Dodaj do ulubionych

Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci.

03.03.21, 11:21
Mieszkam w kompleksie małych bloczków, które mają wspólny dziedziniec. Nie ma na nim zadnego placu zabaw, jest wspólny chodnik do klatek schodowych i trawniki.

Od południa do wieczora przebywają tam dzieci przedszkolne i wczesnoszkolne, które po prostu wrzeszczą. Nie dziwię się, ze im się nudzi i głownie się przekrzykują, bo tam po prostu nic nie ma - trawnik i dwie ławki.

Tuż obok kompleksu naszych bloczków jest wypasiony plac zabaw, ale dzieci przebywają głównie na tym "dziedzińcu". Rozumiem, że z wygody rodziców, bo na plac zabaw trzeba się już z dziećmi pofatygować, a tak wystarczy wyrzucić "na pole" i z bańki wink.

Grzeczne zwracanie uwagi nic nie daje, rozmowy z rodzicami (udało mi się porozmawiać z jedną mamą - pozostałe dzieci latają chyba luzem, bo dorosłych nie widać) działają krótko.

Piski i wrzaski są bardzo donośne - mimo zamkniętych w mieszkaniu okien trudno się skupić. Ostatnio syn pisał klasówkę z matmy, siedząc w kucki w mojej garderobie wink

Poza tym dzieci niszczą rośliny, kopią w trawnikach dziury ("zabawa w szukanie kreta", hmmm...), skaczą z tych ławeczek (tylko patrzeć, jak któreś sobie rozwali głowę). Rzucają kamieniami po chodniku.

Chciałabym zapytać, czy mam jakieś pole manewru? Czy w ogóle można coś zrobić? Straż Miejska do wrzeszczących dzieci? Trochę słabo, a jednak mamy juz tych wrzasków po kokardę.

Wiem, powinnam się wyprowadzić wink A na serio?

Wątek na pożarcie.
Obserwuj wątek
      • grey_delphinum Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 11:42
        Ma słuchawki, ale na dłuższą metę nie potrafi w nich pracować, bo boli go głowa od ucisku.

        Te wrzaski są dokuczliwe nie tylko przy okazji klasówki, ale tak w ogóle. Zresztą największy kłopot zrobił się w czasie zdalnej pracy i nauki. To, co do tej pory było tylko uciążliwością, teraz okazuje się wielkim problemem.
              • lauren6 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 11:59
                Czyli dziedziczne problemy z integracją sensoryczną, nadwrażliwość dotykowa. To się leczy, zapisz syna na diagnozę i terapię SI.

                Powtórzę raz jeszcze: miejski świat się nie zatrzyma tylko dlatego, że masz zaburzone dziecko. Lepiej już teraz zadbaj o jego terapię, bo jak sobie da radę w dorosłym życiu? Np jak skupi się na pracy w biurze, obok ruchliwej ulicy?
                • grey_delphinum Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 12:08
                  Lauren, dzięki za troskę.

                  Naprawdę nie ma porównania tego wrzasku (jakby kogo ze skóry obdzierali) z ulicznym szumem. Dziwne, ze nie ogarniasz różnicy.

                  Klasówka syna to akurat przykład, wrzaski wkurzają także mnie, męża na HO i córkę studentkę, bo utrudniają nam pracę i naukę w domu. No, mozliwe, ze wszyscy mamy zaburzenia i część sąsiadów również.

                  Choc ja mam inną teorię - zaburzone są te dzieci, które nie potrafią się w inny sposób ze sobą komunikować, jak wrzeszcząc i bawić, jak niszcząc.
                • pade Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 12:44
                  lauren6 napisała:

                  > Czyli dziedziczne problemy z integracją sensoryczną, nadwrażliwość dotykowa. To
                  > się leczy, zapisz syna na diagnozę i terapię SI.
                  >
                  > Powtórzę raz jeszcze: miejski świat się nie zatrzyma tylko dlatego, że masz zab
                  > urzone dziecko. Lepiej już teraz zadbaj o jego terapię, bo jak sobie da radę w
                  > dorosłym życiu? Np jak skupi się na pracy w biurze, obok ruchliwej ulicy?

                  Od kiedy hałas jest czymś normalnym i zdrowym? To nie syn autorki jest zaburzony, tylko ten miejski świat jest nienormalny.
                  Lauren, masz małe dzieci stąd też pewnie obrona wrzaskunów, ale uwierz, jak Twoje podrosną to też będzie Cię drażnił hałas. Za parę lat to Twojemu dziecku będzie przeszkadzał wrzask zza okna podczas nauki.
                  Ja rozumiem, że dzieciaki muszą się wybiegać, wykrzyczeć, to jest normalne, jak najbardziej, ale nie pod oknami innych ludzi na miłość boską.
                  • triss_merigold6 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 13:15
                    Hello, do wybiegania dzieci służą placówki opiekuńczo-edukacyjne i towarzystwo innych dzieci. Jeśli tego nie ma = będą wydawać dźwięki i ruszać się szybko pod oknami. To proste do zrozumienia.
                    Jeśli komuś bardzo przeszkadza, ma kilka rozwiązań, zaczynając od szczelnych okien po zmianę lokalu na mieszkanie w kamienicy z wyłącznie starszymi ludźmi (takie też są, w centrach miast).
                    • pade Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 14:20
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Hello, do wybiegania dzieci służą placówki opiekuńczo-edukacyjne i towarzystwo
                      > innych dzieci. Jeśli tego nie ma = będą wydawać dźwięki i ruszać się szybko pod
                      > oknami. To proste do zrozumienia.
                      > Jeśli komuś bardzo przeszkadza, ma kilka rozwiązań, zaczynając od szczelnych ok
                      > ien po zmianę lokalu na mieszkanie w kamienicy z wyłącznie starszymi ludźmi (ta
                      > kie też są, w centrach miast).

                      big_grin w towarzystwie nie wydają dźwięków??? Hello, widziałaś kiedyś grupę dzieci?
                      Od zabawy jest plac zabaw a nie trawnik czy chodnik przed bramą. Sama nazwa na to wskazuje - to proste do zrozumienia.
                  • lauren6 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 13:25
                    Pudło. Jedno dziecko uczy się online prawie codziennie do 15-16, drugie chodzi do przedszkola, więc żadne nie wrzeszczy na podwórku. Daruj sobie żałosne wycieczki osobiste.

                    Rząd pozamykał szkoły, pozamykał zajęcia dodatkowe dla dzieci, świetlice to bachornia będzie się szlajać po osiedlach. Mają prawo żyć, mają prawo się spotkać.

                    Nie wierzę, żeby u autorki w mieszkaniu było przez te dzieci tak głośno, żeby nie dało się pracować. Albo ma coś nie tak z oknami, albo dziecko jest faktycznie zaburzone (wrażliwość na dotyk + wrażliwość na dźwięki + problemy z koncentracją). To nie jest normalne, że ktoś nie może nosić słuchawek, bo go uciskają. Wtedy dzieci za oknem nie są problemem, bo jeśli umilkną to prędzej czy później znajdzie się inny dekoncentrujący bodziec.

                    Skoro już uderzasz w prywatne nuty to z własnego doświadczenia ci powiem, że hałas generowany przez bawiące się dzieci to jest nic w stosunku do hałasu w polskiej korporacji na open space. I w takich warunkach ludzie muszą się skoncentrować i pracować. Podejrzewam, że jeśli się pracuje np na hali produkcyjnej to również cicho nie jest. Nie każdy pracuje w budżetówce, gdzie jeden pokój przypada na góra dwie biurwy.

                    Tak tylko mówię, że warto pracować nad sobą i swoimi problemami, bo świat się do nas nie dostosuje. To my musimy nauczyć się żyć w otaczającej rzeczywistości.
                      • iwoniaw Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 14:49
                        pade napisała:

                        > Napisanie komuś, że ma dzieci to "żałosna wycieczka osobista"?
                        > Właśnie mi przypomniałaś dlaczego rzadko tu zaglądam.

                        Nie, żałosną wycieczką osobistą jest pisanie, że ktoś nie uważa wrzasków dziecięcych na podwórku za gorsze od trąb jeruchońskich, bo zapewne jego dzieci się tak drą. Tymczasem dziewczyna ma rację- to jest dźwięk z gatunku normalnych w skupiskach ludzkich, dzieci się bawią, toże wydają dźwięki. Też jak pracuję umysłowo, to wolę dzieci ciche, w milczeniu kontemplujące rzeczywistość, natomiast nie jest to zasadniczo normalny stan kilkulatków. Ściany z dykty czy podwórka studnie niewątpliwie pogarszają problem i frustracjęosób postronnych, zgoda, ale znów - nikt tych dzieci do kaloryfera nie przywiąże. Oraz tak, w open space jest gorzej, na budowie jest gorzej, w szkole stacjonarnej jest gorzej, na kasie w markecie też i pewnie w pierdyliardzie innych prac też, jeśli chodzi o dźwięki. Zaplecze biblioteki wydaje się bezpieczną opcją pracy dla tak nadwrażliwych, ale w praktyce okazuje się, że tylko do chwili, gdy nie potrafisz spacyfikować współpracowników kochających radio i pogaduszki (osobiste i przez telefon). Zatem porada "do pewnych rzeczy należy się dostosować, bo świat do mas raczej niekoniecznie zechce" jest jak najbardziej sensowna, w przeciwieństwie do twojego mądrzebia się i prób dyskredytowania rozmówców.
                        • pade Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 14:58
                          Nie manipuluj Iwoniaw, nie napisałam, że dzieci Lauren się drą. Napisałam, że jej to pewnie nie przeszkadza bo sama ma małe dzieci, więc siłą rzeczy jest do różnych dźwięków przyzwyczajona. Kiedy moje były małe w ogóle nie zwracałam uwagi na hałas jaki wydają dzieci bawiące się w grupie. To była codzienność.
                          Trzeba być po prostu złośliwym, żeby tak, a nie inaczej odebrać to, co napisałam. Tak - to jest wycieczka osobista.
                          Co do reszty: a w Afryce też jest gorzej!
                          Ty też się mądrzysz moja droga i właśnie próbujesz mnie zdyskredytować. Przyganiał kocioł garnkowi.
                          Okropnie jesteście sfrustrowane, może to hałas źle wpływa na wasze nerwy?big_grin
                          • iwoniaw Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 15:09
                            Ja w ogóle nie narzekam na hałasy, jeśli przeoczyłaś - zamykam okno i mam ciszę idealną 😀 Natomiast widzę, że ty masz jakiś problem z sobą - faktycznie, napisanie komuś, że "ma małe dzieci i w zw. z tym jest przyzwyczajony do różnych dźwięków" w ogóle nie ma nic wspólnego z zarzutem, że te dźwięki to dziecięce wrzaski, na pewno chciałaś podkreślić, że tak wiele czasu spędza w ciszy, że potem wrzask to miód na jej uszy, na pewno 😀 Nie pierwszy to raz, gdy odwracasz kota ogonem, gdy ktoś się z tobą nie zgadza, ale wyjątkowo kiepska z ciebie manipulantka, by ktoś się dał nabrać, że nie usiłujesz wbijać ludziom szpil pod płaszczykiem pseudopsychoanaliz.
                            • pade Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 15:15
                              iwoniaw napisała:

                              > Ja w ogóle nie narzekam na hałasy, jeśli przeoczyłaś - zamykam okno i mam ciszę
                              > idealną 😀 Natomiast widzę, że ty masz jakiś problem z sobą - faktycznie, napi
                              > sanie komuś, że "ma małe dzieci i w zw. z tym jest przyzwyczajony do różnych dź
                              > więków" w ogóle nie ma nic wspólnego z zarzutem, że te dźwięki to dziecięce wrz
                              > aski, na pewno chciałaś podkreślić, że tak wiele czasu spędza w ciszy, że potem
                              > wrzask to miód na jej uszy, na pewno 😀 Nie pierwszy to raz, gdy odwracasz kot
                              > a ogonem, gdy ktoś się z tobą nie zgadza, ale wyjątkowo kiepska z ciebie manipu
                              > lantka, by ktoś się dał nabrać, że nie usiłujesz wbijać ludziom szpil pod płasz
                              > czykiem pseudopsychoanaliz.

                              Kolejna projekcja. Daruj sobie te tanie psychoanalizy i idź się przejdź, bo od siedzenia na forum styki ci się przepalają i zaczynasz bredzić.
                        • asia_277 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 16:41
                          tak to wszystko można zaliczyć do dźwięków normalnych - kibice wrzeszczący pod oknem (w końcu w miastach to nierzadkie), wiertarki u sąsiada od 6 rano, nietrzeźwa młodzież 18 plus tłukąca butelki pod blokiem. Trzeba się dostosować, bo oni się nie dostosują. Dorzućmy jeszcze plujących na chodnik, demolujących przystanki, też pewnie dostosować się nie mają ochoty, więc ci którym to przeszkadza powinni do nich. Pamiętam taki wpis na lokalnej grupie - kobieta z małym dzieckiem skarżyła się, że na przeciwko jej domu jest pusty plac gdzie młodzież po zmroku zbiera się, pije, wrzeszczy, tłucze butelki. Wzywa się policję, ta towarzystwo poucza (jeśli je zastanie, bo zwykle zdążą uciec), odjeżdża i nadal jest to samo. I te komentarze ludzi na grupie, że to norma, młodość ma swoje prawa, młodzi muszą się wyszumieć, dyskoteki i kluby kosztują, nigdy nie miałaś 18 lat czepialska babo?itd.
                          • asia_277 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 16:45
                            już nie wspominając, że niszczenie części wspólnej, zieleni itd. za którą wszyscy płacą, to chyba pod normę nie podlega i nikt się dostosowywać nie musi. Nie wspominając, że mogłoby się okazać, że matki krzyczących dzieci wcale nie stanowią większości mieszkańców i też trudno oczekiwać, że reszta ma obowiązek aprobować wszystko co owe matki i ich dzieci wymyślą.
            • jakis_wolny Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 04.03.21, 07:46
              mikams75 napisała:

              > wiem, ze sa dzieci wyjatkowo glosne, ale przekonanie, ze wlasne dziecko nie dok
              > lada sie do podworkowego halasu jest dziwne.

              Nie jest dziwne i mało zatem o dzieciach wiesz.
              Są dzieci rozdarte na maxa w każdej sytuacji, głośne, wydające dzwięki jak gębofon. Są też dzieci bardzo ciche, którym przeszkadza hałas. Mieszkam na parterze, a przed blokiem jest plac zabaw i nigdy mojego dziecka nie słychać pośród innych głosów.

              Jak było mniejsze i siedziałam z nim w piaskownicy, to też nie było go słuchać w taki sposób, żeby to komuś przeszkadzało. Większość dzieci jest po prostu głośna. Krzyczy, terkocze, piszczy, wyje itp. bez sensu.
              • mikams75 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 04.03.21, 12:01
                jestem sklonna uwierzyc, ze twoje dziecko jest cichsze od innych, wiec go zagluszaja, ale nie jest bezglosne. Dzieci w grupie zawsze mowia glosniej (mowie o dzieciach aktywnie uczestniczacych w zabawie, nie wycofanych) i nawet jak specjalnie nie wrzeszczy i nie piszczy to sie doklada do podworkowego halasu. Wystaczy kilkoro takich niehalasliwych i halas mamy. Jak dojdzie jeszcze ze trzech wrzaskunow to sie robi nie do wytrzymania.
              • chicarica Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 05.03.21, 09:03
                Dokładnie. Obserwuję sobie córcie przyjaciela mojego męża. One nawet jak się kłócą ze sobą, to się nie drą wniebogłosy. Nie wiem na ile jest to taki spokój z natury, a na ile fakt, że wychowywane są przez spokojnych, raczej nie podnoszących głosu rodziców i generalnie nikt na nie nie wrzeszczy, więc i one też nie wrzeszczą. Potrafią, owszem, bawić się głośniej, ale nadal jest to poziom hałasu nieporównywalny w ogóle z tym piszczącym upiorem który mieszkał piętro nad moim mieszkaniem w Polsce.
                • lauren6 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 05.03.21, 10:07
                  Byłaś u autorki wątku? Słyszałaś te dzieci? Bo póki co wszystkie wierzą jak jeden mąż, że dzieci w czasie zabawy drą się jakby je obdzierali ze skóry. Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że gdyby faktycznie tak było to emerycka część wspólnoty mieszkaniowej już dawna interweniowałaby jak nie u straży miejskiej to u rodziców. Chyba, że mówimy o blokach socjalnych i totalnej patologii, która ma gdzieś swoje dzieci.

                  Dlatego sądzę, że dzieci po prostu się bawią i w mieście na osiedlu są to całkowicie naturalne dźwięki. Póki szkoły są zamknięte trzeba pogodzić się z myślą, że głównym miejscem spotkań osiedlowej bachorni będą podwórka. Oni też mają prawo do życia i kontaktów towarzyskich. Jeśli komuś ich obecność pod domem przeszkadza to zawsze może napisać liścik do premiera by w końcu otworzyli szkoły.
                  • chicarica Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 05.03.21, 10:11
                    O ile jest emerycka część wspólnoty mieszkaniowej. Jak to stosunkowo nowe osiedle, to takich ludzi po prostu nie ma.
                    U mnie w polskim mieszkaniu było dokładnie tak, jak opisuje to autorka wątku. Nie muszę pojawiać się u niej osobiście żeby wierzyć, że tak właśnie jest, bo takie sytuacje widziałam i odczuwałam i w związku z tym potrafię sobie wyobrazić poziom tego koszmaru, połączony ze świadomością, że od kwietnia do listopada praktycznie nie ma szans na spokój we własnym domu.
                    Te same całkowicie naturalne dźwięki gdzie indziej wyglądają trochę inaczej, więc nie jest tak, że jest to jedyna uniwersalna opcja i że bachory muszą się drzeć. Nie muszą.
                    • lauren6 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 05.03.21, 10:35
                      Jeżeli osiedle jest stosunkowo nowe to znaczy, że zdecydowaną większość stanowią ludzie pracujący. W tym pracujący zdalnie. Ktoś na pewno zareagowałby, że obdzierane ze skóry dzieci przeszkadzają mu w telekonferencjach. Przecież tu na forum ematki byłyby gotowe nasłać mops na matkę z płaczącym niemowlęciem. Nikt nie reaguje na bandy porzuconych, drących się dzieci?

                      Ty siedząc w swojej Szwecji masz prawo wierzyć w takie opowieści z mchu i paproci. Ja nie wierzę.

                      > połączony ze świadomością, że od kwietnia do listopada praktycznie nie ma szans na spokój we własnym domu.

                      Wiesz co mnie uderza? Że na forum kreujesz się na taką empatyczną duszyczkę, wielką obrończynię uchodźców i innych uciśnionych. Jednocześnie wykazujesz ZERO - podreślam zero - empatii w stosunku do dzieci. Które od roku są pozamykane w domach, odseparowane od rówieśników, a odsetek samobójstw i prób samobójstw w tej grupie wiekowej rośnie w Polsce w galopującym tempie. Nie potrafisz wykrzesać z siebie jakiegokolwiek zrozumienia dla tych młodych ludzi. Nazywasz ich bachorami co drą mordę, które należy pozamykać w domu na 4 spusty, by swoją obecnością nie kalały twojego wzroku i słuchu.

                      Piękny popis ageizmu w wykonaniu dobrej i tolerancyjnej pani z tej postępowej Szwecji.
                      • chicarica Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 05.03.21, 11:53
                        lauren6 napisała:

                        > Jeżeli osiedle jest stosunkowo nowe to znaczy, że zdecydowaną większość stanowi
                        > ą ludzie pracujący. W tym pracujący zdalnie. Ktoś na pewno zareagowałby, że obd
                        > zierane ze skóry dzieci przeszkadzają mu w telekonferencjach.

                        Ta, jasne. Podobnie jak na moim pełnym młodych ludzi osiedlu w Polsce wszyscy powinni pracować, a jednak całe osiedle pełne było niepracujących matek całe dnie wysiadujących na plotkach w przydomowych ogródkach. Bynajmniej nie matek niemowląt, oj nie.


                        > Wiesz co mnie uderza? Że na forum kreujesz się na taką empatyczną duszyczkę, wi
                        > elką obrończynię uchodźców i innych uciśnionych.

                        W życiu nie kreowałam się na obrończynię uchodźców i uciśnionych, przeciwnie - mam bardzo realistyczny obraz np. uchodźców. Oczywiście nie jest on zbieżny z obrazem, jaki mają polscy faszole którzy nigdy uchodźcy na oczy nie widzieli, nie czyni mnie to jednak obrońcą uciśnionych.

                        Jednocześnie wykazujesz ZERO -
                        > podreślam zero - empatii w stosunku do dzieci.

                        Niestety mnie ze strony rodziców tych dzieci nigdy empatii odczuć nie dano, więc w logiczny sposób, nie wykazuję się jej nadmiarem we wzajemnych stosunkach. Kolejna sprawa - niezależnie od poziomu empatii, oczekuję, że uznane zostanie MOJE prawo do posiadania azylu do wypoczynku, jakim jest dom, na równi z prawem bombelków do wyhasania się.

                        > Które od roku są pozamykane w d
                        > omach, odseparowane od rówieśników, a odsetek samobójstw i prób samobójstw w te
                        > j grupie wiekowej rośnie w Polsce w galopującym tempie. Nie potrafisz wykrzesać
                        > z siebie jakiegokolwiek zrozumienia dla tych młodych ludzi. Nazywasz ich bacho
                        > rami co drą mordę, które należy pozamykać w domu na 4 spusty, by swoją obecnośc
                        > ią nie kalały twojego wzroku i słuchu.

                        Tu gdzie mieszkam, nikt nikogo nawet na chwilę nie zamykał. Problemy bombelków w okresie pandemii są mi obce, a opisywane przeze mnie własne doświadczenia pochodzą z okresu przed pandemią, gdy bombelki pomimo braku zamknięcia i szerokich możliwości realizowania swych możliwości wokalno-ruchowych, darły się i łamały nowoposadzone drzewka akurat pod moimi polskimi oknami. Na tej podstawie - ponieważ wtedy nikt nie miał dla mnie choćby odrobiny zrozumienia, ja obecnie empatię zachowuję dla tych, którzy wykazują się również choćby cieniem zrozumienia dla innych.
                        >
                        > Piękny popis ageizmu w wykonaniu dobrej i tolerancyjnej pani z tej postępowej S
                        > zwecji.

                        Ageizmu? Oczekuję takiego samego poziomu szacunku dla spokoju innych od bombelków (czy też ich rodziców), co od 70-latków. Płacę taki sam czynsz jak oni, mam prawo do takiego samego korzystania z mojego mieszkania bez zakłóceń w tym hałasu, jak oni. Żyję na szczęście w społeczeństwie, w którym na pewne rzeczy zwraca się uwagę od najmłodszego do najstarszego wieku.

                        ---
                        Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
                    • mikams75 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 05.03.21, 10:59
                      jesli to stosunkowo nowe osiedle to dochodzi problem nackanych blokow blisko siebie i braku wyciszajacej zieleni (te marne cienkie drzewka nawet jesli sa to nic nie daja) - dzwiek sie wowczas poteguje. Kiedys mieszkalam w takim miejscu, gdzie bloki byly ustawione w trojkat, nawet nie tak bardzo blisko. Akustyka byla niesamowita - w nocy jak ktos zapalal papierosa na drugim koncu bloku na przeciwko, to sie slyszalo jakby zapalal tuz obok mnie, a w ciemnosci bylo widac, gdzie palacz jest. Czy na architekturze nie ucza o akustyce osiedli? W moim domu rodzinnym od strony podworza w ksztalcie polamanego cienkiego U nie ma tego efektu wcale.
    • gaskama Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 11:56
      W sumie łączę się w bólu. Mym mamy sąsiadów na parterze z chyba w międzyczasie czwórką dzieci. wypuszczają dzieci latem na taras od 7.00 rano. Sami chcą może pospać. Dzieci drą się jak rozpruwane. Co lato. Były już prośby od wspólnoty. Ale jest stałe hasło ... 'to dzieci'. Jedyny plus, że nie wypuszczają już przed 7.00. No i zimą jest częściej spokój, chociaż też potrafią drzeć japy (ciepło ubrane).
      • chicarica Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 12:27
        Są takie dzieci niestety. Córka moich sąsiadów z góry w Polsce porozumiewała się głównie drąc się ile sił w płuckach, ale tak że pisk przechodził wręcz w takie wibrowanie. Spokojna jestem, ale to mnie naprawdę wyprowadzało z równowagi.
        Obecnie mam pod domem plac zabaw pełen w ciągu dnia wikińskich bombelków, ale jakoś takiego problemu nie ma. Czasem tam któryś się wydrze, ale ogólnie rodzice dbają żeby zabawy nie były uciążliwe dla mieszkańców.
        • kobietazpolnocy Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 14:40
          To samo w Danii. Mieliśmy plac zabaw pod samym balkonem, naprawdę dało się nie hałasować. To nie chodzi o to, żeby dzieciaki bawiły się w milczeniu, ale piski i wrzaski jakoś dało się poskromić.
          Ale myślę, że to jest efekt kompilacji wielu czynników: od wychowania w przedszkolu/żłobku do podejścia rodziców i nauczycieli, też warunków mieszkaniowych (jak dużą przestrzeń ma się wokół siebie - zarówno w domu jak i na placu zabaw), szacunku do drugiego człowieka, itd. To nie jest coś co da się rozwiązać z dnia na dzień.
          Ale sprawę warto podnieść, zwłaszcza teraz, gdy starsze dzieci muszą pisać klasówki z domu, a dorośli pracować.
            • kobietazpolnocy Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 19:34
              Znam to. Dlatego wiem, że naprawdę się da. Ale to zaczyna się od dorosłych. Jak wszyscy dbają o to, by innym za bardzo nie przeszkadzać, to i na wychowanie dzieci się to przenosi.
              I z żadną surową dyscypliną i gnębionymi dziećmi nie ma to nic wspólnego.

              W Polsce (i wielu innych krajach) nie jest to problem tylko dzieci.
              • chicarica Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 22:16
                To działa tak, że dorośli mówią do dzieci spokojnym tonem, nie ma żadnego darcia się "Nikola k.rwaaaaa chodź tu bo ci nogi z d... powyrywaaaaam" więc i dzieci są mniej rozedrgane i nerwowe.
                Oraz przede wszystkim widać i słychać jak rodzice upominają bombelki żeby np. nie stały jak słupy w przejściu, nie przepychały jak tabun dzikich zwierząt czy nie przeszkadzały hałasem bo inni się próbują uczyć/pracować/skupić albo po prostu chcą mieć spokój.
                Bombelki jakoś z tego powodu nie mają nieszczęśliwego dzieciństwa i traumy na całe życie.
                • shmu Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 04.03.21, 20:18
                  Moje prawie nie ma w tej chwili kontaktu z innymi dziećmi. Ostatni raz był w zlobku około roku temu. Od jakiegoś tygodnia po zjedzeniu kolacji zaczyna piszczeć, bo odkrywa i bawi się swoim glosem. Jest to straszne. Pozwalamy mu się chwilę tak pobawić po czym mówimy mu, że nas to boli, że jest za głośno. Moim zdaniem jest to naturalny krok w rozwoju, którym można właściwie pokierować.
                  Ja nie znoszę krzyku, hałasu. Spotkanie rodzinne z udziałem siostrzeńcow męża to dla mnie mordega, bo trójka dzieci się po prostu drze przez większość czasu. Rodzicom nie przeszkadza. Dzieci nie są małe, 5-7 lat, ale nikt nie reaguje. Ale siostra męża nie zareagowała nawet jak jej dziecko weszło na fotel i wdepnelo w główkę niemowlaka.

                  Co do tematu, dzieci są głośne per se. Ale pozwalanie im na wydzieranie się w przestrzeniach publicznych i ciasnych to brak szacunku dla innych. Ci sami rodzice byliby pewnie mocno zdenerwowani, gdyby im ktoś pod oknami na okrągło techno sieczkę puszczal.
                  • milupaa Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 04.03.21, 23:27
                    Tak, to pewnie jest normalny etap rozwoju dziecka, że piszczy, krzyczy, odkrywa co może zrobić z głosem. 3-4 latka można już odzwyczajać, młodsze nie zrozumie. Moje 1,5 roczne na uwagi uśmiecha się radośnie i piszczy jeszcze bardziej. Nie rozumie jeszcze ze coś mnie boli, czy że mi czy innym to przeszkadza. Mimo to tłumaczę, kiedyś zacznie rozumieć, na razie muszę to znosić ja i rodzina.
              • chicarica Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 05.03.21, 09:05
                No nie? I nikt absolutnie nie prosił o wywieszenie takiej informacji. Nie wiem czy w budynku ktoś jeszcze pracuje z domu, ale ja sama tylko napomknęłam kiedyś w rozmowie z administratorką że mamy home office, bynajmniej nie w celu uciszania kogokolwiek, chodziło o wpuszczenie gości którzy będą myć szyby tarasowe.
    • mikams75 Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 12:13
      maacie jakas administracje? zaczac mozesz od skargi na niszczenia zieleni, rzucania kamieniami - ryzyko, ze rzuca w okno albo ktos sie potknie o kamien na chodniku.
      Natomiast nie sugeruj, ze da sie z nudow, bo nic nie ma. Na placu zabaw tez by sie darly i lepiej, zeby nie ustawiali tam zabawek dla dzieci jak jest taka akustyka miedzy blokami.
      Zawsze tak bylo? Czy teraz dzieci nie maja zajec dodatkowych i lataja pod blokiem?
    • kokomaroko Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 12:14
      > Wiem, powinnam się wyprowadzić wink A na serio?

      Tak, wyprowadzić. Na serio smile

      Rozumiem Twój ból, ale spróbuj zrozumieć rodziców tych dzieci. Dla wielu z nich to jest jedyny moment, kiedy mogą mieć dzieciaki "bezpiecznie" z głowy i jakąś pracę w domu ogarnąć. Na placu zabaw jej nie ogarną.

      Dzieci w tym wieku się drą z definicji i za wiele nie zrobisz. Są przez matkę naturę zaprogramowane, żeby się drzeć, ganiać i skakać, a już chłopcy przede wszystkim. Zdarzają się dzieci spokojniejsze, ale to raczej wyjątki niż reguła.

      My, sami z dwójką małych hiperaktywnych chłopców, mieszkaliśmy w centrum miasta w bloku pełnym dzieci i podczas korony życie stało się nie do zniesienia.
      Ja nie mogłam znieść darcia dzieci sąsiadów (i własnych zresztą też), mąż z kolei dostawał nerwicy, bo się bał, że nasze dzieci przeszkadzały innym. Choć nasze i tak nie były najgłośniejsze wśród sąsiadów.

      Znaleźliśmy dom za miastem, przeprowadziliśmy się w dwa miesiące i... odetchnęliśmy. Po pierwsze, można dzieci wypuścić przed dom już o 7 rano, po drugie inne dzieci pod domem nie wrzeszczą, po trzecie - oddychamy ze spokojem, że nasze mogą drzeć się do woli i nikomu naokoło to nie przeszkadza.

      Niestety, mieszkając w blokowisku z dziedzińcem pośrodku, musisz się albo przyzwyczaić, albo zakupić dobre słuchawki wygłuszające - próbowałaś Bose? Są niesamowite.
      Albo wyprowadzić smile Wszystkich sąsiadów nie wyprowadzisz, a nawet jakby, to wprowadzą się nowi.
        • kokomaroko Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 12:48
          Towarzystwo. Znam ciche dzieci, w które przy hałaśliwym towarzystwie diabeł wstępuje.
          Charakter.
          Płeć.
          Bycie jedynakiem lub nie.
          To wszystko uogólnienia, ale tak to w praktyce wygląda.

          Jedynaki z definicji są cichsze, bo rzadko muszą walczyć o swoje. Nikt z nimi nie walczy na co dzień o zabawki, o uwagę, o to, które jest szybsze, pierwsze, lepsze... Młodsze rodzeństwo z zasady jest głośniejsze, bo inaczej - nikt go nie zauważy.
          Dziewczynki z definicji są cichsze, bo nie są stworzone do ścigania się, pokazywania, która jest lepsza, walczenia o przywództwo. To nie znaczy, że tego wcale nie robią, ale jednak na dużo mniejszą skalę niż chłopcy. Tak z ewolucji to już było.
          • 152kk Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 13:12
            No i oczywiście wychowanie, socjalizacja też zwykle działa. Tylko prawdziwe wychowanie trwa (latami) - więc nie można oczekiwać od kilkulatków - że będą całkowicie wychowane i bezgłośne. Chyba, że "wychowanie" polega na biciu i zastraszaniu - wtedy efekty bywają szybko, ale niekoniecznie takie jakie my - jako społeczeństwo - byśmy chcieli - bo takie zastraszane i bite dzieci przy silniejszych - rodzicach, sąsiadach mogą być grzeczniutkie i cichutkie - no i problem z hałasem pozornie załatwiony - ale jak trafią kogoś słabszego to często dochodzi do tragediisad Oczywiście na słabszego mogą trafić dopiero jak dorosną i problem objawi się - nie sąsiadom - tylko kolejnemu pokoleniu (przykład zakatowanej przez matkę 3-latki - ta matka, niepełnosprawna intelektualnie - więc pewnie ponadprzeciętnie "uciążliwa" - sama w dzieciństwie była torturowana w DDsad A swoją droga "zapomniał wół jak cielęciem był" - założę się, że synek grey_delphinum jak miał kilka lat to tak samo biegał, krzyczał i kopał doły - tylko z tego wyrósłsmile 12gram słusznie pisze - większość matek ma drące japę dzieciory przynajmniej przez kilka lat winkwink To i dzieciaki sąsiadów wyrosną - ale później wprowadza się nowi sąsiedzi z dziećmi, a grey będzie już babcią - to dopiero będzie miała powody do narzekań sad Ja wyprowadziłam się do domku i tutaj drą japę tylko moje dzieciwinkwink No ale niestety nie ma takiej możliwości, żeby wszystkich posiadaczy dzieci poniżej plus minus 7 lat eksmitować na bezludną wyspę - więc cała reszta porządnego społeczeństwa musi się męczyćwink
        • asia_i_p Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 12:52
          Temperament.

          Np. mój się nie drze (to znaczy nie w czasie zabawy, bo jak dostanie szału, to się drze). Ale ucieka, a wtedy ja się drę, goniąc go, bo chociaż teoretycznie wiem, że on wie, że ja chcę, żeby on stanął, to mam wtedy wrażenie, że coś przynajmniej robię, żeby zapobiec katastrofie. Na szczęście już przestaje, ale przez ostatnie dwa lata robiliśmy pod tym względem za miejscową patologię społeczną.

          Aha, uprzedzam rady "zatrzymaj się, to on też się zatrzyma". Nie zatrzyma się, sprawdzone (to znaczy teraz już tak, ale jeszcze dwa miesiace temu nie - zwiał mi całkowicie z pola widzenia i udał się na pobliski plac zabaw, myślałam, że zejdę na zawał). W sumie tak jak się zastanowię, to bardziej przez rok zwiewał niż przez dwa lata - początek to był zeszły lockdown, kiedy podczas rodzinnego spaceru w lesie oświadczył radośnie "Jestem od ciebie szybszy, kuleczko" i rzucił się w dlugą.
          • kokomaroko Re: Czy można coś na to poradzić? Wrzaski dzieci. 03.03.21, 13:16
            > Np. mój się nie drze (to znaczy nie w czasie zabawy, bo jak dostanie szału, to się drze). Ale ucieka

            Jej, znałam takie uciekające dziecko. Jakbym na własne oczy nie widziała, nie uwierzyłabym.
            Wystarczyło, żeby matka na sekundę odwróciła głowę, a dziecko już zasuwało w stronę ulicy.
            Zrobiliśmy kiedyś sąsiedzki piknik z dziećmi, wielka łąka z placem zabaw 6 rodzin może, kupa dzieci, jedzenie, gry, zabawy.
            Chyba każdy z dorosłych zaliczył przynajmniej jeden sprint za tą niespełna trzylatką. Młoda spie.p.rzała przy każdej możliwej okazji, zawsze w kierunku ulicy, i jeszcze niesamowicie ją to bawiło.
            I to nie była pojedyncza okazja, cały rok tam mieszkaliśmy i młoda od zawsze tak miała. Jej starsza siostra - nigdy. Jak myśmy współczuli rodzicom smile