Dodaj do ulubionych

Jakie to pyszne było!

26.02.21, 13:20
Dzisiaj obiad: w domu nic przygotowanego, i własciwie niczego, żeby coś szybko zrobić, lodówka niemal pusta. Nawet kaszy gryczanej nie znalazłam w szafce, jakieś puszki na czarną godzinę, ale zupełnie nie miałam ochoty. Ostatecznie znalazły się: ryż (resztka) , soczewica (pomarańczowa) i cebula (duża). Ugotowałam ten ryż z soczewicą, a potem wrzuciłam na patelnię z zeszkloną cebulą. Do tego harissa i troszkę soli. Plus szklanka kefiru jako popitka. Na deser kromka czystego ziarna z powidłami.
Jeden z najsmaczniejszych obiadów w zyciu, przygotowanie 15 minut, koszty - ja wiem? 5 PLN?

Miałyscie takie kulinarne przygody wynikające z tego, że w domu prawie nic nie ma?
Obserwuj wątek
    • stephanie.plum Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 13:31
      ha, ja wczoraj zrobiłam kaszę gryczaną i... eee... był jeszcze por i pół puszki groszku, więc pokroiłam i poddusiłam por, dodałam gotowaną kaszę i groszek, podsmażyłam.

      do tego pekinka zaprawiona cytryną, oliwa, sól i posiekana zielona część pora.

      to była uczta.
    • alpepe Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 14:50
      Ja ostatnio zrobiłam zupę z soczewicą, ale to dlatego, że kiedyś kupiłam przecenione puszki soczewicy i w sumie to żałowałam. Wyszło super, ale jadłam tylko ja i przyjaciel, córka oczywiście wzgardziła, bo tak.
    • bi_scotti Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 14:52
      O kurcze, poczulam sie jak classic teenager - w opisanej sytuacji - pizza delivery big_grin Zdecydownie NIE ryz z lentils, sorry. Ale fajnie, ze innym smakuje - cud swiata w tym zesmy tacy rozni smile Cheers.
      • nangaparbat3 Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 16:07
        No popatrz, a ja się naczytałam o tej soczewicy z ryżem u Bukriejewa, co najmniej dwa razy mówi o niej, wiec łatwo mi przyszło. I jeszcze mam w pamięci ryż z grochem, czym się żywili bohaterowie jakichś bajek z dzieciństwa - wietnamskich? W Peru biedacy żywią się ryżem z kartoflami i fasolą - to już mnie przerasta.
        Pizza w porządku smile
        • bi_scotti Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 16:30
          Kocham Grecje, Grekow & Greek cuisine ale ryz + ziemniory + bulka zawsze mnie przerastaja big_grin I nie dlatego, ze jestem jakos ultra anti-carbohydrates wink No, no, po prostu, jak dla mnie one wszystkie moglyby w ogole nie istniec i tez byloby fajnie na swiecie - podobny stosunek mam do wszelkich pasta, noodles, quinoa, cuscus, kasze ktoregokolwiek gatunku etc. Gdy nie ma nic innego do jedzenia - fine, zjem nawet jakies linguini czy inne soba ale to nigdy-przenigdy nie bedzie my first choice smile No mowie - fajnie, ze nie jestesmy tacy sami ... rowniez w gustach kulinarnych. Cheers.
    • snakelilith Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 14:55
      Wczoraj miałam w lodówce kilka pieczarków, już nie pierwszej młodości i resztki selera naciowego, też na granicy do kompostnika. Przysmażyłam wszystko na oliwie z cebulą i czosnkiem, dodałam trochę creme fraiche (kupuję kilka kubków na raz, więc zawsze mam), sos sojowy, pieprz, pietruszkę z zamrażarki i do tego pozbierane z kilku napoczętych paczek mieszane spaghetti (trochę zwykłe, trochę z razowej mąki). Potarałam na to jeszcze resztki sera (odrobina parmezanu i starego gouda) i w restuaracji lepiej by nie wyszło. Deser był uczciwy, bo miałam jeszcze waniliowe lody.
    • bei Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 14:59
      Zabrzmiało bardzo smacznie!

      Dzisiaj zeszło mi dłużej w ogrodzie (dłużej, niż planowałam), i danie obiadowe zrobił syn (16 latek)- poddusił pieczarki , dorzucił do nich ziemniaki ugotowane na parze (krojone w ósemki), podał z ogórkami kiszonymi. Zupa była z wczoraj . Zjedliśmy b chętniesmile
    • elinborg Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 15:59
      Zawsze mam jajka, jakieś warzywa, więc w sytuacji, gdzie nic innego nie ma, robię omlet z dodatkami. Albo coś a la frittata.
      Ryżu nie lubię, ale makaron ryżowy już tak, do tego warzywa, sos sojowy, pięć smaków i jest wypas. Jak mam tofu to już w ogóle..
    • segregatorwpaski Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 18:11
      Na kryzys w lodówce mam spaghetti aglio olio e peperoncino. Papryczki w oliwie (pyszne!) kupuję w lidlu, w słoiczku, ponieważ to ostre i mało się używa za jednym razem już mi dwa razy zaczęło pleśnieć w lodówce, dlatego teraz otwieram słoik i porcjuję i mrożę - mam takie 'dawki' na raz, czosnek używan nagminnie, zawsze mam zapas, a pietruszka rośnie zawsze w doniczkach. Makaron spaghetti, od biedy jakieś wstążki też - zazwyczaj mam spory zapas. Uwielbiam. I uwielbiam krótki czas jaki jest potrzebny na przygotowanie tego dania.
    • solejrolia Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 20:04
      Oczywiście, ze miewam takie akcje. W sumie u nas też dziś był taki obiad trochę na szybko, i chociaż akurat planowałam, to spokojnie może być awaryjnym.
      Zrobiłam tortillę espanola i do tego szklanka kefiru. PYCHA.
    • shmu Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 21:33
      Mhm. Boczek zesmazony z cebulką, do tego przesmażona starta marchewka i na koniec suszone pomidory z oleju (żeby przełamać słodki smak marchewki). Musi byc to dość tłuste, i konsystencji jak sos czy pesto. Na makaron (ja najbardziej lubię tagliatelle o smaku grzybowym, ale mogą być świderki). Posypać parmezanem. Mniam mniam.
    • bi_scotti Re: Jakie to pyszne było! 26.02.21, 23:11
      To tak jeszcze poplyne ciut (kajakiem wink) na fali wspomnien. Moi rodzice, ktorzy w swoim czasie przeszli kazde straszny glod, miesiace/lata niedojadania etc. (taki honest hunger, ktory niektorym/wielu niszczyl i cialo, i dusze uncertain) nigdy nie przywiazywali zadnej wagi do jedzenia, zapasow no bo mieli utrwalone, ze zawsze wszystko mozna stracic w jednej minucie a food na miesiace/lata i tak sie nie odlozy, wiec szkoda marnowac energy na takie zabiegi smile W zwiazku z tym, from time to time w domu bywalo almost NIC do jedzenia. I wtedy np. tatus kroil cieniutko starawy chleb (czesto BARDZO starawa koncowke jakiejs cwiartki), mama rownie cieniutko jakas ostatnia cebule, chleb do piekarnika na chwilke, cebula na patelnie z jakimkolwiek zachowanym tluszczem i ... byla kolacja smile Do tego herbata i tatus przy pianinie, i pukanie sasiada czy mozna posluchac ... i sasiadka przynoszaca "cos" do herbaty (bo sasiadka byla taka true homemaker - zawsze z zapasami i ciastem smile) a potem jeszcze wypukiwalo sie w podloge znajome malzenstwo, ktore gralo na wiolonczelach, przychodzili z ich przychowkiem i tez czyms na stol ... I bylo wiecej muzyki a potem jeszcze jakies opowiesci. Ciagu dalszego nie pamietam, bo budzilam sie nastepnego rana w poczuciu, ze swiat jest piekny. A kayak wspomniany w pierwszym zdaniu, bo moi rodzice kochali splywy i na splywach tez bywalo biednie, przeciekajace brezentowe namioty, cebula i ziemniaki, no ale tez zawsze byla muzyka i opowiesci, i czasem nawet jacys okoliczni wiejscy ludzie sie dolaczali a wtedy to i good food sie pojawial ... i chyba jakies %%% dla doroslych wink
      Nanga - obudzilas Monster Wspomnien ale czasem i ten Monster ma prawo poodychac na ematce wink
      Have a great weekend ... z muzyka, good food i jakimis opowiesciami, po ktorych ma sie piekne sny smile Cheers.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka