Dodaj do ulubionych

Czy to już czas na "aniemówiłam"?

25.02.21, 09:39
Circa rok temu było nieco śmieszkowania, że hehe, lockdown może taki średnio przyjemny, ale za to nam się dzietność poprawi jak w stanie wojennym! No to jesteśmy dziewięć miesięcy za początkiem lockdownu:

twitter.com/Piechocinski/status/1364849069374525443?s=20
To tylko Janusz Piechociński, a nie GUS, ale trend jest raczej porażający. Nawet biorąc pod uwagę spadek liczby urodzeń rok do roku, który był przewidywany z uwagi na strukturę demograficzną społeczeńsetwa, prawie 20% spadku r/r to dużo. Wcześniej już mignął mi artykuł o fali rozwodów, która przetacza się przez kraje dotknięte długim i ostrym lockdownem.
Naprawdę, nie wiem co trzeba było mieć w głowie, żeby mając system opieki zdrowotnej stojący nad przepaścią i załamanie gospodarcze, prorokować, że nastąpi pęd do rozrodu.
Obserwuj wątek
      • jdylag75 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:10
        W moim - żadnych. Od 20 lat obserwuję ekipe 10 dziewczynek, teraz kobiet, w rodzinie męża, obecnie w wieku 25-35 lat, każda wykształcona, ma prace, partnera, jedna jest mężatką, łącznie mają 3 dzieci.
        Pozamiatane było już na przełomie lat 90/2000 kiedy wyż z lat 70-ch nie miał pracy i perspektyw.
        • turzyca Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:55
          Pod koniec lat 90tych czytałam artykuł w lokalnej prasie o tym, że w Warszawie likwidowane są żłobki, bo nie ma chętnych. I prychałam, że do jasnej anielci, należy teraz je remontować i doposażać, bo już za kilka lat będzie najazd na żłobki a potem przedszkola, bo kobiety teraz jeszcze studiują, pierwsza praca itd, ale bez miejsca w żłobku i przedszkolu, to one się na dziecko nie zdecydują, bo nie mogą sobie pozwolić na stratę zarobków z tylu lat.
          O tym jakie bitwy o przedszkola się odbywały można poczytać w archiwum ematki, walka o ułamki punkta, konsultacje strategii. Koleżanka jechała na porodówkę z wypełnionym wnioskiem do żłobka, jak tylko dziecko się urodziło, to mąż dwie godziny później był już w żłobku złożyć wniosek.
          • yuka12 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 11:21
            W Poznaniu taki jaden nieżyjący już wiceprezydent "wsławił się" zamykaniem żłobków i przedszkoli w owym czasie. Czasem w środku dużych osiedli mieszkaniowych, gdzie nigdy nie było problemów z pustymi miejscami. W okolicach 2003 r zaczęły być poważne problemy z dostępem do żłobków i przedszkoli. Zresztą był to jeden z czynników popychających nas do emigracji, bo również w naszym rodzinnym mieście było pod tym względem nieciekawie. M. in. zlikwidowano tam dwa przedszkola otoczone kilkoma osiedlami mieszkaniowymi, bo były na terenie przekazanym potem kościołowi. A teren ten kościół poddzierżawił różnym prywatnym sprzedawcom, a potem otworzył też własne, prywatne ognisko przedszkolne 😏.
            • yuka12 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 11:58
              Ja nawet nie próbowałam. Najbliższy żłobek był z 8 km ode mnie, na zupełnie innym osiedlu bez bezpośredniego dojazdu i ze stałą listą rezerwową 120 dzieci.
              Wymienialiśmy się z mężem (pracował gł. w weekendy i na popołudnia) i zatrudniliśmy nianię.
              • jdylag75 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 14:44
                Nie wpadłabym na tak przebiegły pomysł z tym zapisaniem, tylko do żłoba chodziło moje starsze dziecko i przy gadce -szmatce pochwaliłam się że jestem w ciąży, czysty zbieg okoliczności smile
                Co nie znaczy, że nie pracowaliśmy na zakładkę, zdalnie, nie mieliśmy niani i w awarynjych przypadkach nie wołalismy rodziny.
    • sumire Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 09:57
      Tak, też mnie wtedy zadziwiało przekonanie niektórych, że lockdown zaowocuje mnogością bejbisiów.
      A co do fali rozwodów i rozstań, to widzę to po własnym otoczeniu. Tyle na temat spokojnego cieszenia się czasem spędzanym z bliskimi smile
        • aandzia43 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 11:26
          W przypadku tych spragnionych siebie a nie znudzonych jeszcze daje często pozytywny skutek. I co najważniejsze: bezdzietnych i nie obciążonych perspektywą utraty pracy czy innego kataklizmu życiowego. Córka koleżanki w czasie pandemii zmieniła pracę na jeszcze lepszą, potem coś tam jeszcze w tej kwestii zmieniała żeby sobie dobrze zrobić, wyszła za mąż za chłopa z którym siedziała przez parę miesięcy 24/7 (czyli nabrała na niego jeszcze większej ochoty mimo klaustrofobicznych warunków), chętnie miałaby dziecko (zdrowie na razie nie pozwala).
          • jakis_wolny Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 03.03.21, 21:12
            aandzia43 napisała:

            > W przypadku tych spragnionych siebie a nie znudzonych jeszcze daje często pozyt
            > ywny skutek. I co najważniejsze: bezdzietnych i nie obciążonych perspektywą utr
            > aty pracy czy innego kataklizmu życiowego. Córka koleżanki w czasie pandemii zm
            > ieniła pracę na jeszcze lepszą, potem coś tam jeszcze w tej kwestii zmieniała ż
            > eby sobie dobrze zrobić, wyszła za mąż za chłopa z którym siedziała przez parę
            > miesięcy 24/7 (czyli nabrała na niego jeszcze większej ochoty mimo klaustrofobi
            > cznych warunków), chętnie miałaby dziecko (zdrowie na razie nie pozwala).
            >


            Jestem ciekawa czym zawodowo zajmują się ludzie, którzy siedzą ze sobą 24/7.
            Nie znam żadnej takiej rodziny w otoczeniu.
      • martishia7 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:11
        Tak, jak najbardziej. Aczkolwiek w większej skali to się na naszej demografii odbije (a raczej dobije). W 2017-2018 wyraźnie było widać trend rodzenia dzieci późnych i niepierwszych. Uważam, że to pokolenie, które się nie zrealizowało do końca w latach 2007-2009 (wtedy wzrost urodzeń zdusił kryzys kryzys) realizowało sobie odłożone urodzenia w postaci ostatniego rzutu na taśmę. Lockdown w połączeniu z bajzlem wokół aborcji sprawi, że się z tych decyzji wycofają, a za rok dwa dla 40-latek będzie już za późno.
        • iwoniaw Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:20
          Tak, ja myślę, że właśnie tych kolejnych dzieci starszych niż 30-letnich matek nie będzie. Oprócz kwestii, o których wspominasz, dochodzi jeszcze bezpośrednie doświadczenie z systemem szkolnym i oglądanie na własne oczy z bliska jego degrengolady (dla matek, które nie mają jeszcze starszych dzieci w szkole to nie ma aż takiego znaczenia, bo nawet jeśli coś na ten temat czytają/słyszą, to jest to dość abstrakcyjne). Osobiście za mniejsze wyzwanie uważam dziś perspektywę wstawania w nocy, odpieluchowania, karmienia etc. niż kilku(nasto)letniego kontaktu z czarnko-szkołą i nie jestem w gronie znajomych jedyną, która cieszy się, że dzieciom już bliżej niż dalej do końca przygody z tym systemem.
    • huang_he Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:03
      Kilka miesięcy temu, przy okazji Strajku kobiet, pojawily się tutaj wątki (jeden stworzylam ja) na temat rezygnacji z trzeciego, a czasem i drugiego dziecka. Warto wrócić, przeczytac i zobaczyć, jaki pazdziernik 2020 bedzie mial wplyw na czerwiec/lipiec 2021 (i porownac czerwiec/lipiec 2021 z tymnsamym okresem w 2020 roku).
    • jehanette Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:08
      To śmieszkowanie było dla mnie od początku obrzydliwe. Dla mnie jasne że każda kobieta która ma mózg i dostęp do antykoncepcji zrezygnuje z rozmnażania w tak niepewnych czasach - i to się będzie ciągnąć, bo młodzi ludzie teraz mają gorszy dostęp do pracy więc ich wejście w dorosłość będzie się opóźniać jeszcze bardziej.
      Natomiast draznily mnie te śmieszki, bo od razu pomyślałam o kobietach zamkniętych w domach z przemocowymi partnerami, które jeszcze mniej mają dostęp do pomocy, lekarzy i antykoncepcji sad i one faktycznie mogą w tym czasie zajść i to wcale nie jest zabawne sad
      • shmu Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 15:07
        Nie przychodzi ci do głowy, że ludzie/kobiety/rodziny są w różnych sytuacjach, mają różne spojrzenie na świat, poglądy. Nie wszyscy cierpią na pandemii. Wiele firm ma obroty jak nigdy, wielu szukało pracowników, wiele rodzin chętnie jest ze sobą w domu, dobrze się czuje w tej sytuacji. Wiele ludzi nie żyje w Polsce, wiele chce urodzić planowane czy nie planowane dziecko. Wyzywanie ludzi od bezmózgowcow, bo podejmują decyzje, które cię w żaden sposób nie dotyczą świadczy tylko o twoich ograniczeniach i tyle.
        • snakelilith Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 15:56
          shmu napisała:

          > Wiele ludzi nie żyje w Polsce

          A co to ma do rzeczy? Spadek liczby urodzeń jest obecnie trendem ogólnym w Europie. Kilka dni temu w regionalnym zachodnio- niemieckim dzienniku WAZ był artykuł o znacznym spadku liczby urodzeń w landzie Nadrenia Północna-Westfalia, co tłumaczone jest pandemią. Co ciekawe, spadek dotyczy też kobiet z emigranckimi korzeniami.
          Berliner Zeitung pisało za to już w listopadzie o spodziewanej wg wyliczeń Unicefu eksplozji urodzeń w krajach trzeciego świata. Efekt "stanu wojennego" dotyczył będzie więc krajów z brakiem skutecznej antykoncepji. W Indonezji np. ze względu na utrudnienia związane z covidem liczba tych, którzy korzystają normalnie z darmowych środków antykoncepcyjnych rozdawanych przez organizacje humanitarne, spadła o 10%. To pozwala na wyliczenia, że dojdzie tam do 375-500tys. dodatkowych niechcianych ciąż.
    • aguar Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:20
      Też mnie to śmieszkowanie mierziło. A poza tym uważam, że obecnie mamy w kraju i tak najlepszy dostęp do wczesnej aborcji (głównie farmakologicznej z wiarygodnego źródła) niż kiedykolwiek za panowania "kompromisu", nigdy tak otwarcie nie były oferowane namiary na miejsca, gdzie można uzyskać pomoc, tak przystępnie opisywana w internecie aborcja farmakologiczna, walka ze stygmatyzacją też już dała pewne efekty.
    • mama-ola Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:24
      martishia7 napisała:

      > Circa rok temu było nieco śmieszkowania, że hehe, lockdown może taki średnio pr
      > zyjemny, ale za to nam się dzietność poprawi jak w stanie wojennym!

      No właśnie bardzo mnie dziwiły takie przypuszczenia. Łapię się na tym, że jak tylko widzę kobietę w ciąży, to jestem w najwyższym stopniu zdumiona, jak można decydować się na ciążę w tym czasie. W głowie mi się to nie mieści. Jestem w stanie zrozumieć tylko te kobiety, które starały się wiele lat i nie mogły odpuścić.
      • aguar Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:27
        "Jestem w stanie zrozumieć tylko te kobiety, które starały się wiele lat i nie mogły odpuścić." Dokładnie mam tak samo. A spotkałam wczoraj 26-latkę w planowanej i też mi się nie mieściło w głowie, jak można się decydować w takim kiepskim momencie, gdy ma się jeszcze tyle czasu.
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 09:24
          Ano. Poza sytuacjami ekstremalnym, typu lata starań, ostatni dzwonek i in vitro w toku, pomysł rozmnażania się podczas pandemii jest pomysłem obłąkanym, przede wszystkim dlatego, że nie wiadomo, jak sytuacja się rozwinie w ciągu paru miesięcy i czy w razie jakichkolwiek komplikacji da się uzyskać pomoc.
      • martishia7 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:28
        Te które się starały długo i w końcu się udało, te które nie mają już czasu czekać, te które chcą zrealizować jakiś plan (dzieci w krótkich odstępach czasu i zamknięcie warsztatu). Tak całkiem się nie dziwię. Ale te które się wahały i nie były zdeterminowane, to raczej im się jajowody na kokardkę zawiązały na samą myśl.
      • huang_he Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:28
        To straszne, ale mam tak samo sad
        A rok temu o tej porze czułam zazdrość (cudownie wspominam okres ciąży, szczególnie tej pierwszej). Zazdrość, że dla mnie w sumie już koniec i świadomie na pewno się na to nie zdecyduję (co innego rok o tej porze dziecko z wpadki). Teraz czuję zdziwienie, współczucie i ulgę, bo teraz zarodek z wpadki terminowałabym jak najszybciej (za bardzo kocham swoje dzieci urodzone)
      • jehanette Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:33
        Mam to samo! Teraz to już są ciąże pandemiczne, do końca stycznia rodzily się jeszcze dzieci poczęte w marcu.
        Zakładam, że tych ciąż będzie jednak coraz mniej. Na wiosnę mogło się wydawać że to potrwa krótko, teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości że niestety nie.
        • olena.s Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 11:51
          Ale tych ludzi (może doprecyzuję: ludzi którzy mieli od marca 2020 stałe poczucie, że są zawodowo absolutnie bezpieczni), a w dodatku mieli jakieś tam chęci prokreacyjne nie ma odsetkowo aż tak wielu. Generalnie do wszystkich innych przyczyn podejmowania decyzji o dziecku/braku dziecka doszło również zachwianie poczucia bezpieczeństwa zawodowego a także lęk przed mniej wydolną służbą zdrowia. Więc można argument mamy-oli przyjąć.
          • aandzia43 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 12:13
            Zgadza się, nie ma tłumów rozmnażających się i dlaczego ich nie ma to wiemy. Ja się odniosłam do zdumienia Mamy-oli "w najwyższym stopniu zdumiona, w głowie mi się nie mieści", że w ogóle kobiety jeszcze w ciążę zachodzą. Marceli Szpak dziwi się światu. Co tu się dziwić, ludzi którzy nie wyciągają kopyt psychicznie i finansowo z powodu pandemii z jej atrakcjami też jest trochę, nawet jak my wyciągamy. Są pary które miały jakieś plany na najbliższe lata i stwierdziły że z powodzeniem mogą je realizować - kombinacja warunków życiowych i odporności na stres. Dziewczyna z grona okołopracowego: miała plan sprzed zarazy wziąć ślub latem i zajść w ciążę i go zrealizowała bez wahania. Za chwilę rodzi. Pierwsze dziecko, drugiego na lockdownie raczej by sobie nie dokładała wink
          • milupaa Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 12:31
            No u mnie na forum ciążowym, (od czasu ciazy się udzielam) sporo dziewczyn pozachodziło w druga ciążę, są albo już po porodzie albo będzie za kilka miesiecy. Nie przejmują się na zasadzie "jakos to będzie" i wady płodu to u innych mnie nie dotyczą. Takze ten....
      • 3-mamuska Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 09:35
        mama-ola napisała:

        > martishia7 napisała:
        >
        > > Circa rok temu było nieco śmieszkowania, że hehe, lockdown może taki śred
        > nio pr
        > > zyjemny, ale za to nam się dzietność poprawi jak w stanie wojennym!
        >
        > No właśnie bardzo mnie dziwiły takie przypuszczenia. Łapię się na tym, że jak t
        > ylko widzę kobietę w ciąży, to jestem w najwyższym stopniu zdumiona, jak można
        > decydować się na ciążę w tym czasie. W głowie mi się to nie mieści. Jestem w st
        > anie zrozumieć tylko te kobiety, które starały się wiele lat i nie mogły odpuśc
        > ić.


        Serio? No to masz coś z głowa co cię obchodzi kto i kiedy się rozmnaża.
        Widzę ze tolerancja ma się dobrze tylko w monecie aborcji jak już ktoś chce urodzić nie ma prawa do własnej wolności.
    • ingaki Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:42
      Zachowujecie się jak by był koniec świata czy nie wiadomo co, tak ludzie będą się rozmnażać to że wy już macie większe dzieci i spełniłyście się jako matki, nie oznacza że osoba która chce mieć dziecko już bo może właśnie i dobry czas mąż w domu pomaga praca zdalna może pozwala na częstszy odpoczynek. Czemu od razu jest mowa o głupocie ludzkiej? A w szpitalach położniczych nie jest źle, nie czekają na poród aż zrobisz badanie na wirusa, dopiero po porodzie robią albo jak sobie czekasz na poród. Wszystkie dzieci urodzone ostatnio mi znane mają się dobrze matki też, wszystkie badania w terminie.
    • olena.s Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:52
      Dodatkowo dodam, że kiedy wprowadzano 500 plus eksperci krytykujący to rozwiązanie mówili, że maksymalnym efektem demograficznym będzie przesunięcie reprodukcji. w czasie. Co nastapilo i od zeszłego roku (czyli potencjalnie ciąże z 2019) było widać, że efekt się wyczerpał. A covid dodał swoje, z tym, ze w liczbach zobaczymy to począwszy od kwietnia/maja 2021.
      Idioci spodzewający się prokreacji cowidowej liczyli na efekt stanu wojennego. Ale nie te czasy, nie ci luzie i nie ten dostęp do antykoncepcji co 40 lat temu. Oraz - jak komuny nie znosiłam - nie ten poziom lęku egzystencjalnego o pracę i dochody.
    • madami Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 10:59
      Pisałam o wcześniej ale mało kto kojarzył spadek urodzeń z zamknięciem, raczej było śmieszkowanie, że na pewno urodzi się więcej dzieci jak w stanie wojennym....

      Zamykanie ludzi o gospodarki to najgorsze co można temu narodowi i temu krajowi zrobić - będziemy mieć zapaść i kryzys na każdym polu, przypominam o 50 tys. zmarłych osób, których śmierć nie była związana z Covid - tych ludzi społeczeństwo zwyczajnie zamordowało.
    • shmu Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 11:01
      Może za szybko wyciągasz wnioski. Myślę, że ludzie nie rzucili się robić dzieci w pierwszy dzień/miesiac lockdownu, bo mieli inne zmartwienia na głowie, zajęli się organizacją pracy, domu itp. Chciałabym zobaczyć dane za rok na przykład. I żeby było jasne, nie mówię, że dzieci będzie więcej z powodu pandemii, ale wnioski będziemy w stanie wyciągnąć za kilka miesięcy dopiero (lub chciałabym zobaczyć statystyki kobiet, które są aktualnie w ciąży).
        • olena.s Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 13:27
          Pozytywem - zawsze! - jest to, kiedy sytuacja wymusza na durniach odrzucenie mrzonek i spojrzenie prawdzie w oczy. Sięgniecie po realne fakty, a nie ideologiczne bzdety.

          A prawda jest taka, że z kowidem czy bez, mamy mało młodych i dużo starych, przy czym ten rozziew będzie rósł. Nie da się obrobić tłumu starców grupką młodych. W związku z czym należy spojrzeć na fakty, a nie na zachcenia, i zastanowić się, co REALNIE można zrobić.
          Ja proponuję imigrację i podniesienie wieku emerytalnego. Ktoś inny może optować za przymusem rozrodu (podatki od niedzietnych/małodzietnych albo model Ceasusecu), zamknięciem granic dla osób poniżej 40 i nakazem powrotu dla naszej emigracji od 2004, obowiązek wykańczania osób powyżej np. 70 lat. No, można jeszcze liczyć na bardzo szybki rozkwit AI i robotyzacji, ale moim zdaniem nie jest to prawdopodobne.

          Nie widzę innych teoretycznych możliwości. Ty jakieś widzisz? Bo jeżeli nie, to przepraszam, ale to, czy ci się będzie podobał napływ cudzoziemców czy nie nie ma absolutnie żadnego znaczenia.
          • umi Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 03.03.21, 20:14
            I jaki w tym pozytyw? Nascigac ludzi nie znajacych jezyka i nie rozumeijacych kultury to kazdy d.bil potrafi. Tylko potem piwo trzeba wypic, ktorego sie nawazylo z glupoty i niekomepetencji. Ludzi obcych w danym miejscu trzeba integrowac. To jest czas- i kosztozerne. I w ogole nie jest pozytywne. Ty tez za to placic bedziesz, o ile bedziesz w takim spoleczenstwie zyla. Kosztem innych rozwiazan, oczywiscie. Wiec np. sektor sluzby zdrowia czy szkolnictwo bedzie lezalo i kwiczalo dla zwyklego obywatela, a rozwijalo sie tylko dla tych niszowcow. Tak jak to jest teraz np. z ulatwieniami dla studentow z Ukrainy, ktorzy sa otzrymuja duzo bardziej preferencyjne warunki niz rodzimi w Polsce (tyle, ze tam akurat wojna jest wiec sytuacja jest nieco inna, ale przyklad oddaje ogolna zasade).
            • bywalec.hoteli Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 03.03.21, 20:38
              Ukraińcy bardzo szybko uczą się polskiego, nie chodzą do meczetów, są pracowici i robią prace, których nie chcą Polacy, nie wysadzają się w powietrze, nie narzucają swoich zwyczajów ani swojej religii. Ci którzy się dobrze zasymilują maja tu dzieci które będą czuć się Polakami, tu kupują mieszkania, samochody, nakręcają także rynek wewnętrzny.

              Uważam, ze na agresji rosyjskiej na Ukrainę i wojnie tamże mocno zarobiła Polska, bo zyskała pewnie z 3 miliony obywateli, w zanim za tych którzy wyjechali z PL po 2005.
              Obowiązkiem naszego kraju jest wg mnie pomagać gospodarczo Ukrainie, a przy okazji otwierać polskie firmy tamże i budować polska sieć wpływów i współpracy.
              • umi Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 01:39
                Ukraincy to byl tylko przyklad samego mechanizmu. Bo akurat pod reka jest.

                BTW, Obowiazku moim zdaniem zadnego pomagac nie ma. Jest dobra wola i ludzka przyzwoitosc. Nie wiem ile Polsa zarabia czy nie na Ukrainie, natomiast jestem zdania ze kazdy narod jest w pierwszej kolejnosci sam odpowiedzialny za siebie. Roszczeniowe podejscie jest slabe. Nic sie nikomu od innych narodow nie nalezy za darmo. Mozna pomoc wykazujac dobra wole, natomiast jesli sie nic nie ma na sumieniu (np. Rosja teraz wobec Ukrainy ma i jak najbardziej jest winna pomoc i splate dlugu za agresje) to sie nie ma zadnego obowiazku. I warto byloby ocenic taka dobrowolna pomoc. A jesli ktos nie docenia, to pomoc jest w piach i strata czasu.
              • error.404 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 19:46
                Guzik prawda.
                Jak ktoś swoich dzieci nie wychowa, to akurat obcy się nim zaopiekują, jasne.
                Oni będą dbać o swoje rodziny, a nie o innych starców. Co zreszta jest zupełnie normalne i zrozumiałe. Ale oczywiście możecie się łudzić, ze obcy ludzie zadbają o Was na starość. Nie wiem, czemu mieliby to robić, ale ok. Bo z tego co czytam w innych wątkach to mało która ematka będzie mieć emeryturę wystarczajàcą na pokrycie kosztów opieki. A jeśli nawet, to opieka obcej osoby może wcale tak super nie wyglądać. Zwłaszcza gdy ematka po 80-tce będzie zionąć takim jadem, jak teraz za forum.
            • olena.s Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 03.03.21, 20:52
              >I jaki w tym pozytyw? Nascigac ludzi nie znajacych jezyk<
              No popatrz, szkoda, że nie miałas okazji wytłumaczyć tego ojcom założycielom USA, Koronie zakładającej Australię i Kanadę, Singapurowi i Izraelowi, a dawno, dawno temu różnym Sumerom, Indiom itp. Szwajcaria do tej pory nie dorobiła się jednego języka i też sobie jakoś radzi.

              Słowem - twój błąd polega na tym, że przeceniasz krótko/średnioterminowe problemu/koszty, a nie doceniasz zysków i krótko i średnioterminowych.
              • umi Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 02:00
                Ojcowie zalozyciele dopuscili sie ludobojstwa, tak uprzejmie przypominam. Ludzie ktorzy budowali USA to banda zlodziei ktorzy odebrali rdzennym Amerykanm ICH kraj. Serio chcesz sie powolywac na ojcow zalozycieli? Australia ma nie lepsza przeszlosc, z tym, ze tam ludzi za byle guano zsylali, wiec nie tyle sami jechali krasc i zabijac, co ich kraj ich tam zeslal wiec musieli sobie biedni radzic. Kanada niestety to samo, co USA. Izrael... eee.... wszyscy wiemy jak powstal, z tym ze to byly czasy prawie-kamienia-lupanego, wiec przynajmniej wszyscy byli na tym samym poziomie rozwoju i po rostu sie zarli ze soba.
                O Sumerach malo wiadomo, ale z tego co wiadomo nie wsadzalabym do jednego worka z dzikimi narodami. Indie to tez bardziej zlozona sytuacja.

                Wiec wszystkie przyklady jakby nie tego.

                Plus postulujesz do kraju fanatykow jednej opcji scignac jeszcze wiecej fanatykow, innych opcji. Ten problem jest juz w paru krajach. Nie wszyscy ludzie sa na takim samym poziomie rozwoju cywilizacyjnego. A fanatycy dowolej religii czy ideologii to zlo w czystej postaci. Postulujesz za mglisty przyszly zysk (ktorego nie bedzie, howgh) zainwestowac kase w ludzi, ktorzy maja wlasna kulture i tradycje i wcale nie chca przyjac cudzej.

                Samo prowadzenie geopolityki, w ktorym ludzie ktorzy nie chca wcale emigrowac musza opuszczac swoje kraje i jechac na zmywak do innych jest qrestwem. I dziwie sie, ze niektoryz tak to popieraja. Twoj tekst ze zwiedlym tylkiem tez jest zalosny, nie ciesz sie tak, gdybys sie urodzila w innym miejscu na siwtecie, moze sama bys musiala jechac na emigracje podawac szklanke wody innym zwiedlym tylkom.
                Niemcom sie udalo scignac Turkow ktorzy sie zasymilowali, ale zapomnieli, ze Turcja po reformach Ataturka sie zmienila. I zaczela odchodzic od islamu wp.rdalajacego sie w kazda dziedzine zycia. Teraz sie to znowu zmienia, gdyz rzad zmienili sobie na nienormalny. Za chwile ateisci tureccy moga zaczac byc w takiej samej d.pie jak polscy.
                Nie wiem, jak mozna tego nie rozumeic i zachwycac sie, ze ktos przyjezdza pracowac za przyslowiwa miske ryzu i sie nie asymiluje. I nie zasymiluje, bo jest w danym kraju za kare. Nie wazne, ile sie na to pieniedzy przep.przy. Kazda kultura jest specyficzna, kazda mentalnosc tez. Nie jest latwo to polaczyc. I takie polaczenie nie bardzo wychodzi na dobre.
                Na koniec - wszyscy zlodzieje z USA, Kanady czy Australii byli z jednego kregu kulturowego, tak uprzejmie zauwazam. Nie z roznych. Czarni robili za niewolnikow, podbijanie Nowego Swiata tak nie bardzo im szlo. A teraz im uszami wychodzi multikulti, od lat sie nie moga ze soba dogadac. Mimo ze od pokolen tam zyja, w tym samym kraju. Takze.. wybacz, ale podziekuje. Za moja kase, wole nie. Nie zwroci sie nijak. Plus jest to nieetyczne, ludzie powinni zyc we wlasnych krajach i wlasnych kulturach, nei byc na sile scigani do innych jako sluzba, bo miejscowym to podbija ego uncertain
                • olena.s Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 14:56
                  HIhihihihihi
                  A co w omawianym kontekście ma do rzeczy, czego się dopuścili WCZEŚNIEJ? Nic. Zupełnie nic.
                  Podtrzymuję: wiele krajów powstało i osiągało sukces POMIMO (a może z powodu?) tego, że na ich społeczeństwo składała się bardzo różnorodna grupa, zbieranina różnych narodów, języków, poglądów, wierzeń, ambicji, sposobów myślenia..

                  >Samo prowadzenie geopolityki, w k<
                  Zupełnie inna dyskusja, nie zbaczaj z tematu - ja ci tylko bardzo łagodnie przypomnę, że mówię o sytuacji nawracającej, począwszy od czasów, kiedy homo sapiens ładował się z Afryki do ziem neandertalczyków. Przemieszczanie się - najczęściej związane ze zmianami klimatu zresztą - jest rzeczą normalną.

                  >wszyscy zlodzieje z USA, Kanady czy Australii byli z jednego kregu kulturowego< A skąd takie bzdury pochodzą, przepraszam? Żaden uczciwy WASP AD 1830 by nie przyznał, że masowa imigracja katolickich analfabetów z południa czy wschodu Europy, albo ciut późniejsza imigracja z Azji, BW, Afryki to "jeden krąg kulturowy". Izrael przyswajał ludzi z Hiszpanii i Omanu, z Jemenu i Etiopii, z Polski i Francji. Różne języki, różne rasy, i wcale niekoniecznie jedno wyznanie. Singapur to mieszanka: Malezyjczycy, Indusi, Chińczycy. Na Sumer składały się dwa języki, dwa etnosy. W ogóle na kraje i imperia żyznego półksiężyca. Mieszanka jest tam, w naszej dawnej ojczyźnie, normą.

                  >bys musiala jechac na em<
                  Naturalnie. To jest norma: ludzie szukają lepszego dla siebie miejsca. Czasem jest w sąsiednim mieście, a czasem na innym kontynencie.

                  >innych jako sluzba, bo miejscowym<
                  O ego, islamie itp mi się nie chce, drogi strusiu. Pohamuj emocje, i spójrz na fakty: Polska się starzeje i to szybciej niż inne, też starzejące się, populacje Europy.. Starych coraz więcej, młodych coraz mniej. Siły roboczej mniej, długo żyjących emerytów więcej i więcej. Jak chcesz rozwiazać ten rebus? Proszę tylko o poruszanie się w granicach rozwiązań, które mają jakieś szanse sukcesu.
                  • umi Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 18:46
                    "Podtrzymuję: wiele krajów powstało i osiągało sukces POMIMO (a może z powodu?) tego, że na ich społeczeństwo składała się bardzo różnorodna grupa' - Ale ze niejednorodna, bo jedni panowie, a drudzy niewolnicy? Bo tak bylo w USA. Krag kultury europejskiej budowal Stany, nie zadnej innej. Nie byly niejedonorodne. Skladaly sie z ludzi z tego samego kregu kulturowego, nawet jesli roznych krajow. Kody kulturowe mieli duzo bardziej zblizony mniz dzisiejsze multi kulti.
                    A Australia w ogole byla brytjska kolonia karna. Nie ogolnoeuropejska nawet. Aborygeni nie budowali dzisiejszej Australii.

                    I nie, to nie bylo multikulti takie, jak sie dzisiaj postuluje. Europejczycy sie od Azjatow bardzo roznia. Pod wzgledem ogolnych kodow kulturowych, korzeni, mentalnosci. Nie ma takiejh przepasci kulturowej miedzy o\ludzmi z dwoch krajow europejskich jak miedzy czlowiekiem z Europy a np. Bliskiego Wschodu.
                    Co do Zydow nie masz racji, to jest hermetyczny narod. Ma swoje kasty i zwyczaje. Dzieki temu przez tyle wiekow rozproszenia zachowali tozsamosc. Nie robi multikulti, cos Ci sie niesamowicie miesza.

                    "Podtrzymuję: wiele krajów powstało i osiągało sukces POMIMO (a może z powodu?) tego, że na ich społeczeństwo składała się bardzo różnorodna grupa" - no, jak widac, dla arabskich emigrantow Europa nie jest chyba tym lepszym miejscem, skoro sie asymilowac nei chca i nie przyjmuja jej zwyczajow, za to wciskaja swoje. Powiedzialabym raczej, ze jest mniejszym zlem i nozem na gardle. I widac, ze nie bardzo im lezy.

                    "Podtrzymuję: wiele krajów powstało i osiągało sukces POMIMO (a może z powodu?) tego, że na ich społeczeństwo składała się bardzo różnorodna grupa" - Moze zamiast inwestowac w ludzi ktorzy sie i tak nie zasymiluja, zainwestowac we wlasnych obywateli, ktorzy sa zasymilowani, ale sp.przaja, bo nie maja jak zyc na miejscu? Ja wole placic na ludzi z mojego kregu kulturowego niz na tych z innego. Polska jeszcze nie wymarla, tak samo zreszta jak i cala Europa. Zaorywanie jej pod szalasy i meczety troche przedwczesne jest. Poza tym to bzdura, co piszesz, bo neiwyksztalceni, nei rozumiejacy jezyka i kultury mieszkancy Afryki nie bardzo czaja Europejski system i nie pomnazaja dochodu narodowego. Za to generuja mnostwo kosztow i zwiekszaja przestepczosc. Takze to sztuka dla sztuki jest.
                    Mam tez rade dla wielbicieli sciagania takich nieprzystosowanych, roszczeniowych ludzi. Mozna takie osoby wywozic do krajow ismalskich czy w ogfole afrykanskich. Zeby tam sobie zamieszkaly i zobaczyly w praktryce jak ci ludzie mysla i czy w ogile potrafia zyc w cywilizowany sposob. I zlote klamki sie nie licza, jesli za zlotymi klamkami siedza osoby o mentalnosci plemiennej.
                    • olena.s Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 19:52
                      >Ale ze niejednorodna, bo je< Niejednnorodną, bo rozpoczętą od anglosaskich protestantów, rozwinięto o wszystkie przymieszki - naturalnie, łącznie z czarnymi niewolnikami, przez Irlandię, Niemcy, Szwecję, Brytanię, Francję, potem Włochy, imperium rosyjskie z m.in. ludnością polską, Chińczyków, Meksykanów, Bałkany itd. Przy czym skończ ze swoimi wizjami "wspólnoty kulturowej" polska, bałkańska, ukraińska czy irlandzka mierzwa nie miała żadnej "wspólnoty kulturowej" z WASPami. I była masa problemów, a jakże. Niemniej USA przodowało przez 150 lat ze swoim melting potem do kórego dobijał kolejno cały świat z Japończykami włącznie..

                      > to jest hermetyczny n< Nie jest. . Ale mniejsza o to.
                      >no, jak widac, dla ar< Nie zgadzam się, ale nie jest to w ogóle istotne dla dyskusji.
                      O mentalności ze mną nie dyskutuj, mieszkałam dekadę w kraju muzułmańskim więc miałam okazję wyrobić sobie własny pogląd. Ale - to też nie jest temat dyskusji.

                      >aorywanie jej pod <
                      A prosiłam o jakieś rozwiazanie rebusu demograficznego zamiast emocjonalnych wytrysków? Prosiłam.
                      Jak rozumiem, dalej będziesz pakować łeb w piach, bo nie masz żadnego absolutnie pomysłu na racjonalne rozwiązanie. CBDU, niejako.
            • olena.s Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 03.03.21, 21:02
              >I jaki w tym pozytyw? <
              O, sorki. Jeżeli zaś pytasz odnośnie mojego twierdzenia, że przymuszenie strusi do wyciągnięcia głów z ciemnego miejsca, w jakim je aktualnie trzymają jest korzystne, to ci chętnie wyjaśnię.
              Póki strusie mogą zaciskać oczy, póty dialog (?) jest jałowy i obraca się wokół "święta tradycja - idiotyczna tradycja". Otwarcie oczu konfrontuje zaś strusie z realiami: na przykład ten twój zwiędły tyłek i szklanka wody. Na przykład to, jaka proporcja ludzi będzie wytwarzać, a jaka już tylko konsumować AD. 2065, i czy to może się jakoś spiąć, czy należy przyjąć, że nie da rady. Na przykład, jak będzie wyglądał odpływ z PL, kiedy ówcześni 20-30 latkowie zorientują się, że podatki są, jakie są, bo rozmaite umi, oleny czy Józie muszą od kogoś dostawać kaszkę i pampersy. Tak skonfrontowany struś - jeżeli nie jest idiotą absolutnym - musi więc zacząć się zastanawiać nad realnymi rozwiązaniami antycypowanych problemów. I musi patrzeć na to serio, tzn. musi rozważyć, czy warto jest decydować się na milsze sercu rozwiązanie, której jednak ma zaledwie 15% szansy na sukces, czy na mniej miłe rozwiązanie, które tych szans ma na przykład 52%.
    • milupaa Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 11:54
      Co do tych rozstań i rozwodów to trudno mi uwierzyć że winny jest lockdown. Ze dobre związki się porozpadaly? Pewnie i tak by się rozpadły tylko nie wszystkie na raz i cała zagadka. Lockdown to przyspieszył.
      Za spadek liczby urodzeń odp jest trudna sytuacja, też ekonomiczna i brak praktycznie prawa do aborcji.
      • iwoniaw Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 25.02.21, 13:17
        To zależy, jak rozumiesz słowo "winny" - można uznać, że super związkom nic nie zagrozi w żadnych warunkach, natomiast trudno nie zauważyć, że gdy ludzie mają więcej zmartwień i stresów, łatwiej im też o gwałtowniejsze reakcje na nieporozumienia, które w innych okolicznościach rozwiązywaliby inaczej - i w tym sensie imo lockdown faktycznie dobił niektóre związki, które mogły bez niego csłkiem dobrze (!) funkcjonować.
          • bulzemba Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 09:58
            Bywalec liczyć się naucz. W latach 80 był boom. Ale to było echo BOOMU powojennego.

            Z resztą w tamtych latach przynajmniej w moim środowisku normalni ludzie mieli 2 dzieci. Jedynak był wynikiem problemów zdrowotnych, przy trzecim dziecku patrzono z politowaniem.
            • yuka12 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 11:29
              Jestem starsza od Triss i pamiętam, że w latach 70. na moim osiedlu przeważały rodziny z 2 dzieci, sporo też było jedynaków. Na rodziny powyżej 3 patrzono podejrzliwie. Koleżanka z klasy pochodząca z wielodzietnej rodziny (5 dzieci) była pytana, jak sobie radzą i w ogóle wzbudzała pewne zainteresowanie. Ale i ona i jej rodzeństwo dibrze się uczyli i byli ogólnie zadbani, więc większej sensacji nie wywoływali.
              Natomiast pamiętam ten boom z lat 80., bo nagle zaroiło się wokoło od kobiet w ciąży czy małych dzieci. Z tym że na ogół to było maks. 3 dziecko, czasem kobiety decydowały się na 2, jak pierwsze podrosło. Dzieci było dużo, bo miało te dzieci pokolenie powojenne, kiedy był duży wzrost urodzeń. Np. mój teść miał 7 rodzeństwa, teściowa 3, moja mama 6, a ojciec 5. Stąd m. in ten boom. Ale spośród tego całego rodzeństwa (25 rodzin) tylko dwie osoby miały więcej niż 3 dzieci, a wśród wnuków nawet ta 3 jest rzadkością.
                • morekac Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 12:12
                  Tak, to było pokłosie boomu lat 50tych. Obejrzyj sobie liczb urodzeń lat 50 tych: każdy rocznik od 1950 do 1958 to było powyżej 750 tys dzieci (i nigdy nie było w PL wiekszego przyrostu naturalnego). Potem od 1975 do 1985 znowu była górka - nie, to nie Jaruzelski ze stanem wojennym uratował w Polsce dzietność, to po prostu do rozmnażania wzięli się ludzie z wyżu demograficznego lat 50 tych.
                • martishia7 Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 04.03.21, 15:38
                  To się nazywa "echo wyżu". Każde kolejne jest coraz słabsze. A moim zdaniem - to w 2007-09 roku przedwcześnie zdusił kryzys. Odbiło potem nieco w 2017 - moim zdaniem to co zrobiło wówczas różnicę, to ludzie którzy wcześniej się nie zrealizowali w pełni - wykonali rzut na taśmę (spory udział urodzeń u kobiet 35-40 i 40+).
                  • bulzemba Re: Czy to już czas na "aniemówiłam"? 05.03.21, 05:49
                    Rozumiem że kolejne echa są coraz słabsze ale nie udawajmy że demograficzny dół to zupełnie nowa kwestia.

                    Coś spartaczony. I to jest psute od lat bo delikatnie licząc to w latach 50 był boom, w latach 70- 80 rodziły się jego dzieci. Zatem około 2000 roku powinny być ich wnuki, a teraz prawnuki.
                    Natomiast my tu dyskutujemy dlaczego kobiety Ur. W latach 70- 8