Dodaj do ulubionych

taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe

25.02.21, 08:18
Ostatnia klasa podstawówki. Dzieciaki od jesieni uziemione nauką zdalną. Aktywność towarzyska w realu, przynajmniej do niedawna, była mocno ograniczona. Siedzą więc na rozmaitych czatach i kanałach. Grupa chłopców w klasie ma wspólny kanał na którym gadają, grają i w ogóle spędzają dużo czasu. Nie znam się co to za kanał i jak od od strony technicznej. Jeden z chłopców jest adminem-modem. Typ samca alfa, ale bez wsparcia i oklasków grupy, cieniutki. Ma w grupie swojego wiernego przydupasa. Dwójka trzymająca władzę.
I teraz przechodzimy do mojego dziecia który jest (był?) w grupie. Do pewnego momentu, gdzieś do końca ub. roku wszystko było ok. od nowego roku zaczyna się coś w rodzaju bullyingu. Młody jest wyrzucany, wygaszany z kanału przez samca alfa. Albo umawiają się gdzieś na pizzę, młody może to słyszeć, ale już nie może zgłosić że też chce iść. Jakaś wspólna gra czy zabawa, młody może oglądać, ale już nie może uczestniczyć, albo w ogóle jest wygaszany. Generalnie "my się dobrze bawimy, a ty powinieneś być szczęśliwy, że oglądasz jak się bawimy".

W bezpośrednich kontaktach online i w realu z pojedynczymi innymi chłopcami z grupy wszystko jest ok. Tylko w większej grupie boją się wodza i utraty jego łask za nietrzymanie jego kursu w stosunku do mojego dziecia.
Matka wodza nieprzemakalna. "Przecież mój Brajanek nie będzie umawiał się z kolegami na pizzę dzwoniąc do każdego z osobna, a twój młody musi zrozumieć, że chłopcy i tak są wspaniałomyślni nie banując go zupełnie z kanału, skoro nie chcą nim iść na pizzę, musi to przyjąć na klatę". itd itd podobne pierdy.

Ostatnio Brajanek przegiął, bo wychowawczyni (mimo że konflikt nie jest raczej kompetencją szkolną) jednak coś tam się dowiedziała i było jakieś spięcie na lekcji. Brajanek został poproszony przez nią o nierozliczanie się i pozostanie chwilę na rozmowę z panią o "całokształcie" problemu. No i wrzucił audio rozmowy na kanał grupy, tak że chłopcy mogli się przysłuchiwać. Mój młody z oczywistych względów stracił dostęp kiedy tylko tamten zobaczył, że też słucha. Wychowawczyni nic nie wiedziała o tej transmisji. Jak dla mnie to już mocniejsza afera. od tego czasu Brajanek się wyciszył, ciekawe do kiedy.

Podsumowując. Młody bardzo przezywa wykluczanie z grupy i nękanie. Ma znajomych z innych zajęć pozaszkolnych, ale wiadomo, że grupy klasowe to podstawa towarzyska. Tym bardziej, ja wyżej pisałam, inne dzieciaki zą raczej w porządku, tylko boją się wypaść z orbity Brajanka i przydupasa. Tłumaczymy młodemu, że to już koniec szkoły, pójdzie do średniej i zmieni towarzystwo, więc żeby jeszcze trochę wytrzymał i olał obecną sytuacją. Niby się z nami zgadza, ale widać, że przeżywa. Póki co wybieramy się do psychologa.
Obserwuj wątek
      • tenjedennick Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:37
        Ale napisałam, że właśnie to radzimy i młody się z nami zgadza. Tylko, że jednak bardzo przeżywa sytuację. Gdyby nie było covida może byłoby inaczej ale teraz internet to główna możliwość kontaktu z rówieśnikami. Dla nastolatka to masakra.

        Mieliśmy podobna sytuację w bliskiej rodzinie. Chłopak pod koniec gimnazjum był gnębiony i ignorowany. Matka się zastanawiała, że może naprawdę coś z nim nie tak, że nie chcą się z nim kolegować. Po rozpoczęciu liceum nowi ludzie, nowe towarzystwo, chłopak odżył. Jest lubiany, ma duże grono znajomych, życie towarzyskie kwitnie aż za bardzo. Tam też był taki sk...synek.
        • pitupitt Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 12:30
          Chyba w każdej rodzinie zdarza się taka sytuacja. Moja córka też miała taką "przyjaciółkę", którą mieszała i nastawiała wszystkich przeciw sobie. Młoda na początku przeżywała, aż w końcu postanowiła olać intrygantkę i dobrze na tym wyszła. Najlepszych przyjaciół ma spoza klasy.
        • kornelia_sowa1 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 20:31
          Takich sytuacji jest na pęczki- tzn grupki i w nich ten osobnik trzymający władzę.

          Zastanawiające co on ma takiego, ze rządzi.

          Wg ciebie jest "cieniutki", ale z wiadomych względów nie jestes obiektywna.
          No i twój syn jednak chciałby być w grupie tego cieniutkiego.
          Sam zaś chyba tez jakiś mocny nie jest, bo jednak grupa skupia się wokół tamtego, nie wg twojego syna.

          Sytuacja stara jak świat. Choć do tej pory znana mi jednak z kręgów płci żeńskiej.
          Mój syn ma w klasie chyba 10 chłopaków. Naprawdę lubi jednego.
          Obaj troche odstają- np nie mowią o dziewczynkach "szm..ty". Mają też pasje i sukcesy w nich. ie tylko gadają przez messengera
          Tak więc zdaniem syna i jego kolegi nie ma straty, ze nie sa w grupie tych 5, którzy są wulgarni i cwaniakowaci.

          Syn ma więcej znajomych w grupie z która trenuje- widują się w realu na szczescie, odwiedzają, życie towarzyskie aktywne. Z nimi trzyma

      • lauren6 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:50
        Zadziwia mnie przekonanie, że jeśli ustąpi się prześladowcy i odejdzie z grupy to przemoc ustanie. Nie, to tak nie działa. Albo będzie dalej prześladował syna autorki po innych grupach, albo zacznie prześladować inne dziecko. Może takie słabsze psychicznie, które po udostępnieniu nagrań rozmów popełni samobója.

        Nie pomyślałaś o tym?
        • tenjedennick Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:52
          Tak. Zdaję sobie sprawy z poważnych konsekwencji. Gdyby to była wcześniejsza klasa, pewnie warto by było robić dżihad. Teraz w perspektywie mamy zaraz zmianę szkoły i towarzystwa.

          W każdym razie wychowawczyni powiadomiona o ostatnich wypadkach i pewnie się zrobi grubsza afera z tego nagrywania. Jak dobrze pójdzie może gnój dostanie naganne na koniec wink
          • arwena_11 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 09:29
            Te dzieciaki mają po 13 lat co najmniej. Nie są już bezkarne. U mojego syna w gimnazjum sprawa była grubsza, ale zaczynało się od podobnych "drobnych" spraw. Skończył i na zgłoszeniu sprawy przez jednego z rodziców do szkoły i danie 3 dni na zgłoszenie przez szkole na policję. Jeżeli szkoła by tego nie zrobiła, to zrobiłby ten rodzic. Sprawa żaka się wydział do cyberprzemocy. Mówimy właśnie o 13-14 latkach. Dodatkowo poszły pozwy cywilne od rodziców dzieci najbardziej gnebionych.
            Policja miała rozmowy z dziećmi, w klasach. Poinformowali ich, że nie są już dziećmi i od dnia zakończenia 13 lat nabywają częściowe zdolność do czynności prawnych, czyli za wiele przestępstw już odpowiadają. Dla wielu było to ogromne zdziwienie.
            • iwoniaw Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 09:37
              No tak, tylko ma znaczenie, na czym te szykany polegają. Jeśli ktoś jest wyśmiewany, wyzywany, nagrywany, są jakieś przeróbki jego zdjęć umieszczane w necie czy "tylko" go obgadują, to jednak jest to inna sytuacja niż "10 chłopa gada na zamkniętej grupie o grze w minecrafta i co trzeba na matmę i nie chcą tam wpuścić 11, a właściwie to nawet go wpuścili, ale nie dali uprawnień do pisania".

              I o ile jestem jak najbardziej za tym, żeby tępić w zarodku wszelkie przejawy bezpośrednich prześladowań, tak raczej nie widzę tego, żeby zmusić grupę, że ma kogoś lubić i okazywać to w konkretnym miejscu w konkretny sposób.
              • arwena_11 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 09:57
                Ale tak naprawdę nie wiadomo co o i jeszcze robią. Odważył się nagrywać nielegalnie rozmowę z wychowawczynią, to myślisz, że nie wyśmiewa się z syna autorki gdy jego nie ma? A koledzy z grupy przyklaskuja bo jak ofiara jest ktoś inny, to oni są bezpieczni. Tak im się w każdym razie wydaje.
                  • arwena_11 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 10:11
                    Policja sprawdzi dokladnie. Po śledztwie w gimnazjum mojego syna, wyszly kwiatki o ktorych nikt poza mobbingujacymi jeszcze nie wiedział. Policja zabezpieczyla komputery, materiały z kont spolecznosciowych z grup zamkniętych itd. Wystarczyło aby kilku rodziców miało bardzo mocne podstawy do pozwów cywilnych. Kilka spraw zakończyło się ugoda, ale wiem że co najmniej dwie miały finał w sądzie. Jak się skończyły to już nie wiem, bo syn te szkole skończył, a sprawy jeszcze trwały.
                    A przy okazji dzieciaki dowiedziały się, że w Internecie nic nie ginie. Że skasowanie konta, usunięcie rozmów z grupy czy zdjęć z kompa - nie sprawi, że wyparuje w niebyt. Policja wszystko sobie odnajdzie. To była dobra lekcja dla wszystkich, na przyszłość.
                    • sasanka4321 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 10:20
                      >Policja sprawdzi dokladnie.

                      No to powinnismy zatrudnic tak kilkaset razy wiecej policjanow niz obecnie mamy.

                      Mnie tez powinni zbadac. Wywalilam kilka osob z fejsa. Sporej ilosci nie przyjelam tam w ogole, mimo ze wyslali mi zaproszenia. Jestem w jednej zamknietej grupie. Spotykam sie z kim chce - z kim nie chce sie nie spotykam. Policja powinna mnie dokladnie przebadac. Nie widac, zebym kogos przesladowala, ale kto wie, moze jak zrobia dokladne sledztwo, to cos znajda?

                      A to forum to policja powinna zamknac bez zadnego sledztwa. Wystarczy, ze przeczytaja kilka watkow...
                • iwoniaw Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 10:09
                  arwena_11 napisała:

                  > Ale tak naprawdę nie wiadomo co o i jeszcze robią.

                  No jasne. I dopóki nie wiemy, to jak pisze Asia - jest to sprawa dla wychowawcy i szkoły, ale (jeszcze?) nie dla policji.

                  Generalnie, gdyby kwestia dotyczyła mojego dziecka, oprócz zgłoszenia sprawy w szkole (a i na policję, jeśli sytuacja by eskalowała oczywiście też), na pewno bym namawiała, by samo wypisało się z grupy Brajanka, a kontakty z lubianymi kolegami też samo inicjowało poza nią. Uważam, że każdy ma prawo wymagać szacunku w oficjalnych kontaktach, być chroniony przed prześladowaniami, ale nie udawajmy, że można i należy kogokolwiek zmusić, żeby nas lubił i traktował serdecznie.
        • nigdynigdynigdy84 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 09:06
          Miałam w podstawówce takie panienki, podobne ksywki nawet miały.
          Dowodziła nimi wielka, gruba, wiecznie coś jedząca Jaga, Jagna, nie pamiętam jak na nią wołali.
          Co Jagna powiedziała, było święte.
          Ona i jej przyjaciółki gnębiły cała klasę, mówiąc a masz brzydkie buty, brzydka twarz, itd
          Koszmar
          • kornelia_sowa1 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 20:44
            Ale czy twojego syna jakoś poniżają?
            Bo samo nie dopuszczanie go do pewnych rozmów, to słabe podstauy do skarg.
            Przeciez Brajanek ma prawo chcieć pogadać o nowej grze tylko z Darkiem czy Jasiem. Nie musi z Krzysiem


            Moja córka ma w pkolu 2 psiapsiółki. Jedna to taki troche typ Brajanka- mają bawić się w co ona chce. Jak nie, to zaczyna płakać, mówi że nigdy już im nie wybaczy wink że co ona im zrobiła. Chlip, chlip
            Jak moja córka się stawia, to grozi że tamtej drugiej powie żeby z moją się już NIGDY nie bawiła.

            Z drugiej strony podobno to własnie ona wymyśla NAJLEPSZE zabawy ,no i do niej lgną wink Ot, życie

            To zadanie dla nas.
            Takich Kasiek to ona pozna w życiu wiele. Musi umieć powiedzieć NIE. Nie dac sobą manipulować i mieć świadomość co to manipulacja. Nad czym pracujemy usilnie.
        • asia_i_p Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 09:58
          Jak ci się trafi toksyczne środowisko pracowe to zostajesz z misją naprawienia, czy idziesz w cholerę? Nie wymagajmy od dzieci więcej niż od siebie. Odejscie z tej grupy to jest w tym momencie jasne postawienie granic - tak się nie dam traktować. Zdrowe. Nie zwalajmy na 14-latka odpowiedzialności za to, co prześladowca zrobi po zabraniu ofiary.
          • mia_mia Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 17:15
            Tej relacji nie da się naprawić, bo zostały 3 miesiące, a dzieci być może już nigdy nie spotkają się osobiście. Nawet jeśli zrobi się afera to nikt syna autorki nie wyrzuci z grupy, tylko tamci przestaną się logować i założą nową.
            Lepiej żeby odszedł ma swoich warunkach.
            • arwena_11 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 18:52
              A kto chce naprawiać relacje z Brajankiem? Dzieciakowi autorki potrzeba podnieść samoocenę.

              Ja to bym chyba Brajanka nauczyła empirycznie, skoro nie umie zrozumieć, że koledze przykro.

              Skoro ogólnie dzieciaki lubią syna autorki - zorganizowałabym jakąś wypasioną atrakcję - dla wszystkich poza Brajankiem i jego przydupasem. Do tego grupę TYLKO dla tych co będą zaproszeni. I to oczywiście tak, aby Brajanek wiedział.

              Ciekawe czy wtedy mamusia Brajanka mówiłaby, że wszystko jest ok?

              Ale ja jestem wredna, jak ktoś krzywdzi moje dzieci.
    • lauren6 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:36
      > że konflikt nie jest raczej kompetencją szkolną

      Oczywiście, że jest kompetencją szkolną. Schrzaniłaś sprawę, bo trzeba było od razu uderzać do wychowawcy, że Brajanek stosuje cyberbullling. Z powodu braku reakcji konflikt już zaczął wpływać na sprawy szkolne. Poza tym doszło do nagrywania wychowawczyni, co jest faktycznie grubą kwestią.

      Co bym zrobiła? Zamiast pisać na forum natychmiast skontaktowałabym się z wychowawczynią i opisała wszystko, łącznie z tym, że Twoje prześladowane dziecko potrzebuje pomocy psychologa. Chyba zdajesz sobie sprawę co się dzieje wokół? Szkoły za wszelką cenę chcą zapobiec samobójstwom uczniów, których ostatnio jakby przybywa. Dlatego są bardzo wyczulone na przemoc online, która prowadzi do bullingu.

      Tylko żeby coś zrobić muszą wiedzieć o problemie.
      • tenjedennick Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:42
        To już zrobione. Wychowawczyni do tej pory raczej bagatelizowala sprawę, ale chyba teraz zrozumiała, że sytuacja jest poważniejsza. O nagrywaniu tez już wie.

        lauren6 napisała:

        > > że konflikt nie jest raczej kompetencją szkolną
        >
        > Oczywiście, że jest kompetencją szkolną. Schrzaniłaś sprawę, bo trzeba było od
        > razu uderzać do wychowawcy, że Brajanek stosuje cyberbullling. Z powodu braku r
        > eakcji konflikt już zaczął wpływać na sprawy szkolne. Poza tym doszło do nagryw
        > ania wychowawczyni, co jest faktycznie grubą kwestią.
        >
        > Co bym zrobiła? Zamiast pisać na forum natychmiast skontaktowałabym się z wycho
        > wawczynią i opisała wszystko, łącznie z tym, że Twoje prześladowane dziecko pot
        > rzebuje pomocy psychologa. Chyba zdajesz sobie sprawę co się dzieje wokół? Szko
        > ły za wszelką cenę chcą zapobiec samobójstwom uczniów, których ostatnio jakby p
        > rzybywa. Dlatego są bardzo wyczulone na przemoc online, która prowadzi do bulli
        > ngu.
        >
        > Tylko żeby coś zrobić muszą wiedzieć o problemie.
          • umi Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:28
            Nie szef podwladnym. Wychowawczyni dzieciom. 13-letnim.
            Brajanek i spolka sa do wychowania, szkola powinna miec psychologa czy cos i poprowadzic jakies naprostowywanie tej klasy. Znecanie sie jest nieakceptowalne. Nalezalo zareagowac wczesniej, zanim fala pojdzie. Teraz im trzeba spolowac rozki zanim to pojdzie dalej.
        • tenjedennick Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:48
          Czyli jeśli wychowawczyni wzywa ucznia na rozmowę, a on to transmituje w sieci, to nie ma podstawy prawnej?

          smillla napisała:

          > Jest kompetencją szkolną?
          > Jaka jest podstawa prawna do tego, że jakaś instytucja ma prawo nadzorować pryw
          > atne życie towarzyskie ludzi do niej należących?
              • la_mujer75 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 15:33
                Dokładnie.
                U Starszego syna w I klasie L.O. było nadprogramowe zebranie. Wychowawczyni pilnowała, aby wszyscy rodzice się na to zebranie stawili.
                Okazało się, że jedna dziewczyna spiła się. Po lekcjach. W piątek. Wysyłała fotki na messenger'a. Balowała z uczniami spoza szkoły. Jej klasowi koledzy zorientowali się i jeden zawiadomił jej rodziców, a drugi usiłował ją namierzyć i odprowadzić do domu, bo zorientował się, że ona krąży blisko jego miejsca zamieszkania.
                Wyszła z tego grubsza afera.
                Wkroczyła policja (rodzice dziewczyny myśleli, że ktoś podał jej narkotyki).
                Przetrzepali wszelkie wiadomości, itd. To były wiadomości niby poza szkolne.
                W efekcie- 7 osób dostało naganę z zachowania.
                Żadna z tych osób tego dnia nawet nie była z ta dziewczyną.
                Dostali za całokształt. Za to, że usiłowali sobie podać namiary na starszych kolegów, którzy mogliby załatwić alkohol, papierosy. Za wulgarne epitety, którymi posługiwali się, jak pisali o niektórych nauczycielach, itd.
                • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:04
                  Choróbcia! Czyli szkoła to takie ORMO naszych czasów. Śledzi czyjeś prywatne życie i kapuje. A nawet wymierza kary za prywatne sprawy, czyli też i ZOMO naszych czasów.
                  Dobrze wiedzieć.
                  Trzeba ostrzegać dzieci, żeby unikały intensywnego życia szkolnego, bo jak coś się nie spodoba, np. olejesz ze 3 razy Jacusia, to cała rodzina pójdzie siedzieć...
                  • umi Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:30
                    Jakie ormi? Goofniaki nie sa bezkarne tylko z powodu braku dowodu osobistego. Plus sa dop wychowania, to dzieci przeciez. Zachowuja sie koszmarnie, ktos im powinien pomoc i pokazac jak sie buduje dobre jakosciowo relacje. Bo na razie buduja na walce ze wspolnym "wrogiem", wymyslonym na poczekaniu. Maja w doroslosc isc tacy uposledzeni?
                    • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:41
                      Upośledzenie to funduje synowi mama-helikopter, która chce wymusić na nastolatkach, by grzecznie wspólnie pląsali w kółeczku z jej pokrzywdzonym synkiem i spijali sobie z dzióbków słodycz serdecznych relacji.
                      A ci chłopcy są jak młode wilczki: muszą na pewnym etapie kąsać się, przeganiać, walczyć o pozycję, uczyć się radzić sobie z dynamiką grupy złożonej z wielu osób i wielu tendencji: dobrych i złych. Nie jest tu żadnym rozwiązaniem grożenie młodym karą administracyjną za to, że się "mocują" a nie wspólnie wąchają kwiat lotosu. Rozwiązaniem jest nauczenie syna tego właśnie, co wszyscy piszą: że nie wszyscy muszą go lubić i da się z tym żyć, że czasem trzeba umieć coś odpuścić, że warto zagrać we własną grę, że nie warto skamleć u pańskich progów i - że rozkrzyczana mamusia plus skargi w szkole to nie jest sposób na bycie lubianym, szanowanym i zapraszanym na pizzę.
                      • la_mujer75 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:48
                        A ja się nie do końca z tym zgadzam.
                        Oczywiście, że nikt nikogo nie zmusi do lubienia.
                        Ale nie podoba mi się, że ktoś staje się ofiarą , bo jeden gnój sobie go upatrzył , a reszta - bezwolnie się na to godzi.
                        Mówię- jakbym się dowiedziała, że któryś z moich synów stoi obok i grzecznie słucha się takiego gnoja, to bym osobiście nogi z tyłka wyrwała.
                        Uczę synów aby nie krzywdzili i nie pozwalali krzywdzić niewinnych.
                        Uczę ich też, aby umieli być asertywni i nie brac udziału w czymś, co jest złe.
                        Ani nie pozostać obojętnymi.
                        • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 17:00
                          Ale problem polega chyba na tym, że ci chłopcy nie bardzo jednak lubią syna wątkodajki. Jakoś nie mają entuzjazmu do przyjaźnienia się z nim.
                          Ja bym ostrzegała dziecko przed zadawaniem się z chłopcem, za którym stoi wszystko monitorująca i zarządzająca jego grupowymi relacjami matka, bo to zwyczajnie niebezpieczne - byle sprzeczka, foch, obraza uczuć - i już matka powiadomiona, i zagotowana, i już lądujesz u dyrekcji i prokuratora!...
                          Naprawdę wolałabym aby trzymało z dziećmi, za którymi nie biegają rozjuszeni rodzice, usiłujący ręcznie sterować ich kolegami.
                          Nie chciałabym, aby na moim dziecku jakaś matka wymuszała pod groźbą srogich kar, że ma zapraszać jej syna na pizzę i się z nim kumplować.
                          • alicia033 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 17:04
                            smillla napisała:

                            > Ale problem polega chyba na tym, że ci chłopcy nie bardzo jednak lubią syna wątkodajki.

                            Na szczęście ciepło się robi, chłopaki wyniosą się z życiem towarzyskim w plener a syn wątkodajki, cóż, dalej zostanie sam przed komputerem.
                      • umi Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:50
                        Taa... Gdyby ludzi nie oswiecilo, ze bicie dzieci to slaby pomysl, to mlode wilczki dostalyby w d.pe przez starego wilka z otoczenia tego koziolka ofiarnego. Czyli starszy brat albo jakis kuzyn spusilby im taki wp.rdol ze do konca zycia by pamietali. I blyskawicznie nauczyliby sie kultury.
                        Ale poniewaz mamy cywilizacje, to wychowawczyni puscila im umoralnaijaca gadke, ktora trafila w sciane, bo babke nagrali. Pozniej przyjdzie psycholog i zacznie ich naprostowywac. Jesli szkola bedzie bystra, to znajdzie policji inne zajecie niz gnebienie mlodziezy aktywnej spolecznie i ci zajma sie wreszcie taka, ktora wymaga uwagi. I wowczas efekt bedzie porownywalny z wp.rdolem brato-kuzyna. Przy okazji moze dzieciateczka cos zatrybia.

                        Rozwiazania cywilizowane sa dluzsze, ale lepsze jednak.
                  • iwoniaw Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 09:12
                    smillla napisała:

                    > Skutek interwencji szkoły:
                    > Nauka dla młodych: Następnym razem olać fakt, że koleżanka szlaja się pijana po
                    > ulicach, nie reagować i nie ściągać policji na siebie i znajomych.

                    Trudno się nie zgodzić. Brawo szkoła, następnym razem zamiast zawiadomić rodziców koleżanki, która przesadziła ze spożyciem i próbować ją zgarnąć z miasta do domu, młódź porzuci ją nieprzytomną w rowie, a cały internet po znalezieniu zwłok będzie komentował "co dziś za pokolenie, to byłoby nie do pomyślenia za naszych czasów" 😐

                    O ile oczywiście historia ta ma coś wspólnego z prawdą, bo w sumie na jakiej podstawie policja czytała prywatne wiadomości osób nie zamieszanych w żaden sposób w pijaństwo nieletniej (to, że "rodzice myśleli, że ktoś jej podał narkotyki", to raczej się falsyfikuje na oddziale toksykologii, a nie naruszając tajemnicę korespondencji przypadkowych znajomych), tudzież szkoła weszła w posiadanie info, iż w tychże prywatnych wiadomościach Zenio nazwał panią od historii @€&!@?€? No chyba że jednak historia ta była zupełnie innego kalibru niż tu sugerowany.
                • la_mujer75 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:43
                  Tego to nie wiem.
                  Nie wiem, czy to rodzice tej dziewczyny, czy rodzice i szkoła zgłosiła sprawę na policję.
                  W każdym razie przetrzepali ich wszystkich równo.
                  Wychowawczyni mówiła, że na początku roku mieli różne gadki umoralniające i ostrzegające, że w przypadku podejrzenia, że dochodzi do niepożądanych aktów (demoralizacja, mobbing, etc.) mają się liczyć, że policja ma prawo ich sprawdzać. I że w sieci nic nie ginie...
                  Nikt z rodziców nie protestował. Tak mówił mąż, bo mnie nie było na tym zebraniu.
                • arwena_11 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 17:53
                  U syna w gimnazjum szkoła zgłosiła. Pewnie chętnie zamiotłaby to pod dywan, ale rodzic który zgłosił sprawę do szkoły - wprost powiedział, że daje im 2 dni na zapoznanie się ze sprawą i zgłoszenie sprawy na policję.
                  Było wieczorne zebranie - obowiązkowo stawili się wszyscy rodzice ( szkoła prywatna, więc tylko 6 klas ). Dyrektor poinformował o wszystkim, pokazał dowody i powiedział, że policja sprawdza kto kryje się pod agresywnymi nickami. To był SNAPCHAT z uczniami ze szkoły.
                  Zostało sprawdzone kto wstawiał hejtujące treści, zdjęcia i kto lajkował ( mimo iż dzieciaki się zorientowały, że są kłopoty i zaczęły kasować co się dało ). Ci co lajkowali mieli zachowanie obniżone o dwie oceny w dół - żeby nauczyli się, że zła się nie popiera.
                  Na zebraniu jedna matka rozpoznała nicka syna - wśród agresorów. Jako JEDYNA wstała i publicznie od razu przeprosiła za swoje dziecko i obiecała, że to się więcej nie powtórzy a syn zrobi wszystko co możliwe aby zadośćuczynić ofiarom.
                  Z tego co kojarzę - to przeciwko temu dzieciakowi nie poszedł żaden cywilny pozew. Rodzice zadziałali baardzo dobrze. Nie bronili gówniarza, wzięli na klatę wszystkie konsekwencje.
                  Przeciwko reszcie ( chyba 5 osób ) rodzice kilkorga, najbardziej gnębionych uczniów - złożyli pozwy cywilne.
      • magdallenac Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 14:08
        Dokładnie tak jak pisze lauren. Często takie gnębienie dziecka przez inne dzieci odbywa się w "białych rękawiczkach"- trudne do udowodnienia niby nic się nie dzieje, a dziecko potrzebuje pomocy psychologa. To nie jest po prostu wykluczenie z "życia towarzyskiego". Na miejscu autorki wątku potraktowałabym sprawę bardzo poważnie.
        • la_mujer75 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 15:43
          Również potraktowałabym to poważnie.
          To trudny wiek.

          Powiem tak- gdybym się dowiedziała, że mój syn jest w takiej grupie, która tak traktuje jednego ucznia, a on (mój syn) sam tego niby nie robi, ale nie usiłuje stanąć w obronie kolegi (którego lubi), to bym sobie poważnie porozmawiała z własnym synem!
          Przyglądanie się , jak ktoś kogoś krzywdzi, jest prawie tym samym dla mnie, jak krzywdzenie osobiście!
          Rozumiem- że ten Brajanek robi to w cwany sposób, ale chyba 14-15 latki jednak powinny już wyłapywać taką formę mobbingu?
          Może jednak dzieciaki nie są wstanie tego dostrzec, to tym bardziej chciałabym wiedzieć, aby im wytłumaczyć i nauczyć, jak należy się zachowywać w takiej sytuacji.
          Gdybym dostała mail'a z opisem tego problemu, z którym boryka się syn tenjedennick'a, byłabym wdzięczna.
    • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:40
      Dla mnie dziwnych jest kilka spraw.

      1. Jeśli te całe cyrki mają miejsce na prywatnej grupie Brajanka, którą on założył, on nią administruje, spotkania są w prywatnym czasie, to po co szkoła wtrąca się w to wszystko?
      Czy szkoła ma prawo ingerować w prywatne, pozaszkolne życie towarzyskie uczniów?
      Czy jeśli mnie moja kuzynka zatrudniona w tej samej firmie nie zaprosi na imprezę to nasz dyrektor ma prawo brać ją na dywanik i instruować, co ma robić?...
      Na miejscu rodziców Brajanka wkurzyłabym się na szkołę za przekraczanie kompetencji.

      2. Czy syn nie może założyć swojej grupy i tam wpuścić wybranych ulubionych kolegów? Czy koniecznie musi być popychadłem u Brajanka, gdy mógłby być paniskiem na innym terenie? Słowem: Po co się pcha do tego Brajanka, a potem cierpi, że oberwał? Wie, jaki jest Brajanek, niech go po prostu omija. Jak gdzieś nas nie chcą, to zwykle w innym miejscu nas chcą - i warto przećwiczyć taką sytuację. Nie zachowywać się jak żona przemocowca z syndromem sztokholmskim: stale dawać się traktować jak zero, bo czasem przemocowiec zaprasza na tę wymarzoną pizzę, a poza tym to "kto inny mnie zechce"?.. Ja bym popracowała nad poczuciem własnej wartości syna. Chyba Brajanki wyczuwają jego niepewność i dlatego tak pogrywają.
      • tenjedennick Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:45
        Szkoła się powinna wtrącić, bo to jest grupa klasowa i konflikty zaczynają przenosić się na forum szkolne. Były jakieś akacje z robieniem zdjęć dziewczynom w czasie lekcji i potem puszczaniem w obieg z przeróbkami i komentarzami. Niby grupa zamknięta, ale coś wyciekło.
        • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 08:51
          Ale to było w czasie lekcji - i tu jest różnica.
          Dopóki wszystko rozgrywa się po lekcjach, w prywatnym czasie i na prywatnych grupach, to po co jeszcze szkoła dolewa oliwy do ognia? Przecież z góry widać, ze to nie pomoże, co najwyżej zaszkodzi.
          W jaki sposób szkoła może zmusić Brajanka do zapraszania syna na pizzę i okazywania mu sympatii przez resztę? Nie zmusi. Tylko "nakablowanie" wychowawczyni wyeskaluje nienawiść.
                • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:08
                  Czyli co? Nie wolno zaśmiać się z czegoś, co nas śmieszy w innej osobie, bo to przestępstwo? Nie wolno powiedzieć, zgodnie z prawdą, że jakaś osoba nam się nie podoba? Nie wolno nie zaprosić na pizzę kogoś, kogo się nie chce zapraszać na pizzę? Nie wolno nie lubić kogoś, kogo się nie lubi?...
                  Chore. Jeśli naprawdę tak jest, to szkoła jest chorym miejscem.
                  • arwena_11 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 18:03
                    Nie, nie wolno. Nie uczyli cię, że nie wolno obmawiać, hejtować, dokuczać?

                    Możesz kogoś nie lubić, ale nie wolno ci go flekować.

                    A jak jesteś taka odważna - to mów prosto w oczy a nie za plecami. Zazwyczaj tacy agresorzy są za chudzi w uszach aby stanąć twarzą w twarz z ofiarą.
                    • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 18:29
                      Odnoś się do spraw, o których piszę. Nie imputuj.
                      Jeśli odniesiesz się do moich pytań, a nie będziesz wmawiać, że optuję za rzeczami, które ty wymieniasz jako rzekomo przeze mnie bronione, odpowiem na twoje pytania.
                      Szczerze jednak wyznam, że nie lubię mało bystrych ludzi, do których ty się zaczynasz w moich oczach zaliczać, próbując zagrywać ze mną w prymitywny sposób i unikać odpowiedzi na moje pytania i jednocześnie sugerując, że optuję za karalnymi zachowaniami.
                      Nie lubię cię, nie chce mi się z tobą gadać i zaraz cię wygaszę. Zgłoś to zatem do prokuratora, bo podobno mi nie wolno.
                      • pade Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 11:41
                        smillla napisała:

                        > A może by tak zamiast pospolitego przygadania merytoryczne polemiki?...

                        To ja Ci merytorycznie odpowiem, że porównywanie nastolatków do dorosłych jest co najmniej komiczne.
                        Gdyż:
                        -nastolatek to człowiek, który dojrzewa, a nie jest już dojrzały. (czyli idzie za tym cała gama zachowań wynikających z przebudowy mózgu)
                        -jest związany z grupą szkolną, nie tylko ze względów technicznych (szkół w miastach jest mniej niż miejsc pracy), ale i z potrzeby przebywania w grupie rówieśniczej (nie wspominając o czymś tak oczywistym jak obowiązek szkolny, obowiązku pracy póki co nie ma)
                        -typowe dla wieku dorastania jest dostosowywanie się do grupy m.in. poprzez niewyróżnianie się oraz silna potrzeba akceptacji, dużo większa niż u dorosłych - stąd poddawanie się presji rówieśników, wchodzenie w układy i układziki.
                        -dorośli również mają potrzebę akceptacji, ale mają też o wiele więcej narzędzi niż nastolatki. Poza tym są bogatsi w doświadczenie, a to bardzo ważne. Owszem, doświadczenie zbiera się od maleńkości, ale bardzo często nie radzący sobie z rzeczywistością dorośli to ci, którzy w dzieciństwie/okresie dorastania byli rugowani ze swojego środowiska, prześladowani i wyszydzani.
                        -szkoła, w przeciwieństwie do miejsca pracy dorosłego, ma również funkcję wychowawczą.
                        Ty usilnie zaprzeczasz rzeczywistości i porównujesz te dwa miejsca. Negujesz również zasięg działania szkoły.
                        Sądzę, że żadnego z nauczycieli nie interesowałby fakt, że Kuba pokłócił się z Antkiem, z którym gra w tenisa na drugim końcu miasta, gdyby ten Antek chodził do innej szkoły. Natomiast na pewno szkoła zainteresuje się prześladowaniami pomiędzy uczniami tej samej szkoły. I słusznie. Uczniowie danej placówki powinni czuć, że są chronieni i że naganne zachowania zawsze będą potępione.
                        Na koniec: 13-latki to są jeszcze dzieci. Nie każdy rodzic jest wystarczająco dobrym rodzicem. Niektóre dzieci są pozostawione same sobie. Dobrze by było, gdyby w ich przypadku przynajmniej szkoła dbała o ich dobrostan.
                        • sasanka4321 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 13:24
                          Bardzo dlugi wyklad, zupelnie omijajacy zadane pytania. Moze sprobuj jeszcze raz, ale krotko i na temat? W tej calej sytuacji, nie bylo ani slowa o "przesladowaniu pomiedzy uczniami tej samej szkoly". Moze od tego nalezaloby zaczac? Od zrozumienia, co oznacza "przesladowanie"?
                          • pade Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 14:38
                            sasanka4321 napisała:

                            > Bardzo dlugi wyklad, zupelnie omijajacy zadane pytania. Moze sprobuj jeszcze r
                            > az, ale krotko i na temat? W tej calej sytuacji, nie bylo ani slowa o "przeslad
                            > owaniu pomiedzy uczniami tej samej szkoly". Moze od tego nalezaloby zaczac? Od
                            > zrozumienia, co oznacza "przesladowanie"
                            Ja bym proponowała nauczyć się czytać ze zrozumieniem, potem przeczytać wątek od początku, to może uda Ci się zobaczyć jak smilla dokonuje nieudanych porównań dorosłego życia do życia nastolatków - bo ja się do TEGO właśnie odnosiłam. Poza tym, nie ma obowiązku odnoszenia się do pytań. Jak Ci tak bardzo zależy, to sama się odnieś.
                              • pade Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 15:53
                                "Myslenie jest nie kazdego mocna strona.

                                tak, tak, to akurat widaćsmile ale fajnie, że cię stać na samokrytykę

                                A doradzac, jak widzimy, niektorzy bardzo lubia "

                                Może niektórzy lubią. Inni z kolei lubią się dopieprzać - jak ty.
                                Ja tylko polemizowałam z nieuprawnionym porównaniem. Nic więcej.
                                • sasanka4321 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 17:06
                                  Alez to jest bardzo dobre porownanie. Porownanie z zasady zaklada sytuacje/rzeczy rozne, nie identyczne. Mozesz spokojnie porownac gruszki do jablek. Porownanie probuje otworzyc mozg, i ujrzec absurd pomyslu, ze szkola a nawet policja moga nakazac spotykanie sie w prywatnym czasie z nielubianym kolega. Moze w Korei Polnocnej. Sytuacja prawna jest tu identyczna i w stosunku do doroslych, i do dzieci. Nie ma mozliwosci zmuszenia ani jednych ani drugich, bez wzgledu na to, so sobie rozne emamy wydumaja.

                                  A Ty, jak zwykle zreszta, stawiasz jakiegos chochola, i z nim walczysz. Smilla nigdzie nie powiedziala, ze dziecko i dorosly beda sie czuc w takiej sytuacji identycznie. Nie, nie beda. Dziecku bedzie prawie zawsze trudniej. I od tego ma rodzicow, zeby mu pomogli poradzic sobie z emocjami, z poczuciem odrzucenia, z samotnoscia. Od tego ma tez szkole. Psychologa szkolnego. Od tego, zeby pomogli Synkowi przejsc przez te emocje, wspierali, budowali w nim poczucie wlasnej wartosci mimo tego, ze kolega X nie chce go w swojej grupie. Zreszta w takich sytuacjach czesto takze poczucie wlasnej wartosci rodzicow jest problematyczne.

                                  Natomiast pomysl, ze szkola lub policja moze nakazac Brajankowi spedzanie prywatnego czasu po lekcjach z Synkiem jest wprost kuriozalny. I to wlasnie ukazuje poroznanie smilli.

                                  "Natomiast na pewno szkoła zainteresuje się prześladowaniami pomiędzy uczniami tej samej szkoły."
                                  Gdzie Ty widzisz te przesladowania???

                                  Chcialabym zobaczyc reakcje mojego syna, na wizyte dyrekcji szkoly w towarzystwie policji, z pomyslem, ze ma od dzis po lekcjach spedzac czas z kolega X, ktorego nie lubi. . Zdziwilby sie niepomiernie. W szkole jednych lubi bardziej, innych mniej, ale kazdego toleruje i nigdy nikogo nie gnebil. Natomiast po szkole robi to, co kocha, z ludzmi, ktorych lubi najbardziej. I mam nadzieje, ze tak zostanie.

                                  • pade Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 17:29
                                    swps.pl/strefa-psyche/blog/posty/2180-cyberbullying-wspolczesne-oblicze-przemocy?dt=1614442638434

                                    Tu masz wszystkie odpowiedzi na swoje pytania/zadane przez smillę. Włącznie z rolą szkoły a w drastyczniejszych sprawach policji. Zwróć uwagę, że definicja zawiera słowo 'wykluczanie'. Zachowanie opisane przez autorkę wątku w pierwszym poście "możesz nas słuchać, przyglądać jak się bawimy ale nie możesz się odezwać" jest, nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu, znęcaniem się.
                                    Co do prześladowań, to był tylko przykład. Smilla wymyśliła całą alternatywną rzeczywistość jeśli chodzi o syna autorki i jakoś nie widzę, żebyś zwracała jej uwagę, że zwyczajnie odleciała.
                                    • sasanka4321 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 18:19
                                      No tak. Tak to sie konczy, jak sie pani Zaneta, "psycholog, socjolog. Absolwentka Szkoły Trenerów warsztatu umiejętności psychospołecznych oraz Akademii Liderek i Animatorek Społecznych" bierze za interpretacje art. 190 Kodeksu Karnego, dot. grozb karalnych. Coz poradzic...
          • arwena_11 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 10:02
            Nie masz racji. W gimnazjum mojego syna małolaty też tak myślały. Policja skutecznie im wytłumaczyła, że się mylą a cywilne pozwy i naganne z zachowania skutecznie zakończyły marzenia o topowych liceach. Świat wbrew pozorom jest bardzo mały. Nigdy nie wiesz jakie znajomości ma rodzic, którego dziecko mobbingujesz.
            • maly_fiolek Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 14:00
              > Nigdy nie wiesz jakie znajomości ma rodzic, którego dziecko mobbingujesz.
              Ano nie wiesz, ale rodzic który użyje swoich wpływów by nielegalnie zniszczyć komuś życie też prosi się o kłopoty, a w przypadku dorosłego nie można mówić o lekkomyślności i odpowiedzialność może być dużo większa.
          • memphis90 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 14:35
            Bzdury opowiadasz, mamo Brajanka. To nie Brajanek zaprasza kolegów na pizzę do siebie do domu, to grupa dzieciaków UMAWIA SIĘ na pizzę, a jeden dzieciak jest przez Brajanka celowo wykluczany z grupy. Sympatii Brajanek okazywać nie musi. Ale nie wolno manipulować resztą tak, żeby równiez bala się okazywać sympatię jednemu dziecku.
            • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 16:18
              Gdzie jest zapisany obowiązek zapraszania na pizzę wszystkich kolegów z grupy? Czy jest jakiś paragraf na niezaproszenie na pizzę jednego kolegi z grupy? Czy jest jakiś paragraf za wyrzucenie z prywatnej grupy w sieci jednego kolegi? Czy w ogóle za wykluczanie kogoś z grupy towarzyskiej? Wątpię.
              Można pozywać za wyzwiska, za pomówienia, za pobicie, za oszustwo, ale za nieprzyjaźnienie się z jakąś osobą pozwać nie można.
              Brajanek jest inteligentny, pierwszy błąd popełnił nagrywając nauczycielkę - i tylko na to ma paragraf.
              • error.404 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 17:49
                Ty w ogóle wiesz o czym piszesz???
                To jak na coś nie ma paragrafu, to można perfidnie człowieka wykluczać?
                Jak w biurze jest sześć babek, i nagle na życzenie Kasi wszystkie przestają się odzywać do Halinki to jest OK?
                Tylko dlatego, że nie ma na to paragrafu?
                Naprawdę potrzebujecie kodeksu karnego żeby się przyzwoicie zachowywać???
                • iwoniaw Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 17:55
                  Sądzę, że one nie piszą o tym, że takie wykluczanie nie jest świństwem i jest ok, tylko że nie ma na to paragrafów, ergo opowieści o policji i kartotece to trochę z cyklu życzeniowych konfabulacji. Co innego, gdyby ktoś był prześladowany w jakiś ewidentny sposób - wyzwiska, udostępnianie/przerabianie wizerunku, obraźliwe komentarze itd. To, że ktoś się do Jasia nie odzywa i nie zaprasza go do domu to nie jest sprawa dla policji, a i szkoła ma tu ograniczone pole działania (i może coś robić, jeśli ma punkt zaczepienia w relacjach szkolnych, w których coś nie gra).
                  • arwena_11 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 18:11
                    Tylko od tego się zaczyna. Brajanek poczuje się bezkarny i będzie próbował na ile jeszcze może sobie pozwolić. Dlatego Brajanka trzeba na początku przycisnąć, żeby przypadkiem nie rozwinął skrzydeł.

                    W szkole moich dzieci był taki "Brajanek" starszy ze 2-3 lata od mojego syna. Działał w białych rękawiczkach. Tu szpileczka, tam słówko a jak co do czego - to on niewinnie pomówiony przez niedobre dzieci.
                    W końcu skarg było tyle - że nauczyciele postanowili go złapać na gorącym uczynku. Zajęło to podobno 2 czy 3 miesiące. Brajanek był pod stałą dyskretną obserwacją. Po tym czasie - szkoła miała na tyle twarde dowody, że wypowiedziała rodzicom umowę i Brajanek musiał szukać szczęścia gdzie indziej.
                • alicia033 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 25.02.21, 18:01
                  error.404 napisał(a):

                  > Jak w biurze jest sześć babek, i nagle na życzenie Kasi wszystkie przestają się odzywać do Halinki to jest OK?
                  > Tylko dlatego, że nie ma na to paragrafu?

                  na to akurat jest paragraf, ośle.
                  O ile będziesz w stanie wykazać, że nieodzywam się do halinki na życzenie kasi. Bo mogę się do niej nieodzywać sama z siebie dlatego, że halinka jest męcząca nudziarą. I takie same zdanie o niej mają też asia, basia, zuzia, józia i oczywiście też kasia.

                  > Naprawdę potrzebujecie kodeksu karnego żeby się przyzwoicie zachowywać??

                  skup się: nie da się nikogo zmusić do tego, żeby kogoś lubił. Jak uważam, że krzysiek jest nudziarzem, to nie zmusisz mnie do tego, żebym z nim rozmawiała i zapraszała go na pizzę.
                  Zejdziemy z pozostałymi w głębszy darknetwink albo przeniesiemy się na boisko. Bez krzyśka, bo jest nudziarzem.
                  • error.404 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 07:15
                    Dziękuj mamo Brajanka. Fajnie wytłumaczyłaś, że świat to dżungla najprawdopodobniej coś jest nie tak z synem wątkodawczyni, ze koledzy uciekajà przed nim do darknetu.
                    Nie da się zmusił człowieka żeby kogoś lubił? W takiej grupce Brajanek jest w stanie wymusić, żeby ktoś kogoś NIE lubił. Ale spoko, nie ma problemu.
                  • memphis90 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 09:56
                    >I takie same zdanie o niej mają też >asia, basia, zuzia, józia i oczywiście ¦
                    >też kasia
                    Ale w tym wypadku Asiax Basia Zuzia i Józia spotykają się z Halinką i nie uważają jej za nudziarę. To Kasia zabrania się Halince odzywać do kogokolwiek na wspólnych spotkaniach.
                      • lauren6 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 10:08
                        jowita771 napisał:

                        > alessa28 napisała:
                        >
                        > > arwena_11 napisała:
                        > >
                        > > > Przecież ona pewnie ma na stanie takiego brajanka i utwierdza to ż
                        > e robi
                        > > dobrz
                        > > > e.
                        > >
                        > > Dokładnie. Jak ja czytam (smilla) to jestem pewna że to mamunia przemocow
                        > ego ty
                        > > pa.
                        >
                        > To samo pomyślałam.
                        >
                        >
                        Cierpi na wyparcie, bo właśnie się dowiedziała, że na postępowanie dziubdziusia istnieją paragrafy.
                        • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 20:21
                          Jestem pod wrażeniem tej detektywistyki!
                          Jakoś czuję się jednak mobbingowana, obmawiana i wykluczana z zacnego grona świątobliwych pań - czyż nie podlega to paragrafom?...
                          Lubcie mnie, Panie, bo ja tak każę i chcę. Żądam zaproszeń na ciastka i kawy. Przecież tak nikogo nie wykluczacie, wszystkich do serca przygarniacie i nie wiecie, co to kogoś nie lubić i nie chcieć... smile smile smile
                    • memphis90 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 10:02
                      Smilla albo jest mamą Brajanka, albo, co nawet bardziej prawdopodobne, sama doskonale odnajduje się w przemocowych zachowaniach. Dlatego tak ich broni. Jest różnica między "nie lubię Krzysia, więc nie wychodzimy poza grzecznościowe uwagi nt pogody", a "nie lubię Krzysia, więc jatrzę za jego plecami i nastawiam wszystkich przeciwko, żeby równiez Krzysia nie lubili".
                • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 11:15
                  Po ludzku widzę, że Brajanek nie lubi Synka i daje temu wyraz. To nie jest miłe, że nie lubi Synka, ale takie rzeczy się zdarzają, można kogoś nie lubić. Jak się nie lubi, to nie chce się takiej osoby mieć w najściślejszym gronie przyjaciół. To się ją dystansuje. Bo nie lubi się z nią spotykać, rozmawiać. Taka emocja. Uprawniona.
                  Brajanek założył sobie grupę, własną i prywatną. Nikogo na siłę tam nie wciągał. Nie zobowiązywał się, że każdy w tej grupie będzie funkcjonował na tych samych zasadach i każdy wciągnięty to jego najlepszy przyjaciel. Niczego nie obiecywał. Po drodze okazało się, że coraz bardziej nie lubi Synka. Coraz mniej chce go mieć u siebie. Co zrobił? Nie wyzywał go, nie obrażał - dystansował od siebie. Nie wiadomo, czy są jakieś dowody na to, że Brajanek wydał rozkaz chłopakom nieodzywania się do Synka. Prawdopodobnie oni sami wyczuli trend i mając konflikt lojalności - wybrali Brajanka.

                  I to też jest ciekawe. Perspektywa Jasia. Lubi Brajanka, lubi Synka. Kogo lubi tak naprawdę, gdy widząc niechęć Brajanka tak lekko rezygnuje z przyjaźni z Synkiem? Nie ma co się oszukiwać: Synek nie jest Jasiowu szczególnie bliski. Jasiowi nie bardzo zależy na Synku. Taka jest prawda o rzekomo mocnym i autentycznym lubieniu Synka przez resztę kolegów.

                  To teraz Synek. Wzorowy uczeń z matką emanującą uczuciem wyższości własnej i swojej progenitury oraz pogardy dla innych dzieci ("gnojki" "Brajanek"). Matką nadopiekuńczą, która próbuje wymuszać pod groźbą obniżenia ocen z zachowania uczniom i prokuratorskich zarzutów ich rodzicom to, by uczniowie lubili jej synka i zapraszali na swoje prywatne spotkania, bo z własnej woli jakoś nie chcą. Żenada. Chłopak skarży się matce, że koledzy go nie lubią, a ona pędzi do szkoły z awanturą, że muszą go lubić, bo jak nie - policja i prokurator!
                  Sorry, ale po takich akcjach to już na 100% nikt nie będzie lubił tego być może i sympatycznego, ale gamoniowatego Synka, który zbrojnym ramieniem mamy chce zarządzać czasem i sympatiami kolegów. Z tej "startegii" wyjdzie tyle, że chłopcy jeszcze bardziej będą unikać Synka, bo będzie im się kojarzył ze skarżeniem, opieprzem od wychowawcy, przykrościami. Po prostu matka rozbije tę grupę w sieci, a chłopaki przeniosą się w jakieś bardziej dyskretne miejsce albo będą się spotykać na żywo. Ta interwencja NIC nie da w kwestii lubienia Synka. Przeciwnie.
                  Cały ten sposób myślenia pod hasłem "Moja biedna, krzywdzona, bezradna chłopczyna i brzydkie, wredne, tchórzliwe chłopczyska" do niczego nie prowadzi. Żądanie obniżenia uczniom ocen ze sprawowania i interwencja policji czy kuratorium to gwóźdź do trumny relacji w tej klasie.
                  Ja sama odradzałabym mojemu dziecku (które nie jest Brajankiem, raczej Jasiem), żeby stroniło od Synka, bo to skarżypyta, który wszystko przekazuje matce, a ta chwyta to w lot i biegnie z tym do wychowawczyni a nawet na policję. Od takich ludzi rozsądnie jest trzymać się z daleka.
                  Zrozummy zatem Brajanka i kolegów z klasy. Dostrzeżmy ciemną stronę Synka i niebezpieczeństwa towarzyszące bliższym kontaktom z nim.
                  • error.404 Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 13:28
                    Nie No jasne. Prawo silniejszego w pełnej krasie. Niech się dzieciak uczy, jak to działa, a w przyszłości, gdy padnie ofiarą mobbingu w pracy, to zawsze przecież może zmienić pracę. Albo niech założy swoją firmę. Bo Brajanek jest na swoim, a Jasiu to zasób Brajanka, którym Brajanek może sterować za pomocà bata lub marchewki.
                    I to jest wszystko ok.
                    • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 20:00
                      Prawo silniejszego: wymusić na kimś, by poświęcał swój prywatny czas, uwagę i starania komuś, kogo nie znosi, ale ta osoba tego chce, a ma wpływową mamusię, która zrobi z życia piekło tym, którzy nie zrobią tego, czego chce jej synek.
                      Oto przemoc. Wymuszanie przyjaźni.
                  • katiemorag Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 16:28
                    Jestem pewnie jedyna ale się z Tobą zgadzam. To prywatna grupa. Może sobie admin zaprosić do niej kogo chce. Tego kogo lubi. Syn autorki jest pewnie nie lubiany. Nie ma nawet 2-3 kolegów aby sobie z nimi prywatnie pogadać? Jeśli nie ma wyśmiewania, gróźb, mobbingu to nie widzę problemów. Czego Ty chcesz autorko? W momencie jak zgłosiłaś sprawę do dyrekcji szkoły to syn ma spalone wszystkie mosty. Nie wiesz jak to działa? Nikt go nie będzie lubił. Siła nie przymusisz aby syn był zapraszany na imprezy czy pizze. Sama miałam koleżankę w klasie, która była bardzo mobbingowana i nie raz się zastanawiałam jak bym postąpiła jak w takiej sytuacji byłoby moje dziecko. Ja uważam, ze najlepiej zacząć od nowa. W nowej klasie j nowej szkole. Nie warto walczyć. Dorosły nie zniósłby presji a co dopiero dziecko. Zapisz syna na jakieś dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. Ale ja bym odpuściła walkę. To jak w przemocowym związku tylko uciekać.
                    • smillla Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 26.02.21, 20:09
                      Dzięki, jest w tym całym wątku dziwne przeświadczenie, że dzieci to jakiś inny świat niż dorośli i że powinny żywić same dobre emocje, wszystkich jednakowo lubić i żyć w idylli. A szkoła powinna rozlewać się na całe życie dziecka i anektować jego prywatność jak japońska korporacja.

                      Broniąc Brajanka bronię swojego prawa do niezapraszania na sąsiedzkie kawki pani Eli, której nie lubię, podczas, gdy zapraszam panią Alę, Olę i Ulę, które są mi bliskie. Bronię normalnej sytuacji, że nie wolno nam kogoś wyzywać lub kłamać na czyjś temat, ale na 100% wolno nam kogoś nie lubić i nie chcieć gościć u siebie. I tyle.
                      • katiemorag Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 19:25
                        Nie. Nigdy nie bezpośrednio. Ale jak trzeba było robić jakieś projekty to zawsze przygarnialysmy ja do naszej paczki. Ja sama byłam w tej klasie mobbingowana, nie tak mocno jak ona ale długo miałam traumę. Nie miałam tak silnej psychiki i pozycji aby stanąć w jej obronie. Sama starałam się utrzymać na powierzchni. To były inne czasy, ja mam prawie 40 lat. Dwa lata temu przez przypadek spotkałam mojego prześladowcę to aż mnie zmroziło. Ale to nic co moja koleżanka miała. Do dziś często o niej myśle i mam wyrzuty, ze nikt jej nie pomógł. Ona była wyzywana i strasznie poniżana. Mam żal do dorosłych i nauczycieli. Do jej rodziców, ze jej nie przenieśli. Dlatego dama walczę o moje dziecko i monitoruje co się dzieje w szkole. Ale to nie ta droga, która wybrała autorka wątku.
                  • pade Re: taka sytuacja dziecio-klasowa, dłuższe 27.02.21, 11:48
                    smillla napisała:

                    > Ja sama odradzałabym mojemu dziecku (które nie jest Brajankiem, raczej Jasiem),
                    > żeby stroniło od Synka, bo to skarżypyta, który wszystko przekazuje matce, a t
                    > a chwyta to w lot i biegnie z tym do wychowawczyni a nawet na policję. Od takic
                    > h ludzi rozsądnie jest trzymać się z daleka.
                    > Zrozummy zatem Brajanka i kolegów z klasy. Dostrzeżmy ciemną stronę Synka i nie
                    > bezpieczeństwa towarzyszące bliższym kontaktom z nim.

                    Dziecko, które żali się rodzicowi, że jest wykluczane z grupy jest skarżypytą???
                    Czyś Ty na głowę upadła?