Dodaj do ulubionych

covid - wątek zbiorczy

01.03.21, 10:34
Ten wątek będzie (chyba pierwszy raz w moim życiu) na poważnie.
Ponieważ co chwilę pojawiają się kolejne wątki z różnymi pytaniami o covid, a w odpowiedziach często pojawiają się stwierdzenia wprowadzające w błąd (w stylu: "jak masz węch i smak to nie covid"), proponuję zebrać tu spis naszych kowidowych doświadczeń i przykleić go na górze strony.

1)od kogo się zakaziłaś/łeś, w jaki sposób
2)ile trwała inkubacja
3)jakie były objawy
4)czy i po jakim czasie zrobiłaś/łeś test i jaki
5)jakie dostaliście porady od lekarzy
6)ile to trwało
7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie
8)inne ciekawostki

Obserwuj wątek
    • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 11:04
      Wpisuje się w wątek żeby podbić ale nie sądzę by miał powodzenie - z poważnymi wątkami tak bywa, że nikt nie bierze ich na poważnie. Zwłaszcza , ze na forum na poważnie covid biorą te osoby, które go przechorowały ( nie myślic z przeszły bezobjawowo czy skąpoobjawowo)
      • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 11:40
        Pytam właśnie te osoby które przechorowały ;P, z myślą o osobach, którym akurat zaczyna się jakaś infekcja i próbują zracjonalizować sobie, że to tylko przeziębienie, ale na wszelki wypadek zakładają wątek "czy mogę mieć kowid".

        Gdyby takie osoby miały więcej dostępu do informacji na ten temat, to może nie łaziłyby bezsensownie między ludźmi i nie kaszlały ludziom w twarz, tak jak pisda od której to złapałam. Dzięki temu też może zachorowań byłoby mniej.
          • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 12:54
            onewoman napisała:

            > Skąd wiesz że od niej i że miała covid?

            Po pierwsze miała ciężki duszący kaszel - identyczny jak u mojego ojca, gdy mu się zaczęło rozwijać zapalenie płuc.
            Po drugie, to była jedyna sytuacja, gdzie miałam kontakt z kaszlącą osobą 1:1. W poprzednich dniach spędzałam czas z kilkorgiem osób i żadna z nich nie była ani nie jest chora.
            • ultimate.strike Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:29
              Po pierwsze miała ciężki duszący kaszel - identyczny jak u mojego ojca, gdy mu się zaczęło rozwijać zapalenie płuc.

              Miałem ciężki, duszący kaszel aż do wyrzygania, prez miesiąc, plus utrata smaku, gorączka. To nie był Covid gdyż było to na początku stycznia 2020. Mało tego, poowa kolegów z pracy też to miała, a także moi znajomi w Polsce (nie przebywałem wtedy w PL i przed dłuższy czas nie miałem z nikim z Polski bezpośredniego kontaktu. To było zwykłe przeziębienie o objawach Covida.
              • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:33
                ultimate.strike napisał:

                > Po pierwsze miała ciężki duszący kaszel - identyczny jak u mojego ojca, gdy
                > mu się zaczęło rozwijać zapalenie płuc.

                >
                > Miałem ciężki, duszący kaszel aż do wyrzygania, prez miesiąc, plus utrata smaku
                > , gorączka. To nie był Covid gdyż było to na początku stycznia 2020. Mało tego,
                > poowa kolegów z pracy też to miała, a także moi znajomi w Polsce (nie przebywa
                > łem wtedy w PL i przed dłuższy czas nie miałem z nikim z Polski bezpośredniego
                > kontaktu. To było zwykłe przeziębienie o objawach Covida.
                >

                Acha. big_grin
                No jak styczeń, to nie kowid, faktycznie. big_grin
                Plandemii nie ma i nie było. tongue_out
              • dyzurny_troll_forum Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 15:26
                ultimate.strike napisał:

                > Po pierwsze miała ciężki duszący kaszel - identyczny jak u mojego ojca, gdy
                > mu się zaczęło rozwijać zapalenie płuc.

                >
                > Miałem ciężki, duszący kaszel aż do wyrzygania, prez miesiąc, plus utrata smaku
                > , gorączka. To nie był Covid gdyż było to na początku stycznia 2020.

                Też miałem taką chorobę z najgorszym kaszlem życiu, tak mnie szarpało, że myślałem, że się uduszę. Albo płuca wypluję. Co ciekawe objawy wystąpiły po 5 dniach po kontakcie z dużą grupą Azjatów. To też nie był Covid by to był początek lutego '20
            • ga-ti Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:31
              Zarażają nie tylko kaszlący! Ja złapałam w pracy, koleżanka, która zachorowała tydzień wcześniej nie kaszlała (zaczęła kaszleć kilka dni po wymazie, gdy już w domu siedziała). Wydychała dziada, który sobie beztrosko wisiał w powietrzu i czekał, aż ktoś go wciągnie. Padło na mnie i jeszcze jedną koleżankę.
      • boogiecat Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 12:13
        Ja tam biore na powaznie powazne watki jak i kofita- mimo, ze nie chorowalam.

        Mam tylko doswiadczenia znajomych, ale ziucie chyba chodzi o polskie warunki. W kazdym razie nikt sie nie zastanawia, czy sie testowac w razie objawow, a nawet bez, i kiedy- idzie sie na test i jakby co robi od nowa kilka dni pozniej.

        Kazdy koniec kwarantanny w razie bycia kontaktem chorego tez jest oczywiscie wienczony testem (ale zasady kwarantanny kontaktow sa inne niz w Polsce).
    • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 11:22
      Zacznę:

      1)od kogo się zakaziłaś/łeś, w jaki sposób

      W pracy. Kobieta dostała przy mnie ataku duszącego kaszlu. Miałam prawidłowo założoną maseczkę, stałam przed nią w odległości pół metra, ona maseczkę też miała, ale zsunęła ją na czas kaszlu i skłamała, że się zakrztusiła.

      2)ile trwała inkubacja

      Dwa dni od kontaktu zaczęłam czuć, że mnie coś zaczyna rozkładać.

      3)jakie były objawy

      U mnie, ból głowy, drapanie w gardle, rozbicie, zmęczenie, uczucie zimna. Później delikatny, raczej mokry kaszel, napady bólu oczu, mdłości, czasem biegunka, degradacja błony śluzowej w nosie (choć kataru nie było za bardzo). Brak gorączki. Smak pozostał, węch osłabł, ale generalnie jest. Saturacja 99.

      U mojego ojca: totalne rozłożenie na łopatki, ból głowy, ogromne osłabienie, gorączka skacząca od 36-38, ból głowy, uczucie ciężkości w klatce piersiowej, ciężki duszący kaszel, rozwinęło się zapalenie płuc. Smak i węch pozostał. Saturacja 91 - co całą rodzinę wprawiało w panikę, ale prawdopodobnie już wcześniej miał ją słabszą. Obecnie, po wyleczeniu zapalenia płuc miewa w porywach 93.

      4)czy i po jakim czasie zrobiłaś/łeś test i jaki

      Zrobiłam test antygenowy (nie chciałam czekać na wynik pcr, bo bym była od razu na kwarantannie, a podejrzewałam, że to nie kowid) drugiego dnia od rozpoczęcia objawów, a trzeciego po kontakcie z zakażoną.

      5)jakie dostaliście porady od lekarzy

      ja: aspiryna, nawadnianie, sprawdzanie temperatury, saturacji, porzucenie suplementów typu wit d, wit c,

      ojciec: ibuprofen (lepiej mu zbijał gorączkę od paracetamolu), neozine na początku, antybiotyk gdy rozwinęło się odkowidowe zapalenie płuc+probiotyk i to co ja wyżej (wyraźne zalecenie porzucenia suplementów)

      6)ile to trwało

      Po 10 dniach kwarantanny, pozostało tylko osłabienie, potliwość i odkrztuszanie resztek gluta.

      U mojego ojca wszystko trwało ponad 3 tygodnie i jeszcze długo potem był osłabiony.

      7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie

      Ja jeszcze nie wiem.
      U mojego ojca mgła kowidowa, osłabienie, znaczne przerzedzenie włosów.

      8)inne ciekawostki

      Nie zakaziłam partnera (lub był bezobjawowy), pomimo, że się nie izolowaliśmy. Tak samo mój ojciec nie zakaził mojej mamy.
      Dzwoniła do mnie policja, sanepid i wojsko na idiotyczne pogaduszki. tongue_out Aplikacji nie kazano zakładać, ani pokazywać się w oknie.

      Z ciekawostek od lekarza:
      u pacjentów ze słabą saturacją, trzeba pilnować, żeby nie leżał zbyt długo w jednej pozycji - obracanie w łóżku poprawia saturację.
      • h_albicilla Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 07:43
        >>>porzucenie suplementów typu wit d, wit c,

        Jakiż to geniusz wydał takie zalecenia?

        Witamina D ma tony piśmiennictwa naukowego jeśli chodzi o jej rolę w funkcjonowaniu układu immunologicznego. Witamina C jest silnym antyoksydantem - zmniejsza uszkodzenia spowodowane wolnymi rodnikami w przebiegu stanów zapalnych.
        • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 09:19
          Tak, witaminy są cudowne i należy mieć ich właściwy poziom PRZED covidem, wtedy się przechodzi go lżej.
          W trakcie nie należy ich suplementować.

          >Jakiż to geniusz wydał takie zalecenia?

          Mój lekarz.

          A oprócz niego, ministerstwo zdrowia i wszyscy lekarze we Francji.
          • h_albicilla Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 16:18
            Piramidalna bzdura, może dlatego tak długo sie z tym kowidem męczycie.

            Myśmy leczyli niedawno z kowida seniorkę (ponad 90lat). Na szczęście seniorka nie ma internetu i nie wie, że witamin nie należy brać więc jak się zaczęły objawy od razu sama zaczęła brać mega dawki witamin, które akurat miała w domu. Potem napompowaliśmy ją jeszcze innymi, plus mocnymi antyoksydantami typu astaksantyna.

            Wynik? Seniorka trochę pokaszała, pomęczyła się z bólem głowy i ogólnym osłabeniem kilka dni, ale nie doszło nawet do zapalenia płuc. Co więcej po kowidzie i naszym leczeniu dramatycznie poprawił się nastrój i stwierdziła, że jakby stawy ja mniej bolą (jej głowny problem od kilkunastu lat) i teraz suplami pompuje się sama.
              • h_albicilla Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 05:57
                Dla przypomnienia:
                www.skynews.com.au/details/_6213820539001

                Profesor z Australii wyleczył mega dawką wit C pacjenta z kowidem, który był w bardzo złym stanie, na respiratorze, z upośledzoną funkcję nerek.

                Pacjent po witaminie C zamiast do piachu, jak to niektórzy tutaj prognozują, wyzdrowiał i poszedł do domu.
                • fibi00 Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 07:54
                  h_albicilla napisała:

                  > Dla przypomnienia:
                  > www.skynews.com.au/details/_6213820539001
                  >
                  > Profesor z Australii wyleczył mega dawką wit C pacjenta z kowidem, który był w
                  > bardzo złym stanie, na respiratorze, z upośledzoną funkcję nerek.
                  >
                  > Pacjent po witaminie C zamiast do piachu, jak to niektórzy tutaj prognozują, wy
                  > zdrowiał i poszedł do domu.


                  Ja już o tym pisałam w maju na forum, kiedy sami byliśmy po covidzie. Wtedy wszyscy mnie wyśmiali... Witaminę D i rutinoscorbin brałam od lutego a kiedy zachorowalismy na covid bratowa gdzieś wyczytała o tej witaminie c i d i powiedziała że mamy przez pierwsze 2-3 dni brać końskie dawki. Ja brałam 5 witamin d na raz a witaminę c (najmocniejszą dawkę jaka była w aptece) co 1-2 godziny. Covid przeszłam dosyć łagodnie, jak przeziębienie choć może nawet przy przeziębieniu gorzej się czuję bo mam zapchany nos i nie mogę oddychać. Nie wiem czy to zasługa tych witamin czy nie ale napewno mi nie zaszkodziły a wierzę że pomogły.
                • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 09:07
                  h_albicilla napisała:

                  > Dla przypomnienia:
                  > www.skynews.com.au/details/_6213820539001
                  >
                  > Profesor z Australii wyleczył mega dawką wit C pacjenta z kowidem, który był w
                  > bardzo złym stanie, na respiratorze, z upośledzoną funkcję nerek.

                  o borze 🤦
            • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 19:27
              Po prostu seniorka przeszła tak a nie inaczej tę chorobe
              Jest tyle zmiennych, zależnych od warunków wyjściowych organizmu, indywidualne kwestie- że nic nie można stwierdzić na pewno
              Ja też brałam wit- tak jak brałam przed . Suplementowałam d3 -tak jak to robię co roku o tej porze.
              U mnie też nie doszło do zapalenia płuc a sama męczarnia z covid trwała kilka dni. I czego to dowodzi ?
              Ano nie tego co chciałas przekazac
            • boogiecat Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 21:37
              piramidalna bzdura mowisz, seniorka wyleczyla sie sama suplementujac sobie mega dawki witaminy D i inne... (bajdelej, wlasnie to internety zalecaja)

              rozumiem poczucie sprawczosci i zajebistosci, po latwiutkim wykaraskaniu sie babci z glupiego stanu zapalnego, ja tez mysle czasami (jak pilam) ze moje cudowne wschodnie geny chronia mnie przed wirusem, ale zejdzmy na ziemie

              witamina D, na ten przyklad, owszem wzmacnia uklad immunologiczny, ale:

              - zadne badania nie wykazaly zwiazku miedzy witamina D wogole, a odpornoscia na infekcje drog oddechowych (juz nie mowiac o wysokich "mega dawkach")

              - i jakby najwazniejsze- naukowcy przestrzegaja przed suplementacja bez nadzoru lekarskiego, gdyz istnieje powazne ryzyko zrypania sobie zdrowia, albowiem witamina D nie jest ewakuowana z moczem i jej zbytek moze prowadzic do tak wysokiego stezenia wapnia we krwi, ze lapie sie kamienie nerkowe i/lub hypercalcemie- no generalnie mozna sie przekrecic na wlasne zyczenie
              tym bardziej, ze z tego co czytam, hypercalcemia latwiej atakuje przy obecnosci innych chorob

              wiec moze teraz lepiej sprawdzcie babci nerki
              • umi Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 22:56
                Czym motywuja nie branie suplementow? Poza tym, ze one moga byc zle jakosciowo? To co pisze to nie jest porada lekarska i zastrzegam, ze nie biore za to odpowiedzialnosci, ale z tego co wiem suplementow sie nie bierze przy antybiotykach. Bo niektore uposledzaja bakcylom zdolnosc syntezy tychze. Aby kopnely w kalendarz. Wiec jak sie je dokarmi to natybiotyk nie ma sensu.
                Czemu przy covidzie we Francji odradzaja suplementacje? Ta suplementacja go jakos dokarmia? Bo chyba nic o tym nigdzie nie ma zeby przegryzal witaminy. A w infekcji wirusowej raczej vit C i D przydatna bardzo jest.
                • boogiecat Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 08:17
                  Co do witaminy D, napisalam wyzej- brak dowodow na skutecznosc, potrzeba zbadania jej poziomu w organizmie zeby nie przesadzic.

                  Co do witaminy C, ostatnie konkluzje sa takie, ze raczej nie pomaga lzej przejsc choroby, natomiast dysfunkcje systemu regulacji wit.C w organizmie moga wrecz sie przyczynic do ciezszego przebiegu. Wysokie dawki wit.C falszuja rowniez czesto badanie poziomu glukozy we krwi.

                  I tak, zwyczajowo przepisuje sie witaminy na infekcje wirusowe, ale tu mamy nowego wirusa.
                  Pelno badan przeprowadzono w temacie roli witamin od poczatku kofita, naukowcy sie rzucili na ten trop, ale na razie wynika z nich tylko to co opisuje. Na pewno robione sa nowe proby kliniczne i temat nie zostal porzucony.

                  Mysle, ze w skrocie globalnie chodzi o ostroznosc, zeby primo non nocere.
                    • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 10:20
                      ale to nie jest zwykła infekcja tylko zakażenie z powikłanym przebiegiem
                      to nie są zwykłe infekcje w czasie których ubierasz sie cieplej ale wychodzisz z domu-no przy gorszym samopoczuciu siedzisz. w domu
                      to jest infekcja która kładzie do łóżka na minimum kilku dni i zabiera ci je z życiorysu. W której leżysz, nie chodzisz, masz gorsze krążenie krwi. Infekcja, która przy okazji daje różne prezenty : zapalenie ukł.moczowego, zakrzepy,zapalenie płuc, zapalenie zatok, zapalenie gardła, zapalenie spojówek, choroby układu trawiennego i wysypki itd

                      Jesli ta babcia istnieje a nie jest trollowskim wymysłem to fajnie, ze jej sie udalo. Ona nie wyleczyła covida bo samego w sobie covida sie nie leczy-leczy się wynikajace z niego powikłania. Babcia takich nie miała. Ma szczęście i tyle
    • 1012ja Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 12:11
      1)od kogo się zakaziłaś/łeś, w jaki sposób
      W pracy. O osoby, która pracuje w tym samym pokoju.
      2)ile trwała inkubacja
      Trudno powiedzieć po prostu czułam się jak przy przeziębieniu. Cały czas chodziłam do pracy. Byłam już sama. Jak już mi przechodziło to zorientowała się, że nie mam węchu.
      3)jakie były objawy
      4)czy i po jakim czasie zrobiłaś/łeś test i jaki
      Nie robiłam testu bo i po co.
      5)jakie dostaliście porady od lekarzy
      6)ile to trwało
      ok. 7 dni.
      7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie
      Uważałam , że nie ale być możne szybkie męczenie się jest po covidowe albo wynika z nadwagi.
      8)inne ciekawostki
      Jak przyjdzie moja kolej na szczepienie to zbadam przeciwciała i podejmę decyzję.

    • triss_merigold6 Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 12:14
      Odpowiedź będzie krótka.
      1. Moja młodsza, test przed planowanym przyjęciem do szpitala wykazał covid+, zero objawów. Test u mnie w tym samym czasie covid-, też zero objawów. Powikłań nie ma.
      Syn, partner - zero objawów, nie zgłaszałam ich do kwarantanny, udało się ominąć.
      Dzwonił sanepid, pediatra córki, MOPS czy zrobić zakupy. Żadna policja czy WOT się nie pojawiły.

      2. Mój ojciec z milionem chorób współistniejących, test w ośrodku opieki wykazał covid+, zero objawów (testowani byli wszyscy pacjenci, bo ktoś z personelu zachorował).
      3. U mojego partnera w pracy zachorowali wszyscy poza nim, kilka tygodni później mieli testy na przeciwciała i tylko on nie miał.
        • triss_merigold6 Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 12:45
          Jak najbardziej możliwe, zarówno lekarz ze szpitala, jak i pielęgniarka z ośrodka powiedziały, że nie wierzą w tak dużą liczbę covid+ bezobjawowych, zwłaszcza w ośrodku, w którym przebywają wyłącznie starzy i bardzo schorowani ludzie.
        • boogiecat Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 13:50
          Nie ma i nie bylo « falszywych testow dodatnich » jako takich. Koncept ten fejkowy powstal w lecie w skutek znieksztalcenia informacji nt funkcjonowania tych testow, wedle ktorych pcr- y wykrywaja nawet bardzo nieznaczne ilosci wirusa, przy ktorych jest mozliwe ze nie jest sie juz chorym ani zarazliwym.
          I ze takie resztki wirusa sa w nosie do 20-30 dni po ustapieniu objawow.

          Potem byl fejknius, ze OMS nakazuje zeby robic testy wykrywajace « naprawde chorych i zarazajacych » - w przypadku PCr-ow ustalono, ze maja byc poddane jakiejs tam ilosci cyklow amplifikacji, ktora wykrywa jedynie « porzadne » ilosci wirusa (przy zwiekszeniu ilosci cyklow, test wykrywa coraz slabsze ilosci).

          A tak naprawde chodzilo o to, zeby laboratoria uwaznie analizowaly rezultaty i w przypadku « slabych pozytywnych » robily test od nowa. Ale przede wszystkim, zeby uzywaly testow i konfigurowaly maszynerie laboratoryjne ZGODNIE Z ZALECENIAMI, czyli z ulotka😛, bo to te zle konfiguracje roznych parametrow, w tym progow +/- moga prowadzic do falszywych rezultatow (w obie strony), ktorych wg OMS bylo jednak bardzo malo.

          W miedzyczasie okazalo sie, ze testy antygeniczne wykrywaja tylko proteine wirusowa obecna na zywym wirusie, costam costam (sory), wiec sa celniejsze w razie pozytywa. (Nie chce mi sie juz szukac na czym polega ich xujowosc w przypadku falszywej negatywnosci)
    • stephanie.plum Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 12:44

      > 1)od kogo się zakaziłaś/łeś, w jaki sposób
      nie wiem. podejrzewam lekarza, który przyszedł do domu stwierdzić zgon (nie mój), albo któregoś z panów z firmy pogrzebowej, którzy przyjechali po ciało, zachorowali wszyscy z mojej rodziny, którzy mieli styczność z tymi osobami

      > 2)ile trwała inkubacja

      mniej więcej 10 dni

      > 3)jakie były objawy

      zmęczenie, bóle mięśni, straszny katar (ja), dodatkowo osłabienie (rodzice, dziadek i mąż) brak węchu (tylko moja mama i mąż),

      > 4)czy i po jakim czasie zrobiłaś/łeś test i jaki
      test na pewno po kilku dniach choroby, taki, że pojechałam do szpitala i tam w budce kosmita podłubał mi w nosie

      > 5)jakie dostaliście porady od lekarzy

      mierzyć saturację, brać witaminy (C i D na pewno, może też B), cynk i potas

      > 6)ile to trwało

      w sumie jakieś 3 tygodnie, ojciec chorował najdłużej, ale wrócił do siebie po miesiącu

      > 7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie

      ja chyba nie mam, mąż "tropi" nieistniejących palaczy w naszym domu - omamy węchowe. znosi z humorem.

      > 8)inne ciekawostki

      mój brat z całą rodziną po przejściu kowida wtedy, co my - na przełomie listopada i grudnia 2020 - zalicza właśnie rundę numer dwa.
      żona i dzieci przechodzą łagodnie, on natomiast leży z wysoką gorączką już od tygodnia, saturacja spadła poniżej 90
      znajomy lekarz zalecił mu zastrzyki przeciwzakrzepowe.
            • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:44
              triss_merigold6 napisała:

              > I dlatego lepiej mieć podejście jak do sezonowej infekcji, ostatecznie katar mo
              > żna mieć kilka razy w roku i to nie powód do robienia scen.


              Za każdym razem będę się sprzeciwiać tego typu sformułowaniom-myślę że tak samo jak każdy kto przeszedł covid objawowo . TO NIE JEST zwykła infekcja, i samopoczucie i doznania w niej nie sa takie, jak w sezonowych infekcjach
              Nie życzę zrozumienia tego co piszę na własnym przykładzie- nie oczekuję że ktoś- że ty- zmienisz pogląd na podstawie opisów randomowych przypadków
            • ga-ti Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:48
              Triss, gdybym przeszła tak, jak Ty, pewnie pisałabym to samo, ech, co za problem przejść dwa razy w roku.
              Leżałam 10 dni z gorączką, bólem wszystkiego, głowa mi pękała, oczy mało nie wyskoczyły z oczodołów, niemocą zupełną, głębsze oddechy bolały. Teraz dochodzę do siebie, siły nie mam, pocę się bardzo. Kaszel suchy. Nos wysuszony. Nie mogę za bardzo jeść, bo cały czas mam okropny posmak w buzi, wszystko, co nie jest chlebem z masłem i makaronem powoduje mdłości i smak psiej karmy. Saturację mierzę kilka razy dziennie, zarejestrowałam się na stronie i jestem pod kontrolą lekarską (chyba, jak mi spadła saturacja do 88 to pani zadzwoniła i kazała natychmiast powtórzyć badanie). Ta kontrola dała mi poczucie bezpieczeństwa. (dziękuję forum za zmotywowanie do pulsoksymetru!!!!)
              Mam nadzieję, że płuca mam w porządku. Badania przede mną.
              I nie było potrzeby podania tlenu, ani hospitalizacji.
              I nie,nigdy nie chorowałam, nigdy nie miałam grypy z gorączką. Moje jedyne infekcje do tej pory to kaszel,katar, zatoki, które leczyłam ogólnie dostępnymi środkami.

              Nie chciałabym przechodzić takich atrakcji kilka razy w roku. I nikomu tego nie życzę.
                • ga-ti Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 15:09
                  Dzięki!
                  Już jest lepiej, bo nie mam gorączki.
                  Pisałam kilka dni temu z prośbą o poradę i dziękuję za mądre rady.

                  Ale na forum też sobie nie mogę za bardzo posiedzieć,bo oczy nie dają rady uncertain
              • triss_merigold6 Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:55
                Co do zasady, ja tego raczej nie przeszłam, w każdym razie nie miałam żadnej infekcji czy objawów, które mogłabym połączyć z covidem.
                Funkcjonujemy na tyle normalnie, na ile się da, młodsza w szkole, chodzimy co ch, korzystamy z fryzjera, dentysty, kosmetyczki, mój partner pracuje normalnie, wyjeżdżaliśmy etc. Miałam sporo okazji, żeby się zarazić.
                  • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 15:34
                    stephanie.plum napisała:

                    > no i fajnie, ale tu jest wątek schorowanych nieszczęśników, a nie asów odporności. Ja jestem odporna - prowadze zdrowy , higieniczny tryb życia, uprawiam sporty.W lipcu przebiegłam ultramaraton i czułam się po nim lepiej niż przy covid tongue_out
                    > ci...
                    >
                    To nie kwestia odporności tylko
                    na kogo wypadnie na tego bęc
                    Pisałam już-wystarczy kilka czynników na raz- przestrzeni, miejsca, czasu, ludzi i transmisji wirusa i bęc
      • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 13:35
        No to mamy pierwszą rozbieżność od lekarzy - suplementowanie witamin.

        Ja (oprócz tego, że lekarz odradzał) czytałam gdzieś, że supelmentowana C w trakcie kowidu może wywoływać mdłości (potwierdzam, brałam na początku i mdłości były), a D warto suplementować PRZED zachorowaniem - pod warunkiem badań stwierdzających niedobór. W trakcie covidu, brana doraźnie ani nie pomoże a jest wręcz niewskazana.
      • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 13:38
        >mój brat z całą rodziną po przejściu kowida wtedy, co my - na przełomie listopada i grudnia 2020 - zalicza właśnie >rundę numer dwa.

        co za beznadzieja, a miałoby się nadzieję na jakieś przeciwciała

        >saturacja spadła poniżej 90
        >znajomy lekarz zalecił mu zastrzyki przeciwzakrzepowe.

        a do szpitala nie wysyła? suspicious
        • stephanie.plum Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 13:43
          właśnie nie, też myślałam, że każe po karetę dzwonić.

          bratowa ma żelazne nerwy i mówi, że teraz oddać do szpitala to jak wysłać w kosmos, więc trzyma go w domu. na szczęście brat duszności póki co nie ma, a saturacja zaczęła wzrastać.

          kiedy chorowali moi rodzice, to mieli od lekarza zalecenie, żeby przy saturacji 90 dzwonić po pogotowie.

          ale w wątku obok nasz dzielny Szkot przekonuje, że z saturacją 90 można biegać, zaś dusi się człowiek z głupiego strachu... tak więc, faktycznie, różne są opinie o covidzie.
          • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:15
            Według znajomego lekarza, podobno bywają przypadki ludzi, których organizm zaadaptował się do życia z saturacją osiemdziesiąt coś - ale to raczej skrajne i rzadkie przypadki.

            To dobrze, że saturacja bratu rośnie i że bratowa ma żelazne nerwy.
            U mnie, jak ojcu raz spadło do 89 (wcześniej było 91-93), to cała rodzina wpadła w panikę. Moje rodzeństwo i matka wydzwaniało do mnie co chwilę, naprzemiennie albo z płaczem, albo z wrzaskiem (do mnie, bo ja ogarniałam ojcu lekarza po znajomości, bo do przychodni nie sposób się było dodzwonić). Ojciec zaatakowany przez wszystkich, bojący się trafić do szpitala, odmówił dalszego badania saturacji i przestał odbierać telefony, co spowodowało kolejną serię telefonów do mnie z płaczem i wrzaskiem. A to tylko fragment różnych cyrków, jakie się wtedy działy.
            Półtora miesiąca nerwowo dla mnie wycięte z życiorysu.
            • stephanie.plum Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:27
              niezły miałaś cyrk...

              u nas tylko miał miejsce taki dialog:
              ja - "wiesz, E., czuję irracjonalny lęk, że mój brat umrze".
              mąż - "dlaczego irracjonalny?"

              brat w wieku studenckim dostał gruźlicy płuc, a ponieważ długo nikt nie stawiał właściwej diagnozy (co z tego, że krwią chłop pluł na odległość, uparcie lekarze twierdzili, że ma zapalenie płuc...), omal się nie przekręcił, i trafił do szpitala dosłownie w ostatniej chwili, zawleczony tam przez naszą babcię, która przemieniła się w Walkirię. leżał pół roku.

              dlatego teraz wszyscy się boją o niego, ale moja mama pokazała klasę i zamiast płakać i krzyczeć ze strachu, do czego miałaby pełne prawo, oświadczyła mężnie, że "trzeba spokojnie poczekać".
      • fibi00 Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:58
        stephanie.plum napisała:


        >
        > > 7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie
        >
        > ja chyba nie mam, mąż "tropi" nieistniejących palaczy w naszym domu - omamy węc
        > howe. znosi z humorem.
        >


        Ooo! To mój mąż pół roku po przechorowaniu też miał takie omamy węchowe. Tyle że jemu ciągle śmierdziało benzyną/ropą. Czytałam ostatnio że kiedy odbudowują się nerwy węchowe czy coś to właśnie mogą wystąpić takie objawy.
    • fibi00 Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 13:28

      >
      > 1)od kogo się zakaziłaś/łeś, w jaki sposób

      Od brata, był u nas na kawie. Zaraziłam się ja, mój mąż i starszy syn. Młodszy chyba nie bo nie miał objawów, trochę bolał go brzuch ale nie wiem czy to był covid.

      > 2)ile trwała inkubacja

      3 dni.


      > 3)jakie były objawy

      3 dni gorączka 38,5, potem dwa dni stan podgorączkowy. Ból głowy i mięśni (umiarkowany). Kaszel nie to suchy ni to mokry (utrzymywał się przez miesiąc). Mrowienie w nosie a następnego dnia trata węchu i smaku. Bulgotanie,przelewanie się w brzuchu.


      > 4)czy i po jakim czasie zrobiłaś/łeś test i jaki

      Wymaz w 9 dobie zakażenia - ujemny. Mąż dodatni. Badanie na przeciwciała-dodatni.


      > 5)jakie dostaliście porady od lekarzy

      Żadnych porad.

      > 6)ile to trwało

      5 dni.


      > 7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie

      Raczej nie.



        • fibi00 Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 13:52
          piataziuta napisała:

          > ciekawe, że test wyszedł ujemny
          >

          Od samego początku twierdziłam że te testy są do bani i często wychodzą jak chcą. Pozytywny wynik na przeciwciała tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.

          > a porad lekarskich nie było, bo nie dało się dodzwonić do przychodni? czy bo ni
          > e było potrzeby?

          Nie było potrzeby dzwonić. Natomiast moja mama po tygodniu gorączkowania zadzwoniła do przychodni i dostała tylko zalecenie żeby brać na przemian paracetamol i ibuprofen. Kiedy w końcu po 9 dniach przestała gorączkować zadzwoniono z sanepidu powiadomić ją że ma dodatni wynik na koronawirusa (testowano wtedy górników i długo czekało się na wynik). Kazano skontaktować się z lekarzem (podano nr telefonu). Mama zadzwoniła i pan doktor zaczął wypytywać jak się czuje (już dobrze) i gdyby coś się działo to ma dzwonić o każdej porze dnia i nocy 😃. Mama potem śmiała się że jak plackiem leżała i myślała że umrze to znikąd pomocy nie było.

        • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:45
          piataziuta napisała:

          > ciekawe, że test wyszedł ujemny
          >
          >
          > a porad lekarskich nie było, bo nie dało się dodzwonić do przychodni? czy bo ni
          > e było potrzeby?


          po prostu zrobiła test w okienku ( za późno)
          • fibi00 Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 17:33
            wapaha napisała:

            > piataziuta napisała:
            >
            > > ciekawe, że test wyszedł ujemny
            > >
            > >
            > > a porad lekarskich nie było, bo nie dało się dodzwonić do przychodni? czy
            > bo ni
            > > e było potrzeby?
            >
            >
            > po prostu zrobiła test w okienku ( za późno)

            Tak, być może tak było. Dodatkowo wymaz był tylko z gardła,a ten ponoć jest mniej dokładny.
    • kobietazpolnocy Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:14
      Z obserwacji najbliższych oraz znajomych z pracy i nie tylko: bez testów nie ma co zgadywać.

      Najcięższe przypadki na szczęście w naszym gronie nas ominęły, ale poza tym jest naprawdę różnie: od ludzi, którzy węch i smak stracili na początku, na koniec infekcji albo nigdy; którzy odzyskali je po kilku godzinach, dniach albo dopiero po kilku tygodniach/miesiącach - a czasem nawet po tym okresie nie do końca. Znam ludzi (dorośli i dzieci), którzy nie mieli żadnych objawów.
      A sytuacji, w których tylko część domowników się zaraża, jest naprawdę sporo i wokół nas jest to raczej reguła, a nie wyjątek.
      Wszystko poparte testami (darmowymi i na życzenie), więc nie trzeba bawić się w zgadywanki.
    • tiffany_obolala Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:40
      U mnie chorowali tylko rodzice. Pilnowali się bardzo, więc najbardziej prawdopodobna wersja:
      1) ojciec zaraził się od kolegi, z którym jechał autem. Kolega bezobjawowy, dwa tygodnie później zmarł na zawał. Potem zaraził mamę.
      2) inkubacja ok. tygodnia, zaraźliwy był wcześniej niż wystąpiły objawy, bo mama zachorowała trzy dni po nim.
      3) u mamy - lekkie przeziębienie, brak łaknienia, u taty - skrajnie silne osłabienie, straszny ból głowy, gorączka przez trzy tygodnie, zwidy, zapalenie płuc.
      4) test antygenowy po 7 dniach od objawów - negatywny, wymaz po 3 tygodniach - negatywny, przeciwciała w szpitalu - wysokie
      5) dużo pić, gorączkę zbijać. Po 2 tygodniach teleleczenia - antybiotyk zdalnie. Nie zadziałał. Na domowej wizycie lekarka zadzwoniła na 999, bo saturacja 80 - nie chcieli przyjechać ( i nie, to nie był szczyt zachorowań i miejsce w szpitalu było).
      6) mama 3 dni, tata 3 tygodnie w domu i 2 tygodnie w szpitalu
      7) mama - mgła mózgowa, zmęczenie przez ok. 3 tygodnie. Tata - postarzał się o jakieś 10 lat, saturacja po wyjściu ze szpitala 90, po trzech miesiącach domowej rehabilitacji - 95, migotanie przedsionków, coś w rodzaju otępienia, bardzo pogorszył mu się słuch, schudł 10 kg. Wcześniej ojciec chodził do lekarza raz do roku po leki na nadciśnienie. Teraz właściwie ciągle jest u lekarza, jest przerażony. Dobrze, że się sam rehabilituje, ma plan treningowy - do samej pandemii prowadził zajęcia sportowe dla dzieciaków, robił po 20 km po lesie, i nie chciał się zgodzić na wchodzenie do mieszkania z 6 przystankami po drodze. Teraz wchodzi z niewielką zadyszką na 2 piętro i bez przystanku spaceruje do 2 km. Kardiolog kazał jednak przystopować z wysiłkiem fizycznym...
    • maurra Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:40
      złapałam w grudniu nie wiem gdzie
      objawy - bóle mięśni, ogólnie złe samopoczucie, w czwartym dniu utrata węchu, gorączki brak
      test na przeciwciała IGg/IGm zrobiłam miesiąc po ustaniu objawów - wyszedł dodatni
      nie byłam u lekarza, pracuję zdalnie, nie brałam L4
      nie mam powikłań
      2 dni temu zaszczepiłam się AZ i w noc po szczepieniu przeczogało mnie że SZOK
      zamierzam wziąć drugą dawkę AZ
      • alfa36 Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 08:38
        Maurra, a ile miałaś przeciwciał? Konsultowałam z rodzinną przed szczepieniem- kazała szczepić, mimo wysokiego miana przeciwciał ( ewentualny (bo wciąż nie wierzę) covid bezobjawowo). Szczepienie też mnie przeczołgało, do dziś (5 dzień po) boli mnie ręka, jest słaba i taka "nie moja". Natomiast lekarz , z którym rozmawiała przyjaciółka zdecydowanie nie kazał szczepić przy wysokim wyniku przeciwciał. I bądź tu mądry...
    • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 14:40

      >
      > 1)od kogo się zakaziłaś/łeś, w jaki sposób - podczas wizyty w przychodni w szpitalu złapałam wirusa, który uaktywnił się gdy byłam ponadnormatywnie zmęczona i osłabiona
      > 2)ile trwała inkubacja - 6 dzien wyraźne objawy aczkolwiek "coś" odczuwałam już 5 dobie
      > 3)jakie były objawy - atak bólu stawów-od lędzwi przez biodra po kostki potem dochodziły kolejne a inne odchodziły
      > 4)czy i po jakim czasie zrobiłaś/łeś test i jaki -wymaz zrobiony w 4-5 dobie od objawów
      > 5)jakie dostaliście porady od lekarzy - lekarka pytała co robię i potwierdzała zasadność
      > 6)ile to trwało - myślę ze trwa nadal-dzisiaj 12 doba , l4 do 6 marca - najgorzej było na początku gdy bolało 3-4 dni, potem było mega osłabienie- od 7 doby ból karku/ramion/ucha trwający do dzis. Ciągle coś pełza po mnie uncertain
      > 7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie - j.w. ,
      > 8)inne ciekawostki - covid przeszedł po mnie jak taran- od kości, stawów, mięsni przez zapalenie pęcherze, bóle głowy, zatok, suchy katar, utrate wechu/smaku, totalne osłabienie i poczucie zmęczenia. To co przezyłam/odczuwałam nie jest prównywalne do żadnej infekcji sezonowej.
      >
    • fanaberyczka Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 22:04
      1. Od syna. Covid prawdopodobnie byl z pracy męża lub mojej a syn od miesiaca mial zdalną naukę
      2. Dziecko 11 lat najcięższe objawy trzy dni totalnego osłabienia i gorączki trzy dni przerwy podczas której sobie pomyślałam i to byl ten caly covid? A nastepnie tydzień wymiotów i biegunek prawie na granicy świadomości. Baliśmy się że trafi do szpitala a tu matka i ojciec na kwarantannie.
      Ja zaczęłam mieć objawy po tygodniu od pierwszych objawów syna byly to typowe zatoki plus ból pleców, meczacy kaszel i utrata wechu. Mąż tydzień po mnie bóle miesni i osłabienie.
      3.Syn kierowany na test od razu po zloszeniu że leży w łóżku 3 dzień. Jak zobaczyłam wynik omal mi oczy z orbit nie wyszly dziecko bity miesiąc bylo w domu a tu dodatni wynik.
      Ja skierowanie na test po opiasniu objawów ok. 5 dni od wystąpienia objawów. Mąż nie mial testu.
      Leczyć nam sie kazali objawowo.
      Spędziliśmy w domu 28 dni
      Dotąd nie mam wechu to 3 miesiac. Syn chodził na usg brzucha bo strasznie przeżył te onjawy i nie tylko on my również. Mąż nie ma żadnych następstw.

      • piataziuta Re: covid - wątek zbiorczy 01.03.21, 22:08
        >Ja zaczęłam mieć objawy po tygodniu od pierwszych objawów syna byly to typowe zatoki plus ból pleców, >meczacy kaszel i utrata wechu. Mąż tydzień po mnie bóle miesni i osłabienie.

        dzięki za tego posta!
            • fibi00 Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 16:01
              fanaberyczka napisała:

              > Zarazil się na bank od kogoś z nas rodziców. Po prostu miał wtedy najsłabszą od
              > porność i tak się zaczęło


              Ale jak mógł się od was zarazić skoro ty miałaś objawy tydzień po nim a mąż jeszcze później🤔? We wszystkich znanych mi przypadkach okres intubacji wynosił 3-5 dni....
                • fibi00 Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 19:37
                  wapaha napisała:

                  > 1. Wirus zaraża 2 dni PRZED objawami
                  > 2. Inkubacja jest kwestią osobniczą. U mnie wyniosła 5-6 dni ale są przypadki d
                  > łuższej inkubacji ( ok 10 dni)

                  1. No właśnie. Czyli autorka postu do którego się odniosłam raczej nie mogła zarazić syna skoro u niej objawy pojawiły się tydzień później niż u syna.
                      • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 10:24
                        Nie wiadomo jak było, ale jakie widzisz rozwiązanie skoro najcieżej przechodzący nie wychodził w ogóle z domu ? No ktoś musiał go zarazić, Przywlec wirusa ze soba a ten inkubował
                        Poza tym- z doświadczenia,z relacji ludzi wiem, że często przeoczają te pierwsze objawy-nie zwracają na nie w ogóle uwagi. Ja nazywam to "cieniem objawów' . A jest nim nerwoból /-zrzucany na to że przeciąg był , zmęczenie- a bo był cięzki tydzien w pracy/zły sen w nocy, więcej wizyt w wc/ a widać zjedzone było coś co zaszkodziło itd
                        • fibi00 Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 10:45
                          wapaha napisała:

                          > Nie wiadomo jak było, ale jakie widzisz rozwiązanie skoro najcieżej przechodząc
                          > y nie wychodził w ogóle z domu ?

                          Jeśli naprawdę nigdzie nie wychodził to innego wytłumaczenia nie ma...


                          No ktoś musiał go zarazić, Przywlec wirusa ze
                          > soba a ten inkubował
                          > Poza tym- z doświadczenia,z relacji ludzi wiem, że często przeoczają te pierws
                          > ze objawy-nie zwracają na nie w ogóle uwagi. Ja nazywam to "cieniem objawów' .


                          Teraz mi się przypomniało...Mojego brata rozłożyło w niedzielę (dzień wcześniej był u nas) ale potem zdał sobie sprawę że w czwartek moja mama dała mu do powąchania jakieś zioła z ogródka (moja mama od urodzenia nie ma węchu i nie była pewna co to za zioła 😉) i powiedział jej że to chyba jakaś trawa jest bo nie ma żadnego zapachu. Więc już w czwartek miał takie pierwsze objawy a rozłożyło go dopiero w niedzielę.
                          • wapaha Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 11:39
                            Dokładnie o to chodzi. Dlatego ja nazwałam to "cieniem".
                            Ma to o tyle znaczenie, że jesli przesuwa sie moment pierwszego objawu, to również przesuwa się ewentualna grupa ludzi, których mogło się zarazić.
                            Na przykładzie twojego brata. Rozłożyło go w niedzielę, więc brał to za pierwsze objawy i uznał, że zarażał w sobotę i piątek. Tymczasem w czwartek, gdy mama dawała mu do wąchania zioła on JUŻ ZARAŻAŁ - ba- zarażał też w środę i we wtorek..
    • ida_listopadowa Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 01:09
      1)od kogo się zakaziłaś/łeś, w jaki sposób

      za cholere nie wiem. Uważalam, ale zylam normalnie, tj chodzilam do kina, na basen, do pracy, na fitness - ktos tam musial być trefny i rozsiać.

      Szczerze mowiac nie wierzyłam, ze to złapię. Nigdy w życiu nie byłam na zwolnieniu lekarskim, nic mnie nie bierze, a na grype szczepie sie od 20 lat.

      2)ile trwała inkubacja
      wg mnie ze dwa dni

      3)jakie były objawy
      z perspektywy czasu - mialam silne bole nog, myslalam ze sie przecwiczylam. I nagle, o godz 10 mialam wrazenie zapchanego nosa. O 20 juz nie mialam węchu.
      Dostałam zapalenia zatok, pierwszy raz w zyciu.

      4)czy i po jakim czasie zrobiłaś/łeś test i jaki
      Mimo ze dodzwonilam sie cudem do przychodni po 4 dniach, testu mi nie przyznano. Za malo objawów. Po chorobie zrobilam przeciwciala - mialam i igm i igg

      5)jakie dostaliście porady od lekarzy
      „nie obciążać ochrony zdrowia”

      6)ile to trwało
      4 dni choroby i 6 tygodni wychodzenia

      7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie
      przez 1,5 miesiaca mega oslabienie, po pracy padalam i spalam 14h. Musialam odpoczac w polowie krojenia chleba

      8)inne ciekawostki
      Po 3 mcach wystartowalam w zawodach i nie bylam ostatnia.
    • lukrecja46 Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 07:39
      Ja najprawdopodobniej przeszłam covid- zgłosiłam się do lekarza już po. Ale miałam takie ze 4 dni- ból mięśni( w moim przypadku nóg), zatokowy ból głowy, koszmarne zapalenie spojówek i osłabienie, swędzenie i drapanie jakby w krtani, kompletny brak energii życiowej.
      Do lekarza zgłosiłam się, bo dostawałam zadyszki od rozmawiania lub po przejściu kilku kroków. Rtg płuc ok, przeciwciał nie stwierdzono ( 3-4 tygodnie po przejściu infekcji).
      Teraz, 3 miesiące po nadal nie mam siły, kondycja leży, kłuje mnie serce i zdecydowanie zwolniło mi się myślenie, pogorszył wzrok.
    • lukrecja46 Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 07:49
      Ja najprawdopodobniej przeszłam covid- zgłosiłam się do lekarza już po. Ale miałam takie ze 4 dni- ból mięśni( w moim przypadku nóg), zatokowy ból głowy, koszmarne zapalenie spojówek i osłabienie, swędzenie i drapanie jakby w krtani, kompletny brak energii życiowej.
      Do lekarza zgłosiłam się, bo dostawałam zadyszki od rozmawiania lub po przejściu kilku kroków. Rtg płuc ok, przeciwciał nie stwierdzono ( 3-4 tygodnie po przejściu infekcji).
      Teraz, 3 miesiące po nadal nie mam siły, kondycja leży, kłuje mnie serce i zdecydowanie zwolniło mi się myślenie, pogorszył wzrok.
      Aa i jeszcze miałam mdłości i było mi zimno.
      Zaraziłam się prawdopodobnie w pracy, był wtedy pomór i dużo osób chorowało.
      Lekarz zalecił wit. D3 w dużej dawce i tyle.
    • ariathedevil Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 09:01
      Zraziłam się od męża. Przyjechał z pracy i źle się czuł. Jesteśmy razem 17 lat i tylko raz w tym czasie był chory. Mi się zdarza jakieś przeziębienie raz na 3 lata. Grypę miałam raz. Moim zdaniem nieporównywalne doświadczenie. Męczyliśmy się oboje ok 2 tyg. Dosłownie męczyliśmy, zrobienie herbaty było jak wyprawa na Czomolungmę. A i tak z tego co wiem przeszliśmy dość łagodnie . Mąż miał gorączkę ok 39, ból mięśni, zmęczenie, a raczej wyczerpanie. Mnie dopadło 2 dni później. Zrobiliśmy test samochodowy, tego samego dnia mieliśmy wyniki i automatycznie narzuconą kwarantannę. To był piątek. Spaliśmy oboje cały weekend. Dosłownie blackout. Synowie na szczęście bez objawów. Mąż stracił węch w piątek, ja w niedzielę, smak oboje mieliśmy. Bardzo dziwne uczucie wąchasz amol iii...nic. Oboje mieliśmy katar i taki zatokowy ból głowy. Ja miałam mocniejszy, brałam ibuprom, bo nie wyrabiałam. W tym czasie nawet książki nie mogłam poczytać, czy filmu obejrzeć, bo się męczyłam, głównie leżałam, lub spałam we wtorek poczułam się lepiej na tyle żeby dzieciom zrobić obiad ( żywili się słoikami i gotowcami ) Oboje z mężem nie mieliśmy apetytu wcale. Podzwoniłam po rodzinie, znajomych, wcześniej nie miałam siły żeby rozmawiać, oprócz krótkich info. Myślałam, że już będzie ok. w środę obudziłam i... praktycznie cały dzień spędziłam w łazience ...i tak to trwało do niedzieli. Na przemian biegunka, wymioty i nudności. Czegoś takiego nigdy nie przeżyłam i nie życzę nikomu. Mąż nie miał doświadczeń gastrycznych. Ale był potwornie zmęczony, trochę pokasływał, ja zero kaszlu. W następnym tygodniu było trochę lepiej, objawy podobne, ale o mniejszym nasileniu . Braliśmy ibuprom, wit d ( ale to bierzemy zawsze w sezonie ) wit C nie mąż, ja nie brałam, mam uczulenie na te syntetyczne, dużo piliśmy :woda, herbata z imbirem, miodem. Mierzyliśmy saturację. Jesli chodzi o powikłania to oboje mamy bardzo słabą kondycję, mąż wcześniej biegał 7-10 km, teraz nie daje rady 1 przebiec, ja ćwiczyłam 5 x w tyg po ok 1h teraz nie daję rady 10 min, krokodylki są nie do zrobienia, gorsza koncentracja, dziwne omamy węchowe, np : smród rozkładającego się mięsa ( aa dodam, że oboje dość szybko odzyskaliśmy węch po ok 2 tyg ) pogorszenie wzroku u mnie nie mogę nawlec igły która wcześniej bez problemu nawlekłam, muszę iść do okulisty, dziwnie się pocę, mąż ma świsty w płucach przy głebszych wdechach, ale najgorsze jest to, że tak szybko oboje się męczymy. Z ciekawostek dzwonili do nas z WOTu i policji, ale nikt nas nie odwiedził. Dzwonili i pytali : gdzie Pani jest ? w toalecie, aha to dobrze smile
    • nuka_2 Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 09:04
      Zalecenia u chorych na covid
      www.gov.pl/web/zdrowie/zalecenia-dotyczace-postepowania-u-osob-z-choroba-covid-19-leczonych-w-domu
      Leki przeciwgorączkowe, przeciwkaszlowe, nawodnienie, ćwiczenia oddechowe, monitorowanie temperatury, saturacji, ciśnienia.
      Czasem są wskazania do heparyny drobnoczasteczkowej lub antybiotyku
      • nuka_2 Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 09:11
        Trudna choroba dla pacjenta i lekarza, bo leczenie w domu tylko objawowe, a przebieg nieprzewidywalny.
        Najwiecej osób zaraza się od rodziny i znajomych, sporo w pracy, część osób nie wie od kogo.
        Okres wylęgania 3-10, najczęściej po 5-6 dniach.
        Objawy bardzo różne: stan podgorczkowy, gorączka, kaszel raczej suchy, uczucie zatkania nosa, zab węchu i smaku, katar, bóle mięśni, bóle głowy, bóle galek ocznych, bóle w klatce piersiowej, bóle krzyża, wymioty, biegunka, osłabienie, duszność, obfite pocenie się, zapalenie spojówek, zmiany skórne- w dowolnych konfiguracjach
    • swiezynka77 Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 09:10
      przeszłam covid lekko i nie mam powikłań poza częściową utratą węchu. w kategorii ciężkich chorób daleko, daleko za grypą, którą miałam 10 lat temu i wówczas czułam się podobnie do tego co piszecie - gorączka>39 przez tydzień, na siku musiałam być prowadzona, nie myłam się przez tydzień bo nie byłam w stanie, o pisaniu na forum nie było mowy - mogłam tylko leżeć i się trząść... jak ktoś pisze na forum, że się bardzo źle czuje, to mu nie wierzę, bo choroba która pozwala na klikanie na telefonie nie jest aż taka ciężka.

      ale żeby nie było że neguję - mam wśród zdrowych znajomych w moim wieku przypadki ciężkich zachorowań na covid ze szpitalem włącznie. kilkorgu znajomych zmarli ojcowie i nie byli to staruszkowie stojący nad grobem. większość znajomych na szczęście lekko/średnio przeszła i ich rodzice też. dosyć nieprzewidywalna choroba.
    • wipsania Re: covid - wątek zbiorczy 02.03.21, 14:56

      1)od kogo się zakaziłaś/łeś, w jaki sposób

      Od męża. Miał infekcję, jakąś wirusową, jak mi się wydawało, ale nie sądziłam, że to covid, bo wcześniej staraliśmy się unikać sytuacji grożącej zakażeniem, zwłaszcza mąż (maseczki, dystans, odkażanie rąk itp).
      Jednak po późniejszej analizie kto, kiedy, gdzie i z kim, przypomnieliśmy sobie że kiedy tydzień przed objawami u męża zmarła moja mama, pracownik firmy pogrzebowej śmigał po naszym domu bez maseczki. To znaczy mąż tak twierdził, bo ja tego nie zarejestrowałam, nie w głowie mi było się przyglądać. Inaczej opyerdoliłabym go na pewno.
      Mąż miał z nim bliższy kontakt, bo stał przy samochodzie i tłumaczył, jak ma wyjechać. żeby nie zakopać się w błocie - konwersacja przez kilka minut, przy otwartym oknie, jak wspominałam - tamten bez maseczki. Po trzech dniach właściciel firmy pogrzebowej w rozmowie z nami utyskiwał, że pracownik mu się "przeziębił", bo zawsze taki rozchełstany chodzi.

      2)ile trwała inkubacja

      U męża 6 dni, u mnie trudno stwierdzić, bo przez cały czas byłam "w kontakcie"

      3)jakie były objawy

      U męża głównie wysoka gorączka. Najpierw jakieś 38,8-9, następne dni ponad 39, prawie 40. W ciągu dnia niższa, wzrastała późnym wieczorem i w nocy. Zbijaliśmy paracetamolem. Trwało to około tygodnia, potem trochę kaszlu i osłabienie przez kolejne 3 tygodnie. Węch i smak normalnie, bez zakłóceń.

      U mnie po ok 10 dniach od pierwszych objawów u męża lekki ból gardła, zawsze rano, w ciągu dnia trochę się "przecierało". Po kilku dniach okropny kaszel, ale głównie rano, przed południem, potem ustępował. No i osłabienie też długo. Węch i smak normalnie.

      4)czy i po jakim czasie zrobiłaś/łeś test i jaki

      W ogóle nie myślałam, że to covid i testów nie robiliśmy, do lekarza nie dzwoniliśmy. Dlaczego wykluczałam covid u męża będzie w ciekawostkach. Uznałam też, że przy takich objawach pewnie nie dostaniemy skierowania na test, a zresztą mąż powiedział, że nigdzie nie będzie jeździł, żeby się jeszcze bardziej nie dorobić.

      Natomiast już po przechorowaniu mąż, który zresztą przez cały czas uważał, że u niego był covid postanowił zrobić test na przeciwciała. Zrobił to jakieś 4 tygodnie po ustąpieniu głównych objawów. Test wyszedł dodatni, więc nakłonił mnie, żebym też zrobiła, chociaż byłam przekonana, że to nie było to. Wynik u mnie też dodatni.

      5)jakie dostaliście porady od lekarzy

      Żadnych, bo się nie zgłaszaliśmy.

      6)ile to trwało

      U męża ok 10 dni chorowania, trzy tygodnie osłabienia.
      U mnie objawy inne, generalnie wszystko krócej.

      7)czy macie powikłania i jak sobie z nimi radzicie

      Raczej, odpukać, nie mamy. Mam nadzieję, że nie objawią się w przyszłości. Ale do formy "sprzed" dochodzimy bardzo powoli. Oboje jesteśmy w wieku, który uznawany jest już za okoliczność podwyższonego ryzyka ciężkiego przebiegu zakażenia (65+) i wydaje mi się, że wirus potraktował nas dość łagodnie.

      8)inne ciekawostki

      Dlaczego uparcie uważałam, że mąż ma jakąs inną infekcję a nie covid - otóż identycznie pochorowałam się - UWAGA - w lecie 2019.
      Kilka dni bardzo wysokiej gorączki, też wieczorami i nocami, nad ranem zmiana pościeli i pizamy, tak się ze mnie lało. Smaku i węchu chyba nie straciłam, ale przez tydzień nie miałam ochoty na nic innego niż jajecznica i chleb z masłem. Pózniej wizyta w przychodni, badania przeróżne - nic ciekawego się nie wykluło.
      Osłabienie ciągnęło się przez chyba dwa miesiące.
      Są u nas w okolicy nietoperze, czasami któryś przezimuje w tzw loszku, inny albo za nigdy nie otwieraną w zimie okiennicą.
      Ale nie mieliśmy osobistych kontaktów, ani też nie siekałam żadnego na tatara smile)

      Kuzynka wróciła z kilkudniowej delegacji do Mediolanu - styczeń 2020. Wysoka gorączka, totalne osłabienie i uporczywy kaszel. Lekarz stwierdził koklusz. Przez dwa tygodnie nie miała siły zwlec się z łóżka.

      Podczas choroby męża była z nami pani z Ukrainy, która pomagała w opiece mad moją mamą. Żadnych objawów. Zastanawialiśmy się później, czy taka odporna, czy może już wcześniej przechorowała, nie wiedząc.

      Ważny wniosek z tego chorowania - pulsoksymetr jest nieoceniony, zwłaszcza przy atakach paniki.

    • pulcino3 Re: covid - wątek zbiorczy 03.03.21, 14:18
      U mnie lekki przebieg w październiku. Do dziś nie odzyskałam węchu ( sprawny może w 5%), co jakiś czas tachykardia, mgła covidowa. Przez około 2 miesiąca od infekcji bujałam się z bezsennością, bardzo uciążliwe dziadostwo, od zmysłów można odejść. Wcześniej nie chorowałam na nic poważnego, jakieś alergie, tarzycę zaczęłam leczyć po covidzie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka