Dodaj do ulubionych

Jechac niezapraszany do niej - czy to stalking?

14.03.21, 18:52
Czy jezeli on pojedzie- to czy juz zahacza o stalking czy nie?

Dzien przed planowanym spotkaniem ona mowi, ze ona jednak nie jest gotowa, nie chce sie spotkac. Niech moze jednak on poszuka innej, sorry za zamieszanie.
Rozmawiaja z soba jakis czas przez komunikator, widzieli sie na oczy jeden raz.
Nie mozna powiedziec, ze sie nie znaja. Nie mozna tez powiedziec ze sie znaja w sensie klasycznym od dawna.

Troche szczegolow (wersja pelna)
Ona wystawila na internecie ogloszenie sprzedazy czegos.
On sie odezwal i mial kilka pytan dotyczacych przedmiotu sprzedazy. Zaczeli rozmawiac. Dzien pozniej znow, zaczynaja rozmawiac o sprawach wykraczajacych poza kwestie kupna-sprzedazy przedmiotu.
Rozmowa calkiem "symetryczna" - pol na pol, jesli chodzi o ilosc, czestosc. Czasami raz, moze pol godziny w ciagu doby, czasami wiecej.
Rozmawialo sie na tyle sympatycznie, ze po okolo 7-10 dniach postanawiaja sie spotkac.
Spotykaja sie w pubie. Jest dosc sympatycznie.
On jest singlem od paru miesiecy. Ona jest w trakcie rozwodu, jej maz wlasnie sie wyprowadzil oraz zmienil nie tylko mieszkanie/dom - zmienil nawet kraj zamieszkania.
Spotkanie grzeczne. Kolezenski przytulas na do widzenia.

Przez najblizsze 3 tygodnie: Raz- ona sie przeprowadza. Dwa - leci na dawno planowany urlop na tydzien z hakiem. Wiec ma co robic. Ale nadal kontakt jest, niemniejszy, codzienny -lacznie z dniami urlopowymi.
Czasami krotka rozmowa, kilka wymienionych zdan -nieraz wiecej.
Mijaja te ok. 3 tygodnie, w trakcie oni ustalaja, ze jak sie uspokoi, to sie znow spotkaja.

On budzi sie w dniu kiedy maja sie spotkac. Czyta nocna wiadomosc na telefonie, ze jednak nie, ze ona przeprasza, ale sie rozmyslila i jednak nie jest gotowa, nie chce. Zbyt na swiezo jest po (bolesnym) rozstaniu -jej ex zdradzal, nie raz i zrobil jej pare swinstw na odchodnym.
Nic sobie konkretnego nie obiecywali, poza kolejnym spotkaniem. On niepocieszony, ale mowi, ze ok.

Ale - robi tak: kupil jej maly prezent - pewna specyficzna egzotyczna roslina doniczkowa, o ktorej ona kiedys mowila, ze chciala by miec, za nieszalone pieniadze.
Oboje maja w tym dniu wolne. Mieli sie badz co badz w ten dzien spotkac. On mysli:

pojade i tak i zostawie jej ten prezent przed drzwiami i tyle. Niech ma.
Ale nie znam precyzyjnego adresu, znam tylko rejon, z dokladnoscia do 1km. Okolo 45 minut drogi autem, inne miasto. Ona jest czesto dostepna na komunikatorze, zwykle odpisuje szybko - jezeli z poslizgiem to do godziny, czasami moze poltorej, dwie. Bardzo rzadko dluzej.
Pojechal do niej nie mowiac, ze do niej jedzie. Celowo. Gdy juz byl na miejscu, wyjawia, ze jest w jej miescie i - ze on ma tylko drobiazg-niespodzianke, ktory chce zostawic pod drzwiami. I prosi o koordynaty drzwi = adres.
Nie musza sie widziec, jesli ona naprawde nie chce. Po prostu chce to przekazac.
Raczej powinna odczytac, ale na 100% tego nie wie, czy odczyta i kiedy.
Raczej odpisze, ale na 100% tego nie wie.
Jesli odpisze, nie wie czy da ten adres czy nie.
Od napisania wiadomosci, ze jest w poblizu, postanowila poczekac do gdziny gdzies na kawie na jej odpisanie i pdoanie badz niepodanie adresu.

Czy dobrze robi, czy przegina? Czy Waszym zdaniem facet nie odebral jasnego komunikatu, czy dobrze wymyslil? To nie tak, ze sie nie znaja w ogole, ale moze to zahacza o stalking?
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka