którymi wymieniają się podręcznikami i materiałami i umawiają się na projekty, ma grupę biegaczy, z którymi biega. Faceta w szkole też by nie poznała, bo u niej niemal same baby były.
      Współczesna szkoła jest inna, niż ta, którą my pamiętamy, a nowe media umożliwiają poznawanie ludzi, z którymi łączy człowieka coś więcej, niż rok urodzenia i wynik egzaminu ósmoklasisty.
    • heca7 Re: 92% maturzystów w P-niu nie chce wracać do sz 24.02.21, 21:18
      A co tu się dziwić. Moja maturzystka też nie widzi potrzeby powrotu do szkoły. Ile zostało? Kilka tygodni? Gdyby to była pierwsza/druga klasa to co innego. Ale tutaj nawet nie ma się co rozpędzać bo zaraz matura. W tej chwili skupia się na przedmiotach, z których będzie zdawać maturę. A reszta dla przyzwoitości aby mieć na świadectwie dobre oceny, nic więcej. Zresztą oni są już na wylocie, myślami na studiach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka